Dodaj do ulubionych

Nie daje mi prowadzić samochodu

12.07.08, 19:09
Rok temu jeszcze namawiał mnie, żebym wreszcie zrobiła prawo jazdy. Obiecywał,
że będzie pożyczać mi samochód, że będzie ze mną ćwiczył manewry na placu, że
kiedy będzie miał zmiennika, pojedziemy wreszcie na wakacje do Włoch autem.
Zapisałam się na kurs niejako dla świętego spokoju. Wydawało mi się, że
zupełnie nie nadaję się na kierowcę, tymczasem wszystko poszło lepiej niż się
spodziewałam - jeździłam z kilkoma instruktorami, wszyscy chwalili mnie za
poprawną i płynną jazdę, mówili, że szybko się uczę i reaguję na sytuacje na
drodze. Egzamin zdałam za pierwszym razem i... co tu dużo mówić, strasznie
lubię jeździć! Mój mężczyzna nie spodziewał się, że wszystko przybierze taki
obrót, że tak mi się spodoba jazda samochodem i tak szybko dorobię się prawka.
Wbrew wszystkim obietnicom i planom nie dopuszcza mnie za kierownicę. Nie
pomagają ani żarty, ani aluzje, nie pomogła też rozmowa i tłumaczenie, że
niedługo zapomnę, gdzie jest sprzęgło a gdzie hamulec. Na zakupy jeżdżę
autobusami, żeby odebrać z lotniska rodziców którzy przylecieli w odwiedziny,
musiałam brać taksówkę i wywalić na nią 250 zł. Ostatnio doszło do tego, że
kiedy wracaliśmy z weekendu w Gdańsku, wolał zanocować w motelu, niż pozwolić
mi prowadzić. Podkreślę jeszcze raz, że w opinii wielu osób jestem dobrym
kierowcą. Nie wiem, jak na niego wpłynąć. Mam do niego ogromny żal, sama nie
wiem czy bardziej o to, czy nie ceni mnie jako kierowcy, czy że tak mi nie
ufa. Dlaczego tak się zachowuje? Podkreślę od razu, że nie chodzi tu o jego
ukochany samochodzik, bo miał już nim kilka stłuczek i głośno powtarza, że nie
jest z tego samochodu zadowolony, nie może się już doczekać, kiedy go zmieni
na inny. Poradźcie, jak na niego wpłynąć? Jest mi z tego powodu bardzo
przykro. On nie ma pojęcia, jak bardzo by mnie ucieszyły słowa: a może chcesz
poprowadzić? :-(
Obserwuj wątek
    • wesolabuzia1 Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 12.07.08, 22:42
      jeśli pracujesz, weż kredyt i kup sobie własny samochód. Dopiero
      zobaczy co stracił i potem będzie cię błagał,zebyś go woziła.
      • mike2005 Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 15:26
        wesolabuzia1 napisała:

        > jeśli pracujesz, weż kredyt i kup sobie własny samochód. Dopiero
        > zobaczy co stracił i potem będzie cię błagał,zebyś go woziła.

        Pewnie, w myśl zasady "zastaw się, a postaw się" lubimy kupować
        rzeczy, na które nas nie stać.
        Jeszcze rozumiem, że młody człowiek u progu kariery może nie być w
        stanie z dnia na dzień wyskoczyć z kasy na mieszkanie, ale na
        średniej klasy samochód wart kilkadziesiąt tysięcy? Albo trzeba
        zmienić pracę, albo do niej po prostu pójść. Chyba że założycielka
        topicu jeszcze się uczy, wówczas jest usprawiedliwiona.

        A facet pewnie panicznie boi się o brykę, która - niech zgadnę -
        kosztowała go oszczędności życia.
        • laska.waniliowa Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 16:11
          > Jeszcze rozumiem, że młody człowiek u progu kariery może nie być w
          > stanie z dnia na dzień wyskoczyć z kasy na mieszkanie, ale na
          > średniej klasy samochód wart kilkadziesiąt tysięcy?

          nie patyczkuj się, od razu mercedes klasy S. bo jakimiś rzęchami za 10k zł
          jeździ tylko plebs;)
        • iberia.pl Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 17:12
          mike2005 napisał:

          > wesolabuzia1 napisała:
          >
          > > jeśli pracujesz, weż kredyt i kup sobie własny samochód. Dopiero
          > > zobaczy co stracił i potem będzie cię błagał,zebyś go woziła.
          >

          > Jeszcze rozumiem, że młody człowiek u progu kariery może nie być w
          > stanie z dnia na dzień wyskoczyć z kasy na mieszkanie, ale na
          > średniej klasy samochód wart kilkadziesiąt tysięcy?


          ty chyba czlowieczku nie masz pojecia o realiach zycia w PL skoro
          piszesz takie bzdety.
    • iberia.pl Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 15:24
      markytka napisała:

      Mój mężczyzna nie spodziewał się, że wszystko przybierze taki
      > obrót, że tak mi się spodoba jazda samochodem i tak szybko dorobię
      się prawka.
      > Wbrew wszystkim obietnicom i planom nie dopuszcza mnie za
      kierownicę. Nie pomagają ani żarty, ani aluzje, nie pomogła też
      rozmowa i tłumaczenie, że niedługo zapomnę, gdzie jest sprzęgło a
      gdzie hamulec.


      no coz , facet jest po prostu....glupi.

      > Na zakupy jeżdżę autobusami,

      mieszkacie razem ?I te zakupy do domy wozisz autobusem podczas gdy
      on wozi tylek autem..???? Po prostu nie miesci mi sie to w glowie.

      > żeby odebrać z lotniska rodziców którzy przylecieli w odwiedziny,
      > musiałam brać taksówkę i wywalić na nią 250 zł.

      bez komentarza....

      > Ostatnio doszło do tego, że kiedy wracaliśmy z weekendu w Gdańsku,
      wolał zanocować w motelu, niż pozwolić mi prowadzić.

      no to tylko potwierdza to co napisalam wczesniej.
      A jak on tlumaczy swoje zachowanie?

      >Podkreślę jeszcze raz, że w opinii wielu osób jestem dobrym
      > kierowcą. Nie wiem, jak na niego wpłynąć.



      A na podstawie czego takie osady skoro nie jezdzisz ? Bo kurs Ci
      poszedl dobrze i zdalas od razu ? To naprawde o niczym nie swiadczy.

      >Mam do niego ogromny żal, sama nie
      > wiem czy bardziej o to, czy nie ceni mnie jako kierowcy, czy że
      tak mi nie ufa. Dlaczego tak się zachowuje?

      czemu jego o to nie zapytasz?
      • mike2005 Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 15:40
        iberia.pl napisała:

        > > Ostatnio doszło do tego, że kiedy wracaliśmy z weekendu w
        > > Gdańsku,
        > > wolał zanocować w motelu, niż pozwolić mi prowadzić.

        > no to tylko potwierdza to co napisalam wczesniej.
        > A jak on tlumaczy swoje zachowanie?

        A co tu jest do tłumaczenia? Ja akurat z pewnych względów bardzo
        upodobałem sobie noclegi w motelach, do tego stopnia, że potrafię
        zatrzymać się w motelu położonym bardzo blisko miejsca docelowego.
        Oczywiście z punktu widzenia logistyki jest to totalna bzdura, ale
        kto by się przejmował. Te miejsca mają swój niepowtarzalny klimat,
        tylko warunek, że jedzie się samemu, ewentualnie z kumplem. Jestem
        również zagorzałym fanem przydrożnych barów, zwłaszcza takiego
        jednego przy drodze do Nadarzyna. Kto w tym zasmakował, wie, o co mi
        chodzi. :-)
        • iberia.pl Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 17:10
          mike2005 napisał:

          > iberia.pl napisała:
          >
          > > > Ostatnio doszło do tego, że kiedy wracaliśmy z weekendu w
          Gdańsku, wolał zanocować w motelu, niż pozwolić mi prowadzić.
          >
          > > no to tylko potwierdza to co napisalam wczesniej.
          > > A jak on tlumaczy swoje zachowanie?
          >
          > A co tu jest do tłumaczenia?

          naprawde uwzasz, ze zchowanie faceta autorki jest normalne ???

          >Ja akurat z pewnych względów bardzo
          > upodobałem sobie noclegi w motelach, do tego stopnia, że potrafię
          > zatrzymać się w motelu położonym bardzo blisko miejsca docelowego.
          > Oczywiście z punktu widzenia logistyki jest to totalna bzdura, ale
          > kto by się przejmował. Te miejsca mają swój niepowtarzalny klimat,
          > tylko warunek, że jedzie się samemu, ewentualnie z kumplem. Jestem
          > również zagorzałym fanem przydrożnych barów, zwłaszcza takiego
          > jednego przy drodze do Nadarzyna. Kto w tym zasmakował, wie, o co
          mi chodzi. :-)

          tak, domyslam o kogo ci chodzi, tyle tylko, ze to nie ma zadnego
          zwiazku z problemem autorki watku, jak widac czytanie ze
          zrozumieniem nie jest twoja mocna strona.
        • nangaparbat3 Mike 13.07.08, 22:21
          Czy 2005 to rok Twoich urodzin?
      • markytka Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 14.07.08, 09:04
        Nie bierz wszystkiego tak dosłownie. Od czasu do czasu ktoś daje mi poprowadzić
        (siostra, znajomi). I to oni twierdzą, że za kierownicą radzę sobie dobrze.
        • iberia.pl Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 14.07.08, 22:26
          markytka napisała:

          > Nie bierz wszystkiego tak dosłownie. Od czasu do czasu ktoś daje
          mi poprowadzić (siostra, znajomi). I to oni twierdzą, że za
          kierownicą radzę sobie dobrze.


          z calym szacunkiem, ale nawet jesli ktos sporadycznie prowadzi
          samochod i przy tym auto mu nie gasnie, nie jest zawalidroga, nikt
          na niego nie trabi to jeszcze wcale nie oznacza, ze ta osoba radzi
          sobie za kolkiem calkiem dobrze, co najwyzej poprawnie operuje
          kierownica, biegami, itd.
          • tapatik Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 23.07.08, 08:52
            iberia.pl napisała:

            > z calym szacunkiem, ale nawet jesli ktos sporadycznie prowadzi
            > samochod i przy tym auto mu nie gasnie, nie jest zawalidroga, nikt
            > na niego nie trabi to jeszcze wcale nie oznacza, ze ta osoba radzi
            > sobie za kolkiem calkiem dobrze, co najwyzej poprawnie operuje
            > kierownica, biegami, itd.

            No dobrze, ale jak autorka wątku ma się nauczyć jeździć, kiedy nie jest sadzana
            do kierownicy? Od samego patrzenia nie nauczy się. Tylko poprzez praktykę, a tej
            praktyki nie ma. I mamy zamknięty krąg.
    • pluskwaparszywka Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 15:50
      to cham!
    • laska.waniliowa Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 16:11
      a pytałaś go w ogóle o to czy czekasz aż zaproponuje?
    • cloclo80 Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 16:15
      Chory kretyn.
      Jeśli boi się o swoją furę niech dopomoże skombinować inną. Komisy pełne aut
      więc to żaden problem. Po prostu gościu chce cię wziąć pod kapeć i kontrolować
      dokąd, z kim i po co.
    • lacido Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 17:15
      znaczy drugiego kompletu kluczyków nie ma?
      • iberia.pl Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 17:23
        lacido napisała:

        > znaczy drugiego kompletu kluczyków nie ma?

        coz jej po drugim komplecie kluczykow, skoro dokumenty sa tylko w 1
        egz.?
        • lacido Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 17:27
          bierze sie kluczyki i mówi: daj dokumenty bo jadę na zakupy :))))
          po to sa kluczyki żeby kazde miało swoje :)))
          • iberia.pl Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 19:27
            lacido napisała:

            > bierze sie kluczyki i mówi: daj dokumenty bo jadę na zakupy :))))
            > po to sa kluczyki żeby kazde miało swoje :)))

            gdyby to w praktyce bylo takie proste to by nie bylo tego watku.
            • lacido Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 23:14
              tyko Autorka nie podaje szczegółów jak wyglądają rozmowy na temat jeżdżenia,
              może potrzeba stanowczości
    • astarte-astarte Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 20:05
      Na zakupy jeżdżę
      > autobusami,

      No po prostu bez komentarza! Ty się tłuczesz autobusem, ciągniesz
      siatki a on palcem nie kiwnie, żeby pomóc? W życiu bym w takiej
      sytuacji zakupów mu nie zrobiła!

      żeby odebrać z lotniska rodziców którzy przylecieli w odwiedziny,
      > musiałam brać taksówkę i wywalić na nią 250 zł.

      A jaśnie Pan nie mógł pojechać z Tobą? Kazałabym mu oddać te 250 zl!
      • maga_luisa Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 13.07.08, 20:29
        Jesteście małżeństwem? Macie wspólnotę majątkową? Uprzejmie mówisz: potrzebuję
        jutro samochodu od-do, proszę o kluczyki i dokumenty. I egzekwujesz.
        Nie jesteście, samochód jest wyłącznie jego? Kupujesz swój, nie ma innej opcji.
    • naprawdetrzezwy 1. zmień faceta 13.07.08, 21:36
      2. kup sobie samochód i nie jęcz, że ktoś nie chce ci dać swojej rzeczy/
    • rozbojnik_0 czy bez problemu.... 14.07.08, 09:18
      pozyczylabys innej kobiecie swojego faceta??
      • tapatik Re: czy bez problemu.... 23.07.08, 08:56
        rozbojnik_0 napisał:

        > pozyczylabys innej kobiecie swojego faceta??

        Moi rodzice dzielą się JEDNYM samochodem. Swojego czasu z tego samochodu
        korzystałem również ja oraz mój brat.
        Moja kobieta robi prawo jazdy, do czego sam Ja namówiłem, i jeśli zda egzamin
        będziemy jeździć jednym samochodem. Po kiego grzyba kupować dwa, skoro można jednym?
    • widokzwenus Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 14.07.08, 10:05
      A to jest Wasz samochód czy Jego samochód?
      Nie wiem czy to mąż czy nie, z postu to nie wynika. O ile
      teoretycznie WASZ samochód mógłby Ci dać to wcale się nie dziwię, że
      świeżo upieczonemu kierowcy, który sporadycznie prowadzi nie chce
      dawać samochodu.
      Jestem co prawda kobietą, ale samochód jest dla mnie rzeczą
      niepożyczalną - chyba że w ekstremalnych sytuacjach. Samochodu nie
      pożyczam i nie daję go prowadzić praktycznie nikomu. Wynika to
      zarówno z przywiązania do tej konkretnej rzeczy jaką jest samochód i
      przyznamże także z powodu dużego stresu związanego z innym kierowcą.
      Wyobrażam sobie jakie byłyby problemy gdyby ktokolwiek go uszkodził,
      nienawidzę poprzestawianych foteli, kierownicy, temperatury, radia
      itd.
      Nie dziwię się zatem facetowi że nie chce ci dawać samochodu. A
      jeśli jeszcze sam go sobie nie kupił tylko od rodziców dostał, to
      tym bardziej.
      Ja uważam że samochód jest po trosze jak facet - nie pożyczasz.
      Nie znamy sytuacji - ponarzekałaś na faceta i tyle a tak naprawdę
      liczą się też okoliczności towarzyszące.
      • iberia.pl Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 15.07.08, 19:28
        widokzwenus napisała:

        > A to jest Wasz samochód czy Jego samochód?
        > Nie wiem czy to mąż czy nie, z postu to nie wynika. O ile
        > teoretycznie WASZ samochód mógłby Ci dać to wcale się nie dziwię,
        że świeżo upieczonemu kierowcy, który sporadycznie prowadzi nie
        chce dawać samochodu.


        to po co ja namawial do zrobienia prawa jazdy?
        Kazdy sie kiedys musi nauczyc....
        Swiezy kierowca wcale nie musi sie wiazac ze szkodami na aucie-wiem,
        bo siostra tez sie uczyla na moim-jakos mu rysy od tego nie przybylo
        a Ona orlem nie byla.

        > Jestem co prawda kobietą, ale samochód jest dla mnie rzeczą
        > niepożyczalną - chyba że w ekstremalnych sytuacjach. Samochodu nie
        > pożyczam i nie daję go prowadzić praktycznie nikomu.


        Twoje prawo, inna sprawa, ze dla mnie to jest zwykla
        zaborczosc....roznie w zyciu moze byc i moze sie zdarzyc, ze
        bedziesz musiala albo jechac cudzym autem albo ktos bedzie musial
        jechac twoim autem i co wtedy? Padniesz na zawal?

        > Wynika to zarówno z przywiązania do tej konkretnej rzeczy jaką
        jest samochód i przyznamże także z powodu dużego stresu związanego
        z innym kierowcą.


        nawet jesli wiesz jak ta osoba jezdzi?

        > Wyobrażam sobie jakie byłyby problemy gdyby ktokolwiek go
        uszkodził,


        a jakie to problemy?Masz ubezpieczone auto ? Uwierz, nie sa to Bog
        wie jakie korowody.

        > nienawidzę poprzestawianych foteli, kierownicy, temperatury, radia
        > itd.

        sa auta, ktore maja pamiec foteli.Poza tym inny kierowca nie musi z
        automatu oznaczac zmiany staci radiowej czy temperatury.

        > Nie dziwię się zatem facetowi że nie chce ci dawać samochodu. A
        > jeśli jeszcze sam go sobie nie kupił tylko od rodziców dostał, to
        > tym bardziej.
        > Ja uważam że samochód jest po trosze jak facet - nie pożyczasz.
        > Nie znamy sytuacji - ponarzekałaś na faceta i tyle a tak naprawdę
        > liczą się też okoliczności towarzyszące.

        to po co ja namawial na prawo jazdy?
        Popadasz w skrajnosc.
        • widokzwenus Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 15.07.08, 19:55
          > to po co ja namawial do zrobienia prawa jazdy?
          Ja bym każdego namawiała do zrobienia prawa jazdy co nie oznacza że
          z automatu pozwole prowadzić mu swój.

          > bo siostra tez sie uczyla na moim-jakos mu rysy od tego nie
          przybylo
          > a Ona orlem nie byla.
          niestety osobiście znam 4 odwrotne przypadki

          ....roznie w zyciu moze byc i moze sie zdarzyc, ze
          > bedziesz musiala albo jechac cudzym autem albo ktos bedzie musial
          > jechac twoim autem i co wtedy? Padniesz na zawal?
          Sa sytuacje kiedy trzeba i są sytuacje kiedy nie jest to wymagane.
          Nie lubię prowadzić cudzego samochodu.
          W moim przypadku dochodzi ten problem, że nie kupiłam go sobie sama
          i czuję się w obowiązku dbać o niego podwójnie. Dlatego rozumiem
          tych, którzy maja podobnie.

          > a jakie to problemy?Masz ubezpieczone auto ? Uwierz, nie sa to Bog
          > wie jakie korowody.
          Nie mówię o ubezpieczeniu i pieniądzach tylko o fatalnej sytuacji
          osoby która go prowadziła. Nie wiem jakie wyrzuty sumienia miałabym
          gdybym rozwaliła komuś auto - pieniądze są w tym przypadku rzeczą
          drugorzędną.

          > sa auta, ktore maja pamiec foteli.Poza tym inny kierowca nie musi
          z
          > automatu oznaczac zmiany staci radiowej czy temperatury.

          Gratuluję wyboru auta jeśli takowe posiadasz. Ja niestety jeżdżę
          innym. I niestety w poprzednim samochodzie niewprawny początkujący
          kierowca rozwalił mi fotel.

          > to po co ja namawial na prawo jazdy?
          > Popadasz w skrajnosc.
          Powiedziałamu już w punkcie pierwszym - namawiałabym każdego. W
          skrajność popadasz Ty - nie ma danych, nie ma co gdybać. Są rózne
          układy i różne sytuacje. Jeśli Ty uważasz że samochód jest jak
          długopis - pozazdrościć Twoim znajomym. Ja uważam inaczej. Mimo że
          jest to tylko rzecz, mam do niej szacunek.





          • iberia.pl Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 16.07.08, 10:19
            widokzwenus napisała:


            > Ja bym każdego namawiała do zrobienia prawa jazdy co nie oznacza
            że z automatu pozwole prowadzić mu swój.

            nie piszemy tu o Tobie a o autorce i jej facecie.Nie sadze by
            namawiajac ja do zrobienia PJ powiedzial ale i tak nie dam Ci
            prowadzic auta...


            > niestety osobiście znam 4 odwrotne przypadki

            no coz bywa i tak, ale duzo zalezy rowniez od uczacego....


            > Nie mówię o ubezpieczeniu i pieniądzach tylko o fatalnej sytuacji
            > osoby która go prowadziła. Nie wiem jakie wyrzuty sumienia
            miałabym gdybym rozwaliła komuś auto - pieniądze są w tym przypadku
            rzeczą drugorzędną.

            dlaczego od razu zakladasz, ze ktos Ci rozwali samochod? Rownie
            dobrze taka osoba moze brac udzial w kolizji i nie byc jej sprawca.
            Wypadki sie zdarzaja czy to sie komus podoba czy nie.


            > > sa auta, ktore maja pamiec foteli.Poza tym inny kierowca nie
            musi z > automatu oznaczac zmiany staci radiowej czy temperatury.
            >
            > Gratuluję wyboru auta jeśli takowe posiadasz. Ja niestety jeżdżę
            > innym. I niestety w poprzednim samochodzie niewprawny początkujący
            > kierowca rozwalił mi fotel.


            w moim aucie nie ma niestety pamieci fotel-nad czym czasem
            ubolewam.A zeby komus rozwalic fotel to trzeba sie naprawde
            postarac...


            > Powiedziałamu już w punkcie pierwszym - namawiałabym każdego. W
            > skrajność popadasz Ty - nie ma danych, nie ma co gdybać. Są rózne
            > układy i różne sytuacje. Jeśli Ty uważasz że samochód jest jak
            > długopis - pozazdrościć Twoim znajomym. Ja uważam inaczej. Mimo że
            > jest to tylko rzecz, mam do niej szacunek.

            ja popadam w skrajnosc? W ktorym miejscu?
            W skrajnosc popadasz Ty-prezentujesz typowa dla naszego narodu
            postawe gdzie auto jest luksusem, na ktore sie dmucha i chucha a
            najelpiej nim nie jedzic.Owszem lat temu 20 tak bylo, w tej chwili
            to po prostu srodek transportu.
            Ja w przeciwienstwie do Ciebie nie mam oporow zeby jechac cudzym-
            czesto duzo drozszym niz moje-autem , tak samo nie mam problemu by
            dac prowadzic moj samochod komus innemu, kogo znam i wiem jak jezdzi.

            Wracajac do autorki watkiu to skoro facet ja namawial na PJ i
            wiedzial, ze np. ja na razie nie stac na swoje to mogl od razu
            zastrzec, ze owszem PJ to ona moze i bedzie miala, ale po to zeby je
            wlozyc do szuflady bo on jej swojego auteczka nie da.Po prostu
            powinien jasno przedstawic swoje stanowisko w tej sprawie.
            • widokzwenus Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 16.07.08, 11:02
              >W skrajnosc popadasz Ty-prezentujesz typowa dla naszego narodu
              postawe gdzie auto jest luksusem, na ktore sie dmucha i chucha a
              najelpiej nim nie jedzic.Owszem lat temu 20 tak bylo, w tej chwili
              to po prostu srodek transportu

              Ty ewidentnie masz problem ze zrozumieniem. Samochód jest dla mnie
              nieodzowną rzeczą i każdy z nim problem wymaga ode mnie pełnej
              dezorganizacji życia. Dlatego eliminuję zbędny czynnik ryzyka.
              Samochód nie jest dla mnie luksusem - jest dla mnie jak kibel,
              używając porównania które możesz zrozumieć.
              Jest nieodłączną częścią mojego życia i jest mi do sprawnego
              funkcjonowania absolutnie niezbędny.
              Nie uważam żeby samochód był luksusem, wręcz przekonana jestem że
              każdy może sobie go kupić i uczyć się jeździć - na przykład autorka
              postu. Niezależnie od tego czy stać ją na dwudziestoletniego rzęcha
              czy na nowiutkie bmw czy inny szpanerski samochód.

              Zgadzam się tylko pod jednym względem - facet powinien ją uprzedzić
              wcześniej, że jej samochodu pożyczał nie będzie. Natomiast
              kompletnie nie widzę powodu żeby mieć do niego o to pretensje.
              • iberia.pl Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 16.07.08, 12:53
                widokzwenus napisała:


                > Ty ewidentnie masz problem ze zrozumieniem. Samochód jest dla mnie
                > nieodzowną rzeczą i każdy z nim problem wymaga ode mnie pełnej
                > dezorganizacji życia. Dlatego eliminuję zbędny czynnik ryzyka.
                > Samochód nie jest dla mnie luksusem - jest dla mnie jak kibel,
                > używając porównania które możesz zrozumieć.
                > Jest nieodłączną częścią mojego życia i jest mi do sprawnego
                > funkcjonowania absolutnie niezbędny.

                czyli jak u kazdego-tudziez wiekszosci osob, ktore samochod
                posiadaja, tez im jest niebezbedny do normalnego funkcjonowania.
                Gdyby nie byl dla ciebie takim dobrem jak piszesz to bys nie miala
                schizy ani tak wielkich obaw przed uzyczeniem go innej (dodam znanej
                Tobie ) osobie.

                > Nie uważam żeby samochód był luksusem, wręcz przekonana jestem że
                > każdy może sobie go kupić i uczyć się jeździć - na przykład
                autorka postu. Niezależnie od tego czy stać ją na
                dwudziestoletniego rzęcha czy na nowiutkie bmw czy inny szpanerski
                samochód.

                zakup auta to jedno, a drugie nie wiem czy nie wazniejsze to koszt
                jego utrzymania-nie kazdy kupujacy ma tego swiadomosc.Poza tym po co
                kupowac auto skoro bedzie sie z niego korzystac sporadycznie ?
                • widokzwenus Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 16.07.08, 13:27
                  Jesli ktoś się chce nauczyć jeździc nie będzie korzystał z auta
                  sporadycznie - to raz.
                  Dwa - nie dla każdego samochód jest nieodzowną częścia życia, dla
                  niektórych jest tylko luksusową wygodą i doskonale by się bez niego
                  można było obejść.
                  Mój samochód jest dla mnie dobrem absolutnym, bo pomijając wszystko
                  inne jest moim wymarzonym modelem, traktuję go poza użytecznością
                  jak swój kaprys i niestety jest to model, którego rozwalenie lub
                  uszkodzenie wiązałoby się z długotrwałą naprawą, sprowadzaniem
                  części i problematycznym montażem pewnych rzeczy. Dlatego eliminuję
                  ryzyko i samochodu nie pożyczam. Nie przepadam tez za prowadzeniem
                  cudzego, bo w razie jakiegokolwiek uszkodzenia niezależnie czy z
                  mojej winy czy z czyjejś miałabym wyrzuty sumienia narażając kogoś
                  na załatwianie uciążliwych spraw. Tak trudno to zrozumieć?

                  Jakbym jeżdziła trupiastym rzęchem pewnie nie miałabym aż takiego
                  problemu, jednak nie zaprzeczę że pożyczałabym samochód tylko
                  naprawdę zaufanym kierowcom.

                  I po raz tysięczny podkreślę, że nadal nie wiemy czyj jest samochód
                  z postu założycielskiego i jaka jest sytuacja. Dlatego też daleka
                  jestem od wyrokowania że ten facet to egoistyczna świnia.
                  • iberia.pl Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 16.07.08, 15:11
                    widokzwenus napisała:

                    > Jesli ktoś się chce nauczyć jeździc nie będzie korzystał z auta
                    > sporadycznie - to raz.

                    nie kazdy kto sie uczy od razu codziennie jezdzi autem.rownie dobrze
                    moze sie uczyc najpierw jezdzac tylko w weekendy z osoba
                    towarzyszaca.

                    > Dwa - nie dla każdego samochód jest nieodzowną częścia życia, dla
                    > niektórych jest tylko luksusową wygodą i doskonale by się bez
                    niego można było obejść.

                    wg mnie to rzadkosc.

                    > Mój samochód jest dla mnie dobrem absolutnym, bo pomijając
                    wszystko inne jest moim wymarzonym modelem, traktuję go poza
                    użytecznością jak swój kaprys i niestety jest to model, którego
                    rozwalenie lub szkodzenie wiązałoby się z długotrwałą naprawą,
                    sprowadzaniem części i problematycznym montażem pewnych rzeczy.
                    Dlatego eliminuję ryzyko i samochodu nie pożyczam. Nie przepadam
                    tez za prowadzenim cudzego, bo w razie jakiegokolwiek uszkodzenia
                    niezależnie czy z mojej winy czy z czyjejś miałabym wyrzuty
                    sumienia narażając kogoś na załatwianie uciążliwych spraw. Tak
                    trudno to zrozumieć?

                    nie, tylko te argumenty roznia sie od postawy, ktora prezentowalas
                    kilka postow wyzej.

                    >
                    > Jakbym jeżdziła trupiastym rzęchem pewnie nie miałabym aż takiego
                    > problemu, jednak nie zaprzeczę że pożyczałabym samochód tylko
                    > naprawdę zaufanym kierowcom.

                    tez pozyczam tym, ktorych znam i wiem jak jezdza, a nie pierwszej
                    lepszej osobie ktora ma ochote sobie 4 literki powozic.
    • mike2005 [...] 14.07.08, 10:06
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • menk.a Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 14.07.08, 22:58
      Świeży kierowca to dobry kierowca??:P

      A poza tym: tak to jest być na garnuszku faceta zn na siedzeniu obok kierowcy.:P
      • lacido Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 14.07.08, 23:38
        ale żeby stać się nieświeżym to trzeba praktykować :)))
        • menk.a Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 14.07.08, 23:48
          lacido napisała:

          > ale żeby stać się nieświeżym to trzeba praktykować :)))
          Najlepiej ćwiczyć na cudzym aucie.:P
          • lacido Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 14.07.08, 23:53
            a mężowe to czyje, w końcu on to obcy(niespokrewniony, nie rodzina) facet :DDDD
            • menk.a Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 14.07.08, 23:58
              A wyjaśniło się czyje auto?:P
              • lacido Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 15.07.08, 00:03
                o kurcze jeśli tak to przegapiłam ;)))
          • iberia.pl Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 15.07.08, 19:29
            menk.a napisała:

            > lacido napisała:
            >
            > > ale żeby stać się nieświeżym to trzeba praktykować :)))
            > Najlepiej ćwiczyć na cudzym aucie.:P


            nie zawsze na dzien dobry ma sie swoje...ja nie mialam, malo tego
            moje poczatki za kolkiem jak wspominam dzis byly baaaardzo
            trudne.Jednak nikomu auta nie uszkodzilam.
    • pepegi Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 16.07.08, 14:12
      Po prostu boi się, że okażesz się lepszym kierowcą niż on.
    • natkak Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 17.07.08, 12:32
      kochanie spraw sobie własny wózek a zyskasz niezalezność za niewielką kasę.dziś już można kupić byle co za ok 2 tysiączki.
      • natkak Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 17.07.08, 12:36
        Mam jeszcze inny pomysł.Poproś o instruktarz jego kolegę albo odważnego sasiada.To musi podziałać!:-)
      • mike2005 Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 18.07.08, 10:02
        natkak napisała:

        > kochanie spraw sobie własny wózek a zyskasz niezalezność za
        > niewielką kasę.dziś
        > już można kupić byle co za ok 2 tysiączki.

        Nie każdy zadowala się byle czym.
      • iberia.pl Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 18.07.08, 10:54
        natkak napisała:

        > kochanie spraw sobie własny wózek a zyskasz niezalezność za
        niewielką kasę.dziś
        > już można kupić byle co za ok 2 tysiączki.

        ale madra rada....zapomnialas dodac, ze utrzymanie auta kosztuje, i
        to nie tylko paliwo....Policz moze choc raz ile rocznie wydajesz na
        utrzymanie auta zanim komus dasz taka rade.
    • martynique1982 Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 22.07.08, 14:10
      Moja Droga!Mój facet jest dokładnie taki sam.Ani płacze,ani
      groźby,ani aluzje,ani prosząco-kochające spojrzenie nie daje
      efektów.Podczas całego kursu jeżdziliśmy dwa razy(raz pół
      godzinki,raz trzy minuty),raz zaparkowałam(pod jego nieobecność)i
      tyle.Nie przejmuj się.I dobrze Ci radzę.Zacznij odkładac na swój
      wózek,bo się nie doczekasz.A samochód to męska zabawka,trofeum.Ta
      kupa blachy....Ech.
      • wanilinowa Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 22.07.08, 14:29
        w głowie mi się nie mieści że trzeba się prosić i błagać o coś takiego.. nie
        pozwala używać samochodu, to niech załatwia wszystkie rzeczy wymagające dotarcia
        gdzieś autem. z imprez też on wraca za kółkiem, mam nadzieję?
    • tapatik Re: Nie daje mi prowadzić samochodu 23.07.08, 09:05
      Bez sensu. Masz kupić drugi samochód czy jak? To nie zabawka, samochód i jego
      utrzymanie kosztują. Moi rodzice jakoś zawsze potrafili poradzić sobie z jednym
      samochodem i jeszcze ja z tego samochodu korzystałem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka