bmwariat
02.04.08, 06:28
Byłem wtedy o 21:37 w Warszawie na ulicy Marszałkowskiej koło
Rotundy...Dzwony zaczęły nagle bić, syreny wyć, samochody ,
autobusy, tramwaje stawać, ludzie wychodzili na zewnątrz, stawali,
niektórzy klękali. Każdy wiedział o co chodzi..
Takich tłumów jak wtedy jeszcze nie widziałem. O godzinie 22 było
więcej ludzi na ulicy niź w jakikolwiek inny dzień...Na drugi dzień-
w niedzielę, nie było słychać gwaru, raz na godzinę przejechał
samochód, nawet ptaków nie słyszałem. Wszystko ucichło...