Dodaj do ulubionych

raczej do architektow

IP: *.aster.pl 04.03.09, 22:08
witam
pewnie kazdy to przerabial wiec licze na sensowne rady.
Praca w zawodzie przynosi mi coraz mniej satysfakcji i proboje sie
zastanowic co dalej. Pracuje obecnie w 4-tej firmie, mysle ze
poznalem tajniki tego zawodu i generalnie pewne schematy sie
powtarzaja.
Mimo pracy przy ciekawych tematach /prowadzenie, wspolprowadzenie
projektu/ czuje ze praca nie przynosi mi oczekiwanej satysfakcji.
Pracuje na etacie w duzej firmie, porownujac do zarobkow znajomych w
branzy nie jest zle.... ale dosc malo w stosunku do innych zawodow.
Coraz bardziej przekonuje sie, ze do naszego grona idealnie pasuje
przyslowie "szefc bez butow chodzi". Pasja to jedno ale z czegos
trzeba zyc.
Dosc szybko dotarlo do mnie ze fajne projekty robilo sie na
studiach, a teraz o idealach mozna zapomniec.
Do tego rozbrajaja mnie utarczki z wesolymi marketingowcami, ktorzy
lepiej znaja sie na architekturze :)
I tu paradoks... bo w sumie mają rację. Chcą projektu skrojonego na
miare zwyklego Kowalskiego, bo doskonale wiedza co sie sprzeda.

moje pytanie jest dosc proste... co moze robic absolwent
architektury?
A moze gdzie wylądowali Wasi znajomi po architekturze?

Jestem mlody i wiem ze na przekwalifikowanie jest idealny moment.

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: dylemat Re: raczej do architektow IP: *.krak.tke.pl 04.03.09, 23:04
      Hmmm... To co napisałeś dobrze pasuje do powiedzenia : "Wszędzie
      dobrze, gdzie nas nie ma". Projektuję wnętrza, więc to nie całkiem
      ta sama branża ale dylematy mam podobne. Miałem... Teraz życie mnie
      jakby nieco przystopowało. Robię swoje, bez napinania się
      na "akademickie fantazje - "marketingowcy" skutecznie ściągnęli mnie
      na ziemię. Nie narzekam. Koła już pewnie nie wymyślę ale... wisi mi
      to. Klepie powtarzalne (mam nadzieję, że nie do końca) projekty, w
      kazdym próbuje przemycic coś swojego. Czasem sie uda, czasem nie.
      Ot, życie... Z mojego roku tylko ja i jeszcze 2 - 3 osoby projektują
      wnętrza. Reszta poszła inna drogą. Scenografia, projektowanie
      graficzne, malarstwo... Czy sa badziej zadowoleni? Nie sądzę. Każdy
      ma jakies ale... Ot, życie...
      • a.bc Re: raczej do architektow 05.03.09, 10:09
        a moze ty po prostu żyjesz tokiem studenckim? bo na studiach jest
        fajnie daja temat i robisz co chcesz a w zyciu jest inwestor, który
        musi za to zaplacic i chce wydać rozsadnie swoje pieniadze. Poza tym
        z moich obserwacji mlodzi architekci nie mają podstaw do
        rozwiazywania problemów budynku na etapie detali. Chcą coś
        odlotowego narysowac co tak naprawde nie ma przełozenia ani na
        funkcję ani na koszty.Moja rada: odbyc praktykę w firmie - poznac od
        podszewki sposób robienia projektów a potem iśc wlasna droga i
        szukac inwestorów z ciekawymi zleceniami:)
    • Gość: fed Re: raczej do architektow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.09, 10:16
      gusta i potrzeby estetyki 90% społeczeństwa są na przytłaczająco niskim poziomie
      prostakiem jest inwestor, prostakami są jego menadżerowie, prostakami są klienci
      - społeczeństwo

      więc albo znajdziesz dla siebie jakąś niszę, albo godzisz się z tym że 90%
      twojej pracy ma charakter taki jak powyżej opisałeś
      • lstiti Re: raczej do architektow 05.03.09, 15:06
        > prostakiem jest inwestor, prostakami są jego menadżerowie,
        > prostakami są klienci - społeczeństwo

        Jak to dobrze, że architekci nie są prostakami.
        • Gość: _27 Re: raczej do architektow IP: *.aster.pl 05.03.09, 19:03
          to nie tak ze chcialbym sobie przedluzyc studia i przy kazdym
          projekcie zaszalec.
          Od 1-semestru gdzies pracowalem i wiedzialem mniej wiecej na czym to
          polega.
          Przyznam ze najlepszą szkole dostalem pracujac w firmie
          inwestycyjnej, gdzie zauwazylem ze architekci sa traktowani jak
          leszcze w calej hierarchi. To architekta w pierwszej kolejnosci
          mozna bylo opier... i przycisnac w sprawie oszczednosci i narzucic
          wysrubowane terminy. Wowczas jeszcze nie docenialem tej pracy, ale
          bylo to cenne doswiadczenie. Teraz mysle ze chetnie bym tam wrocil.

          Rzeczywiscie mysle o wlasnej dzialalnosci, gdyz nie potrafie dluzej
          tracic nerwow pracujac na konto duzej pracowni, gdzie oficjalne
          godziny nie maja nic wspolnego z faktycznym czasem spedzonym w
          biurze.
          Sam prestiz juz mi nie wystarcza...
          ale to juz osobny temat..... bo przeciez przez spoleczenstwo
          jestesmy odbierani jako krezusi.

          pzdr
      • piotrmazurek Re: raczej do architektow 06.03.09, 15:05
        nie przesadzałbm z tymi ''prostakami'' chyba że tylko na takich
        trafiasz.................

        to my mamy pokazywać ludziom
    • drsamaprawda Re: raczej do architektow 07.03.09, 13:47
      Wlasnie teraz masz szanse sie wykazac.
      To zadna sztuka jak przychodzi ksiadz, mowi ze chce miec odlotowy
      kosciol i ze kasa nie gra roli. Tak to kazdy potrafi.

      Wlasnie to jest wyzwanie gdy przychodzi kowalski, ma ograniczeone
      srodki, potrzebuje czegos w czym da sie mieszkac a nie ze ladnie
      wyglada. I wlsnie tu jest wyzwanie gdy pomimo ograniczonych srodkow
      i koniecznej funkcjonalnosci uda sie stworzyc cos co takze wzrok
      przyciga.

      Moze poprostu tak nie umiesz.
      • Gość: _27 Re: raczej do architektow IP: *.aster.pl 08.03.09, 09:38
        doktorze...
        nigdzie nie napisalem ze nie potrafie projektowac przy ograniczonych
        kosztach, wiecej... napisalem ze nie mam takiej potrzeby aby przy
        kazdym projekcie szalec.
        Owszem niskobudzetowe projekty to spore wyzwanie dla kazdego
        architekta, ale musisz przy tym wiedziec ze taki termin wcale nie
        oznacza ze architekt wykona Ci prace za pół ceny... Sorry ale to
        akurat aluzja do Twojego wątku gdzie narzekałes że nikt nie chce
        zrobic projektu za mniej niz 4tysiace. I wcale sie nie dziwie.
        Architekt spina wszystkie branze i trudno zeby po oplaceniu
        branzystow nie mial zysku.
        Pisalem za to troche o braku satysfakcji w tym zawodzie, a to m.inn
        za sprawą ludzi ktorzy uczestnicza w calym procesie inwestycyjnym.
        Inwestorzy i marketingowcy, ktorzy niestety maja mala swiadomosc
        tego ze budynki tworzy sie na lata, a nie tylko po to by nimi szybko
        zapelnic rynek. Potem ludzie narzekaja ze mieszkanie jest
        niedoswietlone, niefunkcjonalne albo tuz za oknem maja balkon
        sasiada.
        Kiedys niemalze sie wrocilem zeby skomentowac glosna rozmowe na
        ulicy dostawcy mebli z klientem:
        "panie... ja normalnie tych wszystkich architektow to powiesilbym za
        j... Tak projektuja ze nie ma gdzie zaparkowac" :)

        polecam watek o wspolczesnej holenderskiej architekturze. Tam dobra
        architekture robi sie nie tylko pod szyldem
        apartamentowiec. /zreszta u nas ta nazwa opakowuje sie zazwyczaj
        najwiekszy syf/

        www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=639308
        • Gość: Bylly Re: raczej do architektow IP: 77.252.18.* 08.03.09, 14:55
          architektura "deweloperska" to rzeczywiście największe dno
          owszem jest kilka fajnych realizacji, a to przy setce słabych

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka