biedroneczka-456
26.11.11, 00:31
Dziewczyny, co byscie zrobily w takiej sytuacji? 5 lat temu zakochalam sie z wzajemnoscia. Od poczatku chcielismy powaznego zwiazku, slubu itp. Poniewaz nie jestesmy juz najmlodsi szybko zamieszkalismy razem i zaczelismy starac sie o dziecko. Ale dziecko jakos sie nie pojawialo. Niestety rodzina meza, zwlaszcza jego matka i siostra, bardzo zle mnie przyjely. Rozpoczelo sie krytykowanie mnie, obrazanie, wyzwiska, one doradzaly mojemu M by ze mnie zrezygnowal itp. Na szczescie one nie zyja w naszym miescie. M powiedzial zebym sie nie przejmowala, nie odbierala telefonow (w miedzyczasie zainstalowal drugi numer telefonu, ktorego nie podal swojej matce i siostrze a ja moglam w ten sposob swobodnie odbierac telefony w domu). Potem byl slub, wspanialy, choc pojawil sie jeden zgrzyt, bo jego matka i siostra nie przyszly. Ale ja nadal probowalam sie nie przejmowac, bo byli nasi przyjaciele. Jak napisalam dosc szybko od poznania sie caly czas probowalismy miec dziecko ale sie nie udawalo. Lata mijaly a dziecka nie bylo.... One sie szybko domyslily, ze cos nam nie wychodzi, i wtedy sie zaczelo: zaczely sie usmieszki, obrazliwe zapytania, nazywanie mnie "niepelnowartosciowa kobieta", radzenie mojemu M by sobie znalazl inna itp. Czulam sie strasznie, bo one plotkowaly po calej rodzinie, wymyslaly jakies niestworzone rzeczy, ze np. mialam aborcje, bo sie prowadzilam niemoralnie i stad moja nieplodnosc. A to nieprawda. W miedzyczasie poszlismy do lekarza z moim M i wyszlo z badan, ze to on jest "winny", ze nie ma dziecka. O tej wizycie nie powiedzielismy jego rodzinie. Na szczescie pare dobrych plemnikow sie u mojego M znalazlo i w wyniku inseminacji jego nasieniem zaszlam w ciaze. Zaszlam w ciaze po pierwszej inseminacji a to podobno rzadko sie zdarza !!!!! Obecnie jestem w 6 miesiacu - ciaza przebiega wspaniale, bez komplikacji. O tej inseminacji tez nie powiedzielismy jego rodzinie. Mozecie sobie wyobrazic jak im szczeka opadla jak powiedzielismy im o ciazy. :-) Nagle stalam sie dla nich "pelnosprawna", siostra M wrecz zapytala sie "Jak to mozliwe ze ty zaszlas?" :-) Dla nich to tragedia, ze ten zwiazek sie rozwija, ze bedzie dziecko. I tu mam pytanie: caly czas jestem na nie zla, ze to mnie obciazaly ta nieplodnoscia, ze to ja - a nie moj M - mialam byc ta "winna" nieplodnosci. M ostatnio powiedzial, ze jak chce, to moge poinformowac jego rodzine o tym ze dziecko jest z inseminacji. On juz prawie nie utrzymuje z nimi kontaktu, jedynie podczas wiekszych uroczystosci rodzinnych widzi matke i siostre. Zrobilybyscie to? Z jednej strony chce zobaczyc jak im znowu opada szceka, ze ja, ta "zla kobieta", ktora nie zasluzyla sobie na ich syna/brata jestem ta zdrowa. One mnie przed cala rodzina tak obgadywaly. Ale z drugiej strony boje sie, ze to sie odbije na dziecku, bo one sa troche zacofane i koscielne. Co robic? Bo caly czas mam zlosc na nie, ze mnie przesladowaly za moja nieplodnosc, choc to maz jest nieplodny.