cheektocheek
19.09.11, 16:17
Pisze pod zmienionym nickiem, gdyz pod starym nie jestem do konca anonimowa. Prosze o wasze opinie. Dwa miesiace temu rozstalam sie z mezczyzna. Nie bylismy razem dlugo, on zdazyl jednak narozrabiac. Mimo to rozstanie przezylam bardzo, bo zalezalo mi, troche nawet histerii narobilam i nie bylam zbyt przyjemna. Potem chcialam sie z nim przyjaznic, maltretowalam smsami, ale facet milczal wiec w koncu przestalam. Nie chcial ze mna gadac wiec doszlam do wniosku, ze nie zalezalo mu i tylko sie naprzykrzam. Minelo troche czasu, ochlonelam, zajelam sie soba, wyjechalam sama na czadowe wakacje, nawet zaczelam randkowac z innym. On to wszystko widzial i wiedzial bo mamy wspolny krag przyjaciol. Kilka dni temu odezwal sie i porposil o spotkanie. Odmowilam, poniewaz nie widze sensu rozmowy, rana juz przyschla po co wiec rozdrapywac. Im bardziej jednak odmawiam tym bardziej on nalega. Twierdzi, ze chce wszystko wyjasnic itd. Bo emocje opadly i mozna teraz porozmawiac na spokojnie. Ja jednak boje sie, ze tylko uslysze cos od czego bede bardziej cierpiec. Po co wyjasniac skoro sie juz zerwalo? I teraz pytanie brzmi. Czy to zachowanie moze wskazywac na to, ze jemu jeszcze na mnie zalezy?