Dodaj do ulubionych

Ojcostwo - jesteś gotowy?

24.11.05, 10:23
Zastanawiam się, w którym miejscu zaczyna się świadome rodzicielstwo? Kiedy
facet może powiedzieć: "Tak, chcę być ojcem"?
Patrząc na zapaść demograficzną Europy zastanawiam się czym jest to
spowodowane? Czy aby na pewno samoświadomością odpowiedzialności, jaka
spoczywa na rodzicach? Czy nie jest to zwyczajny strach przed końcem pewnego
etapu, dekady w naszych życiach? Czy naprawdę gdy spojrzymy w głąb siebie i
zadamy sobie szczere pytanie to odp. będzie brzmiała: "Bo jeszcze nie czas.
Bo chcę by mój potomek miał prawdziwy dom" etc.? Czy po prostu nie oszukujemy
się często sami przed sobą? Czy nieraz spędzając kolejny wieczór z kobietą
nie mamy poczucia, że czegoś tu brak?
Przypomina mi się często opisywane zjawisko gwałtownego napadu strachu
partnera gdy dochodzi do jego świadomości, że żona/partnerka nosi jego
dziecko; że za kilka miesięcy stanie się odpowiedzialny za kruchą, delikatna
i całkowicie bezbronną istotkę. Lęk podobno mija po porodzie... ba, podobno
często facet sam sobie się dziwi, jak mógł zywić takie obawy. A dlaczego o
tym wspominam?
Zastanawiam się w jakim stopniu kulturowe zmiany: akceptacja dla coraz
późniejszych małżeństw (czy luźnych związków), przesuwanie granicy urodzenia
dziecka, pogoń za karierą stały się wytłumaczeniem, usprawiedliwieniem dla
nas. Skoro wszyscy "czekają" to czemu my mamy się śpieszyć? Nie ma
mieszkania, stabilnych dochodów, diabli wiedzą czy za miesiąc nie stracę
pracy i jeszcze dziecko? No tak... tylko jakim cudem nasi rodzice mogli? A
nasze dziadki? Tuż po wojnie? Wszystko w rozsypce. A jednak płodzili, rodzili
i żyli. Czy dziś naprawdę jest gorzej niż wtedy? Nie tylko u nas. W całej
Europie. Czy naprawdę możemy powiedzieć z pełną odpowiedzialnością za słowo,
że dzieci "produkują" bez głowy tylko rodziny patologiczne, a my "świadomie
planujemy"?
Jak to jest panowie?
Obserwuj wątek
    • ladyx Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 24.11.05, 10:44
      Nie jestem panem, ale muszę powiedzieć, że dawniej faceci mieli chyba więcej
      ikry. I nie żebym się czepiała Was jakoś szczególnie. Taka mnie po prostu
      naszła rekleksja. A świadomego ojcostwa jest mało. Zwykle wpadka, albo coś w
      stylu - kumple mają to ja też przecież mogę.
      • ya.79 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 24.11.05, 10:52
        To nie sprawa ikry. Kiedyś facet robił dziecko i na tym jego rola się kończyła.
        A teraz nie ma lekko nie dość, że zrobi to jeszce musi wychować.
        • ladyx Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 24.11.05, 10:54
          Wcale się kończyła. A teraz często robi dziecko i zwiewa.
        • oleyu Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 24.11.05, 14:37
          Właśnie. Nie problem zrobić dziecko, Trzeba jeszcze je wychować i zapewnić w
          miare wygodne życie. Mnie jeszcze na dziecko nie stać, ale za jakiś czas
          dlaczego nie !!! ;)
          • pancwynar Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 25.11.05, 10:52
            Podałeś modelowy przykład postawy, która skłoniła mnie do powyższych przemyśleń

            > Mnie jeszcze na dziecko nie stać, ale za jakiś czas dlaczego nie !!! ;)

            no własnie.. tylko kiedy jest ten "właściwy" czas? O to mi właśnie chodzi. Do
            kiedy jest to świadoma postawa odpowiedzialnego człowieka, który WIE, a kiedy
            jest to po prostu wymówka?
            • stary_szczur Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 07:11
              a czy to nie jest trochę tak, że jak się chce z kimś być z pełnym przekonaniem,
              że to ta czy ten to chce się mieć dziecko i już? czy nie za często popadamy w
              takie układanie życia, żeby dziecko jak najmniej nam 'przeszkodziło'?
              chcielibyśmy mieć takie warunki i taka kasę, żeby nie zburzyło nam pewnego
              komfortu życia - zapewnić dziecku wygodne życie???chyba sobie tzn. oganiczyć
              związane z nim kłopoty i zawirowania do minimum.
              Śmiem twierdzić, że gdyby dzieci rodziły się tylko wtedy gdy ludzie są w 100%
              zdecydowani byłoby nas na świecie drastycznie mniej. Jasne jakies minimum
              trzeba mieć, ale wielu poprzeczkę stawia tak wysoko, że nie osiągnie jej nigdy -
              a zwyczajnie, któregoś dnia wpadnie i cześć.

              Wiecie, że kobiety żyją z dylematem: czekać aż się zdecyduje czy wrobić?Wiele z
              tych, które czekają na świadomych ojców nigdy dziecka mieć nie będzie, bo tych
              ostatnich jest cholernie mało
    • goldenfisz Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 24.11.05, 10:53
      W końcu jakiś dobry temat, z przyjemnością przeczytam opinie panów w tej
      sprawie. Czasami trudno przewidzieć Wasze reakcje i odgadnąć co Wam się roi w
      głowach (pomimo tego, że mężczyzna jest podobno "prosty w obsłudze").

    • lambert77 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 24.11.05, 11:47
      :) mogę powiedzieć z doświadczenia bo własnie moja żona jest w ciąży, że do
      rodzicielstwa dorastamy po fakcie.... Faceci mogą mówić że chcą dziecka i że
      tylko o tym marzą ale gdy padają słowa kochanie jestem w ciąży pierwszą myślą
      jest - jezu już ?? - chcemy dzieci i owszem ale nie myślimy o nich w
      kategoriach już w tej chwili natychmiast :)... gorzej jak się okażę że dziecko
      podobne do dzielnicowego albo listonosza ;)
      • ladyx Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 24.11.05, 11:50
        albo sąsiada ;) Ale gratulacje :))))))
      • pancwynar Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 24.11.05, 12:53
        listonosz jak listonosz, ale co u Ciebie robi dzielnicowy?:)
        przyłączam się do gratulacji i powodzenia!
        • lambert77 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 24.11.05, 13:57
          Dziękować Bogu okolica tak zła że dzielnicowy się nie pojawia bo się boi :)...
          dziękuje za gratulacje... To dziwne uczucie wiedzieć że stworzyło się nowe
          życie... Przez pare lat przygód zdarzał się seks bez zabezpieczeń i żadnej
          wpadki nigdy więc doszedłem do wniosku że aby zrobić dziecko trzeba a) bardzo
          się postarać b) mieć cholernego pecha .... a tu proszę nie chwaląc się za
          pierwszym razem się udało. Sądziłem zresztą chyba mylnie że po ustaleniu
          terminu zachodzenia natura da nam jeszcze pare miesięcy czasu na niczym
          nieskrępowany seks ... Albo moje maluchy były już tak nabuzowane że koniecznie
          musiały trafić za pierwszym podejściem :).... Cała filozofia męskiego podejścia
          do dzieci ... chcemy ich ale nie płaczemy jeżeli nie pojawiło się już w tej
          chwili my mamy czas w przeciwieństwie do naszych kobiet
      • caprissa Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 24.11.05, 14:00
        a ja myślę, że najbrdziej zaskakuje ciąża z kobieta, z którą nie wiązali palnów
        na całe życie. Ot przelotna wiadomośc. I do takiej "ciązy" muszą dotrzec,
        zaakceptowac ja, bo była zaskoczeniem( wpadką lub planowaną wpadką, kobieta z
        dzieci ma wiele korzyści)
        Jak mężczyzna ma kogoś kogo kocha i sam jest przez taką osobę kochany to myśl o
        dziecku sama pryzchodiz i na wieśc: jestem w ciązy, nie reaguje zaskoczeniem,
        bo ten temat wielokrotnie juz omawiali, chocby w planach, marzeniach.

