Dodaj do ulubionych

Poród rodzinny...

17.12.08, 16:03
Pokazano na Discovery poród rodzinny, facet wcale nie był przy
głowie rodzącej tylko patrzył jak z kobiety wychodzi dziecko, po
czym wzruszony przecinał pępowinę.
Czy równie wzruszony podejmie za jakiś czas współżycie?
Obserwuj wątek
    • wanilinowa Re: Poród rodzinny... 17.12.08, 19:06
      > Czy równie wzruszony podejmie za jakiś czas współżycie?

      ale to zdaje się nie jest Twoja sprawa? :)
    • 0ffka Re: Poród rodzinny... 17.12.08, 19:46
      sibeliuss napisał:

      > Pokazano na Discovery poród rodzinny, facet wcale nie był przy
      > głowie rodzącej tylko patrzył jak z kobiety wychodzi dziecko, po
      > czym wzruszony przecinał pępowinę.
      > Czy równie wzruszony podejmie za jakiś czas współżycie?

      Skąd to zainteresowanie?Zmieniłeś preferencje sex?
      rotfl...
      PS
      Bez odbioru!
      • kawitator Re: Poród rodzinny... 17.12.08, 20:32
        A fe dziewuszki ładnie to tak wypominać ? Każdy ma prawo zapytać jak go interesuje .
        Oczywiście odpowiedz na tak zadane pytanie możemy formułować tylko na zasadzie prawdopodobieństwa zdarzeń
        W 90 % ochoczo podejmie współżycie i to zdarzenie jeżeli będzie miało wpływ to raczej pozytywny
        W 10 % jego zona stanie się dla niego aseksualna i już nie będzie się z nią bzykał bo nabierze do niej wstrętu
        Co ciekawsze i na pozór dziwne nie ma statystycznie znaczących zależności pozwalających przewidzieć na podstawie wcześniejszych postaw w której grupie się dany facet znajdzie Wstrętu nabierają zarówno ci których przymuszono mniej lub bardziej finezyjnym szantażem, ci obojętni i w równym procencie ci którzy oczekiwali na to wydarzenie z chęcią i byli bardzo pozytywnie nastawieni
        ( na podstawie źródeł bowiem kiedy rodziły się moje dzieciaki coś takiego jak poród rodzinny nie istniało )
        • wanilinowa Re: Poród rodzinny... 17.12.08, 22:29
          ależ ja mu nic nie wypominam. stwierdzam tylko że współżycie pana z telewizora i
          jego żony nie jest jego sprawą. trochę mi to przypomina mentalność przekupek
          sadowiących się w niedzielne popołudnia na ławce przed chałupą i debatujących
          która z sąsiadek jest zbrzuchacona
          • poprioniony [...] 18.12.08, 00:30
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • juriusz_huszkedres Re: Poród rodzinny... 18.12.08, 13:20
            Hm - a od czego jest forum? Czy to nie jest przypadkiem ta wirtualna ławeczka
            przed chałupką? :)

            Pozdrawiam :)
            • wanilinowa Re: Poród rodzinny... 18.12.08, 20:32
              ale na takiej ławeczce można rozprawiać o rzeczach trochę bardziej
              abstrakcyjnych niż to czy pan X będzie chciał współżyć z panią X(podobny
              stosunek mam do wątków: "moja koleżanka ubiera się na różowo, czy wy też
              uważacie że to idiotka?")

              pozdrawiam również :)
              • juriusz_huszkedres Re: Poród rodzinny... 19.12.08, 11:20
                Ale nie rozmawiamy tu o tym, jak się ubiera koleżanka X, tylko o przykładowym
                gościu z filmu i dość ważnej decyzji życiowej. Dyskusja poszła w dość ważki
                temat, więc chyba różni się od plociuch kumoszek na miedzy.

                Pozdrawiam :)
                • wanilinowa Re: Poród rodzinny... 19.12.08, 23:43
                  > Ale nie rozmawiamy tu o tym, jak się ubiera koleżanka X, tylko o przykładowym
                  > gościu z filmu i dość ważnej decyzji życiowej

                  tak, o ważnej decyzji konkretnego pana. decyzji którą podejmuje każdy
                  samodzielnie. ironiczne komentarze sibelliusa (który nigdy nie stanie przed taką
                  decyzją) na temat tamtego człowieka jak najbardziej przypominają ploty kumoszek
                  lub dywagacje ateisty czy pan pokazany w telewizorze pójdzie do nieba czy do
                  piekła - jeśli ktoś preferuje bardziej wyszukane porównania
                  • 0ffka Re: Poród rodzinny... 21.12.08, 14:14
                    Dokladnie.
                    Sloggi jest zwyczajnie upierdliwy jak stara baba.
                    PS
                    Sama nie jestem za tego rodzajem porodu, ale szanuje decyzje innych.
    • lacido Re: Poród rodzinny... 17.12.08, 21:01
      Skąd my to mamy wiedzieć?

      a do współżycia wzruszenie jest niezbędne??
    • stukam_kopytkami Re: Poród rodzinny... 18.12.08, 10:24
      sibeliuss napisał:

      > Pokazano na Discovery poród rodzinny, facet wcale nie był przy
      > głowie rodzącej tylko patrzył jak z kobiety wychodzi dziecko, po
      > czym wzruszony przecinał pępowinę.
      > Czy równie wzruszony podejmie za jakiś czas współżycie?

      No właśnie. Tyle się o tym mówi, ze poród rodzinny to nie jest dobry pomysł.
      Właśnie z powodu, który wymieniłeś.
    • wawrzyniecpruski Kobiety juz nawet... 18.12.08, 10:45
      Kobiety już nawet urodzić nie potrafią samodzielnie i trzeba im w
      tym pomagać...Dla mnie to absurd, kobieta ma rodzić a facet ma iśc
      na piwo z kolegami, to jest naturalne i normalne a nie jakieś tam
      metroseksualne pomaganie przy rodzeniu.
      Ja w każdym razie należę do tej zwyrodniałej, samczej, bezczelnej i
      szowinistycznej części mężczyzn, którzy nie rodzą.
      Może jestem nienormalny, sam nie wiem...
      ;-))
      • juriusz_huszkedres Re: Kobiety juz nawet... 18.12.08, 12:46
        Może trochę zbyt radykalnie to napisałeś, ale rozumiem, o co Ci chodzi. Szczerze
        to ja bym chyba nie chciał jednak być przy porodzie. Wolałbym, żeby to było dla
        mnie tajemnicą. Rozumiem presję na swoich partnerów ze strony wielu kobiet -
        boją się, chcą, żeby ktoś dla nich ważny ich wspierał. Nie ma w tym nic
        metroseksualnego. Ale naprawdę nie każdy facet chce być przy porodzie.

        Czekam na zarzuty o tchórzostwo...
        • janwatroba Re: Kobiety juz nawet... 18.12.08, 13:09
          Ja bylem przy porodzie (od strony glowy) i nie zaluje.
          • juriusz_huszkedres Re: Kobiety juz nawet... 18.12.08, 13:19
            Good for you. No, ale być od strony głowy to co innego, niż od tej drugiej. Nie
            odważyłbym się w życiu, tak samo, jak nie zaprosiłbym mojej narzeczonej na
            przeprowadzaną na mnie operację na otwartym sercu lub jamie brzusznej (odpukać w
            niemalowane).
            • tygrysio_misio Re: Kobiety juz nawet... 19.12.08, 00:38
              co ja bym dala,zeby byc przy takiej operacji i zobaczyc serce albo cos innego na
              zywo;]

              poza tym porod nie jest operacja
              • juriusz_huszkedres Re: Kobiety juz nawet... 19.12.08, 11:22
                Życzę Ci, żebyś kiedyś zobaczyła, ale na mnie pod tym względem nie licz :D

                Poród może nie jest operacją, ale też widzi się wszystko "od wewnątrz", a sądzę,
                że takie widoki powinny być zarezerwowane dla tych, którzy postanowili zajmować
                się tym zawodowo.
          • maniek_koniuszko Re: Kobiety juz nawet... 21.12.08, 11:33
            Trudno zapomnieć ten widok?
            Te rozszarpane genitalium wielkie jak smocza jama w krakowie i
            głębokie jak studnia.
            To dziwne flakowate watrobowopadlinowe łożysko, które żona rodziła
            po urodzeniu dziecka.
            Dzidzia też ładnie wyglądała pewnie.
            Pozazdrościc,
            ale podziękować.

    • bertrada Re: Poród rodzinny... 18.12.08, 12:32
      A ja kiedyś widziałam program o kobiecie chorej na raka. Która nie miała włosów,
      rzygała na okrągło dalej niż widziała, miała grzybicę gdzie się da, była
      spuchnięta itp. I jej mąż całymi dniami przy niej czuwał i pielęgnował ją.
      Myślisz, że jak wyzdrowieje, to ten mąż równie chętnie podejmie z nią współżycie?
      • juriusz_huszkedres Re: Poród rodzinny... 18.12.08, 12:43
        Ja sądzę, że jeśli czuwał i ją pielęgnował, jeżeli ją kocha i jest dla niego
        cenną osobą, to myślę, że nawet bardzo chętnie.
      • maniek_koniuszko Re: Poród rodzinny... 21.12.08, 11:29
        A znasz Ty kogoś, kto raka miał i ozrowiał?

        Chorych się pielegnuje z innych niż pożądanie powodów, tylko żeby
        ulżyć im wostatnich chwilach życia.

        • wanilinowa Re: Poród rodzinny... 21.12.08, 12:57
          ja znam

          > Chorych się pielegnuje z innych niż pożądanie powodów, tylko żeby
          > ulżyć im wostatnich chwilach życia.
          >

          a to już jest nielogiczne. sugerujesz że facet jest przy porodzie ze względu na
          pożądanie?
    • na_buncie Re: Poród rodzinny... 18.12.08, 16:35
      za nic na swiecie nie bede przy porodzie !
      wiem jak to wyglada .
      kocham moja zone nad zycie i ona wie o mojej postawie w tym
      wzgledzie , akceptujac ja jednoczesnie
      wie doskonale jakie moga byc tego ewentualne czy wrecz bardzo
      prawdopodobne skutki
    • pollyannadorosla Re: Poród rodzinny... 20.12.08, 00:21
      cóż dla niego to nie byla obca kobieta, tylko ktoś bliski i to w dośc
      szczegolnym momencie, więc miał inne postrzeganie sytuacji niż Ty.
      Mam koleżankę - ginekologa, zdarzyło się jej płakać ze wzruszenia kiedy
      odbierała poród (ludzkimi a nie zawodowymi łzami).
      To co zobaczyłeś było po prostu całkowicie obce Twojemu dotychczasowemu poznaniu
      i to jest pewna wartość - dla Ciebie (mimo, ze zareagowałeś szokiem i
      obrzydzeniem). Czasami nasza własna miara może się okazać niewystarczająca do
      oceny tego z czym się konfrontujemy, warto sobie zdać z tego sprawę od czasu do
      czasu.
    • no_okki Re: Poród rodzinny... 21.12.08, 05:33
      sibeliuss napisał:

      > Pokazano na Discovery poród rodzinny, facet wcale nie był przy
      > głowie rodzącej tylko patrzył jak z kobiety wychodzi dziecko, po
      > czym wzruszony przecinał pępowinę.
      > Czy równie wzruszony podejmie za jakiś czas współżycie?

      = na wzwodzie moze mieć uraz
    • menk.a Re: Poród rodzinny... 21.12.08, 10:35
      Początek porodu, faza I - ok. Ale potem... lepiej za drzwiami. ;)
      • no_okki Re: Poród rodzinny... 22.12.08, 14:03
        menk.a napisała:

        > Początek porodu, faza I - ok. Ale potem... lepiej za drzwiami. ;)
        = DOBRA RADA MENKI
    • maniek_koniuszko Re: Poród rodzinny... 21.12.08, 11:36
      Nigdy w życiu!
      Kobitom to się we łbach poprzewracało.
      Niby to takie niezalżne. Samochód sama prowadzi, pieniądze sama
      zarabia, ale jak trwoga to do boga...
      Ja w tym cyrku udziału nie wezmę za żadne skarby świata.
      Na youtube.com sobie obczaiłem i podziekować!
      • wanilinowa Re: Poród rodzinny... 21.12.08, 12:58
        maniek_koniuszko napisał:

        > Nigdy w życiu!
        > Kobitom to się we łbach poprzewracało.
        > Niby to takie niezalżne. Samochód sama prowadzi, pieniądze sama
        > zarabia, ale jak trwoga to do boga...

        ..czyli do Ciebie? duże masz mniemanie o sobie :D
    • iberia.pl Re: Poród rodzinny... 21.12.08, 14:51
      nie masz wiekszych zmartwien ? Ciebie ten problem i tak nie dotyczy,
      wiec coz cie obchodzi jakis facet z filmu?
    • pani.misiowa Re: Poród rodzinny... 21.12.08, 18:43
      nie wiem, skad sie wziela ta moda na rodzinne porody
      od wiekow porody byly dla mezczyzn niedostepne (pomijam lekarzy,
      choc wlasnie nie bez powodu jest akuszerka a nie ma akuszera)

      ja bym wolala, by maz poczekal za drzwiami
      gdyby nalegal, moze bym rozwazyla, ale w tej kwestii sie zgadzamy-
      on tez woli poczekac za drzwiami :)
    • modrooka Re: Poród rodzinny... 21.12.08, 18:57
      Tak sobie myślę, że jak bym była postawiona w takiej sytuacji, nie chciała bym,
      żeby facet był przy porodzie. Bałabym się, że sobie mnie obrzydzi, że zacznę być
      jedynie matką dziecka i już nie chciałby ze mną się kochać. Bo nigdy nie wiadomo
      jak koleś zareaguje. Jak widać reakcje są różne. Lepiej nie igrać w tym
      przypadku z losem.
    • delayla ja nie rozumiem... 22.12.08, 10:39
      Czy faceci NAPRAWDĘ nie zdają sobie sprawy, że KOBIETY RODZĄ DZIECI? I że robią
      to właśnie TĄ drogą?
      • juriusz_huszkedres Re: ja nie rozumiem... 22.12.08, 10:44
        No raczej, że sobie zdają. Ale co innego zdawać sobie sprawę, a co innego
        zobaczyć naocznie. Niektóre rzeczy powinny jednak u niektórych ludzi pozostać w
        sferze wyobraźni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka