keola
28.10.08, 20:40
Takie pytanie bardziej do mężczyzn, aczkolwiek wypowiedzi kobiet też
mile widziane.
Dzisiaj spotkałam się z opinią księdza na temat antykoncepcji.
Zaskoczyła mnie ona bardzo mimo, iż wiedziałam dobrze, że podejście
kościoła do tej kwesti jest bardzo radykalne. Mianowicie ów ksiądz
powiedział mi, że stosując antykoncepcje hormonalną w związku
małżeńskim to dla męża będę niewiele wiecej warta niż (jak to
powiedział) gumilala. A to z tego względu, że seks stanie się zbyt
częstą przyjemnością itd. Oprócz tego powiedział mi, że stosując
pigułki przed zawarciem sakramentalnego związku pokazuje
potencjalnym partnerom, że jestem (i znowu cytat) dupodajką. I, że
żaden mężczyzna nie będzie mnie szanował jeśli będę się zabezpieczać.
Czy Wy faceci rzeczywiście tak uważacie? Czy kobieta, która dba o
to, żeby nie wpaść jest dla was, nie wiem, łatwiejsza? Mniej
wartościowa, albo puszczalska?
Wydaje mi się, że stosunek mężczyzny do kobiety zależy od ich
wzajemnych relacji i szaczunku a nie od tego czy ona się zabezpiecza
czy nie.
Liczę na szczere odpowiedzi...