Dodaj do ulubionych

pyt. do menow nt kobiet

28.04.06, 11:44
Czy kobieta calkowicie uzalezniona od mezczyzny podoba sie Wam?

Doceniacie jej przywiazanie?

Czy imponuje Wam ograniczenie przez nia walsnego swiata do "Waszego" swiata"

Czy taka kobieta wywoluje w Was poczucie dumy, zadowolenia, lechce meskosc?



Jak to jest wg Was?

M.S-
Obserwuj wątek
    • rycesz Re: pyt. do menow nt kobiet 28.04.06, 11:48
      calkowicie przywiazany moze byc tylko pies, chociaz i tak zawsze pozostaje na
      swoj sposob indywidualny
    • chooligan Re: pyt. do menow nt kobiet 28.04.06, 11:58
      Tak. To jest gwarancja udanego związku.
      To jest z resztą symbioza. Wiekszość parek
      gdzie dominuje kobieta pojawiają się patologie
    • najwyzszy80 Re: pyt. do menow nt kobiet 28.04.06, 12:07
      > Czy kobieta calkowicie uzalezniona od mezczyzny podoba sie Wam?

      podoba nam sie, ale nie w tym sensie jak myslisz. Ktoremu facetowi nie podobalo
      by sie posiadanie slużącej?

      > Czy taka kobieta wywoluje w Was poczucie dumy, zadowolenia, lechce meskosc?

      pomyśl! ta przyjemna dla faceta swiadomosc, ze "ja tu rządzę" powstaje wtedy,
      kiedy kobieta powie czasem "nie" i trzeba ja przekonac, że jednak ma
      powiedziec "tak"
      • kowianeczka Re: pyt. do menow nt kobiet 28.04.06, 13:57

        A co wstytuacji, gdy kobieta mowi inaczj niz robi. Dam przyklad. Otoz pewna
        znajoma powiedziala, ktora jest house wife powiedziala, ze dla higieny
        psychocznej chcialby odpoczac kilka dni bez swojego wybranka. On stwierdzil, ze
        to znakomity pomysl (ma do niej zaufanie), powiedzial, ze zajmie sie dziecmi,
        aona niech odpoczywa, choc bedzie mus mutno bez niej. Na oc ona poszla na
        stacje PKP i oddala bilet twierdzac, ze nie zostawi go samego z dziecmi, bo
        jeszcze im krzywde zrobi, ze ona nie potrzebuje odpoczynku, ona jest po to, by
        w domu bylo posprzatane, uprane, w szafkach poukladane.

        Przepraszam, ale w takiej sytuacji to wydaje mi sie, ze to wcale nie mezczyzna
        probuje kobieta sie poslugiwac, ale to ona zamiast zadbac o swoje potrzeby
        staje sie dokladnie taka o jakiej napisano. Kilka dni nieobecnosci rozbudzaja
        tesknote, przywitania sa wtedy wspaniale.

        Kompletnie nie rozumiem.

        K.
        • najwyzszy80 Re: pyt. do menow nt kobiet 28.04.06, 14:16
          niestety nie rozumiem Twojego komentarza (mozesz wytlumaczyc jasniej? wiem,
          tępy jestem :)

          nie widze zwiazku pomiedzy tym, ze kobieta ma charakter domatorki (i tak sie
          realizuje, jest z tym szczesliwa) a calkowita ulegloscia wobec faceta. W Twoim
          przykladzie kobieta wraca do domu bo sama czuje taka potrzebe. Jej mąż jest
          sklonny do dialogu, skoro pozwala na taki wyjazd. Autorce watku chodzi raczej o
          kobiete ktora mowi "chce sama wyjechac na kilka dni", facet mowi "nigdzie nie
          jedziesz", kobieta bez jakiejkolwiek proby oporu mowi "dobrze, nie jade".
          • mathias_sammer Re: pyt. do menow nt kobiet 28.04.06, 15:20
            Pomyliles watki- mowa tu nie domatorce, ale kobiece uzaleznionej, ktora swoje
            zycie oddala mezczyznie. Rozumiem jednak, ze takie uprzedmiotowienie kobiety i
            sporowadzanie je do roli podrzednej majacej na celu zaspakajanie meskich
            potrzeb Wam odpowiada. Jakos nie wierzylem, ze niektorzy polscy mezczyzni beda
            chcieli widziec w kobiecie swoja partnerke:))))Trzeba jednak probowac wierzyc:)

