sedona
05.04.07, 21:54
Wlasnie sie dowiedzialam, ze isnieje (istnialo?) panstwo TUWA. Obejrzalam przd chwila dokument
"Dzyngiz Blues" o blusmenie z Kalifornii, ktory przypadkiem w radio uslyszal gardlowy spiew i
zafascynowany zaczal sie go sam uczyc. Z garstka szalencow postanowili odnalezc dziwny kraj
"gdzies w srodku Azji" i pojechac tam na festiwal spiewu gardlowego. Opowiadali, ze stojac w kolejce
do odprawy, wciaz nie wierzyli, ze znajda sie tam, po drugiej stronie oceanu.
Nie dosc, ze czarnoskory Pete zaspiewal, to jeszcze wygral jedna z nagrod. Film pyszny, polecam.
A ja dowiedzialam sie o Tuwie - ze przerzucoano a sobie z rak mongolskich do rosyjskich (dzis jest
czescia Federacji).
Jest jedynym miejscem na swiecie, gdzie oficjalna religia jest szamanizm. Tuwe uznawal Dzyngiz
Chan, bo jego najzdolniejszy wodz byl stamtad. Tuwa interesowal sie noblista, fizyk Feynman, bo
zachwycily go tuwskie (tuwejskie?) znaczki. Jego marzeniem bylo tam pojechac, ale formalnosci
trwaly za dlugo i juz nie dozyl wyjazdu. Mieszkancy Tuwy w koncu maja podbne DNA do...Apaczow i
Nawajo.