Dodaj do ulubionych

Planowana "wpadka".

11.06.11, 10:33
Witajcie. Mam problem.
Jestem z facetem 3 lata. Dobrze nam sie uklada, tworzymy zgodna pare, zgodny zwiazek. Od poczatku bylo dla nas jasne, ze chcemy zalozyc rodzine. Ja mam 31 lat, on 36, wiec najmlodsi nie jestesmy. Dwa lata temu rozmawialismy powaznie, zaczelismy planowac i doszlismy do wniosku, ze za dwa lata zaczniemy starac sie o dziecko. Dwa lata minely, ja jestem gotowa a on caly czas przeklada te tecyzje na pozniej.
Szczerze mowiac, nie chce dluzej czekac. Moglabym odejsc ale nie chce, bo go kocham, poza tym jest na prawde dobrym partnerem, dobrym "kandydatem" na meza, ojca itd. Z jednej strony wiem, ze decyzja o dziecku powinna byc wspolna. Z drugiej, nie chce czekac, tym bardziej, ze mam problemy z tarczyca, jedna ciaze kiedys stracilam, boje sie, ze bede miala problemy z zajsciem a jak juz zajde, wcale nie jest oczywiste, ze urodze. Dlatego chcialabym zaczac sie starac a nie czekac kolejne 2 lata. Mysle ze jego obawy sa typowe dla faceta, pewnie mam te same, z tym ze u mnie wlacza sie tzw instynkt, bez tego pewnie tez odkladalabym decyzje na pozniej. Zastanawiam sie, czy nie postawic go przed faktem dokonanym, zaliczajac "wpadke" - o ile w ogole sie to uda, bo jak wspominalam, do najplodniejszych nie naleze. Wiem, ze to nieuczyciwe, nieuczciwe jednak uwazam tez, przeciaganie podjecia decyzji na nieokreslony czas, mimo ze dwa lata wczesniej zostaly podjete konkretne plany. Gdybym wiedziala, moze moglabym wczesniej podjac inne kroki, np szukania innego partnera. Co robic...
Obserwuj wątek
    • thelma.3333 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:35
      a co zrobisz jak on Cie rzuci po tej "wpadce"?
      • auto_moto Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:46
        thelma.3333 napisała:

        > a co zrobisz jak on Cie rzuci po tej "wpadce"?

        Nie sadze, zeby mnie rzucil.
        Jezeli by tak sie stalo, pewnie bym przezyla.
        Szczerze mowiac, wyobrazam sobie zycie bez faceta ale nie bez posiadania dziecka/ dzieci.
        Sama jestem dzieckiem samotnej matki, dlatego moze potrafie zyc sama. Gdybym nie chciala miec dzieci, pewnie w ogole nie wiazalabym sie z facetem na stale, nie mieszkalabym z nim. Mam wpojony inny wzorzec zycia, na poczatku trudno bylo mi o kompromisy na plaszczyznie wspolnego mieszkania. Z czasem nauczylam sie przymykac oko na drobiazgi, ktore wczesniej mnie irytowaly, a ktore nieuchronnie pojawiaja sie, kiedy mieszka sie razem.
        • grassant Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:31
          Mam wpojony inny wzorzec zycia,

          Jaki?
    • wersja_robocza Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:36
      Żadnych wpadek. Misiu, tajm ałt, pora na dziecko. A jak nie to szukam innego tatusia i baj baj.
      • pompeja Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:42
        Ja proponuję kupno reborna albo jorka :)
        • wersja_robocza Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:44
          A co to reborn?
          • pompeja Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 21:02
            Taka lalka, co to dziecko dobrze udaje. Znaczy się wyglądem jak dziecko, wagą, ogólnym gabarytem.
    • sumire Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:45
      największe świństwo, jakie można zrobić facetowi, uważam.

      miej zresztą na uwadze, że on też może postawić Cię przed faktem dokonanym - i odejść.
      • auto_moto Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:48
        sumire napisała:

        > największe świństwo, jakie można zrobić facetowi, uważam.
        >
        > miej zresztą na uwadze, że on też może postawić Cię przed faktem dokonanym - i
        > odejść.

        Teoretycznie moze, na ile go znam, nie sadze jednak, zeby to zrobil.
        • sumire Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:50
          o, no to wilk syty i owca cała. co nie zmienia faktu, że świństwo.
        • wersja_robocza Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:52
          Bycie uczciwą jest ci obce?
      • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:52
        sumire napisała:

        > największe świństwo, jakie można zrobić facetowi, uważam.

        Sumire, jakkolwiek zgadzam się, że to świństwo wobec faceta, to mimo wszystko rozumiem autorkę wątku.
        Największym świństwiem jakie facet może zrobić kobiecie, to tkwić z nią w związku przez wiele lat, zarzekać się, że w przyszłości będzie chciał potomka, ale odwlekać to tak długo, aż na ciążę dla kobiety będzie za późno. Nie tylko z nim, ale z kimkolwiek.

        A potem kobietę zostawić, bo niezdolna dać mu dzieciaka... dla innej, która mu dziecko urodzi.
        • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:53
          Cafem, zgadzam się.
        • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:02
          O toto. Klasyczne wpędzanie w lata. Mój partner dzieci nie chciał (własnych), ja jedno dziecko już miałam ale chciałam więcej tzn. jeszcze jedno. 2 lata mojej ciężkiej pracy z jazdami średnio raz na kwartał. Potem zechciał, odstawiłam tabsy, wspomaganie endokrynologiczne (bo w wieku 36 lat nie było mi tak łatwo zajść w ciążę jak wcześniej i za miesiąc wyląduję na porodówce. Facet jest przeszczęśliwy i otwarcie głosi, że mężczyzny pytać o zdanie nie należy.
          Żyje z panią parę lat? Sypia? Mieszka? Jest dobrze po 30-tce? To o co kaman? Czas na zastanawianie się czy to właściwa pani już był.
          • jael53 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:15
            I co dalej? Tak po prostu, w razie czego pan ma zostać z obowiązkiem alimentacyjnym?
            • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:21
              Powiem brutalnie: koszt życia w związku z dorosłą kobietą.
              Nie chce w ogóle dzieci? Proszę bardzo, jest wyjście - one night standy i bzykanie zawsze w gumie, ewentualnie sterylizacja i informowanie każdej potencjalnej partnerki (partnerki stałej, a nie przygody wakacyjnej czy służbowej), że jest po zabiegu i na dzieci zero szans.
              • blue.basmati Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:25
                Triss mocne, ale zgadzam się z Tobą.
            • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:22
              > I co dalej? Tak po prostu, w razie czego pan ma zostać z obowiązkiem alimentacy
              > jnym?

              To jest odrębna sprawa zupełnie.
              Osobiście gdybym była w takiej sytuacji, a pan na wieść o ciąży by mnie porzucił, obowiązek ojcowski i alimentacyjny pozostawiłabym mu na zasadzie "dobrej woli". Jeśli kogoś celowo się w coś takiego pakuje, nie wolno mieć żalu, jeśli dziecka nawet nie zaakceptuje.

              A co do moralności, że pan został wrobiony w ojcostwo wcale tego nie chcąc - cóż, w przeciwnej sytuacji on miałby na sumieniu kobietę, która przez jego wodzenie za nos byłaby skazana na bezdzietność. Więc wet za wet:P

              Ale w tym konkretnym przypadku nie wierzę, że ten facet autorkę wątku na wieść o ciąży by zostawił. Co najwyżej zaliczy chwilową panikę:)
              No i autorce wątku nie wolno byłoby się wygadać, że ciąża jest wpadką kontrolowaną:)
      • auto_moto Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:52
        sumire napisała:

        > największe świństwo, jakie można zrobić facetowi, uważam.

        Wiem, ze to swinstwo, ale czy nie jest swinstwem takze pozbawiania mnie szansy na dziecko? Decyzje podjelismy wspolnie i bylismy jej pewni. Ja sie dostosowalam i odczekalam te dwa lata. Czy nie powinno byc tak, ze teraz jego kolej na niego? Ile mam czekac, az bede miala 40 lat? Tym bardziej, ze wiem, ze on chce miec dzieci. Na pewno nie chodzi mu o mnie, chce byc ze mna i ze mna zalozyc rodzine... tylko jeszcze nie teraz. A mialo byc teraz. Czuje sie "wyrolowana", tym bardziej, ze dwa lata temu bylam gotowa na dziecko. Jest mi ciezko.
        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:56
          No ale czy to jest sposób na Twoje pragnienia? Okłamać najbliższą i ukochaną osobę, żeby zdobyć to czego chcesz. Oczywiście można ale to rozwalanie takiej ważnej relacji na własne życzenie. Bo nie chodzi przecież o to, żeby mieć faceta i dziecko tylko, żeby mieć naprawdę dobry związek i szczęśliwą rodzinę. A kłamstwo w tym nie pomaga.
          • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:58
            > Okłamać najbliższą i ukochaną os
            > obę, żeby zdobyć to czego chcesz.

            Przecież on robi to samo.
            • wersja_robocza Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:01
              A nie można zrobić tego uczciwie? Chcę dziecko, dziecko z tobą, ale jeśli nie chcesz to sie zegnamy i już bez ciebie będę chciała mieć rodzinę zamiast cichaczem doprowadzić do ciąży? Nie można tak?
              • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:06
                A myślisz, że to takie proste? Znaleźć w miarę szybko mężczyznę pełnego zalet i kochającego, i do tego gotowego na dziecko? W wieku 31 lat?
                • wersja_robocza Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:09
                  Widać ten taki tez nie jest.
                  • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:14
                    Ale tworzą udany związek, a on chce mieć dziecko - tyle że przeciąga to w czasie. A czas działa niestety na jej niekorzyść. Żeby była jasność - nie popieram kontrolowanych wpadek. Ale nie opieram też wpędzania kobiety w lata, zwłaszcza, że w jej przypadku istnieje ryzyko trudności z zajściem w ciążę.
                    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:16
                      A to w udanych związkach ludzie okłamują się w tak ważnych sprawach?
                      • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:23
                        Jezu, możemy się tak przerzucać pytaniami.
                        Moje stanowisko jest następujące - pan postępuje nieuczciwie wobec pani. Pani chce wobec tego postąpić nieuczciwie wobec pana. Nie rozgrzesza jej to, ale częściowo usprawiedliwia. To wszystko.
                        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:39
                          qw994 napisała:

                          > Jezu, możemy się tak przerzucać pytaniami.
                          > Moje stanowisko jest następujące - pan postępuje nieuczciwie wobec pani. Pani c
                          > hce wobec tego postąpić nieuczciwie wobec pana. Nie rozgrzesza jej to, ale częś
                          > ciowo usprawiedliwia. To wszystko.

                          Ale do czego to ich doprowadzi? Do tego, że pod jednym dachem będzie żyła niby szczęsliwa rodzina? Tylko, że on będzie w roli, której nie chce a ona będzie miała na koncie kłamstwo i tak sobie będą żyli niby razem ale tak naprawdę obok siebie wkurzeni na całą sytuację? To jest to co chce osiągnąć autorka?
                          • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:41
                            > Ale do czego to ich doprowadzi? Do tego, że pod jednym dachem będzie żyła niby
                            > szczęsliwa rodzina? Tylko, że on będzie w roli, której nie chce a ona będzie mi
                            > ała na koncie kłamstwo i tak sobie będą żyli niby razem ale tak naprawdę obok s
                            > iebie wkurzeni na całą sytuację?

                            Dlaczego zakładasz najczarniejszy scenariusz?
                            Skąd wytrzasnęłaś, że pan dzieci w ogóle nie chce?
                            • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:42
                              Dokładnie :) Ja raczej zakładam wersję optymistyczną.
                            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:49
                              cafem napisała:


                              > Dlaczego zakładasz najczarniejszy scenariusz?
                              > Skąd wytrzasnęłaś, że pan dzieci w ogóle nie chce?

                              Ależ wcale tego nie zakładam. Napisałam przecież w którymś z postów, że są dwie możliwości. Być może facet czegoś się boi i te lęki można spokojnie oswoić a może naprawdę nie chce mieć dzieci tylko nie wie jak z tego teraz wybrnać. I uważam, że przekonywanie się w praktyce, która wersja jest prawdziwa to głupota i niedojrzałość. Lepiej jest porozmawiać, tyle ile potrzeba, może również z pomocą fachowca.
                              Zakładam natomiast, że kłamstwo w tak poważnej sprawie rzuca się cieniem na związek i nie może być tu mowy o prawdziwej bliskości jeśli ktoś się takiego kłamstwa dopuszcza.
                              • anais_66 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 02:23
                                asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

                                > Ależ wcale tego nie zakładam. Napisałam przecież w którymś z postów, że są dwie możliwości. Być może facet czegoś się boi i te lęki można spokojnie oswoić a może naprawdę nie chce mieć dzieci tylko nie wie jak z tego teraz wybrnać.

                                W takim razie to robota dla autorki, pogadać z nim szczerze. Jeśli się boi, to czego i dlaczego. Oraz spróbować go z tych lęków wyleczyć.
                          • izabellaz1 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 18:08
                            Wiesz ile jest par, które kochały się tak, że myślałby, że są złączone ze sobą na zawsze niczym składniki Poxipolu, założyli rodzinę, a potem się okazało, że jednak te dwa składniki nie były ze sobą najlepiej rozmieszane i klej szybko puścił?
                            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 21:20
                              izabellaz1 napisała:

                              > Wiesz ile jest par, które kochały się tak, że myślałby, że są złączone ze sobą
                              > na zawsze niczym składniki Poxipolu, założyli rodzinę, a potem się okazało, że
                              > jednak te dwa składniki nie były ze sobą najlepiej rozmieszane i klej szybko pu
                              > ścił?

                              Tak, wiem ale jaki to ma związek z tematem?;)
                              • izabellaz1 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 21:58
                                Ano taki, że wątpiłaś w poczucie szczęścia takiej rodziny z dzieckiem z planowanej wpadki.
                                A ja myślę, że może taka rodzina będzie szczęśliwsza od niejednej planowanej i "obgadanej" wcześniej. Nie wszystko da się w życiu przewidzieć.
                                I żeby było jasne: nie jestem zwolenniczką planowania wpadek. Mam inną naturę. Ale może też trafiłam na mężczyznę, wobec którego nie musiałam stosować takich zabiegów. Ale w relacji opisanej przez autorkę, to jej partner nie zachowuje się fair. I może jeśli są szczęśliwi to ten mały "kopniak" w podjęciu decyzji okaże się zbawienny :)
                                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 13.06.11, 10:41
                                  izabellaz1 napisała:

                                  > Ano taki, że wątpiłaś w poczucie szczęścia takiej rodziny z dzieckiem z planowa
                                  > nej wpadki.
                                  > A ja myślę, że może taka rodzina będzie szczęśliwsza od niejednej planowanej i
                                  > "obgadanej" wcześniej. Nie wszystko da się w życiu przewidzieć.
                                  > I żeby było jasne: nie jestem zwolenniczką planowania wpadek. Mam inną naturę.
                                  > Ale może też trafiłam na mężczyznę, wobec którego nie musiałam stosować takich
                                  > zabiegów. Ale w relacji opisanej przez autorkę, to jej partner nie zachowuje si
                                  > ę fair. I może jeśli są szczęśliwi to ten mały "kopniak" w podjęciu decyzji oka
                                  > że się zbawienny :)
                                  >

                                  Tak, ja się zgadzam, że nie wszystko można w życiu przewidzieć ale mnie chodziło o cos innego;) Mnie chodziło o to, że kłamstwo chyba zawsze rzuca się jakimś cieniem na związek i zaprzecza w sumie idei bycia z kimś. Tym samym jeśli kłamiemy w tak ważnej sprawie to sami zwiększamy szansę na to, że się nie uda albo że będziemy trwali w jakimś układzie a nie dobrym związku.
                                  • izabellaz1 Re: Planowana "wpadka". 13.06.11, 11:17
                                    Nie znam ani jednego człowieka, który w życiu mówiłby samą prawdę :)
                                    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 13.06.11, 11:29
                                      izabellaz1 napisała:

                                      > Nie znam ani jednego człowieka, który w życiu mówiłby samą prawdę :)

                                      Oczywiście, ja też nie i być może nieprecyzyjnie się wyraziłam. Chodzi mi o szczerość w ważnych kwestiach dla związku, o szczerość dotyczącą spraw wspólnych, o szczerość, ktora jest też wynikiem lojalności. Jeśli partner zwierzałby mi się ze swoich lęków i obaw związanych z dzieckiem a ja zadecydowałabym za niego i doprowadziła do kontrolowanej wpadki to uważam to za naruszenie obowiązującej lojalności i szczerości. Czy teraz wyrazilam się jasno?;)
                    • wersja_robocza Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:19
                      Wzięłabym pana z sobą do lekarza, który jako autorytet wyjaśniłby panu skutki odwlekania ciąży w czasie biorąc pod uwagę tarczycę.
                      I najwyżej zdecydowałabym się na samotne macierzyństwo. Bez takiego pana. Bez wpadki: a nuż pan się zdecyduje jak go postawię przed faktem dokonanym. Nie to nie.
                      • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:21
                        > I najwyżej zdecydowałabym się na samotne macierzyństwo. Bez takiego pana.

                        No ale ona przecież bierze to pod uwagę.
                        • wersja_robocza Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:23
                          Ona to bierze jako ewentualną opcję, bo jakby nie było liczy, ze misio się oswoi z jej niespodzianką. Czyli oszustwem.
                          • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:24
                            Ekstra, to niech pełen dobrej woli misio przetrzyma ją do 40-tki, a potem zostawi.
                            • wersja_robocza Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:30
                              No właśnie nie. Pani teraz powinna postawić ultimatum. Czas minął. Dziecko albo się zegnamy.
                              • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:32
                                No i strawi kolejne lata na poszukiwaniach partnera, podczas gdy odpowiedniego ma pod bokiem.
                                Poza tym to, co ty proponujesz, można uznać za szantaż. Też niezbyt ciekawe rozwiązanie.
                                • wersja_robocza Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:35
                                  Chwila. Nie szantaż a powrót do rozmowy sprzed 2 lat. Pan nadal nie chce? To do widzenia.
                                  • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:39
                                    > Chwila. Nie szantaż a powrót do rozmowy sprzed 2 lat. Pan nadal nie chce? To do
                                    > widzenia.

                                    Nie wierzę, że zastosowałabys się do tego w życiu.
                                    Na forum łatwo z siebie najświętszy ideał robić.
                                    • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:43
                                      > Nie wierzę, że zastosowałabys się do tego w życiu.

                                      No właśnie, nie jest rzeczą najprostszą na świecie ot tak, po prostu porzucić udany związek z facetem, którego się kocha.
                                      • wersja_robocza Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:55
                                        Załóżmy, że nie chcesz dzieci albo nie chcesz teraz. Twój partner bez uzgodnienia odstawia antykoncepcję i z premedytacją doprowadza do ciąży. Po czym radośnie albo pełen strapienia dla wiarygodnego efektu ogłasza: ojejku, co za niespodzianka, wpadliśmy. Czy to jest super?
                                        • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:59
                                          > Załóżmy, że nie chcesz dzieci albo nie chcesz teraz. Twój partner bez uzgodnien
                                          > ia odstawia antykoncepcję i z premedytacją doprowadza do ciąży.

                                          Nic nie będziemy zakładać.
                                          Odwracasz kota ogonem i nie odpowiadasz na zadane powyżej pytanie.
                                        • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:01
                                          Oczywiście, że nie.
                                          Podobnie jak nie jest super wpędzanie w lata.
                                          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:11
                                            qw994 napisała:

                                            > Oczywiście, że nie.
                                            > Podobnie jak nie jest super wpędzanie w lata.

                                            Ale to zrzucenie odpowiedzialności za swoje życie na kogoś innego. Ktoś może mieć ochotę wpędzać autorkę wątku w lata ale to od niej zależy co ona z tym zrobi, prawda?
                                            • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:15
                                              No ale co ma zrobić? Tylko nie pisz, że pożegnać się z facetem, bo to czyste teoretyzowanie. Przeprowadzać kolejne rozmowy? - to już przerobili.
                                              • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:22
                                                qw994 napisała:

                                                > No ale co ma zrobić? Tylko nie pisz, że pożegnać się z facetem, bo to czyste te
                                                > oretyzowanie. Przeprowadzać kolejne rozmowy? - to już przerobili.

                                                Uważam, że zanim zakończy się relację trzeba wykorzystać dostępne środki, żeby jednak się porozumieć. Jesli rozmowy nic nie dają, jeśli nie dają również nic spotkania z psychologiem to wtedy opcja rozstania nie jest wcale teoretyczna. Dlaczego to jest takie niemożliwe Twoim zdaniem? To jest kwestia priorytetów i zrozumienia własnych potrzeb. Jeśli dziecko jest dla autorki bardzo ważne a jej facet zdecydowanie nie będzie tego chciał to w imię czego ona ma z nim dalej być?
                                                • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:26
                                                  > Uważam, że zanim zakończy się relację

                                                  Ile lat potrwa psycholog + zakończenie relacji + znalezienie kolejnego faceta + ułożenie sobie z nim życia + zajście w ciążę?
                                                  • qw994 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 09:12
                                                    Dobre pytanie :)
                                                  • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 12:47
                                                    cafem napisała:

                                                    > > Uważam, że zanim zakończy się relację
                                                    >
                                                    > Ile lat potrwa psycholog + zakończenie relacji + znalezienie kolejnego faceta +
                                                    > ułożenie sobie z nim życia + zajście w ciążę?

                                                    Cafem, przecież to oczywiste, że nie ma odpowiedzi na to pytanie bo nie wiadomo z czym ten facet ma problem więc nie wiadomo ile trwałyby ewentualne konsultacje z psychologiem. I nie wiadomo jak szybko autorka wątku dojrzałaby do zakończenia związku i jak szybko poczuła się gotowa, żeby się zakochać.
                                                    Rozumiem, że chcesz powiedzieć, że w wieku 31 lat nie warto już szukać swojego, prawdziwego szczęścia i z braku czasu na zmiany trzeba zadowolić się tym co się ma, tak? No oczywiście masz prawo do swojego zdania, ja jednak uważam inaczej.
                                                  • cafem Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 12:56
                                                    > Rozumiem, że chcesz powiedzieć, że w wieku 31 lat nie warto już szukać swojego,
                                                    > prawdziwego szczęścia i z braku czasu na zmiany trzeba zadowolić się tym co si
                                                    > ę ma, tak? No oczywiście masz prawo do swojego zdania, ja jednak uważam inaczej

                                                    Totalnie przeinaczyłaś sens mojej wypowiedzi, więc do Twoich wniosków nie zamierzam się ustosunkowywać. Przeczytaj wszystko jeszcze raz, a najlepiej w połączeniu z tym, co autorka wątku dopisała poniżej.
                                                  • qw994 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 12:56
                                                    Ale przecież autorka wątku się nie zadowala byle czym, ma udany związek. Strasznie idealizujesz, moim zdaniem. W wieku 31 lat naprawdę nie jest łatwo:
                                                    a) poświęcić co najmniej parę miesięcy na psychologa,
                                                    b) ewentualnie po tym czasie rzucić partnera, z którym się budowało relację 3 lata,
                                                    c) znaleźć nowego partnera, zbudować z nim nowy związek i poczekać na to, aż sam z siebie będzie gotowy na dziecko, bo przecież nic na siłę, wedle twojego zdania,
                                                    d) spłodzić dziecko wziąwszy pod uwagę, że być może będą z tym problemy.
                                                    Zejdź na ziemię.
                                                  • auto_moto Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 13:02
                                                    "Problem" polega na tym, ze ja zwiazku konczyc nie chce. W ogole nie bralam takiej opcji pod uwage i nie planuje tego robic.
                                                    Moim zdaniem problem lezy w mentalnosci mojego partnera. On ma pewna wizje zycia i trudno mu sie teraz przestawic. Rozumiem ten fakt mimo ze nie widze problemu w naszej konkretnej sytuacji zyciowej.
                                                    Mam znajoma, ktora zdecydowala sie na dziecko, mimo ze razem z mezem musi mieszkac w malym mieszkaniu z rodzicami, bo nie stac ich na wlasne. I sie dziwie, dlaczego nie poczekala az sie przeprowadza... Tak samo moj partner ma "zakodowane", ze najpierw musza byc odpowiednie warunki, potem powiekszenie rodziny. Problem w tym, ze mamy inne zdanie co do tego, jakie warunki sa odpwiednie a jakie nie. Trudno to zmienic.
                                                    Znam go na tyle dobrze, iz moge zalozyc, ze "nieplanowana" ciaza bedzie dla niego "problemem" jedynie w aspekcie socjalnym. Dla niego najwazniejsze w zyciu jest posiadanie szczesliwej rodziny. "Niestety" warunki socjalne sa dla niego takze istotnym czynnikiem gwarancji tego szczescia. Trudno mi go przekonac, ze to co mamy, jest na razie wystarczajace... mamy inna pozycje wyjsciowa, to co dla Polki z duzego miasta jest wystarczajace (bo my mamy inna skale porownawcza), jest dla niego nie do przyjecia, sytuacja malo komfortowa i przejsciowa.
                                                    Nie zakladam, ze ma inne powody odkladania decyzji o dziecku, bo to by oznaczalo, ze mnie caly czas oklamywal i klamie a na to nie wyglada.
                                                    Piszesz o szukaniu swojego prawdziwego szczescia, itd, ja nie zadowalam sie tym, co mam i juz, bo w moim partnerze mam wszystko, czego potrzebuje, nie jestem z nim "z braku laku". Kwestia dziecka "tu i teraz" to jedyny zgrzyt w tym kontekscie.
                                                    A moze nawet i to nie jest problem, mysle, ze glownym moim problemem jest obawa, ze ze wzgledu na moja przypadlosc zdrowotna bede miala problem z plodnoscia i donoszeniem ciazy. Tak jak pisalam, gdyby nie to, gdybym miala pewnosc, ze za te dwa lata zajde i urodze, nie robilabym dramatu. Ale tej pewnosci nie mam i bardzo sie boje.
                                                  • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 13:20
                                                    Ale ja już na samym początku napisałam, że nie podejrzewam z góry Twojego partnera o wyrachowanie i manipulację. Napisałam również, że moim zdaniem opcje są dwie-albo on ma jakieś mniej lub bardziej irracjonalne obawy albo jednak nie chce mieć dzieci i za bardzo nie wie jak to wprost powiedzieć. To co napisałaś pokazuje, że facet ma po prostu fałszywe przekonania na temat posiadania dzieci;) Warunki materialne są ważne ale one nie przedstawiają się u Was tragicznie. I właśnie o to mi chodziło-chyba lepiej spokojnie porozmawiać i powiedzieć mu jak się sprawy mają-tzn. że za jakiś czas jak według niego będziecie już gotowi materialnie to być może na ciążę będzie już za późno. Może potrzebna będzie wizyta u lekarza, który mu to wytłumaczy a może i spotkanie z psychologiem, który pozwoli mu pozbyć się tych przekonać, że bez dużej kasy nie dacie sobie rady.
                                                    To są sposoby wyjścia z sytuacji, które nie naruszają idei bycia z drugim człowiekiem, prawda? Kontrolowana wpadka być może doprowadziłaby do spełnienia Twoich marzeń ale czy potem ta bliskość miałaby taką samą jakość jak teraz?

                                                    A moja dyskusja z Cafem o szukaniu własnego szczęścia trochę już odbiegła od Twojego problemu, tak myślę. Trudno mi zrozumieć jak ktoś twierdzi, że w wieku 31 lat nie znajdzie czasu na psychologa albo na zmianę swojego życia na lepsze.
                                                  • cafem Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 13:22
                                                    > A moja dyskusja z Cafem o szukaniu własnego szczęścia trochę już odbiegła od Tw
                                                    > ojego problemu, tak myślę. Trudno mi zrozumieć jak ktoś twierdzi, że w wieku 31
                                                    > lat nie znajdzie czasu na psychologa albo na zmianę swojego życia na lepsze.

                                                    Asystentko, najpierw zrozum sens mojej wypowiedzi.
                                                    NIGDY nie powiedziałam, że 31 lat to na cokolwiek za późno. Uparłaś się przy tym z kapelusza wyciągniętym stwierdzeniu i na nim opierasz całą bezsensowną dyskusję...
                                                  • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 13:35
                                                    cafem napisała:

                                                    > > A moja dyskusja z Cafem o szukaniu własnego szczęścia trochę już odbiegła
                                                    > od Tw
                                                    > > ojego problemu, tak myślę. Trudno mi zrozumieć jak ktoś twierdzi, że w wi
                                                    > eku 31
                                                    > > lat nie znajdzie czasu na psychologa albo na zmianę swojego życia na leps
                                                    > ze.
                                                    >
                                                    > Asystentko, najpierw zrozum sens mojej wypowiedzi.
                                                    > NIGDY nie powiedziałam, że 31 lat to na cokolwiek za późno. Uparłaś się przy ty
                                                    > m z kapelusza wyciągniętym stwierdzeniu i na nim opierasz całą bezsensowną dysk
                                                    > usję...

                                                    Dobrze, skoro mówisz, że źle Cię zrozumiałam to możemy tak uznać. I żeby nie było, że wzięłam to z sufitu-to Ty zadałaś mi pytanie czy naprawdę uważam, że świat stoi otworem przed autorką wątku i to Ty pytałaś ile to wszystko będzie trwało (psycholog, rozstanie, nowa miłość, itd). Na tej podstawie wyciągnęłam wnioski, że Twoim zdaniem ona nie ma czasu, żeby zadbać o realizację swoich marzeń uczciwie.
                                                  • cafem Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 13:55
                                                    Asystentko, chodzi o to, że Ty idealizujesz sprawę i przemawiasz z piedestału.
                                                    Zejdź na ziemię i spróbuj wczuć się w sytuację auto-moto:
                                                    1. Jest w bardzo udanym, długim i poważnym związku.
                                                    2. Planują nie jedno, ale kilkoro dzieci.
                                                    3. Przeszkodą jest, jego zdaniem, "nieustabilizowana sytuacja materialna". Dlatego na dzieci chce jeszcze poczekać.
                                                    4. Auto-moto wie, że z jej zdrowiem może mieć problemy z zajściem i utrzymaniem ciąży. Gdyby nie to, też by z ciążą jeszcze chętnie poczekała.
                                                    5. Zakładam, że jej facet nie do końca zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji.
                                                    6. Auto-moto nie zamierza się rozstać, ponieważ to właściwy facet i dla niego ona tez jest tą właściwą. Tutaj nie ma sensu stawianie pana pod ścianą, że albo dziecko teraz, albo rozstanie, bo to kompletnie bez sensu i nieadekwatne do sytuacji.
                                                    7. "Wpadka" tutaj, to nie jest perfidne wpakowanie faceta w dziecko, którego on nie chce. Jest to dramatyczna decyzja kobiety, która się obawia, że jeśli będą odwlekać jej zajście w ciążę, to sprawa może się dramatycznie pogorszyć i przez głupie czekanie na większe mieszkanie mogą dzieci nie mieć wcale i na tym skończą się marzenia o pięknym rodzinnym życiu. Jeśli on odwlecze sytuację za bardzo, ona mu nigdy nie wybaczy, on natomiast - może ją zostawić i wybrać kobietę, która dzieci mu da. Nie wierzę, że on ją przez wpadkę zostawi. Ale nawet jakby, auto-moto liczy się z tą sytuacją.
                                                    8. Oczywiście, najrozsądniejszym wyjściem jest szczera i uczciwa rozmowa, próba przekonania do swoich racji. Ale czy się uda? Rozmów już póbowali.
                                                    9. Uważam, że obszczekiwanie auto-moto od intrygantek i oszustek, jak to zrobiła część osób w tym wątku, jest głęboko nie fair. Auto-moto pyta "co robić?". Jest między młotem i kowadłem, liczy się czas, a sytuacja jest dramatyczna. Z jednej strony piękny i w miarę ustabilizowany związek i marzenia o przyszłości, z drugiej - jeśli nie postarają się o dziecko szybko, marzenia mogą legnąć w gruzach. I to miałam na myśli mówiąc, że w tym przypadku może to być ostatni dzwonek. Nic poza tym - sama jestem w podobnym wieku, w związku nie do końca ustabilizowanym i dziecka jeszcze długo nie planuję. Ale wiem, że z płodnością nie powinnam mieć problemów, więc spokojnie jeszcze 3-4 lata mogę poczekać.
                                                  • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 14:10
                                                    Cafem, piszę to co czuję i przedstawiam swoje poglądy. Zarzuty w temacie obszczekiwania kieruj do tych, którzy to robili. A swoją drogą-mało kulturalne określenie.
                                                    Ja autorkę wątku rozumiem i w żadnym moim poście jej nie zaatakowałam. Od początku pisałam, żeby postawiła na szczerość i dostępne mozliwości, żeby tę sprawę rozwiązać.
                                                    Jeśli związek jest udany to tym bardziej należy o niego dbać i tym bardziej są możliwości, żeby czyjeś irracjonalne lęki oswoić. Problem wyraźnie leży po stronie faceta i tym należy się zająć. Piszesz, że oni już rozmawiali. Pytanie jak rozmawiali. Czy autorka wątku powiedziała mu, że jest taka możliwość, że jak on zgromadzi pieniądze to być może ona już nie będzie mogła zajść w ciążę? Czy byli razem u lekarza, który im obojgu przedstawił obraz sytuacji? Czy rozmawiała z nim o tym skąd to jego przekonanie, że bez dużej kasy nie można sobie pozwolić na dziecko? Czy proponowała mu wizytę u psychologa?

                                                    I ja absolutnie nie namawiałam jej na rozstanie ot tak. Napisałam, że jeśli wykorzysta wszystkie dostępne (uczciwe) możliwości dojścia do kompromisu to wtedy powinna pomyśleć co dalej. Być może związek jest na tyle ważny, że byłaby w stanie zaryzykować i ewentualnie nigdy dziecka się nie doczekać. No ale przecież ona sama napisała, że byłaby w stanie sama wychować dziecko, nie wyobraża sobie życia bez dziecka i że rozmyśla nad kontrolowaną wpadką...Pytanie w tej sytuacji jest takie-co jest dla niej wazniejsze i co byłaby skłonna poświęcić.

                                                    I jeszcze odpowiedz na jeden punkt Twojej wypowiedzi, chyba kluczowy:

                                                    > 7. "Wpadka" tutaj, to nie jest perfidne wpakowanie faceta w dziecko, którego on
                                                    > nie chce. Jest to dramatyczna decyzja kobiety, która się obawia, że jeśli będą
                                                    > odwlekać jej zajście w ciążę, to sprawa może się dramatycznie pogorszyć i prze
                                                    > z głupie czekanie na większe mieszkanie mogą dzieci nie mieć wcale i na tym sko
                                                    > ńczą się marzenia o pięknym rodzinnym życiu. Jeśli on odwlecze sytuację za bard
                                                    > zo, ona mu nigdy nie wybaczy, on natomiast - może ją zostawić i wybrać kobietę,
                                                    > która dzieci mu da. Nie wierzę, że on ją przez wpadkę zostawi. Ale nawet jakby
                                                    > , auto-moto liczy się z tą sytuacją.

                                                    Nawet jesli jej nie zostawi i kłamstwo nigdy się nie wyda czy naprawdę uważasz, że takie rzeczy mają miejsce w udanym związku i prawdziwej bliskości? Przecież to się wzajemnie wyklucza. Jesli ona jest gotowa go okłamać to on chyba nie jest dla niej tak naprawdę ważny. Bo wiesz-to nie chodzi o to, żeby postępowac uczciwie jak wszyscy patrzą.
                                                  • auto_moto Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 13:59
                                                    A myslisz, ze ja z nim nie rozmawialam. Rozmawialam i to nie raz.
                                                    Ale niestety moje argumenty go nie przekonuja (w kwestii socjalnej). To troche tak, jakbym tlumaczyla, ze np w krajach afrykanskich maja gorzej a dzieci i tak sie rodza. Niestety w tej kwestii to jak groch o sciane. Jak mu mowie, ze w Pl ludzie decyduja sie na zakladanie rodziny nie majac wlasnego mieszkania, nawet malego on nie moze tego pojac. Ale poniewaz wychodzi z zalozenia, ze za te dwa lata bedzie nas stac na wieksze mieszkanie, nie widzi problemu - mysle ze my rozumujemy innymi kategoriami. Dla niego jest oczywiste, ze bedziemy miec dzieci - tylko nie teraz. Dla mnie tez byloby to oczywiste, gdyby nie moja sytuacja zdrowotna.
                                                  • cafem Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 14:02
                                                    > A myslisz, ze ja z nim nie rozmawialam. Rozmawialam i to nie raz.
                                                    > Ale niestety moje argumenty go nie przekonuja (w kwestii socjalnej)

                                                    A powiedziałaś mu, że za dwa lata może być już po sprawie? Czy on wie, że będziesz miała problemy z zajściem w ciążę? Bo cały czas naciskasz na jego argumenty w kwestii mieszkania, a o zdrowiu ani słowa, poza tym, że Ty o nim wiesz.
                                                  • auto_moto Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 14:09
                                                    Oczywiscie, ze wie o moich problemach zdrowotnych. Jednak to nie jest tak, ze za dwa lata musi byc po sprawie. Mam hashimoto, jestem pod kontrola endokrynologa i ginekologa, moje badania hormonalne sa czesciowo bardzo dobre (ze strony tarczycy), czesciowo niezbyt (ze strony hormonow plciowych). Wiec to jest tak, ze moze sie okazac, ze jezeli bede dobrze "ustawiona", zajde w ciaze od razu. Ale moze byc tak, ze i przez dwa lata nie. A poniewaz on uwaza, ze teraz dziecka miec nie powinnismy i jest szansa, ze moze sie pojawic jednak szybciej, niz sie spodziewamy, nie chce teraz zaczynac staran.
                                                    Moze on nie pojmuje do konca tej sytuacji, w koncu to ja czytam duzo na ten temat, poglebiam moja wiedze i zdaje sobie sprawe z niuansow. Sa przeciez kobiety, ktore maja kilkoro dzieci majac hashimoto, sa takie, ktore pozostaja bezdzietne, mimo ze sa calkowicie zdrowe.
                                            • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:16
                                              > Ktoś może mieć ochotę wpędzać autorkę wątku w lata ale to od niej zależy co ona z tym zrobi
                                              > , prawda?

                                              Naprawdę uważasz, że świat stoi przed nią otworem i wcale nie jest manipulowana?
                                      • grassant Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:48
                                        i jemu może nie być łatwo :))))))))))
                                    • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:43
                                      Ja też nie wierzę. Nie w wydaniu kobiety po 30-tce, która parę lat życia zainwestowała w dobry związek, taki od początku z planami na przyszłość. Za dużo znam fajnych, niegłupich, poukładanych kobiet, które zbyt długo czekały lub czekają nadal dając się zwodzić odkładaniem potomstwa na bliżej nieokreśloną przyszłość.
                                  • anais_66 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 02:26
                                    wersja_robocza napisała:

                                    > Chwila. Nie szantaż a powrót do rozmowy sprzed 2 lat. Pan nadal nie chce? To do widzenia.

                                    I co? Wizyta w biurze matrymonialnym? :) 3 lata to jest kawałek czasu, znają się pewnie jak łyse konie. I jest uczucie. Jak mu nagle powiedzieć: do widzenia?
                              • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:33
                                > Pani teraz powinna postawić ultimatum. Czas minął. Dziecko albo
                                > się zegnamy.

                                Pożegnałabyś ot tak pana, z którym jesteś od kilku lat w udanym związku? Tylko dlatego, że nie chce dzieci właśnie teraz, ale "przecież wkrótce będzie chciał"?
                                Gratuluję stanowczości. Chociaż nie wierzę, że to prawdziwa stanowczość, tylko prędzej postawa forumowa.
                  • anais_66 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 02:19
                    wersja_robocza napisała:

                    > Widać ten taki tez nie jest.

                    Ale autorka go kocha, uważa że tworzą udany związek. Wydaje Ci się, że tak hop siup byłaby w stanie ulokować nagle gdzieś indziej uczucia?
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:02
              qw994 napisała:

              > > Okłamać najbliższą i ukochaną os
              > > obę, żeby zdobyć to czego chcesz.
              >
              > Przecież on robi to samo.

              A w którym miejscu?
              • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:08
                Obiecał jej 2 lata temu, że za dwa lata będą się starać o dziecko. Obietnicy nie dotrzymał. I ma to, czego chce - ją.
                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:15
                  qw994 napisała:

                  > Obiecał jej 2 lata temu, że za dwa lata będą się starać o dziecko. Obietnicy ni
                  > e dotrzymał. I ma to, czego chce - ją.

                  No oczywiście można przyjąć Twoją negatywną interpretację zachowania tego kolesia i stwierdzić, że on dwa lata temu wiedział, że wcale nie chce mieć dzieci i po prostu ją okłamał. Są na to jakieś dowody?
                  Mnie się wydaje, że dwa lata temu mogło mu się wydawać, że chce mieć dzieci za dwa lata a teraz poczuł, że wcale nie jest gotowy. I nie ma to nic wspólnego z wyrachowanym kłamstwem. Problem jest taki, że ludzie dość często nie umieją ze sobą rozmawiać. Tak naprawdę rozmawiać a nie wymieniać informacje i liste życzeń. I dość często też ludzie nie kochają na tyle siebie, żeby o siebie zadbać nawet kosztem sprawienia przykrości innym. Może on faktycznie nie chce mieć tych dzieci ale nie wie teraz jak z tego wybrnąć bo kiedyś coś obiecał? A może wystarczy, żeby szczerze powiedział czego się boi i będą mogli wspolnie popracować nad jego lękami?
                  Czy opcja, żeby za karę go teraz okłamać i postawić przed faktem dokonanym ma coś wspólnego z dojrzałością i miłością?
                  • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:19
                    > No oczywiście można przyjąć Twoją negatywną interpretację zachowania tego koles
                    > ia i stwierdzić, że on dwa lata temu wiedział, że wcale nie chce mieć dzieci i
                    > po prostu ją okłamał. Są na to jakieś dowody?

                    Nie mówię, że ją okłamał. Ale za słowa trzeba ponosić odpowiedzialność.



                    > Czy opcja, żeby za karę go teraz okłamać i postawić przed faktem dokonanym ma c
                    > oś wspólnego z dojrzałością i miłością?

                    Nie, ale wkurza mnie, jak inne kobiety zamiast postarać się postawić w sytuacji autorki wątku, rzucają się na nią i solidaryzują z mężczyzną. Oby żadna z jej oponentek nie była nigdy w takiej sytuacji - tego tylko mogę życzyć.
                    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:28
                      qw994 napisała:


                      > Nie mówię, że ją okłamał. Ale za słowa trzeba ponosić odpowiedzialność.

                      Oczywiście. Tylko jak w tym przypadku ma ta odpowiedzialność wyglądać? On ma spłodzić dziecko bo dwa lata temu się zobowiązał chociaż teraz wcale tego nie chce? To nie jest odpowiedzialność tylko głupota.

                      >
                      > Nie, ale wkurza mnie, jak inne kobiety zamiast postarać się postawić w sytuacji
                      > autorki wątku, rzucają się na nią i solidaryzują z mężczyzną. Oby żadna z jej
                      > oponentek nie była nigdy w takiej sytuacji - tego tylko mogę życzyć.

                      Czy ja się na nią rzuciłam? Moim zdaniem powinna zadbać o siebie czyli porozmawiać szczerze z partnerem, żeby dowiedzieć się o co chodzi. Co on czuje tak naprawdę? Czego się boi? I odejść jeśli okaże się, że nie ma możliwości dojścia do jakiegoś porozumienia w tej kwestii. Czyli zadbać o swoje potrzeby i swoje pragnienia ale tak naprawdę a nie coś udając, okłamując i żyjąc w fikcji.
                      • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:37
                        > Oczywiście. Tylko jak w tym przypadku ma ta odpowiedzialność wyglądać? On ma sp
                        > łodzić dziecko bo dwa lata temu się zobowiązał chociaż teraz wcale tego nie chc
                        > e? To nie jest odpowiedzialność tylko głupota.

                        Matko. Ten facet ma 36 LAT. Chyba jest wystarczająco dojrzały? Nie mówimy o 20-latku.



                        > Czy ja się na nią rzuciłam? Moim zdaniem powinna zadbać o siebie czyli porozmaw
                        > iać szczerze z partnerem, żeby dowiedzieć się o co chodzi. Co on czuje tak napr
                        > awdę? Czego się boi?

                        Nie trzeba być alfą i omegą, żeby wiedzieć, o co chodzi. On się boi przewrócenia życia do góry nogami i odpowiedzialności. I jest to zupełnie normalne. Już to widzę, jak facet mówi szczerze, czego się boi. I o swoich uczuciach. To nie jest kobieta.
                        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:45
                          qw994 napisała:


                          > Matko. Ten facet ma 36 LAT. Chyba jest wystarczająco dojrzały? Nie mówimy o 20-
                          > latku.

                          A Twoim zdaniem dojrzałość emocjonalna lub dojrzałość do pewnych decyzji/postaw warunkowana jest ilością lat?

                          > Nie trzeba być alfą i omegą, żeby wiedzieć, o co chodzi. On się boi przewróceni
                          > a życia do góry nogami i odpowiedzialności. I jest to zupełnie normalne. Już to
                          > widzę, jak facet mówi szczerze, czego się boi. I o swoich uczuciach. To nie je
                          > st kobieta.

                          A moim zdaniem ludzie mają przeróżne lęki i nie ma tutaj jednego szablonu. Można się bać, że się nie podoła nowej roli, mozna się bać, że będzie się takim samym niefajnym rodzicem jakiego się miało, można się bać mając fałszywe przekonanie, że dziecko to już koniec fajnego życia. Wielu różnych rzeczy można się bać i można sobie te lęki oswoić i pozbyć się tych fałszywych przekonań tylko trzeba się z tym zmierzyć. I oczywiście znam mężczyzn, którzy mówią o swoich uczuciach. Kwestia dojrzałości emocjonalnej właśnie.
                          • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:04
                            > A Twoim zdaniem dojrzałość emocjonalna lub dojrzałość do pewnych decyzji/postaw
                            > warunkowana jest ilością lat?

                            W dużej mierze - owszem.


                            > A moim zdaniem ludzie mają przeróżne lęki i nie ma tutaj jednego szablonu. Możn
                            > a się bać, że się nie podoła nowej roli, mozna się bać, że będzie się takim sam
                            > ym niefajnym rodzicem jakiego się miało, można się bać mając fałszywe przekonan
                            > ie, że dziecko to już koniec fajnego życia.

                            No ale to generalnie jest to samo, co ja napisałam - lęk przed odpowiedzialnością i ogromną zmianą w życiu. Ty to uszczegółowiłaś.
                            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:13
                              qw994 napisała:

                              > No ale to generalnie jest to samo, co ja napisałam - lęk przed odpowiedzialnośc
                              > ią i ogromną zmianą w życiu. Ty to uszczegółowiłaś.

                              To były tylko przykłady. Lęki mogą przeróżne ale mniejsza z tym. Czy w związku z tym metodą na owe lęki ma być zadecydowanie za tego faceta?
                              • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:15
                                Nie, lepiej się z nim cackać przez kolejne 5 lat oswajając jego lęki.
                              • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:16
                                Tak. Pomoże mu to wziąć lęki na klatę i nie roztrząsać.
                                Jeśli pan nie chce zdecydowanie i definitywnie - a są takie przypadki - to prezentuje to wyraźnie: zawsze używa gumy, dopytuje o antykoncepcję partnerki, poddaje się sterylizacji. Sypia z panią parę lat bez gumy = zostawia jej decyzję.
                                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:28
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Tak. Pomoże mu to wziąć lęki na klatę i nie roztrząsać.
                                  > Jeśli pan nie chce zdecydowanie i definitywnie - a są takie przypadki - to prez
                                  > entuje to wyraźnie: zawsze używa gumy, dopytuje o antykoncepcję partnerki, podd
                                  > aje się sterylizacji. Sypia z panią parę lat bez gumy = zostawia jej dec
                                  > yzję.

                                  Ja nie chcę, żeby ktoś decydował za mnie i dziwię się, że takie rzeczy pisze kobieta. Tyle lat kobiety walczyły, żeby móc same o sobie stanowić a teraz uważają, że mają prawo decydować za faceta-dla mnie to jest bardzo smutna obserwacja. Ja z miłości i szacunku do mojego partnera nie zadecydowałabym za niego w takiej sprawie. I wielu innych. Oczywiście taka postawa wymaga pracy nad sobą.
                                  • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:38
                                    > Ja z miłości i szacunku do mojego partnera nie zadecydowałabym za niego w taki
                                    > ej sprawie. I wielu innych. Oczywiście taka postawa wymaga pracy nad sobą.

                                    Chciałabym zobaczyć, jak odchodzisz od faceta, który mówi: 'kochanie, jesteś całym moim światem, ale poczekajmy jeszcze trochę z tym dzieciaczkiem, co?"
                                    I to poczekajmy trochę się odwleka, rok, dwa, trzy... a potem przychodzi co do czego i jedyne, co Ci pozostaje, to adopcja...
                                    Dalej byłabyś taką świętą?
                                    • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:48
                                      Chciałam delikatnie zauważyć, że pary po 40-tce mają ogromne problemy z adopcją, ponieważ procedury zakładają, że różnica wieku między małym dzieckiem, a rodzicami adopcyjnymi nie może być zbyt duża i nienaturalna. Poza tym kolejka chętnych do adopcji dziecka młodszego niż 2 lata jest ogromna. Zostają rodzeństwa, dzieci w wadami genetycznymi i rozwojowymi, z FAS i starsze. Tak więc pieprzenie "zawsze możesz zaadoptować" jest całkowicie bezprzedmiotowe.
                                  • triss_merigold6 Życia nie znasz 11.06.11, 12:39
                                    Życia nie znasz...
                                    Ty nie chcesz i cudnie. Być może nie wiesz czym jest silna, czysto biologiczna potrzeba zajścia w ciążę i urodzenia dzieci.
                                    Tu pan prezentuje postawę "chciałbym, ale...". Jednocześnie jest mu miło, wygodnie, dobrze i nie zamierza autorki zostawić ponieważ mają udany związek.
                                    Uważam, że kobiety same sobie strzelają w kolano, ponieważ chcą grać fair i nie wpadać znienacka, a są zwodzone i manipulowane przez panów, którymi kieruje najczęściej lęk przed utratą wygodnego życia. I przegrywają, bo zostają bezdzietne koło 40-tki, a panowie dojrzawszy trafiają na panny, które nie pytając ich o zdanie, fundują ojcostwo i gonią do roboty. Szacunek nie ma z tym nic wspólnego.
                                    Wielu znam takich, co nie chcieli, a potem dostali kota na punkcie potomstwa.
                                    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Życia nie znasz 11.06.11, 13:22
                                      triss_merigold6 napisała:

                                      > Życia nie znasz...
                                      > Ty nie chcesz i cudnie. Być może nie wiesz czym jest silna, czysto biologiczna
                                      > potrzeba zajścia w ciążę i urodzenia dzieci.
                                      > Tu pan prezentuje postawę "chciałbym, ale...". Jednocześnie jest mu miło
                                      > , wygodnie, dobrze i nie zamierza autorki zostawić ponieważ mają udany związek.
                                      >
                                      > Uważam, że kobiety same sobie strzelają w kolano, ponieważ chcą grać fair i nie
                                      > wpadać znienacka, a są zwodzone i manipulowane przez panów, którymi kieruje na
                                      > jczęściej lęk przed utratą wygodnego życia. I przegrywają, bo zostają bezdzietn
                                      > e koło 40-tki, a panowie dojrzawszy trafiają na panny, które nie pytając ich o
                                      > zdanie, fundują ojcostwo i gonią do roboty. Szacunek nie ma z tym nic wspólnego
                                      > .
                                      > Wielu znam takich, co nie chcieli, a potem dostali kota na punkcie potomstwa.

                                      Co to znaczy, że nie znam życie? Dlatego, że mam inne zdanie niż Ty to nie znam życia? Znam życie i jestem w stanie stwierdzić, które zasady są mi bliskie a które nie.
                                      Panie strzelają sobie w stopę tym, że same o siebie nie dbają. Już to pisałam-ktoś może mieć wobec nas różne pomysły-może chcieć nami manipulować albo wykorzystywać ale to od nas zależy co my z tym zrobimy i jak bardzo będziemy pamiętać o swoich potrzebach. A przegrywa się wtedy jeśli żyję się w iluzji szczęśliwego życia. I za taką iluzję uważam związek w którym nie ma miejsca na zaufanie, szczerość i szacunek do własnych pragnień i obaw.
                                      • grassant Re: Życia nie znasz 11.06.11, 13:25
                                        przegrywa się wtedy jeśli żyję się w iluzji szczęśliwego życia. I za taką iluzję uważam związek w którym nie ma miejsca na zaufanie, szczerość i szacunek do własnych pragnień i obaw.

                                        szacun.
                                      • qw994 Re: Życia nie znasz 12.06.11, 09:16
                                        > Panie strzelają sobie w stopę tym, że same o siebie nie dbają.

                                        W czym objawia się niedbanie o siebie autorki wątki?
                                        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Życia nie znasz 12.06.11, 12:51
                                          qw994 napisała:

                                          > > Panie strzelają sobie w stopę tym, że same o siebie nie dbają.
                                          >
                                          > W czym objawia się niedbanie o siebie autorki wątki?

                                          Odpowiadałam na ten argument Triis:
                                          "Uważam, że kobiety same sobie strzelają w kolano, ponieważ chcą grać fair i nie wpadać znienacka, a są zwodzone i manipulowane przez panów, którymi kieruje najczęściej lęk przed utratą wygodnego życia. I przegrywają, bo zostają bezdzietne koło 40-tki, a panowie dojrzawszy trafiają na panny, które nie pytając ich o zdanie, fundują ojcostwo i gonią do roboty. Szacunek nie ma z tym nic wspólnego. "

                                          Uważam, że jeśli ktoś pozwala decydować innym o sobie, nie pamiętając o swoich potrzebach i biernie poddaje się temu zwodzeniu i manipulowaniu to nie dba o siebie.
                                          • qw994 Re: Życia nie znasz 12.06.11, 12:58
                                            Przepraszam cię bardzo, a skąd ona mogła wiedzieć, że za 2 lata panu się odmieni i nie będzie miał ochoty na płodzenie dziecka, wbrew wcześniejszym deklaracjom?
                                            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Życia nie znasz 12.06.11, 13:49
                                              qw994 napisała:

                                              > Przepraszam cię bardzo, a skąd ona mogła wiedzieć, że za 2 lata panu się odmien
                                              > i i nie będzie miał ochoty na płodzenie dziecka, wbrew wcześniejszym deklaracjo
                                              > m?

                                              No może stąd, że w związku się rozmawia. I jak się rozmawia to się wie czy partner zaczyna być gotowy, czy ma nowe wątpliwości, co myśli, co czuje itd.
                                              • qw994 Re: Życia nie znasz 12.06.11, 19:43
                                                Rozmowy, rozmowy, rozmowy. Kobiety wierzą, że to lek na całe zło. Mnie pozostaje powtórzyć - zejdź na ziemię.
                                                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Życia nie znasz 12.06.11, 21:24
                                                  qw994 napisała:

                                                  > Rozmowy, rozmowy, rozmowy. Kobiety wierzą, że to lek na całe zło. Mnie pozostaj
                                                  > e powtórzyć - zejdź na ziemię.

                                                  A to Ty jesteś mężczyzną? Jak widać kobiety są różne a ja mam prawo wierzyć w to co chce. W moim życiu sprawdzają się rozmowy, prawdziwa bliskość i czasem trudne mierzenie się z prawdą zamiast życia w iluzji. Eot.
                                                  • qw994 Re: Życia nie znasz 13.06.11, 06:07
                                                    Oby cię nos nie zabolał przy zderzeniu z rzeczywistością.
                                                  • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Życia nie znasz 13.06.11, 10:47
                                                    qw994 napisała:

                                                    > Oby cię nos nie zabolał przy zderzeniu z rzeczywistością.

                                                    Qw, a może Ty zejdziesz na ziemię i zrozumiesz, że Twoje zasady i Twoje widzenie świata to tylko Twoje zasady i świat wcale tak nie wygląda? W co drugim poście mówisz mi co mam robić i uważasz, że Twoja prawda jest prawdą obowiązująca. To jest to Twoje bycie na ziemi? Dla mnie to wąskie horyzonty po prostu. Ja swoje argumenty przedstawiłam, napisałam jakie mam zdanie i dlaczego tak uważam. Ty natomiast piszesz jakieś ogólniki w stylu 'kobiety to coś tam' i dorzucasz swoje 'zejdź na ziemię'. Ja rozumiem, że są ludzie, którzy myślą inaczej niż ja ale przedstawiam im swoje argumenty a nie ton wyższości sugerujący, że są głupi a ja wiem lepiej.
                                          • cafem Re: Życia nie znasz 12.06.11, 13:01
                                            > Uważam, że jeśli ktoś pozwala decydować innym o sobie, nie pamiętając o swoich
                                            > potrzebach i biernie poddaje się temu zwodzeniu i manipulowaniu to nie dba o si
                                            > ebie.

                                            Piszesz podręcznikowo.
                                            Jasne, że większość 'wyzwolonych' kobiet chciałaby tak postępować, natomiast życie jest zupełnie inne. Raz na wozie, raz pod wozem.
                                            Zakładam, że w chwili obecnej jesteś 'na wozie', masz odpowiedzialnego partnera i dzieci lub plany co do dzieci lub jesteś szczęśliwą singielką, która trzydziestki na pewno nie przekroczyła. Z takiej perspektywy łatwo stanąć w pępku świata i innym wyznaczać, co robią nie tak.

                                            Ale z woza łatwo spaść i perspektywa często wówczas się odmienia. Żeby nie było - też jestem obecnie 'na wozie' - ale byłam nie raz 'pod' i nauczki wyciągnęłam.
                          • anais_66 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 02:42
                            asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

                            > A Twoim zdaniem dojrzałość emocjonalna lub dojrzałość do pewnych decyzji/postaw warunkowana jest ilością lat?

                            Liczbą, bo ta jak wiek jest policzalna.
                  • anais_66 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 02:36
                    asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

                    > No oczywiście można przyjąć Twoją negatywną interpretację zachowania tego kolesia i stwierdzić, że on dwa lata temu wiedział, że wcale nie chce mieć dzieci i po prostu ją okłamał. Są na to jakieś dowody? Mnie się wydaje, że dwa lata temu mogło mu się wydawać, że chce mieć dzieci za dwa lata a teraz poczuł, że wcale nie jest gotowy.

                    Niech powie to wprost, że nie chce mieć dzieci w ogóle. Albo przez co najmniej najbliższych 10 lat. Z wątku autorki wynika, że się w żaden sposób nie określił. Jedynie: "nie teraz". Trzeba go widocznie zmusić do deklaracji, choć brzmi to średnio sympatycznie.
          • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:07
            > Bo nie chodzi przecież o to, żeby mieć faceta i
            > dziecko tylko, żeby mieć naprawdę dobry związek i szczęśliwą rodzinę. A kłamst
            > wo w tym nie pomaga.

            Oczywiście, że nie o to chodzi, ale uważam, że jedno nie wyklucza drugiego.

            Nie zakładałabym od razu najradykalniejszej wersji.

            Nie znamy sytuacji - możliwe, że facet sobie tylko "jojczy", że za wcześnie, bo sobie sytuacji nie wyobraża, ot co. Za to z wersji autorki wynika, że są dobrym związkiem i oboje dzieci w przyszłości chcą.

            Pan sobie pewnie nie wyobraża, że od momentu starania się o ciążę do urodzenia dziecka mija często długo ponad rok, więc na co nie jest gotowy jeszcze teraz, może być już przygotowany w chwili narodzin:)

            Poza tym autorka jasno przedstawiła - woli być sama z dzieckiem, niż z facetem, który ją możliwości posiadania dziecka miałby pozbawić.

            Oczywiście, bezsprzecznie najlepszą wersją jest usiąść z facetem, wyłożyć kawę na ławę mocno i dobitnie, że jeśli sprawę będzie przeciągał, to nie będzie ani dziecka, ani związku, bo jeśli on odwlecze sprawę za długo i potem będą problemy, to ona mu do końca życia też nie wybaczy.
            Ale jeśli to se ne da - chyba potrafiłabym zrozumieć tego typu 'wpadkę', ale tylko pod warunkiem, że facet zadeklaruje się, że związek jest poważny i w przyszłości dzieci mieć chce.


            • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:14
              Co to znaczy "za wcześnie"? Nie mają po 20 ani nawet po 25 lat, pan ma 36, a ona 31. Przy problemach z tarczycą może minąć sporo czasu zanim w ogóle zajdzie w ciążę (polecam konsultację z dobrym endokrynologiem i przebadanie się, nie ginekologiem broń Boże).
              Są parą 3 lata, o dziecku rozmawiali. IMO facet stosuje klasyczną, tradycyjną psychotechnikę wynikającą z niechęci do zmian, wygody i ogólnych obaw, których niestety nie da się rozwiać w poważnych rozmowach.
        • sumire Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 10:58
          ale co to u licha znaczy 'pozbawianie szansy na dziecko'?
          jeśli człowiek z kimś się wiąże, musi mieć na uwadze dopasowanie w tej - jakby nie patrzeć - kluczowej sprawie i jeśli nie gra, to poszukać sobie kogoś o zbliżonej perspektywie. takie sprawy trzeba 40 razy przegadać wspólnie, a nie występować z niespodzianką w stylu 'hej, postawię ci życie do góry nogami'.
          nie myśl macicą.
          • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:13
            > ale co to u licha znaczy 'pozbawianie szansy na dziecko'?

            Sumire, ile masz lat? Bo mam wrażenie, że do trzydziestki to Tobie jednak dalej niż bliżej, skoro tak prostych rzeczy nie rozumiesz.

            Sprawę przegadali wspólnie, jakbyś nie doczytała, i zdecydowali się, że o dziecko będą się starać za dwa lata.
            Autorka wątku dwa lata cierpliwe przeczekała, trzydziestkę przekroczyła, zegar biologiczny wybija, a pan zmienia zdanie, że "jeszcze nie". No dobrze, jeszcze nie, ale z panią nadal być chce i dzieci mieć też w przyszłości chce. Jako, że pani z zajściem/utrzymaniem ciąży miała już wcześniej problem, zdaje sobie sprawę, że z ciążą może nie być tak prosto, szczególnie, jeśli przyjdzie poczekać jeszcze rok lub dwa. Za dwa może być za późno.

            > jeśli nie gra, to poszukać sobie kogoś o zbli
            > żonej perspektywie

            W tym rzecz. Jeśli pan powiedziałby jasno - nie chce z panią dzieci ani przyszłości - odeszłaby natychmiast. Problem w tym, że pan panią chce, tylko tych dzieci jeszcze nie; więc notabene trzyma ją w takim niewygodnym układzie.
            Co się stanie, jeśli za dwa lata na ciążę będzie za późno, a panu się dzieci zachce?

            • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:18
              Wtedy będzie miał dziecko z bardziej operatywną kobietą.
              Polecam rysunek Mleczki "Ci, co walczyli fair, zginęli".
              Błąd wielu współczesnych kobiet, starają się być aż za bardzo w porządku swoim kosztem.
              Znam mnóstwo dzieciatych facetów - bardzo wielu bardzo chciało drugiego-trzeciego dziecka (i mają), niewielu natomiast chciało świadomie zdecydować się na pierwsze. Przeważnie partnerki czy żony (bo ślub niczego tu nie zmieniał) podejmowały decyzję za nich.
            • sumire Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:24
              taak, ograniczony dzieciak jestem, dlatego tak chrzanię. dzięki za cofnięcie mi zegara ;)

              kontrolowana wpadka nie ma dla mnie dobrego wytłumaczenia, ot tyle. sama chcę mieć dzieci, ale jestem gorącą orędowniczką przegadywania tak poważnych spraw, a nie zaskakiwania znienacka. mogę sobie mieć inne zdanie niż Ty?
              • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:30
                Toż rozmawiali i pan się zgodził. Na mężczyzn hasło "raz, dwa, trzy to od dziś robimy" działa dziwnie deprymująco i się płoszą, wpadają w panikę etc. mimo, że teoretycznie wyrazili zgodę.
                • sumire Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:32
                  to ja wolałabym mu uprzednio przypomnieć, że się zgodził.
                  kurde no sorry, zjedzcie mnie, ale nie lubię pogrywania za plecami w związkach.
              • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:31
                > taak, ograniczony dzieciak jestem, dlatego tak chrzanię. dzięki za cofnięcie mi
                > zegara ;)

                Ależ proszę:)

                > ale jestem gorącą orędowniczką przegadywania tak poważnych spraw, a
                > nie zaskakiwania znienacka.

                Ja również. Przecież powyżej w którymś poście pisałam, że przegadanie sprawy dobitnie, ale na spokojnie jest opcją najlepszą. Niemniej nigdy nie chciałabym być w sytuacji autorki wątku. Koszmar jakiś. Niby wszystko w życiu gra, a nierozważnymi decyzjami jej lub jego mogą wszystko zburzyć.

                To nie jest tak hop siup zostawić faceta, z którym jest się parę lat w udanym związku, bo on decyzję o dziecku odwleka. Jeszcze jakby nie był zdecydowany, czy dzieci chce czy nie - byłoby łatwiej. Ale pan zapewnia, że dzieci z ową panią chce. Jak go za coś takiego zostawić? Zostawiłabyś? Bo ja, chociaż nigdy w takiej sytuacji nie byłam, na 99% twierdzę, że nie odeszłabym.

                I dlatego, że pan się waha i pan nie wie, czego chce - dziewczyna ma się decydować na bycie bezdzietną? Od tego co się wydarzy w ciągu najbliższego roku, dwóch czy czterech, będzie zależało całe jej przyszłe życie; a przecież jeszcze połowy nie przeżyła. Dziwisz się, że w desperacji chwyta się takiego pomysłu?


        • anais_66 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 02:17
          auto_moto napisała:

          Tym bardziej, ze wiem, ze on chce miec dzieci. Na pewno nie chodzi mu o mnie, chce byc ze mna i ze mna zalozyc rodzine... tylko jeszcze nie teraz. A mialo byc teraz.

          A wyjaśnił to jakoś, czy "nie bo nie"...?
      • akei5 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:16
        Największym świnstwem ze strony faceta to jest odmawianie kobiecie dziecka, która ma 31 lat
        • lonely.stoner Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:27
          Postaw sprawe jasno i porozmawiaj. Ja bym powiedziala ze odstawiam pigulki, czy tam czym sie zabezpieczasz, zaczynam brac kwas foliowy i chce zajsc w ciaze. Jesli bedzie wiedzial jak bardzo ci na tym zalezy i ze sie obawiasz ze wzgledu na wiek ze potem moze byc ciezko i nadal mimo to sie nie zgodzi to nie chcialabym byc z nim w zwiazku. Znaczyloby to ze facet bardziej mysli o swoim wlasnym wygodnym ja niz o kobiecie na ktorej mu rzekomo zalezy. Inna sytuacja gdyby on ci z gory powiedzial na poczatku ze dzieci nie chce miec i nie planuje, a tu wyraznie facet robi cie po prostu w konia, i lepiej sie zastanow czy to dobry material na ojca jest, bo skoro z jakis powodow bardziej mu zalezy na wlasnej wygodzie i boi sie bycia tata, to jak taki ktos moze sie potem opiekowac dziecmi, dac im troske i ogolnie zrezygnowac z tego wlasnego egoizmu?? ja jestem w podobnym wieku co ty, ale ciazy nie planuje, jakos narazie nie widze siebie w pieluchach i butelkach, ale jakbym chciala koniecznie dziecko to z kims kto naprawde potrafilby dac cos od siebie i sprawdzilby sie w roli ojca.
          Chociaz znam 2 pary gdzie laska zaciazyla przypadkiem- a potem przy okazji zwierzen powiedziala ze to dlatego ze facet ani sie do slubu ani do dzeci nie spieszyl, czy sa szczesliwi- hm, na swoj sposob tak, ale takie zycie to nie dla mnie.
        • grassant Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 13:07
          hahahaha, bo od 32 szlaban na potomstwo?
          • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 13:13
            > hahahaha, bo od 32 szlaban na potomstwo?

            Ani trochę. Natomiast u kobiety, która ma problemy z zajściem w ciążę 32 lata mogą oznaczać spory szlaban.
            Moja przyjacióła od wieku 22 lat starała się zajść w ciążę - regularne współżycie podczas dni płodnych przez 8 lat, leczenie - dopiero parę miesięcy temu udało jej się zajść w ciążę, lat ma 30.
            32 + na przykład 8 lat starań to może być totalna zapora.
            • grassant Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 17:51
              moja znajoma od 20 r.ż. do 37 próbowała bezskutecznie zajść w ciążę z mężem i róznymi facetami. w 38 r. ż poznała faceta, który ją zapłodnił w ciągu kilku tygodni :D
      • fuks0 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:18
        > największe świństwo, jakie można zrobić facetowi, uważam.

        Dokładnie.
        • akei5 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:27
          Myślę, że powinnaś to rozważyć. Masz 31 lat, najlepszy czas na dziecko, natomiast czekanie może działać na Twoją niekorzyść. Nie tylko biologiczną, ale także ze strony mężczyzny- a co jeśli np. za rok Cię zostawi? Znam takie przypadki, gdzie kobieta została na lodzie- bez dziecka i bez mężczyzny.

          Piszesz, że potrafisz sobie wyobrazić życie bez mężczyzny, ale bez dziecka nie. W najgorszym wypadku- gdyby Cię zostawił, będziesz mieć dziecko. Nie będziesz sama, będziesz kogoś kochać.

          Uważam, że mężczyzna w tym wieku powinien byc bardziej dojrzały i nie powinien kazać Ci czekac
    • 1chillout działaj 11.06.11, 11:21
      czasami lepiej mezczyzne postawić przed faktem dokonanym. Myslę, ze nie odejdzie tylko czuje sie nie gotowy na dziecko ale jak to dziecko przyjdzie na świat poczuje sie gotowy:)
    • kapselodtymbarka Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:24
      Jasne, zrujnuj facetowi życie niechcianym bachorem, a niechcianemu bachorowi niechcącym go ojcem. Przecież nic do tego faceta nie czujesz, tak sobie tylko kalkulujesz, czy dobry z niego egzemplarz i dawca spermy. Gdybyś coś czuła, to byś chyba nie myślała o czymś takim? Wyobraź sobie, że nie każdy chce mieć dzieci, a jeszcze inni najpierw chcą a potem się wahają i mają do tego pełne prawo.
    • miau_weglowy Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:26
      czemu nie powiesz tego jemu? ze jego podejscie w swietle wczesniejszych wspolnych decyzji, jest nieuczciwe?
      • simply_z Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:31
        dlaczego zakladacie ,że autorka wątku ma problemy z tarczycą? tak na marginesie spytam
        • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:35
          Ponieważ sama to napisała?
        • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:37
          > dlaczego zakladacie ,że autorka wątku ma problemy z tarczycą?

          Bo napisała o tym w poście startowym?
        • miau_weglowy Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:43
          simply mnie nie pytaj, ja nic nie wiem, nie bylam, nie widzialam, nie znam :D
    • rozczochrany_jelonek Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:42
      a co było powodem odłożenia starań o dziecko, o te 2 lata ? :)
      • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:46
        Przypuszczam, że klasyka:
        - jeszcze nie teraz
        - wyjedźmy najpierw na fajne wakacje/narty
        - czekam na awans/uspokojenie sytuacji w pracy
        - zmieńmy najpierw mieszkanie/samochód na większe
        - nie czuję się gotowy
        - muszę to przemyśleć
        - po co się spieszyć, przecież MAMY jeszcze czas
        • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:05
          10/10 :)
          • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:13
            Ja jestem bardzo stara i życie znam. P
            Przykładów z życia kiedy to panowie w wieku 30+ odsuwali decyzję o "staraniach" - także po ślubie - znam do cholery i trochę. A wcześniej entuzjastycznie i fantastycznie planowali co by robili z potencjalnym synem czy córką. Baby podejmowały decyzje, odstawiały tabsy i zaczynały łykać folik. Co ciekawe - przy drugim czy kolejnym dziecku panowie nie mieli takich oporów, niektórzy wręcz napierali, żeby następne było jak najszybciej.
            • qw994 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:17
              Bo tak wygląda prawdziwe życie :)
              • jael53 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:20
                W prawdziwym życiu zdarza się też scenariusz, że pan mówi "teraz to już twoja sprawa, nie chcę z tym mieć nic wspólnego".
                • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:24
                  > W prawdziwym życiu zdarza się też scenariusz, że pan mówi "teraz to już twoja s
                  > prawa, nie chcę z tym mieć nic wspólnego".

                  Przecież autorka wątku napisała, że jest przygotowana na taki scenariusz. Jak również, że woli zostać sama z dzieckiem, niż być przez faceta skazaną na dożywotnią bezdzietność, bo panu się nie spieszyło, ale rozstać się i być uczciwym też nie zamierzał.
                • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:24
                  Wtedy zostają opcje:
                  - nie dochodzić ojcostwa i nie wpisywać ojca do aktu urodzenia dziecka
                  - dochodzić ojcostwa i zobowiązań jakie nakłada Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy

                  Niemniej, kobiecie, która chce mieć dzieci, braku potomstwa nie zrekompensuje nic - ani satysfakcjonująca praca, ani znajomi/przyjaciele/wolontariat, ani fantastyczny seks, ani nawet związek.
                  • jael53 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:31
                    Wtedy chyba jednak nie ma powodu opowiadać o tym, że związek jest wartościowy. Tylko jasno powiedzieć, że chodzi o partnera do prokreacji.
                    • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:44
                      Podobno to mężczyźni są zwolennikami socjobiologii....P
                      Jasne, że kobiecie po 30-tce, która chce mieć dzieci, w dalszej lub bliższej perspektywie chodzi o partnera również do prokreacji. Czy to ujmuje wartościowości związkowi?
                      Sama prokreacja to drobiazg, można załatwić sobie inseminację w Holandii, ale chyba nie o to autorce wątku chodzi.
                      • jael53 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:52
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Podobno to mężczyźni są zwolennikami socjobiologii....P
                        > Jasne, że kobiecie po 30-tce, która chce mieć dzieci, w dalszej lub bliższej pe
                        > rspektywie chodzi o partnera również do prokreacji. Czy to ujmuje wartoś
                        > ciowości związkowi?

                        Jeśli prokreacja staje się celem nadrzędnym, to - imo - owszem. Wtedy partner staje się tylko narzędziem do osiągnięcia tego celu.

                        > Sama prokreacja to drobiazg, można załatwić sobie inseminację w Holandii, ale c
                        > hyba nie o to autorce wątku chodzi.

                        I tak byłoby o wiele bardziej uczciwie, niż kombinowanie z postawieniem faceta pod ścianą.
                        • triss_merigold6 To jest naprawdę proste 11.06.11, 12:56
                          To jest naprawdę proste. Para żyje ze sobą od 3 lat. Są po 30-tce. Od początku zakładali, że będzie to stały związek i będą dzieci. Rozmawiali na ten temat, pan wyrażał zgodę tylko odsuwał podjęcie działań w czasie. Czas minął. Piłka po stronie pani.
                          Jeśli pan zmienił był zdanie, to powinien panią klarownie i otwarcie poinformować "kochanie, zmieniłem zdanie, nigdy przenigdy żadnych dzieci".
              • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:21
                Rysunek Mleczki "Ci co walczyli fair, zginęli".
            • rozczochrany_jelonek Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:25
              ciekawe czy autorka wątku przez dwa lata zrobiła coś aby wyeliminować jeden z tych powodów. znasz życie dobrze, więc pewnie podejrzewasz co przez te dwa lata robiła :)
              • six_a Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 13:02
                no, ja bym go zwolniła z pracy i zabrała kasę, odpadłby problem stresu i ew. podróży.
                tak to sobie wyobrażasz tę eliminację mniej więcej czy jakoś inaczej?
    • six_a Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 11:54
      >a on caly czas przeklada te tecyzje na pozniej.
      ale na jakie później? później to może być problem. a jakie są w ogóle jego argumenty, że niby co przeszkadza?
    • grassant Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 12:27
      Moglabym odejsc ale nie chce,

      hahaha nie możesz, pewnie robisz to dla jego dobra(?).
      zresztą, gdzie, do kogo pójdziesz?
      • six_a Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 13:03
        >zresztą, gdzie, do kogo pójdziesz?

        a ty uważasz, że kobieta bez mężczyzny to tylko pod mostem może mieszkać?
        średniowiecze normalnie.
        • grassant Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 13:20
          a ty uważasz, ze kobiety sa jednakowe? za daleko w przyszłość odleciałaś.
          • six_a Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 14:25
            ale przecież odpowiadasz konkretnej kobiecie, tak?
            • grassant Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 17:47
              poczekam zatem na to, co 'konkretna' odpowie :)
              • six_a Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 23:35
                allle nie o to chodzi, co ci odpowie (pewnie w ogóle nie odpowie), pytam, skąd ci coś takiego przyszło do głowy jako pierwsze skojarzenie?
                • grassant Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 11:37
                  brak odpowiedzi jest też odpowiedzią. Żal'.
                  • six_a Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 13:15
                    no nie? :)
    • mumia_ramzesa Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 15:45
      > ...jest na prawde dobrym partnerem, dobrym "kandydatem" na meza, ojca itd.

      Ach, on jest dopiero kandydatem na meza? A kiedy stanie sie mezem? Jak Cie zaplodni?
      A sprawdzilas, czy jest pelnowartosciowy jako samiec rozplodowy? Moze pobierz jego sperme i zanies cichaczem do badan. Co bedziesz tracic cenny czas?
      • makarona1 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 15:53
        Ooo bardzo mądre pytanie:

        KIEDY STANIE SIĘ MĘŻEM?

        Może on wcale nie uważa Cię za idealną potencjalną matkę skoro nawet nie ma ochoty uczynić Cię żoną.
        • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 16:05
          > Może on wcale nie uważa Cię za idealną potencjalną matkę skoro nawet nie ma och
          > oty uczynić Cię żoną

          Och, straszne.
          Bo we współczesnych czasach jak się facet z kobietą nie hajtnie, to od razu ma ją za zero.

          Jak to fajnie mieć jaja na forum. Szkoda, że w życiu często ich brakuje.
        • auto_moto Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 16:22
          Dziekuje Wam za wypowiedzi.
          Zdaje sobie sprawe, ze sprawa jest sliska, dlatego pisze na forum. Gdybym uwazala "wpadke" za jedynie sluszna opcje, w gogole nie zawracalabym sobie glowy, piszac na forum, w ogole nie byloby tematu.
          Jestesmy razem 3 lata i oboje planujemy spedzic ze soba zycie, przynajmniej na dzien dzisiejszy, bo wiadomo, ze roznie bywa.
          Slubu nie planujemy, nie jest on dla nas istotny, moze byc ale nie musi. Napisalam "kandydat na meza" zeby bylo bardziej obrazowo. Mozna rozumiec to jako: kandydat na dozywotniego konkubenta.
          Wiecie, chodzi o to, ze ja sie naprawde boje, ze kiedys moze byc za pozno. Przede wszystkim ze wzgledu na to, ze mam chora tarczyce, jedna ciaze stracilam majac 24 lata. Teraz mam 31, z kazdym rokiem moze byc ciezej. Gdybym miala pewnosc, ze za te dwa lata zajde w ciaze "od razu" czyli powiedzmy do roku staran, pewnie nie kombinowalabym.
          Sytuacja wyglada tak, ze oboje chcemy stworzyc rodzine, miec dzieci, bo nawet 2-3, nie tylko jedno - i to jest nasz wspolny plan.
          Powodem dla mojego partnera odkladania decyzji o dziecku sa kwestie finansowe, dla mnie niezrozumiale. Roznica miedzy nami polega na tym, ze ja jestem z PL, mam wlasne dwupokojowe mieszkanie w Warszawie, ok. Sytuacja idealna, biorac pod uwage, ze w PL wiele mlodych par wynajmuje albo mieszka z rodzicami. Mieszkamy w Niemczech, moj partner jest Niemcem, wychowal sie w innych warunkach socjalnych. Mieszkamy w jego wlasnosciowym dwupokojowym mieszkaniu, mamy samochod. On uwaza, ze zanim pojawia sie dzieci, powinnismy przeprowadzic sie do duzego mieszkania, 4-5 pokoje, lub domu. Dlatego chce jeszcze dwa lata poczekac, zeby wiecej odlozyc, zeby wziac mniejszy kredyt, poza tym czeka na lepsza sytuacje mieszkaniowa, bo teraz jest malo mieszkan i domow na rynku. Z jednej strony rozumiem go i ciesze sie, ze chce przyszlej rodzinie zapewnic dobre warunki mieszkaniowe, z drugiej - moze sie okazac, ze nie bedzie rodziny, bo np ja nie zajde w ciaze. Dla mnie jest do pomyslenia mieszkanie z dzieckiem rok czy dwa w dwupokojowym mieszkaniu - to da sie przezyc. Mnie jest latwiej tak myslec, bo porownuje to z sytuacja w PL, gdzie czesto duze rodziny gniezdza sie w malym mieszkaniu i to jest norma. On ma inna norme i nie wyobraza sobie takiej sytuacji, zeby dziecko nie mialo wlasnego pokoju od poczatku, zeby trzeba bylo zrezygnowac z sypialni.
          Mowilam mu, ze ja mam inne podejscie, wolalabym miec rodzine i gniezdzic sie w mniejszym mieszkaniu (tylko na poczatku), niz miec dom ale mozliwe, ze nie majac dzieci.
          Wszystko rozchodzi sie o te kwestie finansowa, gdyby nie to, nie byloby zapewne tematu.
          Ja nawet chcialam juz sprzedac moje mieszkanie, chociaz wczesniej nigdy bym tego nie zrobila, ale on mowi, ze nie, bo mieszkanie to lokata kapitalu, itd... I ma racje, po to je mam. Ale w sytuacji, kiedy mam wybierac pomiedzy lokata kapitalu a rodzina, pozbylabym sie tej lokaty, nawet, jezeli stanowi dodatkowe zrodlo dochodow.
          Jestem pewna, ze nie zostawi mnie, jezeli zajde w ciaze, ktorej on sie nie spodziewal. Mysle raczej, ze bedzie w szoku, na zasadzie: i co teraz (na plaszczyznie mieszkaniowej) ale generalnie nie bedzie rozpaczal.
          Poza tym, naprawde, wcale nie jest pewne, ze w ogole w ciaze zajde. Pewnie gdybym byla calkowicie zdrowa i pewna swojej plodnosci, nie zdecydowalabym sie na taki krok. Ale ze nie jestem, waham sie.
          • cafem Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 16:25
            Trzymam kciuki.
            Absolutnie nie popieram 'planowanej' wpadki, ale z drugiej strony Cię rozumiem, i mam nadzieję, że cokolwiek wybierzesz, wybór okaże się dobry.
            • lonely.stoner Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 16:52
              serio serio to pisze- jesli ten pan naprawde cie kocha i mu na tobie zalezy, to zmieni zdanie w tej kwesti i nie bedzie sie upieral przy wiekszym mieszkaniu, zanim bedzie ciaza. Tylko czy ty mu tak jasno wyluszczylas te obawy wszystkie jak nam?? jesli tak, mieliscie jakas powazana rozmowe i on nadal twierdzi ze woli ryzykowac to ze mozesz nigdy tej ciazy nie miec, albo miec jakies komplikacje, albo poronic, bo woli najpierw wieksze mieszkanie miec- to cos tu nie gra, i to mocno. Bomba z opoznionym zaplonem.
          • mumia_ramzesa Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 16:50
            Chcesz brac kredyt majac kapital w formie mieszkania? Obok rozsadku to Ty nawet nie stalas.
            Zrob sobie badania, bo moze nie bedziesz mogla miec dzieci ani z tym ani z zadnym in. partnerem (odpukac). Na razie kombinujesz jak kon pod gorke.
            • auto_moto Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 17:12
              Badania robie regularnie, odkad okazalo sie, ze mam chora tarczyce. Generalnie hormony ok, chociaz nie wszystkie - jestem pod opieka lekarza i oczywiscie, jezeli podejme ostatecznie decyzje co do ciazy - bedzie staral sie mnie tak ustawic, zeby z tej strony wszystko bylo w porzadku.

              Co do kredytu, nie ja chce go brac, tylko moj partner. Mieszkanie moglabym sprzedac ale uwazamy, ze lepiej je zachowac, przynajmniej na razie.

              • 83kimi Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 17:45
                Czy Twój partner wie, że w Twoim przypadku każdy rok to mniejsza szansa na zajście w ciążę? Czy wie o Twoich problemach? Bo rzeczywiście jeśli oboje chcecie mieć dzieci, lepiej starać się już teraz, zwłaszcza, że sama starania mogą trochę potrwać.
                Argument o mieszkaniu wg mnie też nie ma sensu, bo małe dziecko i tak często śpi w sypialni z rodzicami i poza tym przez kilka pierwszych lat swojego życia nie potrzebuje własnego pokoju. Także jeśli Twój partner uważa, że za 2 lata będzie Was stać na dom, to przecież możecie się do niego spokojnie przeprowadzić z małym dzieckiem. Na co dziecku, które ma roczek czy dwa lata własny pokój?
                Jeśli Twój partner cały czas chciał mieć dzieci, a teraz odkłada to tylko dlatego, że mieszkacie w dwóch pokojach w sytuacji, gdy masz problemy zdrowotne, coś jest nie tak.
                • triss_merigold6 Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 18:00
                  Się podpiszę. Roczniak czy nawet dwulatek może mieć łóżeczko w tym samym pokoju co rodzice, to nawet wygodniejsze jak się budzi w nocy. Przestrzeń i tak anektuje całą, bo utrzymanie dwulatka i jego zabawek w "jego pokoju" to mało realistyczna wizja.
              • mumia_ramzesa Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 19:13
                > Co do kredytu, nie ja chce go brac, tylko moj partner. Mieszkanie moglabym sprz
                > edac ale uwazamy, ze lepiej je zachowac, przynajmniej na razie.

                Spodziewasz sie wzrostu cen mieszkan? Chcecie jednocz. kupic, wiec sie wyrowna. To jest tylko wymowka.
                Dlaczego kredyt ma brac tylko on? Czy Ty pracujesz?
                USG ginekol. robilas?
          • grassant Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 18:04
            wyszłaś za niemca, mieszkasz w niemczech, to z niemkami rozwiązuj swoje dylematy tego rodzaju. :D
          • lacido Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 18:21
            auto_moto napisała:

            On u
            > waza, ze zanim pojawia sie dzieci, powinnismy przeprowadzic sie do duzego miesz
            > kania, 4-5 pokoje, lub domu. Dlatego chce jeszcze dwa lata poczekac, zeby wiece
            > j odlozyc, zeby wziac mniejszy kredyt, poza tym czeka na lepsza sytuacje mieszk
            > aniowa, bo teraz jest malo mieszkan i domow na rynku.

            jak dla mnie to wymówka
          • qw994 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 09:24
            Mam nadzieję, że wszystko się wam pomyślnie ułoży.
          • swiecaca Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 14:17
            auto_moto napisała:

            > w Niemczech, moj partner jest Niemcem,

            to wyjasnia sprawę. po prostu w Niemczech 31 lat to jest 'właściwy' wiek do studiowania i szukania swojego miejsca w życiu a do rodzenia dzieci 40 i więcej - wystarczy się rozejrzec. zapewne Twoj partner czuje się tak jakby w Polsce ktoś namawiał Cie do urodzenia dziecka w wieku 18 lat.
            • auto_moto Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 14:21
              To moze tez tak byc. Ale nie musi.
              Bo jego rodzice mieli pierwsze dziecko, kiedy matka miala 23 lata (ojciec jest 17 lat starszy od matki), kolejnych dwoje urodzila przed trzydziestka.
              Z kolei brat ma 31 lat, trzyletnia corke i w listopadzie po raz drugi zostanie ojcem, jego zona ma 29 lat.
              Tak wiec mysle, ze tu kwestia wieku jako takiego nie jest dla niego istotna. Nie wspominal tez nigdy o wieku jako przeszkodzie do zakladania rodziny.
    • lacido Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 18:20
      jedno CI nie wystarczy? ;)
    • am-ja Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 18:41
      Na dziecko mielibyście bodajże ok. 180 Euro standardowego zasiłku od państwa. Znam trochę sytuację w Niemczech. Z jednej strony jego tłumaczenia są całkiem rozsądne (większe mieszkanie, lepsze warunki, Niemcy przyzwyczajeni są do wysokiego standardu- jeżeli pochodzą z Westu). W twoim przypadku jednak problem leży w twojej tarczycy. Trudno jest radzić jak sie kogoś nie zna, bo ile jest ludzi tyle jest opini. Gdybym była na twoim miejscu porozmawiałabym z nim jeszcze raz. Jesteście PARTNERAMI ! Problem tarczycy a potem z twoim późnym wiekiem problemy genetyczne z dzieckiem. Facetem czasami trzeba wstrząsnąć, wsadzić jego palec do kontaktu. Może wybierzcie się wspólnie do lekarza, niech twój partner wysłucha jego opinii. Wpadka wg mnie to nie najlepsze wyjście. Może przy tobie zostanie, może nie. Jeżeli zostanie, może okazać się później wspaniałym tatą albo ... będzie między wami zgrzyt, że postawiłaś go pod bramką. Jeżeli cię zostawi, zostaniesz samotną matką, a co najgorsze wg mnie, to to, że dziecko będzie miało niekompletną rodzinę. Dzieci wychowywane tylko przez ojca lub matkę nie są do końca szczęśliwe.
    • sinsi Ale o so chodzi 11.06.11, 19:59
      Była umowa "za dwa lata robimy dziecko"
      dwa lata minęły: mówisz panu "kochanie, jak ten czas leci, to już te dwa lata?! to ja odstawiam pigułki, pewnie to potrwa jeszcze zanim się coś zdarzy, no ale juz ostatni moment żeby się poważnie zacząć starać, ty też się cieszysz prawdaaa?". a jak pan coś mętnie zaczyna kręcić, to z szczerym zdziwieniem oznajmiasz "no nie nie.. tu już nie ma dywagacji, umówiliśmy się, ja się dostosowałam a teraz ty się dostosuj, zobaczysz że będzie fajnie misiu, ale się musimy oboje postarac" i rób swoje :P


    • firlefanz "wpadka" to nie jest dobre wyjście 11.06.11, 21:44
      "wpadka" to naprawdę nie jest dobre wyjście dla Was i dla ewentualnego dziecka! (już nie mówiąc o tym, że jest totalnie nieetyczne)

      Nie chcę żeby to zabrzmiało brutalnie, ale nie można wykluczyć, że on nie jest w rzeczywistości pewny czy chce spędzić z Tobą resztę życia.
      I czy Ty też uważasz ten związek za idealny jeśli piszesz "Gdybym wiedziala, moze moglabym wczesniej podjac inne kroki, np szukania innego partnera."

      Ja wśród znajomych (z nieco młodszej generacji) obserwuję raczej taki scenariusz: gdy ludzie są kilka lat ze sobą i "obiektywnie patrząc" ich sytuacja jest w miarę ustabilizowana (skończyli oboje studia, znajdują pracę, mają mieszkanie etc.) to biorą ślub (a przynajmniej się zaręczają), nawet jeśli nie planują dzieci przez kilka kolejnych lat.
    • sister.winter Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 22:14
      moja znajoma Holenderka, mężata i trzykrotnie dzieciata pani adwokat, zwykła mawiać, że o tego typu planach nie ma sensu z facetem dyskutować, tylko w pewnym momencie informuje się go, że dziecko będzie niebawem, bo jest już w drodze...

      nie ma co oczekiwać od faceta, że nagle stwierdzi, iż jest w 100% gotowy na dziecko. ale to nie znaczy, że się nie poczuje gotowy, kiedy owo dziecko przestanie być tylko hipotezą, a realnie zaistnieje. może masz właśnie dobrą intuicję - że trzeba mu pomóc przełamać jakieś wydumane lęki.

      trudno dawać tego typu rady, ale wiem jedno - ja na Twoim miejscu postąpiłabym dokładnie w ten sposób.
    • moonogamistka Re: Planowana "wpadka". 11.06.11, 22:46
      Nie mysl tyle. Po prostu rob. Faceci rzadko kiedy do 40tki "chca" byc ojcem:))
      • rzeka.chaosu Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 12:52
        A po 40 albo już nie mogą, albo rodzą im się nie do końca bystre dzieciaki. ;/
        • moonogamistka Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 22:04
          Rzeka;) poruszasz trudny temat:) "Oni" twierdza, ze po 70 tce moga i na moje argumenty, ze wiele wad genetycznych pochodzi z winy "starego ojca" - bronia sie jakoscia jajeczek kobiecych:))
          Niestety moje przyjaciolki maja blizej 40- tki, wiec material genetyczny im dzwoni ;) Dlatego rozgrzeszam nielegalne manewry;)
    • gobi05 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 08:34
      > Zastanawiam sie, czy nie postawic go przed faktem dokonanym, zaliczajac
      > "wpadke" - o ile w ogole sie to uda, bo jak wspominalam, do najplodniejszych
      > nie naleze. Wiem, ze to nieuczyciwe, nieuczciwe jednak uwazam tez, przeciaganie
      > podjecia decyzji

      Bardzo dobrze, zrób to! Wybrałaś sobie nieodpowiedniego faceta, on traktuje cię nieodpowiednio, a ty go potraktujesz tak samo. Wszystko to jest maksymalnie popie***lone, ale widocznie tak właśnie pragniesz sobie układać życie.
      Żyjesz z facetem, który nie chce cię za żonę, wrobisz go w dziecko, którego on nie chce i będziecie żyć długo i ***szczęśliwie. Czego ci życzę z całego serca.
    • matyldan Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 11:17
      Powiedz mu to wszystko, o swoich opbawach,t arczycy, ryzyku niedonoszenia ciąży. I zobacz co powie. A jak dalej będzie na nie, to powiedz, że za pół roku będziesz w ciąży, a on może zdecydować, czy będzie ojcem.
    • zolla78 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 15:49
      Byłam w trochę podobnej sytuacji. Niby było jasne, że nie czekamy dłużej niż do moich 32 urodzin, ale on cały czas, że jeszcze za wcześnie albo wręcz, że on nie wie czy chce, a na pewno nie jest gotowy. To postawiłam najpierw sprawę jasno - zadałam pytanie czy w ogóle dziecko będzie, a jak nie to odchodzę. Oczywiście odpowiedział, że tak, ale z tymi wszystkimi swoimi "ale...." i żeby to nie było zaraz. Na to spokojnie odpowiedziałam, że ok. ale ja antykoncepcję odstawiam i jak on nie jest gotowy to niech on się martwi o zabezpieczanie, bo ja gotowa jestem. Początkowo dbał o zabezpieczenie, ale potem chyba pogodził się z myślą, że już w jakiś sposób jest na etapie starania się o dziecko i szybko odpuścił. Nasza córka ma właśnie 2 m-ce. Nie wiem jak to u was jest z antykoncepcją, ale jeżeli to byłaś ty za nią odpowiedzialna (a skoro myślisz o "wpadce", to domyślam się, że ty) i w zasadzie decyzję o dziecku co do zasady podjęliście, to może też powiedz mu, że przestajesz się zabezpieczać i skoro on nie chce dziecka, to teraz problem jest jego. Nie pakujesz go we "wpadkę" nieuczciwie,bo bez jego wiedzy, ale w sumie pewnie ją sobie w końcu zapewnisz. Oswoi go to może jakoś z myślą, że to dziecko jednak będzie i daruje sobie sięgnięcie po prezerwatywę.
      • grassant Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 16:03
        Byłam w trochę podobnej sytuacji.

        ojcem Twego dziecka jest niemiec?
    • mirtillo25 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 16:02
      Jeśli chcesz mieć dziecko, to chyba nie ma się nad czym zastanawiać. Jeśli facet ucieknie, to najwyżej okaże się, że jednak nie był dobrym kandydatem na męża.
      Nie czekaj, aż on będzie gotowy. Faceci z reguły nie są nigdy na to gotowi ;P
      Poza tym jego zegar biologiczny nie bije tak szybko jak Twój ;)

    • izabellaz1 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 18:03
      A pytałaś go dlaczego teraz nie chce? Czego się boi?
      Mówiłaś mu to co nam tutaj?
    • akle2 Re: Planowana "wpadka". 12.06.11, 21:19
      Nie masz powodu mieć wyrzutów sumienia. facet który się nie zabezpiecz, musi liczyć się z tym, ze zostanie ojcem (analogicznie - że może gdzieś złapać jakąś chorobę i to nie partner będzie winien tylko on sam).
      Radzę szczerze porozmawiać i albo wóz albo przewóz. Powiedz mu po prostu, że skoro nie chce założyć z Tobą rodziny, to powinien dać Ci szanse ułożenia sobie życia z kimś innym rozstając się z Tobą w sposób pokojowy..
    • bukfa Re: Planowana "wpadka". 13.06.11, 03:37
      Ja tez bylam w tej sytuacji z moim bylym mezem - przez piec lat malzenstwa jego stanowisko w kwestii dzieci (ktore ja bardzo chcialam od poczatku) bylo takie ze "chce ale jeszcze nie teraz" - bo najpierw musimy skonczyc doktorat, kupic mieszkanie, i sto innych rzeczy.... Jego wlasna rodzina mnie namawiala na "planowana wpadke" ale ja mialam opory moralne i sie nie zdecydowalam. W koncu nasze malzentwo sie rozpadlo, on poznal kogos nowego i jego druga zona zaszla w ciaze jeszcze przed slubem! Teraz maja maluszka i moj ex oczywiscie jest zakochanym w swym synku, przeszczesliwym ojcem. Ja natomiast mam 37 lat i choc z moim nowym narzeczonym staramy sie od 6 miesiecy zajsc w ciaze, to zdaje sobie sprawe ze moze sie to nigdy nie udac :( Nie twierdze ze teraz zachowalabym sie inaczej, ale czuje sie troche jak ofiara walsnej szlachetnosci.... W Twoim przypadku radzialabym odstawienie antykoncepcji - to powinno wyklarowac priorytety Twojego partnera. Powodzenia!
      • simply_z Re: Planowana "wpadka". 13.06.11, 11:27
        niby tak ale wasze malzenstwo w koncu sie rozpadlo i nie z braku dziecka tylko chyba z innych powodow?
        wiec czy gdybys nawet miala dziecko to ktos zagwarantowalby ci ,ze malzenstwo przetrwaloby ,pewnie nie,moze pare lat dluzej.Nie sadzisz ,ze twoj obecny partner poczulby sie niemile czytajac twoje slowa?
        • bukfa Re: Planowana "wpadka". 13.06.11, 14:57
          Oczywiscie ze malzenstwo rozpadlo sie z szeregu wzgledow, ale glownym zrodlem konfliktu byla wlasnie sprawa dziecka. Nie chcialam sugerowac ze zaluje tego, bo z nowym partnerem jestem bardzo szczesliwa, ale jednak zaluje ze nie zostalam matka, a teraz moze byc za pozno (i znow - nie zebym chciala zeby moje dziecko mialo rozwiedzionych rodzicow, moj zal jest jedynie o maciezynstwo, abstrachujac od kwestii facetow).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka