Gość: lukasz
IP: 80.51.29.*
16.12.03, 07:41
Dzien dobry Szamowne Panie i Panowie Architekci oraz Inni Czytelnicy Grupy...
Bardzo prosil bym o pomoc w pewnej sprawie i od razu uprzedzam, ze nie
potrzebuje przerobic salonu na sypialnie bo zadnego z takich pokojow po
prostu nie posiadam. Jestem mlody, wlasnego domu nie mam ale mam za to
pewien problem. Od ok 2 lat dosc powaznie chodzi mi po glowie pomysl aby
sprobowac swoich sil w zawodzie architekta. Wykazuje pewne (no szczerze
mowiac nie za bardzo jeszcze rozwiniete...) zdolnosci rysunkowe i
matematyczno- fizyczne (z tym jest u mnie nie najgorzej) oraz ciagotki w
strone wiedzy humanistycznej (czyli jednym slowem: do wszystkiego=do
niczego). Poza tym faktycznie pociagaja mnie budynki (bez obaw -plec
przeciwna tez), chcialbym poglebic moja wiedze na ich temat no i wydaje mi
sie ze mmoglbym cos w tym zawodzie wskorac.
Tak sie sklada ze Wroclaw jest jedynym miastem w moim zasiegu gdzie moglbym
sprobowac zastudiowac architekture. Dlatego 1sze pytanie:
Moze jakis absolwent albo student (profesor?...) Wydzialu Arch. Politechniki
Wroclawskiej znalazl by chwile na emailowa wymiane zdan z mlodym ale
poczciwym kandydatem na te uczelnie?
Poza tym interesuja mnie pewne ogolne informacje na temat tego zawodu. Czy
naprawde jest tak ciezko jak gdzie niegdzie slychac (tak na studiach jak i
po ich zakonczeniu - wtedy jest pewnie niepomiernie ciezej)? Jakie
perspektywy dla polskich architektow (jeszcze mozna w kochanej Polsce czy
tez trzeba bedzie emigrowac)? Czy z braku inwestycji (albo znajomosci)
wiekszosc architektow nie jest zmuszona do projektowania szopy na narzedzia
szwagra albo budy dla psa sasiasda? Bo chyba moga sie panstwo ze mna zgodzic
ze nie takie sa marzenia ludzi starajacych sie o ten zawod a chodza sluchy
ze wlasnie tak to czesto jest. Jeszcze niedawno nie wypowiadal bym sie w tak
brutalny sposob, ale ostatnimi czasy coraz dobitniej uswiadamiam sobie ze
marzenia wcale nie musza miec duzo wspolnego z rzeczywistoscia. I czy jezeli
tak mowie to znaczy ze w wieku 19 lat jestem juz stary, zgorzknialy i odarty
z marzen?
Zastanawiam sie czy jeszcze ktos mnie w tym miejscu czyta ale korzystajac z
tych 15 sek popularnosci jakie naleza sie podobno kazdemu czlowiekowi -bede
kontynuowal.
Co tak naprawde daja polskie uczelnie ksztalcace architektow? Chodzi mi o to
co, absolwent z dyplonem takiego wydzialu w rzeczywistosci potrafi? Czy nie
jest tak jak na wielu innych kierunkach ze faktycznie tytul jest, ale
umiejetnosci za nim zadne? Ze i tak wszystkiego uczyc musi sie na wlasna
reke. Moze troche zle to sformuowalem poniewaz wiem ze w dzisiajszych
czasach i tak najwazniejsza jest inicjatywa studenta - udzial w konkursach,
praktyki itp. ale chodzi mi o to czy architektura to nie jest troche taki
bigos - troche za malo historii na historyka, za malo rysunku na rysownika,
za malo budownictwa zeby cos wybudowac? Uciszyla by mnie szybko odpowiedz ze
oprocz tej wiedzy studia takie maja za zadanie rowniez rozwiniecie w nas
tworczego myslenia . W zwiazku z tym pytanie - czy tworczosci, kreatywnosci
mozna sie nauczyc - czy jest to zdolnosc wrodzona czy tez za pomoca ciezkiej
pracy czy odpowiednich metod mozna ja rozwinac. Architekt nie jest chyba
inzynierem w obiegowym znaczeniu tego slowa a raczej po czesci artysta a po
czesci technikiem. I na koniec ostatnie pytanie - Czasy sa takie ze po
studiach szanse wykonywania wyuczonego zawodu sa i tak prawie zadne. Gdzie
jeszcze moze zaczepic sie taki swiezo upieczony absolwent architektury
(pomijam mcdonaldy i promocje w hipermarketach - choc to moze byc akurat
ciekawe...) - gdzie moze jeszcze pracowac?
Jezeli dobrnales az tu mozesz byc z siebie dumny. Znaczy to ze jestes
czlowiekiem o zelaznych nerwach i platynowej cierpliwosci. Za kazda
odpowiedz na zadane pytania bede nieskonczenie wdzieczny - za kazda
mozliwosc kontaktu jeszcze bardziej.
Dziekuje za wyslucha... wyczytanie.
Lukasz