temponick
04.01.12, 12:04
"Ludzie walczą o zdrowie i życie, a arogancki premier uśmiecha się jak idiota z ekranu telewizora": Bezsensowna bzdura i kolejny przykład niemocy państwa oraz kretyństwa decydentów, absurdów jakie spotykamy na co dzień od ponad 20 lat na tym bezkresnym oceanie biurokracji, kumoterstwa, nepotyzmu tudzież zawłaszczenia/kradzieży majątku narodowego oraz wszystkiego innego bla bla bla o których to sprawach już po prostu nie ma siły człowiek pisać. W roku 2012 w środku Europy w prawie 40milionowym kraju, gdzie do urzędu czy do apteki trzeba się fatygować z walizką dokumentów, w tym z wyciągiem metryki (albo świadectwem ślubu) babki poświadczonym niezliczonymi ważnymi pieczęciami wojewódzkiego oddziału ZUS w miejscu aktualnego zameldowania...
Ale do rzeczy. Prawie 10lat temu w regionie śląskim, wykorzystując bezhołowie (albo przepychanki?) na stołku centralnego prezesa ZUS, jeden z tamtejszych ciut mądrzejszych wprowadził w 6miesięcy Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego, którego to epokowego przedsięwzięcia z punktu widzenia informatyka (i informatyki światowej!) nie chcę objaśniać, żeby nie kompromitować pozostałych oportunistycznych przedstawicieli tego zawodu w tym dziwnym kraju. Z dziennika TV dowiedziałem się wczoraj, że mamy najlepszych na świecie programistów, co jest niby rzeczą totalnie z zagadnieniem niczym logicznym nie związaną!
Owa karta "służy do autoryzacji świadczeń medycznych pacjentów w placówkach służby zdrowia na obszarze województwa śląskiego" a w całym kraju rozpętała się ożywiona dyskusja na temat pieczątek na receptach podczas gdy ja kuźwa już 30lat temu mieszkałem w kraju, w którym po 2 czy 3 wizytach mój aptekarz klikając w klawiaturę óczesnego prymitywnego IBM compatible marki Olivetti wiedział o mnie i mojej rodzinie więcej niż ja, główny breadwinner oraz provider 5 osobowej rodziny, niż ja wiedziałem sam o sobie...