czarne_wino
22.04.10, 20:55
nie zostalo mi juz duzo zycia (tak czuje), maz nie przejawia checi
odejscia. to sobie tak dokoncze zywota u boku faceta,ktorego kiedys
szalenczo kochalam,a potem mnie rozczarowal. ale kto mi
zagwarantuje,ze pokocham jeszcze tak mocno jak kiedys? ze ten
kolejny bedzie lepszy od obecnego? ze przezyje na starosc takie same
uniesienia,jak w mlodosci? w moim wieku nie podejmuje sie ryzyka.
znam takich "bohaterow". ktorzy do tej pory nie moga sobie ulozyc
zycia. postanowilam jakos sie dostosowac do nowych warunkow.
ale niczego nie obiecuje...