        Kiedys ludzie nie mieli wyboru, nie uzywali antykoncepcji i kazde zblizenie =
        ciąza. Stad taki był przyrost demograficzny.
        Teraz ludzie maja wybor, wiedza, ze zycie to nie tylko dom, dzieci, ale i
        praca, swiat, Bog, blizni, potrzebujacy. I tym sie roznia od poprzedeniego
        pokolenie, ktore miało duzo dzieic, ze nie przelewa swoich niezrealizowanych
        marzen, czesto przez wczesne rodzicielstwo, na dzieci np gra na instrumencie,
        studia itd.

        Szczesliwy, zrealizowany rodzic to i szczesliwe i nieobciazone niespełnionymi
        marzeniami rodzicow dziecko:)
        • evita_duarte Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 04:21
          caprissa napisała:

          > a ja myślę, że najbrdziej zaskakuje ciąża z kobieta, z którą nie wiązali
          palnów
          >
          > na całe życie. Ot przelotna wiadomośc. I do takiej "ciązy" muszą dotrzec,
          > zaakceptowac ja, bo była zaskoczeniem( wpadką lub planowaną wpadką, kobieta z
          > dzieci ma wiele korzyści)


          Co masz na mysli? Jakie 'korzysci'?
      • p-iotr Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 24.11.05, 14:08
        lambert77 napisał:

        > :) mogę powiedzieć z doświadczenia bo własnie moja żona jest w ciąży, że do
        > rodzicielstwa dorastamy po fakcie...

        No wlasnie, cale szczęście ze natura tak to urzadzila ze ciaza trwa te 9
        miesiecy i jest duzo czasu zeby sie przygotowac. Potem tez cale szczescie ze
        maluch nie potrafi od razu przemieszczac sie z predkoscia swiatla, bo jest
        kolejne kilka miesiecy na to aby rodzice tez mogli nabrac odpowiedniego speeda.
        I tak dalej i tak dalej..

        Calkiem nieglupi mechanizm - mowie z doswiadczenia ;-)

        pzdr
        • caprissa Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 24.11.05, 18:39
          a ja z doświadczenia innych wiem, że każdy chciałby miec dziecko z ukochaną
          osobą. I wtedy te 9 miesięcy wystraczy na pryzgotowania. Alew życiu bywa tak,
          że czasem nie da się tak i ma się dziecko w wyniku nieuczciwości jednej ze
          stron np kobieta nie brała tabltek i zaszła. Czy w yniku gwałtu.. lub naszej
          bezmyślności brak zabezpieczenia liczenie na łut szczęscia.
          Wówczas nie tak szybko akceptuje się ciąze. Dziecko ma rok a facet dopiero
          poczuwa, że jest dziecko. Tak jakby dopiero się dla niego narodziło.On zawsze
          był do tyłu o cały etap - ciąza to dla niego brak dziecka, dziecko naradzone to
          dla niego tak jakby realna wiesc o ciązy, dziecko mające rok i wiecej to fakt,
          że ono jest. Jest jego, zyje itd. Po prostu innym zajmuje to więcej niż 2-3
          lata. Nie ma się co dziwic to naturalna reakcja. Ale tak jak do łez rzadko kto
          sie do niej przyznaje. My nadal kochamy pozory. I wedlug nich kazdy ma skakac z
          radosci, bo inni skacza itd. Inymi słowy, pozory i presja otoczenia nie pozwala
          nam na odczuwanie własnych emocji. Sa one z gory narzucane. Oszustwo kobiety
          (wpadka kontrolowana) to jak gwałt na męzczycnie. Kobieta po gwałcie tez
          dochodiz do siebie i to długo. Ma nawet pozwolenie na usuniecie ciazy. W
          pryzpadku faceta ranydusyz tez musza miec czas, aby sie zagoic.
          Dosyc specyficzna sytuacja jest kolejna ciaza np 6, a tu duze braki wrecz nedza
          ezgystencjalna. I tak dalej.
          Niekazdy ma siłe oi odwage, aby pryznac sie do swoich prawdziwych uczuc czy
          odczuc.
          • crashoverride24 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 01:28
            A jakie ma korzysci kobieta z wpadki kontrolowanej? Poza zatrzymaniem faceta w
            zwiazku?
            • evita_duarte Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 04:23
              crashoverride24 napisał:

              > A jakie ma korzysci kobieta z wpadki kontrolowanej? Poza zatrzymaniem faceta w
              > zwiazku?


              A myslisz, ze jest w stanie ciaza zmusic faceta do pozostania w zwiazku ja
              bardzo w to watpie...
              • crashoverride24 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 10:55
                Ja tez watpie, wiec po co to robia kobiety? Z glupoty?
      • mindsailor Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 15:48
        masz rację. mężczyźni do bycia ojcem dojrzewają w trakcie ciąży kobiety.
        zaobserwowałam taką samą reakcję mojego nie-męża na wiadomość, że jestem w
        ciąży. był PRZERAŻONY!!! niby dziecko, planowane, a on zrobil oczy jak
        pięciozłotówki.
        wiem też, ze do momentu usg, czyli dopóki nie zobaczy, nie uwierzy;)
    • gocha221 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 25.11.05, 11:05
      Dlaczego nasi dziadkowie (nie nasze dziadki:) i rodzice dycydowali sie na dzieci
      dużo wczesniej i "chętnie".
      Bo mieli dużo mniejsze mozliwosci antykoncepcji, to po pierwsze.
      Po drugie w komunie, czyli wtedy kiedy ja sie np. rodziłam moze nie było
      wielkich perspektyw kariery, ale zagrożenia utratą pracy tez raczej nie było.
      Jakaś tam marniutka stabilizacja,ale stabilizacja, urlopy wychowawcze bez
      problemu itp. Z drugiej strony własnie te perspektywy były tak male, ze poza
      zyciem rodzinnym nie było właściwie innych dróg, możliwości. Nie było
      zagranicznych wojaży, kariery, nauki 10. języka obcego (bo po co jak i tak
      nigdzie nie wyjechałes itp.)
      Kilka dni temu widziałam "miasto kobiet" i były wywiady z nastoletnimi "mamusiami".
      Jak słysze takie rzeczy to mi sie scyzoryk w kieszeni otwiera i wole juz to
      nasze "zimne" kalkulowanie i czekanie na własciwy moment niz produkcje pokolenia
      bez perspektyw i wykształcenia. No bo jak mamusia ma 19 lat i jest w ciązy z
      trzecim dzieckiem, to czego od niej wymagac. Czego ona i nastoletni tatus te
      dzieci naucza, co im przekażą. No i oczywiscie narzekania, ze Pampersy drogie a
      państwo nie daje. Państwo, czyli my, ja mam dośc dopłacania do głupoty
      puszczalskich siks i ich rodziców, bo to przeciez ich wina tez. Jeśli 14 latka
      zachodzi w ciąze, to chyba w wychowaniu zrobiono gdzies "drobny" błąd.
      • pancwynar "Odpowiedzialność" - Słowo Klucz. 25.11.05, 11:41
        gocha221 napisała:

        > Dlaczego nasi dziadkowie (nie nasze dziadki:)

        oczywiście - też zauwazyłem (poniewczasie). Swoją drogą ciekawe -
        podświadomość? ukryta tęsknota? mylić dziadków z dziatkami:) ciekawe co na to
        Freud?:P

        Wracając do meritum.
        Zastanawiam się jak traktować drugą część Twojej wypowiedzi
        dot. "nieodpowiedzialnych matek". Bo wszystko pięknie... tylko ja cały czas mam
        wrażenie, że brzmi to trochę jak usprawiedliwienie.
        "Popatrzmy jacy oni są bezmyślni, jaką krzywdę wyrządzają swoim kolejnym
        potomkom. A my świadomie planujemy: najpierw dom, podstawy materialne, pewność
        egzystencji na odpowiednim poziomie, dziecko szczęśliwe, nie będzie biegać w
        ciuchach z >Pewexu<, edukacyjne perspektywy" itd. itp.
        A mnie nie o to tutaj chodzi.
        Bo te argumenty znamy doskonale i przewijają się w każdej polemice na tematy
        demograficzne.
        Pytam o coś innego. Czy w tym naszym poukładanym, przemyślanym świecie w którym
        wyznaczamy sobie priorytety nie mamy chwil, wrażenia, że gdzieś jednak
        popełniamy błąd, że świadomie odkładając "na przyszłość" coś tracimy.
        Rozpocząłem tę dysputę nie po to aby uzyskac, z całym szacunkiem, garść
        oklepanych tez... które często sam wyznaję, ale próbę dotarcia w głąb nas.

        - Czy nigdy nie mamy wątpliwości co do słuszności naszej drogi?
        - Czy mówiąc "Oczywiście chcę dziecka, ale jeszcze nie teraz" nie wpadamy w
        błędne koło?
        - Czy nigdy nie czujemy fałszywej nuty brzmiącej w naszych racjach?
        - Czy odkładając decyzję jesteśmy wobec siebie naprawdę szczerzy?
        - Czy słowo "odpowiedzialność" nie stało się naszą tarczą właśnie przed
        podjęciem odpowiedzialności?

        Takie opinie mnie interesują.
        Pozdr.
        • gocha221 Re: "Odpowiedzialność" - Słowo Klucz. 25.11.05, 14:02
          Ja sie aboslutnie nie usprawiedliwam, bo nie uważam, zebym cos złego robiła.
          Uważam, ze nie każdego obowiązkiem czy powinnoscia jest płodzenie i wychowywanie.
          Na mysl o dzieciach, ciązy i porodzie zlewa mnie zimny pot. Nie chodzi tylko o
          brak materialnych warunków do tego. Inne czasy, inne mozliwości.
          A 15-letnie "matki", a także dorosłe osoby, których nie stac na czynsz a
          sprawiaja sobie 8. potomka to nieodpowiedzialni idioci i nie chodzi tu o zdane
          korzystne przedstawienie sie na ich tle, tylko to fakt.
          Usprawiedliwiałabym się gdybym uważała, ze posiadanie dziecka w takim czy innym
          momencie jest obowiazkiem wobec siebie, kraju rodziny, nie wiem jeszce kogo/czego.
          A tak nie uwazam.
          Ja fałszywych nut u siebie nie czuje, nie chce dzieci z wielu powodów.
          odpowiedzialnośc za warunki, jakie to dziecko bedzie miało jest jednym znich,
          ale także moja wygoda i zadowolenie z tego jak nam teraz jest. Jest OK i dziecka
          w tym nie widze i tyle. I nie przekonuja mnie cytaty typu: ze jak dziecko juz
          jest to nie wyobrazasz sobie zycia bez niego, tak jak wczęsniej nie wyobrażałaś
          sobie zycia z dzieckiem.
          Jeśli Ty masz takie watpliwosci i zastanawiasz sie na ile to jest szczere i
          madre, to moze instynkt ojcowski:-))??
        • ania0003 Re: "Odpowiedzialność" - Słowo Klucz. 29.11.05, 16:04
          Dla mnie odsuwanie decyzji o dziecku to przede wszystkim strach przed
          obowiązkiem do końca życia i przed ogromną odpowiedzialnością (to chyba
          standardowe). Świadomośc końca jednego etapu w zyciu i początku innego.
          Dojrzałość, dorosłość, stabilizacja. Niechęć do posiadanie dziecka to dla mnie
          strach przed dorosłością i stabilizacją. Wole mieć świadomość że ciagle jestem
          niczym nieskrępowana, niezależna i nieuwiązana do jednego miejsca. Teraz
          mieszkam tu, po roku gdzieś indziej. Możliwość podróży, wyjazdów. Mysle że
          przeszkody finansowe to głównie oszukiwanie siebie samego. Nigdy nie będzie dość
          dobrze, dość dużo i wystarczająco na powiedzenie sobie: OK teraz możemy wreszcie
          mieć dziecko. Jeśli para chce mieć dziecko to będzie je miała nawet przy
          dochodach 1000 pln na 3 osoby. Poradzi sobie i bedą szczęsliwi. Jak się bardzo
          chce to wszystko można. Jak się nie chce to przeszkody finansowe mogą być zawsze.
          • pancwynar Re: "Odpowiedzialność" - Słowo Klucz. 30.11.05, 10:01
            .. i chyba tu jest "pies pogrzebany"..
            • ania0003 Re: "Odpowiedzialność" - Słowo Klucz. 30.11.05, 13:59

              Chodno patrząc, dziecko to ogrom pracy i wyrzeczeń dla drobnych, małych
              przyjemnych chwil. Bez możliwości odwrotu. Decyzja w ciemno która przewraca
              cały świat do góry nogami.

              Myślę że do decyzji na dziecko potrzeba dużej dawki szaleństwa, ryzyka i
              podejścia "jakoś to będzie".
              Trzeźwa kalkulacja, wyliczanie za i przeciw, szczególnie jeśli patrzy się na to
              ekonomicznie zawsze powinna dawać wynik negatywny.
              Może po to jest właśnie instynkt macierzyński? A co jeśli go nie ma?

              Czy w wieku 30 lat nie myśli się: "Ciągle nie chcemy teraz, ale może powinniśmy
              się zdecydować?" Czy jak sie nie zdecydujemy to nie będziemy za 20 lat tego
              żałować?
              Czy wtedy sie namawiać? Czy na dziecko decydujemy sie tylko dlatego aby później
              nie żałować że go nie ma?
        • keari Re: "Odpowiedzialność" - Słowo Klucz. 29.11.05, 16:33
          Myślę, że tu nie ma miejsca na różnicowanie społeczeństwa na kobiety i
          mężczyzn. Choć zapewne część kobiet ma większe ciśnienie na dziecko ze względów
          bilogicznych (natura już zadbała o to,żebyśmy całkiem nie wyginęli, obdarowując
          farciary czymś zw. instynktem macierzyńskim:o). W każdym razie - moje zdanie
          jest takie: nie można oceniać ludzi na podstawie tego, czy mają i ile
          dzieciaków. Natomiast na pewno warunkiem koniecznym jest zapewnienie takiemu
          sprowadzonemu na ten najwspanialszy ze światów pewnego minimum /mieszkanie,
          jedzenie, wychowanie, jakieś perspektywy edukacyjne - nikt z nas nie chce mieć
          w domu 30-letniego bezrobotnego bez perspektyw, prawda?/. No więc podstawa
          materialna, nie mylić z ciuchami z pewexu :)
          A teraz do rzeczy:
          > - Czy nigdy nie mamy wątpliwości co do słuszności naszej drogi?

