Dodaj do ulubionych

CZY JA PRZESADZAM?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 12:01
Mój chłopak odstawia mnie na bok za każdym razem gdy jesteśmy w towarzystwie
innych ludzi. Przyjechała do mnie koleżanka a on zachowywał się jakby mnie
nie było i tokował przed nią tak, że aż mi głupio było, czułam się jakbym
przeszkadzała; gdy łapałam go za rękę to ją odsuwał a potem twierdził, że tak
nie było. No niestety było, bo kumpela też na to zwróciła uwagę. Wczoraj to
samo, przyszli znajomi a on poszedł sobie do kuchni i szeptał sobie z
koleżanką a ja i jej chłopak siedzieliśmy w drugiom pokoju jak ciołki. Kiedy
poszliśmy do nich do kuchni to rozmowa nagle się urwała a ja poczułam się jak
piąte koło u wozu. Kiedy mu o tym powiedziałam zrobił awanturę i powiedział,
że nie jestem jedyna na świecie i czy nie wolno mu gadać z innymi ludźmi. A
mnie przecież nie o to chodzi, że mu nie wolno tylko, że nie po to idę z nim
żeby siedzieć sama albo z ludźmi, z którymi nie mam ochoty gadać.
Powiedzcie dziewczyny, czy Wasi faceci też Was porzucają na imprezach? Czy
może to ja jestem nienormalna i mam debilne oczekiwania? Czy przesadzam?
Obserwuj wątek
    • lena_zienkiewicz Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 12:03
      oj jakby tak mój zrobił...to by zbierał żeby z podłogi, a o związku ze mną
      mógłby sobie pomarzyć.
      • lukrecja8 Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 12:04
        nie popisałaś się lena, po co ten komentarz?
        chciałaś przygnębić tę dziewczynę, czy popisać się, czy co właściwie?
        • lena_zienkiewicz Re: do lukrecji 16.06.04, 12:08
          nie chciałam się popisać ani przygnębiać dziewczyny, chciałam dać jej do
          zrozumienia, że facet jest jakimś bezmózgowcem, a ją traktuje jak tanią
          dziwkę.Co lepiej by było jakbym napisała:nie martw się, on napewno cię kocha,
          tylko lubi sobie flirtować z innymi dziewczynami, lubi cię poniżać.Tak?
          • lukrecja8 Re: do lukrecji 16.06.04, 12:39
            traktuje ją jak tanią dziwkę? albo masz taki dosadny sposób wysławiania się,
            albo przesadzasz. Jakoś inaczej widzę tę całą sytuację. Najwyraźniej są to
            kwestie indywidualne, pewnie niektórych facetów trzeba pilnować, bo jak na
            chwilę spuści się go z oka to od razu podrywa inne laski.
            czy twój mąż może zadawać się tylko z facetami, bo jesli tylko pogada z
            kumpelą, to od razu wywalasz go z chaty?
            • lena_zienkiewicz Re: do lukrecji 16.06.04, 12:51
              Nie lukrecja, nie o to chodzi.Mój mąż mnie szanuje i to jest
              najważniejsze.Szanuje mnie w domu i szanuje mnie w momencie kiedy przebywamy z
              innymi ludźmi.Przecież ten facet ją traktuje jak piąte koło u wozu.Uważasz, że
              to normalne?
              • lukrecja8 Re: do lukrecji 16.06.04, 13:01
                nie uważam że to normalne, traktować swoją dziewczynę jak piąte koło u wozu
                oraz nie szanować jej
                ale ja uważam, że on nic takiego nie robi. a przynajmniej przedstawiony opis
                jesst niewystarczający (dla mnie) do wyciągnięcia takich wniosków. Jeśli
                chłopak jest towarzyski i gada z wieloma osobami na imprezie - cóż w tym złego.
                jego reakcje także świadczą o tym, że może autorka wątku jest zbyt zazdrosna,
                przesadza i nadinterpretuje sytuację.
                dla mnie przedstawione "zarzuty" to rzadne konkrety. Gdyby on ją przy
                wszystkich obrażał, mówił o niej coś złego, gdyby tańczył z inną dziewczyną w
                za bardzo spoufały sposób, gdbyby zamykał się z jakąś w łazience itp. - to
                owszem, ale on tylko gadał w kuchni z kumpelą, która też ma faceta.
                • lena_zienkiewicz Re: do lukrecji 16.06.04, 13:28
                  no widzisz, niekoniecznie musimy mieć takie samo zdanie na dany temat.Ja nie
                  uważam, że facet "nic takiego nie robi" i wyraźnie napisałam:mój za coś takiego
                  zbierałby zęby z podłogi.
      • kopov żaby? 16.06.04, 12:06

    • charlie_x Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 12:04
      ..odpuść go sobie, bo jest małym żalosnym chłopczykiem.
