saszatia
26.01.08, 00:02
Słowa typu: spier..., kur..., głupszej żony to już nie mogłem wziąć...
Ostatnio zaczelam notowac wszystko co mowi, zeby miec co powiedziec w sadzie i
zapowiedzialam, ze jesli tylko ublizy mi jeszcze 5 razy, to wnosze pozew o
rozwod i ostrzeglam go, ze zawsze zanotuje jego epitety.
Ostatni raz ublizyl mi dzisiaj, przedostatni dwa tygodnie temu.
Dzis dlatego, ze zniecierpliwilam sie odpowiadajac na jego pytanie i zwrocilam
mu uwage, ze mnie nie slucha, skoro zadal to pytanie.
A dwa tygodnie temu dlatego, ze utkwila mi zapinka od kolczyka w dziurce ucha
(brzmi to pewnie dziwnie, ale nie chce sie rozwodzic nad tym) powodujac
ropienie i on wsciekl sie, twierdzac, ze jak pojde do jakiegos gabinetu
zabiegowego, zeby mi to wyciagneli, to mnie wysmieja, stwierdzil wtedy z
wsiekloscia, ze mnie zaje..., bo mu wstyd przynosze.
Moge powiedziec, ze owszem zdarzaja mi sie dziwne sytuacje (jak z kolczykiem)
i w pewien sposob jestem inna od wiekszosci ludzi, ale chyba wiedzial z kims
sie zeni.