            M.S.
            • najwyzszy80 Re: pyt. do menow nt kobiet 28.04.06, 16:13
              wlasnie usiluje wytlumaczyc, ze kowianeczka pomylila wątki :)
            • najwyzszy80 Re: pyt. do menow nt kobiet 28.04.06, 16:19
              jeszcze jedno:
              > Rozumiem jednak, ze takie uprzedmiotowienie kobiety ...
              > Wam odpowiada.

              czy ja napisalem takie cos? napisalem ze kobieta rezygnujaca z wlasnego zdania
              staje sie sluzącą, czesciowo rezygnuje z samej siebie
              ja bym chcial 100% kobiety a nie jakis zawsze posluszny i ulegly kawalek
    • seth.destructor Re: pyt. do menow nt kobiet 28.04.06, 14:48
      Nie. Jak ktos sie zeszmaca, budzi we mnie odraze. Wole koboiety ktore maja do
      siebie szacunek i nie okreslaja siebie za pomoca tego, co wyobrazaja sobie, ze
      inni o nich mysla.

      Malo takich znam, niestety.
      • mathias_sammer Re: pyt. do menow nt kobiet 28.04.06, 15:22
        Obracasz sie najwyrazniej w otarzystwie kure.w. i kobiet najgorszego sortu,
        skoro tak niewiele znasz fajnych kobiet. Zapraszam do parku na letnie spotkania
        ze studentami- a noz czegos ciekawego nauczys sie od mlodziezy?:)

        M.S.
        • seth.destructor Re: pyt. do menow nt kobiet 29.04.06, 14:19
          Niestety to jest standardowe spoleczenstwo.
    • znj2 Re: pyt. do menow nt kobiet 29.04.06, 20:08
      Każdy facet ma poczucie, że jest sułtanem w haremie. Chyba,że kocha inaczej.
    • suela1 Re: pyt. do menow nt kobiet 30.04.06, 09:12
      Nie jestem mężczyzną ale mam ochote coś powiedzieć na ten temat.Teoretycznie
      większość panów będzie twierdzić że podobają im sie kobiety z włąsnym zdaniem
      charakterem itd... ale praktyka pokazuje co innego.Większość mężczyzn woli
      potule owieczki takie niezbyt wymagające i machające na wszystko ręką jednym
      słowem podporządkowujące się.Mówie to oczywiście na podstawie własnych
      doświadczeń. To że zawsze miałam swoje zdanie i daleka byłam od
      podporządkowywania się nie ułatwiło mi relacji damsko-męskich a wręcz
      przeciwnie.....
      • chlodnyjedwab Re: pyt. do menow nt kobiet 30.04.06, 09:26
        Wprawdzie ja też nie jestem ani trochę mężczyzną,ale temat tak naprawdę nie
        dotyczy tylko kobiet uzależnionych od mężczyzn,ponieważ uzależnienia bywają
        różne(materialne,uczuciowe itd.) i dotyczą obu stron.Uważam,że to straszne być
        bluszczem i żyć z bluszczem.Osoba ,która się uzależnia przestaje być atrakcyjna
        (nie chodzi o fizyczność),prędzej czy później w jej życu pojawi się strach,że
        straci ukochaną(ukochanego) i staje się zaborcza.Sama z tym jest nieszczęśliwa
        i unieszczęśliwia partnera.
        Nie wierzę w takie związki,gdzie jedna strona się rozwija,a druga stoi w
        całkowitym cieniu.Ten w cieniu-prędzej lub później-w końcu przestanie być
        zauważany...Wiem ,że mi zaprzeczycie,bo na początku każdy myśli,że w danym
        przypadku będzie inaczej,ale wystarczy rozejrzeć się wokół i zobaczyć
        jak"szczęśliwe" są kobiety w tzw."pewnym wieku",które żyją "przy mężu"...Dobre
        określenie-nie żyją z nim:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka