Dodaj do ulubionych

W miejscu Supersamu

    • Gość: gosc Re: W miejscu Supersamu IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.08.10, 20:13
      ja nie mogę. Sami święci i najmądrzejsi na tym portalu. Żałość.Projekt rewelacyjny nie jest ale kiepski też nie. Solidny kawałek nowej tkanki miejskiej. A o habilitacji SK w Krakowie nawet nie będę komentował. WIdać że Antropo nic nie wie o stosunkach panujących na Warszawskim wydziale.
    • Gość: Antropo Re: W miejscu Supersamu IP: *.chello.pl 11.08.10, 23:57
      Dlaczego nie? Poproszę o komentarz, ponieważ z chęcią dowiem się czegoś nowego :) Domyślam się, że zasadniczy argument, to rzekoma środowiskowa zazdrość... Problem polega jednak na tym, że habilitacja (o ile mi wiadomo) podsumowuje cały dotychczasowy dorobek naukowy habilitanta. Gwarantuję, że zarówno w przypadku Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawskiej ASP, czy Uniwersytetu Fryderyka Chopina (a więc uczelniach o diametralnie różnych profilach działalności dydaktycznej) mówić możemy o podobnych stosunkach co na WA PW. Wspomniany problem nie jest bowiem funkcją miejsca, lecz ludzi. W każdym razie, gdzie jest ten zasługujący na wyróżnienie habilitacją (wbrew pozorom nie należy się ona "z urzędu") dorobek naukowy, twórczy, czy dydaktyczny wspomnianego wcześniej profesora? Zgadzam się jednak o tyle, że chyba faktycznie niepotrzebnie poruszyłem ten temat. Projekty pracowni Kuryłowicza od kilku lat wydają się coraz słabsze, może zatem zacznę raz jeszcze. Bardziej rzeczowo. Osobiście uważam, że architektura to coś więcej niż funkcja obrysu działki i zadanej wysokości. Nie jest to także jedynie technologia elewacji. Jeżeli ktoś powyższy budynek opisuje jako "solidny kawałek nowej tkanki miejskiej" to... śmiem się z tą opinią (delikatnie rzecz ujmując) nie zgodzić. W pewnym sensie budynek sprawia wrażenie "solidnego" o tyle o ile długo nic go nie ruszy... A poważnie: wygląda na to, że przepis na ten budynek był dość prosty: wspomniany obrys działki podniesiony do wysokości zabudowy po przeciwległej stronie ul. ulicy Puławskiej; do tego dodać można absolutnie dowolną dominantę. Co do elewacji: być może to rzecz gustu, niemniej ja światłocień lubię... budynek niemal absolutnie płaski (co przy jego gabarytach dodatkowo wzmacnia jego "klocowatość"). Poza tym, czy oby na pewno pojęcie tkanki miejskiej odnosi się tylko i wyłącznie do architektury (w technicznym rozumieniu tego pojęcia)? Czy od strony, nazwijmy ją umownie "społecznej" budynek ten zapowiada cokolwiek ciekawego? "Społecznie" ów budynek określić możemy jednym słowem - "Forsociąg". A od tego do architektury, czy jakiejkolwiek tkanki droga daleka...
    • Gość: ja Re: W miejscu Supersamu IP: *.acn.waw.pl 12.08.10, 10:54
      przepraszam cz ktoś wie w jakim miesiącu powstał projekt na tą nieszczęsną wieżę. Zostałam wyzwana od durniów bo porównałam Wieżę Kuryłowicza do apartamentowca JEMS-ów. Wiem że projekt JEMS-ów powstał w maju 2007 roku, kiedy powstał projekt Kuryłowicza?
    • Gość: ja Re: W miejscu Supersamu IP: *.acn.waw.pl 12.08.10, 10:59
      czy ktoś wie w jakim miesiącu został stworzony projekt wieźy???
    • Gość: jaaaaa Re: W miejscu Supersamu IP: *.chello.pl 12.08.10, 11:32
      budynek sprzed 50 lat miał więcej polotu i fantazji oraz niespotykaną konstrukcję niż te nowo projektowane nudne pudło - nie godzien zajmować działkę po nim
      niestety inwestor kasę liczy :/
    • Gość: gość Re: W miejscu Supersamu IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.08.10, 12:01
      antropo: Tak już całkiem serio. Czy przy swojej całej niechęci do SK serio uważasz że nie ma wartościowego dorobku? Kilkadziesiąt zauważonych zagranicą budynków, wydane książki, wielu nagrodzonych dyplomantów, Cztery nominacje do nagrody miesa van der rohe, miejsca w jury nagród w kraju i za granicą,pełne sale na wykładach.. Można wyliczać długo. Porównaj to z dorobkiem większości profesorów prezydenckich na Architekturze PW. TO w większości goście którzy ostatnią rzecz zbudowali 30 lat temu. Nie dostali od tego czasu żadnego zlecenia i nie wygrali żadnego konkursu. SK i jego żona są świetnymi wykładowcami. Zajęcia z prof. Ewą oceniam jako najlepsze w toku studiów. Nie jest tajemnicą, że "przyjaźni" starsi koledzy z uczelni kilkakrotnie na tajnym głosowaniu dawali o jeden głos negatywny więcej. Później nikt się do tego nie przyznawał. SK jest denerwujący, przyznaję. Czasem odstawia bufonadę. Ale to też część jego pracy, takim chcą go niektórzy klienci. Prywatnie, na branżowych wyjazdach narciarskich jest to bardzo miły gość.

      A co do działki, dano zadanie stworzenia intensywnej zabudowy. Architekt, jako usługodawca spełnił to zadanie. Jeśli jesteś tak naiwny aby myśleć, że klient coś zleci komuś kto zruinuje jego inwestycje może być tylko niepraktykującym miłośnikiem architektury. Zaufaj mi, to bardzo ciężki chleb i ktokolwiek kto zbudował choć kilka wartościowych budynków powinien być w Polsce Noszony na Rękach. Kuryłowicz, Jemsi, Ingarden, Stelmach. WIem ze młodzież ich nie znosi ale zanim w ogóle zbliżycie się do ich poziomu i wiedzy minie bardzo dużo czasu.

      ja: Liczy się pojawienie się projektu na forum publicznym. Plac Unii był pierwszy, ale powtarzam, to nie ma znaczenia. Jeśli uważasz że któryś z tych budynków jest kopią drugiego to wróć do szkoły. A jeśli zaraz wysuniesz myśl, że Jemsom projekt wykradzono przez publikacją to idź pod pałac prezydencki szukać spisków z innymi podejrzliwymi.
    • Gość: Antropo Re: W miejscu Supersamu IP: 109.243.92.* 12.08.10, 17:33
      Ze względu na nagłą sytuację postaram się pokrótce odpowiedzieć wyjaśniania zostawiając na później (za co z góry przepraszam). Myślę, że wszyscy zgodzimy się co do tego, że sukcesy dydaktyczne niebywale często nie znajdują pokrycia z sukcesami zawodowymi. Można być świetnym dydaktykiem, niemniej słabym praktykiem i na odwrót. Faktem jest także, że jest to ten szczególny rodzaj zawodu, w którym praca autorska zupełnie nie musi wiązać się z naukową w formalnym tego słowa znaczeniu. Co do zajęć Ewy Kuryłowicz faktycznie trudno zgłaszać zastrzeżenia (zresztą mój wpis w żaden sposób się do Niej nie odnosił). Nie wiem jednak do końca, jaki wpływ wywierają zajęcia EK na odbiór zajęć Jej męża. Faktem jest, że duża część wykładowców warszawskiego WA to marni dydaktycy. Co więcej, o ich twórczości powiedzieć możemy równie niewiele. Jeśli mielibyśmy mówić o autorytetach, to faktycznie trudno byłoby odnieść tę rozmowę do naszej (rozumiem, że przedmówca też czuje się z nią związany) uczelni. Pamiętam jak przed kilkoma laty w jednym z reportaży w telewizji :D obserwować mogłem proces twórczy Kuryłowicza: chodził po pracowni z ręką w kieszeni bazgroląc coś flamastrem na kartce papieru? wyglądało to przekomicznie.
      W swoim czasie o Krzysztofie Pendereckim krążyła anegdota, jakoby ten szykując się do negocjacji z wydawnictwem Peters kupił najnowszy wówczas model Mercedesa. Siłą rzeczy efekt musiał być piorunujący zwarzywszy na to, że mowa tu o niezwykle młodym kompozytorze. Ostatecznie grunt, to dobra pozycja wyjściowa do negocjacji. Nie mniej na pewnym poziomie, z pewnym dorobkiem (jedynie wspomnianym powyżej) nie wydaje mi się, aby bufonada miała jakiekolwiek znaczenie. Jest bufoniasty, bo taki chce być, nie zaś dlatego, że musi. Tym bardziej, że w końcu potrafi być bardzo miły.
      W kwestii działki i koncepcji jej zabudowy pozostanę nieugięty. Wybacz ale tym się różni architekt od inwestora, że ten drugi nie musi czuć się odpowiedzialny za przestrzeń, natomiast ten pierwszy tak (kwestia etyki zawodowej i poczucia współodpowiedzialności za przestrzeń). Architekt w pewnym sensie jest zawodem lokajskim ale chyba nie do tego stopnia. Jak już napisałem nie w każdym zdarzeniu musimy partycypować. To, czy konstrukcja Supersamu faktycznie groziła zawaleniem również pozostawiam pod rozwagę? Architekt miary Kuryłowicza tym bardziej nie musi porywać się na każde zlecenie. W pracowni projektowej spędziłem całe dzieciństwo, aż do teraz (zaś wieku przekornie nie ujawnię, choć lat ?nastu już nie mam), jednak (choć faktycznie jest to ciężki kawałek chleba) nie widziałem, aby architekt projektował pod dyktando inwestora? którym nie powodują bynajmniej względy sentymentalne. Wbrew temu co sugerujesz architekt w relacji z inwestorem ma całkiem sporo do powiedzenia tak w Polsce, jak i na zachodzie.
      Ja: nie przypominam sobie, abym mówił cokolwiek o kopiowaniu. Nie twierdzę też, aby Kuryłowicz podkradał komukolwiek projekty. Wspomniałem jedynie o tym, w jaki sposób zaprojektować coś, aby zawsze móc odeprzeć zarzut braku uwzględnienia otoczenia. Naprawdę nie trzeba się denerwować? to niczemu dobremu nie służy (podobnie, jak wędrówki na Krakowskie Przedmieście; w szkole wakacje :( ).
    • Gość: Antropo Re: W miejscu Supersamu IP: 109.243.92.* 12.08.10, 17:36
      Oczywiście po "kartce papieru" powinien być dwukropek.
    • Gość: gość Re: W miejscu Supersamu IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.08.10, 19:54
      Miło że wreszcie dyskusja weszła na poziom zbliżony do merytorycznego.
      1. Owszem, często dydaktyka i praktyka nie idą w parze. Moim jednak zdaniem w przypadku SK jest zarówno dobry dydaktyk jak i architekt (bardziej szef biura ale mający wpływ na jakieś 90% koncepcji powstających w holdingu Kuryłowicz :-). Zajęcia z nim były ciekawe choć złapać go choć na chwilę by pogadać było niemożliwe. No i jest bezlitosny na dyplomach, ale to również chyba wynika z braku czasu. Nadrabia to fajnymi asystentami od siebie z firmy, Kwieciński, Adamczyk, Goncikowski.
      NIe zgadzam się z twoją opinią. Uważam że radzi sobie nieźle na obu tych polach. Co do jakości projektów APAKI. Zdarza im się niestety coraz częściej wypuszczać projekty najwyżej mówiąc poprawne. Zdarzają się jednak bardzo dobre rzeczyv(Prosta Tower, Wolf Bracka, Menolly). Supersam być może zawiódł, ale w zestawieniu z takim poprzednikiem myślę że każda z propozycji konkursowych wyglądała blado. Nawiązanie do projektu konkursowego sprzed wojny jest moim zdaniem dobrym sposobem odwołania do historii tego miejsca. Pytałeś o funkcję miastotwórczą? Otwarte na wszystkie strony pasaże (podobny zabieg jak w Berlinie) dają szanse na stworzenie miejsca żywego po opuszczeniu biur przez klony. Ja odbije twoje pytanie. Jaką funkcję miejską miał stary supersam. Był urbanistycznym nieporozumieniem, podobnie jak odesłąne w niebyt kino moskwa. Skandal że nikt (a właściwie konserwator lub miasto) nie zadbało o przeniesienie go gdzie indziej, ale z punktu wspominanego przez ciebie tworzenia tkanki miejskiej był tak zupełnie zbyteczny.
      Nie brać udziału w zamkniętym konkursie gdzie bić się można z ważniejszymi konkurentami? Come on, skoro jesteś architektem to chyba wiesz że takich rzeczy się nie odpuszcza.

      Paragraf skierowany do JA nie był do ciebie, tylko do użytkownika o pseudonimie JA.
    • Gość: Antropo Re: W miejscu Supersamu IP: 109.243.52.* 13.08.10, 11:46
      Myślę, że zwróciłeś uwagę na coś, czego absolutnie w dyskusji o SK podważyć się nie da. Otóż jest rewelacyjnym menadżerem swojej pracowni. I choć dla wielu architektów tego rodzaju stwierdzenie jest obraźliwe osobiście uważam, że w tym zawodzie ta umiejętność jest jedną z kluczowych (Twoja uwaga o zaistnieniu projektu na forum publicznym), zaś uwagi SK o relacjach z inwestorem dla wielu, nie tylko startujących architektów mogą być niebywale cenne.

      W kwestii Supersamu: uwagi o tworzeniu tkanki miejskiej mają naturę czysto pragmatyczną (wychodzę z założenia, że jeśli już decydujemy się zagospodarować jakąś przestrzeń na nowo, to najlepiej zrobić to w sposób możliwie rzetelny); jak już zauważyłeś Supersam rozpatrujemy w kategoriach kulturowego dorobku inżyniersko-architektonicznego, nie zaś w kategoriach założenia urbanistycznego (tkanka miejska siłą rzeczy ma naturę dynamiczną); Co do uwag o władzach miasta to myślę, że jedynym rozwiązaniem jest policzenie do dziesięciu i pomyślenie o czymś przyjemnym? faktycznie ręce opadają.

      Jeśli chodzi o konkurs: z jednej strony masz rację (i nie jest to jedynie pusty chwyt retoryczny ? naprawdę się zgadzam) z drugiej marzy mi się (i wiem, że jest to naiwny idealizm), żeby każda ważna pracownia w naszym kraju nie kierowała się jedynie względami ekonomicznymi. Wiadome jest bowiem, że warunki są, jakie są: wiadomo było, że nikt (ani inwestor, ani miasto) nie był zainteresowany Supersamem.
      Luźna dygresja (nie dotyczy SK :D ): Jeśli nie możemy liczyć na wrażliwość, świadomość kulturową, poczucie estetyki, świadomość dorobku historycznego itd. urzędnika, to na kim możemy polegać? Jeśli ktoś ma mózg ze styropianu, dyplom architekta a jedyne przelewy w jego budżecie to te idące od prawnika inwestora pod biurkiem, to (raz jeszcze pytam) na kim możemy polegać? Wydaje mi się, że rola architekta może być tutaj istotna. Niestety jest to środowisko niebywale podzielone. Architekt, czy mu się to podoba, czy nie ma na kształt przestrzeni i jej odbiór wpływ zasadniczy!

      Co do paragrafu skierowanego do JA, to przepraszam, dałem się porwać dyskusji! ;D
    • Gość: komentujemy pod li Re: W miejscu Supersamu IP: 94.230.21.* 13.08.10, 14:40
      UPRAWNIENIA ARCHITEKTONICZNE DLA INŻYNIERÓW BUDOWNICTWA

      www.konstruktorbudowlany.fora.pl/uprawnienia-certyfikaty,26/konstruktor-architekt-nie-dajmy-sie-zwariowac,1806.html

      Dziękujemy BRYLE za nieusuwanie tej informacji.
    • Gość: ja Re: W miejscu Supersamu IP: *.acn.waw.pl 14.08.10, 19:41
      to jest dopiero budowla imperiumojca.pl/81263
    • Gość: mk Re: W miejscu Supersamu IP: *.zone3.bethere.co.uk 19.08.10, 12:22
      Dla tego kto zgodzil sie na rozbiurke super samu nalezy sie KRYMINAL! tak jak malo jest miejsca w Wawie na takie nic wiezowce!!!
      Supersamek moglby byc smialo centrum kultury, galeria, fajna restauracja a ta bryla.....
      Jestesmy gorsi niz sowieci, wszystko zrownac dla tego szklano-plastykowego szajsu

      Tak jest jak urzedasy biora sie za urbanistyke!
    • Gość: qwert Re: W miejscu Supersamu IP: *.chello.pl 19.08.10, 17:10
      Placzcie i plujcie jadem ile chcecie ale supersam to tandeta byla. Dobrze ze go rozwalili nowy budynek dobrze wplynie na okolice.
    • Gość: Marcin Re: W miejscu Supersamu IP: *.chello.pl 28.08.10, 19:59
      Ale dziadostwo, ludzieeee :(
    • Gość: Gość: Wiktor Re: W miejscu Supersamu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.10, 19:00
      W tym miejscu miał stanąć wieżowiec polskiego radia o prawie takiej samej wysokości w tedy był by to najwyższy wieżowiec w Warszawie tak więc jest to powrót pierwotnej koncepcji
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka