matyldan
03.05.11, 22:57
Brałam pigułki 4 lata, potem odstawiłam i poczułam się dużo lepiej (brak problemów związanych z libido, cellulit zniknął prawie cały, itp.). Po roku przerwy zastanawiamy się z partnerem, jaką stosować antykoncepcję.
Nie chcę brać pigułek, bo czuję, jakby mi odbierały moją kobiecość, płodność, jakby czyniły mnie upośledzoną fizycznie. Piszę poważnie i od razu zaznaczę, że nie jestem katoliczką, więc problem nie jest moralno-religijny. Tym bardziej, że brałam pigułki wcześniej i nie jestem ich przeciwniczką.
Myślicie, że to może wynikać z tego, że bardzo chcę mieć już dzieci? Tzn. chcę mieć, ale wiem, że jeszcze nie mogę. Planujemy zajść w ciążę za 2 lata - to jest rozsądne w naszym wypadku i ja wiem, że musimy poczekać, ale zastanawia mnie, czy może podświadomie nie odrzucam pigułek, bo chciałabym zajść już teraz?
Ech, nie wiem, jak się przekonać. Wiem, że po odstawieniu pigułek mogę zajść w ciążę, ale myśl o tym, żeby je brać teraz sprawia, że widzę siebie jako niepełną kobietę.
Macie jakieś rady?