Dodaj do ulubionych

piszę do Pani/Pana...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 11:21
Witam szacowne zgromadzenie,
zakładam nowy wątek, to może kto przeczyta....
_a propos dostosowywania cen do zarobków np. nauczycieli, to skromna uwaga,
zarabiają różnie, dorabiają różnie, ale stanowisko pracy mają przygotowane,
czyli szkołę, klasę, ołówek, kredę, komputer....a że powinni zarabiać więcej,
też wiem, ale jakbyśmy chcieli dojść do zarobków np-tu strach kogo podać,
jakąś inną branże dobrze wynagradzaną?
_architekt sam sobie zapewnić musi biuro, ołówek(dużo idzie tego), komputery,
programy, asystentów, paliwo, prasę...emeryturę, rentę
_żaden znany mi konstruktor ani inny branżysta nie chciał uczestniczyć w
spotkaniach z klientami i negocjacjach cenowych, gorzej - nie chcą często
pracować dla "indywidualnych klientów-szczególnie branże poza konstrukcją",
niech tam architekt wynegocjuje co się da, to my może zrobimy?
_lepiej pracować dla firm branżowych, potem można zawsze krytykować
architekta razem z klientem, pieniądze jeśli nie większe to łatwiejsze a
mniej przeróbek projektowych
_uogólnienia na każdym kroku, "wszyscy ci rózni ludzie odpowiedzialni za stan
budownictwa w naszym kraju"
_po co architekt do domu jednorodzinnego? kiedyś to rzemieślnicy robili
_tak, lata temu tak było, ale byli to więcej niż rzemieślnicy-to byli
budowniczowie, czerpali z tradycji i kanonu obowiązującego w danym regionie
czy kraju, nie zastanawiali się nad tym, co dzisiaj sędza sen z oczu
przyszłym właścicielom, budowało się wszystkie domy takie same, czy to
Amsterdam czy Kaszuby
_domy na wsi stały wszystkie izbą paradną do ulicy a "zadnią stroną" do tyłu,
stąd dzisiaj wiele błędów nawet w ustawieniu domów na działkach, jakaś
tradycja nakazuje tak a współczesny styl życia inaczej, kto nie ma czasu lub
wiedzy aby to przemyśleć robi błędy
_tradycja dworu polskiego siedzi gdzieś w marzeniach a działeczki kuse....
_lata niemocy w kazdej dziedzinie pokutują żądzą indywidualizmu często źle i
pokrętnie rozumianego
_zawsze można się umówić że dostaje się projekt albo szkic,zakres mały lub
duży, nie rozdajemy jednak koncepcji, to niepoważne, chyba ze startujemy w
konkursach niepłatnych
_do spotkań i rozmów architekt przygotowuje się ale nie musi a nawet nie może
całej swojej wiedzy wyłożyć już na wstępie, naprawdę nie zawsze wiem juz
oglądając działkę co doradzę potem jej właścicielom
_co do wnętrz, to mozna zrobić za klienta wszystko albo kawałek, ale jak ktos
tu pisze że wystarczą 2 spotkania,to ja wątpię...
_ja nie pytam ile zarabia mój klient, pytam czego potrzebuje, jaką ma
rodzinę,czy odwiedza go babcia z dziadkiem, czy ma psa albo chce mieć, często
robi grilla w ogrodzie, ma dużo ksiązek, lubi telewizję , słucha muzyki,
oglądamy ksiązki i czasopisma, nie dlatego że nie mamy wyobraźni tylko aby
poznać się lepiej i kształcić się dalej, raz mówię dużo a raz nie...raz
szkicuję albo nie
_pracuję z ludźmi do których mam zaufanie i których szanuję
Obserwuj wątek
    • proarchitektura Re: piszę do Pani/Pana... 22.04.06, 12:00
      całkiem poważnie, bo niestety zamiast wyprawy rowerowej siedzimy wszyscy i
      nadganiamy robotę (coś dla państwowego inwestora, krótka dyskusja o cenach,
      a teraz tylko jakość i termin),
      niespójność kilku ustaw ( o zagospodarowaniu przestrzennym i nieruchomościach)
      dała naszemu inwestorowi tak popalić a nam pośrednio(a właściwie bezpośrednio)
      że teraz trzeba nadgonić czas,
      czasem się w człowieku cóś obudzi, nie wiem w sumie po co?
      a juz całkiem poważnie zaczynam niedługo studia nad "fenomenem konfliktu"
      między,wiecie chyba kim a kim?
    • Gość: archikotopies autora prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 17:15
      _a co praw autorskich, to pomijając dysusyjną kwestię co zrobic z gotowcami,
      chociaż nie takie to trudne, na ogół dostaje się zgodę, autorem pierwowzoru
      jest 1-szy, autorem przebudowy i zmian 2-gi architekt i tyle
      _jeśli koncepcja ma autora to wara od prób wykorzystywania, nawet jakby były
      bezpłatnie rozrzucane na przystankach tramwajowych
      _nie bądźcie więc koledzy ponad miarę uprzejmi i nie rysujcie "dla dobra
      klienta",zbyt szczegółowo, żeby sobie zobaczył co byście mu mogli zbudować
      _jak się w konkursie wystartuje z koncepcją to też jest regulamin
    • ela.tu-i-tam Re: piszę do Pani/Pana... 23.04.06, 17:46
      Dodalabym do tej listy zyczen - ubolewan jedna ob serwacje: jest i pewnie
      zawsze bedzie konflikt inwestora (czytaj zwyczajny czlowiek, ktory buduje dom
      swego zycia) z architektem. Z kilku wzgledow.

      Otoz zwyczajny czlowiek ma swoje finanse (inwestuje kase swojego zycia), swoje
      marzenia, swoje wspomnienia z dziecinstwa czy odwiedzanych domow, i swoja
      rodzine bliska (dzieci) i odwiedzajaca (babcia z dziadkiem). W tym bagazu jest
      kilka "tego nie chce za Chiny, bo dalo mi w kosc", i kilka "jakie to bylo
      wygodne i ladne". Zredukujmy to do dwoch: (1) kasa i (2) przesady.

      Architekt ma wiedze z zawodu, swoje wlasne przesady, i swoja ambicje
      wybudowania Dziela Sztuki z Prawami Autorskimi, zeby go uznali i przeszedl do
      Historii. Architekt dostaje wynagrodzenie za prace (jakis tam procent calej
      ceny, czy od metra, czy cena ustalona), "wydaje" kase inwestora i nie bedzie w
      wybudowanym domu mieszkal.

      I to jeszcze nie wzsystko.

      Dodajmy budujacych majstrow i chaos budownictwa w ktorym nic nigdy nie jest dwa
      razy w tym samym miejscu, w ktorym normy sa minimalistyczne, nie tam aby
      ludziom bylo latwiej, i ceny sa koszmarna dzungla.

      Dodajmy takze, ze inwestor nie ma jak sie dowiedziec ile co kosztuje. Gdzie
      jest jakakolwiek statystyka obserwacja o cenie m2 (ktory to metr kwadratowy
      trzeba dokladnie zdefiniowac)? Czy architekci sami wiedza?

      Gdy nic nie jest znane, to jest dzungla, walka na noze, i ponura atmosfera. Bo
      kazdy sie czyje jak turysta na kairskim targu, ofiara do obskubania. Inwestor i
      architekt.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka