nie_jestem_taka
05.07.06, 17:13
spotykam się z kilkoma facetami, nie utrzymuje z nimi stosunków seksualnych,
najwyzej buzi buzi...ale nie potrafie z zadnego zrezygnowac, chociaz tak
naprawde chyba do zadnego nie czuje nic wartego wiecej zachodu ..zadna milosc
nie wchodzi w gre.. ja po prostu chyba sie uzaleznilam od adoratorow, od
mezczyzn, ich komplementow, jestem chora, jak nie uda mi sie kogos
poderwac...na kazdego musze znalezc sposob. I to jest chyba taka moja mała
terapia po rozstaniu z mężczyzną, którego naprawdę kochałam, a on dał mi
kosza....