          Ba, pewno, że mamy. Podobno tylko krowa nie zmienia zdania :) Tylko trzeba
          pamiętać, że zegar tyka. I należy zmienić zdanie we właściwym momencie. Poza
          tym uważam, że jeśli zdecydowalibyśmy się na odłożenie tego, możemy żałować tak
          samo, jak i decyzji na posiadanie "już". Zależy od obiektywnej sytuacji
          decydenta :)

          > - Czy mówiąc "Oczywiście chcę dziecka, ale jeszcze nie teraz" nie wpadamy w
          > błędne koło?
          Niekoniecznie. Np ja kilka lat temu chciałam strasznie mieć dzieciaka, a teraz
          już nie tak bardzo. Tzn nie odrzucam takiej możliwości, ale wyznaję zasadę, że
          dziecko powinno być ukoronowaniem szczęśliwego związku, a nie łatą do zatkania
          co większej w nim dziury. Jakoś to trzeba poukładac po kolei - doskonale
          wiadomo, ile małżeństw zawartych pod wpływem "zaciążenia" jest trwałych i
          szczęśliwych..

          > - Czy nigdy nie czujemy fałszywej nuty brzmiącej w naszych racjach?
          Nie :o)

          > - Czy odkładając decyzję jesteśmy wobec siebie naprawdę szczerzy?
          Jasne :o)

          > - Czy słowo "odpowiedzialność" nie stało się naszą tarczą właśnie przed
          > podjęciem odpowiedzialności?
          Obiektywna ocena sytuacji, tylko i wyłącznie, może odpowiedzieć na to pytanie.
          jeśli kto ma dom, samochód, super dochody i 2 razy w roku wakacje abroad, to
          faktycznie tłumaczenie, że nie chce mieć dziecka, bo jest odpowiedzialny, jest
          cośkolwiek niezrozumiałe :) Ale jeśli się nie ma nic albo niewiele, w tym
          pewności jutra pod wzgl. materialnym albo partnerskim, to proszę mi powiedzieć,
          po co jeszcze do tego bałaganu ładować dzieciaka? Żeby go odesłać do babci i
          dziadka? Mam takie akcje w rodzinie - młode małżeństwo ma 1 (bogu dzięki)
          dziecko, i nie są w stanie go wychowywać (z różnych, dla mnie nie do końca
          zrozumiałych względów), więc odesłali go do dziadków 200 km dalej, gdzie
          zajmują się nim w zakresie jedzenia, ubioru itd, ale nikt nie ma dla niego
          czasu poza tym. Rodzice widują dzieciaka tak jakoś 1 weekend w miesiącu albo i
          nie. To nie jest to, czego bym chciała dla jakiegokolwiek dziecka, a tym
          bardziej swojego.
          Podsumowując: POSIADANIE dzieciaka nie jest wyczynem. Wyczynem jest wychowanie
          na szczęśliwego człowieka, umiejącego jakoś sobie radzić w życiu. Jeśli ktoś
          uważa, że np. ważniejsze są inne względy niż posiadanie w celu sprostania
          wymaganion i presji społecznej, to lepiej żeby tego dzieciaka nie miał,
          naprawdę.
    • pancwynar Remedium?:) 25.11.05, 12:22
      à propos
      Jak ktoś zapragnie zostać ojcem niech sięgnie po "Mikołajka". Przejdzie...:)
    • tripper Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 25.11.05, 14:28
      nie wiem, czy kiedykolwiek przychodzi taki moment, ze mowisz sobie 'jestem gotowy'.
    • ulenka24ka Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 25.11.05, 14:41
      moja nieskończona praca magisterska jest na ten temat, tyle że o XIX wieku i
      nie moge wspominać Freuda, itp. Może ktoś z Was ma jakieś artykuły filozofów
      lub cos innego?
      Pozdr.
    • trzydziecha1 Ciekawe pytanie 25.11.05, 17:01
      szkoda, że tak mało odpowiedzi :))
      Jako kobieta moze nie powinnam się wypowiadać....
      Ale chetnie poczytam.
    • malinowy.cycek Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 25.11.05, 18:50
      A ja marzę o dziecku, o rodzinie, odpowiedzialności.
      Chciałbym za kogoś odpowiadać, kimś się opiekować,
      ale niestety nie jest mi to dane w tej chwili :(
      • perro8 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 14:23
        Za półtora miesiąca będę ojcem. Poprzednie 7 i pół miesiąca to była chwila,
        niby grubo ponad pół roku a minęło tak szybko, że nawet się nie obejrzałem. A
        mimo wszystko wystarczyło, żeby sobie poukładać najważniejsze rzeczy i żeby
        dojrzeć do myśli, że teraz trzeba będzie chodzić w garniturze, być punktualnym,
        etc, etc. Dziecko pojawiło się nagle, ale z perspektywy tych kilu miesiecy
        uwazam ze to był własciwy moment.Bo gdyby nie wtedy, to kiedy? Potem - czyli
        kiedy? Nie wierzę, że poprzednie pokolenia miały bardziej sprzyjające ku temu
        okoliczności.
        Strasznie się boję ojcostwa, że nieświadomie komuś zaszkodzę, że nie dam rady,
        że jak coś pójdzie nie tak, to będzie się za mną wlec do końca życia. Będę
        musiał sam zapracować na to, żeby były pieniądze. Tego też się boję, bo jednak
        to wielka odpowiedzilność. Ale traktuje to wszytko jako wyzwanie i sprawdzenie
        sie. Trochę jak gra komputerowa, tylo że bez możliwości rozpoczęcia od początku
        w dowolnym momencie. I stąd ten strach. Ale to też ma swoje plusy - zbytnia
        pewnośc siebie na pewno by mnie zgubila.
        Podobne obawy mialem przed malzenstwem. Czy to juz, czy troche poźniej? Czy
        najpierw jeszzce poracowac, zarobic? Balem sie, ale juz po kilku miesiacach
        okazalo się, że to była jedna z mdrzejszych decyzji w życiu. Nie ma sensu
        zwlekac. Nikt nie da przeciez gwarancji ze będzie w przyszlosci latwiej. Może
        to mało męskie, ale bicie serducha mojej córki, jej zdjęcia z USG czy kopanie w
        brzuchu mamy - warte są tego, żeby czuć je teraz, a nie bardziej sprzyjającym
        czasie, czyli niewiadomo kiedy.
        Pozdrawiam
        • lambert77 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 14:31
          Amen przyjacielu zostanę ojcem koło 8 lipca przyszłego roku i chyba wiem co
          przechodziłeś :) Ślub i zajście to były dwie decyzje których nigdy nie
          żałowałem :) ale boję się ku..wsko tego co będzie i czy dam rade
          odpowiedzialności
        • agent_towarzyski Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 18:02
          Naprawdę pięknie napisane :)
        • nikosik Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 18:55
          Perro8 z tego co widac dziecko było z zaskoczenia. Nie byłes pryzgotowany ale
          nie w rwlacji to nie czas na dziecko. A w relacji to nie ta kobieta. To nie z
          nia chciałem zycia do deski a tym bardziej dzieci. Mam nadzieje ze Cie nie
          zgwałciła. Trzeba mowic głosno o egoizmie i zbytniej pewnosci siebie kobiet -
          ona wie kiedy ma byc dziecko, ona wie kiedy nie i ona wie co ma facet robic bo
          on sam nie wie.
        • omar13 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 21:40
          poczekaj jeszcze miesiąc a zobaczysz co to kopanie:D
        • gulgul231 a ja mam 7-mies syna i gdybym mogl 29.11.05, 23:25
          wybrac to zostalbym z nim 24h/na dobe. mialem ogromny przywilej ze moglem
          przebywac z nim tak przez pierwsze pare miesiecy jego zycia. Napisze tak: wiele
          sie mowi o tym, ze masz dziecko to masz np. zarwane noce. Ja w nocy wstaje z
          radoscia, bo moj syn sie do mnie usmiecha jak mnie widzi.
          Syn nauczyl mnie paru rzeczy, jedna z nich jest np. odkrycie nowego sensu w
          zdaniu: "aniolom moim rozkaze a na rekach nosic cie beda". Gdybym mial tylko
          czastke mocy, ktora sie w tym zdaniu streszcza...

          A co do odpowiedzialnosci - to jest to najprzyjemniejsza odpowiedzialnosc na
          swiecie.
          • pancwynar Re: a ja mam 7-mies syna i gdybym mogl 30.11.05, 10:03
            dziękuje za te słowa..
    • sferka Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 15:00
      Mowa była o powszechnej dostępności coraz pewniejszej antykoncepcji. Patrząc na
      moje małżeństwo dochodzę do wniosku, że to chyba nie wszystko. Nam się coraz
      częściej nie chce seksu uprawiać, bo są inne możliwości fajnego spędzenia
      wolnego czasu. A kiedyś? Zimą szybko ciemno na dworze, ile można drzeć pierze
      czy cerować chłopu galoty? W ubogich rodzinach do dziś tak jest. Ludzie nie
      pracują, nie są zmęczeni po całym dniu pracy (no chyba, że nadużyją, ale i
      wtedy ochota na figle wzrasta), a jedyną rozrywką jest telewizor. Dziś mając
      świadomość ile świat oferuje, trudniej podjąć decyzję o
      macierzyństwie/ojostwie.
      Za kilka miesięcy skończę 30 lat i przyznam szczerze, że nigdy jeszcze nie
      poczułam potrzeby ani chęci posiadania dziecka. Czy kiedykolwiek to się zmieni?
      • jomumma Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 15:02
        > Za kilka miesięcy skończę 30 lat i przyznam szczerze, że nigdy jeszcze nie
        > poczułam potrzeby ani chęci posiadania dziecka. Czy kiedykolwiek to się
        zmieni?

        No wlasnie. A nie boisz sie, ze to juz coraz pozniej sie robi?
        • sferka Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 15:31
          Dokładnie. To jest jedyny aspekt moich rozważań o dziecku. Ja się nie łudzę, że
          za kilka lat coś się generalnie odmieni. Co wiecej, ja nie wiem czy nawet
          odczuwając wtedy chęć posiadania dziecka odważyłabym się na taki krok ze
          względów medycznych. Wiem, że medycyna zrobiła postępy, wiem, że ludzie żyją
          coraz dłużej, ale możliwości prokreacyjne człowieka nie zmieniły się. Natury
          nie można oszukać i dlatego daję sobie jeszcze 3 lata. Jeśli w tym czasie nie
          zmienię zdania, potem na dziecko już się nie zdecyduję. Z rozsądku.
    • jomumma Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 15:00
      Stary ale temat zarzuciles! Czesto mnie nachodza takie mysli, czy to odpowiedni
      moment. Najgorsze jest to, ze moze dla mnie nie jest ale dla mojej partnerki
      tak. JEst ode mnie starsza. Generalnie ja nie czuje sie teraz jako ojciec ale
      wiem, ze bardzo bym chcial nim byc w przyszlosci. Pytanie polega tylko kiedy? O
      tym ta dyskusja. Moim zdaniem zlapanie niewielkiej stabilizacji, szczescie w
      zwiazku, niezlaeznosc pomagaja w tej decyzji. Wyprowadzamy sie od rodzicow
      poniewaz chcemy byc wolni i niezlaezni. JEzeli decydujemy sie na dziecko zaraz
      na poczatku to potem znowu wracamy, wiazemy siebie, musimy prosic o wszystko, a
      co dajemy temu dziecku? Tylko nerwy i nasz strach, ze nie wyrobimy do
      pierwszego. Nie mowie tutaj o jakies nie wiadomo jakiej kasie, ale tez nie o
      bidowaniu za 1000 zl. na 3 osoby. Co z tego, ze inni tak moga. To nie jest
      wytlumaczenie. Jak inni to i ja i ty? Kazdy czegos chce od zycia. Tak jak
      rpzeczytalem w poprzednim poscie, powinnismy miec co temu dziecku poweidziec,
      postarac sie w swoim zyciu o cos dzieki czemu mogloby traktowac nas jako swoj
      autorytet. POwinnismy sprobowac spelnic jakies swoje marzenia: Bo nie ma to jak
      dziecko niespelnionych w zyciu rodzicow. Ani ono nie jest szczesliwe ani jego
      rodzice.
      To bardzo ciezkie pytanie. Ciezka decyzja. Kazda osoba ma inne argumenty i
      silne dla nich poparcie.

      POzdrawiam
      • pancwynar Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 10:22
        jomumma napisał:

        > Co z tego, ze inni tak moga. To nie jest
        > wytlumaczenie. Jak inni to i ja i ty? Kazdy czegos chce od zycia.

        no właśnie.. Czego my, nasze pokolenie, chce od życia? Ktoś fajnie napisał, że
        nawet na czerpanie przyjemności z sexu nie mamy już czasu/ochoty bo świat
        oferuje tyle atrakcji. Naprawdę jest już z nami tak źle? Naprawdę doprawiono
        nam już takie "gęby", że nie potrafimy odnaleźć równowagi między pędzącym wciąż
        i wciąż do przodu światem, a kontestacją i negacją wszystkiego co nas otacza.
        Miotamy się od postawy uczestnika wyścugu szczurów do cichego anarchisty? Mam
        coraz mocniejsze wrażenie, że tzw. cywilizacja zachodnia pobłądziła. Przez lata
        budowano ją na trwałych fundamentach, wartościach, ale w którymś momencie
        postanowiono porzucić ten dom i zacząć wszystko od nowa. Tyle tylko, że w
        efekcie wznosi się nowy dom, pełen szkła, chromu, efektowny, okazały, coraz
        wyżej i wyżej... nie mniej na terenie tak grząskim, że wczesniej czy później to
        wszystko musi upaść.
        To chyba nie przypadek, że tym tak bogatym rejonie świata jest taki procent
        frustratów, ludzi niespełnionych, żyjących w wiecznym stresie.
        Oby tylko za jakiś czas jakiś afrykański/azjatycki archeolog/socjolog nie
        musiał zadumać się i popełnić dysertacji nad przyczynami upadku cywilizacji
        europy zachodniej.
        Cesarstwo rzymskie tez miało być wieczne... A upadło pod naporem półdzikich
        hord...
        • pankracy135 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 12:10
          Ja nie bede mial dzieci. Wszystko jest zbyt kruche i nie trwale,zeby decydowac
          sie na potomstwo. To nie ma sensu.Spelnianie widzi mi sie biologii i nie wiadmo
          jeszcze czego.
          Lek nie mija po urodzeniu dziecka. Spokojne narasta z czasem.
          Ojcowie dojrzewaja bo nie maja wyjscia.To cos co przychodzi i trzeba temu
          sprostac.
          Bycie ojcem to zadne bohaterstwo. To ciezka praca,glownie nad soba. Za duzo
          pytajnikow co do sensu/celu zycia.Nic nei gwarantuje spokuju i
          szczescia .Tymczasowosc.
          Dziecko niczego nie zalatwia -rozwiazuje,a to czeste nie swiadome podejscie
          rodzicow.
      • pancwynar Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 10:31
        jomumma napisał:

        > POwinnismy sprobowac spelnic jakies swoje marzenia: Bo nie ma to jak
        > dziecko niespelnionych w zyciu rodzicow. Ani ono nie jest szczesliwe ani jego
        > rodzice.

        komunał...
        co to znaczy "być spełnionym"? studia? skończone z wyróznieniem; dobra praca?
        jest; stabilizacja finansowa? kredytów brak (lub spłacone, lub w trakcie
        spłacania - bez problemów); awans? własna firma? większy dom? wczasy na Bora
        Bora?
        tak można bez końca... a wszystko może złamać jeden głupi wypadek: pijak za
        kierownicą, wrodzona wada serca itd. zarówno nieudacznik jak i prezes firmy
        jutro umrze...
        Kiedy będziemy "spełnieni"? ja twierdzę, że nigdy - bo człowiek spełniony to
        człowiek wypalpny; to marzenia nas napędzają. Tylko o czym marzymy?
    • kynes Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 15:14
      hmm... mysle ze faceci nie sa do konca gotowi do bycia rodzicem. podobnie
      zreszta jak kobiety. dopiero po narodzinach dziecka zaczynamy sie tego uczyc (po
      7 miesiacach nie jest juz tak zle ;) ). czesto (pisze w liczbie mnogiej, bo zona
      tez podobnie to odczuwa) lapiemy sie na pewnym zdziwieniu, refleksji, ze to
      nasze dziecko, ze musimy sie nim opiekowac itd. ogolnie jest to fantastyczna
      sprawa i szczerze (mimo nieprzespanych nocek) polecam, jednakze uwazam ze trzeba
      dac sobie troszke czasu zeby sobie uswiadomic fakt bycia rodzicem. jesli zas
      chodzi o stosowny moment, to takiego po prostu nie ma :) zawsze jest jakas
      sprawa do zalatwienia (dom, praca, sprawy materialne itd.), zawsze sie cos
      znajdzie... to sa po prostu wymowki, chec do wygodnego i w miare spokojnego zycia.
      • nikosik Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 18:59
        kynes napisał:

        > hmm... mysle ze faceci nie sa do konca gotowi do bycia rodzicem. podobnie
        > zreszta jak kobiety. dopiero po narodzinach dziecka zaczynamy sie tego uczyc
        (p
        > o
        > 7 miesiacach nie jest juz tak zle ;) ). czesto (pisze w liczbie mnogiej, bo
        zon
        > a
        > tez podobnie to odczuwa) lapiemy sie na pewnym zdziwieniu, refleksji, ze to
        > nasze dziecko, ze musimy sie nim opiekowac itd.
        Taka postawa i odczucia sugeruja ze ziecko miało czemus słuzyc A ze nie było
        tak, to potem zdziwienie kurcze ono jest. czesto kobiety dzieckiem chca
        załłagodzic spor np tesciowa one, dac mezowi syna czy swemu ojcu wmaronego
        wnuka, zatryzmac faceta. Stad wapdki kontrolowane. A potemzplanow nici i jets
        rozczarowanie.. a dziecko jest. To zywa istotka. Dziecko to nie zabawka, nie
        plaster na naszewidizmisie.
        cmok dla dziecka:)
    • lm10 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 15:28
      Moj maz (6 r. zaobraczkowany, przed tem jeszcze kilka lat) czlowiek mlody,
      jeszcze przed 30-stką (wczesnie sie pobralismy mimo ze nie bylo wpadki :-)
      zaskakujace? ... nie bardzo poprostu sie kochaliśmy, chcieliśmy być razem.
      Oboje studenci, pracowaliśmy, dorabialiśmy sie, nie było łatwo ale mamy własne
      mieszkanie (i to bez kredytu na 30 l) w całkiem niezłej dzielnicy i studia
      skończyliśmy i on doktorat na SGH kończy i ... czas na dziecko, ostatnio
      najwyraźniej nie wytrzymał ciśnienia i powrócił do tematu jak to on bardzo by
      chciał, jaki to dobry moment na potomstwo, że dość już wyzeczen i pracy na 3
      etaty zeby zyc pełnią życia że gdybybm przestała pracować choc na chwilę to
      moze by sie udało bo on tak pragnie dziecka, dla niego to własnie dziecko
      byłoby pełnią życia ...tak usłyszałam i było mi strasznie ciężko (pobierając
      sie wiedzieliśmy że nie dam mu dziecka)... jednym los daje świdomy wybór za
      innych decyduje sam... i tak mi tylko żal że Ci którzy mają wybór boją sie
      podjąć wyzwanie, czym innym jest świadomy wybór - nie chcieć dziecka w tym czy
      innym momencie a czym innym strach przed tym że potomkowi nie da sie
      wszystkiego czego zapragnie, ze zabierze nam młodość, nie zrealizujemy sie
      zawodowo itp. itd. to głupie dziecko w niczym nie przeszkadza a niekiedy wręcz
      pomaga sie zorganizować tylko trzeba dojrzeć by zrozumieć że dziecko daje siłę
      to dla niego chcemy sobie radzić, chcemy być dobrzy w tym co robimy by bylo z
      nas dumne, to dla niego żyjemy ale to jest nasze życie i może być równie pełne
      i fascynujące pod każdym względem nawet jeśli zdecydujemy sie na powiększenie
      rodziny - oczywiście jeśli mamy szanse dokonać takiego wyboru - docencie to
      jeśli umiecie.
      • octopussy Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 16:00
        Moj dziadek - bylo ich w domu 8. Moj tatko 4. A JA 1 I koniec.Co sie z nami
        dzieje??? Nie mam czasu na bycie rodzicem,zajety zapewnieniem "podstawowych"
        dobr.
        • pancwynar Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 10:37
          proste...
          i tylko dopowiedzi brak
          a może boimy się odpowiedzieć?
    • veevaa Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 17:13
      No ja-kobieta: moj facet chce miec dziecko. I jak ja mowie, ze za 4 lata
      najwczesniej, to sie pyta, dlaczego tak pozno i czy nie mozna wczesniej...
    • scorp70 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 17:46
      pancwynar napisał:
      >Lęk podobno mija po porodzie... ba, podobno
      >często facet sam sobie się dziwi, jak mógł zywić takie obawy. A dlaczego o
      >tym wspominam?

      Lęki i problemy dopiero zaczynają tak naprawdę sie po porodzie...
      Zobacz o czym piszą na forum etata - ojcowie mają głos...
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=568
    • zielinskim1 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 18:19
      Nigdy nie jest zadawane to pytanie kobietom, tak jakby to bylo oczywiste, ze
      one zawsze sa gotowe. Chec posiadania dzieci nie jest jednoznaczna z gotowoscia
      bycia matka, z prawdziwym zrozumieniem roli rodzica. Kobiety zaslaniaja sie tym
      slynnym, wrodzonym instynktem, ktory trzeba raczej miedzy bajki wlozyc. Z nim
      to jak z przemyslem w bylym ZSRR: mowi sie ze jest, ale sladow jego jakos nie
      widac!
      Mieszkam w Kanadzie, i niedawno czytalem w jakims artykule, ze dzieci
      wychowywane przez samotnych ojcow maja sie lepiej od dzieci samotnych matek -
      lepiej sie ucza, maja mniej problemow zdrowotnych, wykazuja wieksza smialosc w
      stosunkach z innymi.
      Ile jest kobiet gotowych, dojrzalych wystarczajaco zeby pozwolic ojcu swego lub
      swych dzieci zajac sie nimi, bez ich "nadzoru"? Jeszcze nie spotkalem, a
      wszystkie moje znajome maja dzieci. Przemoc wobec dzieci jest tez w wiekszosci
      przemoca matek, chociaz obraz jaki przedstawiaja media jest odwrotny, bo mowi
      sie praktycznie tylko o przemocy ojcow. Chcialbym aby dyskusja wyszla troche z
      tych jalowych szlakow, gdzie kobiety, jako te juz gotowe i dojrzale, surowo
      oceniaja mezczyzn na podstawie jakis mitow nic nie majacych wspolnego z
      realiami. Troche odwagi i uczciwosci, szanowne panie, w stosunku do siebie, nie
      chowajcie sie za mity i wymysly. Wymagacie tego od mezczyzn, dajcie nam
      przyklad. Co sadzicie o matkach-kastratorkach, ktore potrafia zniszczyc
      osobowosc dziecka dokladnie tak samo jak ojciec-pedofil.
      • nikosik Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 18:54
        > Nigdy nie jest zadawane to pytanie kobietom, tak jakby to bylo oczywiste, ze
        > one zawsze sa gotowe. Chec posiadania dzieci nie jest jednoznaczna z
        gotowoscia
        >
        > bycia matka, z prawdziwym zrozumieniem roli rodzica. Kobiety zaslaniaja sie
        tym
        >
        > slynnym, wrodzonym instynktem, ktory trzeba raczej miedzy bajki wlozyc. Z nim
        > to jak z przemyslem w bylym ZSRR: mowi sie ze jest, ale sladow jego jakos nie
        > widac!
        > Mieszkam w Kanadzie, i niedawno czytalem w jakims artykule, ze dzieci
        > wychowywane przez samotnych ojcow maja sie lepiej od dzieci samotnych matek -
        > lepiej sie ucza, maja mniej problemow zdrowotnych, wykazuja wieksza smialosc
        w
        > stosunkach z innymi.
        > Ile jest kobiet gotowych, dojrzalych wystarczajaco zeby pozwolic ojcu swego
        lub
        >
        > swych dzieci zajac sie nimi, bez ich "nadzoru"?
        bo kobiety to egoistki i kieruja sie nie rozumem a widzimi sie nazywaja to
        emocjami. Oan wie kiedy ma byc dziecko( stad domaganie sie dzieci, kontrolowane
        wpadki), ona wie kiedy go ma nie byc( stad aborcje i niechec), ona wie, ze tak
        ma byc bo to miłosc, a ta nie bo to niue miłosc. A przeciez facet umie kochac i
        mowic sam za siebie.
    • perla27 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 20:21
      Mój partner jest ze mną od ośmiu lat w związku i twierdzi,że nie stać go na ojcostwo bo moze zostać bezrobotnym, bo trzeba spłacać kredyt a dziecko to wydatki, bo musiałby ograniczyć swoje, bo się boi odpowiedzialności, bo trzeba byłoby zrobić prawo jazdy i kupic auto a on się do tego nie nadaje, bo ja tak naprawdę też nie jestem do tego pomysłu przekonana( jego zarzut). Sama dochodzę do wniosku,że gdybym zdecydowała sie na dziecko bez jego przyzwolenia( wpadka),mogę zostać samotną matką będąc w zwiazku małżeńskim.Staram sie jednak cierpliwie czekać na tą świadomą decyzję partnerską o powiększeniu rodziny. Boję się,że kiedy on podejmie decyzję o świadomym ojcostwie dla mnie już będzie zdecydowanie za poźno.
      • chmiel_pl Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 21:01
        TEmat trafiony w czasie idealnie. Dziś ginekolog oficjalnie potwierdził, iż moja
        ukochana jest w ciąży...:)
        Mieszkamy ze sobą bez ślubu już 8 lat, znamy się jeszcze więcej. Ja 31 - Ona 30.
        Nie była to wpadka, lecz zaplanowane działania :) Zaplanowane i mimo tego całego
        planowania i tylu lat razem, wciąż cholernie przyjemne. Pewnie dlatego udało się
        niemal natychmiast. :) Lubię dzieci, chcę mieć dzieci i jestem szczęśliwy, choć
        muszę przyznać, że ogarnęło mnie również uczucie niepokoju - czy aby na pewno
        wszystko się dobrze skończy?
        W/g mnie jestem gotów na bycie ojcem. Nie takie rzeczy się w życiu robiło :))))

        A dlaczego "dopiero" teraz zdecydowaliśmy się na dziecko? Niestety, realia życia
        zawodowego.....
    • dobrush Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 21:19
      taka rzecz! zgodnie ze starym porzekadłem, zawsze jest zły moment na dziecko -
      oczywiście najbardziej dotyka to kobiet (nie można jeść wszystkiego ;) ).
      Ja zawsze strasznie chciałem mieć dziecko i kiedy uznaliśmy, że to ten moment,
      podjęliśmy odpowiednie kroki... Odpowiedzialność czasem przytłacza, cżłowiek boi
      się trochę - ale na szczęście w tej kwestii "ciężar" (proszę traktować to
      literalnie - od noszenia dziecka bardzo rosną muskuły) nosi się w 2kę. Może więc
      istotą i rzeczywistym problemem jest to, że faceci muszą najpierw dojrzeć do
      związku - dopiero konsekwencją tego (cóż, tak naprawdę nie wiem czy to przyczyna
      czy skutek) jest chęć posiadania dziecka.

      Tak czy tak, dziś Asia pojechała pierwszy raz na delegację, a Łucja została ze
      mną sama na 3 dni. Nie będzie cyca w nocy :( trzeba będzie poczekać chwilę na
      ciepła herbatkę. Teraz mam szansę sprawdzić czy rzeczywiście nie było się o co
      martwić ;). Trzymajcie kciuki!

      Pa, Dobruś
      • pani.ladna Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 21:58
        A wiecie co ja myślę?
        Że tak naprawdę kiedyś facet nie miał wyboru. Po prostu żeniąc się
        wkalkulowywał w to dzieci...
        Moja mama powiedziała, ze nie rozumie postawy współczesnych facetów, ze dla jej
        pokolenia było oczywiste, ze rodzina to dzieci...
        A gdzieś u podstaw leży wyemancypowanie się kobiet. Antykoncepcja niby służy
        obu stronom, ale w 90% przypadków stosują ją kobiety. Wiadomo, ze one głównie
        ponoszą konsekwencje jeżeli partner się wycofa. Ale jest to broń obosieczna.
        Ok, JA stosuję antykoncepcję dla MOJEJ wygody, ale do jej porzucenia potrzebuję
        zgody faceta.
        I do czego zmierzam?
        Że pierwszy raz w historii ludzkości faceci mają wpływ na własną płodność. I to
        pozwala im na dylematy
        • gulgul231 super wypowiedz! (n/t) 29.11.05, 23:27
          .
    • buraq Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 21:46
      Ojciec nie miał większego wpływu na moje wychowanie, podobnie jest w przypadku
      wielu moich znajomych. Jesteśmy pokoleniem wychowanym przez kobiety. Może nie
      decydujemy się na rodzicielstwo bo boimy się nieznanego?
    • bk86a Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 29.11.05, 22:04
      Lecialem ostatnio z Warszawy do Dublina. Po drugiej stonie kabiny spalo obok
      matki male dziecko. Nigdy na zadne dziecko tak nie patrzylem jak wtedy na to. I
      teraz wiem. Wiem ze jestem gotowy by takie dziecko wychowac.

      Michal, 26 lat
      • kiniox Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 00:44
        Bo spało...
        • pancwynar :):):) 30.11.05, 10:39
          :):)
          dzieki kiniox... :):)
          bajeczna riposta...
    • djsaddam tez sie nad tym zastanawiam... 30.11.05, 00:40
      mysle ze nie da sie tego okreslic. ta 'chec' musi przyjsc samoistnie. i pisze o
      CHECI wyrazonej i spowodowanej uczuciem a nie 'przymusem' lub 'poczuciem
      obowiazku' etc...

      mysle ze takim momentem jest czas kiedy zrozumiem ze osiagnalem juz wiele, stac
      mnie na duzo, i nastepnym challange'em i jedynym pozostalym w zyciu bedzie
      wychowanie dziecka na ludzi...

    • braun_f Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 00:51
      raczej chyba nie jestem pewien czy nie wiem...
    • crashoverride24 egoizm? 30.11.05, 02:07
      A ja po przeczytaniu calego watku nadal uwazam, ze chec posiadania dziecka to
      egoizm rodzicow. Chca miec dziecko z jakichs tam wzgledow. Zaraz pewnie naskocza
      na mnie zwolennicy posiadania dzieci i przytocza w/w argumenty, dlaczego warto
      miec potomstwo. Zwroccie tylko uwage, ze dziecko kiedys moze nie miec checi do
      zycia (moze byc chore, itp.), a jednak bedzie musialo sie meczyc na tym
      "doskonalym" swiecie. Dziecko nie ma odwrotu, jesli juz sie pojawi. Rodzice maja
      mozliwosc planowania, jesli chodzi posiadanie dzieci.
      Moze kiedys dojrzeje do checi posiadania dzieci, ale na razie mowie stanowczo
      >nie<. Trzeba chyba kochac zycie, aby miec dzieci.
      • braun_f Re: egoizm? 30.11.05, 02:15
        wiesz,
        gdyby tak ludzie mysleli - nie mialbys nawet okazji napisac tego (glupiego)
        postu

        przemysl, zanim zasniesz
        • crashoverride24 Re: egoizm? 30.11.05, 11:01
          Wolalbym nie napisac, ale jak juz go pisze, to przemysl, ze wlasnie moge byc
          taka osoba, ktora zaluje czasem, ze jest na tym swiecie.
          • pankracy135 Re: egoizm? 30.11.05, 11:20
            To smutne ale to prawda.Przykladowo moja matka nie powinna miec nigdy
            dzieci.Kompletnie sie do tego nie nadaje.A najgorsze to ze bylem planowany.
            (plan zbrodni).Cale zycie czulem sie jak balastr,a w najlepszym wypadku
            eksperyment.Ale to oczywiscie skrajnosc,bo wiekszosc forumowiczow rozkwitla w
            milosci matczynej i ojcowskiej na bezbledne Autorytety zyciowe dla swoiego
            potomstwa,gwarantujace dziecku 100% milosci-akceptacji i wsparcia.
      • evita_duarte Re: egoizm? 30.11.05, 04:28
        crashoverride24 napisał:

        > A ja po przeczytaniu calego watku nadal uwazam, ze chec posiadania dziecka to
        > egoizm rodzicow. Chca miec dziecko z jakichs tam wzgledow. Zaraz pewnie
        naskocz
        > a
        > na mnie zwolennicy posiadania dzieci i przytocza w/w argumenty, dlaczego warto
        > miec potomstwo. Zwroccie tylko uwage, ze dziecko kiedys moze nie miec checi do
        > zycia (moze byc chore, itp.), a jednak bedzie musialo sie meczyc na tym
        > "doskonalym" swiecie. Dziecko nie ma odwrotu, jesli juz sie pojawi. Rodzice
        maj
        > a
        > mozliwosc planowania, jesli chodzi posiadanie dzieci.
        > Moze kiedys dojrzeje do checi posiadania dzieci, ale na razie mowie stanowczo
        > >nie<. Trzeba chyba kochac zycie, aby miec dzieci.


        A ja z egoizmu wlasnie dzieci miec nie chce, przynajmniej narazie. Nie kochasz
        zycia? To bardzo niedobrze... Mam nadzieje ze to tylko chwilowa jesienna
        depresja ale z Twoim nastawieniem lepiej rzeczywiscie dzieci nie miec
        • july64 Re: egoizm? 30.11.05, 05:58
          Mój mąż "dojrzał" do decyzji o dziecku dopiero jak urodziłam mu Kornelię. Kiedy
          ją ujrzał po raz pierwszy wtedy świadomie powiedział, że chce i pragnie tego
          dziecka. Choć ciąża byla planowana (jestesmy 6 lat po ślubie, córka ma 2 lata)
          to i tak mąż postrzegał brzuch jako brzuch. I dopiero w szpitalu zrozumiał
          swoje odczucia. A co do napisanych postów - niegdy nie jest odpowiedni czas.
          Mój mąż zwlekał - umowa między nami była taka, że jak skończymy studia i kupimy
          własne mieszkanie to On wyraża zgodę na dziecko. I faktycznie tak było. W tej
          chwili jestem w 2 miesiącu kolejnej ciąży, tez planowanej, ale już ze
          świadomością co znaczy opieka i wychowanie dziecka. Mąż - pomimo trudów
          wychowania - zdecydował, że chce wychowywać dwójkę dzieci. I myślę, że to
          własnie świadczy o dojrzałości i odpowiedzialności - nie spłodzenie pierwszego
          dziecka, bo to może zdarzyc sie każdemu - ale świadoma decyzja o tym, że
          chcemy przechodzić jeszcze raz przez radości i smutki związane z macierzyństwem
          i tacierzyństwem. Pozdrawiam podwójnych rodziców.
    • tommyjr Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 10:03
      Gotowym mozna byc, nawet o tym nie wiedzac. Wspomniales o pogoni za kariera itd
      i co z tego wynika, ze nie ma odpowiedniego momentu. Moim zdaniem, to glownie
      kwestia hierarchii wartosci - na czym zalezy Ci w zyciu, co stawiasz za
      najwazniejsze wartosci... Osobiscie, lada dzien bede ojcem, ale od kilku
      miesiecy nie widzialem nawet matki mojego dziecka. Dla uscislenia, chcialem z
      nia byc i wiele znosilem. I mimo, ze jeszcze studiuje i nie mam pracy, niczego
      innego nie pragnalem od 9 kwietnia... Moze nie bylem gotowy przed, ale na pewno
      po...
      • m15 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 11:47
        tommyjr napisała:

        > Gotowym mozna byc, nawet o tym nie wiedzac. Wspomniales o pogoni za kariera
        itd
        > i co z tego wynika, ze nie ma odpowiedniego momentu. Moim zdaniem, to glownie
        > kwestia hierarchii wartosci - na czym zalezy Ci w zyciu, co stawiasz za
        > najwazniejsze wartosci... Osobiscie, lada dzien bede ojcem, ale od kilku
        > miesiecy nie widzialem nawet matki mojego dziecka. Dla uscislenia, chcialem z
        > nia byc i wiele znosilem. I mimo, ze jeszcze studiuje i nie mam pracy, niczego
        > innego nie pragnalem od 9 kwietnia... Moze nie bylem gotowy przed, ale na
        pewno
        > po...
        ja mam troje dzieci ,najmłodszy synek ma cztery latka ,cała trójka jest
        największą radością mojego życia ,a przeżyłem wiele fantastycznych chwil
      • p.o.box.77 Re: Ojcostwo - jesteś gotowy? 30.11.05, 12:11
        moze to niezabrzmi przyjaznie, ale ojcostwo na odległosc to nie ojcostwo...

        mam syna od 3 tygodni. 9 miesięcy oczekiwań i przygotowań do ojcostwa. nie
        mowie o zbijaniu kasy, tylko o przygotowaniu sie na bycie ojcem. teraz po
        trzech tygodniach wielu cięzkich chwil z kolkami i wszystkimi nieprzyjemnymi
        aspektami młodego życia, zaczynam rozumiec [chyba] w pełni czym jest ojcostwo,
        co ja mam z tym zrobic. dochodze bowiem do wniosku, ze to jest stan w ktorym
        musisz dac z siebie 120 % wydajnosci, tak ze nawet jak nie widac efektu, dac
        dziecku poczucie bezpieczenstwa, opiekowac sie nim... przez trzy tygodnie dosc
        rzadko mialem przyjemnosc z tego co robilem, krzyk, zgeiłk, nerwy... wszystko
        to jest fundamentem zycia mojego syna. sprawy sie ustatkuja, kolki miną, bedzie
        zabkowanie, minie zabkowanie, a ja caly czas bede przy nim.

        fajnie co?

        pozdrawiam. i polecam troche cierpliwosci. a ja raczej z tych nerwowych.

        trzeba wiedziec na co trzeba byc gotowym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka