Dodaj do ulubionych

dom w starym, dobrym stylu

IP: *.acn.waw.pl 20.04.05, 12:48
mam taki dylemat:

potencjalny mój klient, ktory chce abym zrobila mu szkic koncepcji przed
podpisaniem umowy, ma takie niedzisiejsze oczekiwania

dom tradycyjny, materiały tradycyjne, wykonczenie - jak w domku, w bardzo
dobrym stylu, ale sprzed 100-150 lat

duza kuchnia, z piecem, na srodku stół - cos w stylu kuchni u zlotopolskich

jednoczesnie nie chce, aby kuchnia byla kompletnie oddzielona od salonu i
jadalni (takiej bardziej gosciowej)
inne oczekiwania - typu waskie schodki na góre, 2 pokoje dla dzieci na
poddaszu + tajemniczy strych, 1 lazienka na dole /domek ma byc maly/ jest dla
mnie oczywiste

natomiast, od tygodnia mysle, jak zrobic te kuchnię, aby byla funkcjonalna,
nie za mala, ale i nie za duża, no i nie przytlaczala tego okolo 25 metrowego
saloniku...

no i to otwarcie jej na salon

zrobilam tyle domow, tyle wnetrz a z tym nie moge sobie poradzic...
ha
aha- klimat bullerbyn mam miec za wzór, pewnei znacie dzieci z..
Obserwuj wątek
    • Gość: monika Re: dom w starym, dobrym stylu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 14:34
      100 lat temu to rzadko kto miał łazienkę. Wygódka w ogrodzie. Namów na
      powtórzenie starych dobrych klimatów.
      Mnie też się to zdarza, ze z klientem ciężko - dwór ma być! , ale nie taki co
      ma 6 okien z przodu, taki to ma kolega prezes, my zrobimy 8!!!
      Na łazienkę na dole, wąskie schody na strych, pokoje dzieci na poddaszu - przy
      spotkaniu uruchom wyobrażnię najlepiej żony klienta ( na marginesie zapraszam
      zawsze oboje i z reguły przychodza razem -czasem jest nawet fajnie, jak się
      zaczynają kłócić w pracowni o duperele typu wanna na dwoje ). Taką wizję jej
      przedstaw - dziecko w nocy idzie siusiu, żle stanęło i leci ze schodów -
      trzeżwieje jak po amoniaku. Co do kuchni, to musi być duża , bo jak stół to
      prawdziwy a nie na 4 osoby, trzeba gdzieś czasami świnię rozebrać na drobne,
      wokół musi być miejsce,żeby służba nie trącała. A w ogóle kuchnia to nie dla
      Państwa tylko dla gosposi. to taki wstyd. Do dziś klienci zamykają mi kuchnie,
      bo co będzie, jak żona bigos albo flaki gotuje, a tu przyjdzie gość.
      Rzeczywistość jest bardziej prozaiczna niż powyższe tłumaczenie - kupa garów w
      zlewie z 2 dni, bo jakoś nikomu się nie chce. Salon....ik 25 m no.. rewelacja.
      Nie daj sobie napluć w kaszę...Przekonuj,przekonuj do swojego, każ sobie
      wyobrażać,a wyjdzie na twoje. Popuścisz, to Cię zeżre i będzie opowiadał innym
      potencjalym klientom, że właściwie to on nic takiego super nie chciał, ale Ty
      nie potrafiłaś. Mnie się udaje tak lawirować (choć przyznam łatwo nie jest), że
      w końcu klient moje pomysły potraktuje jak swoje. A póżniej opowiada znajomym,
      że tak sobie super wymyslił,a architekt mu to tylko narysował. I o to chodzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka