Czyżby?

28.10.08, 20:40
Takie pytanie bardziej do mężczyzn, aczkolwiek wypowiedzi kobiet też
mile widziane.
Dzisiaj spotkałam się z opinią księdza na temat antykoncepcji.
Zaskoczyła mnie ona bardzo mimo, iż wiedziałam dobrze, że podejście
kościoła do tej kwesti jest bardzo radykalne. Mianowicie ów ksiądz
powiedział mi, że stosując antykoncepcje hormonalną w związku
małżeńskim to dla męża będę niewiele wiecej warta niż (jak to
powiedział) gumilala. A to z tego względu, że seks stanie się zbyt
częstą przyjemnością itd. Oprócz tego powiedział mi, że stosując
pigułki przed zawarciem sakramentalnego związku pokazuje
potencjalnym partnerom, że jestem (i znowu cytat) dupodajką. I, że
żaden mężczyzna nie będzie mnie szanował jeśli będę się zabezpieczać.

Czy Wy faceci rzeczywiście tak uważacie? Czy kobieta, która dba o
to, żeby nie wpaść jest dla was, nie wiem, łatwiejsza? Mniej
wartościowa, albo puszczalska?
Wydaje mi się, że stosunek mężczyzny do kobiety zależy od ich
wzajemnych relacji i szaczunku a nie od tego czy ona się zabezpiecza
czy nie.
Liczę na szczere odpowiedzi...
    • modrooka Re: Czyżby? 28.10.08, 20:48
      Zawsze mnie śmieszyło koncepcja nauczania o seksie prowadzona przez osoby, które
      nie mają o tym jakiejkolwiek wiedzy, oprócz teoretycznej ( i to też w stopniu
      nagannym)
    • eskimojoe Re: Czyżby? 28.10.08, 21:34
      myślę, że tak nie uważają ale no właśnie zawsze jest jakieś ale, założenie,że
      środki hormonalne uchronią Cię od wpadki jest błędne, nic nie daje 100 procent
      pewności, więc katować organizm też nie ma sensu, chyba, że prowadzisz bujne
      życie seksualne więc zawsze lepiej się zabezpieczyć, najlepiej podwójnie, a co
      do tego,że stosowanie antykoncepcji może prowadzić do wniosku, że jesteś
      puszczalska, to co sadzisz o facetach, którzy mają gumki w portfelu,
      zabezpieczają się czy liczą zawsze na jakąś okazje?
      • keola Re: Czyżby? 28.10.08, 22:51
        1. kobiety czesto zabezpieczają się tzn. korzystają z hormonów z
        innych powodów niż niechciana ciąża. Czesto też nie mają wyboru.
        2. Odpowiednio dobrane środki hormonalne nie powodują 'trucia
        organizmu'
        3. To jak patrzę na faceta, ktory ma gumki w portfelu zalezy od tego
        jaki jest w stosunku do mnie. Poza tym czesto faceci, zwlaszcza
        młodzi, noszą gumki, żeby poszpanować przed kumplami, że mają bujne
        życie erotyczne. Nie mozna oceniach ludzi na temat antykoncepcji.
        Zeby dojsc do dobry wniosków po co ta osoba np. nosi gumki czy
        bierze pigułki trzeba ją poznać. Nie można od razu osądzać. Właśnie
        z tego biorą się takie stereotypy jak ten przedstawiony przez
        księdza.
      • lodowa_vinga Re: Czyżby? 29.10.08, 13:55
        Bezsensowna wypowiedź. Przecież te 99,8% to chyba starczy, żeby mieć jakiekolwiek zaufanie do tabletek. Lepiej się nie zabezpieczać, bo to 100% pewności nie daje? Ciebie chyba jebł***o i to ciężko. I jakie to trucie organizmu???
        Czy wiesz, że hormonalną antykoncepcję stosuje się w przypadku torbieli jajników, problemów z bolesnymi miesiączkami, w przypadku zaburzeń hormonalnych??? Nie wiesz.
        Ja biorę tabletki od jakiś... 9 lat. Pomogły mi bardzo a skutków ubocznych, tak szeroko głoszonych nie zauważyłam jakoś.
        • eskimojoe Re: Czyżby? 29.10.08, 17:06
          gdzie przeczytałaś o 99,8 skuteczności? środek hormonalny to nie koniecznie
          pigułka antykoncepcyjna,a co do trucia przecież to nie jest h2o tylko czysta
          chemia więc trujesz organizm czy tego chcesz czy nie. koleżanka pytała to
          odpowiedziałem jeżeli nie prowadzi życia seksualnego to po co brać, jak ma
          zamiar to niech bierze, czy ktoś ją osądza po braniu czy nie to chyba nie musi
          być problem, po co sie przejmowac co mysla inni a w szczególności ksiądz, no
          chyba ze jest sie typowym polskim katolikiem kościól jest be ale ślub kościelny
          już ok, i tu jak mysle mamy do czynienia z takim przypadkiem.
          • hydrazine Re: Czyżby? 29.10.08, 17:53
            dziecko, h2o w nadmiarze też ci może zaszkodzić... jak wszystko :-)
    • 1.xxx12345 Re: Czyżby? 29.10.08, 08:55
      jak następnym razem usłyszysz tego typu bzdury wzmocnione dupudajką, "zbyt
      częstą przyjemnością" itp. kwiatkami to zapytaj się tego mądrali czy już
      załatwili w KK sprawy homoseksualnych księży i pedofilii.
    • nawrocona5 Re: Czyżby? 29.10.08, 09:02
      >Oprócz tego powiedział mi, że stosując
      > pigułki przed zawarciem sakramentalnego związku pokazuje
      > potencjalnym partnerom, że jestem (i znowu cytat) dupodajką. I, że
      > żaden mężczyzna nie będzie mnie szanował jeśli będę się zabezpieczać

      .> powiedział mi, że stosując antykoncepcje hormonalną w związku
      > małżeńskim to dla męża będę niewiele wiecej warta niż (jak to
      > powiedział) gumilala.

      Czyli powiedział ci, że masz nie stosować ani w związku małżeńskim ani będąc panną.
      I co tu mogło zaskoczyć?
      Stanowisko kościoła - wiadomo jakie.
      Chore podejście do seksu i relacji między kobietą a mężczyzną - też u księdza
      nie dziwi.

      Uważasz księdza za wyrocznię i speca od tych spraw?
      • keola Re: Czyżby? 29.10.08, 11:42
        nawrocona5 napisała:

        > Uważasz księdza za wyrocznię i speca od tych spraw?


        nie uwazam ksiedza za wyrocznię. Chciałam tylko uslyszeć jego
        poglądy na ten temat w zamian za co zostałam nazwana "dupodają".
        Uraziło mnie dlatego chciałam znać opinię innych ludzi na ten temat.
        Ksiadz ma prawo mieć takie poglądy i krytykować moje ale nie w taki
        sposób.
        • nawrocona5 Re: Czyżby? 29.10.08, 12:03
          Poglądy na antykoncepcję to on sobie może mieć.
          Wiedzę o męskich opiniach - niby skąd?
          Czyzby panowie chodzili do księdza na męskie rozmówki o kobietach i pigułkach?
          Juz to sobie wyobrażam - jak tylko siada do konfesjonału ustawia się do niego
          kolejka facetów a każdy potem opowiada:
          "Proszę księdza, moja zona bierze pigułki, i mnie się wydaje że tego seksu jest
          przez to za dużo, czuję że żona staje się dla mnie gumilalą"

          Bzdura, prawda? Więc zapomnij o tej rozmowie, bo głupotami nie nalezy się
          przejmować.
    • hell Re: Czyżby? 29.10.08, 09:20
      Co za bzdura, nic mnie tak nie wnerwia jak skostnialy system wartosci K.K w
      stosunku do kobiety i mezczyzny. Dziwne jest tylko to ze kosciol tak chetnie
      wypowiada sie w sprawach zakazu antykoncepcj ale na to jak wyzywic gromadke
      dzieci jakos pomyslu juz nie ma.
    • cloclo80 Re: Czyżby? 29.10.08, 11:31
      Podejrzewam, że byłoby na odwrót tj. brak wiedzy nt. antykoncepcji
      obniżyłby twoje notowania.
    • funstein Re: Czyżby? 29.10.08, 11:54
      tytul watku godny intelektu kobiety ;)

      jaki ladunek informacyjny niesie slowo "Czyzby?"
      • keola Re: Czyżby? 29.10.08, 12:24
        matko. Czepiacie sie prostych rzeczy. Nie ważny jest tytuł czy
        treści jakie on niesie. Chodzi mi tylko o opinię. O to czy
        rzeczywiście męzczyna moze zacząc traktować seks przedmiotowo tylko
        przez to, że kobieta się zabezpiecza. Pytanie jest proste. Czy dla
        męzczyzny wierzącego bądź nie powszechność seksu uwłacza jego
        wartościom. Seks małżeński ma sprzyjać zliżeniu dwojga kochających
        się ludzi. Zacieśniać więzi, które ich łączą. Więc pytam tylko czy
        antykoncepcja ma wpływ na pojmowianie seksu? czy zmienia jego
        wartość emocjonalną na przedmiotą?
        Tyle.

        i prosiłabym szowinistycznych samców o nie krytykowanie intelektu
        kobiety.
        • funstein Re: Czyżby? 29.10.08, 12:28
          nie wplywa - sam pomysl pokazuje, ze seks dla ciebie jest narzedziem do
          zwiazania ze soba faceta co jest samo w sobie chore.

          lepszy jeden myslacy, szowinistyczny samiec niz milion feministek myslacych, ze
          mysla ;)
          • keola Re: Czyżby? 29.10.08, 12:42
            1. nie jestem szowinistką
            2. czyli wg Ciebie seks powinien być tylko narzędziem do
            zaspokajania potrzeb organizmu i nic poza tym? Czyli sfera uczuciowa
            w seksie się nie liczy?
            • c_n Re: Czyżby? 29.10.08, 14:17
              liczy się sfera ucuciowa dwóch osób, gorzej, jak jednej z nich nie zostaje
              zaspokojona pomimo częstotliwości i starań, tej drugiej osoby, mającej np
              dylematy odnośnie wpływu stosowania antykoncepcji na postrzeganie przez mężczyznę.
    • facettt po jaka hollere 29.10.08, 17:15
      przejmujesz sie "dupointelektualnymi" opowiesciami tych panow, nie
      majacych do tego o tej problematyce zadnego praktycznego pojecia?
    • nosorozecwlochaty Re: Czyżby? 29.10.08, 20:01
      Jeśli kobieta nie mając stałego partnera idzie na imprezę z
      prezerwatywami w torebce tak na wszelki wypadek, gdyby przypadkiem
      coś się miało zdarzyć z pierwszy raz widzianym facetem, no to cóż
      moje zdanie jest takie, że jest ona trochę zdzirowata.

      Nie widzę też potrzeby, żeby kobieta nie mająca stałego partnera
      stosowała antykoncepcję. To nie jest całkiem obojętne dla zdrowia.
      Jeśli facet nie może wstrzymać się 10 minut na pójście do kiosku czy
      na stację benzynową po gumy to nie świadczy o nim najlepiej i lepiej
      dla dziewczyny nic z takim nie robić.

      Co innego z mężem czy stałym partnerem. Dziecko to poważna sprawa i
      świadoma antykoncepcja jest wyrazem odpowiedzialności.Żaden normalny
      mężczyzna (pomijam tu dewotów ukztałtowanych przez wspomniane przez
      Ciebie pogadanki) nie będzie miał Ci to za złe.

      Ja jestem wierzący, ale antykoncepcję dopuszczam. Uważaj tylko by
      nie pomylić środków zapobiegawczych z wczenoporonnymi, bo to już
      jest inny kaliber i inna sprawa.

      A że seks w małżeństwie się kiedyś trochę znudzi... Cóż, pewnie tak
      będzie i nic na to nie poradzimy. Taki już jest ten świat. Na pewno
      nie jest to wina częstego seksu w początkowym okresie i stosowania
      antykoncepcji.

      Słowami księdza się nie przejmuj, ale do religii też się nie zrażaj.
      • keola Re: Czyżby? 30.10.08, 13:26

        nosorozecwlochaty napisał:

        > Jeśli kobieta nie mając stałego partnera idzie na imprezę z
        > prezerwatywami w torebce tak na wszelki wypadek, gdyby przypadkiem
        > coś się miało zdarzyć z pierwszy raz widzianym facetem, no to cóż
        > moje zdanie jest takie, że jest ona trochę zdzirowata.

        wiadomo taka kobieta jest niewiele warta jeśli tylko czeka na
        okazję. Mi chodzi o zabezpieczenia w stałym związku


        > Nie widzę też potrzeby, żeby kobieta nie mająca stałego partnera
        > stosowała antykoncepcję.

        tutaj też się zgodzę, bo jednak jest to spora ingerencja w organizm
        kobiety.


        > Ja jestem wierzący, ale antykoncepcję dopuszczam. Uważaj tylko by
        > nie pomylić środków zapobiegawczych z wczenoporonnymi, bo to już
        > jest inny kaliber i inna sprawa.

        wczesnoporonne to już przesada. bo raz, że zabija się dziecko, które
        powołalo się do zycia, a dwa lepiej myśleć przed niż po.

        Takich odpowiedzi właśnie oczekiwałam, a nie jechania po mnie tylko
        dlatego, że chce znać poglądy mężczyzn na tę sprawę.
        Ja nie wierzę w wiele rzeczy, które ów ksiądz mówi, bo wypowiada
        wiele sprzeczności, sam czasem neguje swoje poglądy. Ale to akurat
        mnie zaintrygowało i chciałam po prostu wiedzieć, czy mój partner
        może rzeczywiście mnie tak postrzegać.

        Dziękuję za uwagę.
        • oi_polloi Re: Czyżby? 30.10.08, 17:07
          > > Jeśli kobieta nie mając stałego partnera idzie na imprezę z
          > > prezerwatywami w torebce tak na wszelki wypadek, gdyby przypadkiem
          > > coś się miało zdarzyć z pierwszy raz widzianym facetem, no to cóż
          > > moje zdanie jest takie, że jest ona trochę zdzirowata.


          > wiadomo taka kobieta jest niewiele warta


          bardzo mało ci trzeba by ocenić wartość człowieka
        • teklana Re: Czyżby? 31.10.08, 14:22
          keola
          > wczesnoporonne to już przesada. bo raz, że zabija się dziecko,
          które
          > powołalo się do zycia, a dwa lepiej myśleć przed niż po.

          Kobieto ile masz lat?Gdzies sie uchowała?A może nauki czerpiesz
          tylko u głupkowatych księży?(nie obrażajac tych niegłupokowatych)
          Jakie dziecko przy okazji leków wczesnoporonnych ty masz na mysli?
          Tego typu pigółki zazywa sie do 72 godzin po odbyciu stosunku
          płciowego tak?Rzecz jasna bierze sie je w sytuacjach wyjatkowych i
          wcale nie jest powiedziane że jesteś już w ciąży ;-)W takim momencie
          nasze działanie jest oparte na przypuszczeniach.
          Jeśli już masz takie poważnie rozterki życiowe polecam zapytać
          partnera zamiast omijać go wielkim łukiem,albo kogoś kompetentnego
          w temacie,ale nie jakieś chamowatego księżulka.;-)
    • lacido Re: Czyżby? 29.10.08, 21:37
      dziwny tok rozumowania
    • i.see.you.baby Re: Czyżby? 30.10.08, 13:36
      aż mi sie słabo zrobiło jak doczytałam do końca. dzieciaku, ile
      Ty masz lat? jak można takie pierdołowate wywody traktować poważnie
      (nawet gdyby były wypowiedziane przez osobe z 'doświadczeniem')?
      każdy w miarę zdrowy na umyśle i odpowiedzialny facet woli jak jest
      zabezpieczenie. no chyba że bardzo chce zostac tatusiem. dla wielu
      seks bez zabezpieczenia=zero seksu.

      co do koscioła katolickiego, niby z jednej strony seks małżeński to
      nic złego, ale z drugiej najlepiej jakby tego seksu w ogole nie
      bylo.
      jeszcze inną sprawą jest to że Ty chcesz słuchać rad od księży...
      • keola Re: Czyżby? 30.10.08, 14:29
        czy w którejś z moich wypowiedzi było napisane, że chce słuchać tego
        co ksiądz mówi?
        Chyba zaznaczyłam dokładnie o co mi chodziło.
    • frisky2 Re: Czyżby? 30.10.08, 16:56
      Gdybym na powaznie myslal o jakiejs kobiecie i widzial, ze np. stosuje
      antykoncepcje, choc nie ma aktualnie faceta (wiec pewnie nie wyklucza
      przygodnych zwiazkow lozkowych), to bym sie 100 razy zastanowil zanim bym chcial
      sie z nia wiazac.
      Zwlaszcza teraz, w epoce HIV itp.
      Nie wspominam juz o swiatopogladzie.
    • oi_polloi Re: Czyżby? 30.10.08, 17:04
      kolejny odcinek tragikomedii z cyklu "ksiądz powiedział" eh szkoda gadac. trzeba bylo zapytac go jak taki madry czemu kosciol promuje metody naturalne skoro one tez sa sprzeczne z jego nauka
      • frisky2 Re: Czyżby? 30.10.08, 17:40
        Gdyby byly sprzeczne, to by nie promowal.
        frisky2
        • oi_polloi Re: Czyżby? 30.10.08, 18:50
          unikanie wspolzycia w dni plodne jest sprzeczne z nakazem "otwarcia na zycie"
          • frisky2 Re: Czyżby? 30.10.08, 20:15
            Otwarta na zycie znaczy ze sie nie zabezpiecza i jest gotowa zajsc w ciaze. A
            nie ze musi koniecznie wspolzyc w dni plodne:-) Pozdro
            • oi_polloi Re: Czyżby? 31.10.08, 00:41
              w jaki sposob jest gotowa zajsc w ciaze skoro mierzy temperature sprawdza sluz etc robi wszystko by jej uniknac i nie wspolzyje wtedy gdy moglaby zajsc?
    • bombalska Re: Czyżby? 30.10.08, 17:42
      Zasadniczo ksiadz mial racje, bo droga dedukcji doszlabys do tych samych
      wnioskow. Moze pomylil sie tylko w jednej kwestii, a mianowicie, ze
      spoleczenstwo jest juz na tyle tolerancyjne, ze nikt nie nazywa dziwka
      dziewczyny, ktora posza do lozka z nieswoim chlopakiem.
      Ale wracajac do ksiedza... idea jest taka, zeby chodzic do lazka z milosci, bo z
      tego biora sie dzieci. Jezeli jest inaczej, to efekt mamy taki jak widac: malo
      ktore dziecko wychowuje sie w pelnej rodzinie.
      No, ale jesli panny same ciagna do lozka, bo to sprawia, ze czuja sie
      atrakcyjniejsze, a panowie na to ida, bo fajnie jest, to na co komu milosc..

      Ja nie wiem, przeciez to co pisze jest chyba proste i oczywiste.
      Chyba, ze istnieje tylko jedna prawidlowa odpowiedz, i to taka, ktora autorka
      watku chce uslyszec.
      • atela Re: Czyżby? 31.10.08, 23:38
        "Poglądy na antykoncepcję to on sobie może mieć.
        Wiedzę o męskich opiniach - niby skąd?
        Czyzby panowie chodzili do księdza na męskie rozmówki o kobietach i pigułkach?"

        Może czyta to forum?;)
    • gs_win Kościół ma chore podejście do sexu 01.11.08, 10:21
      Cóż z tym zrobić - mają chore podejście do sexu . Czemu się dziwić -
      grupa kawalerów , który oprócz "marszczenia kapucyna" i wypaczonej
      wiedzy teoretycznej nawet nie wiedzą co to sex ? Kosciół uważa, że
      sex należy uprawiac TYLKO dla posiadania dzieci . Tak
      jak "Świadkowie: uważają , że transfuzna krwi jest grzechem ,
      Hindusi , że krowa jest święta a Arabowie , że świania jest
      nieczysta . Każda religia ma jakiś oodchył i nie nalezy się tym
      przejmowac . Co taki facet co NIGDY nie współzył z kobietą może
      wiedzieć ? Z jego wiedzą współzycie dla przyjemności faktycznie moze
      byc porównywalne do kochania się z lalką gimową . On NIE ROZUMIE
      czym jest sex . Nie nalezy miec do nich pretensji - po prostu NIE
      RZUMIEJĄ jakie to wspaniałe i jak łączy dwojga ludzi . Po "praniu
      mózgu" jakie przeszli w skoszarowanym przez 5 lat seminaruium
      uważają , ze ludzi laczy wspólna modlitwa . Oni po prostu NIE
      ROZUMIEJĄ jakie to wspaniałe dla związku jak jest udany sex . Ich
      zachowanie można wyjaśnić na bazie teorii dysonansu poznawczego -
      jak sami nie uprawiają sexu wmawiają sobie , ze jest to zjawisko
      naganne i złe . Tłumaczyc im radośc z sexu , to tak jak ludom
      pustynnym tłumaczyć radośc z pływania w jeziorze a Eskimosom
      opalanie się na plaży . Oni tego NIE POJMĄ .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja