krambambulia
01.09.06, 11:29
serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34791,3587762.html
www.glennfordonline.com/
www.glennfordonline.com/blowup32.html
Zmarł jeden z największych aktorów w dziejach kina - dla mnie jeden z
najseksowniejszych.
Można by pisać o wspaniałych westernach jak "Kowboj" czy "15:10 do Yumy", ale
dla więksości ford to Johnny Farell z "Gildy" (to ten film, w którym Rita
Hayworth robi striptiz).
Smutno mi, bo to był mój ulubiony aktor i ideał męskości z dzieciństwa.
:(
(*)