Dodaj do ulubionych

facet płaci na dom?

14.07.09, 17:20
na forum młodych mężatek zapodałam wątek na temat finansów w
małżeństwie/związków. większość kobiet - ku mojemu zdziwieniu -
zakłada, że pensja męża/partnera idzie na utrzymanie domu, a pensja
jej na tzw. waciki :)
trochę to nie fair, że żona wydaje kasę na przyjemności, a mąż ma
płacić na utrzymanie domu.
ja proponuje układ pół na pół (bez względu na zarobki).

jak to jest Waszym męskim okiem? za swoj ambitny cel uznajecie
utrzymanie domu TYLKO z Waszej pensji, czy chcecie, aby żona też
się dokładała???
Obserwuj wątek
    • annataylor Re: facet płaci na dom? 14.07.09, 17:22
      forum.gazeta.pl/forum/w,12264,97703544,97703544,facet_placi_za_utrzymanie_domu_.html

      tu jest link do wątku :) czekam na opinie mężczyzn
    • facettt stosownie do mozliwosci 14.07.09, 17:33
      annataylor napisała:
      pop na pol bez wzgledu na zarobki.

      to nierealne
      jauczciwiej jest, ze ta strona ktora wiecej zarabia wiecej wrzuca do wspolnego kotla (bez wzgledu na plec)

      Jezeli (jako np. businesswoman) zarabiasz 2 razy wiecej od meza
      - dokladasz sie w 2/3, a maz w 1/3 i odwrotnie :)
      • jamesonwhiskey Re: stosownie do mozliwosci 16.07.09, 16:22
        > Jezeli (jako np. businesswoman) zarabiasz 2 razy wiecej od meza
        > - dokladasz sie w 2/3, a maz w 1/3 i odwrotnie :)

        niby tak ale jest to pewnego rodzaju kara dla tego kto wiecej zarabia
        bo jesli jedna osoba pracuje po 16h dziennie i zarabia powiedzmy 10k
        a druga pracuje 4h i zarabia 1k to ta pierwsza na tym dosyc slabo wychodzi
        wiec wtedy wpada do glowy mysl po co tyle pracowac skoro i tak nic z tego nie
        mam wiec pracuje mnie mniej "wplaca" wlasciwie wszyscy traca
        przemyslenia dotycza jedynie proporcjionalnosci
        a nie tego czy kasa wspolna czy nie
        • facettt Re: stosownie do mozliwosci 16.07.09, 16:27
          Milczaco zakladam, ze obie strony maja normalne, a nie cwaniackie podejscie do zycia - czyli chca maksymalizowac swoje dochody (oczywiscie w rozsadnych granicach, a nie za cene pracy
          po 12 ha na dobe)
        • wanilinowa Re: stosownie do mozliwosci 16.07.09, 20:53
          jamesonwhiskey napisał:

          > > Jezeli (jako np. businesswoman) zarabiasz 2 razy wiecej od meza
          > > - dokladasz sie w 2/3, a maz w 1/3 i odwrotnie :)
          >
          > niby tak ale jest to pewnego rodzaju kara dla tego kto wiecej zarabia
          > bo jesli jedna osoba pracuje po 16h dziennie i zarabia powiedzmy 10k
          > a druga pracuje 4h i zarabia 1k to ta pierwsza na tym dosyc slabo wychodzi
          > wiec wtedy wpada do glowy mysl po co tyle pracowac skoro i tak nic z tego nie
          > mam wiec pracuje mnie mniej "wplaca" wlasciwie wszyscy traca
          > przemyslenia dotycza jedynie proporcjionalnosci
          > a nie tego czy kasa wspolna czy nie

          tiaa.. kochajmy się jak małżeństwo, liczmy się jak Żydzi :)
          • jamesonwhiskey Re: stosownie do mozliwosci 17.07.09, 13:08
            > tiaa.. kochajmy się jak małżeństwo, liczmy się jak Żydzi :)

            raczej pracujmy wspolnie dla wspolnego dobra
            a nie jedno pasozytuje na drugim
            • wanilinowa Re: stosownie do mozliwosci 17.07.09, 18:48
              jamesonwhiskey napisał:

              > > tiaa.. kochajmy się jak małżeństwo, liczmy się jak Żydzi :)
              >
              > raczej pracujmy wspolnie dla wspolnego dobra
              > a nie jedno pasozytuje na drugim

              w Twoich szczegółowych wyliczeniach nie znalazłam niczego co leżało kiedykolwiek
              obok słowa "wspólne". myślę, że po rozpisaniu takiego grafiku możesz spodziewać
              się rachunków za domowe oporządzanie (jak ktoś pracuje te 4 godziny to ma na to
              więcej czasu): schabowy z ziemniakami - 15,50; pranie 5 zł od sztuki, etc.
              • jamesonwhiskey Re: stosownie do mozliwosci 18.07.09, 15:12
                że po rozpisaniu takiego grafiku możesz spodziewać
                > się rachunków za domowe oporządzanie (jak ktoś pracuje te 4 godziny to ma na to
                > więcej czasu): schabowy z ziemniakami - 15,50; pranie 5 zł od sztuki, etc.\\

                domowe opozadzenie - co za belkot
                wrzucenie rzeczy do pralki to nie jest jakis wyczyn
                z rozwieszeniem zajmuje cale 10 min WOW ile taka praca jest warta 50 groszy ?
                • wanilinowa Re: stosownie do mozliwosci 18.07.09, 15:16
                  jamesonwhiskey napisał:

                  > że po rozpisaniu takiego grafiku możesz spodziewać
                  > > się rachunków za domowe oporządzanie (jak ktoś pracuje te 4 godziny to ma
                  > na to
                  > > więcej czasu): schabowy z ziemniakami - 15,50; pranie 5 zł od sztuki, etc
                  > .\\
                  >
                  > domowe opozadzenie - co za belkot
                  > wrzucenie rzeczy do pralki to nie jest jakis wyczyn
                  > z rozwieszeniem zajmuje cale 10 min WOW ile taka praca jest warta 50 groszy ?

                  a to już ustalisz sobie z twoją szczęśliwą małżonką, nie ze mną.
    • wanilinowa Re: facet płaci na dom? 14.07.09, 18:06
      annataylor napisała:

      > na forum młodych mężatek zapodałam wątek na temat finansów w
      > małżeństwie/związków. większość kobiet - ku mojemu zdziwieniu -
      > zakłada, że pensja męża/partnera idzie na utrzymanie domu, a pensja
      > jej na tzw. waciki :)
      > trochę to nie fair, że żona wydaje kasę na przyjemności, a mąż ma
      > płacić na utrzymanie domu.
      > ja proponuje układ pół na pół (bez względu na zarobki).
      >

      i pewnie w dodatku nie zgadzasz się z obiegową opinią że facet to świnia???
      herezje, na Boga, herezje!
    • jes.its.mi Re: facet płaci na dom? 14.07.09, 19:50
      Wszystko zależy od możliwości finansowych. Czasem zdarza się tak, że i jedna i
      druga wypłata nie starcza do pierwszego ;)
    • silic Re: facet płaci na dom? 15.07.09, 01:31
      żona nie ma się dokładać. Ona ma współutrzymywać.
    • dzikoozka Re: facet płaci na dom? 15.07.09, 12:18
      pół na pół w sytuacji gdy np. ona zarabia 3k a on 15k?
      Ona oddaje całość do kasy, on 3k?
      I musi zebrac na kosmetyczkę albo sie rozwieśc, no nie wiem...
      wg. najsprawiedliwiej byłoby procentowo, np. ona oddaje 80% swoich
      zarobków i on oddaje 80%, jakos tak, bo często kobieta nie może
      podejmowac b. wymagajacej (oi lepiej płatnej) pracy bo ma więcej
      obowiazków zw. z dziećmi i domem.
      Najlepiej byłoby wszystko wrzucac do gara i razem wydawac :)
      • truejg Re: facet płaci na dom? 18.07.09, 22:20
        > pół na pół w sytuacji gdy np. ona zarabia 3k a on 15k?
        > Ona oddaje całość do kasy, on 3k?

        W takiej sytuacji są 2 wyjścia:
        - takie jak zaproponowałaś, czyli żebranie na waciki
        - ustalenie wspólnego miesięcznego budżetu na utrzymanie domu na poziomie 4k a
        nie 18k... ale większość szczekających feministek nigdy nie pójdzie na taki układ :)
    • l_zaraza_l Re: facet płaci na dom? 15.07.09, 13:55
      Kiedyś jak ludzie tworzyli rodzinę to mieli rodzinna kasę. Nie było "Twoje /
      moje" ale nasze. To chyba bardzo upraszczało życie.
    • showmessage Re: facet płaci na dom? 15.07.09, 15:11
      Dzielenie twoje - moje nie ma sensu. W końcu przecież wiążąc się zakładamy, że
      mniej więcej będziemy dążyć do tych samych celów. Dlatego też i wydatki są
      wspólnie planowane. Zdecydowanie uważam że należy wszystko wrzucać do jednego
      wora. Dzielenie na moje twoje jest takie hmmm... małostkowe. :)
    • panirogalik Re: facet płaci na dom? 16.07.09, 19:26
      mój mąż ma taki pogląd, że facet musi zarabiać chyba że zdrowie mu nie pozwala
      bądź inne, szczególnie niesprzyjające temu okoliczności. Jak najbardziej
      wyobraża sobie sytuację w której kobieta jest na utrzymaniu mężczyzny, nie
      wyobraża sobie sytuacji odwrotnej. Nawet teraz w małżeństwie, gdy robimy razem
      zakupy, mąż nie lubi gdy to ja wyciągam pieniądze przy kasie. Mówi, że czuje się
      wtedy jak dooopek.
      • gocha033 nihil novi 16.07.09, 19:42
        panirogalik napisała:
        Nawet teraz w małżeństwie, gdy robimy razem
        > zakupy, mąż nie lubi gdy to ja wyciągam pieniądze przy kasie. Mówi, że czuje się wtedy jak dooopek.

        gdy pieniedzy jest pod dostatkiem na spokojne zycie
        - trudno o klotnie na ten temat.
        gdy jednak starcza ich "na styk" , to wtedy wiazace umowy
        sa niezbedne.

        • panirogalik Re: nihil novi 16.07.09, 19:50
          Racja. Ja pisałam jak wygląda to u mnie. Mamy więcej niż "na styk" i oby tak dalej.
    • kropeczka-b Re: facet płaci na dom? 16.07.09, 21:55
      Jedno zarabia więcej, drugie mniej.
      Jedno wiecej czasu poświęca pracy zarobkowej, drugie pracy w domu.
      Mało kiedy układ jest całkowicie wyrównany.
      Bycie razem to nie tylko zarabianie na dom, ale i utrzymanie tego
      domu. Jak ja piorę nasze gacie to on nam gotuje. Jak on jest wiecej
      czasu w pracy to ja zajmuję się naszymi dziećmi. Itp. itd. To
      kwestia umowna, kto co robi dla OBOJGA. Przeliczanie wspólnego życia
      tylko na zarabiane pieniądze jest dla mnie żenujące

      Według naszego prawa, zarobki współmałżonka są wspólną własnością :-)

    • disa .... hahahai 17.07.09, 11:08
      BRAWO

      no to jeszcze kwestia dokladania sie połowy w momencie gdy decyduja
      sie na dziecko...
      Kobieta przestaje pracowac w ktoryms tam miesiacu ciazy... pozniej
      jak nie ma pomocy musi 2lata wychowywacw domu dziecko zanim wysle do
      przedszkola i zacznie znowu zaraniac


      to PRZEPRASZAM na ten okres gdy nie pracuje przez dziecko ma wziac
      kredyt?
      czy po prostu zaczc oszczedzac od 1dnia pracy aby za 10lat miec kase
      na czas dziecka ;]
      • lisbeth25 Re: .... hahahai 17.07.09, 17:19
        A skąd wytrzasnęłaś takie rewelacje, że kobieta przestaje pracować w
        którymś miesiącu ciąży i jak nie ma pomocy musi 2 lata siedzieć w domu?
        Sama sobie to dziecko zrobiła?
        • disa Re: .... hahahai 18.07.09, 15:34
          no, ale skoro co niektore sa za dzieleniem 50/50 to chyba OCZYWISTE
          jest, ze jest tak przez CALY czas zwiazku... no bo chyba nie ma
          okresu ochronnego dla feministek -czy po prostu sa feministkami
          kiedy im wygodnie ;]


          nie wyobrazam sobie porzucic miesiecznego dziecka i isc do pracy
          ja wiem są Babcie, ale nie kazda kobieta mieszka obok
          matki/tesciowej... a zarabiac pieniadze zeby wydawac na DOBRĄ
          opiekunke... chore oddawac dziecko w obce rece
          wiec jak jest z tym 50/50 w czasie ostatnich miesiecy ciazy i
          1miesiecy zycia dziecka?

          ;]
          • lisbeth25 Re: .... hahahai 18.07.09, 19:21
            No widzisz, ale twój partner-mąż zapewne sobie wyobraża, że można
            zostawić miesięczne dziecko i iść do pracy- i większość facetów to
            sobie wyobraża.
            Nie rozumiem, dlaczego za takie zachowanie piętnujesz kobiety, a
            mężczyzn nie. Czyżby hipokryzja?
            Znam związki 50/50. Mają się świetnie, w przeciwieństwie do innych.
            • disa Re: .... hahahai 19.07.09, 10:23
              nasze miesieczne dziecko raczej pokarmu z piersi mojego partnera nie
              wyssa ;]
              a butelka karmila bede najpozniej jak mi sie uda z WIADOMYCH
              powodow -moze poczytaj sobie jaki wplyw n dziecko ma karmienie
              piersia ;]
              • lisbeth25 Re: .... hahahai 19.07.09, 10:41
                No i? O laktatorach nie słyszałaś?
                Znam mnóstwo kobiet którym karmienie piersią nie przeszkadza w pracy i
                odwrotnie.
          • silic Re: .... hahahai 19.07.09, 01:07
            > wiec jak jest z tym 50/50 w czasie ostatnich miesiecy ciazy i
            > 1miesiecy zycia dziecka?

            Zwyczajnie. W trakcie ciąży kobiecie (jeśli pracowała wcześniej) przysługuje
            normalne wynagrodzenie (bo albo pracuje albo jest na zwolnieniu lekarskim).
            Urlop macierzyński jest także płatny i trwa 20 tygodni - to sporo więcej niż 1
            miesiąc.

            Coś nie pasuje ?
    • big__mama Re: facet płaci na dom? 17.07.09, 11:27
      Cała kasa wspólna. Wydatki osobiste do 200zł/miesiąc - nie
      uzgadniamy z partnerem. Powyżej 200zł zasada uzgadniania z partnerem
      czy w tym miesiącu nas na to stać. W naszych warunkach sprawdza się
      doskonale.
      • jacek1982 Re: facet płaci na dom? 18.07.09, 22:14
        jak facet ma pozycje i więcej zarabia to jest naturalne ze on utrzymuje panią
        dom i dzieciora, jeśli zarabiają oboje marne grosze to wtedy zaczynają sie
        kłótnie o wydatki bogaci ludzie nie kloca sie o takie duperele jak np kto
        zapłaci za pampersy czy za dom :D
    • kotek.filemon Re: facet płaci na dom? 20.07.09, 13:16
      annataylor napisała:

      > na forum młodych mężatek zapodałam wątek na temat finansów w
      > małżeństwie/związków. większość kobiet - ku mojemu zdziwieniu -
      > zakłada, że pensja męża/partnera idzie na utrzymanie domu, a pensja
      > jej na tzw. waciki :)

      Młodziutkie mężatki dzielnie przygotowują się do roli młodziutkich matek, co polega na tym, że pańcia śmiertelnie zmęczona jest "ogromem obowiązków domowych" a wół roboczy za****dala na trzy etaty, żeby całą trzodę utrzymać. Wtedy jego pensja będzie musiała wystarczyć i na utrzymanie domu i na waciki.

      > ja proponuje układ pół na pół (bez względu na zarobki).

      Nie zawsze wykonalny, gdy obie strony cechuje duża dysproporcja wydatków. Ja zarabiam 2x więcej od żony i nawet głupio by mi było żądać idealnie równego udziału w wydatkach. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, że cała pensja żony idzie "na waciki" - ona też dokłada się do budżetu w miarę możliwości.
    • bugmenot2008_2 Re: facet płaci na dom? 20.07.09, 16:32
      mierzi mnie takie wyrachowane podejscie kobiet, to dzielenie skory na
      niedzwiedziu, "co moje to moje a co twoje to jeszcze zobaczymy". nie przepadam
      za ludzmi bez ambicji, ktorzy uwiesiwszy sie u szyi partnerowi nie maja zamiaru
      "isc do przodu" ani pracowac na wspolne dobro. w przypadku dysproporcji w
      zarobkach miedzy mna a zona bez oporow dokladalbym sie wiecej wiedzac ze druga
      osoba stara sie i chce cos zmienic a nie pasozytuje. a jednak nie wszystkim
      ksiegowym, kasowym i innym biurwom wystarcza ambicji zeby wyjsc poza zyczeniowe
      myslenie CHCE! i dojsc do PRACUJE NAD TYM. ot, dupa boli, glowa boli, brzuch
      boli, kolezanka powiedziala cos niemilego, Stasiakowa ma nowa kiecke i tak
      rozplywa sie ta zawodowa ambicja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka