Dodaj do ulubionych

dziecko nie męża

31.03.08, 14:26
chce poznać opinię panów.
Zona miała krótki romans pech chciał ze rodzi sie dziecko nie męża..co
teraz..? wolelibyście poznać prawdę od razu?? wybaczylibyście i wychowywali
dziecko czy takie zachowanie żony jest niewybaczalne i należy od niej odejść..?
Obserwuj wątek
    • taki_s_obie Re: dziecko nie męża 31.03.08, 14:27
      z punktu widzenia dziecka i tak zle, i tak niedobrze.
      • kinia.6 Re: dziecko nie męża 31.03.08, 14:35
        Zona postanowiła, ze nikomu prawdy nie powie ani mężowi ani dziecku. kiedyś
        pewnie kłamstwo wyjdzie na jaw ale wtedy może to nie będzie mieć takiego
        znaczenia. Mąż żony będzie wg niej najlepszym ojcem dla tego dziecka. Teraz
        scenariusz jest łatwy do przewidzenia- prawda zabije rodzinę.
        • taki_s_obie Re: dziecko nie męża 31.03.08, 14:42
          jezeli wierzyc statystykom europy zachodniej, to ok. 20% dzieci (anglia 30%) ma
          w rodzinach wlasnie taka geneze. badania dna, pomimo, ze oficjalnie zabronione,
          sa coraz czestsze. predzej czy pozniej, zazwyczaj w najbardziej nieodpowiednim
          momencie, prawda wychodzi na swiatlo dzienne i zaczyna sie cyrk, ktory dla
          nikogo nie przynosi szczescia.

        • jamesonwhiskey Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:17
          Teraz
          > scenariusz jest łatwy do przewidzenia- prawda zabije rodzinę.

          nie wiem czy z punktu widzenia faceta ,
          uklad - zona dziwka i podrzutek mozna nazwac rodzina
          ale sa rozne dewiacje wiec kto wie
          • kinia.6 Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:31
            jamesonwhiskey masz racje :-(( kiedyś zona-dziwka chciała sie przyznać do
            romansu powiedzieć prawdę i próbowała z mężem porozmawiać "co on na to jakby sie
            dowiedział ze ona go zdradziła". Mąż powiedział ze wolałby tego nie wiedzieć.
            Zycie już nie ma sensu dla żony. Za jeden grzech przyszło jej płacić tak
            straszną cenę. Tylko iluzja rodziny ja trzyma przy życiu.
            • demonii.larua Re: dziecko nie męża 01.04.08, 09:31
              Pójść do łóżka z kochankiem bez zabezpieczenia? To nie jeden grzech czy błąd,
              tylko przypadek skrajnej głupoty.
        • pyzz Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:38
          No, to można mieć tylko nadzieję, że, gdy już wyjdzie na jaw, prawo będzie już
          sprawiedliwe i mąż będzie miał prawo ściągnąć z żony i jej majątku co do grosza
          wszystkie pieniądze, jakie wydał na nią i jej dziecko gdy myślał, że jest ojcem.
          Zrewaloryzowane.
          Plus poważne zadośćuczynienie.
          Może jeszcze to samo dziecko będzie musiało spłacać utrzymanie.
          Oby.
          • ironick Re: dziecko nie męża 01.04.08, 13:37
            > Może jeszcze to samo dziecko będzie musiało spłacać utrzymanie.
            > Oby.

            a po tym jak odrobi swoje utrzymanie dziecko należy zdematerializować, będzie
            najsprawiedliwiej
            • pyzz Re: dziecko nie męża 01.04.08, 18:54
              Mężczyzna, który utrzymuje cudze dziecko myśląc, że jest jego ponosi szkodę. Tak
              finansową, jak emocjonalną. Poniesione straty finansowe można oszacować. Jest
              oczywiste, że za te straty należy mu się odszkodowanie ze strony matki dziecka
              (a właściwie POWINNO być oczywiste, bo, czy JEST oczywiste z punktu widzenia
              prawa, to wcale nie jest dla mnie oczywiste). Ponadto należy się
              zadośćuczynienie za szkody emocjonalne, które w takim przypadku są gigantyczne.
              Powyższe sumy mogą spokojnie przekroczyć możliwości finansowe matki. Tak więc,
              jeżeli prawo byłoby sprawiedliwe, to samo odszkodowanie za podrzucenie
              kukułczego jaja może narobić matce takich długów, że nie spłaci ich do końca
              życia. A tak już jest w polsce, a pewnie w całym cywilizowanym świecie, że długi
              się dziedziczy.
              Tu nie chodzi o mszczenie się na dziecku, tylko wynagrodzenie krzywd nie-ojcu.
        • pyzz Re: dziecko nie męża 31.03.08, 16:00
          > scenariusz jest łatwy do przewidzenia- prawda zabije rodzinę.
          Jasne! To w żadnym razie nie zdrada, ani bękart nie są tym, co zabije rodzinę, nie?
          A skąąąąąd!
          To PRAWDA ją zabije...

          Myślenie godne rosyjskich służb, które opóźniały wiadomość o wybuchu w
          Czernobylu: Nieważne, że narażamy miliony ludzi na śmierć! Co tam! Ważne, aby
          nikt się nie dowiedział!
          Pogratulować!
    • exponad Re: dziecko nie męża 31.03.08, 14:30
      kinia.6 napisała:
      > Zona miała krótki romans pech chciał ze rodzi sie dziecko nie
      męża..co teraz..? wolelibyście poznać prawdę od razu??
      wybaczylibyście i wychowywali dziecko czy takie zachowanie żony jest
      niewybaczalne i należy od niej odejść..?

      Prawda od razu, bez ściemy. Jest mnóstwo uwarunkowań: jaka żona? co
      nas łączy? jak widzi przyszłość? itd Sam "goły" fakt nie decyduje.
      • kinia.6 Re: dziecko nie męża 31.03.08, 14:41
        normalna żona tylko miała okres w życiu ze zabłądziła!!! żałuje tego okropnie,
        mogła usunąć (choć pewnie tego nigdy by nie zrobiła) ale nie była pewna bo to
        mogło być równie dobrze dziecko męża. Po porodzie jednak było podobne do
        tamtego. Teraz przezywa koszmar!!
        • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:24
          kiedy zona zdradza to zbladzila..kiedy maz zdradza to brzydki wyraz

          oczywiscie ze powinna sie przyznac jeszcze przed narodzinami kiedy facet
          moglnieuznac dziecka i odejsc
          • taki_s_obie Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:36
            tygrysio_misio napisała:

            > kiedy zona zdradza to zbladzila..kiedy maz zdradza to brzydki wyraz
            >

            juz widze te 1001 postow na forum kobieta - jakie one wierne a te sku...syny to tylko o jednym mysla, one piora, sprzataja, KOCHAJA, a te samce itd, itd, itd........

            cholera, chyba pojde pobladzic ;/
        • pyzz Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:34
          Z punktu widzenia DZISIEJSZEGO prawa może żona spać spokojnie. Nawet jak po
          latach wyjdzie na jaw, to mąż wychowujący nie swoje dziecko nie dość, że nie ma
          prawa ściągnąć z żony pieniędzy, które wydał na utrzymanie bękarta, ale nawet
          nie ma prawa przestać go utrzymywać.
          Groźba może być taka, że to prawo zostanie zniesione, bo to przecież skandal
          porównywalny z segregacją rasową, albo niewolnictwem, więc może lepiej się
          przyznać (najwyżej odejdzie, bo zgodnie z dzisiejszym orzecznictwem zdrada męża
          stanowi PRZYCZYNĘ rozpadu związku, a zdrada żony - SKUTEK).

          Faceci! Nie bierzcie ślubów! Jak nie ma ślubu, to nie ma domniemania, że dziecko
          wasze, można zrobić testy i, jakby co - nie utrzymywać. Jak jest się mężem, to
          nie ma mowy o nie utrzymywaniu dziecka, nawet, jak cudze.

          A tak poza prawnie, to kobieta, która zdradza i jeszcze się zastanawia, czy się
          przyznać, to aż się nóż w kieszeni otwiera.
          "Ślubuję Ci wierność i miłość, tralala, aż do spotkania pierwszego lepszego
          byczka w knajpie."
          Może żona powinna jeszcze wpisać coś w pojawiającym się co chwila wątku
          "Dlaczego faceci zdradzają?".
          • taki_s_obie Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:45
            moim zdaniem ta cala farsa prawna ma tylko jedno podloze - pieniadze.

            prawodawca (nie tylko w polsce) broni sie rekami i nogami od placenia zasilkow na samotne matki, przewalajac ten obowiazek, niezaleznie od okolicznosci, na faceta. instytucja malzenstwa byla kiedys stworzona jako instytucja ochrony kobiety, ktora zazwyczaj nie miala wowczas szans na samodzielne zycie.
            dzisiaj czasy sie zmienily, panie wrzeszcza "rownouprawnienie" ale obowiazkow i odpowiedzialnosci za swoje postepowanie przejac nie chca. jasne, to jest wygodne. prawodawca ma to w d.... i umywa rece.
            • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:51
              dlaczego wiec faceci nie zbiora sie i nie zaczna domagac sie rownouprawnienia
              dla nich?
              • pyzz Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:55
                Ktoś musi utrzymać rodzinę.
                "Na odpowiednim poziomie"
                A potem jeszcze "partycypować w obowiązkach domowych"
                Słyszałem Twój argument wielokrotnie.
                Równie dobrze można by zapytać dlaczego przez 200 lat niewolnicy nie zebrali się
                i nie zaczęli się domagać równouprawnienia, skoro było im tak źle?
                • menk.a Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:56
                  pyzz napisał:

                  > dlaczego przez 200 lat niewolnicy nie zebrali si
                  > ę
                  > i nie zaczęli się domagać równouprawnienia, skoro było im tak źle?

                  Bo byli najszczęśliwszą grupą społeczną na świecie.
              • taki_s_obie Re: dziecko nie męża 31.03.08, 16:01
                tygrysio_misio napisała:

                > dlaczego wiec faceci nie zbiora sie i nie zaczna domagac sie rownouprawnienia
                > dla nich?


                bo w chwili obecnej jest to politycznie niepoprawne - w calej uni za duzo
                pieniedzy wpakowano w tzw. pomoc dla kobiet, oficjalne przyznanie sie do bledu
                nie wchodzi w gre - to nie jest moj wymysl tylko opinia socjologow niemieckich i
                francuskich wydana na podstawie badan spolecznych w europie zachodniej.

                • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 31.03.08, 16:04
                  tak tylko, ze gdyby kobiety tak myslaly i nie doszlo by do wojen swiatowych do
                  tej pory nie mialyby prawa glosu itpe...

                  moze najwyzsza pora zeby powiedziec "dosc" bovjak pojdzie tak dalej bedziecie
                  tylko jeleniami do pracy i wychowywania dzieci fajniejszych okazow ale bez pieniedzy
                  • pyzz Re: dziecko nie męża 31.03.08, 16:06
                    > moze najwyzsza pora zeby powiedziec "dosc" bovjak pojdzie tak dalej bedziecie
                    > tylko jeleniami do pracy i wychowywania dzieci fajniejszych okazow ale bez pien
                    > iedzy
                    Już tak jest.
                    • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 31.03.08, 16:07
                      i podoba Ci sie to?
                      • taki_s_obie Re: dziecko nie męża 31.03.08, 16:13
                        tyrysio, wiesz dobrze, ze "baby nie przegada".

                        sprobuj odezwac sie teraz oficjalnie, na szerokim gremium, ze z ta rodzina i zycie napoczetym cos nie tak jest, ze potrzeba jakis korrekt itp. - poczekam na reakcje. :)) moze byc wesolo.
            • pyzz Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:52
              To nie jedyny przypadek rzekomej "dyskryminacji kobiet" w Polsce. Najciekawsze,
              że PRAWADZIWI ojcowie, którzy dzieci CHCĄ wychowywać i utrzymywać są traktowani
              równie fajnie.
    • cloclo80 Re: dziecko nie męża 31.03.08, 14:45
      Badanie DNA, a jeśli to nie jest dziecko faceta - do widzenia.
    • lupus76 Nie chciałbym mieć 31.03.08, 15:28
      z taką panią nic do czynienia. I dobro dziecka w tym przypadku guzik
      by mnie obchodziło. W końcu to nie moje dziecko...
    • veroy Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:35
      ja bym sie w zyciu nie przyznala. o czym maz nie wie, to go nie
      boli. pozostaja obawy, ze kiedys wyjdzie na jaw ,ale wbrew pozorom
      czesciej nie wychodzi :).
      w sumie zeby wyszlo na jaw :
      1. dziecko musialoby urodzic sie czarne albo
      2. mezowi przyjdzie do glowy zrobic badania albo
      3. Maz zna sie na biologii a dziecko urodzilo sie z taka grupa
      krwii, ktorej nie moglo miec przy zalozeniu jego ojcostwa (prawie
      niemożliwe) albo
      4. dziecko w ciagu zycia zachoruje na chorobe, ktora bedzie wymagala
      przeszczepu, maz zapragnie zostac dawca i zrobia wszytskie badania
      albo
      5. dziecko bedzie wyjatkowo niepodobne do ojca.

      w gruncie rzeczy najbardziej prawdopodobnie jest 2 i 5, ale i tak sa
      malo prawdopodobne. nie mow nic i nie martw sie na zapas.
      • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:42
        no i jak po takim poscie nie przyznac ze kobiety to zenskie odpowiedniki psa?
        • diabel-tasmasnki Re: dziecko nie męża 31.03.08, 18:34
          tygrysio_misio napisała:
          > no i jak po takim poscie nie przyznac ze kobiety to zenskie odpowiedniki psa?

          ja tam uważam że baby to ch..e :P
      • kanapony Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:45
        żartujesz, dlaczego 3 miałoby byc mało prawdopodobne?
        każdy podręcznik do biologii w szkole ponadgimnazjalnej o grupach
        krwi coś mówi - ludzie się orientują
        jest mnóstwo cech, po których można poznac (choc raczej domyślac
        się), że dziecko nie jest danego faceta
        a faceci książki czytają i nie muszą znac się na biologii przy tym

        babki z niebieskimi oczyma mające niebieskookich mężów
        uważajcie by ich nie zdradzic z ciemnookimi!
        duża szansa na dziecko ciemnookie
        co w takim małżeństwie niemożliwe
        • menk.a Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:55
          O ile mnie skleroza maturalna nie myli doświadczenie na groszku
          pokazało, że często cechy dziedziczy się po osobniku z pokolenia
          wcześniejszego.
          Coś mi się merda?;)
          • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 31.03.08, 16:02
            tak sie dziedziczy choroby genetyczne

            ale grupe krwi ma sie po rodzicach...np po ojcu 0 i po matce B (ja tak
            mam)...lacznie daje to grupe krwi B Rh+

            tak samo ojciec mojego dziecka bedzie mial cos po ojcu i po matce...przypuscmy
            ze bedzie mial OB Rh+

            no i teraz patrz....

            dziecko po mnie dostanie O albo B...po ojcu 0 babci albo B dziadka

            jaka jest mozliwosc ze bedzie mialo grupe krwi A?

            bedzie mialo: (pierwsze po mnie, drugie po ojcu)
            OB -czyli B Rh+
            OO -czyli O Rh+
            BB -czyli B Rh+
            BO -czyli B Rh+
            • menk.a Re: dziecko nie męża 31.03.08, 16:31
              Krew tak. Ale mówię o cechach zewnętrznych, widocznych gołym okiem.;)
            • kanapony Re: dziecko nie męża 31.03.08, 23:20
              dziecko nie dziedziczy po dziadkach żadnych cech
              z punktu widzenia genetyka oczywiście a nie cioci z podwórka
              dziecko dziedziczy wyłącznie po rodzicach
              to że ma cechę, która występuje u któregoś z dziadków, oznacza, że
              odziedziczyło ją po rodzicu, który z kolei "dostał" ją od tego
              dziadka
              u rodzica nie musiał się ten gen ujawnic, mógł byc recesywny i gen
              dominujący (otrzymany od drugiego rodzica) ją "przysłonił"

              w puli genów na grupę krwi ludzkiej mamy trzy geny - A, B i 0 (ten
              nie koduje grupy krwi)
              czynnika Rh nie dziedziczy się w sposób sprzężony z grupą krwi,
              jeśli się nie mylę
              (też zdawałam maturę z biologii, jak ktoś tam wcześniej pisał i
              trochę w tej biologii potem siedziałam i siedzę)

              podczas tworzenia oocytów gotowych do zapłodnienia każdy dostaje po
              jednym genie, czyli komórki rozrodcze mają gen A, gen B lub gen 0
              od kombinacji dwóch z nich zależy nasza grupa krwi
              (chciałam zaznaczyc, że obecnie system ABO jest "przestarzały", są
              dokładniejsze podziały, nawet na kilkanaście grup krwi, oczywiście
              mowa o bardzo zaawansowanych badaniach czy metodach leczenia)

              a co do cech widocznym gołym okiem... to nie jest takie proste, bo
              cechy sa często złożone - kodowane przez kilka genów
              a jak dodamy do tego różne procesy rekombinujące i mutacje...

              nawet oczy sa skomplikowane, bo przecież nie mamy ich albo
              niebieskich albo brązowych
              jednak dwójka niebieskookich ludzi (przeciwnej płci, hehe) nie
              będzie miała brązowookiego dzieciaka
          • kanapony Re: dziecko nie męża 31.03.08, 23:22
            menk.a napisała:

            > O ile mnie skleroza maturalna nie myli doświadczenie na groszku
            > pokazało, że często cechy dziedziczy się po osobniku z pokolenia
            > wcześniejszego.
            > Coś mi się merda?;)

            a to mnie przekonuje, że system uczenia pewnych rzeczy w polskiej
            oświacie jest... przedpotopowy
            uczeń niby się czegoś dowiaduje, ale co i jak to do końca nie wie...
            reformy trzeba, ale nie polegającej na obcinaniu programów...
      • pyzz Re: dziecko nie męża 31.03.08, 15:49
        > 3. Maz zna sie na biologii a dziecko urodzilo sie z taka grupa
        > krwii, ktorej nie moglo miec przy zalozeniu jego ojcostwa (prawie
        > niemożliwe)
        W stanach w latach 50 było badanie, że to "prawie niemożliwe" dotyczyło ok. 10%
        ogółu rodzących się dzieci.

        A rada w stylu "jeżeli potrąciłaś człowieka i nikt nie widzi, to dobij! Nie
        wyjdzie na jaw!"
        Pogratulować kręgosłupa moralnego.
      • taki_s_obie veroy 31.03.08, 15:51
        to co ty napisalas to prawdziwe, pochodzace z glebi twojego charakteru kure/wstwo malzenskie. oby takich jak ty bylo jak najmniej.
        • kinia.6 Re: veroy 31.03.08, 16:14
          Mąż to dobry człowiek, nie zasługuje na taka żonę. Zona już wie ze w życiu raz
          człowiekowi trafia sie szczęście. Jej sie trafił cudowny mąż. zmarnowała szanse,
          jak powie prawdę to życie będzie już inne nawet z mężem. Bez męża już nie ma
          szans na szczęście, na radość życia. Kiedyś żona nie rozumiała tych co odbierają
          sobie życie teraz wie ze pewnie prędzej czy później dołączy do grona tych
          nieszczęśników. Dziecko...hmm dała mu życie ale nie wie czy będzie potrafiła
          je wychować.
          • menk.a Re: veroy 31.03.08, 16:16
            No weź już przestań z tymi harlequinami.;)
          • taki_s_obie Re: veroy 31.03.08, 16:19
            acha, podwinac ogon i pozostawic caly bur/del innym, niech sie martwia. i to
            jest wlasnie to o czym trabie, te same prawa chcecie ale odpowiedzialnosci i
            konsekwencji juz nie, to lepiej niech juz zalatwiaja faceci.
          • tygrysio_misio Re: veroy 31.03.08, 16:27
            a moze powinnas pomyslec nad rozwojem emocjonalnym? chyba cos szwnkuje

            zrobilas straszne kurestwo i masz jeszcze czelnosc sie uzalac nad soba?

            zakasaj rekawy i odkup winy albo odejdz od meza i zrzeknij sie alimantow i nie
            marnuj mu zycia

            przez takie kobiety jak Ty potem ja i cala reszta ma nienajlepsza opinie
            • taki_s_obie Re: veroy 31.03.08, 16:33
              tygrysio_misio napisała:

              > przez takie kobiety jak Ty potem ja i cala reszta ma nienajlepsza opinie


              tygrysio nie przesadzaj, fakt, jestem z pewnych powodow strasznie ciety na baby
              ale to jeszcze dlugo nie oznacza, ze je przekreslam i nie potrafie ich doceniac.
              wszystko zalezy od czlowieka i jest bardzo wielu facetow, ktorzy to doceniaja a
              nie wrzucaja do jednego wora.
            • kinia.6 Re: veroy 31.03.08, 16:54
              w jaki sposób odkupić winy..?
            • lupus76 Re: veroy 01.04.08, 09:19
              tygrysio_misio napisała:


              > przez takie kobiety jak Ty potem ja i cala reszta ma nienajlepsza
              opinie

              Nie tyle kobiety maja nienajlepszą opinię, co instytucja małżeństwa.
              Ale ponoć już są prowadzone prace nad zmianami w KRiO...
            • pyzz Re: veroy 01.04.08, 23:19
              > przez takie kobiety jak Ty potem ja i cala reszta ma nienajlepsza opinie
              Znaczy przez tę 1/3 kobiet, która puściwszy się zachodzi i podrzuca kukułcze
              jajo na utrzymanie zła opinia ciągnie się za pozostałymi 2/3, wśród których są
              zarówno te, które są wierne (a przynajmniej uczciwe) jak i te, które puszczając
              się po prostu NIE ZASZŁY.
        • menk.a Re: veroy 31.03.08, 16:33
          Daj sobie na wstrzymanie.
          • taki_s_obie kto, ja? 31.03.08, 16:34
            • menk.a Re: kto, ja? 31.03.08, 16:44
              Tak. To tylko forum.
              A to było przesadzone "to co ty napisalas to prawdziwe, pochodzace z
              glebi twojego charakteru kure/wstwo malzenskie. oby takich jak ty
              bylo jak najmniej." ;)
              • poprioniony Re: kto, ja? 31.03.08, 16:47
                No wlasnie menka, wyluzuj, to tylko forum.

                Ale zgadzam sie, ze sformulowanie kurestwo malzenskie bylo
                niewlasciwe, tutaj to bylo kurestwo pozamalzenskie.
                • menk.a Re: kto, ja? 31.03.08, 16:48
                  poprioniony, czytaj uważniej. Te słowa były nie do autorki, a do
                  innej osoby skierowane. Stąd przesadyzm;
                  • poprioniony Re: kto, ja? 31.03.08, 17:03
                    Wierze, ze jak sie postarasz to jednak zalapiesz.
              • taki_s_obie Re: kto, ja? 31.03.08, 16:56
                tak, to tylko forum i az forum. to gdzie, jak np. misio proponuje, mamy
                krzyczec. cichutko do poduszki?

                czy to bylo przesadzone? nie uwazam. to bylo jeszcze stosunkowo malo. a pomysl
                przez chwile nad konsekwencjami takiego zachowania jakie "proponuje" szanowna
                przedmowczyni.
                wykorzystac niewiedze i uczucia najblizszych, wykorzystac ich, i poniewaz prawda
                wychodzi na jaw, dzialac z premedytacja az do momentu zniszczenia komus zycia i
                to po latach, kiedy juz czesto jest niemozliwe odrobienie strat. pomysl, jak ty
                bys reagowala w podobnej sytuacji np. w wieku 50/60/70 lat.
              • pyzz Re: kto, ja? 01.04.08, 09:52
                > A to było przesadzone "to co ty napisalas to prawdziwe, pochodzace z
                > glebi twojego charakteru kure/wstwo malzenskie. oby takich jak ty
                > bylo jak najmniej." ;)
                Wiesz menk'a? Czy przypadkiem nie zauważyłaś, że bez względu na to, jak niemiłe
                to było i jak niby napastliwe, to... do diaska, on ma rację! Ta propozycja, to
                naprawdę nic innego, jak najprawdziwsze kurew/stwo! A fakt, że komuś taka
                propozycja publicznie przeszła "przez palce" niewątpliwie świadczy o jej
                charakterze.
                Nie działaj na zasadzie "Robić wolno, za to mówić o tym nie wolno"!
                • menk.a Re: kto, ja? 01.04.08, 22:41
                  pyzz napisał:

                  > Wiesz menk'a? Czy przypadkiem nie zauważyłaś, że bez względu na to, jak niemiłe
                  > to było i jak niby napastliwe, to... do diaska, on ma rację! Ta propozycja, to
                  > naprawdę nic innego, jak najprawdziwsze kurew/stwo! A fakt, że komuś taka
                  > propozycja publicznie przeszła "przez palce" niewątpliwie świadczy o jej
                  > charakterze.
                  > Nie działaj na zasadzie "Robić wolno, za to mówić o tym nie wolno"!

                  Dobra. Napiszę jak chłop krowie przy rowie. Ja zauważyłam. Ale nie wiem czy Ty
                  tudzież jeszcze ktoś był równie bystry i dojrzał, że mnie nie o treść a o formę
                  chodziło.

                  A o cudzym charakterze i tak dowiesz się niewiele jedząc z kimś bekę soli i
                  pijąc morze wódki. ;P

                  Uświadomię jeszcze: gucio wiesz na jakich zasadach działam;))
    • dziadek_54 Re: dziecko nie męża 31.03.08, 16:54
      Pytanie jest trudne.
      Jesli zalezałoby mi nadal na tej kobiecie , to nie widze powodu dla
      ktorego miałbym od niej odejsc.
      Ale przeprowadziłbym procedure zaprzeczenia ojcostwa .
      Dziecko byłoby tylko żony i nie weszło by nigdy do rodziny , nie
      miałoby mojego nazwiska i nie dziedziczyło po mnie i mojej rodzinie.
      • taki_s_obie Re: dziecko nie męża 31.03.08, 16:59
        dziadek_54 napisał:

        > Pytanie jest trudne.
        > Jesli zalezałoby mi nadal na tej kobiecie , to nie widze powodu dla
        > ktorego miałbym od niej odejsc.
        > Ale przeprowadziłbym procedure zaprzeczenia ojcostwa .
        > Dziecko byłoby tylko żony i nie weszło by nigdy do rodziny , nie
        > miałoby mojego nazwiska i nie dziedziczyło po mnie i mojej rodzinie.


        prawnie slusznie i wzgledem meza poprawnie, tylko co dziecko na to. jezeli jest np. drugie z "prawego loza" to co, wychowujemy dwoje dzieci pierwszej i drugiej kategorii. zeby ta sprawa nie miala konsekwencji dla dziecka, MUSI ono zostac w pelni uzane przez "przyszywanego ojca".
        • dziadek_54 Re: dziecko nie męża 31.03.08, 18:28
          Jesli o mnie3 chodzi , to nie ma takiej opcji zebym uznał nieswoje
          dziecko !
          Moge je wychowywac, ale nigdy Go nie uznam .
          Była by to swego rodzaju adopcja, a tej jestem zdecydowanym
          przeciwnikiem.
          Gdyby żona postawiła sprawe uznania takiego dziecka , jako warunek
          daldzego pozycia , przeprowadziłbym rozwod, bez wzgledu na to czy ja
          kocham czy nie.
    • m.o.n.g.o.l Re: dziecko nie męża 31.03.08, 16:57
      no wiadome ze prawde poznac odrazu.takich rzeczy sie nie wybacza.
    • andreas3233 Re: dziecko nie męża 31.03.08, 23:45
      Tak. Takie zachowanie zony, jest niedopuszczalne.
      Postuluje, fakultatywne / platne z budzetu panstwa/, badania DNA.
      • lupus76 Re: dziecko nie męża 01.04.08, 09:27
        andreas3233 napisał:

        > Tak. Takie zachowanie zony, jest niedopuszczalne.
        > Postuluje, fakultatywne / platne z budzetu panstwa/, badania DNA.

        Zmiany w KRiO mają iśc własnie w tym kierunku :)
        • menk.a Re: dziecko nie męża 01.04.08, 23:00
          lupus76 napisał:

          > andreas3233 napisał:
          >
          > > Tak. Takie zachowanie zony, jest niedopuszczalne.
          > > Postuluje, fakultatywne / platne z budzetu panstwa/, badania DNA.
          >
          > Zmiany w KRiO mają iśc własnie w tym kierunku :)

          Poszły.
          Czytałam.
          I teraz pytanie: czy to znaczy że każdorazowo ojciec będzie mógł prosić o
          badania dna? Bez ważnych podstaw i przyczyn? Tzn bez domniemania zdrady połowicy?
          • lupus76 Re: dziecko nie męża 02.04.08, 14:17
            menk.a napisała:

            > lupus76 napisał:
            >
            > > andreas3233 napisał:
            > >
            > > > Tak. Takie zachowanie zony, jest niedopuszczalne.
            > > > Postuluje, fakultatywne / platne z budzetu panstwa/, badania DNA.
            > >
            > > Zmiany w KRiO mają iśc własnie w tym kierunku :)
            >
            > Poszły.
            > Czytałam.
            > I teraz pytanie: czy to znaczy że każdorazowo ojciec będzie mógł prosić o
            > badania dna? Bez ważnych podstaw i przyczyn? Tzn bez domniemania zdrady połowic
            > y?

            A dlaczegóż nie? Widzisz w samym badaniu coś złego?
            Z tym, ze lepszym rozwiązaniem byłoby badanie obligatoryjne - jak szczepienie
            przeciw ospie. Nie byłoby gadki o braku zaufania i tepe i tede. A wszystko
            byłoby jaśniutkie, jak słoneczko, zaś powyższa dyskusja - czysto akademicka :)
            • menk.a Re: dziecko nie męża 02.04.08, 15:11
              Tak czy naczej nie byłabym już z tym facetem. Jeśli zdradziłabym to
              rozumie się samo przez się, że to koniec. I nie musiałoby dochodzić
              do ciąży.
              A i w innej sytuacji jeśli on żądałby badań, też bym się pożegnała.
              Właśnie z powodu braku zaufania i te pe i te de ;P
    • corgan1 (podobno) grzeczne dziewczynki idą do nieba 01.04.08, 06:18
      a niegrzeczne - tam gdzie chcą. To naczelne przykazanie feministek.

      Skoro byłaś niegrzeczna znaczy się zrobiłaś to co zrobiłaś z pełną
      świadomością, chciałaś tego i wiedziałaś dokładnie jakie będą tego
      konsekwencje.

      No więc po co to pytanie?
    • zeberdee24 Re: dziecko nie męża 01.04.08, 10:07
      Niewybaczalne. Najpierw zrobiła mnie w ch..a, a potem jeszcze mam robić na
      cudzego bachora ? Bezczelność.
    • pol_krzaka Re: dziecko nie męża 01.04.08, 11:56
      Istnieją mężczyźni, którzy byliby skłonni wychowywać cudze dzieci w imię czegoś tam, o ile od początku by o tym wiedzieli i ten fakt akceptowali. I chyba tylko na to żona powinna mieć nadzieję że mąż właśnie taki jest. Lub dołączyć do grona samotnych matek i starać się o alimenty od biologicznego ojca.

      Dla męża stwierdzenie, że wychował w niewiedzy cudze dziecko jest chyba najczarniejszym możliwym scenariuszem, ukrywanie przed nim prawdy to jest po prostu tchórzliwe zrzucenie na niego konsekwencji bezmyślności matki. Zwykła zdrada wydaje się przy tym czymś tak banalnie nieszkodliwym...

      Jeśli te podane wcześniej statystyki są prawdziwe, czyli całkiem sporo mężczyzn wychowuje cudze dzieci, to przypuszczam, że wielu z nich podejrzewa że coś jest nie tak. Być może jeśli mąż jest wyjątkowo przeciętny i dziecko innego tak samo, to ujdzie to uwadze, ale trudno sobie wyobrazić by ojciec, który ma choć kilka mniej standardowych cech nie poznał że dzieciak nic z niego nie odziedziczył.
      • taki_s_obie dokladnie 01.04.08, 12:10
        mnie nie wpiernicza skok w bok, kazdy z nas to robi lub o tym marzy - jest
        nornalne, mnie na palme wprowadza celowe oszukiwanie i wykorzystywanie innego
        bliskiego czlowieka.
        • pluskwaparszywka Re: dokladnie 01.04.08, 13:25
          zauważyłam, że nie "celowe oszukiwanie i wykorzystywanie innego
          bliskiego czlowieka", tylko wykorzystywanie mężczyzny przez kobietę.
          • taki_s_obie Re: dokladnie 02.04.08, 08:06
            pluskwaparszywka napisał:

            > zauważyłam, że nie "celowe oszukiwanie i wykorzystywanie innego
            > bliskiego czlowieka", tylko wykorzystywanie mężczyzny przez kobietę.
            >
            >
            >
            a co, mezczyzna to nie czlowiek ? :))
    • naprawdetrzezwy Ja ci wybaczam. 01.04.08, 13:55
      Ale co z tego, skoro nie jesteś moją żoną?
    • kasiulaaa11 Re: dziecko nie męża 01.04.08, 14:58
      Bledy zdarzaja sie kazdemu. Popelnilas blad, co nie znaczy, ze masz
      cierpiec do konca zycia. Jesli kochasz meza, to nigdy mu o tym nie
      mow. A swoja droga - co to za maz, ktory w takiej sytuacji opuscilby
      swoja kobiete? Jesli ja naprawde, podekreslam NAPRAWDE kocha, to by
      jej wybaczyl. Ale zyjemy w takim, a nie innym spoleczenstwie i
      koledzy na pewno by mu doradzali to, co Panowie na forum. A przeciez
      powszechnie wiadomo, ze kobiety zdradzaja. Choc nie tak czsto jak
      mezczyzni. Panowie, moze najpierw ocencie, jak bardzo Wy jestescie
      uczciwi, zanim potepicie te dziewczyne.
      • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:02
        rozumiem,ze gdyby Ci facet przyprowadzil dzieciaka do domu ze skoku w bok tez
        bys pokornie wychowywala i utrzymywala go
        • kasiulaaa11 Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:05
          Jesli bym go naprawde kochala, to tak. Bez wzgledu na wszystko.
          • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:07
            w przypadku rozwodu oczywiscie placilabys na niego alimenty?
            • kasiulaaa11 Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:14
              Przeciez mozna sporzadzic stosowna umowe - zobowiazanie, ktora
              zabezpiecza intersey strony pokrzywdzonej. I dlaczego myslec od razu
              o rozwodzie i tak kalkulowac?
              • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:17
                a jak mozna inaczej kalkulowac zeby zabezpieczac strone pokrzywdzona?

                umowe? a slyszalas o prawie?
              • lupus76 Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:28
                kasiulaaa11 napisała:

                I dlaczego myslec od razu
                > o rozwodzie i tak kalkulowac?

                Bo jak ktoś raz wykazał się - oglednie mówiąc - kiepskim chcarakterem, wedle
                wszelkiego prawdopodobieństwa dalej będzie postępował w ten sposób.
            • pluskwaparszywka Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:17
              płaciłaby alimenty na męża, gdyby on został bez środków do życia, a jej wiodło
              się i owszem.
              • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:18
                na utrzymanie meza moze tak a dziecka?

                myslisz, ze 200zl wystarczyloby na dwie osoby?
                • taki_s_obie Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:19
                  tygrysio_misio napisała:

                  > myslisz, ze 200zl wystarczyloby na dwie osoby?

                  jak bedzie dorabiac na ulicy to i owszem...
                • pluskwaparszywka Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:22
                  po pierwsze: jeśli kobieta nie zaadoptuje dziecka, to utzrymywanie nieślubnego
                  dziecka męża jest kwestią jej poczucia przyzwoitości.
                  po drugie: dlaczego 200 zł na dwoje?
                  po trzecie: zapytaj panów, jakie alimenty płacą na SWOJE dzieci w przypadku
                  rozwodów.
                  • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:26
                    po pierwsze:

                    mezczyzni w Polsce jako grupa dyskryminowana nie maja takich "przywileji" ponoc
                    czas po urodzeniu dziecka na zrobienie badan i zrzekniecie sie go to tylko pol roku

                    jesli mezczyzna dowiaduje sie, ze dziecko nie jest jego i nie chce je wychowywac
                    to i tak musi placic

                    dlaczego wiec w przypadku gdyby to maz sprowadzial sobie benkarta do domu
                    kobieta nie mialaby placic??

                    jedyna roznica jest takak ze kobieta dowiedzialaby sie od razu...maz bylby kilka
                    lat byc moze oklamywany

                    po drugie i trzecie:

                    tyle wlasnie dostaje moja kolezanka. Moze Ty popytaj
                    • pluskwaparszywka Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:43
                      przywilejem kobiety jest to, że konsekwencje urodzenia dziecka ponosi zwykle
                      TYLKO ona. (patrz twoje koleżanki)
                      pierwsze słyszę, by mężczyźni byli w jakikolwiek sposób dyskryminowani. czy
                      mężczyzna płaci, czy nie płaci na nieswoje, choć uznane dziecko. to prosty
                      mechanizm. jeśli uznaje dziecko, staje sie jego opiekunem prawny. jeśli okazuje
                      się, że dziecko bilogicznie nie jest jego, to może wywieźć je do lasu i
                      przywiązać za nóżkę do drzewa? (to metafora gwoli jasności) podobno tak
                      niektórzy postępują z psami i kotami, kiedy im sie znudzą.

                      jeśli mąż sprowadzi nieślubne dziecko do domu, a żona go "nie uzna" to nie musi
                      płacić, bo to dla niej obce dziecko. tak samo może postapić mąż, jeśli kobieta
                      przyprowadzi do domu swoje nieślubne dziecko. podkreślam PRZYPROWADZI.

                      a że twoim koleżankom mężowie płacą 200 pln na dziecko, to zdecydowanie dowód na
                      to, jak mężczyźni są dyskryminowani.
                      • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:51
                        a przeprowadzilas analize myslowa przypadku kiedy mezczyzna mysli, ze uznaje
                        swoje dziecko a po kilkuvlatach okazuje sie ze ono ne jest jego...w przypadku
                        gdyby wiedzac od razu nigdy w zyciu byvgo nie uznal?

                        to nie jest dyskryminacja?

                        konsekwencje kobiety ponosza "tylko" bo polskie sady dyskryminuja mezczyzn jako
                        ojcow i nie przyznja im opieki choc w wiekszosci przypadkow nie ma przeciwskazan
                        ku temu

                        ale rozniez dlatego, ze kobiety w wiekoszosci przypadkow nie pozwalaja
                        mezczyznom wychowywac swoich dzieci....i to widze wlasnie po swoich kolezankach
                        i znajomych
                        • pluskwaparszywka Re: dziecko nie męża 01.04.08, 16:07
                          zacznę od tego, że przypadki, kiedy mężczyzna chciałby i mógłby ponieść pełne
                          konsekwencjie wychowywania dzicka, tj. wychowywania go "samotnie" są jednostkowe.
                          a ja znam bardzo dobrze przypadki, kiedy kobiety chciały, by ojciec partycypował
                          w wychowywaniu dziecka, ale on wolał zapłacić gorszowe alimenty i umyć ręcę.
                          gwarantuję, że takich mężczyzn jest niestety więcej niż tych, którzy do ojcostwa
                          dojrzeli.

                          tak, przeprowadziłam analizę myslową takiego przypadku, który nijak ma sie
                          jednak do przykładu "mąż przyprowadza nieślubne dziecko". ależ ja rozumiem, że
                          gdyby wiedział od razu, to miałby święte prawo dziecka nie uznać. ale jeśli
                          dowiaduje sie o tym po latach i z chwilą zdobycia tej wiedzy przestaje być ojcem
                          dla dziecka, to- bez komentarza. co do prawa uważam, że nie jest to
                          dyskryminacja. mężczyzna nie płaci na żonę, tylko na prawnie uznane dziecko
                          (czyt. swoje dziecko) i przypominam: prwo to tworzyli mężczyźni :)
                          • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 01.04.08, 16:25
                            oczywiscie nigdy nie widzialas kobiety w sejmie, nigdy nie widzialas kobiety
                            jako rzecznika praw wszelakich w tym roznosciowych...

                            ja mam lepszy wzrok

                            mezczyzni w wiekszosci przypadkow chca wychowywac dzieci i miec wplyw na ich
                            wychowanie jednak sa ofiara stereotypow

                            uwazasz,ze chlopcy sa przygotowywani do roli ojcostwa tak jak dziewczynki? ze
                            MATKI-KOBIETY w przypadku kiedy maja corke i syna w jednakowym stopniu zajmuja
                            sie mlodszym rodzenstwem? ze jednakowe maja obowiazki w domu?

                            tak samo kobiety nie sa przygotowywane do bycia mechanikami samochodowymi i
                            wiekszosc ich sie boi jezdzic na poczatku...ale jak sama pewnie zauwazylas
                            nauczyc sie jezdzic jednak mozna, nawet jesli od dziecka nie dostawalo sie
                            samochodzikow i zeszytow z samochodami albo Kubica i sama motoryzacja
                            zainteresowalo sie dopiero kiedy bylo trzeba

                            jak dobrze poszukam to znajde linka do Ciekawych badan na bardzo duzej grupie
                            badawaczej z ktorej wynika jednoznacznie ze taki sam % kobiet jak i mezczyzm
                            uwaza, ze dziecmi powinny zajmowac sie kobiety. Zatem w takim samym stopniu
                            mezczyzni nie pchaja sie do zajmowania dziecmi poki im sie nie powie, ze maja to
                            zrobic...jak i taki sam % kobiet zawlaszcza dzieci nie dajac sie nimi zajmowac
                            mezczyznom

                            okolo 3/4 KOBIET uwaza, ze w przypadku kiedy dziecko jest chore to one powinny
                            zwalniac sie z pracy, to one powinny isc z dzieckiem do lekarza.
                            2/3 KOBIET uwaza, ze to one powinny odbierac dziecko z przedszkola/zlobka

                            dziwisz sie, ze wiekszoc mezczyzn nie wie jak zajmowac sie dzieckiem?

                            gdyby mnie maz rozpieszczalvi gotowal mi po 10 latach malzenstwa tez nie
                            umialabym zrobic nic poza odgrzaniem parowek..ale gdybyvbylo trzeba: Nauczylabym
                            sie

                            Ja tez nie wiem jak zajmowac sie zywym inwentarzem. Z jednego prostego powodu:
                            NIKT MNIE TEGO NIE NAUCZYL ANI NIE DAL MOZLIWOSCI NAUCZENIA SIE.

                            w przypadku nieumiejetnosc/niezajmowania sie dzieckiem to nie mezczyzni sa winni
                            nierownosci ... ale ich matki i zony

                            to nie mezczyzni dyskryminuja kobiety w pracach domowych..ale one same




                            • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 01.04.08, 16:29
                              tak mialo byc:

                              > uwazasz,ze chlopcy sa przygotowywani do roli ojcostwa tak jak dziewczynki do
                              macierzynstwa? ze
                              > MATKI-KOBIETY w przypadku kiedy maja corke i syna w jednakowym stopniu
                              przydzialaja im obowiazki przy zajmowaniu
                              > sie mlodszym rodzenstwem? ze ich dzieci maja jednakowe obowiazki w domu?
                            • pluskwaparszywka Re: dziecko nie męża 01.04.08, 16:56
                              tygrysio_misio napisała:

                              > oczywiscie nigdy nie widzialas kobiety w sejmie, nigdy nie widzialas kobiety
                              > jako rzecznika praw wszelakich w tym roznosciowych...
                              >
                              > ja mam lepszy wzrok

                              możliwe, że masz lepszy wzrok, ja jestem krótkowidzem.
                              zadaj sobie odrobinę trudu i poszperaj trochę. nie jestem prawnikiem, ale cos mi
                              sie wydaje, że kodeks rodzinny to ustawa z lat sześdziesiątych, azmian zbyt
                              wiele nie było.


                              >
                              > mezczyzni w wiekszosci przypadkow chca wychowywac dzieci i miec wplyw na ich
                              > wychowanie jednak sa ofiara stereotypow

                              hm, jakieś statystyki? ja odbijam piłeczke na tej samej zasadzie: mężczyźni w
                              większości przypadków NIE chcę itd.
                              są ofiarą wygodnych stereotypów.

                              > uwazasz,ze chlopcy sa przygotowywani do roli ojcostwa tak jak dziewczynki? ze
                              > MATKI-KOBIETY w przypadku kiedy maja corke i syna w jednakowym stopniu zajmuja
                              > sie mlodszym rodzenstwem? ze jednakowe maja obowiazki w domu?

                              mnie nikt nie przygotował do bycia matką. musiałam nauczyć sie tego sama.
                              pozwól, że będę opierać sie na swoim przykładzie. uważam, że moja matka
                              zajmowała się mną- młodszym dzieckiem tak samo jak moim bratem- jej starszym
                              dzieckiem.
                              > tak samo kobiety nie sa przygotowywane do bycia mechanikami samochodowymi i
                              > wiekszosc ich sie boi jezdzic na poczatku...ale jak sama pewnie zauwazylas
                              > nauczyc sie jezdzic jednak mozna, nawet jesli od dziecka nie dostawalo sie
                              > samochodzikow i zeszytow z samochodami albo Kubica i sama motoryzacja
                              > zainteresowalo sie dopiero kiedy bylo trzeba

                              jakoś ni diabła tego fragmentu nie rozumiem. moja córka ma jedna lalkę i kilka
                              samochodzików, motorów i innych pojazdów. czy to znaczy, że nie będzie się bała
                              siadać za kółkiem,a nie bedzie umiała być matką?
                              >
                              > jak dobrze poszukam to znajde linka do Ciekawych badan na bardzo duzej grupie
                              > badawaczej z ktorej wynika jednoznacznie ze taki sam % kobiet jak i mezczyzm
                              > uwaza, ze dziecmi powinny zajmowac sie kobiety. Zatem w takim samym stopniu
                              > mezczyzni nie pchaja sie do zajmowania dziecmi poki im sie nie powie, ze maja t
                              > o
                              > zrobic...jak i taki sam % kobiet zawlaszcza dzieci nie dajac sie nimi zajmowac
                              > mezczyznom

                              ale to jest biologia. to w oparciu o nią zbudowany jest "stereotyp". tu nie
                              chodzi o wychowanie. kobieta po prostu ma większe predyspozycje do wychowania
                              dziecka. mężczyzna sprawdza sie w przypadku kilku-, kilkunastolatków.

                              > okolo 3/4 KOBIET uwaza, ze w przypadku kiedy dziecko jest chore to one powinny
                              > zwalniac sie z pracy, to one powinny isc z dzieckiem do lekarza.
                              ja tak nie uważam, ale pamiętam z dzieciństwa, że w czasie choroby wolałam
                              siedzieć z mamą. a nie ma wyników badań przeprowadzonych na dzieciach?

                              > 2/3 KOBIET uwaza, ze to one powinny odbierac dziecko z przedszkola/zlobka
                              >
                              > dziwisz sie, ze wiekszoc mezczyzn nie wie jak zajmowac sie dzieckiem?
                              >
                              > gdyby mnie maz rozpieszczalvi gotowal mi po 10 latach malzenstwa tez nie
                              > umialabym zrobic nic poza odgrzaniem parowek..ale gdybyvbylo trzeba: Nauczylaby
                              > m
                              > sie
                              >
                              > Ja tez nie wiem jak zajmowac sie zywym inwentarzem. Z jednego prostego powodu:
                              > NIKT MNIE TEGO NIE NAUCZYL ANI NIE DAL MOZLIWOSCI NAUCZENIA SIE.
                              >
                              > w przypadku nieumiejetnosc/niezajmowania sie dzieckiem to nie mezczyzni sa winn
                              > i
                              > nierownosci ... ale ich matki i zony
                              >
                              > to nie mezczyzni dyskryminuja kobiety w pracach domowych..ale one same
                              tu chyba jednak przesadziłaś z ogólnikami. oczywiście istnieja kobiety, ktore
                              uważają, że jeśli ma coś być zrobione dobrze, to muszą zrobić to same. ale
                              istnieją mężczyźni, którzy na prośbę o pomoc odpowiadają "ale ja nie umiem". ja
                              też nie umiałam używać wiertarki, ale się nauczyłam, bo musiałam. kobiecie po
                              prostu przychodzi to łatwiej. broń Boże nie jestem feministka i nie walczę o
                              równouprawnienie. uważam, że niestety czasy zmieniły sie na korzyść mężczyzn.
                              maja wygodniej i tyle.
                              • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 01.04.08, 17:04
                                nie bede tych stereotypow komentowac tylko dodam:

                                kobiety beda dyskryminowane dopoki same nie przestana dyskryminowac siebie

                                niestety Ty tez jestes takim przykladem,

                                co do biologii
                                TAK kobiety maja cycki...
                                mimo to nie wszykie moga karmic...
                                karmi sie rok? moja ciotka karmina do 3 lat. Niektore karmia krocej
                                Jakie predyspozycje maja ponadto??
                                Czego poza cyckami nie moaja faceci a co jest niezbedna do wychowywania dzieci?

                                litosci...
                                • pluskwaparszywka Re: dziecko nie męża 01.04.08, 17:24
                                  :D
                                  napisałaś koleżance tak:
                                  zycie zweryfikuje twoje wywody gdy dorosniesz
                                  a ja napiszę tak:
                                  mam nadzieję, że życie zferyfikuje twoje wywody, ale nie będziesz musiała przy
                                  tym dorosnąć :)
                                  • stedo Re: dziecko nie męża 01.04.08, 18:41
                                    Ten tygrysio jest tak irytujący w swych wywodach teoretyzowaniu,nieznajomości
                                    praktyki życia codziennego,że szkoda nerwów.Dyskusja z nim sprowadza się do
                                    takiej, jak dyskusja ze ślepym o kolorach.
                      • pyzz Re: dziecko nie męża 01.04.08, 23:37
                        > przywilejem kobiety jest to, że konsekwencje urodzenia dziecka ponosi zwykle
                        > TYLKO ona.
                        Bzdura.
                        Przykład z ostatnich dni: kobieta rodzi dziecko, nie podoba się jej, zostawia je
                        w szpitalu. Prokuratura prowadzi śledztwo udowadnia ojcu ojcostwo i daje
                        ultimatum: albo ten uzna dziecko, albo prokuratura wystąpi o ustalenie ojcostwa
                        i alimenty.
                        Matka zostawiła w szpitalu, to wszelka odpowiedzialność jest z niej zdjęta.

                        > pierwsze słyszę, by mężczyźni byli w jakikolwiek sposób dyskryminowani.
                        Niektórzy zostają głusi na zawsze, ale taki jest fakt: mężczyźni bywają
                        dyskryminowani. Niestety tak, jak rzekoma dyskryminacja kobiet polega na średnio
                        15% mniejszej pensji, tak dyskryminacja mężczyzn polega na pozbawianiu wolności,
                        pozbawianiu dzieci, zdrowia, czasem nawet zabijaniu. I nie przesadzam!
                        • menk.a Re: dziecko nie męża 02.04.08, 00:03
                          Bzdura. Prokuratura nie występuje do sądu o ustalenie ojcostwa i alimenty. To
                          może zrobić matka lub opiekun dziecka. Przeinaczasz. :P
                          • pyzz Re: dziecko nie męża 02.04.08, 10:50
                            Na przykład w przypadku słynnego dziecka mieszkającej w polsce białorusinki,
                            która pozbyła się dziecka chorego na mukowiscydozę dokładnie to się wydarzyło.
                            • menk.a Re: dziecko nie męża 02.04.08, 12:47
                              pyzz napisał:

                              > Na przykład w przypadku słynnego dziecka mieszkającej w polsce
                              białorusinki,
                              > która pozbyła się dziecka chorego na mukowiscydozę dokładnie to
                              się wydarzyło.

                              Przekłamujesz. Mamusia wskazała pana jako domniemanego ojca.
                              Prokuratura go nie ścigała. Przecież prokurator nie pytał facetów na
                              ulicy: jest pan ojciem Jasia? Nie wydawał wniosków o zatrzymanie i
                              siłą do oddania krwi nie zmuszał.
                              A facet to zrobił tylko po to, by mały nie został deportowany.
                              A inne organa były zaangażowane tylko dlatego, że dzieciak jest
                              półbiałorusinem.
                              • pyzz Re: dziecko nie męża 02.04.08, 14:10
                                Pomijając fakt, że matka, która wiedziała kto jest ojcem jej dziecka nie była
                                uprzejma poinformować biologicznego ojca o tym fakcie (co zupełnie nie wiem
                                czemu nie jest karalne), to prokuratura po tym, jak dowiedziała się o wynikach
                                badań genetycznych zaszantażowała ojca, aby uznał dziecko, bo to szybciej.
                                Przygotowała pozew o ustalenie ojcostwa i z tego, co wiem, w pozwie był wniosek
                                o alimenty. Miały być one straszakiem.
                          • plisowanka Re: dziecko nie męża 04.04.08, 18:43
                            menk.a napisała:

                            > Bzdura. Prokuratura nie występuje do sądu o ustalenie ojcostwa i alimenty. To
                            > może zrobić matka lub opiekun dziecka. Przeinaczasz. :P

                            Koleżanko, nie znasz się, więc nie mów. Czarno na białym art. 86 kodeksu rodzinnego stanowi, że może to także zrobić prokurator:

                            "Art. 86. Powództwo o ustalenie lub zaprzeczenie pochodzenia dziecka oraz o unieważnienie uznania dziecka może wytoczyć także prokurator".
                • kasiulaaa11 Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:29
                  A tak na margnesie - jezeli dwoje ludzi slubuje sobie, ze beda
                  na "dobre i na zle" razem, czy to obowiazuje tylko wtedy, kiedy jest
                  dobrze?
                  Zal patrzec na facetow, ktorzy mysla tylko tym, jak oszczedzic w
                  przypadku rozwodu, jak sie pozbyc zony, itp. Strach pomyslec, co
                  bedzie, kiedy zony tych "mezczyzn" np. zachoruja. Tez bedziecie tak
                  kalkulowali?
                  Nie wiem, czy dla Ciebie, ale dla mnie przysiega to przysiega. Po to
                  jest czas przed malzenstwem, aby sie poznac. Niczego nie da sie
                  przewidziec, ale jezeli Twoje deklaracje nic dla Ciebie nie znacza,
                  to bardzo Ci wspolczuje jako czlowiekowi.
                  • taki_s_obie kasiulaaa 01.04.08, 15:35
                    wiesz co robia lwy, ktore wlasnie przejely przewodnictwo w stadzie, z
                    niedoroslym potomstwem poprzednika - zagryzaja

                    a twoja mentalnosc jest juz oceniona w poscie do valeroy. przeczytaj.
                    • kasiulaaa11 Re: kasiulaaa 01.04.08, 15:54
                      Sorki, ale w ktorym momencie pochwalilam postepowanie tej
                      dziewczyny? Bardzo je potepiam, ale nie robcie z siebie swietych,
                      ktorymi nie jestescie. Wszystko sie moze zdarzyc kazdemu, co nie
                      znaczy, ze masz jakiekolwiek prawo ocenic moja mentalnosc - nawet
                      mnie nie znasz. Brzydze sie takim postepowaniem, ale takie jest
                      zycie - i o tym wlasnie "dyskutujemy" - podkreslam DYSKUTUJEMY, co
                      nie jest rownoznaczne z tym, ze tak postepujemy.
                      • tygrysio_misio Re: kasiulaaa 01.04.08, 15:56
                        brzydzi Cie to ze ktos potepia Twoje poglady i w ogole smie je oceniac

                        ale oszukiwanie czlowieka i wykorzystywanie go jako jelenia juz Cie nie brzydzi
                        i wrecz to popierasz

                        ciekawe masz poczucie moralnosci
                        • kasiulaaa11 Re: kasiulaaa 01.04.08, 15:59
                          Napisalam, ze brzydze sie zachowaniem tej dziewczyny, a nie
                          ocenianiem mnie. Czytaj uwaznie.
                          • tygrysio_misio Re: kasiulaaa 01.04.08, 16:05
                            napisalas, ze ma oszukiwac i wykorzystywac faceta dla wlasnych korzysci...wiec
                            takie zachowanie popierasz


                            za to bronisz nam oceniac Twojej mentalnosci, ktora charakteryzuje sie miedzy
                            innymi popieraniem oszustw i manipulacji
                            • kasiulaaa11 Re: kasiulaaa 01.04.08, 16:13
                              No tak, zapomnialam, ze tutaj panowie sa przeuczciwi. a moze ten
                              facet nie chce znac prawdy? A moze prawda go skrzywdzi? Skad wiesz,
                              jak zareaguje? Moze robi mu najwieksza przysluge i uczyni go
                              szczesliwym na cale zycie. Przeciez taki scenariusz tez mozna
                              zalozyc.
                              • tygrysio_misio Re: kasiulaaa 01.04.08, 16:27
                                Ty wiesz lepiej? skoro osmielasz sie mowic co autorka watku ma robic to chyba wiesz


                                nawet po sugestii nie doszlas jeszcze do tego, ze jestem samica??
                                Mam zdjac majtki zebys uwierzyla?

                              • lupus76 Re: kasiulaaa 01.04.08, 21:17
                                kasiulaaa11 napisała:

                                > No tak, zapomnialam, ze tutaj panowie sa przeuczciwi. a moze ten
                                > facet nie chce znac prawdy? A moze prawda go skrzywdzi? Skad wiesz,
                                > jak zareaguje? Moze robi mu najwieksza przysluge i uczyni go
                                > szczesliwym na cale zycie. Przeciez taki scenariusz tez mozna
                                > zalozyc.

                                Faktycznie. Marzeniem każdego mężczyzny jest z pewnościa byćzdradzonym i dzień w
                                dzień oszukiwanym.
                                Az dziwne, ze kobiety nie mają takich marzeń.
                              • pyzz Re: kasiulaaa 01.04.08, 22:53
                                > a moze ten
                                > facet nie chce znac prawdy? A moze prawda go skrzywdzi? Skad wiesz,
                                > jak zareaguje? Moze robi mu najwieksza przysluge i uczyni go
                                > szczesliwym na cale zycie
                                Jak uszczęśliwić mężczyznę? Nie powiedzieć mu, że się go zdradziło i, że haruje
                                na nieswoje dziecko.
                                Arcydzieło.
                                Czy uważasz też, że hitlerowcy "uszczęśliwiali" więźniów obozów
                                koncentracyjnych? No przecież nie mówili im, że komory gazowe to komory gazowe,
                                tylko, że to natryski!
                      • taki_s_obie Re: kasiulaaa 01.04.08, 16:03
                        kasiulaaa11 napisała:

                        > Sorki, ale w ktorym momencie pochwalilam postepowanie tej
                        > dziewczyny? Bardzo je potepiam, ale nie robcie z siebie swietych,
                        > ktorymi nie jestescie. Wszystko sie moze zdarzyc kazdemu, co nie
                        > znaczy, ze masz jakiekolwiek prawo ocenic moja mentalnosc - nawet
                        > mnie nie znasz. Brzydze sie takim postepowaniem, ale takie jest
                        > zycie - i o tym wlasnie "dyskutujemy" - podkreslam DYSKUTUJEMY, co
                        > nie jest rownoznaczne z tym, ze tak postepujemy.




                        pozwolisz, ze zacytuje twoj post:

                        Bledy zdarzaja sie kazdemu. Popelnilas blad, co nie znaczy, ze masz
                        cierpiec do konca zycia. Jesli kochasz meza, to nigdy mu o tym nie
                        mow. A swoja droga - co to za maz, ktory w takiej sytuacji opuscilby
                        swoja kobiete? Jesli ja naprawde, podekreslam NAPRAWDE kocha, to by
                        jej wybaczyl. Ale zyjemy w takim, a nie innym spoleczenstwie i
                        koledzy na pewno by mu doradzali to, co Panowie na forum. A przeciez
                        powszechnie wiadomo, ze kobiety zdradzaja. Choc nie tak czsto jak
                        mezczyzni. Panowie, moze najpierw ocencie, jak bardzo Wy jestescie
                        uczciwi, zanim potepicie te dziewczyne.


                        >Jesli kochasz meza, to nigdy mu o tym nie mow. --
                        • kasiulaaa11 Re: kasiulaaa 01.04.08, 16:10
                          Nie uwazam, ze powinna powiedziec mezowi, jesli chce z nim byc. Co w
                          tym dziwnego?
                          Jezeli twoj kolega by zdradzil, ale nadal chcialby byc ze swoja
                          zona, to co bys mu doradzil: powiedziec czy nie? (I blagam, tylko
                          nie pisz, ze bys to powiedzial na jego miejscu). I czy taka rada
                          jednoczesnie oznacza brak potepienia? Bedziesz myslal o interesach
                          swojego kolegi, zapewniam Cie.

                          • taki_s_obie Re: kasiulaaa 01.04.08, 16:22
                            kasiulaaa11 napisała:

                            > Nie uwazam, ze powinna powiedziec mezowi, jesli chce z nim byc. Co w
                            > tym dziwnego?
                            > Jezeli twoj kolega by zdradzil, ale nadal chcialby byc ze swoja
                            > zona, to co bys mu doradzil: powiedziec czy nie? (I blagam, tylko
                            > nie pisz, ze bys to powiedzial na jego miejscu). I czy taka rada
                            > jednoczesnie oznacza brak potepienia? Bedziesz myslal o interesach
                            > swojego kolegi, zapewniam Cie.
                            >


                            ty nadal nie rozumiesz!
                            nie, nie potepiam zdrady seksualnej, obojetnie kogo, mezczyzny czy kobiety. jest ona normalnym, naturalnym zjawiskiem znanym od tysiacleci i to zarowno wsrod ludzi jak i zwierzat.

                            potepiam, ze kobieta, ktora zaczla w ciaze w wyniku braku zabezpieczen, juz czasie ciazy, podejrzewajac, ze dziecko moze byc kochanka, zaczyna kombinowac jak przekonac meza, ze to JEGO. zamiast usunac ciaze (wiem, nielatwa decyzja, ale z tym musi sie luczyc jak idzie w bok) lub jak dorosly czlowiek poniesc konsekwencje wlasnego postepowania i postawic sprawe jasno, KLAMIE w nadzieji wykorzystania sytuacji jaka przynosi uregulowane zycie malzenskie. UNIESZCZESLIWIA I MEZA I DZIECKO bo prawda wyjdzie na jaw. Z PREMEDYTACJA I CHECIA ZYSKU naraze innych na tragedie zyciowe w przyszlosci.
                  • lupus76 Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:35
                    kasiulaaa11 napisała:

                    > A tak na margnesie - jezeli dwoje ludzi slubuje sobie, ze beda
                    > na "dobre i na zle" razem, czy to obowiazuje tylko wtedy, kiedy jest
                    > dobrze?

                    Widzisz problem w tym, że kobieta podjęła w tym przypadku jednostronnie decyzję,
                    ze nie chcą być razem. Potem coś jej się zaczynało odwidywać.

                    > Zal patrzec na facetow, ktorzy mysla tylko tym, jak oszczedzic w
                    > przypadku rozwodu, jak sie pozbyc zony, itp. Strach pomyslec, co
                    > bedzie, kiedy zony tych "mezczyzn" np. zachoruja. Tez bedziecie tak
                    > kalkulowali?

                    Widzisz w przypadku rozwodu obie strony kombinuja, jak uzyskać najlepsze warunki
                    na odchodnym.

                    > Nie wiem, czy dla Ciebie, ale dla mnie przysiega to przysiega. Po to
                    > jest czas przed malzenstwem, aby sie poznac.

                    Właśnie. A jak się już weźmie - warto być uczciwym. A nie bzykać się na boku i
                    to bez zabezpieczenia. Moze warto chociaż było pomyśleć o konsekwencjach. Głową
                    pomyśleć, nie macicą.
                    • pyzz Re: dziecko nie męża 01.04.08, 23:39
                      > Moze warto chociaż było pomyśleć o konsekwencjach. Głową
                      > pomyśleć, nie macicą.
                      Jest takie powiedzenie, że mężczyźni myślą członkami tylko.
                      Można czasem też powiedzieć, że kobiety członków nie mają, więc nie mają czym
                      myśleć ;)
                      • menk.a Re: dziecko nie męża 02.04.08, 00:04
                        pyzz napisał:

                        > Jest takie powiedzenie, że mężczyźni myślą członkami tylko.
                        > Można czasem też powiedzieć, że kobiety członków nie mają, więc nie mają czym
                        > myśleć ;)

                        Normalnie składam hołdy ptasim móżdżkom;)
                  • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:36
                    dobrze: a teraz na chwile pomysl logicznie...co nalezy sie kobiecie ktora ma w
                    dupie deklaracje i puszcza sie na boki?

                    i dlaczego mowisz "bedziecie" skoro nie jestem facetem?

                    po trzecie: jak mozna mowic o "poznaniu sie" kiedy przed malzenstwem zona sie
                    puszcza i oszukuje? Jesli nagle okazuje sie, ze facet ohajtal sie z kims obcym a
                    nie z tym kogo poznal?

                    oczywiscie teraz bedziesz tlumaczyc oszustwa i granie w zwiazkach damsko-meskich
                    • kasiulaaa11 Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:47
                      Ja zdrade wyczuwam od razu. Jezeli nie jestes w stanie ocenic, czy
                      spotykasz sie z kobieta uczciwa, czy nie, to moze rzeczywiscie nie
                      powinienes brac slubu.
                      Ja nie mam problemu z odroznieniem idioty od porzadnego faceta.
                      • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:52
                        zycie zweryfikuje twoje wywody gdy dorosniesz
                      • taki_s_obie Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:53
                        kasiulaaa11 napisała:

                        > Ja zdrade wyczuwam od razu. Jezeli nie jestes w stanie ocenic, czy
                        > spotykasz sie z kobieta uczciwa, czy nie, to moze rzeczywiscie nie
                        > powinienes brac slubu.
                        > Ja nie mam problemu z odroznieniem idioty od porzadnego faceta.


                        GRATULUJE WYCZUCIA. zycie jednak pokazuje, ze kazdy mistrz trafia kiedys na
                        lepszego od siebie.
                      • stedo Re: dziecko nie męża 01.04.08, 18:52
                        Kasiula, ten tygrysio to baba.Trzeba się uważnie wczytać w jej posty aby
                        uchwycić.Tylko że to baba-chłop.
                        • kasiulaaa11 Re: dziecko nie męża 01.04.08, 19:10
                          Taaa, juz wiem, ze kobieta. Chociaz nadal ciezko mi w to uwierzyc ;)
          • zeberdee24 Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:12
            Jak mawia mój wujek: jakoś w to ku.. nie wierzę.
        • taki_s_obie Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:07
          tygrysio_misio napisała:

          > rozumiem,ze gdyby Ci facet przyprowadzil dzieciaka do domu ze skoku w bok tez
          bys pokornie wychowywala i utrzymywala go


          faceta czy dzieciaka? :))
          dzieciaka to i moze ale jego, hmmm, trzeba spytac na forum kobieta...
          • menk.a Re: dziecko nie męża 01.04.08, 22:57
            taki_s_obie napisał:

            > tygrysio_misio napisała:
            >
            > > rozumiem,ze gdyby Ci facet przyprowadzil dzieciaka do domu ze skoku w bok
            > tez
            > bys pokornie wychowywala i utrzymywala go
            >
            >
            > faceta czy dzieciaka? :))
            > dzieciaka to i moze ale jego, hmmm, trzeba spytac na forum kobieta...

            Oczyma wyobraźni widzę tłumy chętnych :P
      • lupus76 Re: dziecko nie męża 01.04.08, 15:25
        kasiulaaa11 napisała:

        > Bledy zdarzaja sie kazdemu.

        Są błędy mniejsze i większe. Ten należy do gigantów. Co byś powiedziała
        człowiekowi, który bawił się pulpitem i przez przypadek odpalił baterię rakiet z
        głowicami atomowymi? Ni łam się - błędy zdarzają się każdemu, a że zatopiłeś
        Australię? Nic to. Jeśli ci Australijczycy są ludźmi z sercem - powinni Ci wybaczyć?

        Popelnilas blad, co nie znaczy, ze masz
        > cierpiec do konca zycia.

        Niestety - to jest ten rodzaj błędów, który powinien oznaczać cierpienie do
        końca życia.

        Jesli kochasz meza, to nigdy mu o tym nie
        > mow.

        Racja. W końcu sam się dowie. A na forum będzie wątek wywalił mnie za drzwi z
        dzieckiem bez grosza przy duszy - bydlak.

        A swoja droga - co to za maz, ktory w takiej sytuacji opuscilby
        > swoja kobiete?

        Normalny?

        Jesli ja naprawde, podekreslam NAPRAWDE kocha, to by
        > jej wybaczyl.

        Miłość jest procesem obopólnym Gdyby żona naprawdę, podkreślam NAPRAWDę go
        kochała - nigdy nie wycięłaby mu takiego numeru. A jeśli zona go nie kocha -
        czemu dała wyraźny dowód - po cóż on ma się miotać? Lepiej zapomnieć.

        Ale zyjemy w takim, a nie innym spoleczenstwie i
        > koledzy na pewno by mu doradzali to, co Panowie na forum.

        Na tym polega tzw. męska solidarność. Staramy się wczuć w rolę faceta i podsunąć
        możliwie najlepsze dla NIEGO rozwiązanie.

        A przeciez
        > powszechnie wiadomo, ze kobiety zdradzaja. Choc nie tak czsto jak
        > mezczyzni.

        Znaczy częściej?

        Panowie, moze najpierw ocencie, jak bardzo Wy jestescie
        > uczciwi, zanim potepicie te dziewczyne.

        Oceniłem. Potępiam. Bardzo.
        • menk.a Re: dziecko nie męża 01.04.08, 22:46
          lupus76 napisał:

          > - błędy zdarzają się każdemu, a że zatopiłeś
          > Australię? Nic to. Jeśli ci Australijczycy są ludźmi z sercem - powinni Ci
          wybaczyć?
          >
          Zza grobów już. Należałoby się Angolom za traktowanie Aborygenów:P

          > Niestety - to jest ten rodzaj błędów, który powinien oznaczać cierpienie do
          > końca życia.
          >

          W końcu sam się dowie. A na forum będzie wątek wywalił mnie za drzwi z
          > dzieckiem bez grosza przy duszy - bydlak.
          >
          > A swoja droga - co to za maz, ktory w takiej sytuacji opuscilby
          > > swoja kobiete?

          > Normalny?
          >

          >
          > Miłość jest procesem obopólnym Gdyby żona naprawdę, podkreślam NAPRAWDę go
          > kochała - nigdy nie wycięłaby mu takiego numeru. A jeśli zona go nie kocha -
          > czemu dała wyraźny dowód - po cóż on ma się miotać? Lepiej zapomnieć.
          >
          >
          > Na tym polega tzw. męska solidarność. Staramy się wczuć w rolę faceta i podsunąć
          > możliwie najlepsze dla NIEGO rozwiązanie.
          >
          > Panowie, moze najpierw ocencie, jak bardzo Wy jestescie
          > > uczciwi, zanim potepicie te dziewczyne.
          >
          > Oceniłem. Potępiam. Bardzo.

          Z resztą się zgadzam ;P Ot męska solidarność,
          Wojtek, lat 44
      • pyzz Re: dziecko nie męża 01.04.08, 22:40
        > A swoja droga - co to za maz, ktory w takiej sytuacji opuscilby
        > swoja kobiete?
        Halo! Tu ziemia! Mówimy o sytuacji, w której żona produkuje na boczku bękarta i
        wciska kit mężowi, że to niby jego. Czy naprawdę istnieją kobiety, które
        uważają, że obowiązkiem mężczyzny w takiej sytuacji jest powiedzieć "nic się nie
        stało, będę kochał jak swoje"? Może jeszcze powinien pytać, czy może wrócić do
        domu, czy może powinien wyjechać na ryby, bo żonka chce zajść i musi sobie
        jakiegoś bysia sprowadzić?
        Ciekawe, że jakoś widziałem nigdy, aby jakaś feministka napisała, że kobieta,
        kiedy została zdradzona, albo bita, albo zgwałcona przez męża, oczywiście
        powinna mu wybaczyć, jeżeli go naprawdę kocha. Wybacz, ale zrobienie kukułczego
        jaja to nie jest jakoś znacząco mniej krzywdzące, niż wyżej wymienione.

        > A przeciez
        > powszechnie wiadomo, ze kobiety zdradzaja. Choc nie tak czsto jak
        > mezczyzni.
        Halo! Tu ziemia! Mity mężczyzn zdradzających częściej, niż kobiety już obalone!
        Od jakiegoś czasu przeprowadza się na świecie przesiewowe badania na ojcostwo, z
        których wynika, że w zależności od kraju kukułcze jaja to od ok.1/4 do 1/3 OGÓŁU
        rodzących się dzieci. W Polsce jeszcze seksuolodzy głoszą oparty jedynie na
        wynikach ankiet pogląd, jakoby odsetek ten wynosił 8-10%. To bzdura niestety, bo
        na całym świecie okazywało się, że panie w tych ankietach kłamią. Ale NAWET
        zakładając te 10% łatwo obliczyć, że w samym zeszłym roku takich kukułczych
        jajek urodziło się około 40000.

        > Panowie, moze najpierw ocencie, jak bardzo Wy jestescie
        > uczciwi, zanim potepicie te dziewczyne.
        Ja jestem uczciwy i nie potępiam tej pani, tylko jej obrzydliwe, podstępne
        postępowanie. Tylko niestety jakoś nie kupuję jej skruchy na całą dzielnicę, bo
        pachnie mi to Tartuffem.
        • menk.a Re: dziecko nie męża 01.04.08, 22:53
          Czy Ty nie za często wywołujesz te feministki z lasu?:P

          Pewnie istnieją te kobiety, co to po zdradzie z brzemiennym brzuchem albo i po
          rozwiązaniu cały czas chcą być z prawowitym mężem. Bo... ten lovelas od dziecka
          zapewne pokazał drzwi. A tu dom, rodzina itd.:P

          Kobiety zdradzają częściej... hmm ten odsetek jest różny. I jedna wątpliwość mną
          targa: czy te zdradziecki żony zdradzają wyłącznie z tymi singlowatymi panami?
          Poważnie, nie dokopałam się do żadnych rzetelnych danych potwierdzających
          większą skłonność do zdrady wśród kobiet niż mężczyzn i częstsze uleganie tej
          skłonności przez panie niż panów. Ale to pewnie dlatego, że baby to nałogowe
          kłamczuchy.
          Słyszał o testach projekcyjnych?:P;)
          • kinia.6 Re: dziecko nie męża 01.04.08, 23:42
            Czy gdyby żona-ku.. usunęła ciąże i przyznała sie mężowi do zdrady bylibyście w
            stanie jej wybaczyć???? zonie-ku..e-morderczyni??
            Myślę ze wg waszego rozumowania bardziej niż żonie-ku..e-matce.
            • menk.a Re: dziecko nie męża 01.04.08, 23:45
              Idź babo , bo Cię miotłą pogonię.;)
          • pyzz Re: dziecko nie męża 02.04.08, 14:31
            A je gdzie napisałem, że kobiety zdradzają częściej od mężczyzn? Ja tak wcale
            nie twierdzę! Natomiast istnieje mit głoszący, że rzekomo mężczyźni zdradzają
            dużo częściej niż kobiety i napisałem, że ten mit jest mitem, gdy pojawiło się
            "powszechnie wiadomo, ze kobiety zdradzaja. Choc nie tak czsto jak mezczyzni."
            Z tego co wiem, to badana są różne i wynika z nich, że kobiety zdradzają albo
            troszkę mniej, albo tak samo często, jak mężczyźni. Z poprawką na to, że
            mężczyźni, którzy zarabiają mało zdradzają żony istotnie rzadziej od tych co
            zarabiają dużo, za to są znacznie częściej zdradzani PRZEZ żony.

            Choć pamiętać należy, że zdrada jest dla mężczyzny groźniejsza, niż dla kobiety,
            bo wychowywanie kukułczego jaja w przekonaniu, że to swoje w poważnym stopniu
            grozi wydaniu WŁASNEGO potomstwa.
      • plisowanka Re: dziecko nie męża 04.04.08, 18:38
        kasiulaaa11 napisała:
        A swoja droga - co to za maz, ktory w takiej sytuacji opuscilby
        > swoja kobiete? Jesli ja naprawde, podekreslam NAPRAWDE kocha, to by
        > jej wybaczyl. Ale zyjemy w takim, a nie innym spoleczenstwie i
        > koledzy na pewno by mu doradzali to, co Panowie na forum.

        A co to za żona, która zdradza męża? I to w dodatku tak lekkomyślnie, bez prezerwatywy? Jeśli by go naprawdę kochała, to by go nie zdradziła.
    • andreas3233 Re: dziecko nie męża 02.04.08, 00:05
      Watek pt: '' niebiologiczne ojcostwo'' - pojawia sie co pewien czas
      na tym forum, co jednak swiadczy o jego wystepowaniu i jego wadze,
      oraz o roznym stosunku do tego zagadnienia: przez kobiety i mezczyzn.
      Malo jest przytaczanych danych z badan / ktore, jednak sa
      przeprowadzane.../. Ogolnie: w swiatowej literaturze zaklada sie /
      przyjmuje sie/, ze 10 - 15% ojcostw - ''jest mylnie przypisanych'' /
      eufemizm..../ - a jest to zwykle kobiece oszustwo....,
      / choc niektore badania - mowia o wyzszych wielkosciach.../.
      Co tlumaczac na warunki polskie - przynosi 30-45tys. ojcow / rocznie
      ktorym ''mylnie'' - przypisano ojcostwo.
      Warto zaczac powaznie walczyc o powszechne badania DNA!!!
      Dla zainteresowanych - nieco swiatowych statystyk:

      www.childsupportanalysis.co.uk/analysis_and_opinion/choices_and_behaviours/misattributed_paternity.htm#labs

    • mamba8 Re: dziecko nie męża 02.04.08, 00:13
      Jak widać głównym problemem nie jest to że zdradziłaś, tylko że
      dziecko nie jest dzieckiem męża.

      Z pewnością pokochał to dziecko i pytanie brzmi czy mu mówić. A jaki
      udział w tym ojca biologicznego. On wie? Napisz coś o nim więcej
      proszę.

      Myślę, że gdybyś np miała jeszcze dziecko/dzieci z mężem
      zmniejszyłabyś żal jaki mógłby powstać gdyby się dowiedział. To w
      ramach odkupienia trochę winy ......i życie z mniejszymi wyrzutami
      sumienia.

      Jeśli ma to być wasze jedyne dziecko to wysoce niesprawiedliwe wobec
      niego i lepiej odejść.
      • kinia.6 Re: dziecko nie męża 02.04.08, 12:37
        Napisze jak było..
        Małżeństwo przeżywało kryzys. Żona w chwili słabości zdradziła męża. Między nią
        a tamtym facetem doszło do zbliżenia ale nie doszło do stosunku!! Żona w trakcie
        tego przytulania przerwała i powiedziała koniec i nigdy więcej do tego typu
        zachowania z jej strony nie doszło. Miała okropne wyrzuty sumienia chciała
        powiedzieć mężowi ale wcześniej postanowiła sie wyspowiadać choć nie jest tak
        bardzo wierząca. Ksiądz powiedział aby nie przyznawała sie mężowi bo bardzo go
        tym skrzywdzi i wystawi na cierpienie a tak naprawdę do końca życia nie wybaczy
        bo przy byle kłótni zawsze to wypowie. W tym czasie doszło do pogodzenia
        małżeństwa. kilka dni póżniej Mąż bez zgody żony zrobił jej dziecko. A przecież
        nie tak umawiało sie małżeństwo, chcieli mieć dzieci ale dopiero za jakiś czas.
        Zona bardzo nalegała aby poczekać z tą decyzja przynajmniej kilka miesięcy bo
        wyrzuty sumienia bardzo ja gryzły i w związku z tym jeszcze na dziecko nie była
        gotowa. Maz nie rozumiał dlaczego chce czekać skoro sie zdecydowali to co jej ma
        dać te kilka miesięcy.
        Przez całą ciąże była na 1000% pewna ze to dziecko męża i nawet sie bardzo
        cieszyła. Po 9 m-cach rodzi sie dziecko trochę podobne do tamtego!! kto jest
        ojcem dziecka?? przecież z tamtym nie współżyła tylko z mężem. jak powiedzieć
        prawdę mężowi przecież on w to nie uwierzy bo to nieprawdopodobna historia, ale
        prawdziwa.
        • menk.a Re: dziecko nie męża 02.04.08, 12:48
          :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD oscar za scenariusz :D
          • taki_s_obie to nie koniec historii:)))) 02.04.08, 13:15
            poniewaz nasienie moze, o ile sobie dobrze przypominam, przezyc max. 3 dni w pochwie, a do stosunku nie doszlo, wiec ciaza z paluszka tez sie nie zrobila. pozostaje druga alternatywa. ow maz, w trakcie stosunku, byl pare godzin po kontakcie seksualnym z zona kochanka zony, ktora godzine wczesniej zostala przeleciana przez meza i sie nie umyla. przeniusl on tym sposobem nasienie kochanka na wlasne poletko i teraz naprawde wszystko jest w porzadku. :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
            • menk.a Re: to nie koniec historii:)))) 02.04.08, 15:08
              Samo mycie nie pomoże, by żołnierzy pozbyć się z własnego pola.
              Jeśli są już w środku to i te 3 dni potrafią poczyhać na biedną
              komórkę, coby się z nią tego ten:P

              a histora warta przeniesienia na ekran :D
            • kinia.6 Re: to nie koniec historii:)))) 02.04.08, 15:38
              bardzo śmieszne...tylko jakoś żonie nie jest do śmiechu....
              • lupus76 Re: to nie koniec historii:)))) 02.04.08, 17:31
                kinia.6 napisała:

                > bardzo śmieszne...tylko jakoś żonie nie jest do śmiechu....

                Ludziom, którzy popelniają głupoty przeważnie nie jest do śmiechu...
        • szarylemur Re: dziecko nie męża 02.04.08, 17:39
          uprasza sie o przeniesienie do watku BOZE widzisz i nie grzmisz.
          • leonardaleoni Re: dziecko nie męża 03.04.08, 22:32
            Uważam, że problem jest bardzo poważny i nie należy go
            bagatelizować. Sądząc po ilości komentarzy, inni internaui mają
            podobne do moich odczucia, że sprawa jest wielkiej wagi. Żeby nie
            przeciągać, przejdę od razu do mojej rady dla owej żony. Sama na jej
            miejscu przedsięwzięłabym następujące kroki. Po pierwsze,
            spakowałabym manatki, po drugie, wyjechałabym bardzo daleko i ze
            wstydu, że taka ze mnie "zbłądzona owieczka" zamieszkałabym w lesie.
            W swoim szałasie prowadziłabym żywot ascetki pokutując za krzywdy,
            które wyrządziłam temu światu. Żyłabym ze zbieractwa, jadłabym leśne
            jagody, może tam by mnie brocha nie swędziała, żeby się z innym
            facetem hendorzyć...
            • szarylemur Re: dziecko nie męża 04.04.08, 02:09
              alez co ty wygadujesz?
              ona sie z nikim ( oprocz meza) nie 'hedorzyla'!
              dziecko podobne jest to niedoszlego kochanka, a wniosek z tego, ze bylo to po
              prostu niepokalane poczecie.

    • ethnology Re: dziecko nie męża 04.04.08, 08:17
      chce poznać opinię panów.
      Zona miała krótki romans pech chciał ze rodzi sie dziecko nie męża..co
      teraz..? wolelibyście poznać prawdę od razu?? wybaczylibyście i wychowywali
      dziecko czy takie zachowanie żony jest niewybaczalne i należy od niej odejść..?

      Moja opinia jest następująca, to nie krótki romans tylko najzwyklejsza zdrada.
      Ta zdradzająca powinna mieć odwagę i przyznać się do niej oraz odejść (rozwód z
      orzeczeniem jej winy). Dlaczego oszukiwać męża, dziecko i siebie? Zdrada jest
      zdradą i złamaniem przysięgi małżeńskiej, za co należy się kara.
      • kinada Re: dziecko nie męża 04.04.08, 13:03
        Moja droga,może zrób badanie krwi dziecka i porównaj z Waszymi grupami.
        Na dobrą sprawę nie wiesz, czy dziecko nie jest Twojego męża!
        Jeśli było tak,jak napisałaś, to w 98% dziecko jest męża!
        _______________

        RATUNKU, co robić...?!? ;)
        • kinia.6 Re: dziecko nie męża 04.04.08, 16:04
          Dziecko grupę krwi odziedziczyło po matce wiec ten sposób sprawdzenia kogo jest
          dziecko odpada. Jedynie testy DNA mogą określić kto jest ojcem dziecka ale są
          bardzo kosztowne. Dziecko z dnia na dzień sie zmienia raz sie zonie wydaje ze
          jest podobne do męża a czasami do tamtego. Znajomi twierdzą ze dziecko to cała mama.
          • adela38 Re: dziecko nie męża 05.04.08, 19:56
            Na 99% to dziecko meza.A jak chce wiedziec na pewno niech oszczedza na badanie
            DNA i zrobi je w tajemnicy przed mezem.Jesli jest ojcem dziecka bedzie miala
            spokoj, jesli nie jest tez bedzie wiedziala i powinna sie wtedy zastanowic co i jak.
            Jeszcze co do grup krwi... niech sprawdzi grupy krwi obu ewentualnych ojcow.Jest
            mozliwosc, ze ktorys ma taka grupe ktora wklucza by byl ojcem.
            • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 05.04.08, 21:05
              co do badan grupy krwi: mozesz podac scenariusz takiego rozwiazania?
            • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 05.04.08, 21:07
              to tylko kiedy matka ma 0 a ojciec AB mozna tak wydumac...w innym przypadku sie
              nie da

              ale wtedy nie trzeba sprawdzac ojcow...od razu widac ze dziecko po ojcu moze
              miec albo A albo B
              • adela38 Re: dziecko nie męża 05.04.08, 21:47
                tygrysio_misio napisała:

                > to tylko kiedy matka ma 0 a ojciec AB mozna tak wydumac...w innym przypadku sie
                > nie da
                >
                > ale wtedy nie trzeba sprawdzac ojcow...od razu widac ze dziecko po ojcu moze
                > miec albo A albo B

                Jesli matka ma 0 i dziecko ma 0, ojciec nie moze miec AB
                Jesli matka ma A i dziecko ma A to ojciec nie moze miec B
                Jesli matka ma B i dziecko ma B to ojciec nie moze miec A
                Jesli matka ma AB i dziecko ma AB to ojciec nie moze miec 0
                • tygrysio_misio Re: dziecko nie męża 05.04.08, 22:01
                  jesli matka ma BO (bo zawsze ma sie 2 czynniki) a ojciec AO to dziecko moze miec:
                  AB/0A/B0/00

                  zatem i A i B i AB i 0

                  jedynie 1 i 4 przypadek ma uzasadnienie...ale wtedy nie trzeba badac drugieg
                  faceta...chyba ze chce sie wykluczyc obecnosc trzeciego

    • andreas3233 Re: dziecko nie męża 06.04.08, 18:52
      Zachowanie kobiety /j.w.- watek / - nosi w literaturze nazwe: ''oszustwo
      reprodukcyjne''.....
    • luzzik21 Re: dziecko nie męża 15.05.08, 10:58

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka