Rankingi

IP: *.chello.pl 03.06.03, 09:23
Proponuję ranking szkół podstawowych i gimnazjów. Sądzę, że uczciwym
kryterium byłby wynik egzaminu po klasie 6 i gimnazjum ( może nawet z obu
lat). A może i dyrektorzy mnieliby coś ciekawego - publicznie i imiennie - do
powiedzenia.
    • Gość: km Re: Rankingi IP: *.wawpie.ext.ids.pl 03.06.03, 10:31
      Jestem gorącym zwolennikiem rankingów - oczywiście łątwo mi to mówić w
      sytuacji, gdy liceum którym kieruję jest od kilku lat w ścisłej warszwskiej
      czołówce. W przypadku liceów sprawa jest stosunkowo prosta - podstawą rankingu
      są wyniki rekrutacji na bezpłątne wyższe studia. Trzeba pamiętać, że licea nie
      są rejonowe, kandydaci mają pełną swobodę wyboru, a do tych lepszych liceów
      dostają sie lepsi kandydaci.
      W przypadku szkół podstawowych i gimnazjów (mam na myśli szkoły publiczne)
      sytuacja wyglada zupełnie inaczej - jest rejonizacja. Rejony są bardzo różne,
      nawet w tej samej dzielnicy bywa, że po dwóch stronach ulicy w dwóch różnych
      rejonach szkolnych mieszkają zupełnie różni ludzie (poziom wykstałcenia,
      sytuacja finansowa itp). Dlatego porównywanie samej "jakości produktu"
      (przeprasza za żargon) bez patrzenia na "jakość wsadu" (przepraszam) może
      prowadzić do zupełnie nieadekwatnych wyników.
      Wydaje się, że jedynym wyjściem jest pomiar "wartości dodanej" przez szkołę,
      co wymagałoby zestawienia wyników egzaminu kończącego poprzedni etap edukacji
      z wynikami egzaminu kończącego dany etap dla uczniów danej szkoły (np dla
      gimnazjum byłoby to zestawienie wyników sparwdzianu na koniec szkoły
      podstawowej i pisanego po trzech latach przez tych szmych uczniów egzaminu
      gimnazjalnego). Wtedy mogłoby się okazać, że są szkoły o olbrzymiej "wartości
      dodanej", które startują ze stosunkowo niskiego pułapu. To w takich szkołąch
      najciężej przcują nauczyciele.
      Pozdrawiam serdecznie
      Krzysztof Mirowski
      dyrektor LXVII LO Warszawa
      Ps. są tylko dwa problemy:
      1. Kto miałby to robić ?
      2. Co wynikałoby z takich pomiarów dla szkoły?
      • Gość: Przezorna Re: Rankingi IP: *.chello.pl 03.06.03, 12:09
        Powinno to robić kuratorium.
        Powstałaby "mapa" lepszych i gorszych szkół. To ważne. Podobnie jak w liceach w
        gimnazjach powinno sie zrezygnować z rejonizacji. Rekrutacja do nich powinna
        być analogiczna jak do skół o "oczko" wyżej, z tym, że w każdej dzielnicy
        powinny być 2-4 szkoły, do których dostaliby się ci, którym sie nie powidoło
        gdzie indziej. I to właśnie w takich szkołach powinni pracowac nauczyciele
        najlepsi albo specjalnie przeszkoleni. I to właśnie takie szkoły wyrównywałyby
        szansę. Dziś wygląda to tak, że do kierowanego przez Pana liceum praktycznie
        dostają się młodzi ludzie, którzy ukończyli bardzo dobre szkoły ( podstawowe i
        gimnazja). Ci ze słabszych, choćby ze względu na znajomość języka , a właściwie
        jej brak, nie mają szans.
        Dajmy więc szansę na wcześniejszym poziomie edukacji.
        Pozdrawiam. Małgorzata
        • Gość: km Re: Rankingi IP: *.wawpie.ext.ids.pl 03.06.03, 12:23
          Pomysł rezygnacji z rejonizcji gimnazjów nie budzi moich zastrzeżeń -
          pomijając problem że ponieważ jest to obowiązkowu etap edukacji to dla
          wszystkich musi być jakiś "rejon" (kilka szkół w dzielnicy). Szkoły te siłą
          rzeczy stawałyby się szkołami dla najsłabszych. Mam poważneatpliwości, czy w
          tych szkołąch chcieliby pracować najlepsi nauczycieli (co Pani proponuje). Nie
          wim też czy dobrze pojęty interes społeczny nie wymaga, aby majlepsi
          kształcili najlepszych.
          Natomiast nie wyobrażam sobie rezygnacji z rejonizacji na etapie szkół
          podstawowych - problem dowożenia dzieci!!!
          A cała sytuacja (wybór szkoły czy rejonizacja) dotyczy wyłącznie dużych miast.
          pozdrawiam
          Krzysztof Mirowski
          • Gość: Przezorna Re: Rankingi IP: *.chello.pl 03.06.03, 12:41
            Wszystko (lub prawie wszystko) jest zależne od pieniędzy. Może wartoby
            wprowadzic dla takich nauczycieli specjalny dodatek "wyrównawczy" ( i to nie
            100 PLN). Może stworzyć lepsze warunki pracy ( np. mniejsze klasy).
            W dalszym ciągu upieram się, że gimnazja ( skoro już powstały) powinny być
            szansą wyrównania braków i niedociągnięć ze szkoły podstawowej. Niedociągnięcia
            powstają z różnych, czasem niezależnych od dziecka, przyczyn.
            Z drugiej jednak strony mając w klasie uczniów słabszych i lepiej
            przygotowanych nauczyciel albo uczy "pd" jednych albo "pod" drugich. Chyba nie
            ma nic gorszego ( i trudniejszego) niż praca z klasą o nierównym poziomie.
            Tracą wszyscy!
            Dlatego proponuję:
            1. W każdej dzielnicy ( w przypadku Warszawy a mieście na prowincji) stworzyć
            sieć szkół - do jednych dostawaliby się najlepsi, do średnich - średni, a z
            pozostałymi pracowałoby się w sposób szczególnie ukierunkowany do ich
            możliwości i zaległości. Przecież są różne bardziej i mniej renomowane licea!
            2. Lepiej wynagradzać nauczycieli pracujących w trudnych warunkach ( ze
            słabszymi i z lepszymi)
            3. Stworzyć szeroką gamę zajęć pozaszkolnych i fakultatywnych, ze szczególnym
            uwzględnieniem języków obcych.
            4. Bacznie przyglądać się podstawówkom. Tu bowiem zaczyna się dziać
            źle.Zaległości , pomijając przypadki losowe- choroby, są najczęściej wynikiem
            częstej rotacji nauczycieli, ich nienajlepszego przygotowania lub zwyczajnie
            niewywiązywania sie z obowiązkow.
            5. Szerokiej informacji dla rodziców, którzy tez często nie współpracują ze
            szkołą i nie mają pojęcia o problemach ( dużych i małych) dzieci.
            Pozdrawiam - Małgorzta
            • kob2 Re: Rankingi 03.06.03, 22:09
              Szanowni Państwo!
              Ranking tak, rejonizacja tak (w sensie zapewnienia dzieciom miejsca w
              gimnazjum w pobliżu miejsca zamieszkania), natomiast segregacji stanowcze nie!
              Niech o powodzeniu tej czy innej szkoły stanowi "rynek" - więcej chętnych,
              więcej pieniędzy, które dostanie szoła "od ucznia". Utopia? nie większa niż
              pomysł, że można wszstko załatwi administracyjnie - utworzyć sieci szkół
              lepszych i gorszych, z różnymi płacami dla nauczycieli itd, nie będę
              przytaczać wszystkich pomysłów pani Małgorzaty. A kto będzie stanowił o
              przynależności do określonej sieci? pani Łybacka czy ranking GW?
              Moim skromnym zdaniem, chociaż pracowałam w szkolnictwie tylko kilka lat, nie
              można izolować samych geniuszy, średniaków czy leserów.
              Pamiętam ze szkoły sytuację(okres reformy końca lat szedziesiątych), kiedy
              pani dyrektor poleciła wychowawcom wytypować po kilku najgorszych uczniów z
              każdej klasy i utworzyła klasę dodatkową, zwaną ściekiem. Bylimy dalecy od
              lekceważenia tych kolegów, ponieważ tak się składało, że byli to
              najzabawniejsi i najbardziej zabawowi chłopcy, ale czuło się mimo woli, że to
              jest po prostu uwłaczające.
              Trzeba starać się zapewnić dziecku jak najlepsze warunki do dalszej edukcji,
              ale te rozwiązania systemowe źle mi się kojarzą. Jakoś tak z ustrojem
              najwyższej szczęśliwości....
              Pozdrawiam
              Joaśka
              • Gość: Przezorna Re: Rankingi IP: *.chello.pl 04.06.03, 10:02
                Upieram się jednak przy jakiejś rekrutacji i segregacji na chcących się uczyć i
                leserów. W klasie, do której chodzi moje dziecko ok 50% uczniów nie robi
                literalnie nic. Lekcje nieodrobine, spóźnienia nagminne, wiedza żadna! Ponieważ
                szkole zależy aby jak najlespiej wypaść w statystykach, rankingach i opinii
                rodziców - naciąga stopnie. Chłopiec, który ma wiedzę na poziomie 7 latka z
                ocenami powyżej dostatecznej ( nie dopuszczającej) kończy właśnie piątą klasę.
                Przykładów można mnożyć.
                Nauczyciel nie może zająć sie skutecznie ani lepszymi ani gorszymi uczniami -
                wybiera środek" a więc najgorszą możliwość gdyż ci słabsi i tak niczego nie
                rozumieją, a dla lepszych to stracony czas. Jedni się nudzą i wygłupiają,
                drudzy błaznują bo chcą choć w ten sposób zwrócić na siebie uwagę.
                Najlepszego nauczyciela ( a większość wykonuje ten zawód nie dlatego, że lubi
                tylko, że musi) doprowadzi to do furii.
                Efekt? Niedouczeni jedni i drudzy. Niewielki procent rodziców widząc skalę tego
                problemu usiłuje coś robić - są to najczęściej albo dramatyczne poszukiwania
                innej szkoły ( zwykle wymiana siekierki na kijek + stres dziecka), albo uczą we
                własnym zakresie- sami przekształcając się w nauczycieli lub zatrudniają
                korepetytorów. Zwróćcie Państwo uwagę jak wygląda dziś rynek korepetycji -
                płatne dodatkowe lekcje są udziałem w dużej mierze także zdolnym, mądrych
                dzieci.
                Polska szkoła ma duże osiągnięcia w zaprzepaszczaniu talentów czy choćby
                zdolnych, ponadprzeciętnych. Nikt nie prowadził takich badań ( a szkoda), ale
                wielu dobrze rokujacych młodych ludzi gdzieś zgubiło się w tłumie. Nie
                rozwijano ich zainteresowań, pasji, talentu. I receptą na to nie są szkoły
                niepubliczne. Osobiście w Warszawie znalazłabym kilka - może 10 - placówek
                prywatnych lub społecznych, które jako tako uczą, pozostałe mydlą oczy rodzicom
                i wyciągają pieniądze. Przebudzenie przychodzi często zbyt późno by coś zrobić.
                Rerasumując - trzeba zreformować polską szkołę. Może od początku właśnie w
                sposób proponowany przeze mnie, dostosowany do możliwości , finansowych i
                lokalowych oraz kadry.
                Ale wszyscy - rodzice, nauczycie i decydenci ( a często 2 lub 3 w jednym)
                musimy odpowiedzieć uczciwie na pytanie - na czym tak naprawdę nam zależy w
                polskiej oświacie?
                Małgorzta
    • Gość: IK Re: Rankingi IP: *.brpo.gov.pl 04.06.03, 14:49
      Z zainteresowaniem przeczytałam wszystkie wypowiedzi na temat rankingu szkół
      podstawowych i gimnazjów. Zwrócić jednak chciałabym uwagę na fakt, że rankingi
      takie mogą wprowadzic w błąd. Jestem rodzicem dziecka, które własnie kończy
      uznawane za jedno z najlepszych w swojej dzielnicy gimnazjów . Potwierdzają to
      wyniki ubiegłorocznych egzaminow gimnazjalnych. Wydawać by sie mogło, że moje
      dziecko ma więc lepszy start do dobrych liceów w Warszawie. Niestety tak nie
      jest. Poza wynikami z egzaminu gimnazjalnego o przyjęciu do liceum decydują
      bowiem oceny na swiadectwie z 4 przedmiotów. W szkole zaś do której chodzi moje
      dziecko jest niepisana, generalna zasada, że zarówno w ciągu roku szkolnego jak
      i na koniec roku nie stawia się uczniom 6 (mimo iż statut stanowi inaczej),
      chyba że jest ono conajmniej laureatem konkursu przedmiotowego z tego
      przedmiotu. Tlumaczone jest to koniecznoscią ciągłego podnoszenia dzieciom
      poprzeczki. Efekt jest prosty do obliczenia.Róznica w liczbie punktów miedzy 6
      a 5 z kazdego przedmiotu jest czteropunktowa. Czyli moje dziecko, mimo iż uczy
      sie bardzo dobrze może osiągnąć z większości tych przedmiotów co najwyżej 5. W
      skrajnych przypadkach oznacza to stratę już na samym początku 16 punktów w
      stosunków do dzieci, które chodzą do mniej renomowanych szkół, które jednak na
      koniec gimnazjum stawiają swoim uczniom 6. Efekt jest taki, że moje dziecko
      prawdopodobnie nie dostanie się do renomowanego liceum, a dostanie się do niego
      dziecko, które chodziło do normalnego gimnazjum i bedzie mialo na swiadectwie z
      odpowiednich przedmiotów 6 niezaleznie od tego ile jest ta szóstka warta.
      Przed wyborem renomowanego gimnazjum proszę się więc dobrze zastanowić i
      zasięgnąć głębszych informacji najlepiej od innych rodziców.
      • Gość: As Re: Rankingi IP: *.crowley.pl 04.06.03, 15:39
        A o jakim gimnazjum piszesz?
      • Gość: Przezorna Re: Rankingi IP: *.chello.pl 04.06.03, 20:45
        Tak, to jest problem i właściwie nie bardzo wiadomo co z tym robić. Pani od
        niemieckiego w klasie mojego syna też nie stawia szóstek( choć jest w klsie
        dziecko znające język nie gorzej niz ona - pochodzi z mieszanego małżeństwa).
        Może ktoś z forumowiczów ma jakiś pomysł?
        Dołączam się do prośby Asa- o jaką szkołę chodzi?
Pełna wersja