z_mazur
08.12.05, 13:07
Pisalem już wcześniej w innym wątku o kryzysie w moim małzeństwie i separacji
do której doszło w jego wyniku.
Aktualnie mija 6 tydzień separacji i muszę wam powiedzieć, że są chyba jakieś
pierwsze pozytywne sygnały.
Po pierwsze zdystansowałem się od naszego konfliktu, to pozwoliło mi się
uspokoić i opadły we mnie te największe emocje. Po drugie żona chyba to
zauważyła i tez spokojniej reaguje na nasze wzajemne kontakty.
Dzięki temu potrafimy teraz spokojnie rozmawiać na te tematy, które kiedyś
automatycznie powodowały konflikt. W[rawdze takei rozmowy nadal jeszcze
wytrącają mnie z równowagi ale na pewno nie tak mocno jak kiedyś.
Ponadto w jednej z rozmów gdy wyszedł temat mojego ewentualnego powrotu do
domu żona nie zareagowałą nerwowo tylko spokojie stwierdziła, że jeszcze na
to za wcześnie. W porównaniu do stanowiska sprzed miesiąca zgodnie z którym
dla niej to był już koniec naszego małżeństwa to i tak chyba postęp.
Oczywiście nie wyciagam na tej podstawie jakichś dalekosiężnych wniosków ale
jakoś lżej mi się zrobiło na sercu.