Dodaj do ulubionych

DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLNI?

    • Gość: bogdan Re: DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLN IP: *.pomorzany.v.pl 14.08.05, 18:53
      hoho, witam szczecin
      swoją droga nie ma znazenia czy to koszykowa , żołnierska (ja jeszcze z
      piastow) czy też inna ulica z innego miasta, i nic nie usprawuedliwia autorów
      projektów ( nie ważne czy tylko sie podpisuje, czy też jest rzeczywistym
      projektantem) którzy popełnili okrutne babole - okno na wysokości j.w. ( no
      chyba że ktoś pomylił wymiary na lizaku - to do budowlańca-a nadzór na budowie
      był sporadyczny - koszty :)....), z drugiej strony i t u gro o sób ma 100 %
      racji - JAKI PAN TAKI KRAM, inaczej mówiąc społeczeństwo ma architekture w ...
      pie, ma tak naprawde jakąkolwiek kulture, nie mówiąc o sztuce w głebokim
      czyms, wieć skutki takie jak widać, mało ego nie tylko opływający śliną ,
      opoluci i nie dobrzy developerzy maja wpływ na "tanią" mieszkaniówkę , czy tez
      architekture, ale również nasi możnowładcy nie wiele odbigający zwłaszszca
      cenami - mam na myśli przetargi , gdzie jedyną wartością jest cena ,
      kształtuja nasza przestrzeń
    • wrotka9 Re: DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLN 14.08.05, 21:15
      Zapraszam na Koszykową na wystawy Prac Dyplomowych czy
      semestralnych ...architektura jest piekna i funkcjonalna...tak naprawdę
      tylko na studiach mozna szalec wyobraźnią i projektowac cos zupełnie
      wyjatkowego...w życiu i praktyce jest zupełnie unaczej..sama sie o tym
      przekonałam....jesli chodzi o mieszkaniówkę....Inwestorów właściwie nie
      obchodzi że w domach przez nich budowanych maja mieszkać ludzie..im bardziej
      prestiżowa inwestycja tym większe knoty...ale co tam zawsze znajdą się
      tacy którym marzy się mieszkać w apartamentowcu...ale to tylko
      pozory...42metrowy apartament to chyba nieporozumienie ???? zgroza.....i
      wszędzie te aneksy kuchenne..to ogromna oszczędność na powierzchni...tylko
      jakim kosztem....
      Ale....można znaleźć fajne mieszkanka...zazwyczaj na peryferiach Wwy lub
      budowane przez śpółdzielnie ale ta forma nie każdemu odpowiada...
      Tak przyznaje , wsród architektów sa tez wyrobnicy...mało zdolni..ale to
      nawet nie chodzi ze mało zdolni...raczej bez wyobraźni i mało
      inteligentni... projektują ale nie zastanawiaja się nad tym ,że ktoś
      będzie w tym mieszkał...i tacy właśnie projektuja dla bogatych
      developerów ,którzy także mają gdzieś przyszłych lokatorów ważne by
      wszystko sprzedać z największym zyskiem....i tak znajdzie sie taki co
      kupi.....wiec po co się wysilać....
      Sama kiedys przerabiałam takie mieszkanie....i zastanawiałam się kto
      rozplanował te wnetrza czy aby napewno architekt bo wystarczyła
      naprawde niewielka korekta i wyszło super... Skąd ludzie biora takie
      pomysły....nie potrafię tego sobie wytłumaczyć


    • Gość: kubakik Re: DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.05, 15:48
      słabo u kolegi z ortografią - same literówki (?)
      A propos meritum - my, architekci rysujemy to czego chce dewelopper,
      spółdzielnia itd. Projektujemy za pieniądze, bo to nasz zawód ale musimy się
      SŁUCHAć tego, kto ważniejszy, a decyduje przeważnie dział sprzedaży, tam wiedzą,
      że na konkretnym osiedlu standardem mieszkania jest np. JEDNA łazienka albo
      kuchnia jako wnęka z pokoju dziennego (pozwalają na to zresztą przepisy).
      Budynki stoją ciasno, bo skończyły się czasy PRLu i ziemia ma swoją ceną. Im
      gęściej, tym tańsze może być mieszkanie!. Nie polemizuję z konkretnymi
      przykładami źle rozwiązanych mieszkań, bo na pewno się to zdarza, ale każdy
      klient/mieszkaniec ma swoje zdanie na temat idealnego mieszkania - patrz
      następne wpisy. Zaprojektowane przeze mnie i moją pracownię budynki podpisuję na
      murze, ale kojarzy się to opinii publicznej bardziej z zarozumialstwem, mniej z
      odpowiedzialnością za projekt.Zapraszam "profesora" do obejrzenia paru
      zagranicznych pism (np.Detal, Architecture d/aujourd/hui, Area,Croquis)-tam
      można zobaczyć, jak projektuje się mieszkania w Europie; myślę, że nie w każdym
      chciałoby się mieszkać. Zgadzam się z jednym - architektura to sztuka...
      • Gość: Arch z Amsterdamu Re: DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLN IP: *.static.tiscali.nl 15.08.05, 16:20
        Nie tlumacz swojej indolencji, braku zdolnosci oraz konformizmu tym, ze ktos
        Tobie cos kazal. W Polsce ludzie wreszcie powinni brac odpowiedzialnosc za to
        co robia. A tlumaczenie w stylu, ze developer mi kazal to tlumaczenie piecio-
        siedmiolatka.

        PS. Zmien zawod jak nie mozesz samemu czegos zrobic.
        • Gość: kubakik Re: DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.05, 16:37
          do "gościa z Amsterdamu- widziałem to miasto parę razy, specjalnie jeździłem
          oglądać mieszkania, są często gorsze niż te, które tutaj zrealizowałem.
          Przez ostatnie 15 lat budynki mieszkalne b. się poprawiły, zarówno ich wygląd
          jak i funkcjonalność mieszkań, ale to nie zasługa/wina architektów ale rynku.
          Tylko konkurencja wymusza postęp. To dotyczy zarówno nas projektantów jak i
          dewelopperów. Konformizm nie ma nic do rzeczy - można projektować tak, jakie
          jest zapotrzebowanie.Chętnie bym zaprosił malkontentów do mojego biura i dał
          poszaleć...
          • Gość: arch. z Amsterdamu Re: DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLN IP: *.static.tiscali.nl 15.08.05, 16:49
            tak wiem, wiem jak to jest w Polsce. Wszyscy w moim rodzinnym kraju zachowuja
            sie jak polska reprezentacja w pilce noznej "jestesmy swietni ale niestety
            sedzia gral przeciwko nam, buty nas obcieraly oraz mielismy pecha poniewaz trzy
            razy strzelilismy w slupek".

            Czas przestac sie wreszcie glupio tlumaczyc. I dotyczy to nie tylko architektow
            ale i lekarzy, prawnikow, politykow itd.itp. W Polsce nikt nie umie poniesc
            odpowiedzialnosci za swoje bledy. Zawsze ktos inny jest temy winny.

            • Gość: Łysy Re: DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 17:01
              zapraszamy architektow z amsterdamu, aby przybyli pomoc podniesc sie naszej
              upadlej architekturze i wziac odpowiedzialnosc za decyzje. czekamy!
              • Gość: gronostaj Łysy kilka słów do Ciebie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.05, 10:34
                Możesz sobie kpić, ale prawda jest taka, że Polacy w dziedzinie architektury i
                urbanistyki mogliby się wiele nauczyc od Holoendrów.

                1. W Amsterdamie pierwszy współczesny plan zagospodarowania przestrzennego
                miasta powstał na początku XVII wieku. W Warszawie z tego co wiem nie powstał
                do dzisiaj.
                2. W Holandii "nie boją" sie okien.
                3. Dbanie o szczegóły, zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz.
                4. Dbanie o zabytki architektury. W Polsce pomimo niszczycielskiej wojny, wielu
                architektów traktuje zabytki jak przeżytki patrz Plac Zbawiciela.
                4.
                • Gość: Łysy do gronostaja IP: 81.21.194.* 17.08.05, 10:49
                  nie mam co do tego watpliwosci, najmniejszych, ze moglibysmy sie nauczyc od
                  holendrow. poczytaj pare innych watkow, sam o tym pisze.
                  natomiast wymadrzanie sie z pozycji "arch. z amsterdamu" to durna pokazowka i
                  pyskowka. naprawde, zapraszamy na polskie podworko, sprobowac wlasnych sil.
                  ustanawiac nowa jakosc i byc nonkonformista. autentycznie i szczerze,
                  zapraszamy.
      • Gość: camel Re: DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLN IP: *.acn.waw.pl 15.08.05, 19:20
        Do Kubakik:
        To jest jakies nieporozumienie. W zadnym cywilizowanym spoleczenstwie architekt
        nie moze doprowadzac do sytuacji, w ktorej zrzuca odpowiedzialnosc na czynniki
        zewnetrzne (deweloper, rynek itd.) Od niego samego i calego srodowiska zalezy
        zmiana oblicza polskiej architektury. To srodowisko powinno zmieniac te
        paradoksy, bo to oni sa do tego przygotowani zawodowo i oni ulegli presji rynku
        (ceny jako jedyne kryterium przetargowe, zanizanie kosztow pracy projektowej,
        ustawianie przetargow, obnizanie jakosci projektow i rzemiosla). Tlumaczac sie w
        ten sposob dajesz do zrozumienia, jakim konformista jestes i jaki masz stosunek
        do swoich projektow. Dlatego w Polsce wciaz powstaja knoty. Jesli ide do lekarza
        oczekuje, ze mi pomoze bez wzgledu na to ile zarabia i jaka jest sytuacja
        polityczno-towarzyska w Polsce, ufam, ze zrobi to najlepiej jak umie.
        cyt.:"... my, architekci rysujemy to czego chce dewelopper,
        > spółdzielnia itd" - To jest absurd. Deweloper w takim wypadku nie potrzebuje
        uslug architektow, sam przeciez moze narysowac co chce. Rece opadaja. Pozdrawiam
      • Gość: gość portalu Gapa Re: DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 19:41
        He he...nie obarczaj winą za wszystko developerów...prawda jest taka ze
        dobry architekt nawet stodołę zaprojektuje z klasą........pozdrawiam
        wszystkich odpowiedzialnych i z wyobraźnia....na szczęście jast Was jeszcze
        wielu : ))
    • Gość: arch. z Amsterdamu DO POLSKICH ARCHTEKTÓW!!! IP: *.static.tiscali.nl 15.08.05, 15:55
      Szanowni architekci, wyjechalem z Polski szesc lat temu, m.in dlatego, ze
      mailem dosyc sluchania, ze "czegos sie nie da zrobic". Jak bylem w Polsce to
      wiecznie slyszalem, ze czegos sie nie da zrobic, bo cos jest za drogie, bo jest
      niewykonalne, bo musisz isc na kompromis, bo to wymaga czasu, bo zly developer,
      bo zly klient itd.itp.
      Ja ma mam propozycje, jesli niektorzy z was czuja, ze nie moga sprostac
      wymaganiom tego zawodu to niech odejda z niego i robia inne rzeczy, takie w
      ktorych sie sprawdza.

      Pozdrawiam.
    • Gość: ED jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze IP: 82.141.207.* 15.08.05, 16:00
      jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze. Na dzialce trzeba upchnac
      jak najwiecej pow. mieszkalnej. Jest konkurs kto zaprojektoje na danej dzielce
      najwiecej mieszkan ten dostanie zlecenie na projekt.
      wynik
      1. minimalne odleglosci miedzy budynkami: mozna z sasiadem sobiem telewizje
      ogladac przez okno.
      2. glebokosc budynku taka, ze do okien jest jekies 6m czyli w tym miejscu robi
      sie gigantyczny przedpokoj lub ciemne aneksy kuchenne i wielkie mieszkania z
      mala iloscia wielkich pokoji bo nie ma skad wziac okien zeby zrobic wiecej
      pokoji lub sredniej wielkosci przyzwoite mieszkanka.
      3. projekt musi byc tani: Wynik, wszystko sie tynkuje mozna zaopomniec o
      nowoczesnych materialach, stal nierdzewna, zaluzje, kamien, drewno, czy
      nadmierna (zdaniem inwestora) ilosc okien lub ladne ale kosztowne balustrady na
      balkonach, daszki ze stali nierdzewnej, a nawet nadmierna ilosc klinkieru
      wszystko to zostanie oskubane doszczetnie przez inwestora i zamienione na
      tynk , balustrady spawane na budowie i tam malowane.
      4.terminy: kazdy projek jest na juz i robi sie go w wariackim czasie za g...
      pieniadze (o ile inwetstor nie zapomni za projekt zaplacic)nie wspomne o
      zarobkach osob pracujacych w biurach miesiecznie ok 1500 na reke bez umowy o
      prace wszystko umowa o dzielo, czesto nadgodziny za darmoche a czasem pare
      miesiecy bez zadnego wynagrodzenia z nadzieja ze moze za tydzin za dwa.

      wmiosek: ARCHITEKCI SA WYBITNIE UTALENTOWANI ze przy takich zalozeniach i w
      takich warunkach tworza cos co wogule jakos wyglada i da sie to sprzedac i
      jakos w tym mieszkac.
      • Gość: Tomek Re: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieni IP: *.246.jawnet.pl 15.08.05, 18:30
        Zaczynam szanowac to co mam, czyli mieszkanie w wielkiej płycie z początku lat
        80. 64 m 2, 3 pokoje, kibel i łazienka osobno i jeszcze na korytarzu
        pomieszczenie gospodarcze. Co prawda w bloku obok maja 2 balkony w jednym
        pokoju ale tez żyja. Przezywalo sie w latach 60 na ślepe kuchnie a to niby
        te "studenckie" aneksy lepsze. Akademik mmi sie przypomniał, sęk w tym, że
        akademik a mieszkanie to mieszkanie a dzić XXI w a nie lata 60 ubiegłego. Coś
        mi sie wydaje że te nowe domy sie zestarzeja społecznie bardzo szybko (poza tym
        że różowy tynk sam odpadnie) i jeszcze będziemy rewitalizowac stare osiedla z
        płyt.
        • Gość: sparrow Re: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 20:13
          absolutnie zgadzam sie z Tomkiem! mieszkam obecnie w tzw. "nowej cegle" i mam
          przyjemnosc patrzenia sasiadom w okna i wysluchiwania dzieci bawiacych sie przy
          smietniku bo na "niedochodowy" plac zabaw developer miejsca nie przewidzial,
          podobnie zreszta jak na trawniki. W moim bloku mieszkania sa niewielkie, o
          malutkich pokojach. Wyglada to wrecz komicznie kiedy z wielkiej, przestronnej
          klatki schodowej wchodzi sie do swoich 2 klitek. Wspolnota sasiedzka- zadna,
          poniewaz te mieszkania sa w wiekszosci kupowane przez bogatych, ktorzy traktuja
          mieszkanie jako inwestycje, a potem je wynajmuja. Sasiedzi zmieniaja sie wiec
          jak w kalejdoskopie.
          Ciesze sie ze juz niedlugo wyprowadzam sie do mieszkania w gierkowskiej plycie,
          gdzie jest duzo przestrzeni, zielono a w przedpokoju mam miejsce na szafy a nie
          zeby tylko plaszcz powiesic...
          • Gość: prawiearchitekt Re: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 20:53
            Jestem na etapie przymiarki ndo dyplomu a więc prawie architekt. Zgadzam sie
            z opiniami ze dzis deweloper jest dla architekta Panem / często zycia i
            smierci / a nie klient indywidualny nastawiony w przeciwieństwie do tego
            pierwszego na cos innego niz zysk. Deweloperzy to rzeczywiści twórcy tych
            koszmarnycj osiedli strzezonych gdzie dziwnym cudem dopuszcza się łamania
            przepisów prawa budowlanego i nikt nie protestuje. Przykład pierwszy z brzegu:
            znajomi zamieszkali na osiedlu o szczelnej stolarce , braku nawiewników i
            bezokiennych korytarzach. Przepis nie mówi o nawiewie tylko o wywiewie i tak
            to miejski wydz architektury odbierał. Na korytarzach tego dwuletniego budynku
            zaduch i duchota. I co ? Wszyscy wspólnie zawinili a w zasadzie brak winnego.
    • Gość: a psik Re: DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLN IP: 201.133.137.* 15.08.05, 23:02
      nie widze problemu. Ponoc w Polsce jest sytuacja rynkowa jezeli ci sie
      mieszkanie nie podoba to nie kupisz, pojdziesz do innego dewelopera ktory byc
      moze ma lepsze do sprzedania. Pojdziesz ty, pojda i inni no i ktos zostanie z
      rynku wyeliminowany za sprawa niesprzedawalnych mieszkan czy zlego projektu.
      Swoja droga to ty jeszze nie widziales prawdziwych cukierkow (nie w Polsce)
      jak tylko osrednio (poprzez pokoj goscinny) doswietlona druga sypialnia
      kuchnia projektowana na specjalnie zwezany sprzet (sprowadzany z Australii) Na
      moje pytanie a co sie stanie jak sprzet sie zepsuje - deweloper odpowiedzail ze
      jego juz to nie interesuje chyba ze bedzie to w okresie gwarancji (On dzieki
      temu posunieciu zyskal pare stop kawdratowych powierzchni), czy tez eweloperow
      ktorzy w mieszkaniach pokazowych - w pelni wyposazonych i wykonczonych stosuja
      specjalnie pomniejszane meble zeby optycznie powiekszyc przestrzen...

      Donald Trump dla ktorego pracowalem,pracuje nad projektem (jako czesc zespolu)
      jednego z jego nowych eksluzywnych budynkow (Trump Tower) chcial zeby
      mieszkania (po oklolo 1.5 2 mln dolarow) musza posiadac okolo 30% wiekszej
      powierzchni przeznaczonej na garderobe niz normalne (przewzanie byly one
      wielkosci pokoju dziennego). Dlaczego ? pomimo tego ze jego klientami byli
      biznesmeni z grubym portfelem na zakupy (z braku czasu) wysylali swoje zony dla
      ktorych jak to dla wiekszoci kobiet przestrzen na wieszaki z ciuchami jest
      najwazniejsza....liczy sie pierwsze wrazenie....
      A swoja droga to fakt ze architektura w Polsce (za malymi wyjatkami) jest na
      niskim poziomie...
    • Gość: krzych Re: DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLN IP: *.trg.com.pl 16.08.05, 10:35
      jestem architektem. Ostatnio czytałem odpowiedzi broniących się prawników w
      dyskusji co do wolnego dostępu do ich zawodu po studiach. Każda ich obrona
      aplikacji mnie drażniła, może w tym przypadku jest tak samo. Nagromadziło się
      wiele złych przykładów i nawet chyba nie ma sensu tu tłumaczyć jak wiele
      składowych zaiewra przebieg całej inwestycji, począwszy od koncepcji do
      wybudowania obiektu. Zawsze mówię inwestorowi przy rozmowie o cenie projektu -
      projekt budowlany to powiedzmy tylko 3% kosztów całej inwestycji ( zależy
      jestesze od złożoności zagadnienia), dobry projekt pozwoli uniknąć niedomówień
      przy realizacji, mozna zamówić nadzór autorski przy realizacji, koordynacje
      branż itd., ale za tym idzie kasa - za co inwestor zazwyczaj nie chce płacić, i
      zazwyczaj najbardziej oszczędza właśnie na projekcie. Jaszcze nie miałem
      realizacji która była dokładnym odzwierciedleniem projektu. Czy jesteśmy mało
      zdolni - uważam że mloda fala podchodzi do zawodu bardzo poważnie bo to czy mamy
      na chleg zależy od tego czy jesteśmy dobrzy czy nie. Za poczynania starszej
      części moich kolegów nie możemy odpowiadać. Duże biura projektowe jadą na
      układach, niektóre sa dobre a niektóre nie, młodsi architekci muszą się naprawdę
      wykazać aby zaistnieć na rynku i zaczynaja od ochłapów. Musi minąć jeszcze
      parenaście lat aby nasze prawo, świadomość potencjalnego inwestora się zmini.
      Można by napisać pracę doktorska na ten temat, ale i tak będzie ważny produkt
      finalny - to co chcesz kupić. A tak pozatym podałeś parę przykładów - tz okazji
      na rynku gdzie za niska cenę sprzedaję się gnity architektoniczne. Też sie
      czsami zastanawiam kto projektuje rózne dziwne rzeczy, mi, etyka zawodowa nie
      nigdy nie pozwoliła na olanie problemu.
    • Gość: Profesor Kwintesencj stanu środowiska polskich architektów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.05, 10:20
      Zamieszcam tutaj artykuł, który ukazał się w dzisiejszej Rzeczpospolitej. Jest
      długi, ale myślę, że warto poświecić mu troche czsu i przeczytać do końca.
      Polecam, zwłaszcza apologetom tego środowiska w polsce, palce lizać.
      ================
      ================
      ================
      Wśród warszawskich deweloperów krąży rada: jeśli chcesz szybciej dostać
      pozwolenie na budowę, zleć projekt Domowi Architektury, dawnej spółce
      naczelnego architekta miasta Michała Borowskiego.




      Od kiedy Michał Borowski objął stanowisko naczelnego architekta miasta, zyski
      jego byłej spółki Dom Architektury wzrosły niemal czterokrotnie
      (c) BARTŁOMIEJ ZBOROWSKI
      Naczelnego architekta, który wydaje decyzje o warunkach zagospodarowania i
      pozwolenia na budowę, wciąż łączą związki ze spółką wykonującą projekty, której
      był właścicielem. Teraz Dom Architektury prowadzi jego przyjaciel Jan
      Grochowski. Od kiedy Borowski objął stanowisko, zyski spółki wzrosły prawie
      czterokrotnie. Sprawdziliśmy w Krajowym Rejestrze Sądowym - jej zysk netto w
      2004 r. wyniósł 164 tys. zł, w 2003 r. - 44,8 tys. zł. Borowski nominację
      dostał latem 2003 r.

      - Czterokrotny wzrost zysku biura projektowego w ciągu roku jest dziwny -
      ocenia Olgierd Jagiełło, współwłaściciel JEMS Architekci, renomowanej firmy
      projektowej w Warszawie. - Owszem, w zeszłym roku nastąpiła poprawa koniunktury
      na tym rynku, związana z wejściem Polski do UE, ale nie aż taka. Obroty i zyski
      naszej firmy zwiększyły się o kilkanaście procent. I taki wzrost uważam za
      naturalny.

      Przywileje dla Domu
      Zarówno architekci, jak i deweloperzy mówią o uprzywilejowanej pozycji byłej
      spółki Borowskiego. Przedsiębiorcy jednak wolą o tym nie wypowiadać się pod
      nazwiskiem. -Chcemy w Warszawie jeszcze coś wybudować - tłumaczą. Ale chętnie
      wskazują przykłady.

      Michał Borowski wydał decyzję o warunkach zabudowy dla centrum handlowego
      wchodzącego w skład wielkiej inwestycji Prokomu -Miasteczka Wilanów. Zrobił to
      mimo protestów mieszkańców i władz dzielnicy. Mimo zapewnień prezydenta Lecha
      Kaczyńskiego, że żadne nowe centrum handlowe w stolicy już nie powstanie.

      Gdy Borowski wydał zgodę na inwestycję w Wilanowie, wśród projektantów
      Miasteczka pojawił się Dom Architektury. - Nic mi nie wiadomo o udziale Domu
      Architektury w projektowaniu Miasteczka - zarzeka się Borowski. - Udziały w tej
      spółce sprzedałem przeszło dwa lata temu i nie posiadam wiedzy o projektach,
      nad jakimi obecnie ta spółka pracuje.

      Rzeczywiście, Borowski sprzedał spółkę. Jej właścicielem jest teraz przyjaciel
      i wspólnik naczelnego architekta Jan Grochowski (patrz ramka).

      Inny przykład to apartamentowce przy Bibliotece Uniwersyteckiej na Solcu.
      Architekt Ryszard Rogala z Milanówka miał je zaprojektować dla francuskiego
      koncernu Bouygues.

      - Firma nagle podziękowała mi za współpracę - mówi Rogala. - Wkrótce okazało
      się, że projekt wykonuje Dom Architektury.

      Bouygues dostał pozwolenie na budowę w błyskawicznym jak na stolicę tempie - w
      trzy miesiące.

      - Nie ma żadnych podstaw do stwierdzenia, że tempo wydawania tego pozwolenia
      było rekordowe. Jeśli wniosek jest kompletny i spełnia wymagania formalne,
      jestemzobowiązany wydać pozwolenie w ustawowym, 65-dniowym terminie - mówi
      Borowski.

      Koordynator z miasta
      To jednak tylko teoria. Jerzy Dobrowolski, ekspert od nieruchomości z firmy
      Cushman & Wakefield Healey & Baker, twierdzi, że uzyskanie zgody na budowę w
      stolicy jest bardzo czasochłonne i trudne.

      Wiele firm może tylko pomarzyć o ustawowym terminie. Spółka Wolf Immobilien
      czeka na pozwolenie na budowę domu towarowego w centrum Warszawy już ponad dwa
      lata. Norweski koncern Selvaag miał więcej szczęścia. Czekał "jedynie" osiem i
      pół miesiąca.

      - Gdy wystąpiliśmy o pozwolenie budowlane, przyszedł do nas przedstawiciel
      pewnej firmy, której nazwy nie zdradzę, i powiedział, że zna koordynatora w
      Urzędzie Miasta - opowiada Paweł Graliński, pełnomocnik Selvaagu. - Ów
      koordynator miał wszystko załatwić za 200 tys. zł. Nie zgodziliśmy się zapłacić
      i zaczęły się problemy. Na szczęście nagrywaliśmy dwuznaczne rozmowy z
      urzędnikami Biura Naczelnego Architekta Miasta, dzięki czemu w końcu
      wymusiliśmy wydanie nam pozwolenia.

      Praca dla żony przyjaciela
      Inny przykład. Jerzy Bogusławski, wzięty architekt, miał dostać zlecenie na
      projekt budynku mieszkalnego na rogu Gagarina i Sieleckiej od firmy Mostostal
      Invest, z którą od lat współpracuje. Mostostal Invest nieoczekiwanie
      zrezygnował z jego usług i zlecił projekt żonie Jana Grochowskiego (pracującej
      wówczas w Domu Architektury), przyjaciela Borowskiego. Prezes firmy tłumaczył
      zaskoczonemu Bogusławskiemu, że wybór Grochowskiej "gwarantuje
      większąefektywność postępowania administracyjnego". Chodziło, oczywiście, o
      pozwolenie na budowę.

      Niebawem żona Grochowskiego dostała pracę w Biurze Naczelnego Architekta Miasta.

      Firma z polecenia
      O tym, że poczynania Borowskiego mogą zastanawiać, świadczy historia
      przygotowań magistratu do budowy Stadionu Narodowego. Ratusz powołał w tym celu
      spółkę Budowa i Zarząd Stadionu Piłkarskiego, na której czele stanął Leo Turno,
      menedżer związany wcześniej z Canal+. Turno w szczegółowych kwestiach zasięgał
      rady miejskich urzędników. Udał się też do Borowskiego, żeby poradzić się w
      sprawie przygotowania inwestycji od strony architektonicznej.

      - Umówiłem się z nim wcześniej - opowiada Leo Turno. - Gdy przyszedłem na
      spotkanie, pokazał mi gotowe rysunki stadionu. Powiedział, że ich autorzy to
      grupa zapaleńców, którzy od dawna interesują się budową stadionu piłkarskiego.
      Potem dał mi do nich wizytówkę. Widniała na niej nazwa Dom Architektury.
      Zadzwoniłem do tych ludzi, a potem zleciłem im opracowanie czterech koncepcji i
      analiz architektoniczno-urbanistycznych stadionu za 32 tys. zł.

      Turno przekazał "Rz" kopię jednej z umów z Domem Architektury, którą podpisał
      Jan Grochowski.

      - Prezes Leo Turno spotykał się ze mną i z moimi współpracownikami
      wielokrotnie - mówi Borowski. - Nigdy jednak nie namawiałem go do zlecania
      analizy urbanistycznej stadionu komukolwiek - zaprzecza.

      Dziś Michał Borowski jest szefem komisji przetargowej wybierającej firmę, która
      wespół z miastem wybuduje Stadion Narodowy.

      JACEK KRZEMIŃSKI, MACIEJ SZCZEPANIUK

      --------------------------------------------------------------------------------

      PROPOZYCJA DO ODRZUCENIA
      W kilka dni po naszych rozmowach w Urzędzie Miasta o kontrowersyjnych decyzjach
      naczelnego architekta do dziennikarza "Rz" Jacka Krzemińskiego zadzwonił Witold
      Słowik, dyrektor Biura Strategii w Urzędzie Miasta. Zaproponował mu, żeby
      został recenzentem projektu strategii rozwoju miasta do 2020 roku. -
      Oczywiście, dostanie pan za to wynagrodzenie - zapewnił naszego autora
      dyrektor. W następnej rozmowie, tłumacząc się pokrętnie, wycofał propozycję.
      Mamy taśmę z nagraniem.


      Spółki Borowskiego


      (c) ADAM JAGIELAK
      Przed nominacją na naczelnego architekta Warszawy, latem 2003 r., Michał
      Borowski miał cztery spółki: Doks, Dom Szwedzki, Dot oraz Dom Architektury. Ta
      ostatnia, zajmująca się projektowaniem budynków, była z nich największa i
      najaktywniejsza. Borowski prowadził ją od 1990 roku ze swym przyjacielem Janem
      Grochowskim.

      Jako urzędnik musiał się tych firm pozbyć. Dom Architektury sprzedał
      Grochowskiemu, a trzy pozostałe przepisał na 84-letnią wówczas matkę
      mieszkającą na stałe w Szwecji. We wszystkich czterech nowym prezesem w miejsce
      Borowskiego został Jan Grochowski. Wszystkie mieściły się dalej w jednym
      mieszkaniu przerobionym na biuro przy Nowym Świecie 7/15, miały ten sam numer
      telefonu i faksu.

      Borowskiemu w kilka miesięcy po objęciu stanowiska w Urzędzie Miasta zmarła
      matka. On był jej jedynym spadkobiercą. Postępowanie spadkowe zakończyło się na
      początku tego roku. Borowski odziedziczył po matce udziały w trzech spółkach,
      które wcześniej na ni
    • Gość: leeloo Klient nasz pan... IP: *.do.pl / *.generacja.pl 28.08.05, 17:45
    • wami41 PRACA ARCHITEKTA, TO CIAGLE UZERANIE SIE Z BABA 28.08.05, 20:33
      Gość portalu: Profesor napisał(a):

      > I nie chodzi mi tutaj o "piękno i estetyke" waszych [architekci] "tworów" ale
      > o to co oferujecie we wętrzach. Miszkania, które się obecnie pojawiają na
      > rynku pierwotnym, sprawiaja wrażenie jakby projektowali je zwykli amatorzy
      > brani z "łapanki", którym pierwszy raz w życiu dano do ręki ołówek i deskę
      > kreślarską.
      > Jestem obecnie na etapie poszukiwania i o to zobaczyłem:
      > 1. Mieszkanie w którym parapet okna (jedynego zresztą) w salonie był na
      > wysokości 160 cm. Ciekawe czy ktokolwiek z was architekci zamieściłby sobie
      > takie okno?
      > 2. Widziałem również mieszkanie o powierzchni 76 m, w którym były tylko dwa
      > pokoje, gdzie nie było oddzielnej kuchni a tylko aneks, a wejscie do łazienki
      > było umieszczone w salonie (dramat).
      > 3. Spotkałem na swej drodze również mieszkanie o powierzchni 54 m, w którym
      > przedpokój miał 11 m oraz w tym samym budynku mieszkanie o powierzchni 97 m
      > gdzie przedpokój miał 22 m (?!) bez żadnej szafy wnękowej!!!. ( jak widać
      > facet uwielbia komunikację, szkoda tylko, ze w przedpokoju się tak naprawde
      > nie mieszka)
      > 4. Inny przykład debilizmu pań i panów "kształconych" na Koszykowej to
      > mieszkanie 134 m z jedna łazienką, bez oddzielnej toalety!!!.
      > 5. Jeszcze inny architekt zaprojektował budynek bez balkonów, bo jak mi pan
      > z biura budowy powiedział "ten kretyn uwielbia elewacje, a balkony wg niego
      > psułyby bryłę budynku"
      >
      > Ludzie kto was tego uczył? Dlaczego tak "uszczęsliwiacie" ludzi skoro, żaden
      > z was sam podobnego i podstawowego błedu nie popełnia przy domach, które sami
      > sobie stawiacie?


      Wiesz dla czego? Bo przy projektowaniu domu dla siebie architekt nie ma "baby"
      za plecami ktora mowi mu jaki balkon, luk, kolumna czy lazienka ma byc.
      Architekt sam decyduje co robi.
    • aliste Re: DLACZEGO ARCHITEKCI SA TAK CHOLERNIE NIEZDOLN 01.09.05, 21:54
      ODPOWIEDZ JEST PROSTA...DLA ARCHITEKTA PRIORYTETEM NIE JEST WNĘTRZE TYLKO TO
      CO NA ZEWNĄTRZ...TO BRYŁA SIĘ LICZY.... STĄD "LEKKIE NIEDOCIĄGNIĘCIA"!!!
      POZA TYM TRZEBA DBAĆO WŁASNE INTERESY...ŻEBY MIEĆ ROBOTĘ... BO TAKI
      WŁAŚNIE...CO KUPI TAKIE MIESZKANIE... PIERWSZE CO ZROBI TO...BEDZIESZUKAŁ
      POMOCY U KOGOS KTO MU Z TYM POMOZE WYJSC NA PROSTĄ, HE HEEE
      TAK WIEC POZDRAWIAM SERDECZNIE...I ZYCZE MILYCH POSZUKIWAN :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka