Gość: Wykończony
IP: proxy / *.pekao.com.pl
15.01.03, 14:32
Mam pytanie. Moja partnerka skończyła prawo, co jak mi się wydawało stanowi o
jakimś minimalnym pozomie. Przez jakiś czas trwania naszego związku udawało
nam się rozmawiac i jakoś nie odczuwałem dużych dysproporcji intelektualnych
między nami. Ale ostatnio zaczął się koszmar: wychodzimy z kina po "Minority
Report" i mówie : ciekawe co na to specaliści od CRM? (dla tych którzy nie
wiedzą: systemy które zarządzają relacjami z klientami, między innymi przez
zbieranie informacji o nich i oferowanie dostosowanych usług) a ona "no
właśnie". Tylko że ona nie wie co to jest CRM. Czemu po prostu nie zapyta
tylko udaje ? Przychodze z pracy i słysze: "Co masz taki pretensjonalny
głos?" - domyslam się, że chodzi o to czemu mam głos pełen pretensji, bo mam
taki faktycznie. Pytam i o to faktycznie chodzi. Ale to nie to słowo
przecież. Pytam, co miał na mysli Wałęsa jak powiedział: "Stłucz pan
termometr, nie będziesz pan miał gorączki", odpowiedz, "Tu można wymyślić ze
trzy interpretacje ale nie chce mi się teraz". Mowie: "zastanawianie się nad
potrzebami innych jest nieefektywne." Nie usłysze, że owszem ale czasami się
opłaca. Słyszę, że jestem egoistą. I tak cały czas, jak tylko chcę podrążyć
temat, to okazuje się, że jej wiedza jest bardzo płytka i sprowadza się do
paru ogólników. We wszystkich wypowiedziach stosuje zamiennie słowa o innych
znaczeniach. Np. jaka jest rónica między "ten sam" a "taki sam" ? Ja już nie
potrafię z nią rozmawiać, bo cały czas mi się wydaje, że ona nic nie rozumie.
Nie rozumiem jak mogłem tego wcześniej nie zauważyć. Częściowo jest to może
spowodowane tym, ze ona ma taką dziwną ceche, że z wszystkim wali jak w dym
nie zastanawiając się co będzie jak się okaże, że jest niekompetentna. Taka
bardzo silna wiara w siebie, dla mnie zupełnie niezrozumiała, nie chcę tego
powiedzieć ale wynikająca chyba tylko z głupoty. Teraz pytanie: czy takie
zachowanie może być spowodowane zmęczeniem (jestesmy faktycznie ostanio
zarobieni)? Czy to ja jestem jakiś dziwny, bo wymagam od kobiety logiki a
powinienem od razu o tym zapomnieć? Czy miłość polega na wybaczeniu takich
szczegółów? Czy mam czekać i starać się przystosować? Pretensje do mnie że
mam ścisły umysł i ludzie nie rozumieją co mówie. Ilu(e) z was jest w takim
lub podobnym związku i jest (mu|jej) dobrze ? Problem jest poważny, bo już
sam nie wiem czy to ja oceniam zdolności intelektualne tylko przez pryzmat
własnych doświadczeń, czy po prostu wybrałem sobie nie tą osobę?
Wykończony