    • indiaaa Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 12:05
      nie przesadzasz, zrób to samo co on na kolejnej imprezie, myślę że efekt będzie
      gwarantowany:)
      • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 12:11
        Też tak pomyślałam, nawet mu głupia to powiedziałam (jakbyś się Ty czuł gdybym
        sobie gdzieś na osobności szeptała z innym kolesiem); stwierdził, że robię
        sztuczne problemy i on w takiej sytuacji po prostu by z nami usiadł. Wiecie, to
        nie o to chodzi, żebyśmy byli do siebie cały czas przyklejeni ale żeby był
        jakiś kontakt, chociaż wzrokowy. A tymczasem wygląda to tak, że idziemy razem a
        jesteśmy osobno. Wkurza mnie to jak cholera! Jeszcze dziś na mnie nawrzeszczał,
        że on zapieprza jak osioł a ja mu stwarzam problemy.
        • lena_zienkiewicz Re: CZY JA PRZESADZAM?/do izy 16.06.04, 12:12
          i myślisz o przyszłości z kimś takim?
          • indiaaa Re: CZY JA PRZESADZAM?/do izy 16.06.04, 12:15
            lena ma rację daj sobie spokój z takim kimś, i lepiej nie mów mu jakbyś ty się
            czuł tylko na "ostatniej" imprezie zrób mu tak
            • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM?/do izy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 12:20
              Dziewczyny, sęk w tym, że na codzień jest ok, on dużo dla mnie robi np. w domu,
              jak o coś poproszę to zawsze mam, pomaga mi, mogę powiedzieć, że jest lepszy
              niż jakikolwiek inny mój były chłopak. Tylko w grupie zachowuje się tak, jakby
              musiał potwierdzać swoją wartość. Już sama nie wiem jak to wytłumaczyć.
              • indiaaa Re: CZY JA PRZESADZAM?/do izy 16.06.04, 12:23
                ile masz lat?
                • lena_zienkiewicz Re: do indiaaa 16.06.04, 12:26
                  rzeczywiście!Że ja o tym nie pomyślałam :-) pewnie ma z 15...
              • lena_zienkiewicz Re: CZY JA PRZESADZAM?/do izy 16.06.04, 12:25
                Jejku, no to skoro jest taki fantastyczny, pomaga ci w domu, to bądź z nim i
                tyle.Tylko, jeśli zacznie cię trzaskać po ryju w towarzystwie, to nie pisz o
                tym tutaj, bo będzie za późno.Wyobraź sobie, że mój mało mi pomaga, ale
                przynajmnij mnie szanuje.I to jest dla mnie nawiększą wartością, o wiele
                większą niż wynoszenie śmieci.
                Powodzenia
                • indiaaa Re: CZY JA PRZESADZAM?/do izy 16.06.04, 12:27
                  wydaje mi się iza że jesteś jeszcze bardzo młoda i dlatego widzisz i nie widzisz
                  w tym problemów ale lena ma rację, tak sie to wszystko własnie niewinnie zaczyna...
                  • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM?/do izy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 12:36
                    Kobiety, ja mam 30 na karku! Nie wiem czy tak naiwnie gadam, że tak mnie
                    odebrałyście... No kurczę mówię Wam, na co dzień jestem praktycznie noszona na
                    rękach a jak trafia się impreza to on chyba oczekuje, że dam mu się wyszaleć.
                    Wydaje się Wam, że to zdarza się tylko małolatom?
                    • indiaaa Re: CZY JA PRZESADZAM?/do izy 16.06.04, 12:40
                      tym bardziej Ci się dziwię, ja bym go olała, ale powtarzam ja...
                    • blanchet bo ja mam wrażenie, że ty go ubóstwiasz 16.06.04, 12:43
                      bo co ma oznaczać, że nosi Cię na rękach? no raczej nie nosi- a Ty trzymasz się
                      kurczowo jakichś przejawów na codzień i robisz z tego "noszenie na rękach"
                      nie broń go a zacznij bardziej ignorować
                      • Gość: Iza Re: bo ja mam wrażenie, że ty go ubóstwiasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 12:52
                        No tak, masz rację, w sumie to żadne noszenie na rękach tylko normalna
                        codzienna pomoc. Może tak to odbieram bo wcześniej to ja matkowałam facetom i
                        zawsze sama musiałam się o wszystko martwić. Z nim jest inaczej, pierwszy raz w
                        życiu ktoś mi pomaga.
                        Już wcześniej gdzieś słyszałam, że ignorowanie dobrze robi partnerowi(ce) tylko
                        zawsze miałam nadzieję, że nie będę musiała uciekać się do sztuczek tego typu.
                        Nie radzę sobie z udawaniem, po mnie zawsze wszystko widać. Rany, dlaczego
                        człowiek nie może być po prostu sobą?
                        • blanchet Re: bo ja mam wrażenie, że ty go ubóstwiasz 16.06.04, 12:56
                          a to dlatego, że to co dobre nie robi na ludziach wrażenia- tylko to co
                          negatywne (np. ignorowanie) bardziej doświadcza emocjonalnie choć pamięta się o
                          tym krótko, krócej niż dobre rzeczy,
                          więcej emocji wywyołuje w ludziach sytuacja kiedy jest im coś odbierane (np.
                          dotychczasowe zainteresowanie) niż kiedy im coś przybywa (np. jeszcze więcej
                          Twojego ubóstwiania i zainteresowania)
                          • Gość: Iza Re: bo ja mam wrażenie, że ty go ubóstwiasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 13:09
                            Krótko mówiąc natura ludzka skłania do braku szczerości i gierek. Smutne to...
                            • blanchet a moim zdaniem ciekawe 16.06.04, 13:11
                              bo zycie do gra i tak nalezy je traktować- ja tam sobie z moim pogrywam a on ze
                              mną.
                              • Gość: Iza Re: a moim zdaniem ciekawe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 13:14
                                No to Ci zazdroszczę bo ja nie jestem biegła w tego rodzaju zagraniach. Po
                                prostu nie robię innym tego, co mi nie jest miłe. Wygląda na to, że posiadasz
                                bardzo cenną umiejętność...
                                • blanchet Re: a moim zdaniem ciekawe 16.06.04, 13:19
                                  na sam początek polecam popularne "Wywieranie wpływu na ludzi" R.Cialdiniego.
                                  • Gość: Iza Re: a moim zdaniem ciekawe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 13:24
                                    Kupię. Zaciekawiłaś mnie.
    • pajacek Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 12:09
      Hmm.. uwazam, ze nie przesadzasz... Za to Twoj partner nie traktuje Ciebie
      powaznie... Pokazuje w ten sposob innym dziewczyna, ze jest tak naprawde nie
      zwiazany z Toba uczuciowo i IMHO wydaje sie ze caly czas szuka innej partnerki.
      A to, ze brak mu kultury to juz inna sprawa.

      PaJacek
    • Gość: facet Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 12:32
      Kim jeste i jakl wykonujesz zawod.
    • dede1 Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 12:54
      Jezeli dwoje ludzi tworzy udany zwiazek to polega to miedzy innymi na tym, ze
      zaspokojaja sobie na wzajem szereg potrzeb emocjonalch. Problem polega na tym,
      ze potrzeb tych jest cala masa. W zwiazku z powyzszym nalezy sie zdecydowac,
      ktore z nich sa dla nas najwazniejsze a z ktorych jestesmy w stanie
      zrezygnowac. Czy na tle wszystkich cech osobowosciowych jakie skupia w sobie
      twoj facet, wlasnie ta o ktorej piszesz (ignorowanie cie w towarzystwie) jest
      najgorsza i nie jestes w stanie jej tolerwoac? Czy dobija cie to do tego
      stopnia, ze powoli przestajesz dostrzegac inne jego cechy? Nie wyglada na to bo
      jednak probujesz go usprawiedliwic (w domu pomaga itd.) Mozesz przyjac, ze
      facet nie potrafi ukazywac swoich uczuc wobec ciebie w towarzystwie. Z jakichs
      wzgledow wstydzi sie, wprawia go to w zaklpotanie itp. Mozesz zaakceptowac ten
      fakt i postarac nauczyc sie z tym zyc. Niemniej jedak nie odmowic sobie
      przyjemnosci powiadomienia go o tym na zasadzie: "Sluchaj wiem, ze przychodzici
      z trudem ......postanowilam to zaakceptowac i nie mowic juz o tym wiecej. Bede
      wdzieczna jesli przemyslisz to co powiedzialam i postarasz sie mi wyjasnic co
      cie ogranicza". Jak sprawa nie daje ci zyc i stwierdzasz, ze z takim facetem
      nie jestes w stanie byc (doskonale rozumiem bo mnie takie zachowanie by
      zabilo), powiedz o co ci chodzi, rzeczowo. Jak facet nie jest w stanie nad soba
      pracowac, jesli dla ciebie nie chce pewnych rzeczy dot. wlasnej osobowosci
      zmienic, zakoncz znajomosc. Prawde mowiac tez myslalam, ze jestes duzo mlodsza
      a szczegolnie twoj facet. Wzielam was za nastolatkow ze wzgledu na jakosc
      problemu. A ty jestes w moim wieku!!!
      • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 13:12
        > Jezeli dwoje ludzi tworzy udany zwiazek to polega to miedzy innymi na tym, ze
        Czy na tle wszystkich cech osobowosciowych jakie skupia w sobie
        > twoj facet, wlasnie ta o ktorej piszesz (ignorowanie cie w towarzystwie) jest
        > najgorsza i nie jestes w stanie jej tolerwoac? Czy dobija cie to do tego
        > stopnia, ze powoli przestajesz dostrzegac inne jego cechy?

        Facet ma zalety, które naprawdę doceniam. Tym gorzej się czuję, gdy tak się
        zachowuje w grupie.


        Wzielam was za nastolatkow ze wzgledu na jakosc
        > problemu. A ty jestes w moim wieku!!!

