Gość: Kobieta
IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl
10.07.04, 13:23
Zdradziłam...Dzisiaj nie potrafię sobie odpowiedzieć dlaczego. Miałam fajnego
męża, którego kochałam, udane małżeństwo, dwoje dzieci. On był kolegą z
pracy, żonatym kolegą. Niepozorny, mało atrakcyjny w porównaniu z moim mężem,
ale tzw. dusza towarzystwa. Zaczęło się od zwykłych towarzyskich pogaduszek,
potem pojawiły się komplementy, a jeszcze poźniej erotyczne gierki,
wzbudzające pożądanie. Ot,zaczął się klasyczny biurowy romans, jakich
wiele...Wydawało mi się, że panuję nad tym wszystkim i w każdej chwili mogę
ten romans zakończyć. Tak po prostu. Ale to on zapanował nad wszystkimi moimi
myślami,emocjami, moimi uczuciami. To było opętanie. Nie potrafiłam się
wyzwolić, czułam że coraz bardziej jestem uzależniona od niego, chciałam być
z nim. Miłość? Zakochanie? Jemu odpowiadał taki układ - ukradkowe spotkania
od czasu do czasu, pospieszny seks w jego mieszkaniu (gdy żona była w pracy
lub wyjeżdżała służbowo). Jak długo mógł trwać taki romans? 3 miesiące, rok,
2 lata??? Nasz trwał i trwał. Chciałam skończyć wiele razy, ale on ciagle
dzwonił, mówił, że nie może o mnie zapomnieć, że tęskni...Dlaczego byłam taka
naiwna, że wierzyłam w to co mówi, że wierzyłam w to, że mnie pragnie, może
kocha? I wracałam...To wszystko wydawało się nie mieć końca, minęły cztery
lata, a my wciąż spotykaliśmy się. Jak często??? Kilka razy w miesiącu,
czasami nawet dwa razy w tygodniu. To on wyznaczał terminy, ja się tylko
grzecznie temu popdorządkowałam. Czy nasi współmałżonkowie odczuwali, że jest
coś nie tak???? Mój mąż miał na niego oko, bo kiedyś zobaczył, że on patrzy
na mnie w sposób szczególny, że mu się podobam. Jego żona zaś o niczym nie
miała pojęcia.
A jaka sytuacja jest teraz???? On i jego żona mają dziecko i pozory udanego
życia małżeńskiego. Ja i mój mąż właśnie rozstajemy się. Nasza zdrada, moja
zdrada ujrzała światło dzienne. Przyznałam się do niej, gdyż telefony i e-
maile, które "przejął" mój mąż, mówiły wszystko...To też schemat w każdym
romansie. Mój mąż zmusił jego, aby powiedział o wszyskim swojej żonie. Żona
zaś przyjęła każde kłamstwo z jego strony za prawdę i chyba wybaczyła...A co
jej powiedział? Że kocha i kochał zawsze tylko ją. Że to ja jego nachodziłam
i nie dawałam spokoju; że to ja pragnęłam tego seksu, a on nie potrafił mi
odmówić...Wyszłam na modliszkę, która wykorzystuje mężczyzn, bawi się nimi.
Ja??? Ja - żałosna, naiwna kobieta, która uwierzyła we wszystkie jego
słowa....
I co dalej???? Co robić????? Nadal spotykamy się w pracy, krążą plotki na
temat naszego romansu...Nie patrzymy na siebie, unikamy się, nie rozmawiamy.
Jesteśmy wrogami!!!!
Co robic????