Dodaj do ulubionych

Przemyslenia o milosci...

05.07.07, 12:08
Odrzucajac milosc nie jestesmy wcale lepsi, albo nieosiagalni.
Dajac milosc bez odwzajemnienia, nie jestesmy gorsi, ani zreszta lepsi.
Nie odwzajemnienie milosci nie czyni nas tez zlymi.

Wszystkie powyzsze przypadki mozna zsumowac krotko; "Nie teraz, nie tutaj i
nie z ta osoba".

Czasami zakochujemy sie w nieodpowiedniej osobie. Nie ma gwarancji ze nasz
partner/ka bedzie szczera i nas nie wykorzysta. Jesli zas zawiedziemy sie na
kims, nie warto brac sobie to do serca, tylko szukac dalej.

Wreszcie najwazniejszy moje spostrzezenie; Ci ktorzy potrafia kochac
bezgranicznie, wkoncu znajda kogos kto nie nich zasluguje. Osoby ktore milosc
akceptuja ale jej nie odwzajemniaja, nigdy nie beda w pelnie szczesiwe w
milosci.


Obserwuj wątek
    • menk.a Re: Przemyslenia o milosci... 05.07.07, 12:11
      polska_potega_swiatowa napisał:

      > Ci ktorzy potrafia kochac
      > bezgranicznie, wkoncu znajda kogos kto nie nich zasluguje.

      To jt przesądzone, że znajdą? W końcu? Skąd pewnik?;))
      • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 05.07.07, 12:23
        menk.a napisała:

        > polska_potega_swiatowa napisał:
        >
        > > Ci ktorzy potrafia kochac
        > > bezgranicznie, wkoncu znajda kogos kto nie nich zasluguje.
        >
        > To jt przesądzone, że znajdą? W końcu? Skąd pewnik?;))

        To ze osoba ktora potrafi kochac w koncu znajdzie milosc, jest tak samo pewne
        jak to ze osoba pozywywna i wytrwala osiagnie sukces w tym do czego dazy.
        Podsumowujac kazdy odtrzyma to co na co sobie zapracowal.
        • menk.a Re: Przemyslenia o milosci... 05.07.07, 13:10
          polska_potega_swiatowa napisał:
          > To ze osoba ktora potrafi kochac w koncu znajdzie milosc, jest tak samo pewne
          > jak to ze osoba pozywywna i wytrwala osiagnie sukces w tym do czego dazy.
          > Podsumowujac kazdy odtrzyma to co na co sobie zapracowal.

          Taaa obiekt do kochania to może i znajdzie.
          Ale pytanie nadal aktualne: czy osoba potrafiąca kochać znajdzie kogoś, kto
          zasługuje na uczucie?
          Z odpowiedzią twierdzącą na twoim miejscu bym się nie spieszyła. Ale na
          szczęście jestem na swoim miejscu;)
        • jack79 Re: Przemyslenia o milosci... 05.07.07, 13:11
          > To ze osoba ktora potrafi kochac w koncu znajdzie milosc, jest tak samo pewne
          > jak to ze osoba pozywywna i wytrwala osiagnie sukces w tym do czego dazy.
          > Podsumowujac kazdy odtrzyma to co na co sobie zapracowal.

          myślisz?
          jak dowodzą badania w USA około 2% mężczyzn marzy i dąży do celu którym jest
          prezydentura kraju
          2% to dobrze ponad 2 miliony chętnych
          a uda się jednemu, no niech będzie że kilku
          pozostali nie osiągną tego na co pracowali i o czym marzyli
          i co Ty na to?
          co na to filozofia Zen?

    • kookardka Re: Przemyslenia o milosci... 05.07.07, 12:13
      A w której sekcie tak nawijają ?
      • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 05.07.07, 12:24
        po prostu filozofia pozytywnego myslenia, jest w tym wiele z Orientalnych
        filozofi Wschodu, przede wszystkim Zen.
        • tengoku77 Re: Przemyslenia o milosci... 05.07.07, 13:06
          Filozofia Zen..? Jestem pod wrażeniem!:)
          • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 05.07.07, 13:09
            tengoku77 napisała:

            > Filozofia Zen..? Jestem pod wrażeniem!:)


            Zen jest czesciej okreslana jako filozofia niz religia :)
            pl.wikipedia.org/wiki/Zen
            • tengoku77 Re: Przemyslenia o milosci... 05.07.07, 13:16
              Wiem o tym :)) Sztuka kontemlacji.. Podróż w głąb siebie.. etc.
              • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 06:33
                tengoku77 napisała:

                > Wiem o tym :)) Sztuka kontemlacji.. Podróż w głąb siebie.. etc.

                Niestety nie wielu osob z naszego kregu kulturowego potrafi z tej sztuki
                korzystac, a szkoda.
                • tengoku77 Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 07:06
                  Rozumiem, że Ty potrafisz?
                  Nie chcę, żeby to zabrzmiało egoistycznie, ale chyba nie ma się co patrzeć na
                  innych w tym wypadku.. Sam całego świata nie naprawisz. Możesz liczyć na to, że
                  na Twojej drodze będą stawały osoby, które też to potrafią. A inni.. Można
                  próbować.....

                  • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 07:13
                    nie mozna kogos na sile nauczyc pozytywnego myslenia, wlasnie dlatego
                    napisalem ze "niestety, nie kazdy potrafi z filozofi Zen korzystac", nie dla
                    mnie, ale wlasnie na ich pozytek.
                    • tengoku77 Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 07:32
                      Pisząc 'można próbować'.. miałam w domyśle 'jeśli zechcą'..
                      W pozytywnym myśleniu są same plusy.. Niektórzy jednak za nic nie potrafią,
                      albo nie chcą ich dostrzec.. Trudno..
                      Uciekam :)
                      • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 08:01
                        tengoku77 napisała:

                        > Pisząc 'można próbować'.. miałam w domyśle 'jeśli zechcą'..
                        > W pozytywnym myśleniu są same plusy.. Niektórzy jednak za nic nie potrafią,
                        > albo nie chcą ich dostrzec.. Trudno..

                        No wlasnie, czy wydzialas kiedys marude ktory osiagnal sukces? A czy widzialas
                        osobe pozytywna ktora osiagnela sukces? :)
                        • tengoku77 Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 13:01
                          polska_potega_swiatowa napisał:

                          > No wlasnie, czy wydzialas kiedys marude ktory osiagnal sukces? A czy
                          widzialas
                          > osobe pozytywna ktora osiagnela sukces? :)

                          Odpowiedź jest aż zanadto oczywista :)) CHOCIAŻ... zdarza się, że i człowiek
                          sukcesu jest marudą.. bo 'w domu' nie układa się'.. czy coś..
                          • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 07.07.07, 05:48
                            tengoku77 napisała:

                            > Odpowiedź jest aż zanadto oczywista :)) CHOCIAŻ... zdarza się, że i człowiek
                            > sukcesu jest marudą.. bo 'w domu' nie układa się'.. czy coś..

                            Niektorzy osiagaja sukces dlatego ze sa nadzwyczajnymi marudami, np: byly
                            premier RP Waldemar Pawlak albo "Maruda" ze Smerfow :)
                            • tengoku77 Re: Przemyslenia o milosci... 07.07.07, 13:05
                              polska_potega_swiatowa napisał:

                              > Niektorzy osiagaja sukces dlatego ze sa nadzwyczajnymi marudami, np: byly
                              > premier RP Waldemar Pawlak albo "Maruda" ze Smerfow :)

                              Żartowniś :)))
    • tengoku77 Re: Przemyslenia o milosci... 05.07.07, 13:11
      Miłość bez wzajemności z którejkolwiek strony rani.. Czy zatem na pewno ktoś
      kto nie odwzajemnia miłości nie jest gorszy?
      Zawód miłosny.. ma to do siebie, że blokuje.. przynajmniej na jakiś czas.. Tak
      czy owak, od tej pory taki ktoś jest bardziej ostrożny.. i nie zawsze chce
      szukać. Zależy od 'kalibru' tego zawodu.
      I trzecia sprawa.. Co z tymi, którzy potrafią kochać bezgranicznie, ale nie
      odwzajemniają miłości kogoś z kim nie chcą być?


      • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 06:32
        tengoku77 napisała:

        > Miłość bez wzajemności z którejkolwiek strony rani.. Czy zatem na pewno ktoś
        > kto nie odwzajemnia miłości nie jest gorszy?

        Nie jest, bo jesli narzuca sie nam osoba ktora nigdy nie dawalismy zadnych
        szans, to jestesmy wobec takiej osobie fair. Inaczej sie ma rzecz jesli ktos
        jest w zwiazku, jest kochany/na ale tej milosci nie odwzajemnia, w tym
        przypadku to owszem, to pasorzytnictwo.


        > Zawód miłosny.. ma to do siebie, że blokuje.. przynajmniej na jakiś czas..
        > Tak czy owak, od tej pory taki ktoś jest bardziej ostrożny.. i nie zawsze
        > chce szukać. Zależy od 'kalibru' tego zawodu.


        Zdecydowanie wole zawod milosny niz trafic na tzw milosna pazorzytke, osobe
        ktora moja milosc bezczelnie konsumuje, a nie ma zamiaru odwzajemnic.

        > I trzecia sprawa.. Co z tymi, którzy potrafią kochać bezgranicznie, ale nie
        > odwzajemniają miłości kogoś z kim nie chcą być?

        Mysle ze do tego odnosi sie nastepujaca mysl: Milosci nie powinnismy utozsamiac
        z jedna osoba, bo co gdy dana osoba naszej milosci nie odwzajemnia? Milosc
        powinna byc transferowalna :) Wiem ze to trudne, ale milosci trzeba sie uczyc,
        bo nie zawsze przychodzi od tej osoby od ktorej jej oczekujemy.


        • tengoku77 Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 07:31
          Przepraszam.. Nie przemyślałam do końca tego, co Tobie wczoraj napisałam :)
          Jeśli ktoś nie odwzajemnia miłości i jest fair w stosunku do tej osoby to nie
          jest gorszy.. Prawda! Tylko ten, kogo miłość została nie odwzajemniona czuje
          się z tym źle.. Najgorzej, gdy coś takiego zaczyna dziać się w związku. Wtedy
          to dopiero boli. A z drugiej strony wyzwala złość.
          Pasożytnictwo.. Można je spotkać niemal na każdym kroku, nie tylko w miłości.
          Niestety..
          'Miłosna pasożytka' :) To kobieta zimna, wyrachowana.. Jednak
          takie 'egzemplarze' zdarzają się po obydwu stronach 'barykady' ;) Pytanie, czy
          nie da się przed tym obronić? Chciałabym wierzyć, że da się, ale....
          I jeszcze jedna sprawa.. Miłość do jednej osoby.. Każdy chciałby spotkać TĘ
          JEDNĄ osobę, ale nie zawsze tak się udaje. Jeśli przeżyjesz zawód i podniesiesz
          się z niego (a podniesiesz się na pewno), to wiadomo, że jest szansa, iż
          spotkasz kolejną osobę, w której się zakochasz. Jesli jednak już kochasz, to
          powinien nastapic samoistny koniec z dalszym poszukiwaniem :)
          Podoba mi się te określenie w stosunku do miłości: transferowalna.. :) Jesli
          ktoś nie odwzajemi Twojej miłości, to swoje uczucie, czasem jeszcze silniejsze,
          przenosisz na kolejną osobę. Zdarza się jednak i tak, że z każdą kolejną
          porażką, miłość którą w sobie masz, staje się słabsza, albo inaczej.. inna..
          Musi Ciebie dobrze trafić strzała Amora, żeby obudzić Twoją miłość.. tą
          prawdziwą..
          Czy to co piszę ma sens? :)
          Przepraszam.. Pora popracować.. a tak spać się chce.. :))
          Miłego dnia :) Zajrzę później.

          • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 08:00
            tengoku77 napisała:

            > I jeszcze jedna sprawa.. Miłość do jednej osoby.. Każdy chciałby spotkać TĘ
            > JEDNĄ osobę, ale nie zawsze tak się udaje.

            "Ta jedna osobe"? Kazdy ma jakies wyobrazenie o tzw "perfekt milosci". Problem
            w tym ze milosc nie zawsze wyglada jak z bajki, dlatego gdy poznajemy kogos w
            bajkowych okolicznosciach jestesmy sklonni uwierzyc ze to poczatek czegos
            cudownego, potem okazuje sie to wielkim "nic".

            Z drugiej strony czesto dobry poczatek w zwyklych codziennych okolicznosciach,
            oznacza poczatek czegos wspanialego oraz trwalego. Takie zycie.


            > Podoba mi się te określenie w stosunku do miłości: transferowalna.. :) Jesli
            > ktoś nie odwzajemi Twojej miłości, to swoje uczucie, czasem jeszcze
            > silniejsze, przenosisz na kolejną osobę.

            Dokladnie, nie mozna drazyc kamienia w nieskonczonosc. Trzeba szukac szczescia
            tam gdzie ono jest.

            > Zdarza się jednak i tak, że z każdą kolejną porażką, miłość którą w sobie
            > masz, staje się słabsza, albo inaczej.. inna.. Musi Ciebie dobrze trafić
            > strzała Amora, żeby obudzić Twoją miłość.. tą prawdziwą.. Czy to co piszę ma
            > sens? :)

            No coz nie trawala milosc to milosc od pierwszego wejzenia. Milosc z
            fajerwerkami na poczatku, zakonczyla sie dla mnie wielka klapa, milosc na
            dlugie lata, byc moze na zawsze nadal trwa i zaczela sie dla mnie dosc
            przypadkowo :)

            • emancypantka5 Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 08:45
              Mówiąc o miłości , trzeba wiedzieć, że wszystko co o niej powiemy jest prawdą i
              nieprawdą jednocześnie. Miłość nie rządzi się żadnymi prawami, nie można zamknąć
              jej w definicjach, nie można jej opisać, namalować, wyśpiewać- wszystko to jest
              jedynie marną jej kopią, próbą określenia jednego z odcieni, ale wszystko to:
              vanitas vanitatum et omnia vanitas:)))

              A może jej w ogóle nie ma?
              • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 09:12
                emancypantka5 napisała:

                > Mówiąc o miłości , trzeba wiedzieć, że wszystko co o niej powiemy jest prawdą
                > i nieprawdą jednocześnie. Miłość nie rządzi się żadnymi prawami, nie można
                > zamknąć jej w definicjach, nie można jej opisać, namalować, wyśpiewać-
                > wszystko to jest jedynie marną jej kopią, próbą określenia jednego z odcieni,
                > ale wszystko to:vanitas vanitatum et omnia vanitas:)))
                > A może jej w ogóle nie ma?

                Takiej opini moglem sie spodziewac po kobiecie..:) Dla was nie ma zasad, oprocz
                jednej: "jesli ja sie w nim zakocham to jest milosc, a od powinien ja
                zaakceptowac, jesli nie to dupek. Natomiast jesli on kocha, a ja nie, to niech
                spada. Nie mow mi ze tak nie jest.
                • kookardka Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 12:59
                  Generealizujesz potęgo światowa ;))) największym dupkiem jest ten/ta,
                  kto nie postepuje uczciwie wobec drugiego człowieka i wykorzystuje
                  uczucie drugiej strony do podłechtania swojego ego ... gdybym chciała
                  generalizowac to napisałabym, że lubują się w tym faceci, ale sprecyzuję,
                  że lubują się w tym równiez faceci, którzy mają niskie poczucie własnej
                  wartości ...


                  tak cię czytam i czytam ... pozytywne myślenie, o ile nie wybiega poza
                  normy zdrowego rozsądku jest całkiem na miejscu, pozwala bez obaw patrzeć
                  w przyszłośc i cieszyć się bieżącą chwilą ... gorzej gdy człowiek ogarnięty
                  pozytywną wizją świata zaczyna tworzyć sobie w głowie fantaczję i zaczyna
                  żyć w oderwaniu od rzeczywistości ... wiesz co ja ostatnio usłyszałam potęgo
                  światowa od jedego takiego co filozować lubi na temat wizualizacji i zachłysnął
                  się pozytywnym myśleniem ? na wiadomość o tym, że jestem w ciąży reakcja była
                  taka " myśl pozytywnie, myśl o tym, że nie jesteś w ciąży - to nie będziesz "

                  we wszystkim potrzebny jest zdrowy umiar i szukanie złotego środka a nie
                  chore wizje dobrego lepszego świata oparte na wydumanych w chorej głowie
                  mrzonkach ...
                  • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 07.07.07, 05:58
                    kookardka napisała:

                    > tak cię czytam i czytam ... pozytywne myślenie, o ile nie wybiega poza
                    > normy zdrowego rozsądku jest całkiem na miejscu, pozwala bez obaw patrzeć
                    > w przyszłośc i cieszyć się bieżącą chwilą ... gorzej gdy człowiek ogarnięty
                    > pozytywną wizją świata zaczyna tworzyć sobie w głowie fantaczję i zaczyna
                    > żyć w oderwaniu od rzeczywistości ...
                    > we wszystkim potrzebny jest zdrowy umiar i szukanie złotego środka a nie
                    > chore wizje dobrego lepszego świata oparte na wydumanych w chorej głowie
                    > mrzonkach ...

                    a ja z koleji czytam to co ty napisalas, i widze ze; pozytywne myslenie wedlug
                    ciebie jest efektem pozytywnych okolicznosci, a gdy zle sie dzieje to juz trawi
                    ciebie ta niedobra "rzeczywistosc".

                    Ja z koleji sadze ze w kazdym nieszczesciu, mozna znalezc cos dobrego.
                    Chinskie slowa; tragedia i nadzeja ma ten sam trzon, ale ty kurczowo trazymasz
                    sie tej twojej polskiej "rzeczywistosci".


                    • kookardka Re: Przemyslenia o milosci... 07.07.07, 11:00
                      Bzdura - to ode mnie zależy jak oceniam okoliczności, nic mnie nie trawi
                      i nieczego się kurczowo nie trzymam. Realistką jestem i zdaję sobie sprawę
                      z tego, że mam ograniczony wpływ na to co się w moim życiu dzieje, bo nie
                      jestem na tym świecie sama i muszę liczyć się z innymi ludźmi, z ich uczuciami,
                      emocjami nastawieniem do sytuacji... nie jestem podłą egoistką zapatrzoną
                      w czubek własnego nosa ... Przyjmuję do wiadomości, że świat nie jest różowy,
                      akceptuję okoliczności, które mi nie sprzyjają, szukam innych rozwiązań i liczę
                      się z tym, że może spotkać mnie coś przykrego z czym będę musiała sobie
                      poradzić i co najważniejsze - jestem na to psychicznie przygotowana ...
                      Dzięki temu mam w sobie siłę, która pozwala mi przygotować się na taką
                      ewentualność - zawsze mam plan B ... człowiek, który żyje tylko swoimi
                      nadziejami i złudzeniami prędzej czy później zderzy się z przykrą
                      rzeczywistością i padnie na polu walki - psychiaryk albo w łagodym wydaniu
                      kozetka u lekarza i prochy ... albo do końca życia będzie żył w swoim świecie
                      pełnym złudzeń i marzeń ... taki piotruś pan ... mało to takich chłopców ???
                      wiecznych życiowych nieudaczników, którzy popadają na przemian w stan euforii
                      i załamania nerwowego ???
                      • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 07.07.07, 11:16
                        zyjesz wizja apokalipsy, widzisz swiata tylko negatywne strony, a przeciez
                        nawet z malych rzeczy mozna sie cieszyc i na nich budowac swoje szczescie.

                        Wbrew twoim wyobrazeniom nie zyje zludzeniami, ludzie szczesliwi sa ludzmi
                        szczesliwymi, i do nich szczescie sie usmiecha, niz to tych ktorzy potrafia
                        odstraszyc swoim negatywizmem. Stawiajac przed soba male plany, odmawisz sobie
                        mozliwosci wielkich sukcesow, stawiajac przez soba wielkie oczekiwania
                        mobilizujesz sie do intensywnej pracy, a takowa owocuje.

                        Nie wiem moze to we mnie ten slyny amerykanski optymizm przebija, ale nie widze
                        nic w tym zlego, zwlaszcza zwrociwszy uwage ze ten optymizm przynosi
                        rzeczywiste plony.
                        • kookardka Re: Przemyslenia o milosci... 07.07.07, 11:50
                          tak, sieję defetyzm już to słyszałam - się ubawiłam ... zbyt dużą wagę
                          przykładasz do potęgi pozytywnego myślenia,bo popadasz w skrajności ...
                          gdybyś był człowiekiem odpowiedzialnym za zabezpieczenie tego kraju
                          siedziałbyś w kucki na dywanie i myślał pozytywnie o tym, że nic złego
                          nas nie może spotkać... dalej nie widzisz, że to chore ????

                          Skąd założenie, że nie umiem cieszyć się małymi rzeczami i widzę tylko
                          negatywne strony ? ja mam ich świadomość co nie oznacza, że to jedyne
                          aspekty sprawy, które dostrzegam ...
                          nie wrzucaj mnie w skrajności - bo to nie ja w nich tkwię po uszy ...


                          Stawiając sobie zbyt duże OCZEKIWANIA sam się narażasz na przykre konsekwencje.
                          Ja wolę od siebie wymagać i małymi krokami sama iśc do celu zamiast OCZEKIWAĆ,
                          że manna sama spadnie mi z nieba jedynie od tego, ze będę siedzieć i
                          wizualizować swoje szczęście ... na sukces trzeba sobie zapracować, chęcią
                          zapałem i zaangażowaniem i oczywiście wiarą w to, że się uda ale i
                          świadomością, że może się nie udać i już teraz pomyśleć co wtedy ...
                          jak życie przykro zaskakuje to pojawia się nerwica, stany lękowe, depresja
                          itd po co mi to ???

                          Jesteś oderwany od rzeczywistości i nieprzystosowany do życia wśród ludzi ...
                          same wizualizacje i tylko pozytywne myślenie to za mało ... ale to jest wersja
                          wygodna dla leniwych ...
                          i mi tu nie chrzań o amerykańskim optymiźmie i plonach, które on przynosi,
                          bo tam większość społeczeństwa popiernicza do psychoalalityków i szuka
                          pomocy u specjalistów ... nie radzą sobie z rzeczywistością, która ich
                          otacza, bo od małego im pompowali do głowy, że wszystko będzie dobrze,
                          nic złego ich nie spotka - i co ??? nie są przygotowani na walkę z
                          przeciwnościami losu - załamują się z byle powodu a głównym skladnikiem
                          ich diety jest prozac ...


                          • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 07.07.07, 12:10
                            kookardka napisała:

                            > Jesteś oderwany od rzeczywistości i nieprzystosowany do życia wśród ludzi ...
                            > same wizualizacje i tylko pozytywne myślenie to za mało ... ale to jest
                            > wersja wygodna dla leniwych ...

                            powolisz ze nie wymienie plonow swojego lenistwa, bo posadzisz mnie o to ze sie
                            chwale. Niech bede nieskromny, podczas swojego 15 letniego pobytu w USA
                            zdarzylem, slyzyc w US Marines, w policji, skonczyc college, pracowac jako
                            tlumacz, technik samolotowy, artysta malarz.... i oczywiscie ja sie lenie i
                            marze :)


                            > i mi tu nie chrzań o amerykańskim optymiźmie i plonach, które on przynosi,
                            > bo tam większość społeczeństwa popiernicza do psychoalalityków i szuka
                            > pomocy u specjalistów ... nie radzą sobie z rzeczywistością, która ich
                            > otacza, bo od małego im pompowali do głowy, że wszystko będzie dobrze,
                            > nic złego ich nie spotka - i co ??? nie są przygotowani na walkę z
                            > przeciwnościami losu - załamują się z byle powodu a głównym skladnikiem
                            > ich diety jest prozac ...

                            Tak, takie rewelacje caly czas odkrywam czytajac np Gazete Wyborcza, natomiast
                            niczego takiego nie widze tutaj w USA, moze dlatego ze nie mam interesu w
                            upatrywaniu swojej chwaly w cudzych upadkach. Zreszta jak wiekszosc rewelacji w
                            polskich coraz bardziej pro Europejskich mediach, anty-amerykanska nuta jest
                            teraz w modzie.

                            • kookardka Re: Przemyslenia o milosci... 07.07.07, 12:13
                              :))) oj dobra już dobra, zagalopowałam się, myslałam, że to takie jeden
                              oszołom :))) ale Junko mi dała do myślenia ;)
                              • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 07.07.07, 12:27
                                kookardka napisała:

                                > :))) oj dobra już dobra, zagalopowałam się, myslałam, że to takie jeden
                                > oszołom :))) ale Junko mi dała do myślenia ;)

                                Mam nadzieje ze nie stawiasz sobie jej jako wzoru, mimo wszystko zycze jej
                                samego szczescia! Mysle ze spalila sie nadmiernym pilnowaniem
                                swojej "wolnosci", ale to juz moze byla wina kultury w ktorej sie wychowala.
                                • kookardka Re: Przemyslenia o milosci... 07.07.07, 12:55
                                  szkoda tylko, że nie umiesz się od niej uwolnić :(
                                  • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 07.07.07, 13:09
                                    zbyt duze w niej pokladlem nadzieje, i przyznaje ze niepotrzebnie wpadlem w
                                    urok jej "niezwyklosci". Moze dla mnie byla niezwykla... bo nie byla Polka,
                                    jesli chodzi o jej uczucia, okazala sie wielka porazka :)
                • emancypantka5 Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 17:37
                  polska_potega_swiatowa napisał:


                  >
                  > Takiej opini moglem sie spodziewac po kobiecie..:) Dla was nie ma zasad, oprocz
                  >
                  > jednej: "jesli ja sie w nim zakocham to jest milosc, a od powinien ja
                  > zaakceptowac, jesli nie to dupek. Natomiast jesli on kocha, a ja nie, to niech
                  > spada. Nie mow mi ze tak nie jest.

                  Polska Potęgo Światowa:))) nie wiem czy takiej opinii mogłeś się spodziewać po
                  kobiecie:), ale skoro kobiety zasad nie mają, to rzeczywiście czego się tu
                  spodziewać:)))

                  A że sprawiedliwości nie ma, to fakt:) Taki przykład: Jak mężczyzna krzyczy, to
                  jest dynamiczny, a jak kobieta krzyczy , to jest histeryczką:)
                  No i kto tu ma gorzej na tym Łez Padole???:)))
                  • polska_potega_swiatowa Re: Przemyslenia o milosci... 07.07.07, 06:01
                    emancypantka5 napisała:

                    > A że sprawiedliwości nie ma, to fakt:) Taki przykład: Jak mężczyzna krzyczy,
                    > to jest dynamiczny, a jak kobieta krzyczy , to jest histeryczką:)
                    > No i kto tu ma gorzej na tym Łez Padole???:)))

                    Mysle ze tak sie przyjelo dlatego, ze kobieta krzyczy zeby odreagowac stres, a
                    mezczyzna krzyczy zeby skorektowac rzeczywistosc. Jasniej mowiac, kobieta
                    krzyczy bo swiat nie dziala wedlug jej widzi misie, natomiast mezczyzna krzyczy
                    po to zeby swiat naprawic.
                    • emancypantka5 Re: Przemyslenia o milosci... 07.07.07, 15:00
                      polska_potega_swiatowa
                      >
                      > Mysle ze tak sie przyjelo dlatego, ze kobieta krzyczy zeby odreagowac stres, a
                      > mezczyzna krzyczy zeby skorektowac rzeczywistosc. Jasniej mowiac, kobieta
                      > krzyczy bo swiat nie dziala wedlug jej widzi misie, natomiast mezczyzna krzyczy
                      >
                      > po to zeby swiat naprawic.

                      Przyjęło się...No proszę- stereotypy:))) Nieładnie, nieładnie...A Twoja
                      interpretacja przyczyn wrzaskow kobiet i mężczyzn jest nie do przyjęcia. powiem
                      tak: każdy kto unosi się i traci panowanie nad sobą z boku wydaje się śmieszny:)

                      Krzyk nie jest metodą na odstresowanie, a już na pewno nie naprawisz nim swiata,
                      on zawsze zdradza słabość...:)
              • lew-salonowy Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 17:33
                Skąd w wątku o miłości marność? :)))

                • emancypantka5 Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 17:44
                  Z bliskich związków marności i miłości:)))"M" jak marność i "M"jak miłość:)))
            • tengoku77 Re: Przemyslenia o milosci... 06.07.07, 13:15
              polska_potega_swiatowa napisał:
              TA osoba.. Jedna jedyna.. :) Zakochać się.. i zeby tak już zostało do końca..
              Wiem, że idealizuję w tym momencie, ale.. zdarza się tak.. :) Oczywiście, że
              nie zawsze wszystko nawet w takich związkacj jest pięknie, słodko i idealnie,
              ale.. nie od dziś wiadomo, że związek wymaga starań z obydwu stron.. dbałości o
              uczucie.. o podtrzymanie żaru.. rozmów.. drobnych gestów.. :)
              Nie da się tak na dobrą sprawę przewidzieć jak będzie.. Czy dana osoba to już
              właśnie TA.. Niezależnie od okoliczności poznania.. Odpowiedź przychodzi z
              czasem.. Wystarczy patrzeć.. sercem.. Niby to takie proste i oczywiste, a w
              rzeczywistości.....
              Czasem szczęście jest tuż obok nas.. na wyciągnięcie ręki.. Nie każdy potrafi
              je dostrzec..
              Miłość od pierwszego wejrzenia.. A napiszę Tobie, że niekoniecznie jest nie
              trwała.. Koleżanka zakochała się właśnie w taki sposób i On w Niej też :)
              Obustronnie :) Są już małżeństwem..
              Często bywa tak, że zakochujesz się od pierwszego wejrzenia w swoim..
              wyobrażeniu.. o idealnej miłości. Gdy zauroczenie powoli opada i zaczynasz
              znowu myśleć logicznie i widzieć :).. okazuje się, że to była pomyłka..

              A co do Ciebie.. oby na zawsze :)))
              • polska_potega_swiatowa Junko 07.07.07, 06:18
                tengoku77 napisała:

                > Oczywiście, że
                > nie zawsze wszystko nawet w takich związkacj jest pięknie, słodko i idealnie,
                > ale.. nie od dziś wiadomo, że związek wymaga starań z obydwu stron.. dbałości
                o
                >
                > uczucie.. o podtrzymanie żaru.. rozmów.. drobnych gestów.. :)
                > Nie da się tak na dobrą sprawę przewidzieć jak będzie.. Czy dana osoba to już
                > właśnie TA.. Niezależnie od okoliczności poznania.. Odpowiedź przychodzi z
                > czasem.. Wystarczy patrzeć.. sercem.. Niby to takie proste i oczywiste, a w
                > rzeczywistości.....


                no wlasnie z czasem, ale nie mozna dawac bez odwzajemnienia w nieskonczonosc, w
                koncu przychodzi czas gdy masz dosc, i przestajesz drozyc kamien.


                > Czasem szczęście jest tuż obok nas.. na wyciągnięcie ręki.. Nie każdy potrafi
                > je dostrzec..


                Trafilas w dziesiatke, wlasnie moj problem kiedys polegal ze wedlug mnie milosc
                powinna byc niecodzienna, nadzwyczajna, oraz powinnismy jej szukac na koncu
                swiata. Innymi slowy na poczatku nie mialem szczescia do Polek, wiec podczas 1
                rocznego pobytu w Japoni, bylem tam z racji tego ze sluzylem w US Marines,
                poznalem Japonke, myslalem ze fakt ze przespala sie ze mna, i powiedziala mi ze
                chce byc moja "lover" co w angielszczyznie Japonczykow znaczy: kochanka/moja
                dziewczyna, ale nie koniecznie zakochana...

                No coz ona traktowala mnie jako zapasowe kolo, wygodna znajomosc, bo zamierzala
                przyjechac do USA na studia, i w koncu przyjechala, ale na przeciwlegle
                wybrzeze, dlugo pozniej, a ja nie mialem zamiaru zadowolic sie 1 listem raz na
                pol roku a potem tylko wspolnymi wakacjami, czyli po 2 latach rozlaki, byla
                perspektywa nastepnych 3 lat "znajomosci na odleglosc", ale mysle ze dobrze
                zrobilem bo nie mialem na co czekac, jej tylko zalerzalo na posiadaniu opcji,
                nic mi nie gwarantowala, poza tym nie mozna czekac 5 lat na kogos kto nas nie
                kocha, i nie bardzo sie przejmuje.


                > Często bywa tak, że zakochujesz się od pierwszego wejrzenia w swoim..
                > wyobrażeniu.. o idealnej miłości. Gdy zauroczenie powoli opada i zaczynasz
                > znowu myśleć logicznie i widzieć :).. okazuje się, że to była pomyłka..
                > A co do Ciebie.. oby na zawsze :)))

                czyli inaczej: Junko :)
                • tengoku77 Sugoi! :)) 07.07.07, 13:23
                  polska_potega_swiatowa napisał:

                  > no wlasnie z czasem, ale nie mozna dawac bez odwzajemnienia w nieskonczonosc,
                  > koncu przychodzi czas gdy masz dosc, i przestajesz drozyc kamien.

                  To jest oczywiste.. Jesli czujesz.. widzisz, że nie ma wzajemności, wycofujesz
                  się.. Nie zawsze to takie proste. Najtrudniej jest, gdy kochasz.. mocno.. Każda
                  kolejna porażka osłabia.. Nie chce się znowu próbować.. albo pojawiają się
                  obawy.. strach, że znowu nie wyjdzie..

                  > Trafilas w dziesiatke, wlasnie moj problem kiedys polegal ze wedlug mnie
                  milosc
                  >
                  > powinna byc niecodzienna, nadzwyczajna, oraz powinnismy jej szukac na koncu
                  > swiata. Innymi slowy na poczatku nie mialem szczescia do Polek, wiec podczas
                  1
                  > rocznego pobytu w Japoni, bylem tam z racji tego ze sluzylem w US Marines,
                  > poznalem Japonke, myslalem ze fakt ze przespala sie ze mna, i powiedziala mi
                  ze
                  >
                  > chce byc moja "lover" co w angielszczyznie Japonczykow znaczy: kochanka/moja
                  > dziewczyna, ale nie koniecznie zakochana...
                  >
                  > No coz ona traktowala mnie jako zapasowe kolo, wygodna znajomosc, bo
                  zamierzala
                  >
                  > przyjechac do USA na studia, i w koncu przyjechala, ale na przeciwlegle
                  > wybrzeze, dlugo pozniej, a ja nie mialem zamiaru zadowolic sie 1 listem raz
                  na
                  > pol roku a potem tylko wspolnymi wakacjami, czyli po 2 latach rozlaki, byla
                  > perspektywa nastepnych 3 lat "znajomosci na odleglosc", ale mysle ze dobrze
                  > zrobilem bo nie mialem na co czekac, jej tylko zalerzalo na posiadaniu opcji,
                  > nic mi nie gwarantowala, poza tym nie mozna czekac 5 lat na kogos kto nas nie
                  > kocha, i nie bardzo sie przejmuje.

                  US Marines???? WOW!
                  Miłość.. Każdy chciałby, żeby była niecodzienna.. cudowna.. romantyczna..
                  Tylko, czy miłość to tylko zachwyty, ochy i achy? Miłość to skomplikowane
                  uczucie.. :) To dawanie siebie, oczekiwania, odpowiedzialność za drugą osobę,
                  za szczęście, za rodzinę którą tworzycie.. ale i szczęście, że jest się
                  kochanym.. :)

                  > > Często bywa tak, że zakochujesz się od pierwszego wejrzenia w swoim..
                  > > wyobrażeniu.. o idealnej miłości. Gdy zauroczenie powoli opada i zaczynas
                  > z
                  > > znowu myśleć logicznie i widzieć :).. okazuje się, że to była pomyłka..
                  > > A co do Ciebie.. oby na zawsze :)))
                  >
                  > czyli inaczej: Junko :)

                  If U say so.. :))
                  • polska_potega_swiatowa dozowanie milosci 08.07.07, 05:55
                    tengoku77 napisała:

                    > Miłość.. Każdy chciałby, żeby była niecodzienna.. cudowna.. romantyczna..
                    > Tylko, czy miłość to tylko zachwyty, ochy i achy? Miłość to skomplikowane
                    > uczucie.. :) To dawanie siebie, oczekiwania, odpowiedzialność za drugą osobę,
                    > za szczęście, za rodzinę którą tworzycie.. ale i szczęście, że jest się
                    > kochanym.. :)

                    ja nawet chcialem tych niedobrych rzeczy, ale dzialo sie zbyt malo. Najwiecej
                    denerwuje nie to ze nie ma odwzajemnienia, tylko ze druga osoba odwleka,
                    przewleka, przeciaga w nieskonczonosc, dozuje.
                    • tengoku77 Re: dozowanie milosci 08.07.07, 10:47
                      polska_potega_swiatowa napisał:
                      >
                      > ja nawet chcialem tych niedobrych rzeczy, ale dzialo sie zbyt malo.
                      Niedobrych w jakim sensie??

                      > Najwiecej denerwuje nie to ze nie ma odwzajemnienia, tylko ze druga osoba
                      > odwleka, przewleka, przeciaga w nieskonczonosc, dozuje.
                      Wiesz.. czasem jest tak, że ktoś nie jest do końca pewny co czuje.. albo boi
                      się otworzyć na miłość.. Przełamanie tego wymaga czasu.. Zdarza się i tak, że
                      chroni siebie.. bo boi się bólu porażki..

                      • polska_potega_swiatowa Re: dozowanie milosci 08.07.07, 10:51
                        tengoku77 napisała:

                        > Wiesz.. czasem jest tak, że ktoś nie jest do końca pewny co czuje.. albo boi
                        > się otworzyć na miłość.. Przełamanie tego wymaga czasu.. Zdarza się i tak, że
                        > chroni siebie.. bo boi się bólu porażki..

                        tak, ale bronienie siebie poprzez ranienie innych...czy to jest sposob na
                        zapewnienie sobie komfortu psychicznego?
                        • tengoku77 Re: dozowanie milosci 08.07.07, 15:54
                          polska_potega_swiatowa napisał:

                          > tak, ale bronienie siebie poprzez ranienie innych...czy to jest sposob na
                          > zapewnienie sobie komfortu psychicznego?

                          Nie każdy zwraca uwagę na uczucia innych ludzi..... Tu jest pies pogrzebany.. A
                          z drugiej strony.. jeśli za bardzo by zwracać na nie uwagę, trzeba by było
                          poświęcić siebie, żeby kogoś nie zranić. Medal zawsze ma dwie strony.. Tak samo
                          jest i w tym wypadku. Albo zranisz siebie, albo zranisz kogoś.. Zakładając, że
                          z którejś strony nie ma wzajemności w uczuciu.. Bo jeśli jest obustronna, to
                          nie ma przecież problemu ;)
    • ko_bie_ta Re: Wszyscy piszą o miłości....... 06.07.07, 10:21
      ... tylko kto ją widział?
      Czym właściwie jest miłość Polska_potego_swiatowa???
      • polska_potega_swiatowa milosc jest... 06.07.07, 10:33
        ko_bie_ta napisała:

        > Wszyscy piszą o miłości.......... tylko kto ją widział?
        > Czym właściwie jest miłość Polska_potego_swiatowa???

        milosc, nie zawsze wiaze sie z samymi przyjemosciami, nie zawsze jest
        euforyczna, oraz nie zawsze wtedy kiedy jej oczekujemy.

        miem czym milosc nie koniecznie jest, a czym jest to zalezy :)
        • ko_bie_ta Re: milosc jest... 06.07.07, 12:35
          polska_potega_swiatowa napisał:

          > ko_bie_ta napisała:
          >
          > > Wszyscy piszą o miłości.......... tylko kto ją widział?
          > > Czym właściwie jest miłość Polska_potego_swiatowa???
          >
          > milosc, nie zawsze wiaze sie z samymi przyjemosciami, nie zawsze jest
          > euforyczna, oraz nie zawsze wtedy kiedy jej oczekujemy.
          >
          > miem czym milosc nie koniecznie jest, a czym jest to zalezy :)


          W założonym tytułowym wątku tyle napisałeś o miłości, a mi nie potrafisz
          opowiedzieć czym jest miłość? Co znaczy kiedy człowiek mówi "kocham"? Skąd mam
          wiedzieć, że to właśnie miłość, a nie tylko zauroczenie, fascynacja, ogromna
          sympatia, współczucie, przyzwyczajenie, pociąg fizyczny itd.?
          • kookardka Re: milosc jest... 06.07.07, 12:49
            A nie umiesz tego odebrać na tym innym wyższym poziomie ?
            poczuć całą sobą ?
            • ko_bie_ta Re: milosc jest... 06.07.07, 13:01
              kookardka napisała:

              > A nie umiesz tego odebrać na tym innym wyższym poziomie ?
              > poczuć całą sobą ?


              A co się w takim momencie czuje, co powinnam czuć?
              • kookardka Re: milosc jest... 06.07.07, 13:15
                Nie wiem nie umiem tego napisać, ja to czuję lub tego nie czuję
                ale jak to się dzieje ?? ... potęga Ci z pewnością to wyjaśni,
                bo z tego co widzę to on już jest na tym wyższym poziomie świadomości ;)
                on już nawet usiłuje wpływac na podświadomość innych ;))
          • polska_potega_swiatowa Re: milosc jest... 06.07.07, 12:50
            ko_bie_ta napisała:

            > W założonym tytułowym wątku tyle napisałeś o miłości, a mi nie potrafisz
            > opowiedzieć czym jest miłość? Co znaczy kiedy człowiek mówi "kocham"? Skąd mam
            > wiedzieć, że to właśnie miłość, a nie tylko zauroczenie, fascynacja, ogromna
            > sympatia, współczucie, przyzwyczajenie, pociąg fizyczny itd.?

            Masz duze oczekiwania wzgledem partnera, jak wiekszosc kobiet, chcesz
            gwarancji, 100% pewnosci co do swojego partnera.....a z drugiej strony znajac
            kobiety to juz od nich szczerosci nie mowiac o gwarancji, lepiej nie oczekiwac.

            Milosc jest tym wszystkim co napisalas powyzej: "zauroczenie, fascynacja,
            ogromna sympatia, współczucie, przyzwyczajenie, pociąg fizyczny" z tym ze
            prawdziwa milosc to rowniez cierpliwosc, empatia, poswiecenie, wrazliwosc na
            potrzeby partnera/ki, odpowiedzialnosc, oraz wiele innych cech ktore trudno
            wszystkie zapamietac.

            Milosc to nie jest tylko wtedy gdy ty kochasz, i wymagasz odwzajemnienia, lecz
            rowniez gdy milosci musisz sie nauczyc.

            Jedna moja obserwacja; kobiety nie przyjmuja do wiadomosci "nie", winia swojego
            niedoszlego partnera oraz caly swiat za odrzucenie, ale gdy ona mowi
            facetowi "nie", jezeli wogole sie pofatyguje, to mowi; "odczep sie, spadaj".
            • ko_bie_ta Re: milosc jest... 06.07.07, 13:13
              polska_potega_swiatowa napisał:

              > ko_bie_ta napisała:
              >
              > > W założonym tytułowym wątku tyle napisałeś o miłości, a mi nie potrafisz
              > > opowiedzieć czym jest miłość? Co znaczy kiedy człowiek mówi "kocham"? Ską
              > d mam
              > > wiedzieć, że to właśnie miłość, a nie tylko zauroczenie, fascynacja, ogro
              > mna
              > > sympatia, współczucie, przyzwyczajenie, pociąg fizyczny itd.?
              >
              > Masz duze oczekiwania wzgledem partnera, jak wiekszosc kobiet, chcesz
              > gwarancji, 100% pewnosci co do swojego partnera.....

              Mylisz się, chcę pewności co do siebie. Ostatnio pogubiłam się w tym trochę.
              Zaczynam podejrzewać, że może nigdy nikogo nie kochałam, a wszystko to co
              nazywałam miłością było b.podobnym stanem świadomości, ale nigdy miłością...


              > Milosc jest tym wszystkim co napisalas powyzej: "zauroczenie, fascynacja,
              > ogromna sympatia, współczucie, przyzwyczajenie, pociąg fizyczny" z tym ze
              > prawdziwa milosc to rowniez cierpliwosc, empatia, poswiecenie, wrazliwosc na
              > potrzeby partnera/ki, odpowiedzialnosc, oraz wiele innych cech ktore trudno
              > wszystkie zapamietac.

              Cierpliwość, empatia, poświęcenie, wrażliwość na potrzeby ludzi,
              odpowiedzialność, te cechy posiadam i wszystkie je otrzymałam w genach po moich
              rodzicach lub nabyłam dzięki ich wychowaniu. I to już jest miłość?
              • polska_potega_swiatowa Re: milosc jest... 07.07.07, 06:27
                ko_bie_ta napisała:

                > Mylisz się, chcę pewności co do siebie. Ostatnio pogubiłam się w tym trochę.
                > Zaczynam podejrzewać, że może nigdy nikogo nie kochałam, a wszystko to co
                > nazywałam miłością było b.podobnym stanem świadomości, ale nigdy miłością...


                Nie wiem, mysle ze wiele dziewczyn wyobraza sobie ze prawdziwa milosc powinna
                wygladac jak luksusowy samochod, tzw "full package" najlepiej zeby facet byl
                supermanem. Tymczasem milosc nie polega jedynie na wygorowanych oczekiwaniach w
                stosunku do partnera, milosc polega rowniez na dawaniu.


                > Cierpliwość, empatia, poświęcenie, wrażliwość na potrzeby ludzi,
                > odpowiedzialność, te cechy posiadam i wszystkie je otrzymałam w genach po
                > moich rodzicach lub nabyłam dzięki ich wychowaniu. I to już jest miłość?

                nie, oprocz posiadania tych cech, musisz jeszcze znalezc odpowiednia osobe :)
                • ko_bie_ta Re: milosc jest... 09.07.07, 12:11
                  polska_potega_swiatowa napisał:


                  > > Cierpliwość, empatia, poświęcenie, wrażliwość na potrzeby ludzi,
                  > > odpowiedzialność, te cechy posiadam i wszystkie je otrzymałam w genach po
                  >
                  > > moich rodzicach lub nabyłam dzięki ich wychowaniu. I to już jest miłość?
                  >
                  > nie, oprocz posiadania tych cech, musisz jeszcze znalezc odpowiednia osobe :)


                  Ale czy odpowiednią osobą jest ta, która odwzajemnia się tym samym (tym co
                  powyżej wyliczyłam), czy ta przy której pojawiają się fajerwerki?
            • kookardka ... 06.07.07, 13:13
              EEE tam znowu generalizujesz ... są kobiety, które faktycznie
              po odrzuceniu wieszają psy na facecie i go obwiniają za całe zło świata,
              bo nie umieją pogodzić się z odrzuceniem ...

              Ale są tacy faceci, którzy bawią się tą miłością, wykorzystują ją,
              przeciągają w czasie całą sytuację tylko po to, by dłużej czuć ciepło
              i troskę sami nie dając w zamian nic ... odpowiadają wymijająco na te pytania,
              które dają pewność ... a jaki problem dać tę pewność ??? czemu to
              przeszkadza ???? bo to jakaś deklaracja ???? ja Ci powiem dlaczego - bo lubią
              to ciepło i nie chcą go stracić ... przyznając się do tego, ze nie czują nic
              mogą je stracić ... kobieta ma się uwiązać, przywiązać, być posłuszna
              i uległa ... a pan i władca będzie robił co chce ...

              Twoje słowa przypominają mi te różne chore teorie, które ostatnio słyszałam ...
              chore wizje jakiegoś pogiętego na umyśle poligamisty ... powiedz gdzieś Ty
              to usłyszał ???
              • polska_potega_swiatowa Re: ... 07.07.07, 06:35
                kookardka napisała:

                > EEE tam znowu generalizujesz ... są kobiety, które faktycznie
                > po odrzuceniu wieszają psy na facecie i go obwiniają za całe zło świata,
                > bo nie umieją pogodzić się z odrzuceniem ...
                >
                > Ale są tacy faceci, którzy bawią się tą miłością, wykorzystują ją,
                > przeciągają w czasie całą sytuację tylko po to, by dłużej czuć ciepło
                > i troskę sami nie dając w zamian nic ... odpowiadają wymijająco na te
                > pytania, które dają pewność ... a jaki problem dać tę pewność ??? czemu to
                > przeszkadza ???? bo to jakaś deklaracja ???? ja Ci powiem dlaczego - bo
                > lubią to ciepło i nie chcą go stracić ... przyznając się do tego, ze nie
                > czują nic mogą je stracić ...


                w takim razie wychodzi na to ze moja ex, jest mezcyzna :) W co jednak watpie,
                bo sprawdzalem osobiscie, jest kobieta, moze piekne cialo posiada, ale
                charakterj juz nie tak piekny.


                > kobieta ma się uwiązać, przywiązać, być posłusznai uległa ... a pan i władca
                > będzie robił co chce ...

                a czy wy kobiety wlasnie tego samego nie oczekujecie od faceta? Zeby go
                uwiazach, zeby byl posluszny, ulegly, a pani i wladczyni bedzie sobie robila co
                chce?
                • kookardka Re: ... 07.07.07, 11:29
                  Wyszarpałeś fragment mojej wypowiedzi z kontekstu... stary numer ...
                  gdy brakuje argumentów trzeba odwrócić kota ogonem a Twoje musi być
                  na wierzchu ... pisałam o facetach, którzy toczą w głowach kobiet wizję
                  wspólnego życia, kłamiąc i manipulując ich emocjami, tylko po to by je
                  do siebie przywiązać ... jak przywiążą i rozkochają to udają się na
                  kolejne łowy - cały czas kłamią i manipulują by trzymać już uwiązaną
                  uczuciem kobietę przy sobie - bo ona daje ciepło i pozytywną energię ...
                  po kilku miesiącach takich kobiet jest kilka i wszystkie one dają tę
                  pozytywną energię i cały czas wszystkie są podtrzymywane w tym stanie
                  tylko po to by tę energię dawały ... im ich więcej tym lepiej dla
                  popieprzonego frustrata życiowego ... on się tym karmi i podbudowuje
                  swoje ego ... gnida parszywa ...

                  Zdarzają się i takie kobiety ... gnidy parszywe i egositki , ale niepotrzebnie
                  generalizujesz ... to typowe dla ludzi, którzy mają Twoją wizję świata ...
                  mocno ograniczona i jednokierunkowa jest ta wizja jak u każdego fanatyka
                  wyznawanej teorii potęgi podświadomości i pozytywnego myślenia ...
                  zakładasz jeden wariant i kurczowo się go trzymasz, nie dopuszczasz mysli,
                  że świat nie kręci się wokół Twojej osoby ... co więcej, szukasz kobiety,
                  która będzie jak mamusia ... zawsze w domku z ciepłym obiadkiem, zawsze
                  wyrozumiała i cierpliwa dla wad syneczka , wszystko zrozumie i wszystko
                  wybaczy ... a kobieta - partnerka to nie mamusia ... oczekuje szacunku ,
                  dla swoich uczuć, emocji, czasu, lojalności, uczciwości , zaangażowania
                  sama dając dokładnie to samo ... to mamusie się poświęcają dla swoich
                  dzieci, nie oczekując nic w zamian dojrzała i normalna kobieta nigdy tego
                  w związku nie robi ... uwiązanie ? uależnienie ? a po co komu taki
                  facet - jak kula u nogi ... facet musi mieć jaja a nie być rozmarzonym
                  mazgajem, który żyje w świecie fantazji i każde niepowodzenie przypłaca
                  terapią i prochami, bo sam na siebie to ściąga brakiem realnego spojrzenia
                  na rzeczywistość ... wieczny chłopczyk, w którym żadna kobieta nigdy nie
                  znajdzie oparcia ...
                  • polska_potega_swiatowa Re: ... 07.07.07, 11:43
                    zdaje mi sie ze jednak ty zle trafilas, i tera patrzysz na innych mezcyzn, w
                    tym na mnie poprzez pryzwmat takiego typa faceta pazorzyta, ktory to opis
                    zupelnie nie pasuje do mojego charakteru.

                    Fakt ze oczekuje od kobiety partnerstwa, czyli milosc za milosc, nie znaczy ze
                    ja od siebie uzaleznic? Bo przeciez jezeli dawalbym sie wodzic za nos kobiecie
                    ktora mnie nie kocha a pastwi sie nademna to chyb nie bylo by partnerstwo, do
                    kturego ty tak bardzo sie odwolujesz?
                    • kookardka Re: ... 07.07.07, 11:58
                      Znowu generalizujesz ... ja nie patrzę na mężczyzn w taki sposób ...
                      Jasno i wyraźnie napisałam, że tacy są i tacy najczęściej chcą tej
                      pozytywnej energii od kobiet. Fanatycy potęgi pozytywnego myślenia
                      wyznają zasadę "pozytywna energia przyciąga pozytywną energię"
                      i żyjąc wedle tej zasady pomijajć wszelkie moralne aspekty przebywania
                      z drugim człowiekiem tak kombinują by ta pozytywne energia była wokół
                      nich ... za wszeslką cenę i wszelkimi środkami, nawet jeśli to wiąże
                      się z bólem i cierpieniem dla tych kobiet ... to fanatycy ...

                      Drugiego akapitu ni w ząb nie mogę pojąć ... oczekiwanie parterstwa
                      od kobiety jest wg Ciebie uzależnianiem jej od siebie ???
                      • polska_potega_swiatowa Re: ... 07.07.07, 12:15
                        kookardka napisała:

                        > Fanatycy potęgi pozytywnego myślenia
                        > wyznają zasadę "pozytywna energia przyciąga pozytywną energię"
                        > i żyjąc wedle tej zasady pomijajć wszelkie moralne aspekty przebywania
                        > z drugim człowiekiem tak kombinują by ta pozytywne energia była wokół
                        > nich ... za wszeslką cenę i wszelkimi środkami, nawet jeśli to wiąże
                        > się z bólem i cierpieniem dla tych kobiet ... to fanatycy ...

                        tak powyzsze to na pewno sa slowa fanatyka, a raczej fanatyczki :)


                        > Drugiego akapitu ni w ząb nie mogę pojąć ... oczekiwanie parterstwa
                        > od kobiety jest wg Ciebie uzależnianiem jej od siebie ???

                        I tu wlasnie padsz ofiara wlasnych insynuacji, nikt nie mowil o "uzaleznianiu",
                        tylko o oczekiwaniu szczerosci wzgledem partnerki. Ty wzniecilas wrzawe ze
                        mezczyzni niby chca "uzaleznic, ujarzmic" itd.
                        • kookardka Re: ... 07.07.07, 12:22
                          > I tu wlasnie padsz ofiara wlasnych insynuacji, nikt nie mowil
                          o "uzaleznianiu",
                          >
                          > tylko o oczekiwaniu szczerosci wzgledem partnerki. Ty wzniecilas wrzawe ze
                          > mezczyzni niby chca "uzaleznic, ujarzmic" itd.


                          nie wszyscy mężczyźni, tylko gnidy ;)))
                          nie zrozumiałam co napisałeś dlatego zadałam to pytanie ...

                          i piszemy dokładnie o tym samym - o uczciwości i szczerości względem
                          drugiego człowieka, a nie trzymaniu go w niepewności tylko po to,
                          żeby dawał pozytywną energię ( której nie chcemy mu oddać w zamian )...
          • gipsygirl bo nie ma definicji.. 06.07.07, 12:52
            Wiatru też nie widać... widać tylko efekty jego działania... czuć je.. zarówno
            te niszczycielskie, jak i życiodajne..

            I tym właśnie jest Miłość.. wiatrem, który widzimy tylko, gdy potrafimy czuć i
            wierzyć, że istnieje..
            • polska_potega_swiatowa Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 13:04
              gipsygirl napisała:

              > Wiatru też nie widać... widać tylko efekty jego działania... czuć je..
              > zarówno te niszczycielskie, jak i życiodajne..
              > I tym właśnie jest Miłość.. wiatrem, który widzimy tylko, gdy potrafimy czuć
              > i wierzyć, że istnieje..

              trafne stwierdzenie :) Duzo latwiej okreslic czym milosc nie jest, niz czym
              jest, sa przypadki ekstremalne, jest wiele definicji pomiedzy.
              • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:44
                Głowę bym sobie uciąć dała, żeś Kobietą.. ale po wizycie na "Psychologii"
                zrewidowałam pogląd:)
                • polska_potega_swiatowa Re: bo nie ma definicji.. 07.07.07, 06:37
                  gipsygirl napisała:

                  > Głowę bym sobie uciąć dała, żeś Kobietą.. ale po wizycie na "Psychologii"
                  > zrewidowałam pogląd:)

                  dziekuje za komplement, wyglada na to ze doskonale rozumiem co gra w kobiecej
                  duszy :)
                  • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 07.07.07, 10:35
                    No to chyba jesteś lepszy ode mnie:) Ja nie rozumiem ni w ząb:):) Masz bardzo..
                    łagodną formę wypowiedzi - może dlatego tak pomyślałam..
                    • polska_potega_swiatowa Re: bo nie ma definicji.. 07.07.07, 10:47
                      gipsygirl napisała:

                      > No to chyba jesteś lepszy ode mnie:) Ja nie rozumiem ni w ząb:):) Masz
                      > bardzo.. łagodną formę wypowiedzi - może dlatego tak pomyślałam..


                      A ty sadzilas ze mezczyzna to nieokszesany osilek ktory nie potrafi
                      wypowiedziec sie zarazem intelientnie i subtelnie, tylko smarowac
                      wulgaryzmami? :)

                      Mimo wszystko dziekuje za mile slowa, "lagodna forme wypowiedzi" zawdzieczam
                      mojej artystycznej duszy, z drugiej strony moja meska strone doswiadczeniom z
                      desantu USA. Zreszta nic nie komplementuje meskosci jak odrobina kobiecej
                      wrazliwosci, to jest to co czyni z faceta dzentelmena.
                      • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 07.07.07, 10:52
                        No i po bandzie pojechał..

                        Łagodność, to coś więcej niż.. kultura wypowiedzi (która to
                        wyklucza "smarowanie wulgaryzmami" m.in.). To.. hm.. brak kantów, męskiej
                        twardości.. Niewielu tak potrafi:)
                        • polska_potega_swiatowa Re: bo nie ma definicji.. 07.07.07, 11:01
                          Cyganeczko moja, chyba nie uwazasz ze moje usta swoje (w tym przypadku palce),
                          a reszta mojego ciala robi zupelnie co innego? Jak najbardziej jestem
                          skoordynowany, moje pisanie jak najbardziej odzwierciedla moje czyny jesli
                          pozwolisz.
                          • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 07.07.07, 11:15
                            Hm.. zauważyć wyjątkowość Mężczyzny, to On to jakby.. odwrotnie czyta..

                            Cóż.. już milknę..

                            Miłego dnia:)
                            • polska_potega_swiatowa Re: bo nie ma definicji.. 07.07.07, 11:21
                              wyjatkowosc mezcyzny.... ktora polega na "nie byciu cudownym i nie zdawaniu
                              sobie o tym sprawy"? :)

                              Ach wy kobiety....

                              • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 07.07.07, 11:27
                                Pojęcie wyjątkowości wyklucza ciąg dalszy Twojej wypowiedzi.. i ja nic takiego
                                nie zasugerowałam.. wręcz przeciwnie.. ale trudno.
                                • polska_potega_swiatowa Re: bo nie ma definicji.. 07.07.07, 11:45
                                  dokladnie, wyjatkowy mezczyzna to taki ktory nie zdaje sobie o tym sprawy.
                                  Dlaczego? dlatego ze nie istnieje.. :)
                                  • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 07.07.07, 11:49
                                    To ciekawe, bo ja znam wielu wyjątkowych Ludzi.. niezależnie od płci.. Raczej
                                    nie odwiedzają mnie we śnie, a są z krwi i kości..
                                    • polska_potega_swiatowa Re: bo nie ma definicji.. 07.07.07, 11:56
                                      gipsygirl napisała:

                                      > To ciekawe, bo ja znam wielu wyjątkowych Ludzi.. niezależnie od płci.. Raczej
                                      > nie odwiedzają mnie we śnie, a są z krwi i kości..

                                      Tak, i zapewne cale stado kawalerow o blekitnej krwi, walecznych,
                                      wyksztalconuch, majetnych, o duszy poety klebi sie pod twoim progiem, nie
                                      zwazajac na twoj egoizm, wszak ty jak kazda kobieta jestes ksiezniczka, co
                                      zasluguje na ksiecia z bajki, tylko dlatego ze tak jej sie podoba :)
                                      • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 07.07.07, 12:00
                                        Skąd w Tobie ta uszczypliwość? Naprawdę uważasz, że w TYM tkwi wyjątkowość??
                                      • gipsygirl errata.. 07.07.07, 12:02
                                        bo można źle powyższe zrozumieć..

                                        Nie pytałam, czy uważasz, że wyjątkowość kryje się w uszczypliwości, tylko w
                                        rycerzykowaniu..

                                        Robienie wrażenia, to ostatnie, co.. może zrobić akurat na mnie wrażenie.. Więc
                                        sporo się pomyliłeś..
                                        • polska_potega_swiatowa Re: errata.. 07.07.07, 12:23
                                          ja nie probuje robic na nikim wrazenia, jesli robie wrazenie to nie celowo.
                                          Problem w tym ze ty uwazasz ze mezczyzna ktory jest wyjatkowy powinien o swoich
                                          zaletach milczec albo ich wogole nie zauwazac, nawet gdy zlosliwie jest
                                          posadzony o brak jakichcolwiek.

                                          Nadal uwazam ze jestes ofiara swoich wyimaginowanej wizji "prawdziwego faceta"
                                          takiego co poswieca sie kobiecie, a gdy ona go oleje, to on bedzie udawal, ze
                                          nic sie nie stalo, bo przeciez ona wie lepiej czego chce, i wogole nie ma
                                          znaczenia ze wykorzystywala go przez lata, wszak kobieta moze nie posiadac
                                          zadnych zalet ale sie nimi afiszowac, a mezcyzna musi byc supermanem i bron
                                          boze nie moze byc tego swiadomym... :)
                                          • gipsygirl Re: errata.. 07.07.07, 12:30
                                            > Problem w tym ze ty uwazasz ze mezczyzna ktory jest wyjatkowy powinien o
                                            swoich
                                            >
                                            > zaletach milczec albo ich wogole nie zauwazac, nawet gdy zlosliwie jest
                                            > posadzony o brak jakichcolwiek.

                                            Przepraszam, a.. gdzie Ty to wyczytałeś??

                                            > Nadal uwazam ze jestes ofiara swoich wyimaginowanej wizji "prawdziwego
                                            faceta"
                                            > takiego co poswieca sie kobiecie, a gdy ona go oleje, to on bedzie udawal, ze
                                            > nic sie nie stalo, bo przeciez ona wie lepiej czego chce, i wogole nie ma
                                            > znaczenia ze wykorzystywala go przez lata, wszak kobieta moze nie posiadac
                                            > zadnych zalet ale sie nimi afiszowac, a mezcyzna musi byc supermanem i bron
                                            > boze nie moze byc tego swiadomym... :)

                                            Z daleka od Mężczyzny, który miałby się dla mnie "poświęcać", sorry... to z
                                            kolei gdzie wyczytałeś?? Bo akurat jestem Osobą, która woli się starać o
                                            Mężczyznę, niż uświadczać takich starań. Mężczyzna, który się o mnie stara
                                            bardziej, niż ja o Niego, szybko mnie.. nudzi.

                                            A jeśli chodzi o moje zalety.. to sobie takowych nie przypominam, więc.. chyba
                                            z tym opisem pomyliłeś Osoby.
                                            • polska_potega_swiatowa Re: errata.. 07.07.07, 13:01
                                              gipsygirl napisała:

                                              > > Problem w tym ze ty uwazasz ze mezczyzna ktory jest wyjatkowy powinien o
                                              > swoich
                                              > >
                                              > > zaletach milczec albo ich wogole nie zauwazac, nawet gdy zlosliwie jest
                                              > > posadzony o brak jakichcolwiek.
                                              >
                                              > Przepraszam, a.. gdzie Ty to wyczytałeś??


                                              Napisalas ze facet reaguje na komplement, dokladnie na odwrot niz powinien.
                                              Najpierw napisalas mi ze jestes zdziwiona ze piszac o milosci tak delikatnego,
                                              subtelnego jezyku uzywa mezczyzna. Potem irytyujesz sie ze ja nieskormnie
                                              podejmuje ten watek, wszak wedlug ciebie jako mezczyzna powienienem byc
                                              nieswiadomy swoich zalet ;)


                                              > Z daleka od Mężczyzny, który miałby się dla mnie "poświęcać", sorry... to z
                                              > kolei gdzie wyczytałeś?? Bo akurat jestem Osobą, która woli się starać o
                                              > Mężczyznę, niż uświadczać takich starań. Mężczyzna, który się o mnie stara
                                              > bardziej, niż ja o Niego, szybko mnie.. nudzi.

                                              W tym mysleniu jest blad, bo statanie sie o czyjes wzgledy, to co innego niz
                                              natretne uprzykszanie sie, czy wpychanie nam czegos niechcianego.

                                              • gipsygirl Re: errata.. 07.07.07, 13:07
                                                > Napisalas ze facet reaguje na komplement, dokladnie na odwrot niz powinien.
                                                > Najpierw napisalas mi ze jestes zdziwiona ze piszac o milosci tak
                                                delikatnego,
                                                > subtelnego jezyku uzywa mezczyzna. Potem irytyujesz sie ze ja nieskormnie
                                                > podejmuje ten watek, wszak wedlug ciebie jako mezczyzna powienienem byc
                                                > nieswiadomy swoich zalet ;)
                                                >

                                                Co Ty wygadujesz??

                                                Gdzie Ty to czytasz, przepraszam?? Bo chyba na innym wątku..

                                                > W tym mysleniu jest blad, bo statanie sie o czyjes wzgledy, to co innego niz
                                                > natretne uprzykszanie sie, czy wpychanie nam czegos niechcianego.
                                                >

                                                Nie mówię o natręctwie.. mówię o staraniach.. uciekam szybko od Tych, korzy się
                                                o mnie starają. Mam prawo być inna, niż Twoje schematy myślenia, że jestem?
                                                Dzięki z góry.
                                                • polska_potega_swiatowa Re: errata.. 07.07.07, 13:16
                                                  gipsygirl napisała:

                                                  > Nie mówię o natręctwie.. mówię o staraniach.. uciekam szybko od Tych, korzy
                                                  > się o mnie starają.