        Nie wpadłaby na to,że jakość problemu zrobi ze mnie gówniarę. Jakie w takim
        razie Wy macie problemy z Waszymu facetami?
        • blanchet Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 13:16
          ja Ci napiszę taki oto problemik- mój facet przez 5 m-y żył jako ortodoksyjny
          katolik- od początku czerwca nie był na sumie - tak szybko to do mnie nie
          dotarło- ale 10 czerwca było wolne od roboty z powodu świeta kościelnego- ok.
          wieczora sobie to uświadomiłam i pytam co z mszą- a on że nie idzie :)
          • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 13:20
            No to rzeczywiście, cholera Ty to masz życie...:))) Proszę o jeszcze!
            • blanchet Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 13:25
              nie moge jeszcze bo już kiedyś o tym wszystkim pisałam a niektórzy forumowicze
              mnie za to objechali np. babik powiedział mi że takie otwieranie się jest
              żałosne a na mnie słowo "załosne" działa jak płachta na koziorożca
              i ...zamknęłam ten temat...tak mnie się teraz wyrwało bo w sumie cieszę się z
              tych częstszych stosunków bez jego rozdarcia wewnętrznego.
              • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 13:27
                Eh, chyba ominął mnie ten wątek:(
    • dede1 Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 13:30
      Nic mi w tej chwili nie przychodzi do glowy. Zbyt duzo czasu i energii
      poswiecamy na omawianie wszelkich naszych spraw, ze nic nie przeradza sie w
      problem....O przyszlo mi na mysl. Ostatnio jechalismy do Polski. Akurat byla
      moja kolej na prowadzenie. Moj maz byl przez caly czas nerwowy. Robil uwagi i
      generalnie czulam napiecie w powietrzu. Spytalam o co chodzi. Czyzby nagle nie
      mial zaufania do mnie jako kierowcy??? Oczywiscie uwazal, ze stwarzam problem,
      ze wszystko jest OK. (to typowe no nie?!). Po przyjezdzie na miejsce
      przeznaczenia jego nastroj niewiele sie zmienil. Zamiast sie cholera cieszyc
      zachowywal sie jakby mial napiecie przedmiesiaczkowe. Gdy go pomeczylam nieco
      pytaniami i pomoglam w zlokalizowaniu zrodla jego niezrozumialego zachowania,
      wyszlo szydlo z worka. Otoz byl on wkurzony faktem iz jedna z plyt zablokowala
      sie w odtwarzaczu i ten przestal dzialac i martwil sie co z tym fantem ma
      poczac i dlaczego tak sie stalo itp. Taka bzdura (dla mnie) a dosc aby znaczna
      czesc podrozy nam lekko spiep****. ot co.
      • lukrecja8 Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 13:36
        he he, mój też tak ma czasami.
        myśli, myśli, zasępiony, zaczyna coś mówić i jak już cała drżę, bo zdaje mi
        się, że to będzie jakiś mega kaliber problemu a on mówi coś zupełnie błahego.
        a kiedyś sidzieliśmy sobie wieczorkiem, gadaliśmy o bzdurach i on nagle mi
        oznajmia uroczystym (w moim odbiorze) tonem: postanowiłem coś. ja myślałam że
        np. "chciałbym już mieć dziecko" albo coś w tym stylu (to było dawno, teraz już
        postanowiliśmy że będziemy zachodzić w ciążę). A on mówi: kupię sobie płytę
        koncertową Janis Joplin. Myślałam że pęknę ze śmiechu.
        • blanchet :))))))))))))))) dobre/nt. 16.06.04, 13:40
          • pajacek Re: :))))))))))))))) dobre/nt. 16.06.04, 13:42
            Tez sie smialem jak czytalem dwa poprzednie posty ale... ale tak naprawde to
            dziala w obie strony... Nie jestescie ani lepsze ani... ani gorsze! Kwestia
            charakteu czlowieka :)

            PaJacek
          • lukrecja8 jeszcze mi się przypomniało coś boskiego!! 17.06.04, 08:36
            byliśmy razem jakiś czas, ale jeszcze nie małżeństwem i mi się zebrało na
            głupkowate rozmowy i pytam się mojego faceta: jakie są moje najgorsze wady, co
            mu we mnie przeszkadza/najmniej odpowiada itd. Wiadomo jak to facet, najpierw
            się bronił, że co to za wymysły itd. ale po moich silnych namowach, myślał i
            myślał i w końcu doszedł do wniosku, że już wie, ale nie powie, bo to będzei
            dla mnie nieprzyjemne. no ale ja kontunuowałam naciski, więc on w końcu
            wydukał: za mało solisz ziemniaki i masz naprawdę brzydkie kapcie
            :))))))))))))))))
            • blanchet no wiesz! :) 17.06.04, 09:31
              mój to by mi przy takich pytaniach (zadaje dość często)wywala mi calą listę
              charakterologiczną, że sama zaczynam się siebie bać :)))
              • lukrecja8 Re: no wiesz! :) 17.06.04, 09:39
                no to nieźle go przeszkoliłaś.
                mój się nie daje wkręcać w takie dyskusje, uważa że to jest dzielenie włosa na
                czworo, nie analizuje, tylko przyjmuje rzeczy (i mnie) takimi jakie są. Co nie
                znaczy, że nie ma czasami zastrzeżeń.
                • blanchet Re: no wiesz! :) 17.06.04, 09:50
                  "od miłości do nienawiści- jeden krok"- to o nas, targają nami wichry jak na
                  tych wzgórzach :) Jestem potworem- potrafię poddać godzinnej debacie jego
                  krzywe spojrzenie.
                  • lukrecja8 Re: no wiesz! :) 17.06.04, 10:06
                    też tak kiedyś miałam. w moim poprzednim związku. ale po pierwsze mój obecny
                    mąż nie pozwala mi na takie numery, tzn. on się po prostu nie daje w to
                    wciągnąć. taka debata z nim nigdy nie osiąga wymiarów większych niż 2-3 zdania.
                    po prostu ucina moje wszystkie wąty. a po drugie już mi się nie chce. wolę
                    spokój, harmonię, nie potrzebuję już tych wichrów.
                    ja mam gdzieś w sobie takie tendencje, ale on absolutnie nie i dlatego moje też
                    nie mają szans wyjść na światło dzienne.
                    jeśli ci dobrze w takim związku - to najważniejsze. każdy ma inne potrzeby i na
                    innej płaszczyźnie dogaduje się z drugim człowiekiem.
        • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 13:41
          No, no, to rzeczywiście, zablokowany CD - mega kłopot, hi, hi. Dobrze, że nie
          tylko ja słyszę wciąż, że stwarzam problemy:)
          Szczęściary z Was w takim razie, jeśli to wszystko co Wam przychodzi do głowy.
          • blanchet Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 13:44
            bo to są optymistki Izo- dla nich szklanka jest do połowy pełna- a dla ciebie?-
            pewnie pusta :)
    • dede1 Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 13:43
      Ciagle gierki z wlasnym facetem wykanczaja na dluzsza mete. Ciebie, jego i wasz
      zwiazek. Czytalam "Wywieranie wplywu na innch". Calkiem niedawno. Przyznam, ze
      czytajac nie myslalam o wlasnym zwiazku a raczej o ludziach z zewnatrz. Nie mam
      ochoty "wplywac" poprzez gierki i triki na mojego meza. Wole szczere rozmowy i
      stworzenie atmosfery zwiazku, w ktorej kazdy z nas czuje sie bezpieczny i bez
      ogrodek mowi o tym co go boli. Nie napadanie na niego z wyrzutami i krytyka.
      Raczej proba zrozumienia dlaczego sie w danej sytuacji nie zachowuje tak jak ja
      bym tego oczekiwala i jednoczesnie dlaczego ja oczekuje od niego, ze sie tak a
      nie inaczj zachowa.
      • blanchet Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 13:47
        a dlaczego ciagłe? Ty On Oni- wszyscy kierowani są takimi samymi czynnikami, a
        uświadomienie sobie pewnych reguł ułatwia zycie i nie pozwala na robienie
        tragedii.
      • true_oveja dede - masz absolutną rację n/txt 16.06.04, 13:53
      • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 13:55
        Blanchet, jestem optymistką tylko po prostu tracę humor kiedy czuję się
        lekceważona.
        Dede, pamiętasz Seksmisję? "Zdrowy organizm nie myśli tylko działa". Tak
        właśnie jest (mniej więcej) z moim facetem. Zawsze kiedy próbuję z nim
        porozmawiać o czymś co mnie boli, słyszę od niego, że stwarzam sztuczny problem
        i on nie rozumie o co mi chodzi. Wg niego jest ok bo pracujemy, jemy, śpimy,
        idziemy do kina itp. Moje wewnętrzne rozterki, niepewność to "sztuczne
        problemy". W takiej sytuacji niestety nie czuję się bezpieczna mówiąc mu co
        czuję bo zazwyczaj kończy się to jego złością.
    • dede1 Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 13:50
      Dzieki za komplement. Czy mozliwe aby zodiakalny Koziorozec byl optymista?
      Normalnie nie! (Tak twierdza horoskopy). Ale ja sie bardzo staram byc
      optymistyczna i szczesliwa. Zadaje sobie naprawde wiele trudu w tym wzgledzie.
      W koncu od nas wszystko zalezy. Nikt nie poda nam niczego na tacy: Udanego
      zwiazku juz na pewno nie. Gorzej gdy czlowiek wplacze sie w zwiazek z kims kto
      nie ma ochoty na taki wysilek, na budowanie fajnego bycia razem.
    • true_oveja Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 13:50
      po pierwsze droga izo wcale nie odnioslam wrazenia zes jest dziewcze mlode i
      naiwne a pan ma lat 22. Bo takie zachowanie u niektorych artystow nie zanika a
      wrecz sie z wiekiem (rosnacym brzychem i poglebiajaca sie lysina nasila)
      moim zdaniem nie przesadzasz. jako jego kobieta masz prawo czuc sie z nim tak
      samo fajnie, pewnie i bezpiecznie jak jestescie sami jak i w towarzystwie. Nie
      daj na siebie krzyczec. Trzeba go spacyfikowac wlasnym spokojem i rzeczowoscia.
      Wolnosc wolnoscia ale to juz zakrawa na ucieczke. Pozdrawiam.
      • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 13:58
        Z tym pacyfikowaniem to nie jest prosta sprawa. Trudno mu wejść w słowo. Trudno
        uspokoić dyskusję bo on się nakręca.
        • true_oveja Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 14:03
          tia, chyba juz go sobie wyobrazam. ja to bym go chyba szerokim lukiem ominela.
          nie znosze kolesi ktorym sie wydaje ze moga na innych wyladowywac swoje
          problemy/frustracje itp. Iza, to jest twoje zycie itd. ale mi sie wydaje ze ci
          sie trafil niezly manipulator. zastanow czy to czasem nie on Ci wmawia ze w
          porownaniu z twoimi bylymi jest po prostu chodzacym idealem? a te sztuczne
          problemy? kurcze nie mozna w ogole nie chciec rozmawiac o wlasnym zwiazku. w
          glowie mi sie to nie miesc. POwodzenia tak cz inaczej
          • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 14:11
            > a te sztuczne
            > problemy? kurcze nie mozna w ogole nie chciec rozmawiac o wlasnym zwiazku. w
            > glowie mi sie to nie miesc.

            Mnie też to dziwi ale sądzę, że on po prostu nie potrafi rozmawiać o uczuciach.
            Ujmując to inaczej: on przekazuje informacje a nie rozmawia.

            POwodzenia tak cz inaczej

            Dzięki, chyba będzie mi potrzebne.
    • dede1 Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 14:15
      Kurcze! Nie wiem co doradzic a tak bardzo bym chciala... Mysle sobie tylko, ze
      kazdy z nas jest tak skonstruowany psychicznie, ze trzeba znalezc do nas droge,
      niejako sposob na nas, na to jak do nas dotrzec, nawiazac kontakt. Czasem dwie
      osoby nie potrafia sie dogadac bo mimo najlepszych checi wciaz stosuja jakies
      nieprawidlowe srodki. Moze pomysl nad zmiana taktyki. Zastanow sie w jaki
      sposob dotychczas probowala nawiazac z nim kontakt i co moglabys zmienic. Gdy
      sie oczekuje na to, ze ktos sie zmieni to mozna czekac bardzo dlugo. Ale jesli
      sprobojemy my cos zmienic i przez to wplynac na partnera to skutki moga pojawic
      sie wkrotce. Jednym slowem sproboj przemyslec taktyke postepowania z nim. Musi
      byc cholera jakis sposob aby on sie otworzyl.
      • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 14:24
        Musi byc cholera jakis sposob aby on sie otworzyl.

        Trudne zadanie. Najbardziej naturalna wydaje się szczera rozmowa - pas possible
        w jego przypadku.
        A najdziwniejsze jest to, że gdy coś mu nie gra i ja daję mu rozwiązanie (np.
        typu boli go oko - jedziemy do lekarza) to on ma pretensje, że wogóle mu nie
        współczuję! Bo jemu chodzi o to, żebym ja siedziała przy nim i się nad nim
        użalała. Teraz jak to piszę to mi się śmiać chce ale w życiu to wcale nie jest
        takie zabawne.
        • blanchet Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 14:27
          długo jesteście ze sobą? pytam w sumie jak dlugo można coś takiego znosić bo
          może potrafiłabyś z nim jednak skończyć?
    • dede1 Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 14:31
      Tez sie zastanawiam. Jak dlugo jestescie ze soba? Jesli to poczatek zwiazku to
      mozna nad tym popracowac. Sprobowac. Jesli jestescie dosc dlugo ze soba to
      nasuwa sie pytanie dlaczego do tej pory to znosilas? I co spowodowalo, ze
      problem zacza ci doskwierac? Moze rozwazasz wasza bytnosc razem w ogole, i
      rzucasz powoli na szale plusy i minusy? Moze podswiadomie zaczynasz sie
      zastanawiac nad waszym byciem razem? Stad wyciagasz na swiatlo dzienne to co ci
      sie u was nie podoba.
      • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 14:37
        Jesteśmy razem około rok. Niedługo ale chyba wystarczająco żeby zacząć
        dostrzegać cienie. Zwróciłam mu kiedyś uwagę, że czuję się jak mebel, który już
        jest kupiony i nie trzeba o niego dbać. Zapytał czy wydawało mi się, że cały
        czas będzie różowo.
        Cholera, TAK! Ja chcę się czuć kochana bez względu na czas bycia razem. I nie
        godzę się na to, że początki super a potem szarzyzna i bylejakość.
        • blanchet no to licz dni, które ci mijają 16.06.04, 14:42
          bez porzadnego faceta
          długo jeszcze?
          ja wolałabym ten czas poświęcic komuś innemu który jak ja uważa że różowo -
          oczywiste- musi być zawsze
        • true_oveja Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 14:42
          no iza widze ze jednak jest przed toba pewne nieco radykalne wyjscie z tej
          sytuacji i ze tak powiem szansa na ostateczne rozwiazanie tego
          problemu ;))))))))))) trzymam kciuki :)
          • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 14:46
            Eh, co za życie... Ja naprawdę byłam przekonana, że to ten...
            • true_oveja Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 14:50
              ja przez 4 lata myslalam ze to ten - z tymi imprezami to tez bylo podobnie -
              "ja chce sobie teraz pogadac z innymi ludzmi", tyle ze ja tez jestm towarzyska
              i szybko sie nauczylam to olewac, ale koniec koncow facet mnie zdradzil, wiec
              doszlam do oczywistego wniosku, ze to jednak nie ten ;))))))) i wiesz co
              miesiac po rozstaniu zaczelam sie spotykac z nowym facetem - cudownym i
              kochanym, z ktorym wlasnie zamieszkalam. wiec wcale nie wiadomo czy tuz za
              zakretem nie czeka na ciebie nowa, lepsza milosc. :))))))))
              • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 15:10
                To chyba jest tak, że co ma być to będzie, prędzej czy później. Dziękuję za
                słowa otuchy.
                • Gość: I Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: 193.201.167.* 16.06.04, 15:31
                  ja tez mówię sobie "co ma być tobędzie"...od kilku lat
                  nie warto tak mówić
                  NIE MOŻNA!
                  w taki oto sposób uciekło mi ponad 7 lat życia
                  i ucieka nadal, bo co ma być, to będzie
                  ach, głupie jesteśmy...my baby

                  życzę Ci dużo siły i mądrości(mnie jej zabrakło)



                  • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 15:44
                    Wyobraźcie sobie, dziewczyny, że właśnie wywarczał mi przez telefon, że jak mu
                    robię taki problem to mu się wszystkiego odechciewa, że go wkurzam, że moje
                    zachowanie jest skandaliczne i wogóle o co mi chodzi. Powiedziałam mu, że z nim
                    się nie da normalnie rozmawiać bo zaraz jest awantura a on na to skończył
                    rozmowę. No nie mam już siły.
                    • Gość: olina Koleś chce mieć dwie alternarywy IP: *.toyota.waw.pl 16.06.04, 16:47
                      On chce znaleźć kogoś nowego a z Tobą nie zrywa,bo chce mieć w razie porażki do
                      kogo wrócić.
                      Rzuci Cię, jak będzie miał pewnośc,że ta druga osoba, to dobry i właściwy wybór.
                      Częst tak postępujemy-nie tylko kolesie.
                      Jak wytłumaczyć to,że gdy jesteście w towarzystwie on nie pokazuje,że jesteście
                      parą?Nie jest pewnien tego związku.
                      A już największe chamstwo (nie cierpię tego) jak odkłada słuchawkę-przez takiego
                      kretyna płaciłam niezłe rachunki.To proste!Nie ma nic na swoje
                      usprawiedliwienie,więc kończy mu się gadka i nie wie co powiedzieć-w rezultacie
                      odkłada słuchawkę.
                      Pomyśl!Gdybyś to Ty przesadzała,a jemu zależałoby na Tobie,z pewnością
                      próbowałby zmienić twoje zdanie i wytłumaczyć ci,że jest inaczej.
                      A tu?On nie wie,jak to wszystko dalej będzie i próbuje zwalić całą winę na
                      Ciebie.I pewnie jeszcze powie ci,że kończycie związek przez ciebie,bo on już nie
                      może itd...............
                      • alpepe Re: Koleś chce mieć dwie alternarywy 16.06.04, 17:10
                        kurczę, Ty masz rację Olina, Iza, przeczytaj uważnie, co Olina napisala i spuść
                        dupka!
                        • lena_zienkiewicz Re: Koleś chce mieć dwie alternarywy 16.06.04, 17:44
                          kurcze, więc coś chyba jest w myśleniu, że kobiety wolą chamów...
                          • indiaaa Re: Koleś chce mieć dwie alternarywy 16.06.04, 18:00
                            tak a potem niech ryczą po kątach, bo taki im zrobił krzywdę jak pozwalają sobie
                            same na to
                            • lena_zienkiewicz Re: Koleś chce mieć dwie alternarywy 16.06.04, 18:16
                              tak, tak, a potem wątki zrozpaczonych kobiet :-( boże kochany, przecież nie
                              jesteśmy ułomne, dlaczego pozwalamy się tak traktować?
                              • true_oveja Re: Koleś chce mieć dwie alternarywy 17.06.04, 11:05
                                nie kazdego swoja miarka lena. mialas najwyrazniej szczescie ze cie ktos taki w
                                zyciu nie zauroczyl, ale wierz mi to ne jest takie proste sie uwolnic od
                                takiego emocjonalnego wampira. zwlaszcza jak sie ma niskie poczucie wlasnej
                                wartosci i zadnych wczesniejszych doswiadczen w zwiazkach. wiec to nie kobiety
                                wola chamow tylko chamy specjalnie wybieraja jednostki, slabe, ulegle i lagodne
                                i podatne na manipulacje. dobrze ze ty jestes silna i wiesz jak sie bronic, ale
                                wyobraz sobie, ze nie wszyscy tak maja.
                          • true_oveja Re: Koleś chce mieć dwie alternarywy 16.06.04, 18:03
                            no droga leno, a ty zes przez nikogo w zyciu nie zostala zmanipulowana?
                            zaszantazowana emocjonalnie, owinieta wokol palca? no to gratuluje. ja niestety
                            musialam najpierw przez cos takiego przejsc, aby to umiec rozpoznawac i umiec
                            sie przed tym bronic.
                            pozdrawiam.
                            • lena_zienkiewicz Re: Koleś chce mieć dwie alternarywy 16.06.04, 18:14
                              wyobraź sobie, że nie pozwoliłabym sobie na coś takiego.Facet, o którym mowa
                              jest w wątku to cham, a tacy odpadają.Jak dla mnie
                            • Gość: ollina tak,tak.......... IP: *.toyota.waw.pl 16.06.04, 18:27
                              już to przerabiałam.Zresztą pewnie Iza pozna kogoś wkrótce i będzie śmiała się z
                              tego,że była taka ślepa.
                              Znacie to,nie?
                              • indiaaa Re: tak,tak.......... 16.06.04, 18:36
                                dobrze by było by sobie uświadomiła wcześniej, że tacy kolesie to kawał dupków,
                                byłaby kolejnym razem przezorniejsza i nie ślepa, czego jej serdecznie życzę
    • dede1 Re: CZY JA PRZESADZAM? 16.06.04, 19:08
      Nie bylo mnie pare godzin i widze, ze powoli problem znalazl rozwiazanie. Iza
      wyciagnela sluszne wnioski: Jestem z facetem prawie rok, dosc czasu aby
      popatrzec na nasz zwiazek bez rozowych okularow i stwierdzam, ze nie podoba mi
      sie to co widze. Czyli koniec z meczeniem sie i zastanawianiem czy to
      przypadkiem nie ja jestem winna bo "stwarzam" problemy. Kazdy z nas ma prawo do
      bycia szczesliwym. Jezeli nasz partner nam to uniemozliwia i jest glowna
      przyczyna naszych problemow to czas rozwazyc czy wybor partnera byl wlasciwy. A
      w przypadku gdy facet jest na serio niereformowalny rozwiazanie wydaje sie
      jasne. Pewnie gdyby to byl dluzszy zwiazek, warto byloby rozwazyc przyczyny i
      postarac sie jednak wszystko ratowac. Rok czasu to chyba wlasnie mniej wiecej
      ten moment gdy podejmujemy decyzje czy chcemy sie nadal angazowac, czy wszystko
      OK czy tez nie mamy szans na udane pozycie. Iza badz odwazna. Zaslugujesz na to
      czego pragniesz. Zastanow sie co cie ewentualnie przy tak nieuprzejmym gosciu
      trzyma? Moze nic waznego? Moze tylko chodzi ci o zainwestowany czas? Przemysl
      wszystko dobrze. Decyzje i tak musisz podjac ty. My mozemy sie tylko wypowiadac
      a przeciez zadna z nas nie zna twojej sytuacji w 100%. Bedzie dobrze!
      • Gość: Iza Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 20:25
        Dzięki dziewczyny, kochane jesteście!
        • Gość: dear Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 22:28
          Gdzie są kobiety, które dają się tak upokarzać? Bo ja nie znam ani jednej.
          Normalna kobieta w takim przypadku odwraca się na pięcie i podrywa najlepszego
          wolnego faceta na imprezie a dupkowi daje kosza. W sposób jak najboleśniejszy.
          Teoretyzuję, bo podobna sytuacja mi się nie zdarzyła i nie zdarzy - stosuję
          zbyt ostre kryteria preselekcji. A wątku nie bierzcie tak serio - zdaje się, że
          został napisany przez dupka, który został już odrzucony w życiu przez wiele
          kobiet i musi to sobie powetować w internecie.
    • Gość: beata Re: CZY JA PRZESADZAM? IP: 195.205.44.* 17.06.04, 10:58
      Absolutnie nie przesadzasz.Jedno co powinnaś to koniecznie i natychmiast
      zmienić chlopaka.Pozdrawiam Beata

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka