eeela
08.06.08, 12:55
Panowie na forum Kobieta i na forum Mężczyzna często zgłaszają pretensje do
kobiet i całego świata, że wymaga się od nich zachowania monogamii wbrew
naturze i porządkowi świata tego :-)
Mnie zaś zastanawia, czy naprawdę to kobiety są tymi, które silniej tej
monogamii żądają?
Nie mam w tej kwestii jakiegoś szerokiego doświadczenia, ani też nie
prowadziłam specjalnie na ten temat ukierunowanych obserwacji. Ale z tych
nielicznych na własnej skórze doświadcznych przykładów wynika, że to ja jestem
mniej czuła na kwestię ewentualnej zdrady ze strony panów, niż panowie na
kwestię zdrady ze strony mojej.
Najdobitniej widzę to na przykładzie swojego obecnego związku. Nie to, że mam
jakiekolwiek powody przypuszczac, aby mój partner był niewierny. Ale
wyobrażenie jego puszczającego się na bok w ramach jednonocnej odskoczni nie
robi na mnie jakiegoś straszliwego wrażenia. Nie to, że pochwalam, nie to, że
zezwalam, ale myślę, że bylabym w stanie przymknąć na to oko, bo uważam, że są
w związku ważniejsze sprawy niż wierność seksualna.
Jestem jednak przekonana, i mam do tego powody, że mój luby potwornie ciężko
przeżyłby akt zdrady z mojej strony, i wcale nie jestem pewna, czy byłby w
stanie żyć ze mną, gdyby do takiego aktu doszło.
Podobnie było w poprzednim związku. I to tyle, jeśli chodzi o moje
doświadczenie w tej sprawie.
Czy nie jest przypadkiem (niestety) tak, że panowie żądaja od partnerek
czegoś, do czego sami czasem nie czują się gotowi bądź zobowiązani?