                                                  a jakze, moglem sie tego domyslic, Tobie nie zalezy na tym czego ktos chce. Jak
                                                  wiekszosc kobiet chcesz tego czego miec nie mozesz, albo jest dla ciebie na
                                                  wyrost. Reprezentujesz prosty schemat myslenia: "jak facet chce mnie za bardzo
                                                  ty chyba musi byc slaby, i chyba nie moze miec lepszej". Tymczasem fakt ze ktos
                                                  daje tobie milosc nie znaczy ze ona jest trefna.
                                                  • gipsygirl Re: errata.. 07.07.07, 13:20
                                                    Wręcz przeciwnie. Jestem banalnie pragmatyczna.
                                                  • polska_potega_swiatowa pragmantyzm i milosc? 08.07.07, 06:06
                                                    gipsygirl napisała:

                                                    > Wręcz przeciwnie. Jestem banalnie pragmatyczna.

                                                    Pragmatyzm cechuje sie wywazona reakcja "na zimo" oceniajac sytuacje,
                                                    sceptycznie podchodzac do tego co sie dzieje.....czyli dokladnie przeciwienstwo
                                                    tego jak powszechnie postrzegana jest milosc.

                                                    Pragmatyzm jest dobry w polityce czy biznesie, ale w milosci? :)
                                                  • gipsygirl Re: pragmantyzm i milosc? 08.07.07, 10:58
                                                    Pragmatyzm w ocenie, na Kogo zasługuję, a na Kogo nie.. przeważnie wychodzi, że
                                                    na.. Nikogo.
                                          • dymdymadymi Re: errata.. 07.07.07, 12:51
                                            Człowieku przecieram oczy ze zdumienia, czytam waszą rozmowę raz, drugi, trzeci
                                            (sobota rano wiele tłumaczy), i pytam skąd Ty takie wnioski czerpiesz, no bo
                                            chyba nie na podstawie co Ci napisała Gipsy.
                                            Zakładam, że masz osobisty interes, by takie właśnie czerpać, mizoginie.

                                            Każdy kop w tyłek boli, może nie powinienem się dziwić. OK, nie dziwię się. Idź
                                            i zrób sobie okład.
            • ko_bie_ta Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 14:14
              gipsygirl napisała:

              > Wiatru też nie widać... widać tylko efekty jego działania... czuć je.. zarówno
              > te niszczycielskie, jak i życiodajne..
              >
              > I tym właśnie jest Miłość.. wiatrem, który widzimy tylko, gdy potrafimy czuć i
              > wierzyć, że istnieje..
              >

              Przestałam wierzyć. Wmawiamy tylko sobie że istnieje. Każdy na swoje własne
              potrzeby nazywa różne stany świadomości miłością. Dla jednych są to "miękkie
              nogi i mówki w żołądku" dla innych zniewalający seks, a jeszcze innych sympatia,
              dobroć i chęć pomocy drugiemu człowiekowi. Miłość - wielkie słowo, którym ludzie
              sami nie wiedzą co nazywają.
              • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 17:29
                Jeśli przestałaś - współczuję.. na pewno nie na własne życzenie.. na pewno Ktoś
                Ci "pomógł" stracić wiarę w Piękno.. ale to nie znaczy, że ONO przestało
                istnieć...
                Tylko teraz.. nie czas na nie dla Ciebie.. bo Ono rzadko kiedy przychodzi do
                Niedowiarków.. choć czasem porywa z zaskoczenia.. jak.. tornado:)
                • lew-salonowy Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 17:31
                  Tak, czasem porywa :)
                  • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 17:43
                    Czyżby Pan wiedział coś w temacie?:))
                    • lew-salonowy Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 17:47
                      Owszem droga Pani :)
                      • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 18:07
                        :))

                        ŁOŚ

                        :))
                        • lew-salonowy Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 18:36
                          Nie łoś tylko lew :)
                          • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 18:52
                            JJJjjjjjjasne... wiem lepiej hehe - łoś.. w lwiej skórze :P:P:P
                            • lew-salonowy Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:05
                              Jaki Loś? Losia Pani nie widziała? Czy tak łosie wyglądają???

                              :)))
                              • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:10
                                No przecie mówię, że w lwiej skiórze.. to i nie wygląda;)))
                                • lew-salonowy Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:16
                                  Proszę Pani, jak ryknę, to się Pani przekona ;))
                                  • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:19
                                    Heh:) Pan spróbuję, ale sukcesu nie wietrzę:):):)
                                    • lew-salonowy Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:21
                                      A ja myślałem, że Pani zna się trochę na Lwach :))))
                                      • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:23
                                        No i stąd moja teza o jedynie powierzchownej lwiej naturze.. Pana;))
                                        • lew-salonowy Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:24
                                          Zabiła publicznie!!!!
                                          Zabiła.
                                          Nie chcę mi się wstać!!!

                                          :)))
                                          • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:27
                                            Ależ ja wstawać nie każę... ;P;P;P
                                            • lew-salonowy Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:37
                                              Sekutnica, właśnie, że wstanę :P
                                              • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:41
                                                Tak od razu?? No, no... pozazdrościć.. formy :P:P:P Tylko uważaj, co byś za
                                                szybko nie.. (o)padł;))))))
                                                • lew-salonowy Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:53
                                                  Pani, zdaje się, chce przekonać co znaczy doświadczyć lwa na własnej skórze!!!!
                                                  Szanowna Pani, wtedy nie będzie zbytów, ani przyrównań lwów do łosi!!!!

                                                  :)))))
                                                  • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:56
                                                    Ależ ja Pana nie przyrównuję, a naturę Pana odkrywam jedynie;))))
                                                  • lew-salonowy Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 19:58
                                                    Tak, że jaka niby jest? Niewystarczająco lwia???
                                                    :))
                                                  • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 20:26
                                                    Milusio łosiowata, ale.. zawsze to jednocześnie.. zwierzęca;))))
                                                  • lew-salonowy Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 20:30
                                                    Odgniewałem się :)
                                                  • gipsygirl Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 20:34
                                                    Ooops! Jaka ja dziś nieuważna.. faza zagniewania mi jakby.. umknęła;))
                                                  • lew-salonowy Re: bo nie ma definicji.. 06.07.07, 21:00
                                                    A bo ze mnie chyba Loś jest na prawdę :))
                                                    Czas na zmianę nicka :)
              • gipsygirl A jeśli mówimy o ty, co znaczy "kochać", nie 06.07.07, 17:39
                czym jest Miłość.. to tu jest zupełnie inaczej.. tu nie ma miejsca na
                bierność.. jeśli Żeglarz nie "złapie wietru w żagle", to.. nie popłynie
                nigdzie.. ugrzęźnie na środku wody - sam, smutny, zawiedziony..


                Miłość
                Coś pięknego
                Co jest, będzie albo.. było
                Błogi stan
                który tłumaczy
                cną głupotę pań i panów
                a tłumaczy ją
                tzw. racją stanu
                Miłość Ci wszystko wyznaczy
                równik, południk i biegun
                w kac przyodziany
                W kanion rozpaczy rzucon -
                dla niej się zerwiesz do biegu
                W tym biegu niepostrzeżenie
                minie Ci tydzień, miesiąc
                aż po Twój aktualny wiek
                Miłość ma tylko jeden warunek:
                że ciągle będziesz biegł
                Możesz transparent lub okrzyk wznieść
                "Miłości! Ty się ziść!"
                Może nie będziesz musiał biec
                Może pozwoli Ci iść
                A jeśli iść przestaniesz
                z powodu
                jak Ty to mówisz "sensu"
                jak Ty to mówisz "lat"
                Zabierze równik, południk i biegun..
                zostanie Ci goły świat.


                Bo Miłość, to nie tylko.. początkowy kac:)
                • lew-salonowy Re: A jeśli mówimy o ty, co znaczy "kochać", nie 06.07.07, 17:47
                  Slicznie!
                • marquez13 Re: A jeśli mówimy o ty, co znaczy "kochać", nie 06.07.07, 18:56
                  brednie.
                  • gipsygirl Nie znudziła Ci się jeszcze masowa produkcja 06.07.07, 19:08
                    nicków?? Świetne hobby... do widzenia:)

                    p.s. być idiotką w Twoich oczach, to... zaszczyt:)
                    • marquez13 Re: Nie znudziła Ci się jeszcze masowa produkcja 06.07.07, 19:34
                      a co się tak do mnie rzuciłas? spojrzalem na forum, przeczytałem i wyraziłem
                      opinie.przeciez to chyba wolno , a skoro wypowiadasz sie na forum, to kazdy to
                      czyta.nie rozumiem.brednie jednak sa bredniami.
                      • gipsygirl Re: Nie znudziła Ci się jeszcze masowa produkcja 06.07.07, 19:39
                        jjjjjjase.. tak, czy nie.. nie wnikam, nie moja rzecz.. w ogóle nie powinnam
                        się odzywać, tyle. Przepraszam, jeśli pomyłka. Zresztą.. jeśli nie - też. pa.
                        • gipsygirl No tak.. teraz, to Cię stanowczo przepraszam 06.07.07, 19:46
                          za pomyłkę..
                    • atanda Re: Nie znudziła Ci się jeszcze masowa produkcja 06.07.07, 19:44
                      gipsygirl napisała:

                      > nicków?? Świetne hobby... do widzenia:)
                      >
                      > p.s. być idiotką w Twoich oczach, to... zaszczyt:)
                      >

                      to nie moj nik....jestem gadula,tam jest tylko jedno slowo....to do mnie
                      niepodobne heh....do widzenia!
                      p.s. nie jestes idiotka w moich oczach....heh!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka