Dodaj do ulubionych

Wierność wierności nie równa?

26.07.13, 08:11
Męska wierność i kobieca wierność to dwa światy?
Wczoraj kumpel mi klarował, że o ile facet może raz na jakiś czas skoczyć w bok, bo to jest taki atawizm, o tyle kobieta nie ma prawa interesować się innym facetem, bo to znaczy że jest dziwką. Jakoś nie łapię tego podejścia, rozjaśni mi ktoś - on sam nie potrafił.
Obserwuj wątek
    • magda.magda9 Re: Wierność wierności nie równa? 26.07.13, 08:42
      Męski rozum i kobiecy rozum to dwa światy - tak jest lepiej.
      Kilka lat temu ex tłumaczył mi, że jak on idzie "na bok" to jest normalne ale jak ja bym poszła to tak jakbym plunęła mu w twarz. Bardzo szybko z takiego pseudo związku wymiksowałam się. Facet był i jest najzwyklejszym prostakiem. Sposób rozumowania logicznie niewytłumaczalny. Choć próbowałam go zrozumieć. Poszłam do wniosku, rozmiar mózgu - epoka kamienia łupanego.
      • robertx84 Re: Wierność wierności nie równa? 03.08.13, 21:58
        Dobrze że odeszłaś od niego.
    • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 26.07.13, 09:23
      wierność jest, oczywiście.
      tyle że do najbliższej okazji.
      • rach.ell Re: Wierność wierności nie równa? 26.07.13, 13:09
        trudno jest dwie sroki za ogon trzymac i jakos trzeba to wytlumaczyc.
        • magda.magda9 Re: Wierność wierności nie równa? 26.07.13, 14:01
          rach.ell napisała:
          trudno jest dwie sroki za ogon trzymac i jakos trzeba to wytlumaczyc.


          ...ale dlaczego tak głupio?
          • rach.ell Re: Wierność wierności nie równa? 26.07.13, 14:02
            magda.magda9 napisała:

            >
            > ...ale dlaczego tak głupio?

            bo nie kazdy jest madry, jedni tlumacza to tak a innni to samo inaczej.
        • voxave Re: Wierność wierności nie równa? 20.08.13, 04:38
          Mężczyzna to genialny hipokryta z moralnością Kalego.
          • 3scorpion666 Re: Wierność wierności nie równa? 20.08.13, 06:06
            " voxave napisała:

            > Mężczyzna to genialny hipokryta z moralnością Kale
            go."

            Każdy??
            • voxave Re: Wierność wierności nie równa? 20.08.13, 17:13
              Każdy--zajrzyj w swoje robaczywe serce:)
              • 3scorpion666 Re: Wierność wierności nie równa? 20.08.13, 17:18
                dlaczego, robaczywe? wiadomo, słodycz przyciąga pasozyty:) ale w odróznieniu od śliwki, posiadam zdolność pozbywania się pasożytów ze swojego wnętrza :)))
          • sibeliuss Re: Wierność wierności nie równa? 20.08.13, 14:57
            voxave napisała:

            > Mężczyzna to genialny hipokryta z moralnością Kalego.

            Chyba miałaś pecha w doborze partnerów.
            • voxave Re: Wierność wierności nie równa? 20.08.13, 17:14
              99,9 % kobiet:)
              • sibeliuss Re: Wierność wierności nie równa? 21.08.13, 13:40
                Biedni faceci :D
    • triismegistos Re: Wierność wierności nie równa? 26.07.13, 16:25
      Też nie łapię tego podejścia. Albo wolny związek, albo monogamia, do kitu z takimi podwójnymi standardami.
      Ech, wam, homosiom to fajnie, przynajmniej tego unikacie.
      • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 29.07.13, 13:53
        triismegistos napisała:

        > Ech, wam, homosiom to fajnie, przynajmniej tego unikacie.

        Oni nie mają ról (bierny-aktywny)?
        • sibeliuss Re: Wierność wierności nie równa? 29.07.13, 15:19
          Pasywny, aktywny, uniwersalny, bierny.
          • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 29.07.13, 15:51
            a czym się różni pasywny od biernego?
            • sibeliuss Re: Wierność wierności nie równa? 29.07.13, 22:23
              Bierny nie robi nic, leży, jest pasywem, ale nie jest czynny :)
              • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 29.07.13, 23:22
                czyli leń patentowany.
                wiedziałam.
          • triismegistos Re: Wierność wierności nie równa? 29.07.13, 17:25
            Właśnie, podpinam się pod siksowe pytanie
    • hansii atawizm provincjonalny. 26.07.13, 16:48
      sibeliuss napisał:
      > Męska wierność i kobieca wierność to dwa światy?
      > Wczoraj kumpel mi klarował, że o ile facet może raz na jakiś czas skoczyć w bok
      > , bo to jest taki atawizm, o tyle kobieta nie ma prawa interesować się innym fa
      > cetem, bo to znaczy że jest dziwką. Jakoś nie łapię tego podejścia, rozjaśni mi
      > ktoś - on sam nie potrafił.

      - bo sam jest provincjonalnym polskim atawista, a atawizmu nie da sie wytlumaczyc.
      ... szczegolnie wlasnego.
    • mariuszg2 Re: Wierność wierności nie równa? 26.07.13, 17:25
      sibeliuss napisał:

      > Męska wierność i kobieca wierność to dwa światy?
      Jakoś nie łapię tego podejścia, rozjaśni mi
      > ktoś - on sam nie potrafił.

      Ja też nie potrafię ale pozwól ze podzielę się swoimi spostrzeżynamy:
      1. Udało się forumkom Cię wytresować. Nie dajesz już zajawki i linka w swoich watkach
      2. Co Cię obchodzi świat kobiet (czy jteż dziwek po staropolsku rzecz ujmując)?
      • jeriomina Re: Wierność wierności nie równa? 28.07.13, 21:40
        To nie staropolski, tylko Twoje chamstwo. Po staropolsku były dziewki.
        • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 29.07.13, 13:50
          jeriomina napisała:

          > To nie staropolski, tylko Twoje chamstwo. Po staropolsku były dziewki.

          Maciej Malinowski (mistrz ortografii polskiej) twierdzi inaczej
          Maciej Malinowski - mistrzem ortografii polskiej
          "pod wpływem gwarowej wymowy [dziwka]- zamiast [dziewka] - wyraz ten upowszechnił się w trzeciej definicji i zaczął oznaczać `służącą, czyli kobietę do różnych posług`"
          owszem później słowo to nabrało pejoratywnego znaczenia (podobnie jak słowo dziewka), ale to dopiero później.

          :)
    • mabiwy jak Ty to rozumiwesz? 27.07.13, 23:10
      Zapodałeś temat. Rozwiń Twój sposób pojmowania wierności.
      • sibeliuss Re: jak Ty to rozumiwesz? 29.07.13, 10:19
        Ty zapodaj, też się odniosę słodki Mabiwku :)
    • 15biedronka Re: Wierność wierności nie równa? 28.07.13, 00:49
      Moim zdaniem żadnego podziału nie ma i nie będzie, ale to moje zdanie.
      Absurdalne, a zarazem śmieszne.
      Jeśli podejmujemy decyzję o byciu ze sobą, w rozumieniu takim , że darzymy się uczuciem, to logiczne dla mnie jest, że osobę , którą kochamy, nie zdradzamy i już.
      No chyba, że obojgu to odpowiada i akceptują siebie z tym i potem razem śpią a błee
      • protein.spill Re: Wierność wierności nie równa? 28.07.13, 01:38
        15biedronka napisał(a):

        > Moim zdaniem żadnego podziału nie ma i nie będzie, ale to moje zdanie.
        > Absurdalne, a zarazem śmieszne.
        > Jeśli podejmujemy decyzję o byciu ze sobą, w rozumieniu takim , że darzymy się
        > uczuciem, to logiczne dla mnie jest, że osobę , którą kochamy, nie zdradzamy i
        > już.
        > No chyba, że obojgu to odpowiada i akceptują siebie z tym i potem razem śpią a
        > błee

        To bardzo ladne i rzeczywiscie tak byc powinno, ze wzgledu na etyke, rownosc i mase korzysci dla wielu zainteresowanych, glownie dla kobiet w ciazy, pologu a potem z malym dzieckiem oraz dla samych dzieci.

        Nie musi sie to pokrywac z ewolucyjnym rachunkiem zyskow i strat dla poszczegolnych osobnikow. Pewnie o to chodzilo koledze zalozyciela watku.
    • midnight_lightning Re: Wierność wierności nie równa? 29.07.13, 21:25
      Gdy zdradza kobieta, nie ma sprawy. Jest "kilka najlepszych lat w życiu" i spełnienie się jako kobieta :)

      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,14305342,Godzilam_role_matki__zony_i_kochanki.html
      Przez chwilę wydawało mi się, że jestem królową życia. Kilka lat udawało mi się sprytnie godzić role matki, żony i kochanki. Mąż dawał mi poczucie bezpieczeństwa, pełną rodzinę, której nie miałam w dzieciństwie, a której tak bardzo pragnęłam dla swojego dziecka, dobry status finansowy i społeczny. "Ukochanek" dowartościował mnie jako kobietę, sprawił, że?czułam się atrakcyjna, kobieca i seksowna.


      I to jest kwintesencja kobiecej mentalności: frajer-mąż ma harować na zachcianki żony ( i jej kochanka), a żona tymczasem oddaje się kochankowi , bo mąż już się żonie znudził. Brakuje jeszcze tego trzeciego - "przyjaciela" do zwierzeń i wysmakowanych rozmów o sztuce.

      • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 29.07.13, 23:26
        >której nie miałam w dzieciństwie, a której tak bardzo pragnęłam dla swojego dziecka, dobry status finansowy i społeczny

        przecież widzisz, że jakaś bidota głodna kasy i uczuć, to co się dziwić. żadna mentalność kobieca to nie jest. tak samo jak mentalnością męską nie jest obowiązkowe posiadanie kochanki na boku.
        chociaż nie zdziwiłabym się, gdyby harujący mąż tej pani kochankę miał. dziś ludzie lubią mieć wszystko.
      • obrotowy spokojnie. 29.07.13, 23:57
        midnight_lightning napisał:
        Brakuje jeszcze tego trzeciego - "przyjaciela" do zwierzeń i wysmakowanych rozmów o sztuce.

        spokojnie.
        jak masz "nadmetraz" - to podrzuc mi jakas.
        Na wiedenskiej i krakowskiej SECESJI
        (to takli kierunek w architekturze - dla niekumatych)
        wyznaje sie znakomicie.
        zagospodaruje ja I duchowo I intelektualnie.
    • rybka.11 Re: Wierność wierności nie równa? 29.07.13, 22:50
      sibeliuss napisał:

      > Wczoraj kumpel mi klarował, że o ile facet może raz na jakiś czas skoczyć w bok
      > , bo to jest taki atawizm, o tyle kobieta nie ma prawa interesować się innym fa
      > cetem, bo to znaczy że jest dziwką.
      ______________________
      Stare jak świat to stwierdzenie, o bardzo głębokich korzeniach, obecnej w każdej kulturze i religii ...
      Przyjmij to za fakt nie wymagający wyjaśniania.
      • sibeliuss Re: Wierność wierności nie równa? 30.07.13, 08:13
        A myślałem, ze jednak schodzimy z drzew.
        • hansii Ilez razy trzeba to powtarzac ? 30.07.13, 14:03
          sibeliuss napisał:
          > A myślałem, ze jednak schodzimy z drzew.

          Tak, z wyjatkiem polskiej provincji - bedacej (mentalnie) na poziomie krajow Bliskiego Wschodu.

          Mieszkasz w koncu blizej (niej), bo w Berlinie, a nie w Londynie - wiec cos tam o niej powinienes chyba wiedziec ?
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Wierność wierności nie równa? 30.07.13, 15:42

      sibeliuss napisał:

      > Męska wierność i kobieca wierność to dwa światy?
      > Wczoraj kumpel mi klarował, że o ile facet może raz na jakiś czas skoczyć w bok
      > , bo to jest taki atawizm, o tyle kobieta nie ma prawa interesować się innym fa
      > cetem, bo to znaczy że jest dziwką. Jakoś nie łapię tego podejścia, rozjaśni mi
      > ktoś - on sam nie potrafił.

      To jest ten sam poziom etyki co kobieta która musi swoją seksualność realizować poza małżeństwem aby w pełni kobietą być.
      Nie ma tu pomiędzy płciami różnicy, jedynie kwestie kulturowe i jednostkowe.
      • sibeliuss Re: Wierność wierności nie równa? 30.07.13, 15:59
        Albo tak:
        forum.gazeta.pl/forum/w,12329,145813256,145813256,zabiera_bety_i_idzie_spac_do_drugiego_pokoju.html
    • lubietrollowaniee Re: Wierność wierności nie równa? 31.07.13, 14:59
      powiedz koledze, żeby jebnął się czymś ciężkim w łeb. jak nie pomoże to jeszcze raz. i znowu. do skutku. aż dotrze do jego pustego łba, że zdrada z obu stron jest tak samo podła
      • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 01.08.13, 08:47
        lubietrollowaniee napisał(a):

        > zdrada z obu stron jest tak samo podła

        Każda zdrada?
        • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 01.08.13, 08:54
          > Każda zdrada?
          nie, co druga i trzy czwarte. masz jakieś pozytywne skojarzenia ze słowem zdrada?
          opowiedz.
          • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 01.08.13, 09:48
            six_a napisała:

            > > Każda zdrada?
            > nie, co druga i trzy czwarte. masz jakieś pozytywne skojarzenia ze słowem zdrad
            > a?
            > opowiedz.

            Czyli tak samo podła jest zdrada popełniona przez żonę zdradzaną od kilku lat przez swojego męża jak zdrada popełniona przez męża który na własnym weselu zdradził z inną?
            • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 01.08.13, 09:59
              nie komplikuj sobie życia.
              zdrada to zdrada tak jak kradzież to kradzież, co nie znaczy, że każdego zdrajcę należy powiesić, a każdemu złodziejowi ręce odrąbać.
              • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 01.08.13, 10:26
                six_a napisała:

                > nie komplikuj sobie życia.

                Życie nie jest czarno białe...

                > zdrada to zdrada tak jak kradzież to kradzież,

                Dlatego w obu przypadkach napsiałem że i jedna i druga to zdrada.

                > co nie znaczy, że każdego zdrajc
                > ę należy powiesić, a każdemu złodziejowi ręce odrąbać.

                Więc jak, obie są tak samo podłe?
                • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 01.08.13, 11:37
                  >Więc jak, obie są tak samo podłe?
                  no raczej, ponieważ są zdradami. gdyby twoja przykładowa zdradzana żona nie chciała przede wszystkim wziąć odwetu i przysolić tym samym swojemu mężowi, to by sobie od pana poszła i znalazła innego pana. a tak to ten. nie ma o czym mówić.
                  • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 02.08.13, 11:39
                    six_a napisała:

                    > >Więc jak, obie są tak samo podłe?
                    > no raczej, ponieważ są zdradami.

                    Czyli wg Ciebie tak samo nagannie postępował mąż zdradzając żonę przez ileś lat jak i jego żona, która po latach zdradzania przespała się z kimś innym niż mąż.

                    Moim zdaniem w ocenie danego zachowania należy brać pod uwagę okoliczności w jakiś występuje to zachowanie. - uderzenie innego człowieka jest złe ale w pewnych okolicznościach może uratować życie i wtedy moim zdaniem to uderzenie nie jest złe ale do tego to trzeba właśnie uwzględniać okoliczności.
                    • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 02.08.13, 12:09
                      ale co ty porównujesz??? zdradzanie nie jest czynnością ratunkową. ogólnie zjawiska, które mają negatywną konotację WYŁĄCZNIE, a takim zjawiskiem jest np. zdradzanie, okłamywanie, okradanie, zawsze są związane ze świadomym wyrządzaniem szkody i świadomym doznaniem tej szkody. a jaką szkodę wyrządzasz nieprzytomnemu, jak go klepiesz po twarzy celem ocucenia?

                      tak się właśnie ludzie tłumaczą ze wszystkiego i potem masz, że ją zdradzał dla jej dobra, bo przecież mógł przylać. etam.
                      • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 02.08.13, 13:26
                        six_a napisała:

                        > ale co ty porównujesz??? zdradzanie nie jest czynnością ratunkową. ogólnie zjaw
                        > iska, które mają negatywną konotację WYŁĄCZNIE, a takim zjawiskiem jest np. zd
                        > radzanie, okłamywanie, okradanie, zawsze są związane ze świadomym wyrządzaniem
                        > szkody i świadomym doznaniem tej szkody. a jaką szkodę wyrządzasz nieprzytomnem
                        > u, jak go klepiesz po twarzy celem ocucenia?

                        Niczego nie porównuję, ja wskazuję, że okoliczności / kontekst danego zachowania jest istotny dla oceny danego zachowania.
                        Tak samo jak w obu przypadkach była zdrada, tak samo w obu przypadkach było uderzenie kogoś.
                        Ty twierdzisz, że skoro tak samo się nazywa to powinno mieć taką samą ocenę bez względu na okoliczności

                        Co do oceny zdrady Kuklińskiego są również różne zdania.

                        Pewien bokser uderzył z całej siły przytomnego współpasażera (wydaje mi się że połamał mu żebra) - Ty ocenisz to jako złe działanie bo uderzenie jest złem, ja ocenię jako dobre działanie bo ono właśnie przywróciło pracę serca.

                        Na treningu szeroko rozumianych sportów walki trener mocno uderza zawodnika, Ty powiesz że to złe zachowanie bo uderzenie to uderzenie... ja powiem, ze dzięki temu uderzaniu zawodnik wzmocni się, wytrenuje swój refleks, będzie lepszy i uniknie więszych obrażeń poza treningiem.

                        To tylko przykłady, prawdziwe / z życia wzięte ale tylko przykłady na to jak ważny jest kontekst danego zachowania.


                        > tak się właśnie ludzie tłumaczą ze wszystkiego i potem masz, że ją zdradzał dla
                        > jej dobra, bo przecież mógł przylać. etam.

                        Bywa przeróżnie, zachowanie powszechnie uznawane za złe wychodzi na dobre danej osobie czy związkowi.
                        • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 02.08.13, 13:36
                          urko70 napisał:


                          > Bywa przeróżnie, zachowanie powszechnie uznawane za złe wychodzi na dobre danej
                          > osobie czy związkowi.

                          UPS, zabrakło jednego waznego tu słowa: "czasami".

                          Powinno być:
                          "Bywa przeróżnie, CZASEMI zachowanie powszechnie uznawane za złe
                          wychodzi na dobre danej osobie czy związkowi."
                          • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 02.08.13, 14:24
                            > Bywa przeróżnie, zachowanie powszechnie uznawane za złe wychodzi na dobre danej
                            > osobie czy związkowi.

                            rozumiem, w związku z tym, nie będziesz miał zapewne żadnych oporów, żeby kogoś orżnąć, nakłamać mu, albo go zdradzić, bo przecież kieeedyś może się okazać, że babci jednak urosły wąsy. absolutnie genialne.
                            • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 05.08.13, 14:32
                              six_a napisała:

                              > > Bywa przeróżnie, zachowanie powszechnie uznawane za złe wychodzi na dobre
                              > danej
                              > > osobie czy związkowi.
                              >
                              > rozumiem, w związku z tym, nie będziesz miał zapewne żadnych oporów, żeby kogoś
                              > orżnąć, nakłamać mu, albo go zdradzić, bo przecież kieeedyś może się okazać, ż
                              > e babci jednak urosły wąsy. absolutnie genialne.

                              Czyli nie rozumiesz.
                        • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 02.08.13, 14:21
                          o czym ty piszesz do mnie?
                          zdrada kuklińskiego nie jest nazywana zdradą?

                          i przestań w kółko gdybać, co ja napiszę. z czymś takim nie da się dyskutować.

                          kontekst zdrady damsko-męskiej jest zawsze jeden. dorabiasz komuś rogi. a z jakiego powodu to zrobiłeś i jak to chcesz to potem wytłumaczyć, to już zupełnie inna sprawa. napisałam w pierwszym poście.

                          ty wszystko mieszasz. motyw jest dla ciebie kontekstem, a kontekst zmienia kwalifikację zdarzenia, dlatego zdrada wg ciebie może nie być zdradą albo być mniejszą zdradą, chociaż nie wiedzieć czemu nazywasz ją nadal zdradą, a nie zasługą (vide kukliński). a u mnie będzie zdradą tak czy owak. i nijak to się ma do mojej oceny danej osoby. oddziel sobie czyn od sprawcy, motywacji i racjonalizacji, to nie będzie ci się tak wszystko chrzaniło.
                          • maly.jasio a zdrada zdradzie tesz nierowna. 03.08.13, 22:36
                            six_a napisała:
                            chociaż nie wiedzieć czemu nazywasz ją nadal zdradą, a nie zasługą
                            > (vide kukliński).


                            no i co z tego ?

                            formalnie biorac - jako czyn oczywiscie zawsze zdrada jest zdrada.
                            i co z tego ?

                            zdrada herszta bandy (gdy bylo sie jej czlonkiem)
                            oczywiscie tez formalnie biorac jest zdrada.
                            - tyle tylko, ze dla spolecznosci ogolnej jest zasluga.
                            i o to chodzi.
                          • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 05.08.13, 14:43
                            six_a napisała:

                            > o czym ty piszesz do mnie?

                            O tym, że okoliczności/ kontekst jest bardzo wazny dla wlasciwej oceny danego zachowania.


                            > zdrada kuklińskiego nie jest nazywana zdradą?

                            Przez jednym zdradą przez innych zasługą.


                            > i przestań w kółko gdybać, co ja napiszę. z czymś takim nie da się dyskutować.

                            Nie gdybam.


                            > kontekst zdrady damsko-męskiej jest zawsze jeden. dorabiasz komuś rogi. a z jak
                            > iego powodu to zrobiłeś i jak to chcesz to potem wytłumaczyć, to już zupełnie i
                            > nna sprawa. napisałam w pierwszym poście.

                            To że dorobiłaś komuś rogi to skutek a nie kontekst.
                            Bardzo powierzchowna i jednostronna ocena.

                            > ty wszystko mieszasz.

                            Cudne są takie wypowiedzi, no to masz: to Ty zawsze wszystko mieszasz..... !
                            :)


                            > motyw jest dla ciebie kontekstem, a kontekst zmienia kwal
                            > ifikację zdarzenia, dlatego zdrada wg ciebie może nie być zdradą albo być mniej
                            > szą zdradą, chociaż nie wiedzieć czemu nazywasz ją nadal zdradą, a nie zasługą
                            > (vide kukliński). a u mnie będzie zdradą tak czy owak. i nijak to się ma do moj
                            > ej oceny danej osoby. oddziel sobie czyn od sprawcy, motywacji i racjonalizacji
                            > , to nie będzie ci się tak wszystko chrzaniło.

                            Nie napisalem ze zdrada moze nie byc zdradą, wyraźnie napisalem że w obu przypadkach jest to zdrada.
                            To Tobie się chrzani.
                            • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 05.08.13, 14:56
                              > Nie gdybam.
                              a co to jest jak nie gdybanie?

                              "Na treningu szeroko rozumianych sportów walki trener mocno uderza zawodnika, Ty powiesz że to złe zachowanie bo uderzenie to uderzenie..."

                              reszty nie komentuję, bo nie warto się wysilać dla otrzymania kolejnego rozbioru wypowiedzi na poszczególne słowa i twojego absurdalnego czepiania się każdego z nich.
                              • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 06.08.13, 08:12
                                six_a napisała:

                                > > Nie gdybam.
                                > a co to jest jak nie gdybanie?
                                >
                                > "Na treningu szeroko rozumianych sportów walki trener mocno uderza zawodnika, [
                                > b]Ty powiesz że[/b] to złe zachowanie bo uderzenie to uderzenie..."

                                Jeden z kilku podanych przykładów na to że mimo iż dane zachowanie nazywa się tak samo to ocena tego zachowania jest diametralnie różna.
                                A jeśli chodzi Ci o "Ty powiesz" to jest to zwykła forma stylistyczna.

                                > reszty nie komentuję, bo nie warto się wysilać dla otrzymania kolejnego rozbior
                                > u wypowiedzi na poszczególne słowa i twojego absurdalnego czepiania się każdego
                                > z nich.

                                Napisałem rzeczowo, skoro rzeczowe odpisanie jest dla Ciebie zbyt dużym wysiłkiem to OK.
                                To Ty czepiłaś się powyżej formy stylistycznej "Ty powiesz" i kompletnie pominęłaś istotę wypowiedzi.
                                • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 06.08.13, 10:55
                                  po pierwsze przykład z uderzeniem na treningu to żadna analogia dla zdrady, podobnie jak poprzednio wymyślony przykład z cuceniem. po drugie nie można pominąć czegoś, czego nie ma.

                                  • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 06.08.13, 11:51
                                    six_a napisała:

                                    > po pierwsze przykład z uderzeniem na treningu to żadna analogia dla zdrady,

                                    Ja nie twierdziłem, że to analogia do zdrady ja twierdziłem i twierdzę, że to że coś się tak samo nazywa nie znaczy, że zawsze tak samo należy to oceniać.

                                    > podobnie jak poprzednio wymyślony przykład z cuceniem.

                                    Oba przykłady są prawdziwe i pokazują, ze powszechnie uznawane zachowania "uderzenie innego człowieka" mogą być zachowaniami ocenianymi POZYTYWNIE
                                    To udowadnia, że należy brać pod uwagę OKOLICZNOŚCI.


                                    > po drugie nie można pominąć czegoś, czego nie ma.

                                    Gdy zamkniesz oczy to otaczający Cię świat nie znika, on znika tylko sprzed Twoich oczu.
                                    • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 06.08.13, 11:55
                                      > ja twierdziłem i twierdzę, że to ż
                                      > e coś się tak samo nazywa nie znaczy, że zawsze tak samo należy to oceniać.
                                      rozumiem. porozmyślaj w takim razie na temat oceny pilota do telewizora i pilota samolotu. powodzenia.

                                      > Gdy zamkniesz oczy to otaczający Cię świat nie znika, on znika tylko sprzed Two
                                      > ich oczu.
                                      jak udowodnisz istnienie istoty swoich wypowiedzi, to jeszcze porozmawiamy.
                                      • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 06.08.13, 12:16
                                        six_a napisała:

                                        > > ja twierdziłem i twierdzę, że to ż
                                        > > e coś się tak samo nazywa nie znaczy, że zawsze tak samo należy to ocenia
                                        > ć.
                                        > rozumiem. porozmyślaj w takim razie na temat oceny pilota do telewizora i pilot
                                        > a samolotu. powodzenia.

                                        Czyli nadal nie rozumiesz.


                                        > > Gdy zamkniesz oczy to otaczający Cię świat nie znika, on znika tylko sprz
                                        > ed Two
                                        > > ich oczu.
                                        > jak udowodnisz istnienie istoty swoich wypowiedzi, to jeszcze porozmawiamy.

                                        Dowód na 2+3=5 tez potrzebujesz?
                                        • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 06.08.13, 12:17
                                          ziew.
                                          rozbierz to na czynniki.
                                          • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 06.08.13, 14:45
                                            six_a napisała:

                                            > ziew.
                                            > rozbierz to na czynniki.

                                            Czyli nic merytorycznego. I to by było na tyle. :)
                                            • thelma333.3 Re: Wierność wierności nie równa? 06.08.13, 20:46
                                              przyklady ktore podales nie sa moim zdaniem adekwatne do sytuacji zdrady;
                                              w nich bowiem wystepuje element pozytywny - czyli robisz cos 'zlego' ale efekt tego jest pozytywny dla odbiorcy (trzasniesz komus piescia w mostek i przywrocisz akcje serca)
                                              a mozesz zatem podac przyklad kiedy to zdrada wychodzi na plus dla zdradzonego?
                                              jakiez to benefity otrzymuje sie z doprawianych rogow?
                                              • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 07.08.13, 10:21
                                                thelma333.3 napisała:

                                                > przyklady ktore podales nie sa moim zdaniem adekwatne do sytuacji zdrady;
                                                > w nich bowiem wystepuje element pozytywny - czyli robisz cos 'zlego' ale efekt
                                                > tego jest pozytywny dla odbiorcy (trzasniesz komus piescia w mostek i przywroci
                                                > sz akcje serca)

                                                Przykłady które podałem miały pokazać, że oceniając dane zachowanie należy wziąć pod uwagę okoliczności - co dla siksy jest bez znaczenia tym samym oba uderzenia są "tak samo podłe" bo zdrada to zdrada / uderzenie to uderzenie....

                                                To, że te uderzenia były pozytywne to tylko dlatego że to skrajne przyklady, w podanych siksie przykłądach innych zdrad nie było nic pozytywnego ale moim zdaniem nie można ich oceniać tak samo źle.

                                                Kradzież to kradzież jest zła, ale czy tak samo ocenisz kradzież cukierka przez małe dziecko jak i kradzież wszystkich pieniędzy biednej rodzinie, która bez tych pieniędzy nie przeżyje?



                                                > a mozesz zatem podac przyklad kiedy to zdrada wychodzi na plus dla zdradzonego?
                                                > jakiez to benefity otrzymuje sie z doprawianych rogow?

                                                Oczywiście, że mogę, tyle tylko, że to kwestia bardzo indywidualna bo dla jednej osoby najważniejsze jest zeby nie mieć rogów, a dla drugiej są rzeczy wazniejsze od niemania rogów. Obstawiam, że na tym forum domiinującymi stanowiskami będą te pierwsze. :)

                                                Potrzebny przykład (?) służę uprzejmie: związek ma kryzys, ona nie daje rady, jest od dawna zaniedbywana, on ciągle w rozjazdach i zajmuje się wszystkim tylko nie rodziną (w tym żoną) wychodzi o 7ej, wraca o 21ej pada na twarz firma firma firma. Jest kryzys, oni nawet nie zdają sobie z tego sprawy, albo zdają ale nie umieją się porozumieć. Ona spotyka kogoś przy kimś czuje się kobietą, samoocena rośnie, ma romans. Romans kończy się ona inaczej patrzy na swój zwiazek, maż o niczym nie wie, kryzys jakos mija.
                                                Plusem jest: przetrwanie związku, plusem jest to że wrócili do siebie i jest lepiej niz było, plusem jest że te dzieci 5 - 11 lat będą wychowywały się w pełnej rodzinie.

                                                Ale oczywiście, że wielu ludzi zycie wydaje sie czarno białe i kazdy jeden skok w bok powinien się kończyć definitywnym rozstaniem z pełnymi konsekwencjami dla bo przecież honor etc....
                                                A jednak są ludzie którzy sa ponad to, któzy potrafią popatrzeć krytycznie na siebie samych i w sobie zobaczyć przyczynę ego skoku. Nie, nie sądzę aby na tym forum. :)
                                                • six_a Re: Wierność wierności nie równa? 07.08.13, 10:39
                                                  >oba uderzenia są "tak samo podłe" bo [...] uderzenie to uderzenie.
                                                  po pierwsze nie twórz więcej bzdur, zwłaszcza o tym, czego nie napisałam. albo wstaw cytat, w którym piszę, że uderzenie ratujące życie jest podłe. dzięki z góry.

                                                  po drugie, podaj w końcu przykład, w którym zdradzasz dla dobra zdradzonego, a ten zdradzany też to uważa za dobre dla siebie.
                                                  no już, raz, raz.
                                                  • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 07.08.13, 10:47
                                                    six_a napisała:

                                                    > >oba uderzenia są "tak samo podłe" bo [...] uderzenie to uderzenie.
                                                    > po pierwsze ...

                                                    Śpij dalej ziewaczku, "ziew".
                                                • thelma333.3 Re: Wierność wierności nie równa? 07.08.13, 20:43
                                                  moim zdaniem nadal nie masz racji;
                                                  oczywiscie kradziez kradziezy nie rowna; dziecko ktore siegnie po lizaka, to nie ta sama skala co ktos, kto obrabuje bank; niemniej klasyfikacja czynu jest ZAWSZE negatywna : kradziez;
                                                  podobnie ze zdrada; owszem, jak mezowi to lata i powiewa co robi zona, to nie bedzie sie tak burzyl jak ona doprawi mu rogi (moze) bo on sam jej doprawia rogi od lat; niemniej zdrada zarowno zony jak i meza pozostaje zdrada ; klasyfikacja negatywna;
                                                  uderzenie kogos celem przywrocenia akcji serca ma klasyfikacje ZAWSZE pozytywna;
                                                  kto ma zatem ocenic co jest pozytywne a co negatywne? czyzby urko? bo on wie, ze z tej kradziezy to same dobre rzeczy na przyszlosc wyplyna (ukradnie sasiadowi beemke, i dzieki temu sasiad nie rozbije sie na drzewie , bo przeciez ten sasiad jak wariat jezdzil, to mu tylko na zdrowie wyjdzie jak sie samochodu 'pozbedzie');
                                                  zasadniczo w spoleczenstwie przyjete sa pewne normy co jest negatywne, a co jest pozytywne; a jesli to nie jest dla Ciebie argument to jest prosztsza metoda : spytaj 'ofiare';
                                                  nie zdradzajacego, tylko zdradzanego; nie zlodzieja, tylko okradanego;
                                                  Ty natomiast obsadzasz sie w roli urko - wszechmogacego, i Ty decydujesz, ze ten czyn jest pozytywny bo wyjdzie komus na dobre; jakim prawem roscisz sobie pretensje do takiej oceny?
                                                  zbytnio relatywizujesz co jest pozytywne (a raczej : co jest potencjalnie pozytywnym czynem) a co negatywne; w pierwszej 'lini' kradziez, zdrada, nieuczciwosc itp itd sa zawsze czynami negatywnymi; w przeciwienstwie do tego slynnego uderzenia celem ratowania zycia;
                                                  • urko70 Re: Wierność wierności nie równa? 08.08.13, 11:20
                                                    thelma333.3 napisała:

                                                    > moim zdaniem nadal nie masz racji;
                                                    > oczywiscie kradziez kradziezy nie rowna; dziecko ktore siegnie po lizaka, to ni
                                                    > e ta sama skala co ktos, kto obrabuje bank; niemniej klasyfikacja czynu jest ZA
                                                    > WSZE negatywna : kradziez;
                                                    > podobnie ze zdrada; owszem, jak mezowi to lata i powiewa co robi zona, to nie b
                                                    > edzie sie tak burzyl jak ona doprawi mu rogi (moze) bo on sam jej doprawia rogi
                                                    > od lat; niemniej zdrada zarowno zony jak i meza pozostaje zdrada ; klasyfikacj
                                                    > a negatywna;

                                                    Najpierw piszesz ze wg Ciebie nie mam racji, a za chwilę piszesz to samo co ja pisałem wcześniej "ta sama kwalifikacja ale różna ocena danego zachowania".



                                                    > uderzenie kogos celem przywrocenia akcji serca ma klasyfikacje ZAWSZE pozytywna
                                                    > ;

                                                    Weszłaś w srodek rozmowy i chyba nie doczytalas o czym byla mowa wczesniej.
                                                    Sixa twierdziala ze zdrada to zdrada więc nie ma o czym gadać więc i analogicznie jeśli uderzenie to uderzenie to ocena powinna byc taka sama, a tu okazuje się się że ocena zalezy od okoliczności o czym od początku piszę.



                                                    > kto ma zatem ocenic co jest pozytywne a co negatywne? czyzby urko? bo on wie, z
                                                    > e z tej kradziezy to same dobre rzeczy na przyszlosc wyplyna (ukradnie sasiadow
                                                    > i beemke, i dzieki temu sasiad nie rozbije sie na drzewie , bo przeciez ten sas
                                                    > iad jak wariat jezdzil, to mu tylko na zdrowie wyjdzie jak sie samochodu 'pozbe
                                                    > dzie');

                                                    Powyżej napisalas " oczywiscie kradziez kradziezy nie rowna" więc umiesz to ocenić.


                                                    > zasadniczo w spoleczenstwie przyjete sa pewne normy co jest negatywne, a co jes
                                                    > t pozytywne; a jesli to nie jest dla Ciebie argument to jest prosztsza metoda :
                                                    > spytaj 'ofiare';

                                                    Owszem ale jw " oczywiscie kradziez kradziezy nie rowna".


                                                    > nie zdradzajacego, tylko zdradzanego; nie zlodzieja, tylko okradanego;
                                                    > Ty natomiast obsadzasz sie w roli urko - wszechmogacego, i Ty decydujesz, ze te
                                                    > n czyn jest pozytywny bo wyjdzie komus na dobre; jakim prawem roscisz sobie pr
                                                    > etensje do takiej oceny?

                                                    Z tym obsadzaniem to jest dokłądnie odwrotnie, to nie ja twierdzę, że każda zdrada w kazdeych okolicznościach jest tak samo podła, ja twierdzę, że ich ocena zależy od okoliczności.

                                                    > zbytnio relatywizujesz co jest pozytywne (a raczej : co jest potencjalnie pozyt
                                                    > ywnym czynem) a co negatywne; w pierwszej 'lini' kradziez, zdrada, nieuczciwosc
                                                    > itp itd sa zawsze czynami negatywnymi; w przeciwienstwie do tego slynnego uder
                                                    > zenia celem ratowania zycia;

                                                    Nie fantazjuj proszę.
          • maly.jasio Zdrada moze byc pozytywna... 01.08.13, 12:17
            six_a napisała:
            masz jakieś pozytywne skojarzenia ze słowem zdrada?
            > opowiedz.


            Chetnie...
            Romuald Traugutt (patron mojej szkoly - zreszta)
            Carski Oficer....
            Zdradzil Caria i stanal na czele Powstania Styczniowego 1863.
            • six_a Re: pomijając taki oto drobiazg, że jak zwykle 01.08.13, 12:39
              nie w temacie jesteś, chociaż doceniam, że darowałeś sobie żonę i forum kuchenki,
              to dla kogo była pozytywna? bo chyba nie dla zdradzanego?
              a że ktoś na zdradzie korzysta, to zupełnie nie czyni zdrady niezdradą.
              • maly.jasio stan na bacznosc. 01.08.13, 13:51
                six_a napisała:
                > to dla kogo była pozytywna? bo chyba nie dla zdradzanego?

                - dla Ojczyzny. - tez bym tak postapil.

                > a że ktoś na zdradzie korzysta, to zupełnie nie czyni zdrady niezdradą.

                - zdada bandyty - nie jest zdrada.
                jest HONOREM.
                • six_a Re: nie na temat 01.08.13, 14:38
                  + gratuluję epokowego odkrycia beneficjentów zdrady.
                  • maly.jasio tematy okreslam zawsze ja :) 01.08.13, 15:11
                    six_a napisała:
                    > + gratuluję epokowego odkrycia beneficjentów zdrady.

                    ciesza mnie te gratulacje
                    a tera dziabnijmy z mego ojczystego foro po lyku :

                    savvima.com/wp-content/uploads/2010/10/Matis-Lchaim-Vodka.jpg
                    • six_a Re: chyba u siebie w kurniku 01.08.13, 15:25
                      określasz ew. na forum kurhanki.
                      • maly.jasio Ciebie okreslam... 01.08.13, 15:33
                        six_a napisała:
                        > określasz ew. na forum kurhanki.

                        Tanczysz - jak Ci zagram...
                        ale ladnie Ci to idzie , Ljuba :)
                        • six_a Re: są różne 01.08.13, 16:09
                          urojenia, nie biczuj się tak.
                          • maly.jasio Re: są różne 03.08.13, 16:47
                            six_a napisała:
                            > urojenia, nie biczuj się tak.

                            viesz, ze dla Ciebie wszystko.
                            nawet 5 PLN pozycze bezzwrotnie.
                            • 3scorpion666 Re: są różne 16.08.13, 13:46
                              Zadam pytanie, już raz zadane przeze mnie na innym forum, ale odpowiedzi nie było, a więc - skorzystam z tematu i zadam tu: czy tylko zdrada fizyczna jest zdradą? Czy jeżeli jedno z małżonków jest zauroczone (lub zakochane) w innej osobie, ale ze względu na , powiedzmy, dobro dzieci lub wychowanie, poglądy religijne lub jeszcze jakoś tam, jednak pozostaje w związku z dawną partnerką, ale emocjonalnie, w myślach chciałby być z inną, czy to - zdrada? czy tylko po przespaniu się z inna można mówić o zdradzie?
                              • urko70 Re: są różne 16.08.13, 14:00
                                3scorpion666 napisała:

                                > Zadam pytanie, już raz zadane przeze mnie na innym forum, ale odpowiedzi nie by
                                > ło, a więc - skorzystam z tematu i zadam tu: czy tylko zdrada fizyczna jest zdr
                                > adą? Czy jeżeli jedno z małżonków jest zauroczone (lub zakochane) w innej osob
                                > ie, ale ze względu na , powiedzmy, dobro dzieci lub wychowanie, poglądy religij
                                > ne lub jeszcze jakoś tam, jednak pozostaje w związku z dawną partnerką, ale emo
                                > cjonalnie, w myślach chciałby być z inną, czy to - zdrada? czy tylko po przespa
                                > niu się z inna można mówić o zdradzie?

                                Oczywiście, że nie tylko fizyczna. Fizyczną najłatwiej widać, głównie u mężczyzn i stąd taka łatwość w jej piętnowaniu. Psychiczną trudniej otoczeniu uchwycić i dlatego nie tak łatwo ją zauważyć.

                                Jakże łatwo skrytykować faceta, który zdradził fizycznie i nie wchodzić w przyczynę tej zdrady bo kogo obchodzi to że jego partnerka stała się dla niego chłodna bo od dawna emocjonalnie jest związana z kolegą z pracy.
                                • inbluesky Re: są różne 19.08.13, 18:57
                                  Od urko70:
                                  > Oczywiście, że nie tylko fizyczna. Fizyczną najłatwiej widać, głównie u mężczyz
                                  > n i stąd taka łatwość w jej piętnowaniu. Psychiczną trudniej otoczeniu uchwycić
                                  > i dlatego nie tak łatwo ją zauważyć.
                                  >
                                  > Jakże łatwo skrytykować faceta, który zdradził fizycznie i nie wchodzić w przyc
                                  > zynę tej zdrady bo kogo obchodzi to że jego partnerka stała się dla niego chłod
                                  > na bo od dawna emocjonalnie jest związana z kolegą z pracy.

                                  Oj, będę polemizować nieco :)

                                  Zdrada w tym wypadku emocjonalna jest mniejszą zdradą. A dlaczego? Bo towarzyszy temu akt woli "jestem zauroczona kumplem z pracy, ale jestem w związku, więc nie pójdę z nim do łóżka". Tymczasem zdrada fizyczna również jest aktem woli "s* to pies, walę co czuje mąż, ale chuć zaspokoję". Jest pewna różnica.

                                  Aczkolwiek i tak uważam, że jak ten kumpel z pracy mocno się w emocjach przewija, to najlepiej się rozwieść, a nie poświęcać.
                                  • urko70 Re: są różne 06.09.13, 10:55
                                    inbluesky napisała:

                                    > Od urko70:
                                    > > Oczywiście, że nie tylko fizyczna. Fizyczną najłatwiej widać, głównie u m
                                    > ężczyz
                                    > > n i stąd taka łatwość w jej piętnowaniu. Psychiczną trudniej otoczeniu uc
                                    > hwycić
                                    > > i dlatego nie tak łatwo ją zauważyć.
                                    > >
                                    > > Jakże łatwo skrytykować faceta, który zdradził fizycznie i nie wchodzić w
                                    > przyc
                                    > > zynę tej zdrady bo kogo obchodzi to że jego partnerka stała się dla niego
                                    > chłod
                                    > > na bo od dawna emocjonalnie jest związana z kolegą z pracy.
                                    >
                                    > Oj, będę polemizować nieco :)

                                    Do tego słuzy forum :)


                                    > Zdrada w tym wypadku emocjonalna jest mniejszą zdradą. A dlaczego? Bo towarzysz
                                    > y temu akt woli "jestem zauroczona kumplem z pracy, ale jestem w związku, więc
                                    > nie pójdę z nim do łóżka". Tymczasem zdrada fizyczna również jest aktem woli "s
                                    > * to pies, walę co czuje mąż, ale chuć zaspokoję". Jest pewna różnica.

                                    Czy ona jest mniejsza czy nie, to zależy od oceny strony zdradzanej, nie od Ciebie czy mnie ale od danej osoby więc nie można generalnie stwierdzić że jest "mniejszą".
                                    Poza tym nie o tym tu pisałem, pisałem o tym, że tej emocjonalnej nie widać a to wlasnie ta emocjonalna doprowadziła do zdrady fizycznej męża (jak? proste: ona zakochana w koledze, męża traktuje chłodno, tydzień, drugi trzeci... miesiąc kolejny.... ileż mozna funkcjonować z nieobecną emocjonalnie-psychicznie żoną?, pojawia się fajna koleżanka i bach on myśli prosto: skoro żona przez długi czas traktuje mnie nie jako bliską osobę, nie jako męża...
                                    Pisalem też o tym którą otoczenie widzi, a której nie widzi lub trudniej otoczeniu zobaczyć.


                                    > Aczkolwiek i tak uważam, że jak ten kumpel z pracy mocno się w emocjach przewij
                                    > a, to najlepiej się rozwieść, a nie poświęcać.

                                    Wszystko zależy od okoliczności. Nie ma uniwersalnego "najlepiej".
                                    • inbluesky Re: są różne 06.09.13, 14:40
                                      urko70 napisał:

                                      > Wszystko zależy od okoliczności. Nie ma uniwersalnego "najlepiej".

                                      Ja jestem prosta jak drut - dla mnie jest uniwersalne "najlepiej" akurat w kwestii zdrady. Rozumiem to tak: masz chęć zdradzić, kochasz kogoś innego=nie kochasz męża/żony. Po co się jest w małżeństwie? Z miłości. Wynik dla mnie prosty - zamiast zdradzać odejdź, bo tylko dodatkowo zranisz.

                                      Nie jestem jakąś świętoszką, byłam w niejednym związku ale akurat zdrady nie uznaję. Jak ktoś chce otwartego związku i tak się umówi z partnerem, to niech mu będzie, ale jeżeli zakładasz, że związek będzie monogamiczny, to niech taki będzie. Bez oszukiwania.
                                      • urko70 Re: są różne 06.09.13, 15:20
                                        inbluesky napisała:

                                        > > Wszystko zależy od okoliczności. Nie ma uniwersalnego "najlepiej".
                                        >
                                        > Ja jestem prosta jak drut - dla mnie jest uniwersalne "najlepiej" akurat w kwes
                                        > tii zdrady. Rozumiem to tak: masz chęć zdradzić, kochasz kogoś innego=nie kocha
                                        > sz męża/żony. Po co się jest w małżeństwie? Z miłości. Wynik dla mnie prosty -
                                        > zamiast zdradzać odejdź, bo tylko dodatkowo zranisz.

                                        Ale życie nie jest takie proste jak to przedstawiasz.


                                        > Nie jestem jakąś świętoszką, byłam w niejednym związku ale akurat zdrady nie uz
                                        > naję. Jak ktoś chce otwartego związku i tak się umówi z partnerem, to niech mu
                                        > będzie, ale jeżeli zakładasz, że związek będzie monogamiczny, to niech taki będ
                                        > zie. Bez oszukiwania.

                                        Piękne słowa, z którymi ciężko się nie zgodzić..., a życie swoje.

                                        Ludzie często mylą zakochanie z kochaniem, czasem związek ma kryzys bo oboje się zagubili, bo praca, do kolejna podyplomówka, bo żłobek, przedszkole, praca, obiad, sprzątanie i gubią siebie wzajemnie... jest jakiś związek bez kryzysów (?) a w takim kryzysie bardzo latwo zostać uwiedzionym/ą przez osobę trzecią.... czy ten romansik to coś poważnego, czy on jest wartościowszy od wieloletniego związku który akurat zdołował....
                                        czasem tak, a czasem nie - warto się zastanowić czy nie lepiej popracować nad związkiem i naprawić wzajemne relacje a nie po prostu odejść.
                                        BYWA BARDZO RÓŻNIE.
                                        :)
                                        • inbluesky Re: są różne 06.09.13, 17:21
                                          urko70 napisał:
                                          > Ale życie nie jest takie proste jak to przedstawiasz.

                                          Wiem, ale do nas należy dążyć do tego, jakie powinno być. A odstępstwa? Pewnie się zdarzają, jako błąd, przypadek... Bywa. Mimo to zdrada nie jest ok, dla mnie nigdy nie będzie.
                                          • urko70 Re: są różne 09.09.13, 08:29
                                            inbluesky napisała:

                                            > urko70 napisał:
                                            > > Ale życie nie jest takie proste jak to przedstawiasz.
                                            >
                                            > Wiem, ale do nas należy dążyć do tego, jakie powinno być. A odstępstwa? Pewnie
                                            > się zdarzają, jako błąd, przypadek... Bywa. Mimo to zdrada nie jest ok, dla mni
                                            > e nigdy nie będzie.

                                            Pomiędzy Twoją powyższą sugestią "zdrada jest OK", a moim stwierdzeniem, że nawet "w przypadku zdrady (emocjonalnej czy fizycznej) warto spróbować naprawić związek" jest ogromna przepaść.

                                            To, że komuś nawet mocno przewija się po głowie kolega/żanka z pracy to moim zdaniem żaden powód do rozstawania się - przy czym ja tu odnoszę się do trwałych związków, takich które razem coś zbudowały, osiągnęły, mają wiele wspólnego dobra - szkoda tego dobra na rzecz czegoś mocno niewiadomego, być może przelotnego.

                                            Ale żeby było jasne, jeśli w trwałym związku są wieloletnie problemy lub obojętność, a nowy związek jest BARDZO obiecujący to jest to zupełnie inna sytuacja i tu jak najbardziej skłaniałbym się do rozstania i wejscia w nowy zwiazek.

                                            Niemniej chyba dość daleko odeszlismy od pierwoptnego stwierdzenia, że zdrada emocjonalna nie jest gorsza od fizycznej.
                              • maly.jasio podpoviem laskavie :) 19.08.13, 19:15
                                3scorpion666 napisała:
                                > Zadam pytanie, już raz zadane przeze mnie na innym forum, ale odpowiedzi nie by
                                > ło, a więc - skorzystam z tematu i zadam tu: czy tylko zdrada fizyczna jest zdr adą?

                                zdrada fizyczna nie jest zdrada.
                                - to przygoda.
                                zdrada psychiczna nie jest zdrada - to zauroczenie.

                                zdrada - jest tylko jedno + drugie.
                                • 3scorpion666 Re: podpoviem laskavie :) 19.08.13, 19:32
                                  fizyczna, psychiczna... A, emocjonalna? Duchowa? Czy nikomu nie przytrafiło zakochać się.... duchowo?

                                  No ,bo! Fizyczna - kiedy pociąga Cię ciało innej osoby. Psychiczna - kiedy, podoba się intelekt, sposób wypowiedzi, poczucie humoru, wspólne zainteresowania etc.
                                  Natomiast, drzewiej mówiło się - "Kocha się nie za, ale - nie zważając na"> A więc, jakiego rodzaju jest miłość, kiedy kochamy... ot, tak, w sumie, nie wiedzieć czemu? Ani piękny, ani mądry, ani bogaty, i tak go kocham ?:)
                                  • niratkad Re: podpoviem laskavie :) 10.09.13, 21:45
                                    Nie ma czegos takiego jak zdrada. Zadnej lasce nie obiecuje, ze będziemy razem, a nawet jak jej się ubzdura ze jesteśmy razem, to i tak nie ma mowy zebym się nudzil sexem z jedna baba.
                                    • urko70 Re: podpoviem laskavie :) 12.09.13, 14:36
                                      niratkad napisał:

                                      > Nie ma czegos takiego jak zdrada.

                                      Jest.
                                      • maly.jasio Ogolnie jest - jednak tutaj nie. 12.09.13, 15:29
                                        urko70 napisał:

                                        > niratkad napisał:
                                        >
                                        > > Nie ma czegos takiego jak zdrada.
                                        >
                                        > Jest.

                                        Ogolnie oczywiscie jest.
                                        jednak w tym konkretnym wypadku nie ma.

                                        Zdrada wystepuje tylko wtedy, gdy obiecuje sie wiernosc i/lub uczucia ("tylko Ty...")
                                        - gdy takie deklaracje nie padly, to zdrady nie ma, niezaleznie od "domniemywan" drugiej strony.
                                        • urko70 Re: Ogolnie jest - jednak tutaj nie. 12.09.13, 15:43
                                          maly.jasio napisał:

                                          > urko70 napisał:
                                          >
                                          > > niratkad napisał:
                                          > >
                                          > > > Nie ma czegos takiego jak zdrada.
                                          > >
                                          > > Jest.
                                          >
                                          > Ogolnie oczywiscie jest.

                                          I o tym poinformowałem przedmówcę bo napisał nieprawdę.


                                          > jednak w tym konkretnym wypadku nie ma.

                                          W tym konkretnym przypadku mamy samodzielne zdanie oznajmiające
                                          w którym autor twierdzi, że zdrady nie ma.


                                          > Zdrada wystepuje tylko wtedy, gdy obiecuje sie wiernosc i/lub uczucia ("tylko T
                                          > y...")
                                          > - gdy takie deklaracje nie padly, to zdrady nie ma, niezaleznie od "domniemywan
                                          > " drugiej strony.

                                          Nie tylko. Można wejść w związek niesformalizowany bez uzywania słów/deklaracji typu "tylko Ty".
                                          Komunikujemy się z innymi ludźmi nie tylko słowem ale również gestem, zachowaniem, często tez dochodzi do manipulacji czyli takiego zachowywania się aby wprowadzić inną osobę w pewne przekonanie... a potem głupawo się twierdzi "ale ja nigdy nie powiedziałem że jestem tylko Twój".
                                          Bo nie musiałem tego powiedzieć, przychodziłeś do niej, chodziliście za rękę, bywaliście razem tu i tam .... spełnialiscie wszystkie warunki bycia parą (nieformalnym związkiem).
                                          • maly.jasio Pieknie sie roznimy :) 12.09.13, 16:32
                                            Twardo jednak obstaje przy swoim: zyjemy w obrebie obyczajowo LIBERALNEJ
                                            Cywilizacji Zachodniej.

                                            Zasada tejze (cywilizacji) jest zalozenie, ze wiazace jest tylko to, co jest w wyraznej formie ZADEKLAROWANE.
                                            Usmiech, kwiaty i wypicie butelki wina - przed pojsciem z panienka do lozka
                                            - sa deklaracja, ze ma sie na nia ochote - ale nie sa zadna deklaracja WYLACZNOSCI.
                                            • inbluesky Re: Pieknie sie roznimy :) 12.09.13, 21:00
                                              maly.jasio napisał:

                                              > Twardo jednak obstaje przy swoim: zyjemy w obrebie obyczajowo LIBERALNEJ
                                              > Cywilizacji Zachodniej.
                                              >
                                              > Zasada tejze (cywilizacji) jest zalozenie, ze wiazace jest tylko to, co jest w
                                              > wyraznej formie ZADEKLAROWANE.
                                              > Usmiech, kwiaty i wypicie butelki wina - przed pojsciem z panienka do lozka
                                              > - sa deklaracja, ze ma sie na nia ochote - ale nie sa zadna deklaracja WYLACZNO
                                              > SCI.

                                              Żyjemy w jakiejś tam cywilizacji, otaczają nas ludzie, którzy w przeważającej większości (tak, wiem co mówię, bo jestem socjologiem) zakładają że kwiaty i chodzenie za rękę znaczy, że masz wyłączność na partnera. Więc jeżeli chodzisz na boki, a nie zdeklarowałeś wyraźnie i konkretnie, że tak będzie, to owszem, zdradzasz i oszukujesz. Jakkolwiek byś tego nie nazwał.
                                              • maly.jasio belkot i klamstwo. 12.09.13, 22:06
                                                inbluesky napisała:
                                                > Żyjemy w jakiejś tam cywilizacji, otaczają nas ludzie, którzy w przeważającej w
                                                > iększości (tak, wiem co mówię, bo jestem socjologiem) zakładają że kwiaty i cho
                                                > dzenie za rękę znaczy, że masz wyłączność na partnera.

                                                - gdzie to stoi ? w jakim regulaminie ?

                                                Więc jeżeli chodzisz na boki, a nie zdeklarowałeś wyraźnie i konkretnie, że tak będzie, to owszem, zdradzasz i oszukujesz. Jakkolwiek byś tego nie nazwał.

                                                Belkot .
                                                tak moze jest na tkzw. Scianie Wschodniej. - Lubartow, Lubaczow..
                                                we Warszawie - jako zywo o tym od 50-ciu lat nie slyszalem :)
                                                • inbluesky Re: belkot i klamstwo. 12.09.13, 22:19
                                                  Jak czytam Twoją wypowiedź, to mi się nasuwa jedynie wierszyk Brzechwy o Jasiu ;)

                                                  Wybacz, Twoje niezrozumienie podstawowych zagadnień kulturowych i społecznych wymaga dłuższego tłumaczenia i chęci zrozumienia, dlatego zakończmy rozmowę cytatem z tego wierszyka - będzie pasował do Twojego poziomu rozwoju emocjonalno-społecznego:

                                                  "a jaki był ten Jasio?
                                                  no, jaki?
                                                  ..."
                                                  • maly.jasio belkotu cd... 12.09.13, 22:57
                                                    socjologia to moje hobby
                                                    (na tym foro od dekady :)
                                                    pragne jednak przypomniec, ze jako ekonomista mam nie mniejsze uprawnienia do statystyki :)

                                                    emocje i obyczaje malo mnie interesuja.
                                                    natomiast interesuje MNIE obowiazujace PRAWO.

                                                    - a tu padasz :)))
                                                  • inbluesky Re: belkotu cd... 13.09.13, 09:43
                                                    Zdrada jakoś nie bardzo powiązana jest z zapisami w ustawach, bardziej z umową społeczną. Prawo nie zabrania nawet zdradzania żony, o ile się orientuję zdrada nie jest również zdefiniowana w żadnej z ustaw. Na pewno nie idzie się za nią do więzienia, nie płaci mandatu itd. Więc owszem, jeżeli poruszamy się po poziomie prawodawstwa, to zdrada nie istnieje. Podobnie z przyjaźnią i innymi wartościami, których nie ma potrzeby regulować ustawami.

                                                    Ale życie, stosunki międzyludzkie, to zupełnie coś innego. Może rozumiesz ekonomię, ale przejawiasz cechy socjopaty. Dobrze, że nie znam Cię osobiście, bo zaczęłabym się bać ;)
                                            • urko70 Re: Pieknie sie roznimy :) 13.09.13, 10:03
                                              maly.jasio napisał:

                                              > Twardo jednak obstaje przy swoim: zyjemy w obrebie obyczajowo LIBERALNEJ
                                              > Cywilizacji Zachodniej.
                                              >
                                              > Zasada tejze (cywilizacji) jest zalozenie, ze wiazace jest tylko to, co jest w
                                              > wyraznej formie ZADEKLAROWANE.
                                              > Usmiech, kwiaty i wypicie butelki wina - przed pojsciem z panienka do lozka
                                              > - sa deklaracja, ze ma sie na nia ochote - ale nie sa zadna deklaracja WYLACZNO
                                              > SCI.

                                              Nie odniosłeś się do argumentów przedtsawionych przeze mnie.

                                              To co powyżej napisałeś a propos założeń cywylizacji odnosi się tylko i wyłącznie do stosunków typu biznesowego.

                                              Zresztą.... w przysiędze ślubnej również nie ma słów typu "będe wierny, tylko Twój" czyli wchodząc w związek małżeński można nigdy nie wypowiedzieć takich deklaracji o jakich pisales (bede tylko Twój). Czy to znaczy, że skoki w bok nie są zdradami?
                                              "Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię Panny Młodej) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe."

                                              Podany przez Ciebie przykład (kolacja, wino, kwiaty seks) ze spotkaną "przed chwilką" dziewczyną jest pewną skrajnością, z którą mogę się zgodzić. Ale to ma się nijak to tematu zdrady ogólnie we wszystkich innych krótszych czy dłuższych związkach.
                                              • maly.jasio A Tu niepieknie sie roznimy :) 13.09.13, 11:40
                                                Podobnie i Ty nie odniosles sie do moich argumentow.

                                                W sensie logicznym zdrada istnieje tylko wtedy - gdy zadeklaruje sie wiernosc.

                                                Oczywiscie wiem - do czego zmierzasz.
                                                Ze nawet gdy nie ma takiej deklaracji - to w malzenstwie, czy stalym zwiazku jest tkzw. "domniemanie wiernosci".

                                                Ale to tylko domniemanie i obie strony nie musza go podzielac.

                                                Walczac o trzymanie sie LOGIKI jezyka i komunikacji - nazwalbym to jednak tradycyjnie "skokiem w bok".

                                                Albowiem zdrada W ZALOZENIU musi do czegos prowadzic (do zdradzenia, czyli pozostawienia partnera).
                                                Jezeli ktos nie ma takich zamiarow, a czyni to tylko dla przyjemnosci, przygody, czy z glupoty...
                                                - to jest to tylko i jedynie SKOK W BOK wlasnie.
                                                • urko70 Re: A Tu niepieknie sie roznimy :) 13.09.13, 11:59
                                                  maly.jasio napisał:

                                                  > Podobnie i Ty nie odniosles sie do moich argumentow.

                                                  Przepraszam... zacytuj proszę do których?


                                                  > W sensie logicznym zdrada istnieje tylko wtedy - gdy zadeklaruje sie wiernosc.
                                                  >
                                                  > Oczywiscie wiem - do czego zmierzasz.
                                                  > Ze nawet gdy nie ma takiej deklaracji - to w malzenstwie, czy stalym zwiazku je
                                                  > st tkzw. "domniemanie wiernosci".
                                                  >
                                                  > Ale to tylko domniemanie i obie strony nie musza go podzielac.

                                                  Deklaruje sie nie tylko w formie wypowiedzianych słów "bede Twoj".
                                                  Nie domniemanie tylko powszechnie przyjęty model funkcjonowania. Wchodząc w ten model (związek) podlegasz jego uwarunkowaniom. Przynajmniej w naszym kręgu kulturowym.

                                                  Nie odpowiedziałeś na pytanie: "Czy to znaczy, że skoki w bok nie są zdradami?"
                                                  Odpowiesz?
                                                  • maly.jasio I nadal Tu niepieknie sie roznimy :) 13.09.13, 12:10
                                                    urko70 napisał:
                                                    > Nie domniemanie tylko powszechnie przyjęty model funkcjonowania. Wchodząc w ten
                                                    > model (związek) podlegasz jego uwarunkowaniom. Przynajmniej w naszym kręgu kul
                                                    > turowym.

                                                    - widac zyjemy w innych kregach kulturowych.
                                                    bo w moim kregu kluturowym, gdy nie ma deklaracji wiernosci - to skoki w bok nie sa zdradami, gdy do niczego nie prowadza.

                                                    > Nie odpowiedziałeś na pytanie: "Czy to znaczy, że skoki w bok nie są zdradami?"
                                                    > Odpowiesz?


                                                    Odpowiedzialem i to wyraznie: skoki w bok nie sa zdradami - gdy do niczego nie prowadza.

                                                    zdradami sa tylko wtedy, gdy Z ZALOZENIA prowadza do zdrady partnera - czyli checi jego pozostawienia.
                                                  • inbluesky Re: I nadal Tu niepieknie sie roznimy :) 13.09.13, 12:40
                                                    To wprowadzasz nową, Twoją osobistą, definicję zdrady. Albowiem zarówno słownik języka polskiego zdrada to niedochowanie wierności wobec partnerki lub partnera, a wierny to dochowujący czemuś lub komuś wiary, związany z kimś uczuciowo; oddany, zaufany.

                                                    Hmm, jak tu pasuje to Twoje rozumienie?
                                                  • maly.jasio oczywiscie. 13.09.13, 15:36
                                                    inbluesky napisała:
                                                    > To wprowadzasz nową, Twoją osobistą, definicję zdrady.

                                                    - oczywiscie. gdyz to m. in. JA buduje jezyk i buduje jego logike :)


                                                    Albowiem zarówno słownik języka polskiego zdrada to niedochowanie wierności wobec partnerki lub partnera

                                                    - tak, gdy taka wiernosc byla DEKLAROWANA ...

                                                    > Hmm, jak tu pasuje to Twoje rozumienie?

                                                    - znakomicie.
                                                    przyslij zdjecie - gdyz coraz bardziej mi sie podobasz.
                                                  • inbluesky Re: oczywiscie. 13.09.13, 16:55
                                                    maly.jasio napisał:

                                                    > Albowiem zarówno słownik języka polskiego zdrada to niedochowanie wierności wob
                                                    > ec partnerki lub partnera
                                                    >
                                                    > - tak, gdy taka wiernosc byla DEKLAROWANA ...

                                                    Na próżno szukać w definicji zdrady czy wierności założenia o konieczności składania deklaracji. To oznacza Jasiu, że tworzysz ;)

                                                    > przyslij zdjecie - gdyz coraz bardziej mi sie podobasz.

                                                    Ha, skąd pomysł że mogłabym mieć taką chęć?
                                                  • maly.jasio i uroczo... 14.09.13, 14:19
                                                    inbluesky napisała:
                                                    > Ha, skąd pomysł że mogłabym mieć taką chęć?


                                                    To nie pomysł - a wiedza.
                                                    napewno ja masz - tylko ona jest jeszcze nieuswiadomiona.
                                                  • inbluesky Re: i uroczo... 15.09.13, 15:54
                                                    maly.jasio napisał:
                                                    > To nie pomysł - a wiedza.
                                                    > napewno ja masz - tylko ona jest jeszcze nieuswiadomiona.

                                                    Faktycznie, bardzo głęboko nieuświadomiona.
                                                  • maly.jasio no wlasnie... 16.09.13, 16:39
                                                    inbluesky napisała:
                                                    > Faktycznie, bardzo głęboko nieuświadomiona.


                                                    no wlasnie. ale jusz jestes na dobrej drodze.

                                                    - bo prawdziwa wolnosc to uswiadomiona koniecznosc.

                                                    _____________________
                                                    To Droga jest Celem...
                                                  • urko70 Re: I nadal Tu niepieknie sie roznimy :) 13.09.13, 12:53
                                                    maly.jasio napisał:

                                                    > urko70 napisał:
                                                    > > Nie domniemanie tylko powszechnie przyjęty model funkcjonowania. Wchodząc
                                                    > w ten
                                                    > > model (związek) podlegasz jego uwarunkowaniom. Przynajmniej w naszym krę
                                                    > gu kul
                                                    > > turowym.
                                                    >
                                                    > - widac zyjemy w innych kregach kulturowych.
                                                    > bo w moim kregu kluturowym, gdy nie ma deklaracji wiernosci - to skoki w bok n
                                                    > ie sa zdradami, gdy do niczego nie prowadza.

                                                    Jesteś z Mosuo?

                                                    > > Nie odpowiedziałeś na pytanie: "Czy to znaczy, że skoki w bok nie są zdra
                                                    > dami?"
                                                    > > Odpowiesz?
                                                    >
                                                    > Odpowiedzialem i to wyraznie: skoki w bok nie sa zdradami - gdy do niczego nie
                                                    > prowadza.

                                                    Bardzo oryginalne myślenie, oczywiście masz do niego prawo ale Sąd nie podzieliłby Twojego zdania, orzekłby że wina rozwodu jest po Twojej stronie i nikogo by nie interesowało czy Twoje skoki w bok prowadziłyby do czegoś czy nie.


                                                    > zdradami sa tylko wtedy, gdy Z ZALOZENIA prowadza do zdrady partnera - czyli c
                                                    > heci jego pozostawienia.

                                                    Nonsens. Chęć pozostawienia o niczym nie świadczy.
                                                  • facettt I nadal Tu brzydko sie roznimy :) 13.09.13, 15:32
                                                    urko napisal :)
                                                    Nonsens. Chęć pozostawienia o niczym nie świadczy.

                                                    Naturalnie, nonsens.. pozostawienie partnera bez zdrady
                                                    nie podlega moralnej ocenie - bo zdrady nie bylo :)
                                                  • urko70 Re: I nadal Tu brzydko sie roznimy :) 16.09.13, 10:22
                                                    facettt napisał:

                                                    > urko napisal :)
                                                    > Nonsens. Chęć pozostawienia o niczym nie świadczy.
                                                    >
                                                    > Naturalnie, nonsens.. pozostawienie partnera bez zdrady
                                                    > nie podlega moralnej ocenie - bo zdrady nie bylo :)

                                                    Chęć "pozostawienia" o niczym nie świadczy w kwestii tego o czym tu była mowa czyli stwierdzeniu czy zdrada była czy nie było.
    • aardwolf_ge Re: Wierność wierności nie równa? 15.09.13, 16:17
      Podczas pandemii HIV to nie ma sensu ponieważ HIV wymusił symetrię w kontaktach damsko-męskich. Tak jak niewierny mąż może się zakazić a potem zakazić żonę tak samo niewierna żona może zakazić męża.

      Natomiast w rajskim świecie bez HIV takie podejście miałoby odrobinę sensu, ponieważ symetria jest tu zaburzona przez fakt że tylko kobiety zachodzą w ciążę.
      Niewierna zona zachodzi w ciążę z kochankiem i pojawia się problem.
      Niewierny mąż zapładnia kochankę i pojawia się problem.
      Ale jeśli mąż uprawia seks z prostytutkami to wtedy byłaby to wyłącznie rozrywka i problemu nie ma.
      Oczywiście jakiekolwiek ograniczenia traciłyby sens dla partnera bezpłodnego.

      Są to jednak wyłącznie dywagacje teoretyczne co by było gdyby świat był taki jaki mógłby być anie taki jaki jest.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka