Dodaj do ulubionych

komu bardziej zależy na monogamii?

08.06.08, 12:55
Panowie na forum Kobieta i na forum Mężczyzna często zgłaszają pretensje do
kobiet i całego świata, że wymaga się od nich zachowania monogamii wbrew
naturze i porządkowi świata tego :-)

Mnie zaś zastanawia, czy naprawdę to kobiety są tymi, które silniej tej
monogamii żądają?

Nie mam w tej kwestii jakiegoś szerokiego doświadczenia, ani też nie
prowadziłam specjalnie na ten temat ukierunowanych obserwacji. Ale z tych
nielicznych na własnej skórze doświadcznych przykładów wynika, że to ja jestem
mniej czuła na kwestię ewentualnej zdrady ze strony panów, niż panowie na
kwestię zdrady ze strony mojej.

Najdobitniej widzę to na przykładzie swojego obecnego związku. Nie to, że mam
jakiekolwiek powody przypuszczac, aby mój partner był niewierny. Ale
wyobrażenie jego puszczającego się na bok w ramach jednonocnej odskoczni nie
robi na mnie jakiegoś straszliwego wrażenia. Nie to, że pochwalam, nie to, że
zezwalam, ale myślę, że bylabym w stanie przymknąć na to oko, bo uważam, że są
w związku ważniejsze sprawy niż wierność seksualna.

Jestem jednak przekonana, i mam do tego powody, że mój luby potwornie ciężko
przeżyłby akt zdrady z mojej strony, i wcale nie jestem pewna, czy byłby w
stanie żyć ze mną, gdyby do takiego aktu doszło.

Podobnie było w poprzednim związku. I to tyle, jeśli chodzi o moje
doświadczenie w tej sprawie.

Czy nie jest przypadkiem (niestety) tak, że panowie żądaja od partnerek
czegoś, do czego sami czasem nie czują się gotowi bądź zobowiązani?
Obserwuj wątek
    • poprioniony Re: komu bardziej zależy na monogamii? 08.06.08, 13:47
      Zdefiniuj pojecie "zdrada" najpierw.
      Nie mialabys zadnych zastrzezen gdyby Twoj facet
      bez pukania emocjonalnie zaangazowal sie na boku?
      • eeela Re: komu bardziej zależy na monogamii? 08.06.08, 14:16
        Nie, nie. Myślałam, że jasno dałam do zrozumienia, że chodzi o stronę fizyczną,
        nie emocjonalną zdrady.
        • poprioniony Re: komu bardziej zależy na monogamii? 08.06.08, 15:32
          Nie, nie dalas.
          Wytoczylas wyrzutnie pociskow ziemia-powietrze, strzelilas
          do okretu podwodnego i dziwisz sie, ze nie trafilas.
          • eeela Re: komu bardziej zależy na monogamii? 08.06.08, 15:38
            Mówiłam o jednonocnym wyskoku i o wierności seksualnej (nie zaś emocjonalnej).
            Wystarczy przeczytać uważnie, aby uniknąć wątpliwości.
            • poprioniony Re: komu bardziej zależy na monogamii? 08.06.08, 15:51
              Tytul: "komu zalezy na blabla" - stwierdzenie ogolne.

              > Panowie na forum Kobieta i na forum Mężczyzna często zgłaszają
              > pretensje do kobiet i całego świata, że wymaga się od nich
              > zachowania monogamii wbrew naturze i porządkowi świata tego :-)

              I znow ogolnie - stwierdzasz, ze samce cos tam burcza.

              > Nie to, że pochwalam, nie to, że zezwalam, ale myślę, że bylabym
              > w stanie przymknąć na to oko, bo uważam, że są
              > w związku ważniejsze sprawy niż wierność seksualna.

              Po czym stwierdzasz co Ty uwazasz, ale tym razem zawezasz
              to wyraznie do wiernosci seksualnej. A na koniec:

              > Czy nie jest przypadkiem (niestety) tak, że panowie żądaja od
              > partnerek czegoś, do czego sami czasem nie czują się gotowi bądź zobowiązani?

              I znow kuglarskie sztuczki bez precyzowania - i wyszlo
              jak chcielismy.

              Na przyszlosc postaraj sie byc albo bardziej precyzycjna
              albo mniej nachalna w manipulacji.
              • eeela Re: komu bardziej zależy na monogamii? 08.06.08, 16:01
                Niczym nie manipulowałam. Panowie narzekają na monogamiczną organizację naszej
                społeczności - to fakt. Usiłują tłumaczyć się tym, że monogamia nie leży w ich
                naturze - to fakt. Podałam przykład z życia wzięty na to, że mnie seksualny
                aspekt poligamii nie przeszkadza tak bardzo, jak mężczyznom - fakt. Wniosek:
                mężczyźni stosują osobne standardy względem siebie i płci przeciwnej, jeżeli
                chodzi o stosowanie rozwiązań mono- i poligamicznych. Wszystko to zawiera się w
                mojej wypowiedzi, a wniosek jest logicznie poprawny.

                Jeśli nawet są w mojej wypowiedzi nieścisłości i niejasności, to doprawdy nie
                wiem, czy ktoś, kto krytykę swoją prezentuje w sformułowaniach 'bla bla' i 'coś
                tam burczą', jest interlokutorem na poziomie wystarczającym do przeprowadzania
                krytyki moich wypowiedzi.
                • poprioniony Re: komu bardziej zależy na monogamii? 08.06.08, 20:15
                  Tak, tupnij jeszcze i sie obraz.
                  • eeela Re: komu bardziej zależy na monogamii? 08.06.08, 21:15
                    Na ciebie? Nigdy :-) Moge ci od czasu do czasu nawymyslac, ale nie obrazac sie
                    na ciebie ;-)
    • facettt mieszasz pojecia 08.06.08, 14:11
      monogamia/poligamia - to niemozliwosc/mozliwosc legalnego i uznanego
      spolecznie uprawiania stosunkow z wieloma partnerami, czy tez
      zawierania kilkukrotnie waznych malzenstw

      Tobie chodzi o stosunek do zdrady - i taki powinien byc tytul watku.

      zdrada - to uprawianie stosunkow przez partnera z innymi osobami bez
      zgody wspolpartnera i w zasadzie bez akceptacji spolecznej.

      Jezeli chodzi o sam fakt zdrady, to rzeczywiscie zazwyczaj Panowi
      reaguja bardziej nerwowo. Powod jest dosc prosty : zdrada mezczyzny,
      to najczesciej tylko erotyka i dodatkowa zabawa...
      Zdrada kobiety, to czesciej uczuciá, a jeszcze do tego mozliwosc
      podrzucenia partnerowi do domu (jak kukulka) nie jego dziecka.
      • eeela Re: mieszasz pojecia 08.06.08, 14:18

        > monogamia/poligamia - to niemozliwosc/mozliwosc legalnego i uznanego
        > spolecznie uprawiania stosunkow z wieloma partnerami, czy tez
        > zawierania kilkukrotnie waznych malzenstw

        Ależ absolutnie nie masz racji! Legalność i uznanie społeczne absolutnie nie są
        czynnikami definiotwórczymi dla monogamii i poligamii!
        • facettt dalej mieszasz pojecia 08.06.08, 14:34
          alez oczywiscie, ze mam racje :)))
          poligamia uprawiana bez zgody partnera nazywa sie wlasnie i po
          prostu zdrada. gdyz poligamia ni jest tajna, a zawsze "oficjalna" :)
          zdrada.zlotemysli.pl/
          pl.wikipedia.org/wiki/Poligamia

          poza tym Tobie wlasnie o zdrady chodzilo, wiec wroc do mojej
          poprzedniej uwagi
          • eeela Re: dalej mieszasz pojecia 08.06.08, 14:40

            > poligamia uprawiana bez zgody partnera nazywa sie wlasnie i po
            > prostu zdrada. gdyz poligamia ni jest tajna, a zawsze "oficjalna" :)

            Monogamia - okresowe lub stałe współżycie jednego samca z jedną samicą (samicy z
            jednym samcem).

            Poligamia - okresowe lub stałe współżycie jednego samca z więcej niż jedną samicą.

            Poliandria - okresowe lub stałe współżycie jednej samicy z więcej niż jednym samcem.

            Ty uparcie zawężasz zakres znaczeniowy do uwarunkowań gatunku ludzkiego, jego
            obyczajów i praw, a tymczasem ja używam pojęć w szerszym rozumieniu zoologicznym.

            I nic nie mieszam.
            • eeela Re: dalej mieszasz pojecia 08.06.08, 14:42
              Przepraszam, mieszam:


              > Monogamia - okresowe lub stałe współżycie jednego samca z jedną samicą (samicy
              z jednym samcem).
              >
              > Poligamia - okresowe lub stałe współżycie jednego samca z więcej niż jedną
              samicą. (samicy z więcej niż jednym samcem)
              >

              Poligynia - okresowe lub stałe współżycie jednego samca z więcej niż jedną samicą.

              > Poliandria - okresowe lub stałe współżycie jednej samicy z więcej niż jednym
              samcem.
            • facettt I nadal mieszasz pojecia :) 08.06.08, 14:47
              A ja uzywam tych pojec i definicji w znaczeniu spolecznym i
              socjologicznym :)

              W koncu nie rozmawiamy o monogamii/poligamii wsrod zwierzat ,
              lecz ludzi :)

              Pozatym Tobie chodzi o zdeady, czyli skoki na bok BEZ ZGODY I WIEDZY
              partnera - co zazwyczaj okresla sie wlasnie zdrada :)

              Nie kloc sie zatem o metodologie, tylko wroc do tematu i odpowiedz
              KONKRETNIE na moj pierwszy post i moje uwagi o zdradzie.
              • eeela Re: I nadal mieszasz pojecia :) 08.06.08, 15:00

                > W koncu nie rozmawiamy o monogamii/poligamii wsrod zwierzat ,
                > lecz ludzi :)

                To ludzie nie są zwierzętami?

                > Nie kloc sie zatem o metodologie, tylko wroc do tematu i odpowiedz
                > KONKRETNIE na moj pierwszy post i moje uwagi o zdradzie.


                Zara, bo mnie rozogniłeś niecnym pomówieniem, że ja, ja , eeela, mylę jakieś
                pojęcia ;-)
                • facettt Re: I nadal mieszasz pojecia :) 08.06.08, 15:06
                  eeela napisała:

                  >
                  > To ludzie nie są zwierzętami?

                  W znaczeniu socjologicznym i spoleczym nie sa, niestety :)

                  (Tylko biologicznie sa najwyzszym gatunkiem zwierzat, tak wiele sie
                  jednak od nich roznia i tak wiele praw i zasad obowiazuje tylko ten
                  gatunek, ze rozpatruje sie jego byt i strukture zupelnie
                  oddzielnie :)

                  Nie rob wiec podpuch - tylko wroc do tematu.
                  Rozmawiamy tu o ludzkich zwyczajach i dzialaniach, bez badan
                  porownawczych w stosunku np. do monogamii/poligamii wsrod np. malp.

                  wroc do odpowiedzi o zdradzie na moj 1. szy post.

                  • tygrysio_misio Re: I nadal mieszasz pojecia :) 08.06.08, 15:13
                    w znaczeniu socjologicznym i spolecznym mrowki, terminty rozniez nie sa;]

                    byt i struktura spoleczenstwa kieruje sie przede wszytskim biologizmem a dopiero
                    nastepnie spolecznoscia

                    tak samo jest wsrod mrowek
                    • facettt nie :) 08.06.08, 15:19
                      tygrysio_misio napisała:

                      > w znaczeniu socjologicznym i spolecznym mrowki, terminty rozniez
                      nie sa;] byt i struktura spoleczenstwa kieruje sie przede wszytskim
                      biologizmem a dopiero nastepnie spolecznoscia
                      >
                      > tak samo jest wsrod mrowek

                      nie tak samo.
                      niektore sprawy sa podobne - inne nie.
                      np.
                      1.tylko owsrod ludzi trwa ciagla walka o wartosci
                      2.tylko wsrod ludzi prawo i zwyczaje sa zmienne w czasie

                      wsrod mrowek - nie :)
                      • eeela Re: nie :) 08.06.08, 15:27
                        > 1.tylko owsrod ludzi trwa ciagla walka o wartosci

                        Myślenie abstrakcyjne nie czyni nas mniej zwierzętami.
                        Poza tym wiele z tych wyabstrahowanych wartości ma głębokie podłoże w czystej
                        zwierzęcej socjologii (walka o ojczyznę = walka o zasoby, walka o religię =
                        walka o przewodnictwo, itp.)

                        > 2.tylko wsrod ludzi prawo i zwyczaje sa zmienne w czasie

                        Ależ skąd. W podstawowym zakresie pozostają niezmienne. Zakaz zabijania wewnątrz
                        danej grupy społecznej, zakaz grabieży w ramach grupy społecznej, zakaz
                        poligamii w danej grupie społecznej. Myślisz, że mężczyźni idący na wojnę
                        gwałcili dziewki w kraju wroga, bo wszyscy jak jeden mąż byli do szpiku kości
                        źli? Nie. Gwałcili, bo tak podpowiadał im instynkt, że tu można, bo tu normy
                        własnej grupy społecznej nie działają i nie dosięgają.
                        • facettt Re: nie :) 08.06.08, 15:41
                          eeela napisała:

                          > > 1.tylko owsrod ludzi trwa ciagla walka o wartosci
                          >
                          > Myślenie abstrakcyjne nie czyni nas mniej zwierzętami.

                          - czyni :)

                          > Poza tym wiele z tych wyabstrahowanych wartości ma głębokie
                          podłoże w czystej
                          > zwierzęcej socjologii (walka o ojczyznę = walka o zasoby, walka o
                          religię =
                          > walka o przewodnictwo, itp.)

                          - naturalnie i tylko tyle.

                          >
                          > > 2.tylko wsrod ludzi prawo i zwyczaje sa zmienne w czasie
                          >
                          > Ależ skąd. W podstawowym zakresie pozostają niezmienne. Zakaz
                          zabijania wewnątrz


                          - nieprawda - to bylo i jest zmienne w czasie i przestrzeni

                          zakaz poligamii w danej grupie społecznej.

                          - typowe prawo ZMIENNE w czasie i przestrzeni, zalezne od roznych
                          warunkow

                          Myślisz, że mężczyźni idący na wojnę
                          > gwałcili dziewki w kraju wroga, bo wszyscy jak jeden mąż byli do
                          szpiku kości
                          > źli? Nie. Gwałcili, bo tak podpowiadał im instynkt, że tu można,
                          bo tu normy
                          > własnej grupy społecznej nie działają i nie dosięgają.
                          >
                          - jasne .

                          lecz udowodnilem dosc wyraznie, ze niektore prawa mamy z mrowkami
                          wspolne, a inne - NIE :)))
                          • eeela Re: nie :) 08.06.08, 15:50

                            > > Myślenie abstrakcyjne nie czyni nas mniej zwierzętami.
                            >
                            > - czyni :)

                            A argument jakiś na to masz? :-)

                            Myślenie abstrakcyjne, powtarzam, nie czyni nas mniej zwierzętami. Czyni nas
                            CZYMś JESZCZE ponad to, że jesteśmy zwierzętami.


                            > lecz udowodnilem dosc wyraznie, ze niektore prawa mamy z mrowkami
                            > wspolne, a inne - NIE :)))

                            Ja pisałam wyraźnie o tym, że każdy gatunek ma sobie właściwe prawa. Czasami są
                            podobieństwa między gatunkami, ale niekoniecznie. To, że gatunek homo sapiens
                            rządzi się innymi prawami niż mrówki, nie umniejsza w niczym tego gatunku
                            zwierzęcości. Krowy również rządzą się innymi prawami niż mrówki - czy to
                            znaczy, że krowy są w mniejszym stopniu zwierzętami niż mrówki albo vice versa?
                            • facettt Re: nie :) 08.06.08, 16:00
                              eeela napisała:
                              > Myślenie abstrakcyjne, powtarzam, nie czyni nas mniej zwierzętami.
                              Czyni nas CZYMś JESZCZE ponad to, że jesteśmy zwierzętami.

                              - Czyni (mniej) . Poniewaz samo myslenie, a i uczucia wplywaja na
                              postepowanie, a nie tylko biologiczne uwarunkowania organizmu -
                              potrafimy dzialac NIEKIEDY wbrew swoim wlasnym interesom (emocje,
                              bledne decyzje).

                              Zwierzeta tego nie potrafia.

                              pa.
                          • tygrysio_misio Re: nie :) 08.06.08, 16:03
                            na sile starasz sie wmowic sobie,ze nie jestes zwierzeciem

                            wedlug systematyki Linneusza:
                            podzial swiata na zwierzeta i rosliny jest sprecyzowany jasno...my pasujemy do
                            zwierzat...nie ma kategorii ktora ostraslalaby inny stan

                            wedlug Withakera czy jak mu tam nie pasujemy ani do roslin albi grzybow ani
                            jednokomorkowcow...pasujemy jak ulal do zwierzat

                            to sa wlasnie czynnik kwalifikacji a nie jakies tam czynniki spoleczne

                            abstrakcyjne myslenie jest rozniez podnoszone z zaklamaniem....ludzie wywyzszaja
                            sie onad inne stworzenia jakims "abstrakcyjnym mysleniem" zapominajac,ze to
                            "abstrakcyjne myslenie" jest takze udzialem innych gatunkow, tyle ze w mniejszym
                            stopniu...abstrakcyjne myslenie jest wynikiem uwarunkowan mozgu..mozku ktory
                            uwarunkowal sie w toku ewolucji i rozniez w toku ewolucji rozwijalo sie
                            "abstrakcyjne myslenie"

                            nie jestesmy niczym innym jak kolejnym etapem ewolucji...nie ostanim...nie
                            jestesmy na najwyzszym szczeblu...o ile nie wyginiemy bedziemy jednym z nizszych
                            szczebli z punktu widzenia tego co bedzie za 10mln lat
                            • facettt zwierze mniej :) 08.06.08, 16:07
                              tygrysio_misio napisała:

                              > na sile starasz sie wmowic sobie, ze nie jestes zwierzeciem

                              Nie, nie staram.
                              Alez jestem. Dlatego jednak, ze jestem rowniez Duchem
                              i abstrakcyjnym bytem - zwierzeciem jestem MNIEJ :)

                              pa.
                              • tygrysio_misio Re: zwierze mniej :) 08.06.08, 16:09
                                nie mozna byc mniej albo wiecej...tak samo jak nie mozna powiedziec ze drzewo
                                jest mniej roslina niz tulipan

                                jesli cos przystaje do danej grupy to w niej jest i juz..

                                albo jestes zwierzeciem albo nie jestes
                                • facettt Re: zwierze mniej :) 08.06.08, 16:11
                                  dobrze - wiec nie jestem :)

                                  Jestem Osobowoscia - czyli bytem materialno-duchowym.
                                  z racji tej materialnosi podlegam rowniez pewnym prawo natury
                                  typowych dla zwierzat i tylko tyle :)))

                                  pa.
                                  • eeela Re: zwierze mniej :) 08.06.08, 16:13
                                    No z tym to już się nie da dyskutować, bo to jest kwestia wiary, a nie wiedzy.
                                    • tygrysio_misio Re: zwierze mniej :) 08.06.08, 16:15
                                      ja bym raczej powiedziala,ze usilnym wywyzszaniem sie..ludzkosc od poczatku
                                      szukala wykretow zeby byc najwyzej i tlumaczyc swoj brak szacunku do zycia jako
                                      calosci coby nim wladac
                  • eeela Re: I nadal mieszasz pojecia :) 08.06.08, 15:19

                    > > To ludzie nie są zwierzętami?
                    >
                    > W znaczeniu socjologicznym i spoleczym nie sa, niestety :)

                    Przedziwne rzeczy opowiadasz. A co ze znaczeniem socjologicznym i społecznym w
                    przypadku pszczółek albo koni?

                    Każdy gatunek zwierząt ma sobie właściwe zachowania społeczne, o różnym stopniu
                    zaawansowania. My jesteśmy jednym z tych gatunków i niczym więcej. To, że udało
                    nam się wyewoluować umiejętność myślenia abstrakcyjnego nie znaczy, że
                    przestaliśmy być zwierzętami.
                    • facettt mnie sie nie nudzi. 08.06.08, 15:22
                      nie odbiegaj wiec niustannie od tematu.
                      - gdyz nie mam czasu tego watku dyskusji dalej rozwijac

                      interesuje mnie tu i teraz tylko problem postrzegania zdrady przez
                      rozne plcie.
                      wroc do odpowiedzi KONKRETNIE na moj pierwszy post i powody dlaczego
                      zdrady postrzegaja inaczej kobiety i mezczyzni.
                      • eeela Re: mnie sie nie nudzi. 08.06.08, 15:28
                        Konkretnie na Twój pierwszy post odpowiedziałam już dawno:

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=80580779&a=80583428
                        • facettt tak, ale. 08.06.08, 15:36
                          i tak i nie (odpowiedzialas).

                          - nie odnioslas sie do kwestii - DLACZEGO mezczyzni reaguja na
                          zdrade bardziej nerwowo.
                          Gdy sami zdradzaja - to ew. moga komus innemu podrzucic wlasne
                          dzieci.

                          Gdy zona ich zdradza - to ktos moze im podrzucic nie ich dzieci.
                          a to gorsza opcja :)))
                          • eeela Re: tak, ale. 08.06.08, 15:45
                            Nie odniosłam się, bo jest to rzecz oczywista. Jeśli trzeba potakiwać, to proszę
                            bardzo: tak, masz rację, mężczyzna zdradzając zyskuje możliwość przekazania
                            genów tanim kosztem, i tak, masz rację, mężczyzna godzący się z niewiernością
                            partnerki ryzykuje duży nakład kosztów na nie swoje geny.

                            U kobiet mechanizm socjobiologiczny zdrady również występuje, ale na czym innym
                            się zasadza. Na stałego partnera wybiera się samca, który roztoczy odpowiednią
                            opiekę nad samicą i jej młodymi, na inseminatora wybiera się najsilniejszy
                            zestaw genetyczny.
                            • facettt i na podsumowanie. 08.06.08, 15:55
                              eeela napisała:

                              > Nie odniosłam się, bo jest to rzecz oczywista.

                              - ja - jezeli sie z czyjas wypowiedzia zgadzam, to mam jednak
                              zwyczaj to podkrelic - tu sie roznimy :)

                              > U kobiet mechanizm socjobiologiczny zdrady również występuje, ale
                              na czym innym
                              > się zasadza. Na stałego partnera wybiera się samca, który roztoczy
                              odpowiednią opiekę nad samicą i jej młodymi, na inseminatora wybiera
                              się najsilniejszy zestaw genetyczny.

                              - tu nie zgadzam sie calkowicie.
                              mysle, ze to u kobiet wlasnie zmienia sie w czasie
                              i ze poniekad rezygnuja one (dobrowolnie i po czesci) ze swojego
                              instynktu.

                              gdyz trudno oba te czynniki polaczyc.

                              kiedys istotnie tak bylo. wybierano nasilniejszego i najbogatszego

                              dzisiaj jednak, gdy sila stracila na znaczeniu a i sam rozum nie
                              bardzo zyskal, a raczej spryt...
                              przyszlosc nie jest jasna i pewna...

                              sytuacja kobiet w kwestii wyboru nieco sie utrudnila
                              i skomplikowala :)))

                              dziekuje za uwage .
                              • eeela Re: i na podsumowanie. 08.06.08, 16:16

                                > - ja - jezeli sie z czyjas wypowiedzia zgadzam, to mam jednak
                                > zwyczaj to podkrelic - tu sie roznimy :)

                                Przepraszam, postaram się nie czynić tego typu pominięć.

                                > - tu nie zgadzam sie calkowicie.
                                > mysle, ze to u kobiet wlasnie zmienia sie w czasie
                                > i ze poniekad rezygnuja one (dobrowolnie i po czesci) ze swojego
                                > instynktu.

                                Czy ja wiem? A zdradzanie mężczyzn przez kobiety to skąd się niby bierze?

                                Z naszej czystej wyabstrahowanej złośliwości?
                                • facettt Re: i na podsumowanie. 08.06.08, 16:45
                                  daj spokoj. teraz zwyczajnie minelismy sie myslami :)

                                  Chodzilo mi tylko o (te) kwestie wyboru. Dla mezczyzny te kryteria
                                  nadal sa dosc jasne. U kobiety to : Uroda, pracowitosc, inteligencja
                                  (czasami tez ... kasa.. jej, lub jej rodzicow)...

                                  Poniewaz jednak Swiat i nasza Cywilizacja (mam na mysli - nasza
                                  - Zachodnia) mocno sie skomplikowal, i u mezczyzny, ani sila, ani
                                  rozum, ani pracowitosc, ani majatek (jego lub jego rodzicow) nie
                                  zapewnia juz pewnego sukcesu - to biedaczki nie wiedza, co
                                  wybierac... czy kierowac sie instynktem, czy rozumem ?

                                  wspolczuje :)

                                  pa.
                                  • eeela Re: i na podsumowanie. 09.06.08, 20:06
                                    Tak to zostawiłam bez odpowiedzi, bo nie do końca chyba potrafię zrozumieć, co
                                    miałeś na myśli.

                                    Nie rozumiem, dlaczego według Ciebie kryteria wyboru są wciąż jasne dla
                                    mężczyzn, a już nie do końca jasne dla kobiet w dzisiejszej rzeczywistości?
      • tygrysio_misio Re: mieszasz pojecia 08.06.08, 14:22
        czyzby to byl ten powod?

        a nie metalne ustosunkowanie do kobiet jako wlasnosci mezczyn?
        • eeela Re: mieszasz pojecia 08.06.08, 14:29
          Też mi się tak wydaje. Nie ma żadnych statystyk na to, kto zdradza częściej z
          zaangażowaniem emocjonalnym, a kto bez, wbrew temu, co niżej cytuję. A ja
          widziałam oba przypadki po obu stronach - mężczyzn zdradzających w głębokim
          zaangażowaniu emocjonalnym i kobiety zdradzające dla czystej rozrywki (albo
          zaniedbywane seksualnie przez partnera, szukające odskoczni). I wcale nie
          uważam, żeby któryś z modelów występował częściej po męskiej czy żeńskiej stronie.


          > Jezeli chodzi o sam fakt zdrady, to rzeczywiscie zazwyczaj Panowi
          > reaguja bardziej nerwowo. Powod jest dosc prosty : zdrada mezczyzny,
          > to najczesciej tylko erotyka i dodatkowa zabawa...
          > Zdrada kobiety, to czesciej uczuciá, a jeszcze do tego mozliwosc
          > podrzucenia partnerowi do domu (jak kukulka) nie jego dziecka.
          • tygrysio_misio Re: mieszasz pojecia 08.06.08, 14:44
            dokladnie...a do tego facetom chyba gorzej jest zniesc to,ze kobieta nie jest
            tylko ich wlasnoscia..ani tego jak to bedzie wygladac w oczach innych, ze on
            niby jest niewystarczajacy...a do tego syndrom kobiety-kurewki choc facet
            czyniacy to samo jest super buhajem

            najbardziej krzywdzace obie strony jest to tlumaczenie,ze facet chce przekazc
            swoje geny jak najwiekszej ilosc potomstwa...jednoczesnie tlumaczac to
            przykladami zwierzecymi...a jednoczesne niezauwazanie, ze w przyrodzie powstalo
            cos takiego jak wspolne, monogamiczne wychowywanie dzieci i to ma bardzo
            logiczne ze wzgledow biologicznych wytlumaczenie...tam gdzie odchowanie potomka
            jest trudne natura popchnela zwierzeta ku partnerstwu rodzicow...to wyklucza
            latanie jak wolny elektron i zapladnianie kogo sie da
            • facettt juz lepiej.. :) 08.06.08, 14:53
              tygrysio_misio napisała:

              > dokladnie...a do tego facetom chyba gorzej jest zniesc to,ze
              kobieta nie jest
              > tylko ich wlasnoscia..

              - no tak wzorce zwiazane z tradycja... zgoda.

              ani tego jak to bedzie wygladac w oczach innych, ze on
              > niby jest niewystarczajacy...


              - wzorce plciowe i kukturowe . rowniez zgoda.

              a do tego syndrom kobiety-kurewki choc facet
              > czyniacy to samo jest super buhajem

              - wzorce spolecze i kulturowe. rowniez zgoda.

              > najbardziej krzywdzace obie strony jest to tlumaczenie,ze facet
              chce przekazc
              > swoje geny jak najwiekszej ilosc potomstwa...


              - ale to biologicznie zasadnona prawda.

              a jednoczesne niezauwazanie, ze w przyrodzie powstalo
              > cos takiego jak wspolne, monogamiczne wychowywanie dzieci i to ma
              bardzo
              > logiczne ze wzgledow biologicznych wytlumaczenie...tam gdzie
              odchowanie potomka
              > jest trudne natura popchnela zwierzeta ku partnerstwu
              rodzicow...to wyklucza
              > latanie jak wolny elektron i zapladnianie kogo sie da


              - to glupia taktyka.

              madra - to posiadanie wlasnych dzieci z wlasna zona
              a jednoczesnie zrobienie ich kochance na boku, lub( jeszcze lepiej)
              inne j mezatce i przekazanie kosztow wychowania swojego dziecka
              innemu mezczyznie :)))

              czyli jak w bajce o sledziu i piepszu :

              sledz swoja - a piep* cudza :)
              • tygrysio_misio Re: juz lepiej.. :) 08.06.08, 15:03
                wcale nie glupia

                ze strony natury sukcesem nie jest plodzenie potomstwa ale odchowanie go do
                czasu az stanie jest dojrzalym osobnikiem gotowym samodzielnie zyc i miec swoje
                potomstwo

                organizmy na nizszym poziomie rozwoju oczywiscie maja taktyke plodzenia jak
                najwiecej i liczenia,ze czesc przezyje i bedzie dalej przekazywac zycie

                ale wsrod organizmow o wyszym zaawansowaniu techniczym samo "wyprodukowanie"
                takiego potomstwa wiaze sie z tak duza energia i tak ciezko jest tego dokonac,ze
                nie oplaca sie zostawiac go i plodzic dalej.....w dodatku wsrod osobnikow na
                wyzszym stopniu zaawansowania technicznego rozwiazan organizmu dluzej trwa okres
                dorastania...

                dlatego wlasnie natura utworzyla cos takiego jak partnerstwo przy wychowywaniu i
                rezygnacja z "skoku w bok"

                • facettt Re: juz lepiej.. :) 08.06.08, 15:11
                  tygrysio_misio napisała:

                  > wcale nie glupia

                  nie doczytalas uwaznie. glupia taktyka - to bieganie jak wolny
                  elektron... to bylo odniesienie do tego.

                  trzeba wiedziec jak i z ktora - to madra taktyka.

                  na tomiast odnoszac sie do Twojego watku.
                  - genetycznym i biologicznym iteresem mezczyzny jest posidanie ja
                  najwiekszej liczby dzieci z jak najwieksza liczba (odpowiednich,a
                  nie pierwszych z brzegu) kobiet i wychowywani i utrzymywani tylu ile
                  sie da,a podrzucenie reszyt do wychowania i utrzymywania innym :)))

                  ja wiem, ze to co pisze nie jest ladne...
                  ale prawdziwie
                  • tygrysio_misio Re: juz lepiej.. :) 08.06.08, 15:18
                    to jest rozniez celem kobiet;]
                    to nie ladne..ale skoro faceci bilogizmem tlumacza sie..tak wiec nie powinni
                    miec pretensji do kobiet,ze podrzucaja im cudze dzieci;]

                    mysle,ze gdyby wzgledem zycia na ziemi korzystne byly zwiazki poligamiczne to
                    uksztaltowalaby tak populacje ludzka,ze jednej plci bylo by wiecej niz drugiej

                    dla przykladu....jeden samiec ma duzo samic gdyz stac go na utrzymanie wielku
                    potomkow....jedna samica ma wielu samcow gdyz wielu musi utrzymywac przy zyciu
                    jej potomka/potomkow

                    tymcazsem populacja ludzi dzieli sie 50/50 mniej wiecej..

                    natura nie produkowalaby zbednych samcow i zbedne samice tylko po to zeby byly...
                    • facettt Re: juz lepiej.. :) 08.06.08, 15:26
                      tygrysio_misio napisała:

                      > to jest rozniez celem kobiet;]
                      > to nie ladne..ale skoro faceci bilogizmem tlumacza sie..tak wiec
                      nie powinni
                      > miec pretensji do kobiet,ze podrzucaja im cudze dzieci;]

                      powinni. :) podrzucanie moich dzieci komu innemu jest moim zyskiem,
                      gdy zona przyniesie mi do domu nie moj dziecko, a ja mam je
                      utrzymywac - to moja strata...


                      to oczywiscie prawo kalego : kali ukrasc - dobrze
                      kalemu ukrasc - zle.

                      ale tak to juz tu jest :)

                      >
                      > mysle,ze gdyby wzgledem zycia na ziemi korzystne byly zwiazki
                      poligamiczne to
                      > uksztaltowalaby tak populacje ludzka,ze jednej plci bylo by wiecej
                      niz drugiej
                      >
                      > dla przykladu....jeden samiec ma duzo samic gdyz stac go na
                      utrzymanie wielku
                      > potomkow....jedna samica ma wielu samcow gdyz wielu musi
                      utrzymywac przy zyciu
                      > jej potomka/potomkow
                      >
                      > tymcazsem populacja ludzi dzieli sie 50/50 mniej wiecej..
                      >
                      > natura nie produkowalaby zbednych samcow i zbedne samice tylko po
                      to zeby byly.

                      nie sadze. natura tworzy po rowno mezczyzn i kobiet i nic by sie tu
                      raczej nie zmienilo.
                      historia poligamii jest dobrze zbadana...
                      bogaci mieli tam po kilka zon, a biedni... wcale...
                • dziadek_54 Re: juz lepiej.. :) 08.06.08, 15:15
                  tygrysio_misio napisała:


                  >
                  > dlatego wlasnie natura utworzyla cos takiego jak partnerstwo przy
                  wychowywaniu
                  > i
                  > rezygnacja z "skoku w bok"

                  A to jest cos zupełnie nowego !!!!
                  Pierwsze słysze .
                  Widocznie jestem poza natura.
                  Wychowywanie dzieci nigdy mnie nie ineteresowało , natomiast skoki
                  w bok , jak najbardziej .
                  >
                  • facettt manipulacyjka :) 08.06.08, 15:28
                    nie przejmuj sie - to taka drobna kobieca manipulacyjka...
                    usilujaca wzbudzic w nas (mezczyznach) watpliwosci, ze robiac skoki
                    w bok dzialamy nie tylko wbrew obyczajom, ale i wbrew wlasnym
                    interesom :)
                    • dziadek_54 Re: manipulacyjka :) 08.06.08, 15:32
                      Nie biore udziału w tej dyskusji , bo dla mnie jest zupełni
                      akademicka.
              • eeela Re: juz lepiej.. :) 08.06.08, 15:06

                > madra - to posiadanie wlasnych dzieci z wlasna zona
                > a jednoczesnie zrobienie ich kochance na boku, lub( jeszcze lepiej)
                > inne j mezatce i przekazanie kosztow wychowania swojego dziecka
                > innemu mezczyznie :)))
                >
                > czyli jak w bajce o sledziu i piepszu :
                >
                > sledz swoja - a piep* cudza :)

                Tak, tak wyewoluowała taktyka reproducyjna samców gatunku ludzkiego od całkiem
                dawna, zgadzam się. Nie próbuję tego podważać. Próbuję tylko unaocznić niektórym
                często narzekającym panom, jak fałszywi są w swoich narzekaniach na monogamię
                (argumentując, że nie powinna ona ich obejmować, ale skrycie życząc sobie, aby
                obejmowała ona ich partnerki), i jak bardzo inne standardy przystawiają do
                siebie, a inne do kobiet.
                • facettt Re: juz lepiej.. :) 08.06.08, 15:15
                  no wreszcie troche liznelas temat :)

                  oyczwiscie, ze w tym konteksie sa falszywi.
                  ale musza tacy byc.
                  biologiczne interesy kobiet - sa w zasadzie zgodne z normami
                  spolecznymi - kobiety nie musza wiec klamac.

                  naturalne biologiczne interesy mezczyzn (nawiecej dzieci z
                  najwieksza liczba kobiet) NIE SA zgodne z normami spolecznymi
                  wiec mezczyzni niejako musza miec podwojne standardy i oszukiwac :)))
                  • tygrysio_misio Re: juz lepiej.. :) 08.06.08, 15:20
                    to o czym piszesz to nie sa naturalne interesy mezczyzn ale naturalne interesy
                    gatunkow o niskim stopniu skaplikowania produkcyjnego;]

                    to o czyms piszesz to sa zachwiania spoleczne natury...czyli to,ze samiec nie
                    musi juz latac za bawolami
                    • facettt masz racje :) 08.06.08, 15:31
                      tygrysio_misio napisała:

                      > to o czym piszesz, to nie sa naturalne interesy mezczyzn ale
                      naturalne interesy gatunkow o niskim stopniu

                      masz racje, wiem od dawna, ze naleze do tgo nizszego gatunku.
                      i dobrze mi z tym.

                      "prawdziwych mezczyzn" pozostawiam Twoim poszukiwaniom :)
                  • eeela Re: juz lepiej.. :) 08.06.08, 15:21

                    > wiec mezczyzni niejako musza miec podwojne standardy i oszukiwac :)))



                    No i c.b.d.o. ;-)
    • plisowanka oczywisty błąd w rozumowaniu 09.06.08, 14:28
      Przecież proporcje K i M w populacji wynoszą mniej więcej pół na pół, z niewielką nadwyżką kobiet, która wynika z tego, że kobiety żyją dłużej od mężczyzn (więc uwzględniając staruszki 80-letnie, które już seksu nie uprawiają, kobiet jest trochę więcej). Jeżeli mężczyzna zdradza to logiczne jest, że robi to z jakąś kobietą (która z kolei najczęściej jest jednocześnie parterką jakiegoś innego faceta). Więc wszyscy jadą na tym samym wózku. Facet X zdradza swoją partnerkę A z kobietą B, a w tym samym czasie facet Y uprawia seks z tą A, czyli partnerką X. Kobieta B z kolei jest partnerką faceta Z. Tak to by w uproszczeniu wyglądało.

      Kiedyś czyłałam o przeprowadzonej ankiecie, w której pytano mężczyzn ile mieli partnerek seksualnych i analogicznie kobiety ile miały partnerów seksualnych. I okazało się, że mężczyźni podawali większą liczbę niż kobiety. Tak więc nie zgadzały się liczby, bo mężczyźni nie mogli sobie spać sami ze sobą. Tak więc albo mężczyźni zwyżali tę liczbę, albo kobiety zaniżały.
      • eeela Re: oczywisty błąd w rozumowaniu 09.06.08, 14:35
        A ten błąd w rozumowaniu to gdzie, bo nie wskazałaś?
        • plisowanka Re: oczywisty błąd w rozumowaniu 09.06.08, 17:15
          Ten błąd w rozumowaniu nie dotyczy konkretnie twoich wypowiedzi, tylko takiego ogólnego potocznego rozumowania, że jakoby mężczyźni byli bardziej rozwiężli seksualnie od kobiet, częściej zdradzali i mieli więcej skoków w bok niż kobiety. I to jest błędny sposób rozumowania, bo przecież mężczyzna nie może sobie zrobić skoku w bok sam ze sobą, tylko potrzebuje do tego jakiejś kobiety. Więc jest 1:1. Do tanga trzeba dwojga. I często nawet ten mężczyzna nie zdaje sobie sprawy z tego, że w czasie gdy on się seksi z kochanką, jego żona podnosi spódniczkę przed kolegą z pracy/szefem. Przepraszam za dobitność, ale tak to by obrazowo, by ukazać statystyki w populacji.

          Oczywiście mam tutaj na myśli pewną większość statystyczną, bo znajdzie się pewna garstka mężczyzn, którzy zdradzają partnerki nie z kobietami, tylko z mężczyznami, znajdą się też kobiety wierne, które nie zdradzają nigdy, znajdą się też mężczyźni, którzy nie mają żadnych kochanek, bo są biedni/garbaci, a za to inni mają nie jedną lecz kilka kochanek na raz, więc rachunek matematyczny się wyrówna. Jednak w skali globalnej mówienie, że mężczyźni mają większą skłonność do poligamii, jest błędne, bo do tego "przestępstwa" potrzeba też kobiet. A że liczba kobiet jw populacji est zbliżona do liczby mężczyzn to wychodzi na to, że rozwiązłych seksualnie jest tyle samo kobiet, co i mężczyzn.

          A skąd się bierze taki stereotyp? Źródeł może być kilka: zdrada kobiet rzadziej wychodzi na jaw niż mężczyzn, bo kobiety bardziej się z tym kryją ze względów społecznych; kobiety lepiej potrafią odbierać sygnały niewerbalne niż mężczyźni (stąd też po obserwacji zachowania faceta są w stanie wykryć zdradę, a facet się na tym za bardzo nie zna); mężczyźni mają większą skłonność do samookłamywania (wiem, że żona kolegi to k..., ale moja żona jest inna)itd.
          • obrotowy nie calkiem 09.06.08, 17:22
            socjologia tego nie potwierdza.

            mezczyzni jednak nieco czesciej zdradzaja.
            jak to mozliwe?
            prosto:

            istnieje duza skala zdrad w ukladzie:
            - zonaty mezczyzna - wolna kobieta...
            mezczyzna w tym ukladzie zdradza.
            kobieta nie - po prostu zadaje sie tylko z zonatym mezczyzna.

            jezeli zas chodzi o kobiety zamezne - zdradzaja one jednak mniej,
            niz zonaci mezczyzni.

            • plisowanka Re: nie calkiem 09.06.08, 17:34
              obrotowy napisał:
              > istnieje duza skala zdrad w ukladzie:
              > - zonaty mezczyzna - wolna kobieta...
              > mezczyzna w tym ukladzie zdradza.
              > kobieta nie - po prostu zadaje sie tylko z zonatym mezczyzna.

              Bzdura!!!!! Klasyczny przykład błędu, o którym mówiłam! Tak by mogło być tylko wtedy, gdyby w skali populacji było o wiele więcej kobiet niż mężczyzn. Byłoby powiedzmy 100 mężczyzn żonatych, 100 kobiet zamężnych + 30 wolnych. Czyli 130 kobiet przypadałoby na 100 mężczyzn, więc 30 żonatych sypiałoby z wolnymi, a wszystkie zamężne byłyby wierne.

              Ale tak nie jest. Mamy w uproszczeniu 100 kobiet na 100 mężczyzn. Jeżeli część mężczyzn z tej setki jest żonatych, to automatycznie część kobiet też musi być zamężna.
              • obrotowy blad 09.06.08, 17:44
                plisowanka napisała:
                > Ale tak nie jest. Mamy w uproszczeniu 100 kobiet na 100 mężczyzn.
                Jeżeli część
                > mężczyzn z tej setki jest żonatych, to automatycznie część kobiet
                też musi być
                > zamężna.


                =czywiscie, tylko tu nie o to chodzi :)))

                Blad.
                Co mialas, dziewcze, z algebry? (bo to nawet nie matematyka)

                W populacji doroslych (18-65) mamy srednio 70 zonatych/zameznych
                i 30 wolnych.

                Ci zonaci mezczyzni zadaja sie najczescij z wolnymi kobietami

                jest to najczestszy i znany uklad - w ukladzie tym kobieta nie
                zdradza, tylko "zadaje sie", zdradza tylko mezczyzna.
                (odsylam do zrodel)

                natomiast inne uklady zdrad:
                uklad zonaty -mezatka
                lub tez mezatka - wolny mezczyzna
                zdarzaja sie rzadziej.

                stad bierze sie ta roznica.
                dotarlo ? :)


                • plisowanka Re: blad 09.06.08, 19:13
                  obrotowy napisał:
                  > natomiast inne uklady zdrad:
                  > uklad zonaty -mezatka
                  > lub tez mezatka - wolny mezczyzna
                  > zdarzaja sie rzadziej.

                  Nie zgadzam się. Po prostu takie układy rzadziej wychodzą na jaw, ale to nie znaczy, że ich jest mniej. Wyjaśnię ci, dlaczego układ żonaty-wolna częściej wychodzi na jaw niż żonaty-mężatka czy mężatka-wolny. Otóż kobiety wolne zadające się z mężczyznami żonatymi chcą, żeby on wziął rozwód i dlatego często nim manipulują, wydzwaniają do jego żony itd. Natomiast mężczyzna (obojętnie czy wolny czy żonaty) zadający się z mężatką prawie nigdy nie chce przeradzać tego w coś poważniejszego, stąd też nie robi różnych cyrków, nie namawia ją na rozwód, chce by wszystko było po cichu, nie przejmuje się jak spłodzi dziecko (bo i tak będzie ono na rachunek męża)itd. Dlatego zdrada mężatki często w ogóle nie wychodzi na jaw albo dopiero po długim czasie - często się słyszy, że jakiś gość dopiero po kilku/kilkunastu latach wykrył, że dziecko nie jest jego, a wtedy jest już za późno na zaprzeczenie ojcostwa. Kiedyś były publikowane badania, z których wynikało, że spory odstek dzieci zrodzonych w małżeństwie z biologicznego punktu widzenia nie należało do mężów (ku ich zdziwieniu). Już te badania rzutują na wierność mężatek, a przecież wiadomo, że nie każda zdrada kończy się ciążą, więc do tej liczby mężatek przynoszących kukułcze gniazdo trzeba jeszcze dodać te zdradzające, które nie zaszły w ciążę z kochankiem.

                  Przeczytajcie sobie chociażby to:
                  www2.wum.edu.pl/rzecznik/files/rzecznik/napisali_o_nas/2008/maj/04_2008-05-25_NEWSWEEK_18807227.pdf
                  • plisowanka Re: blad 09.06.08, 19:35
                    Cytuję: "W ostatnich latach kobiety już dorównały mężczyznom w niewierności - mówi prof. Zbigniew Izdebski, autor książki "Seks po polsku". Z jego badań wynika, że 15,1 proc. zamężnych kobiet ma kochanka i utrzymuje z nim związek ponad rok. Mężczyzn mających stałe kontakty seksualne z kochanką wbrew powszechnej opinii jest niewiele więcej, bo 15,4 proc."
                    • eeela gdzie jest ten oczywisty błąd w moim rozumowaniu? 09.06.08, 19:43
                      Pytam jeszcze raz, bo nie uzyskałam dotąd odpowiedzi.
                      • plisowanka Re: gdzie jest ten oczywisty błąd w moim rozumowa 09.06.08, 19:47
                        Pisałam ci już, że nie wytykam błędu konkretnie tobie, tylko ogółowi. Ty jesteś w porządku.
                        • dziadek_54 Re: gdzie jest ten oczywisty błąd w moim rozumowa 09.06.08, 19:55
                          ogołowi , czyli nikomu.
                        • eeela Re: gdzie jest ten oczywisty błąd w moim rozumowa 09.06.08, 20:10

                          > Pisałam ci już, że nie wytykam błędu konkretnie tobie, tylko ogółowi. Ty jesteś
                          > w porządku.

                          Ja oczywiście absolutnie nie jestem przeciwna temu, że wątki zbaczają na rózne
                          tory i dyskutuje się w nich na inne tematy niż ten poruszony w poście
                          założycielskim, no ale muszę przyznać, że twoja krytyka 'ogółu' jest w tym
                          miejscu ni przypiął, ni wypiął, to znaczy nijak nie nazwiązuje do żadnej mysli
                          wyrażonej w tym wątku, czy to w jego nurcie głównym, czy w nurtach pobocznych.

                          Dlatego poczułam się zaskoczona, że taka krytyka się tu pojawiła.
                  • obrotowy piekny tekst :))) 09.06.08, 20:56
                    chcialbym - by tak bylo
                    tyle, ze tak nie jest :)
              • eeela Re: nie calkiem 09.06.08, 18:33
                Zarzucasz mi, że popełniłam błąd, bo napisałam, że mężczyźni częściej zdradzają?

                Czy możesz mi wskazać fragment, gdzie tak napisałam?
    • dziadek_54 Re: komu bardziej zależy na monogamii? 09.06.08, 15:39
      eeela napisała:

      > Panowie na forum Kobieta i na forum Mężczyzna często zgłaszają
      pretensje do
      > kobiet i całego świata, że wymaga się od nich zachowania monogamii
      wbrew
      > naturze i porządkowi świata tego :-)

      To jest twierdzenie nieuprawnione.
      Nie widziałem by tego rodzaju "pretensje" zgłaszali panowie. jesli
      juz , to co najwyzej nedzne popluczyny po facetach .hehe.


      >
      > Mnie zaś zastanawia, czy naprawdę to kobiety są tymi, które
      silniej tej
      > monogamii żądają?


      A mnie zastanawia dlaczego taka madra kobite to zastanawia :))
      Przeciez to wszem i wobec znana prawda ,ze kobiety łatwiej
      przymykaja oko na skoki w bok faxeta niz odwrotnie.
      Tak było od pokolen , tak jest i teraz. Kobieta ktora mowi ,ze maz
      ja zdradza budzi wspolczucie, gdy facet mowi o zdradzajacej go
      zonie , budzi wesolosc lub odraze.
      To pokazuje stopien spolecznego przyzwolenia. I to przyzwolenia nie
      tylko wsrod mezczyzn , ale w calosci populacji.
      To facet 100 razy silniej rzada od swej partnerki monogasmii , bo
      ponosi wieksze konsekwencje w przypadku zdrady partnerki niz ona
      zdrady z jego strony.
      Dla mnie to jest oczywista oczywistosc.
      A tak na marginesie powiem Ci , prawdziwego mezczyzny kobieta NIGDY
      nie zdradza !! NIGDY.
      >
      >
      • plisowanka Re: komu bardziej zależy na monogamii? 09.06.08, 17:25
        dziadek_54 napisał:
        > A tak na marginesie powiem Ci , prawdziwego mezczyzny kobieta NIGDY
        > nie zdradza !! NIGDY.

        Typowy przykład samookłamywania, o którym pisałam powyżej. To nic, że mężczyzna po cichu sypia z jakąś mężatką i widzi, że "Mężatka - innym często, swemu z rzadka". Mimo to jest on święcie przekonany, że jego żona, też zresztą mężatka, jest święta. Uwierzy z zdradę własnej żony dopiero wtedy, jak ktoś mu pokaże zdjęcia. Zdradzając nie wie, że uwzględniając rachunek statystyczny prawdopodobnie sam też jest rogaczem albo nim zostanie w przyszłości.
        • dziadek_54 Re: komu bardziej zależy na monogamii? 09.06.08, 17:48
          Nigdy sam bym na to nie wpadł .
          Jestes porazajaco przenikliwa. :))
      • eeela Re: komu bardziej zależy na monogamii? 09.06.08, 18:37
        > A mnie zastanawia dlaczego taka madra kobite to zastanawia :))
        > Przeciez to wszem i wobec znana prawda ,ze kobiety łatwiej
        > przymykaja oko na skoki w bok faxeta niz odwrotnie.

        Mnie to zastanawia z okazji bardziej niż zwykle obfitych żalów mężczyzn
        wygłaszanych z powodu okrutnie im narzucanej monogamii na forach :-)

        Z Tobą czy z Facettem mogę na taki temat jedynie powymieniać potakiwania na
        temat oczywistości, okazjonalnie zbaczając z wątku i zagłębiając się w inne
        interesujące zagadnienia.

        Forumowicze zaś, ci od mnożenia skarg i zażaleń na złe kobiety zmuszające ich do
        monogamii, nie mają nawet słowa na swoją obronę.

        Jedno i drugie sprawia mi przyjemność ;-P
        • dziadek_54 Re: komu bardziej zależy na monogamii? 09.06.08, 19:19
          A to zycze milej zabawy :)))
          • eeela Re: komu bardziej zależy na monogamii? 09.06.08, 20:01
            Dziękuję, ale chyba się już i tak skończyła :-)
            • dziadek_54 Re: komu bardziej zależy na monogamii? 09.06.08, 20:04
              nie sadze :))
    • diabel-tasmasnki Re: komu bardziej zależy na monogamii? 09.06.08, 19:19
      mnie nie zależy na monogamii. Pewnie dlatego że nie zależy mi na związkach. Nie
      wymagam wierności sexulanej od sexprzyjaciółek :)
      • eeela Re: komu bardziej zależy na monogamii? 09.06.08, 20:02
        Akurat ciebie, Diable, nie przyszłoby mi do głowy zaliczać do owych
        narzekających panów :-)
    • pyzz Re: komu bardziej zależy na monogamii? 09.06.08, 22:42
      > Mnie zaś zastanawia, czy naprawdę to kobiety są tymi, które silniej tej
      > monogamii żądają?
      Oczywiście, że nie! Masz absolutną rację! Z bardzo prostych powodów:
      1. Kobieta zawsze wie, czy wychowuje SWOJE dziecko, mężczyzna prawie nigdy. Za
      to fakt wychowywania bękarta, jak się o tym nie wie znakomicie ZMNIEJSZA szanse
      mężczyzny na wychowanie własnego potomstwa. To spowodowało, że mężczyźni, którzy
      nie bali się panicznie zdrady po prostu... wyginęli.
      2. Badania seksuologów i psychologów wskazują jednoznacznie, że najbardziej
      narażeni na zdradę mężczyźni to mężczyźni ubodzy. Z kolei najbardziej narażone
      na zdradę kobiety, to kobiety, których partnerzy męscy są bogaci. Z kolei sam
      fakt, że taki bogaty samiec zdradzi nie przekreśla szans zdradzonej partnerki na
      wychowanie JEJ własnego potomstwa z nim. Za to porzucenie bogatego samca z
      powodu jego zdrady mogłoby te szanse zmniejszyć (a przynajmniej szanse tegoż
      potomstwa na zdobycie dobrej pozycji społecznej). Dlatego kobiety, które
      pobłażały zdradzie partnera, zwłaszcza, gdy ten był "dobrze ustawiony" NIE
      wyginęły. Ot, co.

      > Czy nie jest przypadkiem (niestety) tak, że panowie żądaja od partnerek
      > czegoś, do czego sami czasem nie czują się gotowi bądź zobowiązani?
      Nie zapominaj! Mężczyźni, którzy najbardziej boją się zdrady to dokładnie NIE
      CI, którzy sami zdradzają. A zatem nie możesz powiedzieć, że żądają czegoś,
      czego sami nie zapewniają.
      • eeela Re: komu bardziej zależy na monogamii? 09.06.08, 23:06
        > Nie zapominaj! Mężczyźni, którzy najbardziej boją się zdrady to dokładnie NIE
        > CI, którzy sami zdradzają. A zatem nie możesz powiedzieć, że żądają czegoś,
        > czego sami nie zapewniają.

        Oj, różnie z tym bywa. Spotkałam się z kilkoma przypadkami, którzy właśnie takie
        podwójne standardy myslenia aplikowali. Nie twierdzę, że to większość, bo i nie
        mam do tego podstaw :-)
        • pyzz Re: komu bardziej zależy na monogamii? 10.06.08, 11:37
          > Oj, różnie z tym bywa.
          Tak. Różnie z tym bywa. Co nie zmienia faktu, że jednak statystycznie
          najczęściej zdradzają mężczyźni bogaci, a są zdradzani najczęściej golce. Ot co.
          Że na to wskazują badania tylko słyszałem ze źródeł raczej popularno-naukowych,
          niż naukowych, ale jednak różnych i zgodnych w tej kwestii. Zakładając, że
          bogaci nie mogą być jednocześnie golcami dochodzimy do wniosku, że część wspólna
          podzbioru facetów zdradzających i podzbioru zdradzanych jest mała.

          Nadal pozostaje kwestia nierównych kosztów (kosztów z ewolucyjnego punktu
          widzenia) bycia zdradzonym, jakie ponoszą mężczyźni i kobiety.
      • plisowanka Re: komu bardziej zależy na monogamii? 10.06.08, 20:33
        pyzz napisał:
        > Nie zapominaj! Mężczyźni, którzy najbardziej boją się zdrady to dokładnie NIE
        > CI, którzy sami zdradzają. A zatem nie możesz powiedzieć, że żądają czegoś,
        > czego sami nie zapewniają.

        Zasadniczo się zgadzam z takim ewolucyjno-socjologicznym rozumowaniem, że mężczyźni bogaci zdradzają częściej, a z kolei biedni są bardziej narażeni na zdradę ze strony swych partnerek.
        Ale ignorujesz fakt, że nie ma dychotomicznego podziału na biednych i bogatych. Większość ludzi to klasa średnia: ani nie są szczególnie bogaci, ani nie są szczególnie biedni. No i mężczyźni z tej klasy średniej ponoszą podobne ryzyko zdrady, co i kobiety. To po pierwsze. Po drugie - status materialny jest względny. Polak zarabiający w Polsce 2 tys. zł jest bardziej narażony na to, że to on zostanie zdradzony. Ale jak ten sam Polak wyjedzie np. na Ukrainę, to tam wśród biedaków będzie uchodził za dobrą partię i będzie miał większe szanse, że sam zdradzi.

        Po trzecie - często słyszymy o takim mechaniźmie, że facet, który w pewnym momencie sam zacznie zdradzać, nagle zaczyna być bardziej podejrzliwy w stosunku do swojej partnerki, mimo że ona jest niewinna. Tak więc sam zdradza, a partnerce robi sceny zazdrości zupełnie niesłusznie.
    • el_quatro Re: komu bardziej zależy na monogamii? 12.06.08, 13:05
      Najwiecej powodow do popierania monogamii maja malo atrakcyjni mezczyzni i
      kobiety po 25 roku zycia, albo z dziecmi.

      Mlode dziewczyny sa zwolenniczkami seksualnej swobody, ale szybko zmieniaja
      zdanie kiedy zaczynaja sie starzec
      U mezczyzn sklonnosc do monogamii jest bardziej cecha osobnicza, a u kobiet
      zalezy glownie od wieku
      • eeela Re: komu bardziej zależy na monogamii? 12.06.08, 14:47
        Nie zauwazylam osobiscie u siebie zadnych glebokich przemian
        wzgledem monogamii, ale jestem sklonna sie zgodzic, ze sklonnosc do
        monogamii jest wynikiem ewolucyjnej i spolecznej, podswiadomej, a
        czasami i swiadomej kalkulacji.
        • el_quatro Re: komu bardziej zależy na monogamii? 13.06.08, 12:00
          Skoro, jak piszesz, jestes w monogamicznym zwiazku to trudno zeby nastapila u
          Ciebie przemiana w kierunku monogamii :)

          Monogamia jest najlepszym wyjsciem dla wiekszoci ludzi. To co mowia o poligamii
          faceci, to tylko marzenia. Lepiej zeby im sie nie spelnily.
          Przy pelnej swobodzie seksualnej korzystali by tylko najprzystojniejsi.
          Oczywiscie i tak to robia, ale poki co nielegalnie, a kobiety ktore z nimi
          sypiaja sa pietnowane.
          Tak bedzie zawsze. Chyba nie wyobrazasz sobie swiata kiedy posiadajacy jakas
          pozycje w grupie facet, pozwala zeby jego kobieta dawala pierwszenstwo innemu
          • dziadek_54 Re: komu bardziej zależy na monogamii? 13.06.08, 12:14
            A czy niemozliwa jest w przyszlosci taka sytuacja , ze prokreacja
            zostanie przeniesiona do laboratoriow reprodukcyjnych , a sex bedzie
            jedna z wielu czynnosci fizjologicznych ?
            I wtedy seksic beda sie tylko Ci ktorzy to lubia i tylko z tymi z
            ktorymi im to pasuje ??
            Nie ukrywam ,ze byłby to dla mnie wspaniały swiat.
            • obrotowy Dobry pomysl :) 13.06.08, 13:47
              Powiedziales a) powiedz wiec i b) :)

              I rozwiaz nastepujacy dylemat: kto bedzie wtedy opiekowal sie
              i wychowywal dzieci?
              Biologiczny parner dziecka
              czy ten, z ktorym dobrze sie "seksi"?
              • dziadek_54 Re: Dobry pomysl :) 13.06.08, 13:55
                Nie zrozumiałes mnie :))
                Dobiera sie para ktora chce miec dziecko , małzenstwo.
                Oddaja jedno jajo i drugie plemnik , a dziecko wzrasta w
                laboratorium w probowce , az do "porodu".
                Kobiety sa pozbawione mozliwosci zachodzenia w ciążę!
                Natomiast kazdy seksi sie gdzie chce i z kim chce.
                Tak jak dzisiaj robi kupke tam gdzie przycisnie Go potrzeba .
                Przeciez po odrzuceniu prokreacji seks niczym nie rozni sie od
                innych potrzeb fizjologicznych .
                Tylko mi nie mow ze seks to przyjemnosc , a robienie kupki to nie.
                Jakby Cie sr...nie w zatłoczonym metrze złapało , to bez zalu
                wymieniłbys najpiekniejsza dziewczyne na swiecie , na obskutny
                wychodek .:DDDD
                • eeela Re: Dobry pomysl :) 13.06.08, 13:59
                  > Przeciez po odrzuceniu prokreacji seks niczym nie rozni sie od
                  > innych potrzeb fizjologicznych .

                  A co z budowaniem i podtrzymywaniem partnerskiej bliskości?
                  • dziadek_54 Re: Dobry pomysl :) 13.06.08, 14:08
                    A co ma seks do partnerskiej bliskosci. :))
                    Kiedys ludzie do podtrzymywania wiezi rodzinnych potrzebowali
                    wspolnego obiadu o stałej porze, niedzielnego pojscia na sume, czy
                    bliskich kontaktow rodzinnych .
                    To dopiero z 50-60 lat temu wmowiono ludziom , ze to sex pomaga te
                    bliskosc budowac.
                    To mozna zmienic w swiadomosci spoleczenstw. :))
                    Mnie seks w zaden sposob nie pomagał w budowie zwiazkow
                    partnerskich, natomiast zwiazki partnerskie czesto "obligowały" mnie
                    do seksu :DDD
                    • eeela Re: Dobry pomysl :) 13.06.08, 14:14
                      Nie, Dziadku, niczego nie wmówiono. U małp bonobo (u innych też, ale na tych
                      przeprowadzano szczegółowe badania) seks odgrywa istotną rolę społeczną, nie
                      tylko prokreacyjną. Podkreśla i umacnia więzy między krewniakami i parami w
                      stadzie. To samo zjawisko, uważają socjobiolodzy, miało miejsce i szczególnie
                      rozwinęło się u ludzi. Seks w naszym gatunku ma rolę nie tylko prokreacyjną, ale
                      i więziotwórczą. Przeważnie. Są oczywiście ludzie, którzy wymykają się regułom :-)
                      • dziadek_54 Re: Dobry pomysl :) 13.06.08, 14:36
                        No , ja nie jestem taki frajer zeby probowac Cie "przegadac" , juz
                        od starozytnosci ludzie oddzielali seks od rodziny .
                        Kazdy mlody chlopak wprowadzany był w swiat seksu przez mezczyzne,
                        czesto z bliskiej rodziny , poprzez zwiazki homo.
                        Biorac "Twoje" czasy tez nie przykladano wielkiej wagi do wiernosci.
                        Swiat sredniowiecznego seksu opisał np Geremek w "pauwres et riches".
                        W rozdziale "kobiety na marginesiespoleczenstwa przedhusyckiego;
                        konkubiny wiejskich proboszczow ", wylicza jakie kobiety byly owymi
                        konkubinami. W wiekszosci były to kobiety zamezne i dzieciate.
                        I zdanie ostatnie z tego rozdzialu :"Godny uwagi jest fakt , ze
                        srodowisko wiejsckie w koncu XIV wieku , w pezewazajacej czesci
                        konkubinat kleru parafialnego traktowało jako zjawisko powszechne i
                        normalne!!Nalezy wiec z tego rozumiec ,ze i mezom to nie
                        przeszkadzało. hehe.
                        Pouczajacy jest tez nastepny rozdzial :"Prostytucja w
                        poznosredniowiecznej Pradze", ale nie bede juz cytował , pewnie
                        znasz to lepiej ode mnie :))

                        Chce byc dobrze zrozumiany.Nie twierdze ,ze sex nigdy nie jest
                        wiezotworczy!! Ale tez niekoniecznie jest do stworzenia wiezow
                        potrzebny , a "niewiernosc" łóżkowa niekoniecznie swiadczy o
                        niemoznosci budowania tychze wiezow.
                        • eeela Re: Dobry pomysl :) 13.06.08, 14:48
                          A ja nie pisałam o wierności, tylko o roli więziotwórczej seksu dla gatunku
                          ludzkiego :-) Po prostu nie zgadzam się z twierdzeniem, że seks jest jedynie
                          czynnością fizjologiczną - bo jest też w bardzo dużym stopniu czynnością społeczną.
                          • dziadek_54 Re: Dobry pomysl :) 13.06.08, 15:04
                            Jezeli mu taka role nadamy to jest i bedzie.
                            Ja pisze o hipotetrycznym swiecie ,gdzie seks nie posiada takiej
                            roli :))
                            Byłby to , dla mnie , swiat wymazony :))
                            • eeela Re: Dobry pomysl :) 13.06.08, 16:36
                              A dla mnie byłaby to rzeczywistość jak z sennego koszmaru :-)

                              Nie tylko seks, ale w ogóle ludzki dotyk jest dla mnie bardzo ważny i wiele
                              mówiący. Ułatwia orientację, umożliwia komunikację ponadwerbalną. Nie
                              chciałabym, żeby znaczenie, jakie za sobą niesie, zostało spłycone.
                • obrotowy Re: Dobry pomysl :) 13.06.08, 14:03
                  Chyba jednak zrozumialem :)
                  prosze po prostu o dokladniejsze opisanie wizji tego Swiata.
                  moze zrobie to czesciow za Ciebie, a Ty ew. to skorygujesz?

                  Czyli zenisz sie po to by miec dzeci.
                  Ale czy tylko po to?
                  Z zona, matka dziecka, bez seksu raczej trudno wytrzymac :)
                  Wiec zakladam, ze z zona jest "normalnie"
                  A od czasu do czasu miewasz inne kobiety.
                  (za zgoda zony).

                  Tylko... seks ma to do siebie, ze wywoluje czasem uczucia...
                  i zon Ci sie moze znudzic.
                  Co Twoja wizja zmienia zatem w stosunku do obecnej rzeczywistosci?
                  poz tym, ze nie byloby zdrad, gdyz wszystko byloby oficjalne?

                  Ale rozwody i lzy.. przeciez pozostana?
                  • dziadek_54 Re: Dobry pomysl :) 13.06.08, 14:17
                    obrotowy napisał:

                    > Chyba jednak zrozumialem :)
                    > prosze po prostu o dokladniejsze opisanie wizji tego Swiata.
                    > moze zrobie to czesciow za Ciebie, a Ty ew. to skorygujesz?
                    >
                    > Czyli zenisz sie po to by miec dzeci.

                    Tak , to przeciez głowne zadanie kazdego osobnika, miec potomstwo .


                    > Ale czy tylko po to?
                    > Z zona, matka dziecka, bez seksu raczej trudno wytrzymac :)

                    Bez trudu moge wytrzymac bez seksu z matka moich dzieci :DDD


                    > Wiec zakladam, ze z zona jest "normalnie"

                    Jest jak najbardziej normalnie !!
                    Omijam ja szerokim łukiem :D

                    > A od czasu do czasu miewasz inne kobiety.
                    > (za zgoda zony).

                    Nie miewam kobiet , ale czasami z nimi sypiam , jesli tak jest mi
                    wygodnie :)

                    >
                    > Tylko... seks ma to do siebie, ze wywoluje czasem uczucia...

                    A tu sie zdecydowanie roznimy !!!
                    Nie seks wywołuje uczucia(w moim swiecie!!)tylko sypiam z osobami do
                    ktorych zywie uczucia.

                    > i zon Ci sie moze znudzic.

                    Dawno mi sie znudził :((
                    Miałem ze 25 last jak juz mnie nie bawił :(


                    > Co Twoja wizja zmienia zatem w stosunku do obecnej rzeczywistosci?

                    Zmienia.Inaczej sytuuje sekx. Sprowadza go do poziomu jaki zajmował
                    wsrod starozytnych . Potrzeby fizjologicznej , przyjemnosci ,
                    rozrywki.
                    >
                    > Ale rozwody i lzy.. przeciez pozostana?

                    Nigdy nie przyszłoby mi do głowy płakac, lub rozwodzic sie z powodu
                    seksu. Gdyby nie to ze sam niezle gotuje , to rozszedł bym sie z
                    żona ktora nie umie gotowac .
                    Kocham jesc.
                    Acha, i nie cierpie brudasow. :))
                    • obrotowy chwileczke :) 13.06.08, 14:23
                      zarty sobie robisz, a ja pytalem powaznie.

                      wiec nie uciekaj od zasadniczych pytan:

                      1. jak wychowywac dzieci z kobieta, z ktora nie sypiasz?

                      Od biedy mozna, ale poziom wiezi jest slabszy, gdyz seks,
                      jak slusznie zauwazyla Ela, ma w sobie wartosc wieziotworcza.

                      2. Czy zgadzasz sie , ze w Twojej wizji Swiata, rozwody i lzy by
                      pozostaly, wiec wiele od tej obecnej by sie nie roznila?
                      • dziadek_54 Re: chwileczke :) 13.06.08, 14:42
                        obrotowy napisał:

                        > zarty sobie robisz, a ja pytalem powaznie.

                        Troszke podbarwiłem swa wizje humorem , ale to nie znaczy ,ze robie
                        sobie zarty .Mowie powaznie :))


                        >
                        > wiec nie uciekaj od zasadniczych pytan:
                        >
                        > 1. jak wychowywac dzieci z kobieta, z ktora nie sypiasz?
                        >
                        > Od biedy mozna, ale poziom wiezi jest slabszy, gdyz seks,
                        > jak slusznie zauwazyla Ela, ma w sobie wartosc wieziotworcza.

                        Wychowałem dwoje :))
                        Sa dorozwinieci , wykształceni , maja niezła prace, mam dwuch wnukow
                        po corce, a syn zyje od 8lat w konkubinacie .
                        Naprawde nie zauwazyłem zadnego problemu zwiazanego z miom
                        podejsciem do seksu.
                        Co do slow Eeeli to odpisałem kilka postow wyzej.
                        Zerknij prosze, nie bede sie powtarzał. :))


                        >
                        > 2. Czy zgadzasz sie , ze w Twojej wizji Swiata, rozwody i lzy by
                        > pozostaly, wiec wiele od tej obecnej by sie nie roznila?

                        Oczywiscie ,ze rozwody i łzy by pozostały .
                        Przeciez dotycza one wielu problemow, nie tylko seksu.
          • eeela Re: komu bardziej zależy na monogamii? 13.06.08, 12:31

            > Skoro, jak piszesz, jestes w monogamicznym zwiazku to trudno zeby
            nastapila u
            > Ciebie przemiana w kierunku monogamii :)

            Mialam na mysli to, ze nie zaobserwowalam u siebie przemian na
            przestrzeni lat. To znaczy oczywiscie, w wieku nastoletnim trudno
            mowic w ogole o jakimkolwiek stosunku do monogamii, poligamii i
            innych zjawisk, bo w tym wieku jeszcze sie nie ma stosunku do
            waznych spraw, jako ze jest sie na to za glupim ;-)

            Ale to akurat malo istotna sprawa w calej dyskusji, moje osobiste
            stosunki nie rzutuja na caloksztalt istoty monogamii i poligamii w
            spoleczenstwie ;-)
    • menk.a Re: komu bardziej zależy na monogamii? 12.06.08, 14:52
      Temu zależy, komu w ogóle zależy. Czasem bardziej zależy na cudzej
      wierności bardziej, niż na własnej.;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka