kszo.pany
23.12.06, 18:23
Ogień przerwał sen o północy
OSTROWIEC. Groźny pożar wybuchł w Ostrowcu Świętokrzyskim w mieszkaniu
należącym do mężczyzny, który od wielu lat trudni się zbieraniem złomu. Do
zaprószenia ognia doszło prawdopodobnie podczas libacji. Gdy zaczęło się
palić, lokator i jego kompani uciekli.
Zaraz po wybuchu pożaru, mieszkańcy bloku widzieli, jak nieznani mężczyźni
zbiegali po schodach i uciekali w popłochu. - Do czego to podobne, by narażać
nas na tyle kłopotów - żalili się mieszkańcy bloku. - Wiele razy
interweniowaliśmy w spółdzielni, by eksmitować tego człowieka, ale nic to nie
dawało.
Obudzeni w środku nocy ludzie z osiedla XXV-lecia wyszli przed klatki, by
dowiedzieć się, co się stało. Strażacy zrzucali z palącego się mieszkania
wersalki, krzesła, stoły. - Dobrze, że miał wyłączony gaz i energie
elektryczną, bo mogło by dojść do jeszcze większego nieszczęścia - mówili. -
Człowiek śpi, a tu obok ktoś urządza taką hecę.
Zgłoszenie o pożarze strażacy otrzymali tuż przed północą. Po kilku minutach
na miejscu zjawiły się trzy zastępy strażaków. Akcja trwała dwie godziny.
- Musieliśmy działać szybko i zdecydowanie, ale jednocześnie używać jak
najmniej wody - powiedział reporterowi „Echa” młodszy brygadier Andrzej
Rybicki, który kierował całą akcją. - Nie chcieliśmy zalać kolejnych mieszkań
i tym samym powiększać strat.
Kłopotliwego mieszkańca z bloku nr 12 doskonale zna prezes Ostrowieckiej
Spółdzielni Mieszkaniowej Andrzej Zaręba.
- Cóż z tego, że już w 1998 roku sąd orzekł eksmisję wobec tego pana, skoro w
mieście nie ma lokali socjalnych, gdzie można byłoby go przenieść - ubolewa. -
Od dawna wiedzieliśmy, że stwarza zagrożenie. Gromadzi duże ilości odpadów
zarówno w swoim mieszkaniu, jak i piwnicy. Jesteśmy bezsilni w takich
sytuacjach. Teraz przyjdzie nam jeszcze ponosić koszty związane z usuwaniem
uszkodzeń po pożarze.
Andrzej NOWAK nowak@echodnia.eu
ECHO DNIA