estolatek
17.10.11, 12:13
Podsumowanie wątku o karcie kredytowej i kobiecie.
W wątku miałem do czynienia z nickami, za którymi stoją żywe osoby.
Wiele pań zapragnęło wyżyć się na mnie, rozładować frustracje, że faceta nie ma, a jak jest, że się nie interesuje, a jak się interesuje to go tylko seks obchodzi, wychodząc z założenia, że główka, tak!, ale kobiety - pusta.
Rzuciła się na mnie sfora. Dla przykładu – ktoś złośliwie zapytał mnie, czy mam kartę biblioteczną (dobrze, że nie czy wiem co to jest biblioteka!), więc zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że mam dwie karty czytelnika.
Ludzie nie czytają odpowiedzi na komentarze i czepiają się odpowiedzi na pytania zadane przez ich mądrych przyjaciół, a cały atak i śmiech skupiają na autorze wątku. Odpowiedż dla wielu innych, była przyczynkiem do podśmiechujek, tak jak moja znajomość marek dobrych zegarków w odpowiedzi na przeświadczenie waszego dość nieskomplikowanego komentatora, że można zaszpanować Breitlingiem. Można, w Sochaczewie.
I tak w koło - zarzut pod moim adresem, albo pytanie, a odpowiedź nie jest odpowiedzią dla niektórych tylko przechwaleniem się, itp. Po co więc pytacie? Nie rozumiecie, że kultura nakazuje przyjąć odpowiedź, a nie używać jej do kolejnego ataku?
Ludzie piszą nieprawdę, którą chca ośmieszyć autora wątku (cf. że nic nie kosztuje prowadzenie karty w Citibanku). Fakt, że prostakom kart tam raczej nie dają, a na stronę nie łaska zajrzeć, by sprawdzić ile rocznie karta kosztuje. Śmieciowe karty ze śmieciowych banków nic nie kosztują. Gross tutaj nie wie, że karta kredytowa jest do konta, z którego jest spłacana. Jest potrzebna jak telefon komórkowy. W niektórych krajach na świecie, człowiek legitymuje swój wiek >18 lat właśnie kartą kredytową, ale co będę robił wykład głównie paniom, które świat znają znad kanapki i przez szybę autobusu parafialnej wycieczki?
Teraz będzie prawda o towarzystwie. Nikogo nie obrażam, podaję własną ocene, która jest w znacznym stopniu zgodna z rzeczywistością.
Jest tu pewna liczba osób zupełnie na poziomie, inteligentnych, kulturalnych, wrażliwych, z którymi przyjemnie się prowadzi rozmowę.
Niestety gross to prostactwo, funkcjonujace jak obuch od siekiery, odwrotna od ostrza strona noża na chlebie.
Przykro, że wśród tych inteligentnych inaczej jest wiele kobiet, ale to tłumaczy co robią w internecie. Przechodzą podtrzymujący kurs macdonaldyzacji mózgu.
Zresztą kogo stać na poświęcenie 5 godz. na wpisywanie się pod wątkiem? W większości przypadków głupie, ograniczone maszkarony, którymi nikt się nie interesuje. Jak wspomniałem, jest wiele wyjątkowych osób, nie wpisujących się w opis z poprzedniego zdania.
Rodzi się pytanie - czy w internecie na śmieciarskim portalu brukowej gazety wyborczej można poznać inteligentną, atrakcyjną fizycznie, zgrabną, i wartościową osobę?
O tym może będzie innym razem :)
To by było na tyle.
ps
re mala_zlosnica – zadaj pytanie, gdyz go nie zauważyłem.