Dodaj do ulubionych

Zalezy czy nie zalezy. Love story.

19.09.11, 16:17
Pisze pod zmienionym nickiem, gdyz pod starym nie jestem do konca anonimowa. Prosze o wasze opinie. Dwa miesiace temu rozstalam sie z mezczyzna. Nie bylismy razem dlugo, on zdazyl jednak narozrabiac. Mimo to rozstanie przezylam bardzo, bo zalezalo mi, troche nawet histerii narobilam i nie bylam zbyt przyjemna. Potem chcialam sie z nim przyjaznic, maltretowalam smsami, ale facet milczal wiec w koncu przestalam. Nie chcial ze mna gadac wiec doszlam do wniosku, ze nie zalezalo mu i tylko sie naprzykrzam. Minelo troche czasu, ochlonelam, zajelam sie soba, wyjechalam sama na czadowe wakacje, nawet zaczelam randkowac z innym. On to wszystko widzial i wiedzial bo mamy wspolny krag przyjaciol. Kilka dni temu odezwal sie i porposil o spotkanie. Odmowilam, poniewaz nie widze sensu rozmowy, rana juz przyschla po co wiec rozdrapywac. Im bardziej jednak odmawiam tym bardziej on nalega. Twierdzi, ze chce wszystko wyjasnic itd. Bo emocje opadly i mozna teraz porozmawiac na spokojnie. Ja jednak boje sie, ze tylko uslysze cos od czego bede bardziej cierpiec. Po co wyjasniac skoro sie juz zerwalo? I teraz pytanie brzmi. Czy to zachowanie moze wskazywac na to, ze jemu jeszcze na mnie zalezy?
Obserwuj wątek
    • devilyn Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:21
      Asqe??? :>
      • cafem Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:27
        > Asqe??? :>

        Myślisz, że po to zmienia się nicka, by się w drugiej linijce przyznać do starego?
        Może coś do powiedzenia bardziej w temacie?
        • devilyn Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:31
          Ty się żalisz czy chwalisz?
    • cheektocheek Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:27
      dodam tylko ze prosze o taryfe ulgowa w kwestii dziecinnego problemu mego, gdyz wczesniej sie tu uczuciowo nie obnazalam :-)
      • kaledonia26 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:28
        Nie wierzę w cudowne nawrócenie faceta skoro olewał tyle czasu.Raczej poczuł się samotny.Ale poszłabym na spotkanie i wyglądała super równocześnie olewając go.Bądź radosna i pokaż mu co stracił.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:33
          kaledonia26 napisała:

          > Ale poszłabym na spotkanie i wyglądała super równocześnie olewając go
          > .Bądź radosna i pokaż mu co stracił.

          wy kobiety śmieszne jesteście, dosłownie jak małe dzieci :)

          • marguy Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 00:41
            jasiu,
            to, ze caledonia jest infantylna jak prymuska z zerowki, nie oznacza, ze nalezy generalizowac.
            Trzeba jednak uwazac, zeby nie trafic w realnym zyciu na taka amatorke porad rodem z Tiny czy innego badziewia.
        • ursyda Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:34
          taktak
          niech pójdzie o fryzjera, kosmetyczki, kupi nowy ciuch i zrobi wszystko, żeby mu pokazać jak bardzo jej nie zależy:/
          kaledonia, idź Ty z Tymi swoimi radami do piaskownicy
          • kaledonia26 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:36
            no nie traktowałabym go poważnie
    • varia1 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:27
      moim zdaniem trochę sensowniej byłoby się zastanowić czy TOBIE zależy

      • cheektocheek Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:33
        no gdyby powiedzial, ze mu zalezy i obiecal cudowne nawrocenie, dalabym szanse. ale jesli chce tylko po kolezensku pogadac, to nic mi po takim spotkaniu.
        • varia1 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:47
          ech, wnioskuję żeś bardzo młoda i niedoświadczona życiowo...
          nie licz na cudowne nawrócenia, a już na pewno nie u mężczyzn:)

          a co z tym, z którym już w tak zwanym międzyczasie flirtowałaś?
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:31
      jeśli chcesz się z nim spotkać to się spotkaj
      jeśli nie chcesz się z nim spotykać to się nie spotykaj

      więc w czym problem? :)

      • cheektocheek Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:35
        w tym ze nie wiem jakie sa jego intencje, a od nich zalezy moja chec spotkania
        • potworski Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:53
          cheektocheek napisała:

          > w tym ze nie wiem jakie sa jego intencje, a od nich zalezy moja chec spotkania


          I kto ma wiedzieć?=jan_hus? ursyda? Może spróbuj jeszcze zapytać bileterki na Centralnym i tego łysego kolesia co grał w zespole Kombi na klawiszach.
          • ursyda Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 17:09
            Bartosz Wielgosz chyba a co do bileterki to nie jestem pewna ale dziś kupowałam chyba u pani Grażynki.
            • jej_torebka Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 19:37
              Niemożliwe. Pani Grażynka miała dziś zmianę na kasie w moim ulubionym supermarkecie.
              • ursyda Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 20:15
                Ale po południu. O 10.00 była na Centralnym tam na dole. Na bank.
            • potworski Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 20:12
              ursyda napisała:

              > Bartosz Wielgosz chyba


              Sławomir Łosowski=dziwne, przecież to twoje czasy były.
              • ursyda Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 20:15
                Pocałuj mnie w du.pę!:D
                • potworski Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 00:09
                  ursyda napisała:

                  > Pocałuj mnie w du.pę!:D


                  Chętnych jest sporo więcej=musisz się ustawić w kolejce.
                  • ursyda Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 10:00
                    to idę po numerek
        • mocno.zdziwiona Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 18:32
          Intencje? Na moje oko dopóki o gościa zabiegałaś to mu pięknie ego puchło. No paczcie państwo, zakochana panna dręczy mnie miłością swą. O jak mnie wielbi, jak mnie kocha...
          W momencie kiedy przestałaś to nie ma kto pompować ego. Powietrze z niego ulatuje jak z balonika. Czym prędzej trzeba więc pompkę z powrotem złapać, omotać pięknymi słowami. Przecież tak przyjemnie być na piedestale.

          Kolesiowi schlebiało natrętne adorowanie. Na Tobie w ogóle mu nie zależy, leje na Ciebie ciepłym moczem. Zależy mu na Twoich miłych słówkach i zachwycie.

          Olej kretyna i absolutnie, i pod żadnym pozorem się z nim nie spotykaj. Tak na dobrą sprawę to dobrze by było jakbyś wyrzuciła jego numer z komórki, jego ze znajomych z fb, nk, gg czy gdzie go tam jeszcze trzymasz.

          Spotkanie tylko niepotrzebnie Cię nakręci, on zacznie Ci robić nadzieje i znowu Cię omota. Po grzyba Ci to... Szansy na happy end nie ma.
    • ursyda Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:35
      Sama czujesz, że to rozdrapywanie ran, więc po co?
      • cheektocheek Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:37
        nie wiem, moze jakies zadoscuczynienie otrzymam
        • sumire Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:44
          niby jakie? wysłuchanie przepraszalnego bicia się w piersi albo pożegnalne bzyknięcie?
          jeśli eks jest już obojętny, to czasem nawet fajnie się spotkać przy kawie, ale jeśli nie - to tylko niepotrzebny płacz i zgrzytanie zębów.
        • ursyda Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:45
          No chyba, że bardzo chcesz to ryzykuj. Teraz doczytałam, że chciałabyś by wrócił.
          • varia1 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 16:48
            ale tylko jak postanowi poprawę;)
          • wlody1 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 09:52
            ursyda napisała:

            > No chyba, że bardzo chcesz to ryzykuj. Teraz doczytałam, że chciałabyś by wróci
            > ł.

            Choć na chwilę!!!
        • wlody1 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 09:51
          cheektocheek napisała:

          > nie wiem, moze jakies zadoscuczynienie otrzymam

          Liczysz na piorun sycylijski??? Ciebie już trafił a Niego chyba nigdy nie trafi:)
    • a_nonima Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 17:45
      Zależy jak leży.
      • tanahoe Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 19:22
        Nie spotykaj się z nim. To nie ma sensu. Rany się zabliźniły a facet może Cię znowu zranić. Nie wiesz co chce powiedzieć. Nawet jeżeli by się popłaszczył to jaki jest tego sens? Będziesz żyła zastanawiając się kiedy znowu odpie... Ci numer. A zrobi to w 100%.
        Jak to mówią nie wchodzi się 2 razy do tej samej wody.
        Kolega mi ostatnio powiedział, że nic nie boli faceta tak jak to, że widzi iż baba sobie świetnie bez niego daje radę :)
        Więc lepiej dawaj sobie radę dalej sama bo kiedyś możesz żałować straconego czasu.
        • wlody1 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 09:50
          tanahoe napisała:

          > Kolega mi ostatnio powiedział, że nic nie boli faceta tak jak to, że widzi iż b
          > aba sobie świetnie bez niego daje radę :)

          Ciekawe, ja mam odwrotnie. Zawsze się cieszę że sobie ułożyła życie. Ale też zawsze jestem przekonany że i tak byłem lepszy:):):)

          > Więc lepiej dawaj sobie radę dalej sama bo kiedyś możesz żałować straconego czasu.

          Eeee, duże dziewczynki dają sobie radę, co ma nie dać! A w tym czasie może się rozwinać sprawa z tym flirciarzem o którym wspominała, ale jak nie zapomni o tym kombinatorze to i z tego nici...
    • qw994 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 19:33
      Zazwyczaj takie spotkania okazują się kompletną porażką i przykrością. Nie rób tego błędu.
    • rozczochrany_jelonek Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 19.09.11, 20:15
      ja w ogóle nie wiem jak można się tak zaangażować w dwa miesiące, żeby histerii narobić ;P
      • wlody1 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 09:46
        rozczochrany_jelonek napisał:

        > ja w ogóle nie wiem jak można się tak zaangażować w dwa miesiące, żeby histerii
        > narobić ;P
        >
        O yesoo, piękny jest, ma kaloryfer i fajną brykę... i tyle. Jak dziewczyna była wyposzczona to szybciutko łyknęła- czy to takie dziwne? Chyba normalne! Pewnie trafiła na speca od takich zagrywek- będzie miała co wspominać:)
    • wlody1 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 01:10
      1. Jak to zamknięty krąg przyjaciół to i tak się dowiesz co u Niego- nie musisz się w tym celu spotykać
      2. Facet i tak ma Cię gdzieś - czy chcesz się o tym znowu dowiedzieć?
      3.To chyba rodzaj gracza- lubi się bawić ludźmi a w Tobie coś tam zobaczył- ja obstawiam ciało lub jego część- dostał co chciał i wystarczyło. Potem sobie przypomniał tę fają część i chciał powtórki.
      4. W międzyczasie był zajęty więc nie odpowiadał. Czy na pewno chcesz wiedzieć kim był zajęty i jak bardzo?
      5. Wakacje to taki okres że jak się o kimś myśli to chociaż się SMSa posyła- On Ci nie posłał więc myślenia o Tobie nie było. Nie było i wróciło?
      6. A może jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę? Może jesteś bogata lub potrzebna do kredytu??
      Ja Ci radzę- rób jak uważasz, ale włącz tym razem myślenie bo może boleć, bardzo boleć i na długo.
      A swoją drogą chyba kupię ten patent- raczej nie warto być prostolinijnym bo to zwyczajnie nudne... A tak przynajmniej ktoś ma rozterki:)
      • adela38 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 06:58
        W sumie mozesz go spotkac...przynajmniej zaspokoisz ciekawosc, bo tak nie bedzie ci dawac spokoju co i jak... Wez sobie troche na dystans i badz zolza... jak mu nagle zalezy to badz uprzejma, ale powiedz mu, ze cie zranil i musialby na rzesach stawac i uszami klaskac by to naprawic...miej dystans, badz mila, a on niech sie czolga...
        Jezeli mu naprawde zalezy to bedzie sie bardzo staral a jak nie to nic sie nie zmieni...ty zajmuj sie teraz przede wszystkim soba...poswiecac sie warto dopiero dla rodziny...
        • wlody1 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 09:42
          adela38 napisała:

          > W sumie mozesz go spotkac...przynajmniej zaspokoisz ciekawosc, bo tak nie bedzi
          > e ci dawac spokoju co i jak... Wez sobie troche na dystans i badz zolza... jak
          > mu nagle zalezy to badz uprzejma, ale powiedz mu, ze cie zranil i musialby na r
          > zesach stawac i uszami klaskac by to naprawic...miej dystans, badz mila, a on n
          > iech sie czolga...
          > Jezeli mu naprawde zalezy to bedzie sie bardzo staral a jak nie to nic sie nie
          > zmieni...ty zajmuj sie teraz przede wszystkim soba...poswiecac sie warto dopier
          > o dla rodziny...

          Tylko czy da radę bo przecież wymięka na samą myśl a co dopiero na widok:):):)
          Ja obstawiam że Ją bzyknie( On Ją tak, Ona będzie się kochać z Nim bo przeca zakochana:)) i znowu cisza. Ale jak mawiał Kobiela- jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz...
          Posłuchaj:
          www.youtube.com/watch?v=T2esPeuMCNk
          Oczywiście zmień na rodzaj żeński:)
          • cheektocheek Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 22.09.11, 21:12
            > Tylko czy da radę bo przecież wymięka na samą myśl a co dopiero na widok:):):)
            > Ja obstawiam że Ją bzyknie( On Ją tak, Ona będzie się kochać z Nim bo przeca za
            > kochana:))

            prosze o cytat, gdzie napisalam, ze wymiekam? a widok jego, rozczaruje Cie, na razie budzi ma gleboka niechcec. musialby sie sporo natlumaczyc, zeby to zmienic. nie bedzie ani bzykania, ani kochania, zapewniam.
            • wlody1 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 22.09.11, 23:41
              cheektocheek napisała:

              > > Tylko czy da radę bo przecież wymięka na samą myśl a co dopiero na widok:
              > ):):)
              > > Ja obstawiam że Ją bzyknie( On Ją tak, Ona będzie się kochać z Nim bo prz
              > eca za
              > > kochana:))
              >
              > prosze o cytat, gdzie napisalam, ze wymiekam? a widok jego, rozczaruje Cie, na
              > razie budzi ma gleboka niechcec. musialby sie sporo natlumaczyc, zeby to zmieni
              > c. nie bedzie ani bzykania, ani kochania, zapewniam.

              Uff, a już myślałem że dasz się wykorzystać...Znaczy się już Ci przeszło- czyli dobrze.
      • cheektocheek Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 22.09.11, 21:09
        1. nie chce sie spotkac w tym celu. wiem co u niego.
        6. niestety nie jestem bogata
        > Ja Ci radzę- rób jak uważasz, ale włącz tym razem myślenie bo może boleć, bardz
        > o boleć i na długo.
        skad pomysl, ze tamtym razem myslenie mialam wylaczone? skoro zerwalam od razu po jego narozrabianiu i odcielam sie to chyba jednak nie???
        • wlody1 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 22.09.11, 23:41
          cheektocheek napisała:

          > 1. nie chce sie spotkac w tym celu. wiem co u niego.
          > 6. niestety nie jestem bogata
          > > Ja Ci radzę- rób jak uważasz, ale włącz tym razem myślenie bo może boleć,
          > bardz
          > > o boleć i na długo.
          > skad pomysl, ze tamtym razem myslenie mialam wylaczone? skoro zerwalam od razu
          > po jego narozrabianiu i odcielam sie to chyba jednak nie???

          No tak.Racja. Logiczne.
    • real_mayer Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 09:16
      Spotkaj się, zacznij na nowo związek od którego nie do końca się odcięłaś po zerwaniu.
      Są dwie możliwości:

      1 Po wielu latach spoczniecie w trumnach obok siebie, a dzieci sąsiadów jako przykład wiecznej miłości w wypracowaniach szkolnych, będą opisywały wasz przypadek.

      2 Po jakimś czasie dojdziesz sama do tego, że pora zerwać (pewnie przy okazji nacierpisz się, ale cel uświęca środki w tym przypadku).
    • zielona.zgaga Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 09:53
      Nie idz bo polegniesz.
      Wiadomo przecie, ze jesli prosi o spotkanie to nie po to zeby tobie nawrzucac tylko zeby zeby sprawdzic czy tobie jeszcze zalezy. A zalezy.
      Albo idz i opowiesz potem. Ale twarda badz ;)
    • wlody1 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 10:04
      Aaaa, zakładam że bzyk już był. Bo jak nie było to uważaj bo może chce to zrobić za wszelką cenę i niekoniecznie dozwolonymi metodami... Takie postępowanie to albo gra albo...frustrat!
    • brms Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 14:34
      no gdyby powiedzial, ze mu zalezy i obiecal cudowne nawrocenie, dalabym szanse.

      dobra rada starej baby: nigdy przenigdy nie postępuj według tego schematu, jeśli chodzi o temat emocji w relacjach. Zgubi Cię to doszczętnie. Niech coś wreszcie zależy od Ciebie, ok?
    • michunia Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 20.09.11, 14:45
      No nie, wez miej troche honoru. Jak Ty go prosilas o przyjazn i spotkanie, to on milczal i mial -twoje prosby w powazaniu. A jak tylko zaproponowal spotkanie to ty polecisz pod warunkiem, ze wezmie cie z powrotem. I po co? przeciez sama piszesz, ze narozrabial.
    • cheektocheek dementi... 20.09.11, 21:29
      nieniejszym pragne zlozyc. Jakie dwa miesiace? Gdzie to wyczytaliscie? Przeciez napisalam ze dwa miesiace to jestesmy po rozstaniu, a nie dwa miesiace zwiazku bylo. To raz. Dwa, ze o pozegnalnym bzykanku nie ma mowy. Nie jestem umyslowo chora. Spotkanie rozwazam, bo przyjemnie byloby wysluchac jakichs wyjasnien, tlumaczen, a niech sie troche pomeczy i postara. Dziwne, ze od razu jestem postrzegana jako mega naiwniaczka, mimo, ze to ja zerwalam i to ja zaczelam sobie zycie ukladac sama calkiem skutecznie. Nikt jakos nie napisal, ze facet jest frajerem, bo dostal cisnienia na spotkanie, gdy dowiedzial sie ze spotykam sie z innym. Nie. Kobieta zawsze naiwna, a facet zawsze na gorze. Zenua.
      • cheektocheek Re: dementi... 20.09.11, 21:35
        oczywiscie nie do wszystkich wypowiadajacych sie to bylo :-)
        • ursyda Re: dementi... 20.09.11, 21:47
          No, masz szczęście, że to dopisałaś!;)
      • wlody1 Re: dementi... 20.09.11, 22:01
        cheektocheek napisała:

        > nieniejszym pragne zlozyc. Jakie dwa miesiace? Gdzie to wyczytaliscie? Przeciez
        > napisalam ze dwa miesiace to jestesmy po rozstaniu, a nie dwa miesiace zwiazku
        > bylo. To raz. Dwa, ze o pozegnalnym bzykanku nie ma mowy. Nie jestem umyslowo
        > chora. Spotkanie rozwazam, bo przyjemnie byloby wysluchac jakichs wyjasnien, tl
        > umaczen, a niech sie troche pomeczy i postara. Dziwne, ze od razu jestem postrz
        > egana jako mega naiwniaczka, mimo, ze to ja zerwalam i to ja zaczelam sobie zyc
        > ie ukladac sama calkiem skutecznie. Nikt jakos nie napisal, ze facet jest fraje
        > rem, bo dostal cisnienia na spotkanie, gdy dowiedzial sie ze spotykam sie z inn
        > ym. Nie. Kobieta zawsze naiwna, a facet zawsze na gorze. Zenua.

        Aaaa, to insza inszość bo z Twoich wypowiedzi można było coś innego wnioskować. Jak na zimno to ok. chociaż tak do końca nie wierzę bo wspominałaś o powrotach przeca...
        A czy facet jest frajerem? Ja raczej obstawiam cwaniaka - no chyba że zaczął wydzwaniać od razu jak się dowiedział. Ale skąd w takim razie ta cisza i brak odpowiedzi na Twoje zaczepki? Zagmatwane to wszystko i tyle...
        A swoją droga to kiepsko wróżę temu obecnemu bo chyba nie ma ognia między Wami:):):)
        • cheektocheek Re: dementi... 21.09.11, 08:40
          to jest tak, ze ja juz na nim polozylam krzyzyk i bylam bardzo zdziwiona, ze nagle zaczal prosic o spotkanie. tak, natychmiast po tym jak sie dowiedzial, ze kogos mam. podobno wczesniej zamilkl bo bylo za duzo emocji. teraz niby na spokojnie chce mi wszystko wyjasnic i wytlumaczyc. tylko nie wiem za bardzo co tu jeszcze wyjasniac.
          • qw994 Re: dementi... 21.09.11, 08:58
            > teraz niby na spoko
            > jnie chce mi wszystko wyjasnic i wytlumaczyc. tylko nie wiem za bardzo co tu je
            > szcze wyjasniac.

            No właśnie, to na xuj ci to spotkanie?
            • cheektocheek Re: dementi... 21.09.11, 09:04
              to nie jest tak, ze ja mam potrzebe zobaczenia sie z nim. wrecz przeciwnie. wymazalam go i naprawde zaczelam miec o nim bardzo zle zdanie. nie chce wiedziec co u niego itd. ale z drugiej strony ciekawi mnie co on ma mi do powiedzenia. co on chce wyjasnic. czy powie mi cos czego jeszcze nie wiem.
              • qw994 Re: dementi... 21.09.11, 09:06
                Nie widzę w takiej ekshumacji absolutnie żadnego sensu.
            • qw994 Re: dementi... 21.09.11, 09:04
              A, jeśli chcesz się spotkać, żeby przekonać się, że mu nadal zależy i podreperować trochę miłość własną - uważaj, możesz się srodze zawieść.
              • cheektocheek Re: dementi... 21.09.11, 09:15
                obawiam sie, ze tego wlasnie potrzebuję. wlasnie, dlaczego moge sie zawiesc? to po co on sie chce spotkac? nie pytam ironicznie, ale serio.
                • qw994 Re: dementi... 21.09.11, 09:19
                  > obawiam sie, ze tego wlasnie potrzebuję. wlasnie, dlaczego moge sie zawiesc?

                  Dlatego, że spotkanie może pójść w zupełnie nieoczekiwanym kierunku. Na przykłąd może cię czymś urazić.


                  to
                  > po co on sie chce spotkac? nie pytam ironicznie, ale serio.

                  Bo jest psem ogrodnika. Dowiedział się, że się z kimś spotykasz i nagle mu się przypomniało, że mu zależy. Typowe. A tak naprawdę wcale mu nie zależy, miał dwa miesiące na to, żeby się z tobą spotkać. Zależy mu na jednym - wzbudzić w tobie jakiś sentyment czy uczucia i mieć cię w odwodzie na wszelki wypadek.
                  Dlatego dobrze ci radzę - nie spotykaj się.
                  • qw994 Re: dementi... 21.09.11, 09:22
                    A, i żeby w tobie wzbudzić jakieś sentymenty to on jest w stanie ci cuda na kiju obiecywać i pleść z dupy wzięte androny.
                    Mojej znajomej w takiej sytuacji nawet się facet oświadczył.
                • wlody1 Re: dementi... 21.09.11, 10:23
                  cheektocheek napisała:

                  > obawiam sie, ze tego wlasnie potrzebuję. wlasnie, dlaczego moge sie zawiesc? to
                  > po co on sie chce spotkac? nie pytam ironicznie, ale serio.

                  Bo to jest tak że jak coś tracimy to na szybko to olewamy, ale po chwili zaczynamy żałować...ale też na chwilę.
                  Skoro narozrabiał i skoro jak sądzę było ogień, ale gaszony jakimiś sprawami to czy myślisz że teraz będzie ok? To jak z małym chłopcem- MamusiuTatusiu już nie będę a i tak robię dlaej to samo. To pewnie mentalny chłopiec lubiący zabawki którymi się szybko nudzi- Ty też taką zabawką byłaś bo pewnie masz ładne wyłącznki:):):)
                  A On Ci i tak nie wyjaśni o co kaman- nie bo nie!
                  Pewnie liczy na pożegnalny bzyk. Też bym liczył:):):)
                  • cheektocheek Re: dementi... 22.09.11, 21:15
                    Ty też taką zabawką byłaś bo pewnie masz ładne wyłąc
                    > znki:):):)
                    niestety nie, a wlasciwie nie posiadam ich prawie w ogole.

                    Ogolnie wlody twoje wypowiedzi sa strasznie mizoginistyczne. Fuj.
                    • wlody1 Re: dementi... 22.09.11, 23:39
                      cheektocheek napisała:

                      > Ty też taką zabawką byłaś bo pewnie masz ładne wyłąc
                      > > znki:):):)
                      > niestety nie, a wlasciwie nie posiadam ich prawie w ogole.
                      >
                      > Ogolnie wlody twoje wypowiedzi sa strasznie mizoginistyczne. Fuj.

                      A co masz na myśli myśląc o wyłącznikach?:):):) To mogą być nogi, piersi i inne atrybuty spędzające sen z oczu tego faceta:) Czyli wyłączające ten sen...
                      Musiałem sobie ten mizoginizm wygooglować i powiem że kompletne pudło( w sensie trafienia:)) Jest zupełnie odwrotnie bo bardzo lubię kobiety i to nie w sensie seksualnym(to też rzecz jasna:)) Zawsze miałem pełno koleżanek i znacznie mniej kolegów. Nigdy nie identyfikowałem się ze stwierdzeniami że baby są głupie- są taka samo a pewnie i mniej głupie jak faceci. Itd, itp. Pozory mylą a Ty czytasz i rozumiesz tak jak chcesz rozumieć. Ale myślę że i tak jesteś fajną dziewczyną:)
                      • cheektocheek Re: dementi... 23.09.11, 08:52
                        "Pozory mylą a Ty czytasz i rozumiesz tak jak chcesz rozumieć. "

                        no wlasnie i cos mi sie wydaje, ze ty tak wlasnie postapiles w tym watku. sprowadziles mnie do roli naiwnej idiotki czekajacej na skinienie jakiegos cwanego podrywacza.

                        nie mowie, ze facet mi nie robi juz zupelnie, ale nabroil i dlatego powiedzialam pas. w miedzyczasie zdazylam wyrobic sobie o nim zle zdanie. na razie za spotkanie podziekowalam choc nie ukrywam, ze ciekawi mnie co on ma mi do powiedzenia. wyjasnienia rowniez mi sie naleza. powrotu nie zakladam, ale za wiele w zyciu przeszlam, aby mowic "nigdy". tyle, ze do tego potrzebna bylaby mocna deklaracja poprawy z jego strony. nie sadze jednak, aby to mialo stanowic przedmiot spotkania.
                        • wlody1 Re: dementi... 23.09.11, 12:00
                          cheektocheek napisała:

                          > "Pozory mylą a Ty czytasz i rozumiesz tak jak chcesz rozumieć. "
                          >
                          > no wlasnie i cos mi sie wydaje, ze ty tak wlasnie postapiles w tym watku. sprow
                          > adziles mnie do roli naiwnej idiotki czekajacej na skinienie jakiegos cwanego p
                          > odrywacza.

                          No tak, mogło tak wyglądać, ale nie sądzę abyś była naiwna i w dodatku idiotka! Gdyby tak było to pisałabyś skrzywdzona i po wszystkim... Ja tylko twierdzę że to chyba, podkreślam chyba cwaniak i raczej pewny siebie impertynent- teraz Jego ego ucierpiało i stąd sraczka. A to nie jakiś piękny podrywacz/łamacz serc? Ciebie nie oceniam i nie o to w tym wątku chodzi:)

                          > nie mowie, ze facet mi nie robi juz zupelnie, ale nabroil i dlatego powiedziala
                          > m pas. w miedzyczasie zdazylam wyrobic sobie o nim zle zdanie. na razie za spot
                          > kanie podziekowalam choc nie ukrywam, ze ciekawi mnie co on ma mi do powiedzeni
                          > a.

                          Jasne że to ciekawe, ale przecież wyjaśnienia można też złożyć telefonicznie- Jemu nie o wyjaśnienia chodzi:)

                          wyjasnienia rowniez mi sie naleza. powrotu nie zakladam, ale za wiele w zyci
                          > u przeszlam, aby mowic "nigdy"

                          To dobra zasada niezależnie od przejść...

                          . tyle, ze do tego potrzebna bylaby mocna deklara
                          > cja poprawy z jego strony. nie sadze jednak, aby to mialo stanowic przedmiot sp
                          > otkania.

                          Ojjj, miękniesz. Sama deklaracja nic nie załatwi. Przypomnij sobie jak się wkurzałaś jak nie odbierał telefonu i nie odpisywał- chcesz jeszcze raz to przerabiać? Przecież już wiesz do czego jest zdolny i że jest bezczelny- bo to zwykła bezczelność nie odebrać telefonu skoro dzwoni ktoś nazwijmy to bliski...
      • yoko0202 Re: dementi... 21.09.11, 09:01
        cheektocheek napisała:

        > nieniejszym pragne zlozyc. Jakie dwa miesiace? Gdzie to wyczytaliscie? Przeciez
        > napisalam ze dwa miesiace to jestesmy po rozstaniu, a nie dwa miesiace zwiazku
        > bylo. To raz.

        jak dla mnie nieistotne ile czasu się spotykaliście, czasami wystarczy chwila żeby rozpoznać wartościowego człowieka, dogadać się z nim wyśmienicie, a potem jak coś się stanie dłuuuugo nie móc zapomnieć.
        moim zdaniem niewykluczone, że tamtemu panu w taki czy inny sposób zależy, gdyby miał Cię kompletnie w doooooopie, to pewnie by odetchnął z ulgą, że już nic od niego nie chcesz i wszystko minęło. No chyba, że jest mega mega narcyzem, i chce sobie powyjaśniać wyłącznie dla własnego dobrego samopoczucia, wiesz, że niby okazał się taki fajny, szczery i ogólnie w porządku - no ale to Ty go znasz i wiesz, czy jest taka opcja.

        > Nikt jakos nie napisal, ze facet jest frajerem, bo dostal cisnienia na spotkanie, gdy dowiedzial sie ze spotykam sie z innym.

        nie jest frajerem, tylko ma normalne reakcje :)

        pytanie zasadnicze - spotykasz się z nowym, a czy naprawdę zamknęłaś sytuację ze starym? czy może jeszcze gdzieś tli się resztka nadziei? bo to może wyjść trochę nieelegancko.
        • qw994 Re: dementi... 21.09.11, 09:05
          > moim zdaniem niewykluczone, że tamtemu panu w taki czy inny sposób zależy, gdyb
          > y miał Cię kompletnie w doooooopie, to pewnie by odetchnął z ulgą, że już nic o
          > d niego nie chcesz i wszystko minęło. No chyba, że jest mega mega narcyzem, i c
          > hce sobie powyjaśniać wyłącznie dla własnego dobrego samopoczucia,

          Nie trzeba być narcyzem, żeby mieć syndrom psa ogrodnika, to wręcz modelowe zachowanie po rozstaniu.
          • yoko0202 Re: dementi... 21.09.11, 09:08
            qw994 napisała:

            > Nie trzeba być narcyzem, żeby mieć syndrom psa ogrodnika, to wręcz modelowe zac
            > howanie po rozstaniu.

            w sumie racja
        • cheektocheek Re: dementi... 21.09.11, 09:12
          nadziei to nie. tak samo jak nie mam zamiaru utrzymywac z nim przyjazni. moze za pare miesiecy, ale teraz na pewno nie dam rady udawac ze wszystko ok. jednak jak widac sprawa nie jest chyba jeszcze zamknieta. mimo, ze to ja zerwalam, on zostawil mnie z mnostwem domyslow, znakow zapytania itd. musialam sobie wytlumaczyc to sama, a wytlumaczylam w ten sposob, ze facetowi nie zalezalo. nie musze chyba mowic jak ucierpialo na tym moje poczucie wlasnej wartosci. moze teraz chcialabym uslyszec cos co je uratuje. takie zadoscuczynienie wlasnie, podbudowanie mojej nadszarpnietej godnosci. dlatego istotny jest dla mnie fakt, czy jego zachowanie swiadczy o tym, ze jeszcze nie do konca mu przeszlam.
          • malamelania Re: dementi... 21.09.11, 09:26
            nie musze
            > chyba mowic jak ucierpialo na tym moje poczucie wlasnej wartosci. moze teraz c
            > hcialabym uslyszec cos co je uratuje.

            Górnolotnie powiem: w sobie szukaj, w sobie....;) na pewno nie u byłego faceta, cokolwiek miałby do powiedzenia.
          • yoko0202 Re: dementi... 21.09.11, 09:27
            cheektocheek napisała:

            > dlatego istotny jest dla mnie fakt, czy jego zachowanie swiadczy o tym, ze jeszcze nie do konca mu przeszlam.

            no to jest akurat trudno stwierdzić, i tego nie będziesz wiedzieć na pewno dopóki się nie spotkasz, nawet jak w wątku będzie 400 wpisów :)

            ja bym jednak na poważnie ponownie się zastanowiła, czy skoro spotykasz się z kimś innym to warto się w to bawić - chyba, że jesteś 100% pewna, że pikawka Cię nie zawiedzie i wyjdziesz ze spotkania bez jakiejkolwiek chęci powrotu do tego gościa.
            trzeba być człowiekiem, ten nowy chyba nie zasługuje na to, żeby się dowiedzieć, że był zapychaczem czasu?
          • wlody1 Re: dementi... 21.09.11, 10:31
            cheektocheek napisała:
            nie musze chyba mowic jak ucierpialo na tym moje poczucie wlasnej wartosci. moze teraz chcialabym uslyszec cos co je uratuje. takie zadoscuczynienie wlasnie, podbudowa nie mojej nadszarpnietej godnosci. dlatego istotny jest dla mnie fakt, czy jego zachowanie swiadczy o tym, ze jeszcze nie do konca mu przeszlam.

            Przeszłaś Mu, raczej przeszłaś.
            Przecież tak to jest że nie wszystkim się podobamy zwłaszcza w całości. Ty nie możesz sie pogodzić z tym że On tak naprawdę Cię olał pomimo że Ty zerwałaś. Bądź ambitna do końca i teraz Ty pokaż że olewasz- tak sobie lepiej podreperujesz godność niż wałkując temat lub co gorsze ściskając się z Nim....
            Szkoda tylko tego aktualnego wobec którego chyba nie jesteś do końca fair. Chyba, bo od myśli do czynów jeszcze trochę czasu...
    • a_nonima Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 21.09.11, 09:09
      Daj mu szansę na wyjaśnienie tego, co niewyjaśnione. Jak już powie co ma do powiedzenia oznajmij, że cieszysz się z tego spotkania, ale się spieszysz i musisz lecieć. Na tym zakoncz znajomość.
      Wiem, wiem łatwo mówić...
    • perpetua-mobila Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 21.09.11, 09:21
      Szuka rozrywki, a że Ty pozwalalas sobie wejsc na glowe to teraz nalega, bo wie ze dajesz sobie nakrecic makaron na uszy.
    • piataziuta Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 23.09.11, 00:50
      Polecam zostawić i pójść dalej.
      Bo w najlepszym przypadku możesz "zyskać" : zejście się->dłuższy lub krótszy związek-> rozstanie z tego sameg powodu.
      Wiem co mówię, nie tak dawno miałam to samo.
    • akari7522 Re: Zalezy czy nie zalezy. Love story. 23.09.11, 16:25
      Myślę że powinnaś go wysłuchać. Nic ci nie zaszkodzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka