Dodaj do ulubionych

Niezła kobitka...z dzieckiem

13.06.06, 13:07
Witam wszystkich Panów i pewnie też Panie (w końcu ja też tu jestem). Jestem
ciekawa, jakie są pierwsze reakcje mężczyzn, gdy poznają młodą, atrakcyjną
kobietę i dowiadują się, że ma już dziecko, a ona sama, mimo młodego wieku
jest już po rozwodzie? Panika, strach, a może chęć poznania, dalszego
poznania, bo babeczka jest fajna. Ja tak naprawdę jestem taką babeczką i mam
dopiero 27 lat. Dodatkowo młodo wyglądam i przyznam się, że u mężczyzn,
którym to mówię, na twarzy rysuje się wielki znak zapytania. Jeszcze nikogo
nie szukam, na razie to mnie bawi, ale czy tak jest zawsze?
Obserwuj wątek
    • gumowy_kaczor Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 13:11
      To jest problem. Najlepszy w takiej sytuacji jest facet z dzieckiem.
      • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 13:15
        No tak nikt nie chce brać na siebie jakiegoś bagażu doświadczeń, tym bardziej,
        że nie wiadomo jak ciężki. To jest też dziwne, bo faceci chyba myślą, żę od
        razu muszą mojemu dziecku być ojcem i jak to będzie. Moje dziecko ma już ojca i
        na takie stanowisko nikogo nie szukam.
        • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:09
          > No tak nikt nie chce brać na siebie jakiegoś bagażu doświadczeń, tym bardziej,
          > że nie wiadomo jak ciężki. To jest też dziwne, bo faceci chyba myślą, żę od
          > razu muszą mojemu dziecku być ojcem i jak to będzie. Moje dziecko ma już ojca i
          >
          > na takie stanowisko nikogo nie szukam.

          No własnie. Twoje dziecko ma już ojca a to oznacza, że rodzine stanowisz Ty,
          dziecko, ojciec dziecka i ewentualny nowy facet. Nie łatwo zaakceptowac role
          osoby trzeciej a co dopiero czwartej w związku.
          • gumowy_kaczor Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:17
            Co innego (za przeproszeniem) wdowa z dzieckiem - wtedy jest łatwiej, pod
            warunkiem, że nie trzyma na biurku zdjęć nieboszczyka.
            Ale pałętający się były - na samą myśl człowieka głowa boli. Przyjaźnić się
            można - żenić nie. Chyba że jest się facetem sporo starszym - tak od 40-stki
            wzwyż.
            • chijana Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:21
              nie jestem facetem, ale...

              niestety rozwodka z dzieckiem znaczy zazwyczaj to, ze jest ona dziecko i ten
              trzeci...ojciec dziecka, ktory zawsze bedzie obecny w ich zyciu a jak do tego
              dojdzie wlasnie nowy partner no to tloczno sie robi...co nie znaczy, ze kobiety
              rozwodki z dziecmi sa zkazane na samotnosc.
              • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:30
                Zastanawia mnie jeszcze jedno: czy faceci myślą najpierw o tłoku w związku, czy
                dlaczego kobieta się rozwiodła. Ja poznawszy rozwodnika nie myślę o ew.
                dziecku, jego eks, comiesięcznych alimentach, tylko dlaczego się rozwiódł, a
                może to z nim się rozwiedziono. Panowie, wiadomo, każdy chciałby być pierwszy!
                • gumowy_kaczor Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:35
                  Facet nie jest zwykle tak związany z dzieckiem jak kobieta. Poza tym dzieci
                  zostają najczęściej z matką. A dziecko w domu oznacza obecność byłego partnera
                  w domu. Mężczyzna po prostu gdzieś jedzie, żeby się z dzieckiem spotkać. Do
                  kobiety były partner przyjeżdża i staje przynajmniej na progu. To nie są miłe
                  doświadczenia dla nowego męża.
                  • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:42
                    Powiem o sobie: z eks jest ok., jest jak znajomy, ale nie komentator
                    rzeczywistości, jest kimś, kto zabiera dziecko do siebie, na spacery itd.
                    Nie ma tendencji do wkraczania z butami w moje nowe życie. Tak dziecko zawsze
                    będzie nas łączyć, w taki, czy inny sposób, ale tylko dziecko. Przecież
                    niedzwonię do niego z radą o 3 w nocy. Od tego mam (nie mam) partnera.
                    Ja myślę, że w dużej mierze podejście do takiej sytuacji jest związane z parami
                    zaobserwowanymi gdzieś koło sibie, może z dzieciństwa i to determinuje
                    późniejsze pojęcie związku z rozwiedzioną kobietą. A tak poza tym, to nie mam
                    zamiaru wiązać się z czterdziestoletnim +, tylko dlatego, że pewnie on już się
                    rozwiódł, albo gdzieś w świecie ma dziecko i może mnie zrozumieć. Jestem osobą
                    niepokorną, wykonuję wolny zawód, szukam w życiu chwil, momentów, magii. Taki
                    też musi być mój facet - nie chcę wypalonego życiem piwosza kanapowca
                    pospolitego.
                    • gumowy_kaczor Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:49
                      koni42 napisała:

                      >Jestem osobą
                      > niepokorną, wykonuję wolny zawód, szukam w życiu chwil, momentów, magii. Taki
                      > też musi być mój facet

                      Tacy faceci istnieją, ale na mężów się nie nadają. Chyba że chcesz sobie
                      zafundować kolejny rozwód.
                    • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:52
                      Dla Ciebie obecnośc ex jest dobra bo dziecko ma kontakt z ojcem. Ale dla innego
                      faceta może być to nieco denerwujące. Poza tym jaką rolę miał by przyjąć nowy
                      facet? Czy miał by cokolwiek do powiedzenia przy wychowaniu dziecka? Czy
                      istnieje jakas szansa na to, że chciałabyś mieć dziecko z nim?
                      Piszesz też o "magii" w związku, ale obecność dziecka w domu w skuteczny sposób
                      może tą magię zabić. Nie ma miejsca na spontaniczność a ona jest dość ważna
                      zwłaszcza na początku.
                    • frankhestain Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 15:09
                      . Jestem osobą
                      > niepokorną, wykonuję wolny zawód, szukam w życiu chwil, momentów, magii.

                      no tak to nic dziwnego ze jestes rozwodka , a co do dziecka komu teraz sie chce
                      na starcie miec problemy i trudnosci

                      sam fakt ze to napisalas swiadczy o tym ze sie tego obawiasz
                • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:40
                  czy faceci myślą najpierw o tłoku w związku, czy
                  >
                  > dlaczego kobieta się rozwiodła.

                  Powód rozwodu jest jej sprawą. Jak będzie chciała to powie. A tłok w związku
                  jest wpływa na zycie "nowego" faceta, dlatego przede wszytskim tym się
                  interesujemy. Kobiecie może nie przeszkadzać to, że ma kilku facetów wokół
                  siebie, ale nam to przeszkadza ;-P

                  >Panowie, wiadomo, każdy chciałby być pierwszy!

                  Nie chodzi o bycie pierwszym tylko o spokój w związku. Były partner, który
                  mieszka na końcu świata i przychodzi w odwiedziny raz na kilka lat, nie stanowi
                  problemu :-)
                  • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:44
                    No tak: drugi lew na przeciwległym końcu sawanny...
                    • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:54
                      > No tak: drugi lew na przeciwległym końcu sawanny...

                      Odpowiedz sobie na pytanie... Czy dobrze czułabyś się w związku, w którym co
                      chiwile pojawiała by się jakas ex Twojego faceta?
          • j.domanska78 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 15:58
            Bardzo ciekawy wątek , ponieważ jestem w takiej samej sytuacji. Napewno pomimo
            swojego wieku nie będziesz miała łatwo, faceci boją sie odpowiedzialności i nie
            chcą sie ,,pakować'' w taki zwiążek, ale mam nadzieję że kiedys znajdziemy
            jakiegoś ,,normalnego'', który taki układ zaakceptuje,
            prawda,że mężczyżni po przejściach szybciej sie ,,zaklimatyzują''
            pozdr
            • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 16:54
              ale mam nadzieję że kiedys znajdziemy
              > jakiegoś ,,normalnego'', który taki układ zaakceptuje,

              dlaczego facet, który nie chce być tym trzecim jest nienormalny?
        • agna1 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 20.07.06, 00:57
          A ja mam dziecko, exa i jeszcze kogoś. I jestem szczęśliwa.
          Co prawda ex nie jest normalny (pewno dlatego jest exem), ale jakoś dajemy sobie
          radę.
          Nie ma rzeczy niemożliwych.
    • dzikoozka wydaje mi się że trochę 13.06.06, 14:45
      rozdmuchujesz problem, Jak poznasz kogoś, komu będzie na Tobie zależało, to
      dziecko nie będzie stanowiło żadnego problemu. a jaśli go to spłoszy, to tylko
      bedzie źle swiadczyc o facecie, więc nie ma się czym przejmować.
      Jak ktoś Cie pokocha to nie będzie sie specjalnie zastanawiał. Tak sądzę.
      • koni42 Re: wydaje mi się że trochę 13.06.06, 14:50
        Chyba masz rację. Wszystko zależy od chęci. We wszystkim. Mam znajomą, ktorej
        partner jeździł dla JEJ chorego dziecka po leki na drugi koniec miasta i wcle
        się nie przejomwał, że jej mąż też w to wszystko był zaangażowany. Ja z kolei
        nie rozdmuchuję, tylko pytam się "statystycznego faceta" o ...no właśnie na
        pewno nie o radę, ale o pierwsze skojarzenia na taką babkę jak ja.
      • snegnat Re: wydaje mi się że trochę 13.06.06, 14:57
        Jak poznasz kogoś, komu będzie na Tobie zależało, to
        > dziecko nie będzie stanowiło żadnego problemu. a jaśli go to spłoszy, to tylko
        > bedzie źle swiadczyc o facecie,

        Dlaczego fakt, że facet nie chce być tym trzecim czy czwarty w związku źle o nim
        świadczy? Chyba kazdy ma prawo do szczęścia a nie dla każdego szczęściem jest
        związek z kobietą, jej dzieckiem i jej ex.
        • gumowy_kaczor Re: wydaje mi się że trochę 13.06.06, 15:01
          snegnat napisał:


          > Dlaczego fakt, że facet nie chce być tym trzecim czy czwarty w związku źle o
          ni
          > m
          > świadczy?


          Taka to już kobieca moralność - moralność Kalego.
          • snegnat Re: wydaje mi się że trochę 13.06.06, 15:02
            Każda kobieta chciałaby mieć kilku facetów, a jak któremuś by się to nie
            podobało to źle by o nim to świadczyło ;-P
          • dzikoozka Akurat sie mylisz 13.06.06, 15:44
            bo jestem z facetem który ma dziecko z poprzedniego zwiazku i NIGDY mi to nie
            przeszkadzało.
            • snegnat Re: Akurat sie mylisz 13.06.06, 15:57
              > bo jestem z facetem który ma dziecko z poprzedniego zwiazku i NIGDY mi to nie
              > przeszkadzało.

              A to dziecko mieszka z nim czy z matką?
              • dzikoozka Re: Akurat sie mylisz 13.06.06, 15:58
                z matka, ale często bywało u nas i jeździliśmy razem na wakacje
                • snegnat Re: Akurat sie mylisz 13.06.06, 16:02
                  > z matka, ale często bywało u nas i jeździliśmy razem na wakacje

                  Skoro mieszka z matką to jesteś w zupełnie innej sytuacji. Co innego gdy dziecko
                  pojawia się raz na jakiś czas a co innego gdy jest obecne przez cały czas.
                  • dzikoozka Re: Akurat sie mylisz 13.06.06, 16:03
                    Mi by to nie przeszkadzało. Jestem o tym przekonana.
                    • snegnat Re: Akurat sie mylisz 13.06.06, 16:08
                      > Mi by to nie przeszkadzało. Jestem o tym przekonana.

                      A co gdybyś nie potrafiła dogadac się z dzieckiem? Dzieciak by Cię nie lubił i
                      nastawiał przeciwko Tobie ojca?
                      poza tym nawet zakładając, że świetnie dogadujesz się z dziecmi to czy naprawde
                      chciałabys żeby związek już od samego początku był pozbawiony takich atrakcji
                      jak np. wyjazd w góry na weekend, na który decydujecie się w piątek rano, albo
                      cała niedziela spędzona w łóżku? Jasne, że życie nie polega tylko na tym i nie
                      można tak cały czas żyć, ale mysle, że takie zabawy dobrze robią związką.
                      • dzikoozka Re: Akurat sie mylisz 13.06.06, 16:10
                        Owszem ale kiedyś przychodzi czas na wspólne dziecko i też chce sie wyjechać na
                        weekend prawda? To tylko kwestia organizacji, dziecko co 2 tydzień spedza
                        weekend z ojcem, ma jeszcze dziadków, wbrew pozorom wszystko sie da
                        zorganizować. TRzeba tylko troche dobrej woli, a jak komus zależy to da się to
                        przeskoczyc.
                        • snegnat Re: Akurat sie mylisz 13.06.06, 16:14
                          > Owszem ale kiedyś przychodzi czas na wspólne dziecko i też chce sie wyjechać na
                          >
                          > weekend prawda?

                          No tak i wiele osób, które ma już dzieci powie, że życie się zmienia gdy dziecko
                          się pojawia. Wiele się traci, ale też wiele zyskuje. Choć w wypadku osoby, która
                          wiąże się z kimś kto ma już dziecko to na początku są to raczej straty.

                          To tylko kwestia organizacji, dziecko co 2 tydzień spedza
                          > weekend z ojcem, ma jeszcze dziadków, wbrew pozorom wszystko sie da
                          > zorganizować. TRzeba tylko troche dobrej woli, a jak komus zależy to da się to
                          > przeskoczyc.

                          I tu pojawia się problem. Co zrobić gdy nie ma z kim tego dziecka zostawić?
                          Dziadkowie mieszkają na drugim końcu Polski a biologiczny ojciec nie interesuje
                          się dzieckiem? Nie wszystko jest takie kolorowe wtedy i nie wszytko można
                          zorganizować.
                          • gumowy_kaczor Re: Akurat sie mylisz 13.06.06, 16:20
                            Ale "nie-dupek" powinien na wszystko z góry się godzić. W końcu życie nie jest
                            od tego, żeby facetowi było przyjemnie, nie? Facet ma być użyteczny, a
                            podbudową moralną tej teorii jest dogmat o zbawiennych społecznie skutkach
                            prokreacji. Trybik w maszynie i żywiciel. Trybik musi to zaakceptować.
                            Ale czy na pewno musi?
                  • gofera Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 08:52
                    Kiedyś mężczyzna mi powiedział,że dla niego jest dużym problemem związać się ze
                    mną , ponieważ mam dziecko, jego problem, to prawda dla człowieka który Cię
                    pokocha nie będzie to przeszkoda
          • michal_powolny1 Re: wydaje mi się że trochę 12.07.06, 20:49
            Gumowy_kaczor jak sama nazwa wskazuje interesuje się tylko wyrobami z gumy,
            spragniony prawdziwej miłości biedny musi zadowalić się przygodą z gumowym
            tramwajem.
            A tak na poważnie. Normalnemu facetowi nie przeszkadza to czy jego partnerka
            miała w przeszłości n-męzów/parnerów,czy ma dzieci. Naprawdę jest to dla niego
            obojętne. Jak kocha ją to i jej dzieci.
            Jednak na forum M. dominują biedne klony gumowego_kaczora dla których miejscem
            pracy powinien być taki instytut z ulicy Towarowej w W-wie.
        • dzikoozka Re: wydaje mi się że trochę 13.06.06, 15:42
          nic nie rozumiesz gumowy i nie zrozumiesz, bo czytałam Twoje wypowiedzi i nie
          rokujesz. Jak chcesz dodatkowego wyjaśnienia to dj znać, bo nie chce mi sie
          gardłować na darmo.
          pa
          • dzikoozka Sorry to było do snegata 13.06.06, 15:44
            pomyliłam sie. Chłpaki, wydaje mi sie ze nie jesteście w stanie obaj zrozumieć
            pewnej prostej rzeczy: BYŁY facet nie jest częścia składową AKTUALNEGO
            zwiazku.,\
            • snegnat Re: Sorry to było do snegata 13.06.06, 15:56
              BYŁY facet nie jest częścia składową AKTUALNEGO
              > zwiazku.,\

              Ale jeżeli jest dziecko to ten były pojawia się czasem. Pomijając byłego to
              największym problemem jednak jest dziecko.

              Dla normalnej kobiety jej dziecko jest dla niej najwazniejsze. I facet, który
              decyduje się na związek z kobietą, która ma już dziecko musi liczyć się z tym,
              że w najlepszym wypadku będzie numerem 2 w życiu tej kobiety. Taka sytuacja jest
              oczywista, ale nie każdy facet może chcieć się z nią godzić.

              Poza tym już na początku związku znika wiele drobnych rzeczy, które dodają
              związką kolorów. Nie ma miejsca na spontanicznosć i romantyczne wieczory bo
              trzeba myśleć o dziecku.
              • dzikoozka Re: Sorry to było do snegata 13.06.06, 16:03
                Oczywiście nikt Cie nie zmusza do zaakceptowania czyjegoś dziecka. Chociaż w
                praktyce ojciec dziecka nie bywa w domu byłej, tylko zabiera dziecko do siebie.
                Ale mniejsza o ojca, właściwie chodzi o dziecko. Jeżeli ktoś jest z góry
                nastawiony na NIE do dziecka, (tak jak niektóre kobiet z góry kasuja faceta bez
                samochodu, łysawych czy niskich) to oczywistą rzeczą jest że bedzie unikał
                angażowania sie w związek z dzieckiem. Nie zamierzam nikogo przekonywać, tak mu
                wygodniej i już, jego sprawa. Po prostu facet, który ma takie nastawienie w
                MOICH oczach jest spalony, jako egoistyczny dupek, skoro uzależnia swoje
                uczucie do mnie od faktu czy mam dziecko czy nie.
                • snegnat Re: Sorry to było do snegata 13.06.06, 16:10
                  Po prostu facet, który ma takie nastawienie w
                  > MOICH oczach jest spalony, jako egoistyczny dupek, skoro uzależnia swoje
                  > uczucie do mnie od faktu czy mam dziecko czy nie.

                  Ale nie kazdy facet od razu powie Ci, że nie chce z Tobą być bo masz dziecko.
                  Dziecko mogło by nawet nie przeszkadzać, ale przeszkadza na przykład to, że nie
                  możecie gdzieś wyjsć wieczorem bo nie masz z kim dziecka zostawić, albo nie
                  możecie za bardzo chałasowac w nocy bo dziecko się może obudzić.
                  • dzikoozka Re: Sorry to było do snegata 13.06.06, 16:13
                    dokładnie TEN SAM problem mamy teraz z naszym wspólnym maluchem. I co,
                    miałabym z tego powodu rezygnować wogóle z posiadania dzieci? Weź no nie
                    przeginaj. Życie nie idzie pod linijkę, jakbyś się zakochał w dzieciatej
                    fascynujacej kobiecie to być się po prostu pogodził z pewnymi utrudnieniami i
                    juz, są gorsze problemy w zyciu, choroby i inne syfy. TRzeba cieszyc sie tym co
                    dobre a nie doszukiwac we wszystkim minusów.
                    Spadam ciao
                    • snegnat Re: Sorry to było do snegata 13.06.06, 16:21
                      > dokładnie TEN SAM problem mamy teraz z naszym wspólnym maluchem. I co,
                      > miałabym z tego powodu rezygnować wogóle z posiadania dzieci?

                      Kiedyś napewno będę chciał mieć dzieci, ale trzeba też pamiętać, że własne
                      dziecko to co innego niż cudze.

                      Weź no nie
                      > przeginaj. Życie nie idzie pod linijkę, jakbyś się zakochał w dzieciatej
                      > fascynujacej kobiecie to być się po prostu pogodził z pewnymi utrudnieniami i
                      > juz, są gorsze problemy w zyciu, choroby i inne syfy. TRzeba cieszyc sie tym co
                      >
                      > dobre a nie doszukiwac we wszystkim minusów.

                      Problem polega na tym, że najpierw kogoś się poznaje, spędza z nim czas a
                      dopiero potem pojawia sie uczucie. Jeżeli fakt posiadania dziecka utrudniał by
                      nawiązywanie kontaktu, spotkania, wspólne spędzanie czasu wieczorami itp. to
                      raczej marne szanse, że uczucie by się narodziło.
                • mannn2 do dzikuski 24.06.06, 00:52
                  babskie popierniczone myslenie, ja mu sie podobam, to i wszystko co moje musi
                  sie mu podobac! nie pomyslalas, ze facet tez ma glowe do myslenia? jesli juz
                  ktos wycial ci numer i zostawil z dzieciakiem, to moze zdarzyc sie kolejny raz!
                  wiadomo jest tu i na swiecie wielu glupkow, ale nie rob z twojej glupoty
                  ideologii! albo myslisz ci.. albo glowa!
                  • dzikoozka Re: do dzikuski 18.07.06, 09:51
                    zupełnie nie rozumiem twojego agresywnego bełkotu. Poza tym nikt mi nie wyciął
                    jak dotąd żadnego numeru i nie zostawił z dzieckiem.
              • piekielnica1 Re: Sorry to było do snegata 14.07.06, 17:53
                snegnat napisał:
                > decyduje się na związek z kobietą, która ma już dziecko musi liczyć się z tym,
                > że w najlepszym wypadku będzie numerem 2 w życiu tej kobiety. Taka sytuacja
                > jest oczywista, ale nie każdy facet może chcieć się z nią godzić.

                > Poza tym już na początku związku znika wiele drobnych rzeczy, które dodają
                > związką kolorów. Nie ma miejsca na spontanicznosć i romantyczne wieczory bo
                > trzeba myśleć o dziecku.

                Bardzo trafnie oceniłeś sytuację.
                Na szczęście nikt cię na siłę (z łapanki) do takiego związku nie zmusza.
                Nie znaczy to wcale, że nie jest możliwy udany związek kawalera Z KOBIETĄ Z
                DZIEĆMI.
                w KOŁO JEST SPORO CAŁKIEM UDANYCH TAKICH ZWIĄZKÓW.
                • xvqqvx Re: Sorry to było do snegata 14.07.06, 20:19
                  > Na szczęście nikt cię na siłę (z łapanki) do takiego związku nie zmusza.
                  Racja - tyle tylko, że "politpoprawnie" nie wolno przyznawać się do tego, że
                  nie chce się być w takiej relacji. :-)

                  > Nie znaczy to wcale, że nie jest możliwy udany związek kawalera Z KOBIETĄ Z
                  > DZIEĆMI.
                  > w KOŁO JEST SPORO CAŁKIEM UDANYCH TAKICH ZWIĄZKÓW.
                  A wiesz, jaka są ciekawe prawidłowości?
                  1. Osoby żyjące w takich związkach zazwyczaj nie krytykują tych, którzy
                  deklarują, że nie chcą w nich być - wiedzą, jak to jest ciężko.
                  2. Osoby deklarujące, że nie chcą być w takich związkach zazwyczaj nie
                  krytykują tych, którzy w nich są, bo wychodzą z założenia, że to prywatna
                  decyzja.
                  3. Pozostałe osoby to w dużej mierze mentalni "działacze".
                  Działacz - postać widoczna szczególnie za PRL-u wśród studentów różnych
                  uczelni (choć elementy takiego myślenia zdarzają się i dzisiaj). Przez całe
                  studia zachęcał do (w zależności od kierunku) do pracy inżyniera ruchowego w
                  fabryczce w małym miasteczku/pracy nauczyciela w wiejskiej szkole/pracy
                  lekarza wiejskiego. Pałał wielkim oburzeniem i krytykował przy każdej okazji
                  (zebrania ZMS, ZSMP etc.) mocno tych, co twierdzili od razu, że nie chcą
                  takiej roli. Gdy studia się kończyły działacz nieodmiennie załatwiał sobie
                  miejsce w stołecznym biurze projektowym/asystenturę na macierzystym wydziale/
                  etat w prestiżowej klinice. Po niedługim czasie zaczynał wyśmiewać się z
                  "frajerów", którzy zostali inżynierami ruchowymi w fabryczkach w małych
                  miasteczkach/nauczycielami w wiejskich szkołach/lekarzami wiejskimi.
                  • xvqqvx Re: Sorry to było do snegata 15.07.06, 00:28
                    > 1. Osoby żyjące w takich związkach zazwyczaj nie krytykują tych, którzy
                    > deklarują, że nie chcą w nich być - wiedzą, jak to jest ciężko.
                    Wyjątek stanowią "bohaterowie", dla których taki związek to przede wszystkim
                    możliwość mówienia:
                    TRUTUTU! Patrzcie wszyscy na mnie i podziwiajcie mnie, albowiem jestem WIELKI,
                    bo ożeniłem się z rozwódką z dzieckiem/byłą prostytutką/... [niepotrzebne
                    skreślić lub wpisać inne określenia:-)]! TRUTUTU!
    • znj2 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:54
      Gratuluję, że jesteś fajną dziewczyną. Wg. mnie nie ma to żadnego znaczenia
      czy posiadasz dziecko, czy nie. Ludzie łączą się w pary z różnych powodów.
      Najczęściej z tego, żeby nie być samotnym. Prawdziwy partner decydując się na
      związek z tobą, powinien wziąć pod uwagę możliwe dobre relacje z twoim
      dzieckiem. Ono jest w tej konfiguracji najważniejsze.
      Wybierz kogoś wartościowego. Życzę ci tego z całego serca.
    • cyberski Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:58
      "Niezła kobietka" (co to kurde znaczy?!) z dzieckiem (najlepiej jednym, w wieku
      mojej córki...) to niemal ideał...

      Niemal, bo ideałów przecież nie ma

      No i jak dla mnie to powinna mieć rozsądnie poukładane w głowie
      • dzikoozka Widac są normali faceci :D 13.06.06, 15:46
        ale to trzeba dorosnąć a nie mysleć tylko o własnej d.pie.
        • snegnat Re: Widac są normali faceci :D 13.06.06, 15:58
          > ale to trzeba dorosnąć a nie mysleć tylko o własnej d.pie.

          Wielu jest normalnych facetów. Mnie też nie przeszkadzała by 30 letnia kobieta z
          18 letnim dzieckiem ;-P
          • koni42 do Cyberskiego...słów kilka 13.06.06, 16:03
            No, przynajmniej się nie załamię...odzyskałam wiarę, że nie każdy "idzie
            przynieść drinka i już nie wraca" ;) Niezła kobitka - to nie moja skromna
            opinia, tylko męskiej części moich znajomych. Moja córka ma 5 lat i naprawdę
            uważam, że mając dzieckow tym wieku można mieć "motylki" i można sobie nieźle
            razem z nimi polatać...
          • dzikoozka Re: Widac są normali faceci :D 13.06.06, 16:04
            z 18 letnia córeczką? ;PP
            • snegnat Re: Widac są normali faceci :D 13.06.06, 16:22
              > z 18 letnia córeczką? ;PP

              Może byc córeczka, ale raczej chodziło mi o to, że to jest już dziecko, które
              raczej mało czasu spędza w domu a i nocne chałasy mu już nie przeszkadzają ;-P
          • dzikoozka Re: Widac są normali faceci :D 13.06.06, 16:05
            30 minus 18 = 12 lat i dziecko????
            hehehe
            • koni42 Re: Widac są normali faceci :D 13.06.06, 16:08
              Najlepiej jeszcze jak lubi DD i nosi...
            • snegnat Re: Widac są normali faceci :D 13.06.06, 16:23
              > 30 minus 18 = 12 lat i dziecko????
              > hehehe

              Wiem, że to nie możliwe, dlatego raczej marne szanse są na to bym zakochał się w
              dzieciatej kobiecie ;-)
              • koni42 Re: Widac są normali faceci :D 13.06.06, 16:49
                No tak pary to z nas nie będzie :(
                • snegnat Re: Widac są normali faceci :D 13.06.06, 17:06
                  > No tak pary to z nas nie będzie :(

                  Nie łam się. Napewno kiedyś znajdziesz faceta, który ucieszy się, że masz już
                  dziecko :-)))
                  • cyberski Re: Widac są normali faceci :D 13.06.06, 17:21
                    chopie...
                    spójrz na to z lekka "zwierzęco"...
                    kobieta która ma dziecko z pewnością jest płodna zatem zdecydowanie wzrasta szansa na to, że i Ty będziesz mógł mieć z nią potomstwo :)))

                    A co do preferowania przeze mnie rozwódek z dzieckiem (z powodu tzw. "wspólnoty doświadczeń") to chciałbym "jedynie" zaznaczyć, że i owszem byłoby to "do zrealizowania" gdybym tylko chciał sie jeszcze z kimś wiązać...
                    Ale nie chcę...
                    Przynajmniej na razie, przynajmniej dopóki córka która mieszka ze mną nie wyfrunie z domu...
                    • gumowy_kaczor Re: Widac są normali faceci :D 13.06.06, 17:24
                      cyberski napisał:

                      > chopie...
                      > spójrz na to z lekka "zwierzęco"...

                      Zwierzęco? OK, przykład zwierzęcy: lew, który przejmuje stado, morduje
                      wszystkie dzieci swojego poprzednika.
    • waldek1610 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 01:18
      Kiedys bylem z kobieta ktora miala dziecko, byla rozwiedziona, choc byla
      mlodsza odemnie, ja mialem 26 ona 24. Chanieng tak miala na imie, jest Taika, i
      byla bardzo atrakcyjna kobieta, miala 1 roczna coreczeke gdy ja poznalem.

      Jako ze jestem facetem otwartym na nowe doswiadczenia, i bylem po niezbyt
      satysfakcjonujocej znajomosci z 20 letnia dziewczyna, to zdecydowalem ze nie
      fajnie by byc teraz z dojrzalsza kobieta, ktora da mi ustatkowanie, stalosc w
      iczuciachm milosc itd. Choc bylismy z soba 2 lata i pierwszy rok spedzony razem
      byl calkiem satysfakcjonujacy, to potem zaczalo wychodzic na jaw to ze ze Ona
      ma za soba beztroske i spontanicznosc ktora dala poprzedniemu partnerowi czyli
      sowjemu bylemu mezowi, i ja niestety w jej mniemaniu powinienem zrozumiec to ze
      ona nie jest w stanie zaczac zycie od nowa, jedynie tylko kontunuowac je zemna
      od momentu w ktorym rozeszla sie z mezem.

      Trudno bylo nam pogodzic nasze odmienne oczekiwania, i choc ja bardzo polubilem
      jej coreczke, i mala nawet zaczela nazywac mnie "daddy" :) to jednak jej mama
      nie chciala dac mi wszystkiego, choc sama duzo wymagala. Zreszta sama kiedys
      przyznala mi racje ze ja chyba jednak potrzebuje "swiezszej kobiety" niz ona
      sama, bo wszystko rozbuja sie o to ze ona nie chce brac pod uwage tego ze sa
      rzeczy ktorych ja jescze nie przezylem i chce je przezyc z nia, a ona to juz
      miala z bylym mezem wiec nie chce sie wracac do tego momentu drugi raz.

    • braun_f Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 01:42
      > Witam wszystkich Panów i pewnie też Panie (w końcu ja też tu jestem). Jestem
      > ciekawa, jakie są pierwsze reakcje mężczyzn, gdy poznają młodą, atrakcyjną
      > kobietę i dowiadują się, że ma już dziecko, a ona sama, mimo młodego wieku
      > jest już po rozwodzie?

      glupia czy jak?
      facetow nie interesi stukana bryka z przyczepka,
    • ahimsaboy Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 03:18
      myślę,że w tym przypadku dziecko to dobry "tester" szczerości uczuć partnera-
      jeżeli nie będzie mu ono przeszkadzało,to może oznaczać raczej,że zależy mu na
      tobie (i na twoim dziecku). jeśli facet po takiej informacji że masz już dziecko
      wystraszy się i ucieknie, to może oznaczać,że nie jest dojrzały do prawdziwego
      związku.
      • braun_f Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 05:08
        jaki tester?! facet! (?)
        nie mieszaj dojrzalosci od wolnego wyboru czy wiazesz sie z kobieta
        z ktora poszlo cos nie tak (w koncu rozpadlo sie malzenstwo/zwiazek).

        I nie wystraszy tylko zadecyduje, ze zaczyna z osoba o czystej przeszlosci.

        A ze dobry tester (dziecko) to sie zgodze. Zwykle jak pojawia sie dziecko
        ktores (z dwojga) peka. Problem dochodzenia, ktore ze stron jest 3 planowy.
        • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 09:53
          Witam Panów. Sam fakt, że chce się wam rozmawiać o 5-6 rano nad tym postem jest
          godny podziwu :) Co do przestukanych bryk...A co z takimi po generalnym
          remoncie silnika?
    • ciekawy69 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 12:38
      Lepsza fajna baka rozwiedziona niż nie.
      Z dzieckiem, wiadomo że przynajmniej może mieć dzieci.
      Gdyby okazało się że facet nie może mieć dzieci odpada problem adopcji.

      Tylko pojawiają się pytania:
      - jak wygląda psychika tej kobiety po rozwodzie
      - dlaczego jest po rozwodzie
      - jaki wpływ będzie miał na życie jej były
      - jaki miesjce w życiu będzie dla niego a jakie dla dziecka
      - czy niewawidzi wszystkich mężczyzn
      - czy chce mieć dzieci

      No i nie wszystkim się podoba związek z rozwiedzioną i z dzieckiem kobietą.
      Dla fantycznych katolików też możne to być problem.

      Jak dla mnie jeśli chce mieć dzieci, to można się zainteresować bliżej.
      Jeśli ma w miarę normalne stosunki z byłym i traktuje normalnie mężczyzn, to
      kolejny punkt do zainteresowania.

      No cóż a reszta to tak jak w każdym innym związku.
      • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 13:54
        Panie Ciekawy, mam kolejny nawrót wiary w fakt, że fajni faceci jednak nie
        wyginęli. Pozdrawiam.
        P.S. Raczej nie przyciągam fanatycznych katolików. Mam uczulenie na moher. ;)
    • swawolny.diabel Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 24.06.06, 08:30
      skreslam taką kobiete i tyle. W 95% prrzypadków chodzi o poszukiwanie
      zastepczego tatusia dla potomka. Kobita ma mniej czasu bo dziecko, dziecko
      zawsze bedze na pierwszysm miejscu. Po co sie ładować w znajomość w której od
      poczętku jjesteśmy tym trzecim
      • michal_powolny1 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 12.07.06, 20:50
        Jesteś po prostu głupi. Myśłisz tylko o swojej wygodzie. I tyle.
        • krakoma Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 12.07.06, 22:09
          zle jest myslec o sobie?
          • muszalik20051973 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 12.07.06, 23:44
            Nie ale prawdziwy zwi,ązek to dawanie i branie. Gumowy kaczor i jemu podobni
            nastawieni są na branie a na dawanie.
            • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 16:07
              > Nie ale prawdziwy zwi,ązek to dawanie i branie. Gumowy kaczor i jemu podobni
              > nastawieni są na branie a na dawanie.

              Jasne, tylko, że jezeli od początku wchodzi się w związek, w którym jest się tym
              trzecim to wiadomo, że trzeba dużo dać a niewiele się dostanie w zamian.
    • dziewice sa apetyczne :-) 12.07.06, 21:07

    • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 11:28
      Dla mnie kobieta z dzieckiem jest jako partnerka skreślona a priori. :-)

      Po prostu tego typu związek to wchodzenie od razu w codzienność rodzinną i brak etapu budowy relacji/gniazda, z której owa codzienność wynika.
      • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 11:35
        Tacy mężczyźni też są u mnie skreśleni. Niestety. Myślenie, że dziecko jest ze
        mną 24 h/dobę jest błędne. Czasami cały weekend jest z bylym lub np. nocuje u
        babci. Ale ok. selekcja a priori jest bardzo pożyteczna.
        • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 13:46
          > Tacy mężczyźni też są u mnie skreśleni.
          I bardzo dobrze.
          Akurat ja nie mam "mentalności akwizytora", żeby pchać się tam, gdzie mi nie
          odpowiada. :-)
          Dla mnie jest oczywiste, że się ma wymagania i można czyichś nie spełniać.

          > Niestety.
          Raczej "stety".:-)

          > Myślenie, że dziecko jest ze
          > mną 24 h/dobę jest błędne. Czasami cały weekend jest z bylym lub np. nocuje u
          > babci.
          Niedokładnie zrozumiałaś pojęcie "codzienności rodzinnej", ale trudno...

          > Ale ok. selekcja a priori jest bardzo pożyteczna.
          Dlatego też nie należy ukrywać swoich wymagań, żeby żadna ze stron nie łudziła
          się. :-)
          • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 13:57
            "Niedokładnie zrozumiałaś pojęcie "codzienności rodzinnej", ale trudno..."

            Rozumiem ją bardzo dobrze. Sądziłam, że masz na myśli tzw. fazę pierwszą.
            Potem, kiedy jest już "codzienność rodzinna" są tylko Ci, którzy kochają.
            Sądzę, że takowym dziecko nie przeszkadza. A tak w ogóle ,to ile masz lat, tak
            z ciekawości?
            • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 18:13
              > Sądziłam, że masz na myśli tzw. fazę pierwszą.
              > Potem, kiedy jest już "codzienność rodzinna" są tylko Ci, którzy kochają.
              Nie całkiem tak. :-)
              "Faza pierwsza" (i... druga, trzecia etc.) to okres wzajemnego dopasowywania
              się i budowy domu.:-)
              A dopiero potem codzienność rodzinna, czyli życie w tym domu.
              Natomiast w przypadku kobiety z dzieckiem mamy od razu określony dom, w którym
              mężczyzna może zamieszkać najwyżej. :-)
              I po prostu są różni ludzie:
              - jedni chcą budować coś swojego od podstaw z tą drugą osobą;
              - drudzy wolą zamieszkać na gotowym (im akurat dziecko nie przeszkadza :-)).


              > A tak w ogóle ,to ile masz lat, tak
              > z ciekawości?
              34. :-)
              I na tyle dobrze sobie radzę w życiu codziennym, iż mogę sobie pozwolić na
              "luksus" wymagań - bezdzietna panna młodsza ode mnie i z wyższym
              wykształceniem. :-)
              • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 18:16
                > I na tyle dobrze sobie radzę w życiu codziennym, iż mogę sobie pozwolić na
                > "luksus" wymagań - bezdzietna panna młodsza ode mnie i z wyższym
                > wykształceniem. :-)
                I jeszcze niepaląca. :-)
    • marek281 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 13:06
      Nie ma takiego stworzenia, jak atrakcyjna kobieta z dzieckiem. Albo z dzieckiem, albo atrakcyjna...
      • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 13:58
        No tak...nie znasz mnie...
      • michal_powolny1 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 15:07
        Ciekawe rzeczy prawisz. No cóż biedny marek281 zakochał się w szympasicy ale
        nie wwiedział że ta ma młode. i dzisiaj płacze nieboraczek.
    • mahadeva Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 17:02
      To wolicie 27letnia prawie dziewice? ;)
      • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 17:10
        > To wolicie 27letnia prawie dziewice? ;)

        hehe, co to jest prawie dziewica? ;-)))
        • mahadeva Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 17:12
          taka, ktora nie uprawia seksu, ale dziewica nie jest :) i nigdy nie byla w
          prawdziwym zwiazku
          • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 17:15
            > taka, ktora nie uprawia seksu, ale dziewica nie jest :) i nigdy nie byla w
            > prawdziwym zwiazku

            Nie jest już dziewicą, ale w związku nigdy nie była? No to fajnie... Czemu więc
            zaprzestała praktyk z czasów młodości? ;-P
            • mahadeva Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 17:21
              :) najpierw byla dziewica i nie miala nikogo i czekala na ksiecia z bajki,
              potem go spotkala, ale on nie chcial uprawiac seksu, wiec to zrobila z kims
              innym kilka razy, a niedlugo potem rozstala sie z tym ksieciem z bajki, chociaz
              byc moze zyliby dlugo i szczesliwie i w koncu mial byc seks, ale jej ten gosc
              nie odpowiadal i nagle okazuje sie, ze jest inna niz wszyscy :)
              • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 18:19
                Czyli reasumując zdradzała go. :-)

                Takiej, która zdradza bym nie chciał. :-)
                • mahadeva Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 18:21
                  :) nie, rzucil mnie na troche

                  chcialam miec idealny zwiazek :) ale nie wyszlo

                  • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 19:47
                    > :) nie, rzucil mnie na troche
                    A to zwracam honor, bo wcześniej wyglądało tak, jak w tym wątku:
                    groups.google.pl/group/alt.pl.milosc/browse_thread/thread/a1373273d12e941a/
                    a07ac478d85be145?lnk=st&q=zdradzi%B3a+dwa+razy&rnum=11&hl=pl#a07ac478d85be145
              • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 22:50
                > potem go spotkala, ale on nie chcial uprawiac seksu,

                Widać zadajesz się z nieodpowiednimi facetami ;-P
                • mahadeva Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 22:56
                  teraz zamierzam sie zadawac ze wszystkimi :)
                  • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 23:13
                    > teraz zamierzam sie zadawac ze wszystkimi :)

                    A myślałem, że szukasz męża. Zadawanie ze wszystkimi może to nieco utrudnić ;-P
                    • mahadeva Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 23:54
                      w sensie szukania meza oczywiscie :)))
                      • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 23:58
                        > w sensie szukania meza oczywiscie :)))

                        No tak tak, w końcu mąż to musi być wyjątkowa jednostka ;-P
                        • mahadeva Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 15.07.06, 00:03
                          musi choc troche pasowac :))) ale najwazniejsze, zeby byl mily i mnie
                          akceptowal :) i wysoki, reszta jest obojetna :)
                          • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 15.07.06, 00:50
                            > musi choc troche pasowac :))) ale najwazniejsze, zeby byl mily i mnie
                            > akceptowal :) i wysoki, reszta jest obojetna :)

                            No to nie masz dużych wymagań. Wielu facetów mogło by je spełnić. No chyba, że
                            haczykiem jest ta akceptacja Twjej osoby ;-))
                            • mahadeva Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 15.07.06, 00:52
                              moze tak moze nie :)

                              mam nadzieje, ze wymagania sa w sam raz :)
                              • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 15.07.06, 01:06
                                > moze tak moze nie :)
                                >
                                > mam nadzieje, ze wymagania sa w sam raz :)

                                Lepiej ustawić poprzeczke za wysoko niż za nisko :-)
                                • mahadeva Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 15.07.06, 21:28
                                  mysle, ze jest ok :) i pilnie potrzebuje milosci :)
                                  • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 15.07.06, 21:44
                                    > mysle, ze jest ok :) i pilnie potrzebuje milosci :)

                                    Przykro mi, ale zaptrzebowanie na miłość jest tak wielkie, że firma Amor i
                                    Spółka nie nadąża z produkcją ;-P
    • on691 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 22:51
      Sam fakt rozwodu w mlodym wieku nie musi szokowac. Ja przynajmniej jestem w
      stanie to zrozumiec.
      Co do dziecka.No coz, jestes mloda i jak zrozumialem szukasz mlodego i
      niewypalonego czlowieka, pelnego energii. Jesli trafisz na kawalera, to trudno
      mu sie dziwic, ze dziecko odstrasza.Facet w okolicach 30-ki sam chcialby ulozyc
      sobie zycie raczej z osoba bez zobowiazan tego typu. I wydaje mi sie to normalne.
      Dochodzi do tego presja otoczenia, rodziny.
      Facet po rozwodzie, z kolei, z dzieckiem wlasnym ez raczej nie bedzie skory do
      pakowania sie w zwiazek z kobieta + obce dziecko.Pojawia sie watpliwosci,
      dlaczego zwiazek z nowa rodzina ma byc lepszy niz poprzedni?
      Taki jest meski punkt widzenia i nie dziw sie temu.W koncu taki facet ma
      mieszkac reszte zycia z obcym dla siebie dzieckiem. A jeszcze ma byc
      spontaniczny i niewypalony.........
      Troche z innej beczki.
      Sam jestem w dlugiej separacji z zona.Dziecko mieszka ze mna. Zona poznala
      innego i nawet z nim zamieszkala.Ale tamten ma 2 dzieci z pierwszego
      malzenstwa.Dzieci mieszkaja z matka, ale i u niego tez sa czesto. I po pewnym
      czasie moja jeszcze zona,wyprowadzila sie od tamtego bo nie wyobraza sobie
      opierania cudzych dzieci i tego, ze one sa jeszcze stosunkowo male a wiec bedzie
      skazana niejako na ich obecnosc przez dlugie lata.
      Tak wiec, to nie tylko mezczyzni nie chca byc z obcym dzieckiem.
    • wolf1234 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 15.07.06, 00:36
      Wyobraźmy sobie odwrotną sytuacje:
      Mężczyzna - wdowiec. 32 lata. Tróka dzieci. Jest nauczycielem. Zarabia 2tysiące
      złotych. Ale dzięki temu ma pewną pracę i może dużo czasu spędzać z dziećmi...
      Poza tym jest idealnym mężczyznom, o cehach (wpisz co zechcesz).
      Ile kobiet chciałoby się zwiącać z Nim i chciało by ciężko pracować od świtu do
      zmierzchu, aby poprawić los jego rodziny?
      Ile Pań rzeczywiście pokochałoby te dzieci?
      Ile Pań zrezygnowałoby z macierzyństwa, bo już jest trójka,a tata jest zmeczony
      i juz nie chce więcej?

      Czy przypadkeim nie stosujemy moralności kalego? od mężczyzn wymaga się wiecej?

      jakbym sie zachował?
      nie wiem. jestem w wieku, gdy jeszcze takie problemy mnie nie dotyczą. Na pewno
      nie uciekłbym od razu :-)
      Ale byłbym o wiele b. ostrożny w relacjach. Nie wydaje mi sie, aby czesta
      zmaiana wujków dobrze wpływała na dzieci...
      Sprawy toczyły by sie raczej wolniej.
      Jezeli zdecydowałbym sie na ten zwiazek, porpzmawiałbym z ojcem dziecka w cztery
      oczy.

      A jeżeli jakiś facet, nie chce z Tobą być, to może byćn to spowodowane twoim
      charakterem, urodą, a nie dzieckiem...

      Czy aby przygruchac faceta wystarczy byc "młodą, atrakcyjną "?

      • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 19:24
        Czytam, co tu napisaliscie na ten temat, bo mnie on rowniez dotyczy i coż... Zalosne jest to, ze zaginelo calkowicie pojecie uczucia. Wszystko jest wyrachowane. Zarowno mezczyzni, jak i kobiety, kieruja sie rozsadkiem przy rozpatrywaniu sprawy zwiazku. Moze z jednej strony jest to dobre, bo po to mamy mozg, aby sie nim poslugiwac. Moze takim ludziom, ktorzy kieruja sie tylko rozsadkiem jest latwiej w zyciu, bo wszystko sobie ukladaja tak jak chca. Tylko ze nie wszystko sie tak udaje. Mozna sie przejechac na wlasnej logice. Mam dziecko i jestem mloda kobieta. Nie patrze na mezczyzn przez pryzmat "opiekun dla dziecka".Relacje miedzy partnerami w zwiazku sa czym innym niz relacje matka-dziecko. A tego w ogole nie bierzecie pod uwage. Ze moze byc przyjazn, milosc i wowczas dziecko, nawet innego mezczyzny, nie stanowi problemu, bo tak naprawde nie jest to kwestia bycia z druga osoba. Chyba ze wszystko, nawet uczucie, sie warunkuje.Bede z nia, bo nie ma dziecka. Bede z nim bo ma czarne wlosy. Kocham ja bo skonczyla studia. Wyjde za niego bo jest bogaty. Litosci, to gorsze niz to co sie czyta w brukowcach.
        • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 19:45
          Uczucie jest jak dom, który musi stanąć na solidnych fundamentach
          posadowionych w odpowiednim podłożu. I rozsądek odpowiada za wybór podłoża i
          dobór odpowiednich fundamentów. :-)
          I dla jednego kobieta z dzieckiem to normalna ziemia może ciut bardziej
          podmokła, a dla innego głębokie bagno. I dzięki rozsądkowi ten drugi nie
          będzie budował w bagnie, bo wie, że gdy minie pierwsza fascynacja to dom się
          zawali z hukiem. :-)
        • amberka3 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 20:23
          >Mam dziecko i jestem mloda da kobieta.

          Gdybyś była panną bez przychówku, napewno miałabyś inne zdanie na ten temat.
          A tak co masz mówić?

          A rozsądek to bardzo wazna w życiu "rzecz", bo to ono podpowiada co rokuje a co
          nie.
          Na samych tylko emocjach to trudno budować mocną przyszłość.

          Niecheć do wiązanie się z taką osobą nie jest wyrachowaniem tylko uczciwym
          dojrzałym spojrzeniem na własne życie.
          I to w perspektywie.

          Bardzo madrze odpisał Ci mój przedmówca.
          • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 21:13
            Pewnie, ze madrze ktos mi odpisal. Tylko, ze oprocz wiary w bagno i katastrofy,
            warto wierzyc w łąkę i wschodzące słońce. Nie jestem niepoprawna optymistka,
            zycie doświadcza każdego, ale nie chcę podchodzić do tego w tak bardzo
            negatywny sposób.Jeśli mialabym zyc, wiedzac, ze nie mam nadziei na szczesliwy
            zwiazek, jaki bylby sens zycia? Po przeczytaniu wiekszosci wypowiedzi,
            powinnysmy sie my-samotne mlode kobiety - zywcem zakopac w grobie. Bo po co w
            ogole zawierac jakiekolwiek znajomosci z takim nastawieniem? A jak zyc w
            spoleczenstwie, kiedy z gory jest sie skazanym na porazke? Kazdy patrzy ze
            swojej perspektywy,gdybym nie miala dziecka, moze patrzylabym inaczej,ale
            realia sa takie,ze mam i gdybym mogla cofnac czas- nie zrezygnowalabym z
            dziecka. I mimo Waszego bardzo negatywnego nastawienia do budowania przyszlosci
            z tak niewartosciowa osoba, jaka jest kobieta z dzieckiem, ufam, ze sa ludzie
            patrzacy na swiat przez pryzmat czegos bardziej wartosciowego niz rozsadek.
            Nawet jezeli takich nie ma - warto miec przynajmniej te wiare. Wasze argumenty
            sa sluszne napewno, ale sa bardzo jednostronne. Kazdy z nas jest bardzo
            subiektywny. Wiem, ze sa udane zwiazki z osobami obydwojga plci, ktore maja
            dzieci z poprzednich malzenstw.
            • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 21:24
              I dodam jeszcze, ze dziecko to nie jest pietno odcisniete po nieudanym zwiazku.
              Jesli tak podchodzimy do dziecka, wlasnego czy cudzego, jako przeszkoda
              blokujaca normalne funkcjonowanie, to faktycznie wspolczucie nalezy sie
              czlowiekowi, ktory z takiego dziecka wyrosnie.Sa rodziny adoptujace dzieci,
              potrafiace je kochac i wychowywac, bez biadolenia przez cale zycie o
              nadchodzacej katastrofie.Dziecko jest jednostka indywidualna, mozna zyc pod
              jednym dachem z dzieckiem splodzonym przez innego mezczyzne. Wszystko zalezy od
              podejscia. Do siebie, partnera i dziecka. Jesli z gory zakladamy, ze bedzie
              zle, mamy szanse zostac prorokami, jak to ktos kiedys madrze okreslil.
              • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 21:41
                Ależ nikt Tobie nie broni mieć nadziei, która być może się ziści. :-)
                Tyle tylko, że takie samo prawo mamy my do swego rozsądku. :-)

            • amberka3 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 21:53
              I mimo Waszego bardzo negatywnego nastawienia do budowania przyszlosci
              >
              > z tak niewartosciowa osoba, jaka jest kobieta z dzieckiem

              Ja tak nie powiedziałam, i tak nie myslę wcale -wiec nie nadinterpretuj.

              A nie pomyslałaś tak czasem, ze przyczyną Twojej samotności mogą być Twoje
              cechy charakteru, przewrażliwienie?
              Jak tak czytam ten Twój post, to mam takie wrażenie ze sama dla siebie jestes
              wrogiem.

              Co innego jest wziecie dziecka do adopcji, a czym zupełnie innym wiazanie sie z
              mezczyzną który wychowuje własne dzieci ( w domysle w przyszłosci i ze mną).

              Ja mam akurat takie zdanie na ten temat jakie powiedziałam wcześniej. I tyle.

              I nikogo nie uważam za gorszego od siebie, tylko myśle ze nie z kazdym mi po
              drodze.

          • tofik991 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:34
            Czy ktoś posiada dzieci, czy nie jest dla mnie o tyle mało znaczące, że chcąc
            kierować się rozsądkiem (jako bardzo istotnym w życiu) musisz najpierw poznać
            przyszłego partnera na tyle dobrze jak tylko jest to możliwe. Uczucie i emocje
            to wspaniała sprawa, miłość - piękna. Te etapy przechodzi się razem, z dziećmi
            lub bez. A gwarantuję wszystkim ze swojej strony, że tym więcej można
            dowiedzieć się o osobie podczas obserwacji, rozmowy, przebywania razem, w im
            większej ilości zróżnicowanych sytuacji ma się z nią do czynienia. Innymi słowy
            trudniej komuś z dzieckiem ukrywać pewne cechy charakteru, bo zachowanie
            malucha automatycznie wymusza spontaniczność reakcji rodzica. Łatwiej jest więc
            zauważyć czy dana osoba zachowuje się analogicznie w relacji z dzieckiem oraz
            przyszłym partnerem. W oczach partnera zawsze chce się dobrze wypaść. Przecież
            każdemu z nas zależy, by być postrzeganym lepiej niż jest naprawdę. Panna z
            dzieckiem chcąc nie chcąc zmuszona jest odkryć się bardziej niż bezdzietna.
            A tak naprawdę najważniejsza jest szczerość, zaufanie i tolerancja. Z tych cech
            wynika prawie wszystko pozostałe.
            • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:05
              Zawsze uważałem, że każdy ma prawo do własnego zdania. :-)
        • tofik991 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 23:14
          Fakt jak niesamowita potrafi być panna z dzieckiem przedstawiam z własnych
          obserwacji. Zafascynowała mnie kobieta tak bardzo różna od swoich koleżanek-
          mężatek, że aż nie sposób było jej nie dostrzec. Zamiast pleść trzy po trzy ze
          znajomymi po prostu aktywnie zajmowała się zabawą zarówno ze swoją pociechą jak
          też z dziećmi innych pań. Emanowała wręcz energią, tłumaczyła, pokazywała itp.
          Do tego przez cały czas nie opuszczało jej poczucie humoru. Poznałem ją bliżej
          i uwierzcie, jak każdy ma swoje problemy, dni lepsze i gorsze ale w porównaniu
          z większością jast bezkonkurencyjna. Jestem pewny, że nie ona jedna!
          • xvqqvx De gustibus non disputandum est. :-) 18.07.06, 06:04
          • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 09:06
            Tofik, dziekuje za Twoja wypowiedz. Widac moja wiara w prawdziwego czlowieka
            nie jest bezpodstawna. Odpowiadajac amberce, co do przyczyn mojej samotnosci-
            jest ich byc moze kilka.Moze sa to cechy mojego charakteru, moze niezgodnosc
            charakterow, moze zrzadzenie losu. Natomiast co do niedowartosciowania - widac
            nie zauwazylas w uzyciu przeze mnie tego zwrotu ironii. To Ty siebie
            ewentualnie zbyt malo cenisz, skoro brak w Tobie wiary w mozliwosc szczesliwego
            zwiazku. Ja w swoja wartosc mocno wierze, mimo okreslen typu "pakowanie sie w
            bagno", dlatego tez tu bronie nas samotnych kobiet a jednoczesnie nie
            samotnych, bo majacych najwieksze szczescie, jakie moze miec kobieta-dzieci.
            Dyskutujemy sobie, bo przeciez po to jest to forum. Nie rozumiem tylko,
            dlaczego niektorzy sa tacy agresywni w stosunku do takich kobiet. Ale przyznam,
            ze czlowieka, ktory ma takie nastawienie, ze kobieta z dzieckiem to gwarancja
            zmarnowanego zycia, nie chcialabym miec nawet za przyjaciela. I tu tez zawiera
            sie swiadomosc mojej wartosci. Pozdrawiam amberko i zycze wiecej wiary w
            szczescie:)
            • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 10:08
              > Nie rozumiem tylko,
              > dlaczego niektorzy sa tacy agresywni w stosunku do takich kobiet.
              Mam nadzieję, że to nie o mnie chodziło, a jeśli jednak tak, to prosiłbym o
              podanie konkretnych mych wypowiedzi. :-)

              No chyba, że za agresję uznamy bycie realistą zamiast łudzenia siebie i innych. :-)
        • wolf1234 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 10:30
          Uczucie jest niezbędnym warunkiem rozpoczęcia związku!
          Jeżeli ich nie ma, nie ma sensu niczego rozpoczynać.

          Tutaj jest dziecko. Dziecko które też trzeba pokochać.
          I myśleć o tym, aby zbyt dużu "wujków" w jego życiu się nie pojawiło.
          Myśle że zakochiwać trzeba się w tym przypadku "wolniej"...

          Mamy po rozpadzie związku są często "dzieciocentryczne", i nie ufne mężczyznom.
          Tak często jest, co nieoznacza, że tak jest w Twoim przypadku.

          To że nie znalazałaś jeszcze nikogo nie musi być zpowodowane dzieckiem czy
          cechami charakteru...
          Może poprostu to jeszcze nie Ci?

          "Miłość to nie tylko uczucie. To także sztuka" - Balzac

    • tomylee2 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 15.07.06, 21:41
      Ja sam jestem ojcem młodym (2 córki) ale mogę się podzielić moją opinią bo
      akurat ostatnio rozmawiałem z moim przyjacielem na ten temat. Będę szczery.
      Jeżeli zrobisz piorunujące wrażenie na facecie, a później powiesz mu o twojej
      sytuacji to tracisz na wstępie przynajmniej 50% czaru który na niego rzuciłaś.
      (Oczywiście tyczy się to facetów dojrzałych) - dlaczego tak napisałem. Bo facet
      który będzie cię zapewniał że jemu to wogóle nie przeszkadza jest dla mnie z
      pewnością facetem zajebiście niedojrzałym, który nie ma pojęcia co to znaczy
      mieć i wychować dziecko - w szczególności nie swoje. Więc jeśli kiedykolwiek
      trafisz na takiego pajaca to uważaj! Zresztą nie masz 18 lat więc chyba wiesz o
      czym mówie :-)Mój przyjaciel poznał taką dziewczynę i ma poważny dylemat, po tym
      też stwierdzam że jest facetem dojrzałym o widzi ten prolem. Pozdrowinka i
      powodzenia.
    • amberka3 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 12:40
      Ja osobiscie nie chciałabym wychowywac nieswojego dziecka. Mężczyżni to chyba
      podobnie myslą.
      • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 18:48
        > Ja osobiscie nie chciałabym wychowywac nieswojego dziecka. Mężczyżni to
        chyba
        > podobnie myslą.
        Tyle tylko, że w przypadku kobiety nikt się jej nie będzie czepiał, podczas
        gdy mężczyzna zostanie prędzej czy później zaatakowany (zazwyczaj przez
        "działacza" lub "bohatera").:-)
        • navojkaa Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 11:38
          A ja czegoś nie rozumiem. Przeciez jeśli facet mysli powaznie o tej kobiecie i
          chce w przyszłości założyc rodzinę to i tak musi się liczyć z tym, że keidyś
          będzie wychowywał dzieci?? Skoro kobieta jest młoda i ma dziecko to pewnie może
          mieć kolejne, z nim. Wydaje mi się że tzw. "poważnego" i dojrzałego faceta nie
          odstraszy, odstraszy natomiast poszukiwaczy lużnych pseudozwiązków i zwolenników
          nieangażowania się.
          • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:14
            > Przeciez jeśli facet mysli powaznie o tej kobiecie i
            > chce w przyszłości założyc rodzinę to i tak musi się liczyć z tym, że keidyś
            > będzie wychowywał dzieci?

            Co innego wychowywać własne dzieci stanowiące owoc miłości z tą kobietą (adopcja
            jest także własnym wyborem), a co innego nie mieć wyboru.:-)

            >Wydaje mi się że tzw. "poważnego" i dojrzałego faceta nie
            > odstraszy
            Raczej na odwrót - taki ktoś będzie realnie oceniał szanse etc.:-)
            • navojkaa Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:20
              Nie, nie. Jeśli kocha tą kobiete to kocha wszystko co jej dotyczy, równiez
              zaakceptuje jej dzieci z innym. Bo to są jej dzieci i dla niej są zapewne
              najwazniejsze na świecie. To ocenianie szans jest właśnie zimnym kalkulowaniem i
              nie ma nic wspólnego z prawdziwą chęcią bycia z kimś.
              • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:32
                Miłość to zamek, który postawiony na skale trwa stulecia; natomiast postawiony
                na ruchomych piaskach, czy w bagnie, się zawali szybko.
                I owszem to co zwiemy rozsądkiem lub zimnym kalkulowaniem to po prostu wybór
                miejsca - lepiej jest nie budować tam, gdzie się nie da...
                I dla części (jak mniemam większości) mężczyzn takimi ruchomymi piaskami lub
                bagnem jest związek z kobietą z dziećmi. Można z tego powodu czuć złość i
                frustrację, ale ma ona niewiele więcej sensu niż chłostanie morza za to, że
                sztorm zatopił okręt.
                • navojkaa Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:40
                  To przykre. Mnie nie dotyczy bo nie mam dzieci :) Ale bardzo mi szkoda w takim
                  razie tych kobiet z dziećmi. Nie zasługują na coś takiego. Dla mnie jednak
                  świadczy to o wartości a raczej braku wartości większości mężczyzn. Mi dzieci
                  faceta by nie przeszkazdały, patrzę przede wszystkim na to kim on jest i jaki
                  jest i jak wygląda jego życie. A nie na to czy ma dzieci czy nie. Może jestem
                  dziwna ;) A może właśnie normalna.
                  Porównanie z morzem jest kiepskie, jestesmy ludźmi i myslimy i dokonujemy
                  wyborów. A napisalas jakby facetów ktoś zmuszał do takiego myślenia. A poza tym
                  dlaczego związek z kobietą z dzieckiem jest ruchomym piaskiem??? Do diabła, to
                  przeciez tylko zalezy od ludzi! Może ruchomym piaskiem byc związek z bezdzietną
                  panną a mocnym fundamentem z rowdówką z dzieckiem, ja tu nie widzę żadnej
                  zalezności.
                  • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:56
                    > To przykre.
                    Takie jest życie.

                    > Mnie nie dotyczy bo nie mam dzieci :) Ale bardzo mi szkoda w takim
                    > razie tych kobiet z dziećmi. Nie zasługują na coś takiego.
                    Tak samo jak nie zasługują na to np. biedni (finansowo) mężczyźni o wyglądzie
                    Quasimodo, a jednak jakoś nikt się nie użala nad nimi. :-)))

                    > Dla mnie jednak
                    > świadczy to o wartości a raczej braku wartości większości mężczyzn.
                    Każdy ma swoje zdanie. :-)

                    > Mi dzieci
                    > faceta by nie przeszkazdały, patrzę przede wszystkim na to kim on jest i jaki
                    > jest i jak wygląda jego życie. A nie na to czy ma dzieci czy nie. Może jestem
                    > dziwna ;) A może właśnie normalna.
                    Widzisz - to i poprzednie zdanie to klasyczny manifest "działacza" z jednego z
                    mych postów w tym wątku.:-)

                    > Porównanie z morzem jest kiepskie, jestesmy ludźmi i myslimy i dokonujemy
                    > wyborów.
                    Owszem i dlatego pisałem o "większości"/"części".
                    Tyle tylko, że sytuacja, jaka jest taka jest.

                    >A napisalas
                    Ja jetem NIM a nie NIĄ.:-)

                    > jakby facetów ktoś zmuszał do takiego myślenia.
                    Wybacz, jeśli tak to zabrzmiało.

                    > A poza tym
                    > dlaczego związek z kobietą z dzieckiem jest ruchomym piaskiem???
                    Ja mogę pisać tutaj tylko za siebie i to już przedstawiłem w kilku moich postach
                    w tym wątku.

                    > Do diabła, to
                    > przeciez tylko zalezy od ludzi! Może ruchomym piaskiem byc związek z bezdzietną
                    > panną a mocnym fundamentem z rowdówką z dzieckiem, ja tu nie widzę żadnej
                    > zalezności.
                    Ależ się z Tobą zgadzam - dlatego zawsze pisałem o części mężczyzn. :-)
                    • navojkaa Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:04
                      "Mnie nie dotyczy bo nie mam dzieci :) Ale bardzo mi szkoda w takim
                      > > razie tych kobiet z dziećmi. Nie zasługują na coś takiego.
                      > Tak samo jak nie zasługują na to np. biedni (finansowo) mężczyźni o wyglądzie
                      > Quasimodo, a jednak jakoś nikt się nie użala nad nimi. :-)))"

                      Zaraz zaraz :)) Znów złe porównanie. Mężczyźni biedni przewaznie są niezaradni
                      życiowo, takie ofermy, lenie i sami są sobie winni za taki rzeczy stan. To nie
                      czasy XIX wieku, gdzie bieda czy bogactwo było dziedziczone.
                      Quasimodo znajdują sobie niezbyt ładne babeczki i wszystko gra :) Najwięcej
                      ludzi jest przeciętnych. Poza tym każdemu podoba się co innego i każda potwora..itd.
                      Zmyslasz aż tylko :)
                      • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:12
                        > Zaraz zaraz :)) Znów złe porównanie. Mężczyźni biedni przewaznie są niezaradni
                        > życiowo, takie ofermy, lenie i sami są sobie winni za taki rzeczy stan.
                        Kobiety z dziećmi są biednymi ofiarami patriarchalnego świata i męskiego
                        szowinizmu.:-)

                        > Quasimodo znajdują sobie niezbyt ładne babeczki i wszystko gra :)
                        A kobiety z dziećmi przeważnie znajdują sobie mężczyzn po przejściach (zazwyczaj
                        z dziećmi) i też wszystko gra. :-)
                        Tyle tylko, że o ile Quasimodo chcący li tylko Miss Universe i publicznie żalący
                        się z tego powodu, wzbudzi co najwyżej pośmiewisko, to rozwódka z dzieckiem
                        chcąca bezdzietnego kawalera zazwyczaj dostaje chór gromów rzucanych na tychże
                        kawalerów, że się jakoś nie garną do tejże kobiety.:-)

                        > Najwięcej
                        > ludzi jest przeciętnych.
                        Gaussian. :-)

                        > Poza tym każdemu podoba się co innego i każda potwora.
                        > .itd.
                        A czy to negowałem?:-)

                        > Zmyslasz aż tylko :)
                        Chciałaś napisać to w pierwszej osobie. :-)

                        • navojkaa Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:21
                          Kobiety z dziećmi są biednymi ofiarami patriarchalnego świata i męskiego
                          > szowinizmu.:-)"

                          A skąd. Kto tak powiedział? Nie są żadnymi ofiarami, mają po prostu dzieci i to
                          wszystko. Naturalna kolej rzeczy.

                          A z kobietami z dziećmi jest różnie, znajdują sobie tych po przejściach albo
                          tych bez przejść, różnie bywa. Chodzi o to aby nie patrzeć na ludzi
                          schematycznie i nie miec klapek na oczach.
                          A czy rozwódki z dziecmi chcą bezdzietnych kawaleró? Nie zauwazyłam. Moim
                          zdaniem chcą po prostu wartościowego i odpowiedzialnego człowieka. A jeśli mają
                          lat np 25 to większe prawdopodobieństwo że trafia na tego bezdzietnego.
                          Nie lubię takiej sztywności w myśleniu jaką prezentujesz, blee.
                          • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:36
                            >> Kobiety z dziećmi są biednymi ofiarami patriarchalnego świata i męskiego
                            >> szowinizmu.:-)"
                            > A skąd. Kto tak powiedział? Nie są żadnymi ofiarami, mają po prostu dzieci i to
                            > wszystko. Naturalna kolej rzeczy.
                            Sądziłem, że znaczki ":-)" wystarczająco przedstawią to, iż dla mnie to zdanie
                            brzmi ironicznie dla mnie.

                            > Chodzi o to aby nie patrzeć na ludzi
                            > schematycznie i nie miec klapek na oczach.
                            Widzę, że nie w pełni zrozumiałaś moje intencje, więc je wyjaśnię Ci
                            łopatologiczniej.
                            Owszem, że i mogą znaleźć sobie i bezdzietnego kawalera. Chodziło mi zaś o coś
                            innego.
                            Po prostu zestawmy sobie dwie osoby:
                            - mężczyznę o urodzie Quasimodo,
                            - rozwódkę z dzieckiem.
                            Teraz na jednym forum niech ten mężczyzna wyśle zdjęcia i napisze, że poniżej
                            Miss Europy nie zejdzie, tyle tylko, że takie kobiety jakoś go nie chcą.
                            Natomiast na drugim forum ta kobieta niech napisze, że jest po rozwodzie, ma
                            dziecko, ale chce wyłącznie bezdzietrnego kawalera, ale oni jej za bardzo nie
                            chcą. I co?
                            Mężczyzna w 99,(9)% zostanie wyśmiany, podczas gdy kobieta doczeka się wcale
                            niemało postów, w których ci kawalerowie zostaną nazwani "niedojrzałymi",
                            "szowinistami" etc.
                            • navojkaa Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:41
                              Modzisz :) Męcisz itd. Ja piszę ożyciu a ty o internecie. Chyba przyrosłes ;)
                              • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:44
                                Jakoś nie czytasz ze zrozumieniem. :-)
                  • tofik991 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:57
                    > Może ruchomym piaskiem byc związek z bezdzietną
                    > panną a mocnym fundamentem z rowdówką z dzieckiem, ja tu nie widzę żadnej
                    > zalezności.

                    Może!.
                    Wyższą świadomość i znajomość własnej osoby posiada pani z dzieckiem o ile też
                    w miarę obiektywnie analizuje swoje dotychczasowe postępowanie. W wyniku czego
                    podejmuje decyzje z wykorzystaniem wiedzy, którą wyniosła z własnych
                    doświadczeń w przeszłości. Dla mnie ten fundament jest trwalszy, a co najmniej
                    nie mniej trwały.
                    • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:04
                      > Dla mnie ten fundament jest trwalszy, a co najmniej
                      > nie mniej trwały.
                      Każdy ma prawo do swego punktu widzenia. :-)
                • yy222 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:44
                  Dlaczego zakładasz od razu że nie da się zbudować udanego związku z kobietą z
                  dzieckiem? Masz jakieś przykre doświadczenia? Nie da się wszystkiego
                  przewidzieć, rzeczywiście w takim związku na wejście są problemy z którymi
                  trzeba się uporać, ale jeśli się uda to może się okazać że naprawdę warto
                  było. Z drugiej strony kobieta która spełnia Twoje kryteria może Ci tak dać w
                  kość, że się długo nie pozbierasz... Nigdy nie wiadomo...
                  • yy222 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:47
                    to było oczywiście do xvqqvx ;-)
                  • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:02
                    > Dlaczego zakładasz od razu że nie da się zbudować udanego związku z kobietą z
                    > dzieckiem?
                    W odniesieniu do siebie napisałem wcześniej - a inni niech sami piszą. :-)

                    > Masz jakieś przykre doświadczenia?
                    Nie - ponieważ od zawsze wymagań swych nie kryłem. :-)

                    > Nie da się wszystkiego
                    > przewidzieć,
                    Zgadzam się. :-)

                    > rzeczywiście w takim związku na wejście są problemy z którymi
                    > trzeba się uporać,
                    Dla jednego są one niczym, dla innego bagnem.

                    > ale jeśli się uda to może się okazać że naprawdę warto
                    > było.
                    I po to jest rozsądek, żeby oceniać to a priori. :-)

                    > Z drugiej strony kobieta która spełnia Twoje kryteria może Ci tak dać w
                    > kość, że się długo nie pozbierasz... Nigdy nie wiadomo...
                    Owszem. :-)
                    I na skale się zamku nie zawsze uda zbudować.
                    Tyle tylko, że tutaj jest szansa, a na ruchomych piaskach jej nie ma. :-)
                    • navojkaa Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:15
                      Dziewczyny, "literki" ma swoje klapki na oczach i niech ma :) Pewnym ludziom się
                      nic nie wytłumaczy. Ale przewaznie los bywa przewrotny i literki spotka kiedys
                      na swojej drodze szansę z kobietą z dieckiem, której nie wykorzysta a potem
                      bedzie sobie pluł w brodę ;) Cóż.
                      • xvqqvx Akurat ja mam w zwyczaju... 18.07.06, 13:20
                        przyjmować odpowiedzialność za swe czyny i słowa, a także nie biadolić z powodu
                        konsekwencji, więc jeśliby nawet coś takiego się stało, to w brodę pluć sobie
                        nie będę. :-)
                        • navojkaa Re: Akurat ja mam w zwyczaju... 18.07.06, 13:22
                          Jedno drugiego nie wyklucza :)
                          • xvqqvx Re: Akurat ja mam w zwyczaju... 18.07.06, 13:37
                            Być może. :-)
                    • yy222 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:17
                      A gdyby los spłatał Ci figla... i bardzo byś się zakochał w takiej kobiecie? To
                      w imię własnych zasad zrezygnowałbyś z tej miłości? Fakt że ma dziecko, to jest
                      właśnie ta przeszkoda?
                      • xvqqvx Zastanawiałem się, kiedy padną te pytania.:-) 18.07.06, 13:26
                        Są one bowiem klasyczną erystyczną sztuczką. :-)

                        Jednakże odpowiem. :-)
                        > A gdyby los spłatał Ci figla... i bardzo byś się zakochał w takiej kobiecie?
                        Zakochać się można rozmaicie, ale trzeba na tyle mieć odrobinę rozsądku, żeby
                        myśleć o przyszłości. :-)

                        > To
                        > w imię własnych zasad zrezygnowałbyś z tej miłości?
                        Zrezygnowałbym z budowania zamku na piasku, żeby nie cierpiało kilka osób. :-)

                        > Fakt że ma dziecko, to jest
                        > właśnie ta przeszkoda?
                        Dla mnie w tym przypadku tak.
                        • navojkaa Re: Zastanawiałem się, kiedy padną te pytania.:-) 18.07.06, 13:33
                          Bravo baw się dalej :)
                          A ja się zastanawiam nad tym, że tu mamy typowy przykład męskiego wygodnictwa,
                          beztroski i egoizmu. Facetowi jest bardzo łatwo przyjąć taki punkt widzenia i
                          umyć ręce. Bo to przeciez zawsze kobieta ma wziąść na siebie trud wychowywania
                          dziecka, jakby je sama sobie zrobiła bez niczyjego udziału. Tego się od niej
                          oczekuje. A gdyby to "literki" miał juz dziecko z jakąs kobietą? I był
                          rozwodnikiem? Zapewne uważałby że należy mu się bezdzietna panna ;) No bo on
                          przecież jest wolny!
                          • xvqqvx I tu Cię mam. :-) 18.07.06, 13:43
                            > Bravo baw się dalej :)
                            Bardzo mi miło. :-)

                            > A ja się zastanawiam nad tym, że tu mamy typowy przykład męskiego wygodnictwa,
                            > beztroski i egoizmu.
                            W końcu przyłapałem Cię na kobiecej próżności. :-)

                            > Facetowi jest bardzo łatwo przyjąć taki punkt widzenia i
                            > umyć ręce.
                            Powinien przecież pokutować za winy innych mężczyzn w stosunku do ogółu kobiet.

                            > Bo to przeciez zawsze kobieta ma wziąść na siebie trud wychowywania
                            > dziecka, jakby je sama sobie zrobiła bez niczyjego udziału.
                            A dlaczego inny mężczyzna ma ponosić konsekwencję działań danego mężczyzny (i
                            kobiety)?

                            > Tego się od niej
                            > oczekuje.
                            Od tego jest OJCIEC dziecka, a nie inny mężczyzna, który nie ma takiego obowiązku.

                            > A gdyby to "literki" miał juz dziecko z jakąs kobietą? I był
                            > rozwodnikiem? Zapewne uważałby że należy mu się bezdzietna panna ;)
                            I w takiej sytuacji zostałbym wyśmiany. :-)
                            A raczej niewiele postów pełnych było gromów ciskanych na te panny, które mnie
                            nie chcą. :-)
                            • navojkaa Fige masz :) 18.07.06, 19:29

                              > W końcu przyłapałem Cię na kobiecej próżności. :-)"
                              Nie widzę związku. Ale ejstem kobietą, wcale się nie wypieram :)

                              "Facetowi jest bardzo łatwo przyjąć taki punkt widzenia i
                              > > umyć ręce.
                              > Powinien przecież pokutować za winy innych mężczyzn w stosunku do ogółu kobiet."
                              Nie, czemu. Powinien byc odpowiedzialny za siebie i swoje czyny. Wystarczy. I
                              tak dla większości to za dużo.
                              Nie rozumiemy się w ogóle :) Nie chodzi o przyjmowanie na siłę odpowiedzialności
                              za czyjeś dziecko ale o podejście. Nie mam nic do powedzenia ponad to, że Twoje
                              wypowiedzi świadczą o sztywności myślenia, egoiźmnie (ja, ja i ja) i
                              przedmiotowym podejściu do innych.
                              • xvqqvx Czyżby. :-) 18.07.06, 19:47
                                > Nie, czemu. Powinien byc odpowiedzialny za siebie i swoje czyny.
                                Właśnie mi o to chodzi.:-)

                                > o podejście.
                                Co można interpretować tak czy siak. :-)

                                > Nie mam nic do powedzenia ponad to, że Twoje
                                > wypowiedzi świadczą o sztywności myślenia, egoiźmnie (ja, ja i ja) i
                                > przedmiotowym podejściu do innych.
                                A konkrety?
                                Jeżeli za "egoizm" uznamy odrobinę zdrowego rozsądku, to pozostaje mi tylko
                                podziękować Ci za komplement. :-)
                                • navojkaa Re: Czyżby. :-) 18.07.06, 20:00
                                  Perpetum mobile :) W dodatku uzalezniony od internetu. Nic dziwnego że ci się
                                  coś w głowie poprzestawiało.
                                  • xvqqvx Re: Czyżby. :-) 18.07.06, 20:17
                                    Świetna autocharakterystyka. :-)
                        • yy222 Re: Zastanawiałem się, kiedy padną te pytania.:-) 18.07.06, 16:03
                          xvqqvx napisał: Zakochać się można rozmaicie, ale trzeba na tyle mieć odrobinę
                          rozsądku, żeby
                          > myśleć o przyszłości. :-)
                          >
                          No i zupełnie nie wiem jaki Ty masz problem z tą "przyszłością". Jeżeli spotyka
                          się dwoje dojrzałych i dorosłych ludzi, chcą ułozyć sobie razem zycie, a przy
                          okazji mają za zadanie dobrze wychować dziecko, za chwilę mogą też mieć wspólne
                          dzieci i tworzyć dużą rodzinę, to w czym problem? Oczywiście wymaga to pracy i
                          wysiłku. To nie jest tak, że chcę Cię na siłę przekonać do takiego związku, ale
                          nie zgodzę się na totalne przekreślanie szczęścia ludzi, którzy się na to
                          zdecydowali, oraz na zabieranie nadziei kobietom w tej sytuacji na znalezienie
                          kogoś wartościowego. w tej kwestii się z Tobą nie zgadzam.
                          • xvqqvx Re: Zastanawiałem się, kiedy padną te pytania.:-) 18.07.06, 17:54
                            > No i zupełnie nie wiem jaki Ty masz problem z tą "przyszłością".
                            Taki, że trochę siebie znam i wiem, że np. z kobietą z dzieckiem mi nie po
                            drodze. :-)

                            > Jeżeli spotyka
                            > się dwoje dojrzałych i dorosłych ludzi, chcą ułozyć sobie razem zycie, a
                            przy
                            > okazji mają za zadanie dobrze wychować dziecko, za chwilę mogą też mieć
                            wspólne
                            > dzieci i tworzyć dużą rodzinę, to w czym problem?
                            W niczym, bo to jest ich sprawa, tak jak moją sprawą jest to, że mi taka
                            relacja kompletnie nie odpowiada.

                            > Oczywiście wymaga to pracy i
                            > wysiłku. To nie jest tak, że chcę Cię na siłę przekonać do takiego związku,
                            Uff! Kamień spadł mi z serca. :-)

                            > ale
                            > nie zgodzę się na totalne przekreślanie szczęścia ludzi, którzy się na to
                            > zdecydowali,
                            A gdzie ja coś takiego napisałem?
                            Wszędzie podkreślałem, że taki związek to budowanie zamków na piasku dla
                            częsci mężczyzn (w tym i mnie:-)).

                            > oraz na zabieranie nadziei kobietom w tej sytuacji na znalezienie
                            > kogoś wartościowego.
                            I znów się pytam, gdzie ja coś takiego napisałem?
                            Być może można to tak odebrać, jeśli za nadzieję weźmiemy złudzenia.
                            Różnica jest taka, że nadzieja znaczy "Znajdę sobie kogoś wartościowego,
                            pomomi że to będzie ciężkim zadaniem.", a złudzenia "Jestem tak samo
                            atrakcyjna dla mężczyzn, jak młodsza ode mnie bezdzietna panna.".:-)
                            • navojkaa Re: Zastanawiałem się, kiedy padną te pytania.:-) 18.07.06, 19:32
                              "Jestem tak samo
                              > atrakcyjna dla mężczyzn, jak młodsza ode mnie bezdzietna panna.".:-)"

                              I tu pleciesz bzdury :) Gigantyczne. O atrakcyjności kobiety nie świadczą dzieci
                              czy ich brak ale zgoła inne cechy, przynajmniej dla tych mężczyzn którzy mają
                              mózg na właściwym miejscu.
                              • xvqqvx Re: Zastanawiałem się, kiedy padną te pytania.:-) 18.07.06, 19:48
                                Jak zwykle nie przeczytałaś do końca (rozumienie to dla Ciebie zdecydowanie za
                                trudne zadanie) a się wypowiadasz. :-)
    • festina-lente Polecam sasiedni watek 18.07.06, 15:18
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=43628090&v=2&s=0
    • amberka3 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 17:46
      Zyczę Soffi i podobnym dziewczynom aby spełniły się wasze marzenia, abyście
      były szczęsliwe i znalazły odpowiedniego dla siebie faceta. :))
      Wówczas wszyscy na tym zyskamy, świat stanie się piękniejszy, ludzie bardziej
      tolerancyjni, łatwiej bedzie się dogadać.

      Uszanujmy też zdanie innych w tym temacie, popartym doświadczeniem zyciowym,
      obserwacją. Kazdy ma prawo do własnej oceny.
      • xvqqvx Czasami odnoszę wrażenie, że 18.07.06, 18:02
        część kobiet lubi żyć złudzeniami (nie mylić z nadzieją*) i wymagania (np.
        mojej skromnej osoby) je im zabiera (także i pośrednio), co je (kobiety)
        drażni.

        *Nadzieja w przypadku przysłowiowej rozwódki z dzieckiem to "Znajdę sobie
        wartościowego mężczyznę pomimo tego, że dla sporej części mężczyzn jestem dużo
        mniej atrakcyjna od bezdzietnej panny.".
        Złudzenia natomiast "Jestem dla prawie wszystkich mężczyzn tak samo atrakcyjna
        jak bezdzietna panna.".
        • navojkaa Re: Czasami odnoszę wrażenie, że 18.07.06, 19:37
          Wiesz co "literek", ty już powiedziałes wszystko i skompromitowałes się na tyle
          w tym wątku i pokazałeś tyle swojej płytkości i ograniczoności oraz złośliwości
          że możesz sobie iść i sprawdzić czy cię nie ma w sąsiednich pokojach ..:) Dno
          dna, każda kolejna wypowiedź.
          • xvqqvx Re: Czasami odnoszę wrażenie, że 18.07.06, 19:49
            Piszesz o sobie bardzo trafnie. :-)
        • kckk Re: Czasami odnoszę wrażenie, że 18.07.06, 19:56
          xvqqvx napisał:

          > część kobiet lubi żyć złudzeniami (nie mylić z nadzieją*) i wymagania (np.
          > mojej skromnej osoby) je im zabiera (także i pośrednio), co je (kobiety)
          > drażni.

          Wybacz, ale opisane powyżej "wymagania", nawet jeśli Twoja osoba byłaby więcej
          niż skromna są nieuzasadnione. Miałbyś prawo mieć wymagania w stosunku do
          kobiet, gdybyś zakładał harem. Ale z tego co wyczytałem nie o to Ci chodzi.
          Odpowiednich kandydatek na tym forum na pewno nie znajdziesz.
          Tym bardziej wymagania owe NIKOGO niczego nie pozbawiają. Tak Ci się tylko
          wydaje. Piszesz, że każdy ma prawo do własnego zdania, a sam bezwzględnie
          forsujesz jedynie słuszną własną tezę. Odbieram Cię bardziej jako bohatera
          romatycznego, który za wszelką cenę chce pokazać światu właściwą
          drogę. "Bohatera" posługującego się sloganami, które często są wygodne w użyciu
          przy okazji konktretnych sytuacji, ale tak naprawdę niekoniecznie do niej
          pasują.
          Nie dziwię się tym, których Twoja postawa drażni i Ty również nie powinieneś
          się im dziwić, wszak taki był Twój zamiar (pośredni). Czyż nie?

          A jeśli masz ochotę analizować to proszę:
          "wolałbym mieć złudzenie, że widzę sawannę, niż wędrować z nadzieją, że ją
          kiedyś zobaczę".

          Pozdrawiam Wszystkich!
          • navojkaa Re: Czasami odnoszę wrażenie, że 18.07.06, 20:04
            To nawet nie bohater romantyczny, to dzieciak co się nudzi na wakacjach :)
            Gó..arstwo wyszło. Po tych wszystkich postach widzę że dyskutujemy z małolatem
            fantastą więc chyba nie ma już z kim dyskutować :) Pozdrawiam też.
            • xvqqvx Re: Czasami odnoszę wrażenie, że 18.07.06, 20:18
              Bardzo trafnie piszesz o sobie. :-)
              • soffja Re: 18.07.06, 22:26
                Pisze do "literka", bo on tu glownie zabiera glos w dyskusji i bardzo glosno krzyczy, zeby go wszyscy uslyszeli. Rozumiemy Twoje podejscie, nie musisz w kolko powtarzac tego samego. Jestes z zalozenia nastawiony negatywnie do zwiazku z dzieciata kobieta, bez poparcia tego doswiadczeniem zyciowym. I ok., takie jest Twoje zdanie, kazdy, kto sie tu udziela juz je zna. Masz prawo, jak kazdy inny, miec swoj poglad na sprawe i przedstawic swoja opinie. Tylko pytam - po co tyle razy??? Przeciez forsujesz ten swoj osad do znudzenia. Moze napisz jakis esej, skoro tak bardzo jestes w to zaangazowany...:)
                • xvqqvx Re: 19.07.06, 04:43
                  > bez poparcia tego doswiadczeniem zyciowym
                  Doświadczenie życiowe może wynikać także z obserwacji. :-)
          • xvqqvx Re: Czasami odnoszę wrażenie, że 18.07.06, 20:17
            > Wybacz, ale opisane powyżej "wymagania", nawet jeśli Twoja osoba byłaby
            więcej
            > niż skromna są nieuzasadnione.
            A mógłbyś/mogłabyś to rozwinąć?:-)
            Bo zazwyczaj jest tak, że kobieta mieć wymagania w stosunku do mężczyzn jednak
            może (przynajmniej jest to akceptowane) i jakoś nikt z tego powodu Aj! Waj!
            nie robi. :-)

            > Miałbyś prawo mieć wymagania w stosunku do
            > kobiet, gdybyś zakładał harem. Ale z tego co wyczytałem nie o to Ci chodzi.
            > Odpowiednich kandydatek na tym forum na pewno nie znajdziesz.
            Ano nie oto mi chodzi, ale o to, że i kobieta i mężczyzna mają takie same
            prawo do oczekiwań określonych cech u potencjalnego partnera/rki. Tyle tylko,
            że różni się podejście obu płci:
            - mężczyźni zazwyczaj nie trawią wymagań, jeśli one dotyczą ich bezpośrednio,
            a jeśli nie, to nie przywiązują do nich większej wagi;
            - kobiety natomiast nie trawią wymagań, nawet jeśli one bezpośrednio ich nie
            dotyczą, ponieważ one często odnoszą samo posiadanie wymagań przez mężczyzn do
            swej sytuacji.

            I stąd problem "złudzeń".

            > Tym bardziej wymagania owe NIKOGO niczego nie pozbawiają. Tak Ci się tylko
            > wydaje.
            Chciałbym, żeby tak było. :-)
            Niestety na wszystkich forach scenariusz wielu dyskusji jest podobny. Jak
            pojawia się fakt wymagań mężczyzny w stosunku do kobiet, to szybko pojawiają
            się "bojowniczki", które walczą z tym faktem. :-)

            > Piszesz, że każdy ma prawo do własnego zdania, a sam bezwzględnie
            > forsujesz jedynie słuszną własną tezę.
            Robię to samo, co moje oponentki, więc z zarzutem przynajmniej częściowo się
            zgadzam, ale z zastrzeżeniem, że nie jestem osamotniony. :-)

            > Odbieram Cię bardziej jako bohatera
            > romatycznego, który za wszelką cenę chce pokazać światu właściwą
            > drogę. "Bohatera" posługującego się sloganami, które często są wygodne w
            użyciu
            > przy okazji konktretnych sytuacji, ale tak naprawdę niekoniecznie do niej
            > pasują.
            Jw. - czyli masz sporo racji, ale nie jestem osamotniony.:-)

            > Nie dziwię się tym, których Twoja postawa drażni i Ty również nie powinieneś
            > się im dziwić, wszak taki był Twój zamiar (pośredni). Czyż nie?
            Nie. :-)

            > A jeśli masz ochotę analizować to proszę:
            > "wolałbym mieć złudzenie, że widzę sawannę, niż wędrować z nadzieją, że ją
            > kiedyś zobaczę".
            A ja wolę wędrować dalej po pustyni i wypatrywać wymarzonej sawanny niż łudzić
            się, że ją widzę i cierpieć, kiedy ta fatamorgana zniknie i okaże się, że
            dalej stoję na pustyni. :-)
            • zdzichu-nr1 Re: Czasami odnoszę wrażenie, że 18.07.06, 23:06
              No cóż, z "literkiem" zgadzam się w jednym. Możliwość, że 27-latka z dzieckiem
              znajdzie sobie +-równolatka i kawalera, graniczy z cudem. Natomiast "Panowie po
              przejściach" w wieku 35-45 są b. chętni takim związkom. Oczywiście oni też mają
              dzieci. Obserwuję pare takich stadeł wśród moich znajomych i musze powiedzieć,
              że jakoś trwają, choć konfliktów jest masa (niestety, głównie toczy się to
              właśnie wokół dzieci z poprzednich związków - m.in. dziecko nie
              akceptuje "wujka" albo macochy; nowa żona kontestuje widzenia z dziećmi z
              poprzedniego związku; mimo 3 dzieci z poprzednich związków męża i żony, ta chce
              na siłę namówić męża na kolejne dziecko, bo ono będzie ich własne
              i "przypieczętuje miłość" - on się na to nie zgadza itp. itd.)
    • sociopata Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 19.07.06, 07:04

      pierwsze co mysle to oy weh jaki to straszny koszt jak ona zaciazy. Z praktyki
      wiem ze lepiej od takiej to z bardzo daleka.
      • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 19.07.06, 08:03
        No coz, socjopata wypowiedzial sie bardzo dojrzale i na poziomie...oy wey
        • hesjja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 19.07.06, 08:49
          Muszę się do czegoś przyczepić, nie wiem czy ktoś już się na ten temat
          wypowiedział ale nie miałam siły doczytać wszystkiego do końca.
          Nie rozumiem dlaczego dla ciebie czterdziestoletni facet to piwosz i
          kanapowiec? Mam prawie czterdziestolatka w domu i daleko mu do wypalenia,
          alkoholizmu czy zalegania w domu na kanapie z pilotem w ręku. A z racji wieku
          jest bardziej dojrzałym i doświadczonym partnerem. Nie wniosłam do naszego
          małżeństwa dziecka co prawda ale prędzej zaakceptowałby taką sytuację niż
          młodszy partner.
        • ania.downar Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 19.07.06, 08:57
          Soffja, masz fajne zdrowe podejscie do sprawy. Powiem Ci na pocieszenie, ze o
          fajnego faceta jest ogolnie trudno. Nawet tym bezdzietnym kobietom. Ale samotne
          matki maja nad nimi ta przewage, ze nawet jesli z facetem sie nie uda, zostanie
          dziecko. A co lepsze to nawet nie napisze, bo to jasna sprawa... ;-)
          • tofik991 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 19.07.06, 09:09
            Popieram! Najważniejsze by żadna z Pań nie obarczała odpowiedzialnością dziecka
            za ewentualne fiasko w relacji z partnerem. Jak się szybko wypali, tzn, że miał
            za krótki lub przerwany knot ;-)
            Pozdrawim!
          • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 19.07.06, 10:21
            ciesze sie Ania i Tofik ze tu jestescie. Jak zajrzalam po raz pierwszy na to
            forum bylam przerazona podejsciem, myslalam, ze bede walczyc z wiatrakami a tu
            sie okazuje, ze nie jestem sama:) Dzieki, naprawde. A co do wartosci, jaka jest
            dziecko - nie ma wiekszej, to prawda. Co do faceta - moze nawet nie tak trudno
            o fajnego, tylko gdzie fajnych ludzi poznawac??? W inernecie??? W pracy
            zazwyczaj odpada, na imprezach raczej nie ma mowy. Na placu zabaw:)? Ale musimy
            miec nadzieje:)
            • yy222 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 19.07.06, 14:41
              Nie jestem psychologiem ale wydaje mi się że są pewne typy mężczyzn (to znaczy
              posiadają określone cechy) którzy będą omijać kobietę z dzieckiem szerokim
              łukiem.
              Na przykład: 1/ 100% egoiści, dla których najważniejsze jest "JA" i "MOJE",
              świat musi się kręcić wokół nich, a nie napewno wokół dziecka kobiety. Mogą
              wychowywać dzieci, ale tylko "SWOJE". ON jest w centrum zainteresowania, zawsze
              na pierwszym miejscu. Trudno z takim facetem jest wolnej kobiecie, a co dopiero
              gdy ma dziecko... to nie wchodzi w grę
              2/ Faceci którzy są tchórzami. Boją się podejmować trudne decyzje, zbyt duże
              ryzyko, i wyzwanie jakim jest wychowywanie nieswojego dziecka ich przerasta. Na
              samą mysl czują że się boją.
              3/ Facet który jest sknerą, chyba że kobitka jest majętna i on wie że jego
              budżet na tym nie ucierpi.
              To tyle co mi przychodzi do głowy, ale myslę że jeszcze wielu innych cech można
              się dopatrzyć. Poza tym mężczyźni podchodzą do sprawy bardzo ambicjonalnie.
              • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 19.07.06, 15:39
                Per analogiam są i pewne typy mężczyzn będących bezdzietnymi kawalerami,
                którzy chętnie wchodzą w takie związki.
                Np.:
                1) Niezaradni w sensie radzenia sobie w życiu codziennym. Ci wychodzą z
                założenia, że kobieta z dzieckiem siłą rzeczy dobrze sobie radzi w życiu
                codziennym i nimi też się zaopiekuje.
                2) Wygodniccy tchórze, których przerasta konieczność budowy związku. Wolą
                przyjść na gotowe.
                3) "Bohaterowie" - osoby, dla których taki związek to okazja do
                dowartościowania się, bo "wziąłem kobietę z dzieckiem - patrzcie, jak się
                poświęcam".
                • piss.doff hahaha, a wiec ma byc 'fajny' i miec forse 19.07.06, 16:04
                  zeby zaplacil za waszewyglupy mlodosci? Taki najlepszy, co?

                  No tomacie dwa linki tutaj ktore wam lepiej wytlumacza dlaczego qva NIE,
                  zrozumialy?

                  zdrowie.onet.pl/1256332,2041,,,,dlaczego_mezczyzni_nie_chca_sie_zenic,psychologia.html
                  kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,66920,3483885.html
                  Kobieta ma prawie zawsze malo pieniedzy a juz na pewno zawsze ma ich ZA malo.
                  Facet jest traktowany jako swoiste bydle robocze
                  • ania.downar Re: hahaha, a wiec ma byc 'fajny' i miec forse 19.07.06, 16:15
                    Wiesz co... nawet zmeczylam ten aktykul do konca, mimo ze jest dramatycznie
                    wrecz glupi. Nijak ma sie do rzeczywistosci. Przynajmniej mojej.
                  • kckk Re: hahaha, a wiec ma byc 'fajny' i miec forse 19.07.06, 16:39
                    Widzę, że mamy do czynienia z kolejnym "egzemplarzem" oderwanym od
                    rzeczywistości. To co napisałeś kwalifikuje Cię do 2pkt. pana "literki", który
                    i tak nie został do końca przemyślany. Wg mnie powinien brzmieć wręcz
                    odwrotnie.
                    Ciekaw też jestem ile najlepszych lat swojej młodości przehibernowałeś,
                    mniejsza o to gdzie. A ocknąłeś się niedawno z podejściem posażnego dziadunia,
                    któremu się wydaje, że każda panna chce go obedrzeć z oszczędności całego
                    życia. Przyjdzie czas, że też zaczniesz pracować nad sobą.
                    Bądź cierpliwy i żyj odważniej!
                    • yy222 Re: hahaha, a wiec ma byc 'fajny' i miec forse 19.07.06, 16:55
                      W postach meżczyzn wyczułam lekka desperację... Gdzie Ci mężczyźni , gdzie te
                      chłopy, no gdzie?????
                      • xvqqvx Re: hahaha, a wiec ma byc 'fajny' i miec forse 19.07.06, 17:08
                        > W postach meżczyzn wyczułam lekka desperację...
                        A niby jaką?:-)

                        A w ogóle to masz trochę racji - mam skłonność do egoizmu i tego nie neguję,
                        ponieważ i mężczyźni i kobiety równie często są egoistami, tyle tylko, że
                        kobieta zrobi wszystko, żeby się nie przyznać do tego i swój egoizm będzie
                        ukrywała pod sloganami "Zrobiłam to dla ciebie.", "jaka ja biedna." etc.:-)
                        • piss.doff Re: hahaha, a wiec ma byc 'fajny' i miec forse 19.07.06, 20:24
                          no wlasnie, a teraz popatrz na dwiescie postow do gory i ktora cos takiego
                          napisala jak ty? Klamstwo, zaklamanie, oszustwo
                          • yy222 Re: hahaha, a wiec ma byc 'fajny' i miec forse 19.07.06, 20:43
                            Do "piss.doff". Ty chyba w ogóle nie lubisz kobiet? Prezentujesz jakąś spiskową
                            teorię dziejów...;-)
                        • yy222 Re: hahaha, a wiec ma byc 'fajny' i miec forse 19.07.06, 20:39
                          Do "literek". Niektóre kobiety też są egoistkami, ale jeżeli usłyszysz od
                          kobiety slogany typu "Zrobiłam to dla ciebie.", "jaka ja biedna." to raczej
                          masz do czynienia z cierpiętnicą niż prawdziwą egoistką, albo z kimś kto chce
                          Tobą manipulowac. Tobie to jednak chyba nie grozi...:-)
                          • xvqqvx Re: hahaha, a wiec ma byc 'fajny' i miec forse 19.07.06, 20:57
                            > Tobie to jednak chyba nie grozi...:-)
                            Dziękuję za uznanie. :-)

                            Natomiast być może nietrafnie dobrałem przykłady, ale chodzi mi o to, że
                            mężczyzna o wiele łatwiej przyzna się do egoizmu niż kobieta, która przeważnie
                            potrzebuje "mocniejszych" uzasadnień. :-)

                            • tofik991 Re: hahaha, a wiec ma byc 'fajny' i miec forse 19.07.06, 21:45
                              Sama Matka Natura od niepamiętnych czasów odebrała Kobiecie w znacznym stopniu
                              prawo do egoizmu. Toteż i dziwić się nie powinieneś, że mężczyzna częściej się
                              do niego przyznaje.
                              Przeprowadź anonimowe badanie opinii publicznej na reprezentatywnej grupie
                              kobiet i mężczyzn w sprawie egoizmu. Chyba że byłbyś stronniczy, bo nie ufasz
                              większości kobiet. Wynik mógłby zostać zmanipulowany.
                              • soffja Re: 19.07.06, 23:16
                                Pokusiłabym się o twierdzenie, że nie tylko piss.doff nie lubi kobiet.
                                Nieszczęsne "literki" chyba również.
                                Są na świecie tacy mężczyźni i bardziej jest mi ich żal, niż chce mi się
                                wchodzić z nimi w polemikę.
                                To świadczy tylko o tym, że zostali skrzywdzeni przez kobiety.
                                I stąd biorą się stereotypy. Z uogólniania.
                                I z takim stereotypowym nastawieniem i klapkami na oczach
                                idzie taki mężczyzna przez życie i jeszcze jest z tego dumny.
                                Smutne.
                                • xvqqvx Re: 20.07.06, 05:43
                                  > Nieszczęsne "literki" chyba również.
                                  Prosiłbym o konkrety.:-)
                              • xvqqvx Re: hahaha, a wiec ma byc 'fajny' i miec forse 20.07.06, 05:48
                                > Sama Matka Natura od niepamiętnych czasów odebrała Kobiecie w znacznym
                                stopniu
                                > prawo do egoizmu. Toteż i dziwić się nie powinieneś, że mężczyzna częściej
                                się
                                > do niego przyznaje.
                                Nie przeczę. :-)

                                > Przeprowadź anonimowe badanie opinii publicznej na reprezentatywnej grupie
                                > kobiet i mężczyzn w sprawie egoizmu. Chyba że byłbyś stronniczy, bo nie
                                ufasz
                                > większości kobiet. Wynik mógłby zostać zmanipulowany.
                                Problem stanowi metodologia, ponieważ nie wiemy, czy badany %osób
                                przyznających się do egoizmu - wtedy jest łatwo - czy też % osób zachowujących
                                się egoistycznie, ale nieprzyznających się do tego. :-)
                                • tofik991 Re: hahaha, a wiec ma byc 'fajny' i miec forse 20.07.06, 08:59
                                  > > Sama Matka Natura od niepamiętnych czasów odebrała Kobiecie w znacznym
                                  > stopniu
                                  > > prawo do egoizmu. Toteż i dziwić się nie powinieneś, że mężczyzna częście
                                  > j
                                  > się
                                  > > do niego przyznaje.
                                  > Nie przeczę. :-)


                                  Więc postaraj się chociaż uszanować to i wszystko co z tym związane.
                                  • xvqqvx Re: hahaha, a wiec ma byc 'fajny' i miec forse 20.07.06, 10:43
                                    > Więc postaraj się chociaż uszanować to i wszystko co z tym związane.
                                    Ależ to robię i nie udaję innej osoby niż jestem. :-)
                • muszalik20051973 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 20.07.06, 00:26
                  A ja jeszcze dodam listę typów facetów któzy pogardzają kobietami z dziećmi:
                  lustatorzy-chcieliby by sprawdzić każdego,ulubione zajęcie: sprawdzanie co
                  robiła żona/dziewczyna na przykład 1 czerca 1998 o godz. 10.12
                  dziewizożerni napeleni -dla nich szczytem marzeń jest doświadczona dziwica(?),
                  wielkie JA-nie będę wychować cudzego bachora, jestem najważniejszy, mój ród
                  jest najsłynniejszy i najgodniejszy,
                  świętoszek-nie z taką bo pewnie była ....,
                  I więcej mi się nie chce. Facet musisz zrozumieć że prawdziwa miłość nie
                  wybiera, uczucie to nie zakładanie biznesu. Prawdziwego faceta poznaje się po
                  tym ja zwalcza przeciwności-opinię publiczną (vide premier Hiszpanii), opinie
                  rodziny, własne lęki i fobie, strach. Tak właśnie tak. Tylko trzeba mieć
                  odwagę. Takich jest mało, większość idzie jednak na łatwiznę.
                  • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 20.07.06, 05:38
                    > I więcej mi się nie chce. Facet musisz zrozumieć że prawdziwa miłość nie
                    > wybiera, uczucie to nie zakładanie biznesu.
                    Prawdziwa miłość nie nastolatkowy poryw namiętności, kiedy wydaje się, że
                    cechy nas różniące i normalnie nie akceptowalne u partnera to nic, bo "ją/jego
                    kocham", ale akceptacja tych cech u drugiej osoby, gdy one miną.
                    I po prostu wiem, że np. dziecko u kobiety jest cechą dla mnie nieakceptowalną
                    i po co mam się angażować? Po to, żeby, gdy miną pierwsze porywy, przeżywać
                    frustrację?

                    > Prawdziwego faceta poznaje się po
                    > tym ja zwalcza przeciwności-opinię publiczną
                    I właśnie to robię, bo opinia publiczna (przynajmniej forumowa :-)) jest taka,
                    że mężczyzna nie ma prawa mieć wymagań wobec kobiet, a nawet jeśli je ma, to
                    nie powinien się do nich przyznawać.:-)
                    • michal_powolny1 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 20.07.06, 09:41
                      I tu się z tobą niezgodzę. Prawdziwa miłość to taka która pokonuje własne lęki,
                      strach, nie boi się odpowiedzialności. To uczucie które potrafi wywróić świat
                      do góry nogami. Ideałem dla faceta jest długonoga blondynka zakochał się w
                      niekiej btrunetce-jeżeli jest facetem z jajami przełamie zwój wzorzec kobiety.
                      Problem polega tylko na tym że prawdziwych facetów jest jak na lekarstwo, czy
                      to w zyciu prywatnym czy publicznym. No cóż. Dominuje postawa: ja ja ja. I to
                      już staje się nudne.
                      • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 20.07.06, 10:42
                        Owszem - prawdziwa miłość taka jest. Tyle tylko, że to rzadkość, bo wymaga ona
                        przede wszystkim racjonalnej akceptacji drugiej osoby razem z jej wadami etc.
                        Zazwyczaj jednak mamy do czynienia z "prawdziwą namiętnością", kiedy nam się
                        wydaje, że te cechy nam nie przeszkadzają. Namiętność przygasa i... koniec pieśni.
    • amberka3 Ta dyskusja 19.07.06, 18:50
      jakaś chora się robi, niestety. Szkoda że nie mozna podyskutowac normalnie.

      A ja chciałabym zapytać, czy gdybyście były bezdzietnymi osobami beż obciążeń
      rozwodowych i miałybyscie wybór:
      1/faceta z tzw.przeszłością
      i 2/ kawalera
      to nad kim byście sie dłuzej zastanawiały?
      Obaj panowie byliby fantastic w szerokim tego słowa znaczeniu.
      Nie wierzę w to aby ta przeszłosć była takie bez znaczenia.

      zadajcie uczciwie sobie takie pytanie.

      Znam taki przykład "z życia" z własnej rodziny i krótko mówiąc widze dużo
      minusów.
      • soffja Re: Ta dyskusja 19.07.06, 20:18
        Amberka,jakie jest w końcu Twoje zdanie, bo sama nie wiem, czy jesteś za czy
        przeciw? Dyskusja jest chora już od jakiegoś czasu, bo polega na powtarzaniu
        tej samej argumentacji przez "xvqqvx". Czy Ty myslisz, ze my na siłę szukamy
        faceta???!!!
        Absolutnie nie, jesteśmy do związków o wiele bardziej zdystansowane,
        niż panny chcące złapać na siłę jakąś "partię", bo czas im ucieka.
        Tu chyba nie rozmawia się o tym, kogo rozsądniej wybrać za męża, żonę,
        tylko o nastawieniu innych do tego tematu, głównie mężczyzn.
        I tematem nie jest chyba błagalny głos samotnych kobiet z dzieckiem o litość i
        wołanie o faceta!
        Uwierz mi, nie czuję się samotnie.
        I o niebo bardziej wolę być kobietą samotnie wychowującą dziecko, niż
        poszukującą kobietą bez dziecka.
        A gdybym miała wybierać między "facetem z przeszłością" a "kawalerem",
        napewno przede wszystkim wybrałabym kogoś, kto jest wg mnie bardziej
        wartościowy. Wszelkie obciążenia nas niepokoją, zwłaszcza, jak ich nie znamy.
        Rozumiem ludzi, którzy boją się kobiet z dziećmi, że nie chcą brać na siebie
        zbyt dużej odpowiedzialności.
        Ale to wszystko tu jest tylko gdybaniem.
        Inny jest nasz osąd, gdy patrzymy z boku a inny,
        gdy życie nas samych skonfrontuje z jakimś problemem.
        • xvqqvx Re: Ta dyskusja 19.07.06, 20:49
          > Dyskusja jest chora już od jakiegoś czasu, bo polega na powtarzaniu
          > tej samej argumentacji przez "xvqqvx".
          W polemice z niejaką "navojką", która nie umie czytać ze zrozumieniem. :-)

          > Czy Ty myslisz, ze my na siłę szukamy
          > faceta???!!!
          I od tego trzeba było zacząć.:-)

          > Tu chyba nie rozmawia się o tym, kogo rozsądniej wybrać za męża, żonę,
          > tylko o nastawieniu innych do tego tematu, głównie mężczyzn.
          Bingo!
          Jest taka prawidłowość for dyskusyjnych, iż przy prawie każdej dyskusji
          związanej z doborem partnerów kwestią czasu jest pojawienie się "bojowniczek"
          ciskających gromy na mężczyn ośmielających się mieć jakieś wymagania (i
          mniejsza o to, czego ci mężczyźni nie chcą lub chcą), przy czym kobiety
          zazwyczaj tak atakowane nie są za posiadanie wymagań.

          > I tematem nie jest chyba błagalny głos samotnych kobiet z dzieckiem o litość
          i
          > wołanie o faceta!
          Owszem - tematem jest obecnie: "Dlaczego faceci, kórzy nie chcą być w związku
          z [tu wstaw odpowiedni tekst] są be?"
          Akurat w tym wątku tekst brzmi "kobietą z dzieckiem", ale naprawdę to nie ma
          więszego znaczenia, bo gdyby było to "rozwódką", "wdową", "studentką",
          "dziewicą", "brzydulą", "pięknością", "doktorantką", "prostytutką" etc. etc.,
          to i tak wszystko by wyglądało niemalże identycznie, czyli zamiast powiedzenia
          czegoś w stylu "A niech mają sobie wymagania - nie wiedzą, co tracą." :-) mamy
          pisanie, dlaczego są oni be.
          I żeby było jasne - ja w tym (i pokrewnych - temat jest mało ważny) będę
          "bohaterem romantycznym" etc. walczącym o PRAWO MĘŻCZYZN DO POSIADANIA W
          STOSUNKU DO SWOICH POTENCJALNYCH PARTNEREK WYMAGAŃ I OCZEKIWAŃ, TAK JAK JE
          MOGĄ MIEĆ KOBIETY, KTÓRE JEDNAK TO PRAWO CHCIAŁYBY ZATRZYMAĆ DLA SIEBIE.

          > I o niebo bardziej wolę być kobietą samotnie wychowującą dziecko, niż
          > poszukującą kobietą bez dziecka.
          I bardzo dobrze. :-)
          • xvqqvx Typologia krytyków mężczyzn z wymaganiami. :-) 20.07.06, 07:53
            Ciekawie wygląda zestawienie osób, które powtarzają, iż "faceci, kórzy nie
            chcą być w związku z [tu wstaw odpowiedni tekst - "kobietą z dzieckiem", ale
            też "rozwódką", "wdową", "studentką", "dziewicą", "brzydulą", "pięknością",
            "doktorantką", "prostytutką" etc. etc.] są be" - dotyczy to wielu sytuacji
            (nie tylko tego forum).
            Wydawać by się mogło, że są to same zainteresowane kobiety mające określoną
            cechę, a właśnie tak nie jest, bo te osoby rzadko tak twierdzą (vide nawet ten
            wątek).

            Wśród kobiet krytyczek dominuje "bojowniczka", która sama nie będąc np.
            kobietą z dzieckiem (skoro taki jest pierwotny temat tego wątku) z zapałem
            atakuje mężczyzn, którzy nie chcą być w związkach z takimi kobietami - wg niej
            są to "egoiści", "niedojrzali", "niezdolni do prawdziwej miłości" etc. (w
            zależności od jej pomysłowości, inna rzecz, że "bojowniczki" często
            pomyślunkiem nie grzeszą :-)). IMHO wynika to z solidarności jajników, ale...
            Skrajnym przykładem bojowniczki jest chyba osoba z innego forum, która
            deklarowała, iż jest mocno "kościółkową" dziewicą, a która z pasją krytykowała
            mężczyznę, który porzucił narzeczoną, bo dowiedział się (jak pisał od jej
            byłych "koleżanek"), że dorabia sobie w agencji.

            Wśród mężczyzn krytyków natomiast dominują "działacze" i "bohaterowie".
            "Działacz" to tak naprawdę stanowi męski odpowiednik "bojowniczki" - używa
            podobnych argumentów etc., a nigdy nie był w takim zwiąku. Określenie wywodzi
            z tego, że do lat 1980 (elementy przetrwały do lat 1990) na wielu uczelniach
            wśród studentów istnieli aktywiści/działacze/etc. należący do ZMS, ZSMP. Osoby
            te w zależności od kierunku studiów gorąco agitowały za pracą wiejskiego
            nauczyciela, wiejskiego lekarza etc. (w zależności od kierunków studiów). Z
            wielkim oburzeniem krytykowały tych kolegów (i koleżanki), którzy twierdzili,
            że tego nie chcą. Gdy studia się kończyły, to działacz jechał na wieś? Nie
            tylko lądował w prestiżowej klinice, własnej uczelni etc. i czasem nadal
            agitował, co już było skrajnie śmieszne. :-)

            "Bohater" natomiast to specyficzny typ mężczyzny. Na pozór wydaje się, że
            wszystko jest OK, bo jest w takim związku, ale...
            "Bohater" najczęściej zachowuje się tak, że wszędzie trąbi: "TRUTUTU! Jestem
            WIELKI, bo ożeniłem się z rozwódką z dwójką dzieci! Patrzcie teraz na mnie i
            mnie podziwiajcie! TRUTUTU!". Mnie to tylko śmieszy, bo (abstrahując od mych
            wymagań)uważam, że de facto dowodzi to tylko ukrytej pogardy. W końcu powinno
            się być w związku z kobietą, która dla nas jest najwspanialszą księżniczką w
            Galaktyce, a nie z osobą, dzięki której się dowartościowywujemy (widocznie
            niczym lepszym nie możemy światu zaimponować).:-)
            • yy222 Re: Typologia krytyków mężczyzn z wymaganiami. :- 20.07.06, 10:35
              Oj "literki".... Trochę się już powtarzasz ze swoimi teoriami, wszyscy je juz
              znamy. Wnioskuję, że masz bardzo wykalkulowane podejście do ludzi. Na tym forum
              akurat odnosisz się do kobiet z dzieckiem, a tak w ogóle w życiu, to pewnie
              segregujesz sobie ludzi, i cały czas zastanawiasz się czy to mi się opłaca?
              Przypadkiem żebyś nie został zbyt bardzo wykorzystany. To asekuranctwo.
              Zdecydowanie proponuję więcej luzu...
              • xvqqvx Re: Typologia krytyków mężczyzn z wymaganiami. :- 20.07.06, 11:33
                > Wnioskuję, że masz bardzo wykalkulowane podejście do ludzi. Na tym forum
                > akurat odnosisz się do kobiet z dzieckiem, a tak w ogóle w życiu, to pewnie
                > segregujesz sobie ludzi, i cały czas zastanawiasz się czy to mi się opłaca?
                Nie całkiem tak, ale nie przeczę, że trochę racji masz.
                Widzisz - ja mam taką zasadę, że lepiej jest zrobić coś dobrego dla innych ze
                złych powodów niż coś złego z "dobrych". Czyli ja wolę otwarcie przyznawać się
                do egoizmu i pomóc komuś bezinteresownie, bo mam kaprys, niż w imię szlachetnych
                idei uszczęśliwiać kogoś na siłę (jak cytowany tu premier Hiszpanii), ponieważ
                prowadzi to prędzej czy później do zbrodni.

                > Przypadkiem żebyś nie został zbyt bardzo wykorzystany. To asekuranctwo.
                > Zdecydowanie proponuję więcej luzu...
                Jestem mrówką a nie konikiem polnym (vide La Fontaine :-)).
                • tofik991 Re: Typologia krytyków mężczyzn z wymaganiami. :- 20.07.06, 12:04
                  Czy przy tej segregacji, ważnym kryterium wg Ciebie jest płeć?
                  • xvqqvx Re: Typologia krytyków mężczyzn z wymaganiami. :- 20.07.06, 12:23
                    > Czy przy tej segregacji, ważnym kryterium wg Ciebie jest płeć?
                    A mógłbym prosić o uściślenie pytania. Przede wszystkim o jaką segregację
                    chodzi? O jaką relację. :-)
        • amberka3 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 11:00
          Ja powidziałam na samym początku że ja nie chciałabym wychowywac nie swojego
          dziecka. Przerażałaby mnie mysl ze mogłabym być macochą i tyle.

          Był fajny program w Polsacie "Nasze dzieci" który był poświecony włąsnie o
          macochach i ojczymach. Moze teraz będą powtarzać ten program, bo latem sa
          powtórki.
          Warto zobaczyć.

          Sofia, ja życze Ci jak najlepiej. Ciesz się swoim macierzyństwem, korzystaj z
          życia.
          W życiu różne rzeczy sie zdarzają i bywa i tak że lokuje się uczucia, gdzie po
          czasie widac że był to błąd. Tak naprawde nikt niewie co go w życiu spotka. Ja
          mówie tylko
          I wcale nie mówie ze czujesz się samotnie. Mozesz byc bardzo spełnioną osobą
          realizujacą sie w zyciu. I to przecież nie zalezy czy jest facet obok czy nie.
          Człowiek jest wartoscią samą w sobie i nie powinnien zależeć od innych.


          Jak czytam tą całą dyskusję, to nie moge zrozumieć że nie jesteście w stanie
          wziać innego punktu widzenia pod uwagę. Jestes troszeczke przewrażliwona,
          zupełnie niepotrzebnie.
          Niepotrzebne są też też rózne ataki.

          Kazdy człowiek i tak bedzie myslał to co chce.


      • soffja Re: Ta dyskusja 19.07.06, 20:21
        I skieruję swój głos do tych, którzy uważają, że kobieta,
        która została z dzieckiem, poniosła jakąś porażkę,
        bo tacy też tu zabierają głos.
        Jesteście w wielkim błędzie.
        Więcej nie będę mówić, bo i tak nie zrozumieją.
        Zbyt wąsko patrzą, niewiele dalej, niż poza horyzont własnego nosa
      • yy222 Re: Ta dyskusja 19.07.06, 20:22
        Jeśli chodzi o moją osobę wybrałabym faceta, którego bardziej kocham, przy
        którym dobrze się czuję i z którym chcę byc. Facet z dzieckiem? - najważniejsze
        byłoby dla mnie jaki jest ten FACET? Nie przekreślałabym go już na samym
        początku, tylko dlatego że ma dziecko.
        • eska78 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 11:10
          Hm....widze że tu wszyscy ostro krytykują "literki" ale spójrzmy na to z jego
          strony.Facet pewnie jest młody ma teoretycznie (a moze i praktycznie ;-)) w
          czym wybierać więc nie chce wybierać w "wybrakowanym" towarze skoro obok na
          półce leży coś "świeżego".I to jest JEGO prawo.Facet nie ma ochoty zajmować się
          obcym dzieckiem,wchodzić w cudze życie,znosić obecności kogoś z przeszłości,być
          tym drugim itp.I dobrze bo to JEGO wybór,i na plus jego osoby jest fakt że
          zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę i nie boi się o tym głośno mówić.Więc
          uszanujmy to
          • xvqqvx Re: Ta dyskusja 20.07.06, 11:40
            > I dobrze bo to JEGO wybór,i na plus jego osoby jest fakt że
            > zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę i nie boi się o tym głośno mówić.Więc
            > uszanujmy to
            Nie mógłbym tego ująć lepiej.:-)

            Jednakże to jest szersze zagadnienie niźli moja skromna osoba.
            Po prostu zarówno kobiety i mężczyźni mają prawo do tego, żeby wybierać
            partnerów wg kryteriów, jakie im najbardziej odpowiadają (pod warunkiem, że nie
            biadolą, jak im źle, kiedy mają bardzo wygórowane wymagania i nie za bardzo ma
            je kto spełnić).
            Jednakże, o ile prawie nikt nie neguje tego prawa u kobiet, to z mężczyznami
            jest gorzej, bo prawie zawsze zostaną oni zaatakowani. :-)
            • tofik991 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 12:23
              > Jednakże, o ile prawie nikt nie neguje tego prawa u kobiet, to z mężczyznami
              > jest gorzej, bo prawie zawsze zostaną oni zaatakowani. :-)

              Powyższy cytat jest odpowiedzią na wcześniej zadane przeze mnie pytanie.
              Wynika z niego, że kobiety są przez Ciebie gorzej postrzegane. A jeśli tak to
              nie starasz się być obiektywny.
              Komu potrzebne są wskazówki kogoś ze spaczoną psychiką? (przepraszam za ton -
              próbuję logicznie rozumować)
              • xvqqvx Re: Ta dyskusja 20.07.06, 12:32
                Tu nie chodzi o kwestię lepszego/gorszego postrzegania, ale o opis stanu
                faktycznego, który występuje i którego przykładem są fora dyskujsyjne.
                Po prostu jeśli gdziekolwiek pojawi się wypowiedź kobiety, że od potencjalnych
                partnerów oczekuje określonych cech bądź ich braku, to rzadko mamy wypowiedzi
                krytykujące ten fakt.
                Natomiast, jeśli pojawi się identyczna wypowiedź mężczyzny, to zazwyczaj szybko
                pojawiają się liczne głosy krytyczne.
                • tofik991 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 13:57
                  > Tu nie chodzi o kwestię lepszego/gorszego postrzegania, ale o opis stanu
                  > faktycznego, który występuje i którego przykładem są fora dyskujsyjne.

                  1. Bo najprawdopodobniej większą rzeszę piszących na forach są kobiety.


                  > Po prostu jeśli gdziekolwiek pojawi się wypowiedź kobiety, że od potencjalnych
                  > partnerów oczekuje określonych cech bądź ich braku, to rzadko mamy wypowiedzi
                  > krytykujące ten fakt.

                  Pkt. 1 + solidarność kobieca + męskie lenistwo (minimalizm - zrobiłem to i to,
                  teraz należy mi się...)


                  > Natomiast, jeśli pojawi się identyczna wypowiedź mężczyzny, to zazwyczaj
                  szybko
                  > pojawiają się liczne głosy krytyczne.

                  Pkt 1. + charakter kobiet (lubią podtrzymywać coś - patrz niżej) + marzenia
                  (mają bardzo bogatą wyobraźnię - szkoda, że nie wiem jak bardzo)


                  Zauważ, że kobietom odpowiada wspólnota, lubią się spotykać, rozmawiać (nie
                  chciałem napisać plotkować). Z tego to wynika. Facet w kilku słowach zawrze to
                  samo co kobieta w kilku zdaniach. One są bardziej stworzone do "budowania"
                  relacji, więzi, podtrzymywania ich, dbania o coś. Mężczyźnie trudniej jast w
                  tym temacie. My lubimy mówić wprost, one opisowo. Sęk w tym, by zrozumieć co
                  chcą nam przekazać.
                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 20.07.06, 14:20
                    Ależ się zgadzam z Tobą w odniesieniu do przyczyn (z jednym zastrzeżeniem).

                    Zastrzeżenie jest takie, że nie tyle męskie "lenistwo", co męski indywidualizm
                    versus kobieca "wspólnotowość".
                    Po prostu, jeśli kobieta napisze, że nie interesuje jej 40-latek po rozwodzie z
                    2 dzieci, to mężczyzna niezaliczający się do tej grupy (a często i zaliczający)
                    pomyśli, że skoro go to nie dotyczy, to po co ma się wypowiadać.
                    Natomiast kobieta przeczytawszy, że jakiegoś mężczyzny nie interesuje 35-letnia
                    rozwódka z 2 dzieci, to nierzadko nawet będąc 24-letnią bezdzietną panną
                    objedzie tego faceta, bo poczuje solidarność z tą 35-latką.

                    Tyle tylko, że solidarność jajników w bilansie prowadzi do śmieszności i co
                    gorsza pogorszenia obrazu kobiet w oczach mężczyzn.:-)
                    A jako przykład podam wyszperany wątek z forum Gazety:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=29193935&a=29193935
                    Zauważ, że autorka wątku (a raczej troll, bo nie mogę uwierzyć, że aż takie
                    idiotki istnieją) przedstawiła siebie w zdecydowanie negatywny sposób i co?
                    Były posty kobiet z dobrymi "radami", jak oszukać męża. A potem kobiety się
                    dziwią, że coraz więcej mężczyzn ma o nich coraz gorsze zdanie. :-)
                    • tofik991 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 15:26
                      Zazdroszczę Ci tego indywidualizmu, szczerze. Ja w sobie znajduję więcej
                      lenistwa, które próbuję wykorzenić z róznym skutkiem.

                      Doczytałem tamten wątek (z trudem). I jak za deklarowany indywidualizm Cię
                      chwalę, tak zdziwiło mnie że podpierasz się takimi za
                      przeproszeniem "śmieciami".
                      • xvqqvx Re: Ta dyskusja 20.07.06, 17:14
                        > tak zdziwiło mnie że podpierasz się takimi za
                        > przeproszeniem "śmieciami".
                        Nie znalazłem lepszych, a niestety te "śmieci" obrazują patologię kobiecej
                        solidarności. :-(
                        • tofik991 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 18:03
                          Ja solidarności kobiecej nie nazwałbym patologią. Dla mnie to atut płci
                          żeńskiej, dzięki której (o ile świat będzie istniał wystarczająco długo)
                          przewyższą mężczyzn na tyle, że będziemy się "chować po szafach" jak w kultowym
                          filmie rodzimej produkcji. ;-)
                          • yy222 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 18:33
                            Jeżeli Pan "Literki" zauważył to na tym forum były posty krtyki w stosunku do
                            jego teorii i opinii (natomiast nie w stosunku do faktu że związek z taką
                            kobietą mu nie odpowiada) zarówno ze strony kobiet jak i mężczyzn, były również
                            posty które w tej kwestii się z nim zgadzały i to też ze strony kobiet. Tak
                            więc wypowiedzi są różne. Nie widzę tu aż takiej solidarności kobiecej, każdy
                            pisze to co czuje i jak myśli. Masz określone kryteria i wymagania? - ok,
                            przyjmuję to do wiadomości. Nie muszę się jednak zgadzać z teoriami które
                            przedstawiasz np. że związek z taką kobietą to bagno, zamek na piasku, czy coś
                            w tym stylu. Mam po prostu inne zdanie, bynajmniej nie dlatego że czuję
                            solidarność kobiecą. Po prostu uważam że jest inaczej niż ty piszesz. Życie
                            pisze różne scenariusze. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Może za
                            chwilę okazać sie że z bezdzietnego Pana "literki" zrobił się samotny facet z
                            dzieckiem, bo jego wybranka spełniająca kryteria i młodsza od niego zrobiła go
                            w konia...i zostawiła z dzidzią. Nigdy nie mów "nigdy". Trochę pokory.
                            • xvqqvx Re: Ta dyskusja 20.07.06, 18:51
                              > Jeżeli Pan "Literki" zauważył to na tym forum były posty krtyki w stosunku
                              do
                              > jego teorii i opinii (natomiast nie w stosunku do faktu że związek z taką
                              > kobietą mu nie odpowiada)
                              Zauważyłem, że starsze posty (teraz mamy ich > 200) dotyczyły tego, o czym
                              pisałem. :-)

                              > zarówno ze strony kobiet jak i mężczyzn, były również
                              > posty które w tej kwestii się z nim zgadzały i to też ze strony kobiet. Tak
                              > więc wypowiedzi są różne. Nie widzę tu aż takiej solidarności kobiecej,
                              Nie pisałem tylko o tym wątku, ale ogólnie.

                              > Masz określone kryteria i wymagania? - ok,
                              > przyjmuję to do wiadomości.
                              Miło mi. :-)

                              > Nie muszę się jednak zgadzać z teoriami które
                              > przedstawiasz np. że związek z taką kobietą to bagno, zamek na piasku, czy
                              coś
                              > w tym stylu.
                              I słusznie. Tyle tylko, że po co zaraz mnie wyzywać od "gó..arzy"? Wiem,
                              wiem, akurat to nie Ty. :-)

                              > Mam po prostu inne zdanie, bynajmniej nie dlatego że czuję
                              > solidarność kobiecą.
                              Akurat nie pisałem o Tobie. :-)

                              > Po prostu uważam że jest inaczej niż ty piszesz. Życie
                              > pisze różne scenariusze. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.
                              Oki.

                              > Może za
                              > chwilę okazać sie że z bezdzietnego Pana "literki" zrobił się samotny facet
                              z
                              > dzieckiem, bo jego wybranka spełniająca kryteria i młodsza od niego zrobiła
                              go
                              > w konia...i zostawiła z dzidzią.
                              To ja za to będę odpowiadał. :-)

                              > Nigdy nie mów "nigdy". Trochę pokory.
                              I wzajemnie. :-)
                              • yy222 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 19:09
                                xvqqvx napisał:
                                To ja za to będę odpowiadał. :-)

                                Ok, czy ta odpowiedzialność oznacza dla Ciebie bycie już samemu z dzieckiem do
                                końca życia? Wiedziałbys przecież że układanie życia z Tobą to dla potencjalnej
                                nowej kandydatki "bagno" , "zamek na piasku" itp Widzisz siebie w takiej
                                sytuacji?
                                • xvqqvx Re: Ta dyskusja 20.07.06, 19:28
                                  Wiesz - wszystko teoretycznie jest możliwe.
                                  A w takiej sytuacji podszedłbym do sprawy realistycznie i nie miałbym pewnie
                                  pretensji do świata, że młode bezdzietne panny mnie nie chcą, jak również
                                  śmiałbym się z "bojowników" wśród mężczyzn krytykujących takie panny. :-)
                                  • yy222 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 19:36
                                    Rozumiem że zostałam zakwalifikowana go grona "bojowniczek"...;-)
                                    Ja bym Cie wtedy zapewniła, że jeżeli jesteś fajnym facetem to i bezdzietne
                                    panny by Cię chciały, nawet z tym uroczym dzieciaczkiem;-)
                                    • xvqqvx Re: Ta dyskusja 20.07.06, 19:40
                                      > Rozumiem że zostałam zakwalifikowana go grona "bojowniczek"...;-)
                                      Tylko częściowo. :-)

                                      > Ja bym Cie wtedy zapewniła, że jeżeli jesteś fajnym facetem to i bezdzietne
                                      > panny by Cię chciały, nawet z tym uroczym dzieciaczkiem;-)
                                      Mam nadzieję, że nie będę musiał się o tym przekonywać. :-)
                                      • yy222 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 19:43
                                        xvqqvx napisał:
                                        Mam nadzieję, że nie będę musiał się o tym przekonywać. :-)

                                        No to by dopiero była ironia losu!!!! hi hi
                                        • xvqqvx Re: Ta dyskusja 20.07.06, 19:56
                                          > No to by dopiero była ironia losu!!!! hi hi
                                          Zawsze można jej uniknąć. :-)
                                          • soffja Re: Ta dyskusja 20.07.06, 20:10
                                            Lubię Tofika:). Czy tacy inteligentni mężczyźni są tylko w internecie, czy w realu też się zdarzają???!!!
                                            • tofik991 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 21:39
                                              :)Lubię Soffje i Wszystkich Was, z którymi można rzeczowo podyskutować na
                                              istotne tematy. Dziękuję za Waszą obecność. I w realu, i w sieci jestem jako
                                              żyw. Oczywiście nigdy jednocześnie :)
                                              (teraz wiem, dlaczego piętą achillesową kobiet są komplementy ;))
                                              • tofik991 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 23:54
                                                powinno być "teraz wiem, dlaczego piętą achillesową kobiet jest słuchanie
                                                komplementów ;)"
                                                To jest po prostu bardzo miłe.
                                                • tofik991 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 08:27
                                                  > Czy tacy inteligentni mężczyźni są tylko w internecie, czy w realu też się
                                                  > zdarzają???!!!

                                                  Poprzednio za bardzo skupiłem się na sobie, a w omawianym przypadku ważny jest
                                                  ogół, nie szczegół.
                                                  W rzeczywistości trudniej jest się porozumiewać niż na forum. Wszystko dzieje
                                                  się szybko, często za szybko. Rozmówca jest nastawiony w większym stopniu na
                                                  wygłoszenie swojego poglądu, niż na bezstronną analizę sytuacji.
                                                  Tutaj wchodzimy z nastawieniem na słuchanie, odbiór nie na nadawanie. Żeby
                                                  dobrze wczuć się w sytuację, należy ją wnikliwie poznać. Aktor powiedziałby, że
                                                  przejmuje osobowość postaci, w którą się wciela. Wtedy poznaje ją dogłębniej.
                                                  Tym samym odpowiedź na przedstawiony problem jest lepiej przemyślana.
                                                  Nie bez powodu świat, do którego zaglądamy określa się wirtualnym. :)
                                                  • soffja Re: Ta dyskusja 21.07.06, 10:22
                                                    Tofik masz rację, tyle że nie wszyscy tutaj są nastawieni na obiór a ich
                                                    postrzeganie, jak zauważyłeś, jest bardzo stronnicze.Każdemu jest ciężko wczuć
                                                    się w położenie innego, ale Ty chociaż masz w sobie i empatię i umiejętność
                                                    bezstronnego spojrzenia na rzeczywistość kobiecą, mimo iż jesteś mężczyzną, a
                                                    to już u Waszej płci całkowita rzadkość.Niestety z niezrozumienia partnera, a
                                                    co gorsza - z braku chęci zrozumienia drugiej strony - wynika większość
                                                    problemów. Nawet ta dyskusja tutaj, która przerodziła się w polemiką
                                                    pomiędzy "literkami" a yyy polega na przytaczaniu kontrargumentów, tyle że
                                                    do "literek" NIC NIE DOCIERA. I absolutnie nie chodzi tu o przekonanie go do
                                                    odmiennego poglądu, niż reprezentuje, ale chociaż do czytania tego, co piszą
                                                    inni z odrobiną zrozumienia a nie egocentrycznego odbioru. Dlatego dziwię się
                                                    też, bo przecież nawet uczestnicząc w takim forum, mamy na celu poznanie
                                                    poglądu innych a nie tylko forsowanie swojego z klapkami na oczach. I czasem
                                                    warto się zastanowić nad argumentacją innych po to, aby coś sobie przemyśleć,
                                                    przecież człowiek się powinien rozwijać, a nie klepanie w kółko formułek, które
                                                    człowiek sobie wbił do głowy. Każda dyskusja powinna przynajmniej na chwilę
                                                    zasiać w nas jakąś wątpliwość. W przeciwnym razie świadczy to o tym, że
                                                    jesteśmy ślepi i głusi.I że nie szanujemy rozmówcy! "Literki" chyba są tu po
                                                    to, aby przedstawić swój pogląd i absolutnie nic więcej. To po co
                                                    dyskutować???!!!!
                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 10:42
                                                    Nie obraź się, ale tutaj pokazałaś niestety elementy negatywnie rozumianej
                                                    "kobiecej logiki". :-)
                                                    Mianowicie - zrozumienie partnera to podstawa i z nią się zgadzam, ale dlaczego
                                                    to tylko mężczyzna ma się starać zrozumieć kobietę, a w odwrotną stronę już nie?:-)
                                                    Czyżbyś też uważała, że mężczyźni są tak prości itp., że każda kobieta a priori
                                                    ich rozumie. :-)
                                  • tofik991 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 19:39
                                    > Wiesz - wszystko teoretycznie jest możliwe.
                                    > A w takiej sytuacji podszedłbym do sprawy realistycznie i nie miałbym pewnie
                                    > pretensji do świata, że młode bezdzietne panny mnie nie chcą, jak również
                                    > śmiałbym się z "bojowników" wśród mężczyzn krytykujących takie panny. :-)


                                    Ale swoich wymagań co do nowej Pani "Literkowej" wciąż byś nie zmienił? czyli:
                                    (ku przypomnieniu życiorys i wymagania)

                                    > A tak w ogóle ,to ile masz lat, tak
                                    > z ciekawości?
                                    34. :-)
                                    I na tyle dobrze sobie radzę w życiu codziennym, iż mogę sobie pozwolić na
                                    "luksus" wymagań - bezdzietna panna młodsza ode mnie i z wyższym
                                    wykształceniem. :-) i do tego niepaląca .
                                    • xvqqvx Re: Ta dyskusja 20.07.06, 19:42
                                      > Ale swoich wymagań co do nowej Pani "Literkowej" wciąż byś nie zmienił?
                                      Nie wiem. :-)

                                      > do tego niepaląca .
                                      Z tego akurat bym na pewno nie zrezygnował - po co dzieciak miałby się truć
                                      dymem. :-)
                                    • yy222 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 19:48
                                      No to Pan Literek musi szybko poszukac Pani Literkowej bo juz taki młody nie
                                      jest... szkoda czasu na internet... i na forum o kobiecie z dzieckiem.. hi hi
                                      (to było uszczypliwe)
                                      • xvqqvx Re: Ta dyskusja 20.07.06, 19:55
                                        A może właśnie nie, bo wtedy nie byłoby ryzyka ironii losu. :-)
                                        • yy222 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 20:08
                                          Czyżby samotność z wyboru? Też pieknie...;)
                                          Chociaż niepodejmowanie ryzyka trąci tchórzostwem.
                                          • xvqqvx Re: Ta dyskusja 20.07.06, 20:13
                                            > Czyżby samotność z wyboru? Też pieknie...;)
                                            Do rozważenia, ale po 40.
                                            Moją tradycją rodzinną są późne małżeństwa i późne macierzyństwo/ojcostwo.:-)
                                            Inna rzecz, że jak napisałem kiedyś, iż na tyle dobrze radzę sobie w życiu
                                            codziennym, że związek, którego głównym celem jest radzenie sobie w tym życiu,
                                            to nie dla mnie. :-)

                                            > Chociaż niepodejmowanie ryzyka trąci tchórzostwem.
                                            A podejmowanie ryzyka o bardzo niskiej szansie powodzenia głupotą. :-)
                                            • yy222 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 20:29
                                              Tutaj troszeczkę zapominasz że kobitka z dzieckiem też może sobie świetnie
                                              radzić w życiu, mieć dobrą pozycję zawodową, własne pasje i zainteresowania.
                                              Bardzo często takie kobiety radzą sobie lepiej niż ich rówieśniczki bez dzieci,
                                              gdyż oprócz odpowiedzialności za siebie samą muszą myśleć o dziecku.
                                              Te kobiety potrzebują głównie partnera życiowego i przyjaciela. Nie prawda że
                                              chcą związku, którego głównym celem jest radzenie sobie w życiu. To akurat
                                              potrafią doskonale.
                                              • xvqqvx Re: Ta dyskusja 20.07.06, 20:37
                                                Akurat to wiem. :-)
                                                I z tego, co ja widzę w otoczeniu, nierzadki jest związek kobiety z dzieckiem
                                                z ciućmowatym kawalerem, który nie radzi sobie w życiu codziennym.
                                                On ma tutaj opiekunkę, ale zawsze ciekawiło mnie, co ona z tego ma oprócz 2
                                                bądź 3 dziecka do opieki? Dowartościowanie się, że ma faceta i jest w
                                                związku???

                                                Pisałem zaś o sobie li tylko. :-)
                                                • yy222 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 20:52
                                                  A czy wszystko musi być taką chłodną kalkulacją? Co ja z tego mam, co Ty z tego
                                                  masz? Może po prostu jest jej dobrze z tym męzczyzną, każdy z nas ma potrzebę
                                                  bliskości, ciepła, przytulenia, dobrego słowa itp. Może czuje jego miłość,
                                                  zainteresowanie, ciepło. Ma w nim wsparcie, kiedy jest jej źle i wzajemnie.
                                                  Przynajmniej dla mnie to są bardzo ważne elementy w związku między ludźmi.
                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 04:42
                                                    Może i masz rację, ale ja piszę na podstawie tego, co widzę. :-)
                                                    Te kobiety to rozwódki - a takie nierzadko szukają potencjalnych kandydatów na
                                                    mężów wśród mężczyzn, co do których sądzą, że łatwiej dadzą się "wychować".
                                                    Zresztą rozwiedzeni mężczyźni też szukają "wychowanek". :-)
                                                    Może stąd są te konflikty, o których pisze "zdzichu" - dwoje wychowawców. :-)
                                                  • yy222 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 09:02
                                                    Wiesz, no nie wiem czy to taka frajda chcieć jeszcze kogoś "wychowywać", od
                                                    tego są rodzice.. Wolałabym żyć z facetem już dobrze "wychowanym".
                                                    Poza tym dwoje wychowawców może się spotkać, jako dwoje ludzi bez przeszłości i
                                                    będą chcieli siebie nawzajem wychowywać. Jest wtedy lekka porażka. Nie wiem czy
                                                    to szczególna przypadłośc kobiet z dzieckiem, czy rozwiedzionych facetów. A
                                                    może właśnie oni się już nauczyli ze do wielu rzeczy trzeba się dystansować i
                                                    właśnie nie wychowywać nikogo na siłę, bo nie wróży to nic dobrego. Każdy niech
                                                    będzie sobą.
                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 10:12
                                                    > Każdy niech będzie sobą.
                                                    Zgadzam się w 100%. :-)

                                                    > Wiesz, no nie wiem czy to taka frajda chcieć jeszcze kogoś "wychowywać", od
                                                    > tego są rodzice..
                                                    Ja też tak uważam, ale sądzę, że chyba rozumiem uzasadnienie - "Skoro mi się nie
                                                    udało, bo on/a był/a taki/a, to teraz profilaktycznie zabezpieczę się przed tym
                                                    wykorzeniając podstawy tych cech u mego nowego/mej nowej.". A stąd już niedaleka
                                                    droga do wychowywania. Poza tym człowiek z doświadczeniem związkowym chyba ma
                                                    określoną wizję związku (poprzednie bez negatywów) i trudniej mu/jej zrezygnować
                                                    z przyciosywania partnera/ki.

                                                    > Wolałabym żyć z facetem już dobrze "wychowanym".
                                                    Tak jak ja z kobietą.

                                                    > A
                                                    > może właśnie oni się już nauczyli ze do wielu rzeczy trzeba się dystansować i
                                                    > właśnie nie wychowywać nikogo na siłę, bo nie wróży to nic dobrego.
                                                    Jest takie powiedzenie, że doświadczenie to zazwyczaj wielokrotne powtarzanie
                                                    identycznych błędów z wzrastającym przekonaniem. :-)

                                                  • yy222 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 10:36
                                                    xvqqvx napisał:
                                                    Jest takie powiedzenie, że doświadczenie to zazwyczaj wielokrotne powtarzanie
                                                    > identycznych błędów z wzrastającym przekonaniem. :-)
                                                    Hmm, no tak.. bo zamiast szukać błędów w nas samych dopatrujemy się ciagle ich
                                                    w otoczeniu zewnętrznym, a przede wszystkim u naszych partnerów. Trzeba zmienić
                                                    sposób myślenia a to jest najtrudniejsze.
                                                    Jeżeli chodzi o tendencje do "wychowywania" to bardziej widzę to jako cechę
                                                    osobowościową, po prostu niektórzy ludzie tak mają... A moze też jako kwestię
                                                    związaną z wiekiem. Masz 34 lata, jeżeli spotkasz partnerkę dużo młodszą od
                                                    siebie np. 10 lat, to juz na wstępie możesz mieć tendencję żeby ją wychowywać
                                                    bo czujesz że masz większe doświadczenie życiowe.
                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 11:05
                                                    > Hmm, no tak.. bo zamiast szukać błędów w nas samych dopatrujemy się ciagle ich
                                                    > w otoczeniu zewnętrznym, a przede wszystkim u naszych partnerów. Trzeba zmienić
                                                    > sposób myślenia a to jest najtrudniejsze.
                                                    Właśnie. :-)

                                                    > Jeżeli chodzi o tendencje do "wychowywania" to bardziej widzę to jako cechę
                                                    > osobowościową, po prostu niektórzy ludzie tak mają...
                                                    Owszem - zgadzam się.
                                                    Z tym, że tutaj mamy kilka grup czynników:
                                                    1. Osobowość - są np. osoby lubiące "wychowywać", jak również "być wychowywane". :-)
                                                    2. Doświadczenie życiowe - osoba po rozwodzie, z dzieckiem itp. może czasem
                                                    wyjść z założenia, że ma "przewagę" nad kimś bez takich doświadczeń. :-)
                                                    3. Wiek - zrozumiałe.
                                                    4. Płeć - kobiety jednak generalnie mają większą tendencję do "wychowywania" niż
                                                    mężczyźni. Świetnym przykładem są fora dyskusyjne - jak kobieta opowiada o
                                                    problemach z partnerem, to często otrzymuje rady od innych kobiet, żeby go sobie
                                                    "wychowała", czego nie ma w przypadku mężczyzn. :-)
                                                    A ja nie cierpię "wychowywania" (w obie strony:-)), ponieważ jako rasowy
                                                    Koziorożec jestem uparty, a w teście osobowości Catella dostałem maksymalny
                                                    wynik z niezależności. :-)

                                                    > A moze też jako kwestię
                                                    > związaną z wiekiem. Masz 34 lata, jeżeli spotkasz partnerkę dużo młodszą od
                                                    > siebie np. 10 lat, to juz na wstępie możesz mieć tendencję żeby ją wychowywać
                                                    > bo czujesz że masz większe doświadczenie życiowe.
                                                    Teoretycznie tak, ale akurat z takimi "młódkami" świetnie mi się rozmawia i
                                                    nieraz słyszałem, że ja nie patrzę na nie z góry, pomimo że jestem starszy,
                                                    wykształcony etc., a one są młodsze i na studiach. :-)
                                                    A zresztą co do wieku, to 2 lata temu poznałem 2 kobiety - 19-latkę i 28-latkę.
                                                    Gdyby zestawić ich wypowiedzi, opis zachowań etc., to 99,(9)% osób na tej
                                                    podstawie tę młodszą uznałoby za rozsądną 30-latkę, a tę starszą za nastolatkę z
                                                    fiu-bzdziu w głowie. :-)
                                            • tofik991 Re: Ta dyskusja 20.07.06, 21:56
                                              > Inna rzecz, że jak napisałem kiedyś, iż na tyle dobrze radzę sobie w życiu
                                              > codziennym, że związek, którego głównym celem jest radzenie sobie w tym
                                              życiu,
                                              > to nie dla mnie. :-)

                                              ;) Ale nikt z nas nie wie kim będzie w następnym życiu, może kobietą.


                                              > > Chociaż niepodejmowanie ryzyka trąci tchórzostwem.
                                              > A podejmowanie ryzyka o bardzo niskiej szansie powodzenia głupotą. :-)

                                              Zawsze pozostają niezawodne marzenia, na złe i dobre.
                                              • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 04:45
                                                > Ale nikt z nas nie wie kim będzie w następnym życiu, może kobietą.
                                                Cóż. :-)
                                            • tofik991 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 10:05
                                              > Inna rzecz, że jak napisałem kiedyś, iż na tyle dobrze radzę sobie w życiu
                                              > codziennym, że związek, którego głównym celem jest radzenie sobie w tym
                                              życiu,
                                              > to nie dla mnie. :-)

                                              Oczywiście szanuję Twój wybór.
                                              Moja uwaga dotyczy tylko przewrotności losu, jaka czasem wplecie się
                                              człowiekowi do życiorysu. Chodzi o to, że osiągnąłeś sukces, który można
                                              zwiększyć o inne dziedziny życia. I łatwiej to zrobić kiedy jest się "na fali"
                                              niż pod nią. Nie sugeruj się rodzinną tradycją, wspominaj ją z dumą.


                                              > A podejmowanie ryzyka o bardzo niskiej szansie powodzenia głupotą. :-)

                                              Za mocne słowo. Łatwiej Ci będzie jeśli określisz je jako desperacja.
                                              Desperacja wymusza działanie. A jeśli pojawia się działanie, rosną szanse.
                                              Ta droga też nie jest krótka i przypomina zdobywanie mało uczęszczanych
                                              szczytów.
                                              • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 10:28
                                                > Oczywiście szanuję Twój wybór.
                                                Miło mi. :-)

                                                > Moja uwaga dotyczy tylko przewrotności losu, jaka czasem wplecie się
                                                > człowiekowi do życiorysu. Chodzi o to, że osiągnąłeś sukces, który można
                                                > zwiększyć o inne dziedziny życia. I łatwiej to zrobić kiedy jest się "na fali"
                                                > niż pod nią.
                                                Mi chodziło o coś innego. :-)
                                                Po prostu jest takie świetne przysłowie "Primum vivere, deinde philosophari."
                                                (Wpierw żyć, a potem filozofować.). Ktoś, kto niezbyt efektywnie radzi sobie w
                                                życiu codziennym ma o tyle łatwiej, że związek podwyższa jego efektywność w tej
                                                materii i poza tym trudności życia codziennego nie dają czasu na rozmyślania, że
                                                ta druga osoba de facto niezbyt nam odpowiada. W sytuacji kogoś radzącego sobie
                                                dobrze, nie potrzeba mu żony/męża do radzenia w sobie w tym życiu i ma czas na
                                                rozmyślania.:-)

                                                > Nie sugeruj się rodzinną tradycją, wspominaj ją z dumą.
                                                O czym innym myślałem - po prostu nie uważam, że trzydziestoparolatek/ka musi za
                                                wszelką cenę kogoś znaleźć, bo będzie "starym kawalerem", "starą panną". :-)

                                                > Za mocne słowo. Łatwiej Ci będzie jeśli określisz je jako desperacja.
                                                > Desperacja wymusza działanie. A jeśli pojawia się działanie, rosną szanse.
                                                > Ta droga też nie jest krótka i przypomina zdobywanie mało uczęszczanych
                                                > szczytów.
                                                Mi ona kojarzy się (zgodnie z mymi historycznymi zainteresowaniami) z japońskimi
                                                "banzajami" w II WŚ (falowymi atakami piechurów uzbrojonych w bagnety i miecze
                                                samurajskie na amerykańskie pozycje nasycone karabinami maszynowi, moździerzami
                                                i działami).
                                                I udało się częściowo kilka takich ataków (np. na Sajpanie, gdzie piechurzy US
                                                Army źle się okopali i załamali nerwowo), ale przeważnie (jak bronili się
                                                weterani z Tarawy, Guadalcanalu etc.) kończyły się one tylko setkami japońskich
                                                trupów przed zasiekami.
                                                I stąd "głupota".:-)
                                                • yy222 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 11:10
                                                  W życiu bardzo ważnym elementem jest wiara i determinacja. Z podejściem Literek
                                                  że jest to ryzyko o malej szansie powodzenia, a w jego mniemaniu to chyba
                                                  zerowej, rzeczywiscie trzeba sobie odpuścić, bo jak już na samym początku się
                                                  nie wierzy i nam nie zalezy to koniec. Dotyczy to każdego związku. Trzeba
                                                  pamiętać jednak że to my kierujemy naszym życiem, kreujemy je i tworzymy to co
                                                  chcemy stworzyć, pokonując wiele przeszkód rozwijamy się, jesteśmy silniejsi,
                                                  dlatego porównanie tego do wojny amerykańsko-japońskiej nie za bardzo pasuje.
                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 11:58
                                                    Niedokładnie o to mi chodziło. :-)
                                                    Po pierwsze porównanie dotyczyło tego, że nie lubię określenia "desperacja". :-)
                                                    I to rozwinę - jeśli podchodzi się do potencjalnego związku, to ja uważam, że na
                                                    początku trzeba realistycznie ocenić, czy w ogóle są jakieś widoki na przyszłość.

                                                    Zgadzam się z Tobą, że przeszkody trzeba pokonywać, ale trzeba robić to mądrze,
                                                    ponieważ naszym celem jest jej pokonanie a nie rzucanie się na oślep.
                                                    A kontynuując moje porównanie zamiast biec z mieczami i bambusowymi kijami na
                                                    karabiny maszynowe i moździerze można było obejść je i skrycie wejść do obozu
                                                    śpiących Amerykanów z tym samym. :-)

                                                    > W życiu bardzo ważnym elementem jest wiara i determinacja.
                                                    Zgadzam się.
                                                    Wykazali ją np. Turcy w XVIII w., którzy 20 lat oblegali bronioną przez Wenecjan
                                                    Kandię na Krecie, nim padła. :-)

                                                    Widzisz dla mnie prawdziwa miłość to nie nastoletnie "Achy" i "Ochy" i wiara, że
                                                    "uczucie" pokona wszystko, ale konsekwentne przełamywanie przeszkód - natomiast
                                                    "Achy" i "Ochy" lepiej pozostawmy powieściom, ponieważ w rzeczywistości wygląda
                                                    to tak, jak w mej ulubionej bitwie Średniowiecza (Northallertron), kiedy
                                                    zdesperowani Piktowie co prawda przełamali angielski mur z tarcz i włóczni, ale
                                                    kontratak anglonormandzkiej piechoty ich wybił. :-)

                                                    A zatem, jeśli np. nie wierzę w powodzenie związku mnie z dzieciatą kobietą, to
                                                    nie oznacza, że nie będę latami walczył o swoją wybrankę nawet mając cień
                                                    szansy. :-)
                                                  • yy222 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 12:25
                                                    czyli Twoim zdaniem faceci, którzy są po prostu głupcami decydują się na
                                                    związek z kobietą z dzieckiem. Tak ich generalnie oceniasz: głupcy i frajerzy.
                                                    Chyba że się mylę...
                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 12:34
                                                    > czyli Twoim zdaniem faceci, którzy są po prostu głupcami decydują się na
                                                    > związek z kobietą z dzieckiem. Tak ich generalnie oceniasz: głupcy i frajerzy.
                                                    > Chyba że się mylę...
                                                    Nawet mi to przez myśl nie przeszło i ciekawi mnie, dlaczego tak uważasz.
                                                    Uważam, że wspaniale, że tacy się zdarzają.
                                                    Tyle tylko, że decydując się, niech będą przygotowani realistycznie na
                                                    wieloletnie budowanie związku i walkę z przeciwnościami, a niech nie myślą, że
                                                    nastoletnie zakochanie przełamie wszystko, bo wszyscy przeżyją bolesne
                                                    rozczarowanie.
                                                    I oczywiście niech się decydują dla tej konkretnej kobiety, a nie dlatego, że:
                                                    - poszukują nowej "mamusi",
                                                    - chcą się dowartościować (TRUTUTU!).
                                                  • yy222 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 12:44
                                                    Napisałeś: "A podejmowanie ryzyka o bardzo niskiej szansie powodzenia
                                                    głupotą. :-)"
                                                    stąd wywnioskowałam, ze mężczyzn którzy podejmują to ryzko (albowiem uważasz że
                                                    związek z taką kobietą to marne szanse powodzenia) nazywasz głupcami.
                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 12:50
                                                    Pisząc to miałem na myśli ryzyko z MOJEGO li tylko punktu widzenia. :-)

                                                    W końcu vide moje porównanie - dla Japończyków uzbrojonych w miecze i bambusowe
                                                    kije atak na pozycje marines to kompletna głupota, natomiast dla radzieckiej
                                                    armii uderzeniowej wspartej korpusami artylerii przełamania, brygadia czołgów
                                                    BWP etc. byłoby normalne działanie.:-)
                                                  • yy222 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 13:15
                                                    Po prosu facet musi wiedzieć, że naprawdę kocha kobietę, że chce z nią być i
                                                    że zrobi wszystko żeby byli razem szczsliwi. (dziala to oczywiście w dwie
                                                    strony)
                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 13:22
                                                    Racja.:-)
                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 12:28
                                                    > Widzisz dla mnie prawdziwa miłość to nie nastoletnie "Achy" i "Ochy" i wiara, ż
                                                    > e
                                                    > "uczucie" pokona wszystko, ale konsekwentne przełamywanie przeszkód - natomiast
                                                    > "Achy" i "Ochy" lepiej pozostawmy powieściom
                                                    I jeszcze jedno - mnie zawsze śmieszyło np. "z miłości nie zdał egzaminu",
                                                    "zakochała się i zapomniała o Bożym swiecie" etc.:-)))
                                                    Po prostu, jak się kogoś kocha, to dla mnie np. jest to bodziec, żeby obowiązki
                                                    codzienne jeszcze efektywniej wypełniać i przez to mieć więcej czasu dla niej
                                                    czy choćby na myślenie o niej.:-)
                                                  • tofik991 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 13:18
                                                    Spostrzeżenia z przymróżeniem oka ;)

                                                    Pasujesz do wizerunku Profesora, którego fascynują/wały "własne" studentki.
                                                    Pełen przekrój kobiecej osobowości, ale nie ma/było możliwości przekonania się
                                                    czy jest wśród nich właśnie TA. Nie pozwala/ł indywidualizm, etyka zawodowa,
                                                    może coś innego?. Zakwestionuję wreszcie deklarowany przez Ciebie wiek.
                                                    Oczywiście w górę + ?dzieści/a, co wcale mi nie przeszkadza.

                                                    Za mały wybór (np. forum)- mezalians. Za duży wybór - spore prawdopodobieństwo,
                                                    że nie trafię. A co roku nowy nabór. Lata lecą, czas stoi w miejscu. Tyle że
                                                    zasada ta jest/była prawdziwa spoglądając po auli Twoimi oczyma.

                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 13:27
                                                    > Spostrzeżenia z przymróżeniem oka ;)
                                                    Oki. :-)

                                                    > Pasujesz do wizerunku Profesora,
                                                    Jeszcze trochę mi brak. :-)

                                                    > którego fascynują/wały "własne" studentki.
                                                    > Pełen przekrój kobiecej osobowości, ale nie ma/było możliwości przekonania się
                                                    > czy jest wśród nich właśnie TA. Nie pozwala/ł indywidualizm, etyka zawodowa,
                                                    > może coś innego?.
                                                    Stara bolszewicka zasada - Gdie żiwiosz i rabotajesz, tam z diewoczkami nie
                                                    diełajesz. :-)

                                                    > Zakwestionuję wreszcie deklarowany przez Ciebie wiek.
                                                    > Oczywiście w górę + ?dzieści/a, co wcale mi nie przeszkadza.
                                                    Pudło. :-)

                                                    > Tyle że
                                                    > zasada ta jest/była prawdziwa spoglądając po auli Twoimi oczyma.
                                                    Jeszcze mam go trochę. :-)
                                                • tofik991 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 13:59
                                                  Powiedzenia i cytaty są Twoim bardzo mocnym punktem. I gdybyś tylko chciał
                                                  mógłbyś z nich ułożyć "logiczny absurd" ;)


                                                  > (Wpierw żyć, a potem filozofować.). Ktoś, kto niezbyt efektywnie radzi sobie w
                                                  > życiu codziennym ma o tyle łatwiej, że związek podwyższa jego efektywność w
                                                  tej
                                                  > materii i poza tym trudności życia codziennego nie dają czasu na rozmyślania,
                                                  ż
                                                  > e
                                                  > ta druga osoba de facto niezbyt nam odpowiada. W sytuacji kogoś radzącego
                                                  sobie
                                                  > dobrze, nie potrzeba mu żony/męża do radzenia w sobie w tym życiu i ma czas na
                                                  > rozmyślania.:-)


                                                  Właśnie zauważyłem w tobie osobowość narcystyczną.
                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 14:06
                                                    > Powiedzenia i cytaty są Twoim bardzo mocnym punktem. I gdybyś tylko chciał
                                                    > mógłbyś z nich ułożyć "logiczny absurd" ;)
                                                    Traktuję to jako pochwałę. :-)

                                                    > Właśnie zauważyłem w tobie osobowość narcystyczną.
                                                    Ale tylko w lekkim stopniu, bo np. metroseksualizmu nie cierpię. :-)
                                                  • tofik991 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 14:22
                                                    ale do typu "macho" się przyznajesz?
                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 14:30
                                                    > ale do typu "macho" się przyznajesz?
                                                    Nie cierpię.:-)
                                                    Natomiast przyznaję się do typu "szowinistycznego męskiego knura", ale tylko w
                                                    dyskusji z jego żeńskimi odpowiednikami, czyli skrajnymi feministkami. :-)
                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 14:28
                                                    Inna rzecz, że nieco nietrafnie dobrałeś przykład, ponieważ dobre radzenie sobie
                                                    w życiu codziennym to IMHO warunek sine qua non dojrzałości do związku, więc nie
                                                    widzę w tym narcyzmu, tylko opis sytuacji.
                                                    Niestety muszę z przykrością stwierdzić, że wśród mężczyzn* nie tak mało jest
                                                    osób, które nie okłamujmy się niezbyt sobie radzą w życiu codziennym. Dla takich
                                                    mężczyzn związek jest siłą rzeczy konieczny, a jak jeszcze natrafią na kobietę,
                                                    której celem życia jest być w małżeństwie (jako tako funkcjonującym), to mamy
                                                    wtedy "dwa konie w kieracie" idące przez życie i ja akurat tego nie chcę, bo
                                                    skoro sam potrafię bez problemu kierat ciągnąć, to po co mi drugi koń, z którym
                                                    tak naprawdę oprócz kieratu niewiele mnie łączy. Jeśli takie podejście to oznaka
                                                    narcyzmu, to dziękuję za komplement.

                                                    *Wśród kobiet jest ciekawie, bo do wyjątku należą "sieroty", dla których
                                                    wkręcenie żarówki to remont kapitalny Concorde'a a wyprawa do Urzędu Skarbowego
                                                    to lot do innej galaktyki. Jednakże sporo normalnych kobiet staje się (a raczej
                                                    udaje) "sierotami", ale tu chodzi raczej o:
                                                    - niechęć do stresowania mężczyny,
                                                    - wygodnictwo. :-)
                                                  • tofik991 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 15:00
                                                    > > Właśnie zauważyłem w tobie osobowość narcystyczną.
                                                    > Ale tylko w lekkim stopniu, bo np. metroseksualizmu nie cierpię. :-)


                                                    Nie boisz się, że ten stan może się pogłębiać i w przyszłości będziesz wymagał
                                                    leczenia?
                                                  • soffja Re: Ta dyskusja 21.07.06, 15:38
                                                    forum ma tę pozytywną cechę, że nie ma zagrożenia, że dojdzie do rękoczynów
                                                  • tofik991 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 15:57
                                                    soffja napisała:

                                                    > forum ma tę pozytywną cechę, że nie ma zagrożenia, że dojdzie do rękoczynów


                                                    :) Na pewno nie dojdzie, agresja=0 tą ceche też warto przejąć od kobiet.
                                                    Chyba, że staromodna "satysfacja" na jakąś szlachetną odmianę broni. ;)

                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 17:31
                                                    > :) Na pewno nie dojdzie, agresja=0 tą ceche też warto przejąć od kobiet.
                                                    Nie byłbym pewien, czy jest to cecha obejmująca ogół kobiet.:-)

                                                  • xvqqvx Re: Ta dyskusja 21.07.06, 16:49
                                                    Dopóki ktoś funkcjonuje prawidłowo w społeczeństwie, to po co zwalczać czyjeś
                                                    cechy osobowości?:-)
                                                    No chyba, że opracujemy definicję mężczyzny "standardowego" (jak Otianina
                                                    standardowego w jednym opowiadaniu Zajdla) i będziemy do niej przyrównywać
                                                    wszystkich. :-)
                                                  • tofik991 Re: Ta dyskusja 21.07.06, 18:02
                                                    > Dopóki ktoś funkcjonuje prawidłowo w społeczeństwie, to po co zwalczać czyjeś
                                                    > cechy osobowości?:-)

                                                    Nie w tym mój cel. Najważniejsze, że Tobie jest dobrze samemu ze sobą.
                                                    Trudno jest nam "wpaść w rezonans" porozumienia. Ty się skupiasz w dużej mierze
                                                    na sobie, ja na otoczeniu, po prostu lubię ludzi.
                                                    To co pisałem wcześniej o ewentualnym pogłębianiu się Twojego narcyzmu i jego
                                                    możliwych konsekwencjach, było spowodowane tylko i wyłącznie uzyskaniem
                                                    wartościowej opinii, jako człowieka będącego w temacie.


                                                    > No chyba, że opracujemy definicję mężczyzny "standardowego" (jak Otianina
                                                    > standardowego w jednym opowiadaniu Zajdla) i będziemy do niej przyrównywać
                                                    > wszystkich. :-)

                                                    Nie znam tematu. Punkt dla Ciebie ;)
                          • xvqqvx Re: Ta dyskusja 20.07.06, 18:43
                            > Ja solidarności kobiecej nie nazwałbym patologią.
                            Chodziło mi tylko o niektóre jej przejawy. :-)
    • jaona27 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 21.07.06, 18:49
      to jest problem oczywiscie...nie lada duzy ale juz jest inaczej
    • kiwi111 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 25.07.06, 19:40
      Mam znajomego-33 latka,ktory zwiazał sie z rozwódka starszą od niego z dwójką
      dzieci i własnym mieszkaniem.Nie wiem czy spowodowała to miłośc,czy chęć
      urwania się od rodziców. Wiem natomiast,że to ona jego zdobywała, a nie on ją.
      Dotychczas mamusia decydowała o jego wyborach. Wolałabym wierzyc,że to uczucie
      zdecydowało i że podjął dobra decyzję,no i że wytrwa..takie kobiety tez maja
      prawo do ułożenia sobie zycia tak jak tego pragną,maja prawo byc
      szczesliwe.Myślę jednak,że to mężczyzna bierze na siebie duży ciężar i powinien
      byc tego swiadomy i odpowiedzialny.Czy wytrwa? czas pokaze..
      • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 26.07.06, 21:41
        Może będę nieco złośliwy, ale to jest to właśnie przykład związku typu
        "mamusia" i "synek". :-)
        Ta rozwódka ma faceta, który jest jej podporządkowany, a on ma "mamusię",
        która go "wychowuje". :-)
        I myślę, że układ będzie trwały, chyba że:
        - facet "dorośnie" (w końcu :-)) i zapragnie w niej partnerki, a nie "mamusi"
        a ona nie przyjmie tego do wiadomości, tylko będzie dalej traktowała go jak
        "synusia" - wtedy "synuś" odejdzie z domu w końcu;
        - jej znudzi się "wychowywanie" trzeciego dziecka i pokaże "synusiowi" drzwi
        (on dalej będzie chciał być "syniem" :-)).
    • a.rak Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 26.07.06, 20:00
      Przeżyłem podobną historię!Kobieta 32-letnia, zachwycająca uroda!Jesteśmy sami
      sobą zauroczeni, widząc się co jakiś czas wymieniamy na wstępie pytania "jesteś
      z kimś?", a "Cy ty jesteś sama?". W wielu sytuacjach różne osoby brały nas za
      parę, ale niestety nie jest tak i teraz. Dlaczego? Otóż moja wybranka ma 10-
      letniego syna, którego nie cierpię, jest tak przez nią rozpieszczany, że nie
      widzę dla siebie roli w ewentualnym wychowywaniu jego. Musiałbym poświęcić
      życie wychowywaniu ich obojga, nie wiem, czy nie trojga - ojciec dziecka też
      istnieje. I w ten sposób moje przeczucie, że spotkałem kobietę swojego życia
      nigdy nie spełni się! Całe szczęście, że między namie nie doszło do żadnych
      deklaracji! Choć może szkoda, bo jak ją widzę....... los!!!!!!!!!!
      • pokrecona2 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 26.07.06, 20:47
        A jeśli mogę zapytać, to ile masz lat? Czyli jedank odpuściłeś ze względu na
        dziecko... chociaż kobieta wspaniała..
      • tofik991 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 26.07.06, 23:02
        I bardzo dobrze, że się tak nie poświęcasz. Jeśli ktoś postrzega Cię jako
        uroczą osobę na spacerze, nie znaczy, że takim samym przyjemniaczkiem byłbyś u
        jej boku. Ona nie potrzebuje rewolucji wychowawczej, a już na pewno nie chce
        konfliktów z ojcem dziecka dzięki Tobie. Śnij swój sen o nie spełnionej miłości
        do kobiety swojego życia. A zacznij myśleć o związku z nią poważnie, gdy
        dostrzeżesz różnicę między słowem "miłość" i "zauroczenie".
        Pozdrawiam!
        • pokrecona2 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 26.07.06, 23:14
          Bardzo Ci dziękuje Tofik, że to napisałeś, bo już mi się strasznie smutno
          zrobiło... a to przywraca jakąś wiarę w mężczyzn...
          • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 27.07.06, 08:13
            Zgadzam się z przedmówczynią - pokręconą. Tofik to naprawdę niesamowity
            osobnik, bo jako jeden jedyny mężczyzna patrzy obiektywnie a jednocześnie
            wierzy w coś takiego, jak miłość. I broni tej miłości i tej wiary. Tofik, ja
            chyba założę forum Twoich fanek...;))
            • tofik991 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 27.07.06, 08:47
              Miło mi, obiecuję wciąż się starać :)

              Polecam wszystkim, uśmiechajmy się częściej!
              • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 27.07.06, 09:14
                Uśmiechać się trzeba, wierzyć trzeba i nadzieję też trzeba mieć, ale
                rzeczywistość jest inna, niż byśmy chcieli. Zarówno z obserwacji tego, co się
                dzieje wokół nas, jak również wnioskując z wypowiedzi na forum, miłość niestety
                jest współcześnie "warunkowana". Ludzie przede wszystkim patrzą
                na swoją wygodę, bo mogą wybierać. Myślę, że duża część z nas
                nie wie nawet, co ona (miłość) znaczy i czym jest i my też, boję się tego,
                możemy nauczyć nasze dzieci patrzenia na to, jak się dobrze w życiu
                ustawić, a nie jak kochać. Coraz więcej związków się rozpada. Dlaczego?
                Bo mamy pewność, że umiemy lepiej się w życiu ustawić i że potrafimy znaleźć
                lepsze i wygodniejsze szczęście? Chociażby czytając "literki" można
                wywnioskować, na co ludzie zwracają uwagę. Będą z kimś pod warunkiem.
                Miłość dla nich nie ma racji bytu, bo jej nie znają, a nawet jeśli będą
                mieli szansę poznać - i tak z tej szansy nie skorzystają tłumacząc to tym,
                że to tylko strata czasu. Żałosne, ale chyba coraz bardziej prawdziwe...
                • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 27.07.06, 10:59
                  > Chociażby czytając "literki" można
                  > wywnioskować, na co ludzie zwracają uwagę. Będą z kimś pod warunkiem.
                  Nie tak. :-)
                  Po prostu są realistami i wiedzą, że nie w każdej glebie wszystko wyrośnie i nie
                  na każdym podłożu zbuduje się zamek. :-)

                  > Miłość dla nich nie ma racji bytu, bo jej nie znają, a nawet jeśli będą
                  > mieli szansę poznać - i tak z tej szansy nie skorzystają tłumacząc to tym,
                  > że to tylko strata czasu.
                  I znów w koło Macieju. :-)
                  Po prostu nie wszyscy wierzą w "miłość", co pokona wszystko i wiedzą, że po
                  poezji zakochania nadchodzi proza codzienności. :-)

                  > Żałosne, ale chyba coraz bardziej prawdziwe...
                  To zależy od punktu widzenia. :-)
                  Dla mnie np. żałosna jest wiara w siłę ducha, która pokona prawa fizyki etc.:-)
                  W końcu ci Japończycy bięgnący z mieczami i bambusowymi włóczniami na
                  amerykańskie okopy też wierzyli nierzadko, że ich siła ducha i kodeks Bushido
                  przeważą działa, moździerze, karabiny maszynowe i miotacze ognia...
                  • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 27.07.06, 11:12
                    i co z tego, że Twoim zdaniem wierzyli w iluzję? Ale wierzyli i wierząc
                    zginęli. Przynajmniej znali sens swojego życia, bo mieli jakąś wiarę, nawet
                    z "zamki na piasku". Nie zdajesz sobie sprawy, co tracisz, rezprezentując
                    takie podejście, ale może to i lepiej. Pozostaje mi tylko Ci życzyć, abyś dla
                    własnego dobra za późno sobie tego nie uzmysłowił...
                    • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 27.07.06, 11:52
                      > i co z tego, że Twoim zdaniem wierzyli w iluzję?
                      > Ale wierzyli i wierząc zginęli.
                      Widzisz - ja nienawidzę martyrologii, bo ja chcę zwyciężać.
                      Wierz w co chcesz, ale postaraj się wpierw dać tej wierze REALNE szanse na
                      zwycięstwo (choćbyś miała wcześniej "zdychać z wysiłku"), a nie myśl sloganami
                      typu "Miłość zwycięży wszystko!", "Siła ducha samurajów przeważy karabiny
                      maszynopwe, miotacze ognia, moździerze, działa i czołgi!" etc., bo przeżyjesz
                      bolesna rozczarowanie, gdy się okaże, że jednak Bushido nie zatrzyma kul, a
                      pierwsze zakochanie osłabnie.

                      > Przynajmniej znali sens swojego życia, bo mieli jakąś wiarę, nawet
                      > z "zamki na piasku". Nie zdajesz sobie sprawy, co tracisz, rezprezentując
                      > takie podejście, ale może to i lepiej.
                      O la! La!, jak mawiają Francuzi. :-)
                      Slogany łatwiej powtarzać niż szukać realnych rozwiązań. Miłość może i zwycięży
                      wszystko, ale trzeba jej przede wszystkim stworzyć ku temu warunki.
                      I zamiast krytykować takich jak ja widzących "zamki na piasku" oraz powtarzać
                      slogany, może byś pomyślała, co zreobisz, żeby się powiodła, gdy będziesz miała
                      okazję. Zamku i na skale nie wybudujesz skandując slogany.:-)

                      > Pozostaje mi tylko Ci życzyć, abyś dla
                      > własnego dobra za późno sobie tego nie uzmysłowił...
                      A czego, że slogany zastąpią realizm?
                      • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 27.07.06, 12:27
                        Nareszcie obudziły się w Tobie jakieś emocje. Bo slogany, które tak negujesz,
                        powtarzasz przez cały czas trwania dyskusji tu na forum. Jakbys wbił sobie
                        w głowę formułkę i ją w kółko powtarzał. Ty wierzysz w swoje slogany , ja w
                        swoje, a co do rozczarowań i tworzenia warunków - mam to już za sobą. I wbrew
                        pozorom - warunki były absolutnie bez zarzutu. Tylko że życie to nie krzyżówka,
                        w której wpiszesz właściwe słowo.
                        A tak na marginesie - pierwsze zakochanie, które słabnie, nie ma nic wspólnego
                        z miłością a raczej zafascynowaniem, a my chyba o tym tu nie rozmawiamy.
                        Poza tym, co to znaczy w Twoim wyobrażeniu realizm? Bo z realizmem stykamy się
                        na codzień, a moje "slogany", jak to określasz, są wyrazem wiary w coś a nie
                        głupoty i nieumiejętności radzenia sobie w realnym świecie. Szukanie realnych
                        rozwiązań towarzyszy nam cały czas, różnica między Tobą a mną polega jedynie na
                        tym, że ja wierzę w coś, w co Ty nie wierzysz i inną drogą dążymy do "tworzenia
                        warunków" tej "miłości", o jakiej mówisz.
                        I postaraj się nie nadinterpretować, bo mój pogląd nie ma nic wspólnego z
                        martyrologią. Gdybym w nią wierzyła, nie walczyłabym, tylko żyła w
                        nieszczęśliwym związku ze świadomością swojego męczennictwa i poświęcenia.
                        • xvqqvx A zatem... 27.07.06, 12:34
                          niech każde z nas pozostanie przy swojej wierze i stara się jak najlepiej dać
                          jej szansę na zwycięstwo. :-)
                          • soffja Re: A zatem... 27.07.06, 13:08
                            no właśnie;. Zyczę Ci z całego serca, żeby Ci się udało:)
                            • xvqqvx Re: A zatem... 27.07.06, 13:17
                              I wzajemnie. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka