gensek
14.04.04, 17:08
1 dzień świąt,niedziela,stacja benzynowa pod miasteczkiem powiatowym na
południu Polski, wieczór lekko siąpi,czekam na kolegę,podjerzdża
maluch,otwierają się drzwi dym wali ze środka jak z komina "pali się czy
co"myślę wychodzę z samochodu patrzę a tam siedzą cztery gówniary ok.17-18
lat,browar w łapie,faja w gębie każda,pijane w sztok,maluch zarzygany,choć
wiele w życiu widziałem,normalnie zatkało mnie.Jeżeli taka jest dzisiejsza
młodzież to ja wysiadam.Kolega znał jedną latorośl i zadzwonił po rodziców,
jezu jacy oburzeni byli,że napastujemy ich kochaną niewinną córkę
Zatkało mnie drugi raz,dopiero grozba wezwania policji spowodowała
zakończenie całej sytuacji
Wasze opinie na całą tą sytuacje?