toohonesttobeme
12.07.12, 11:49
Sytuacja, jakich wiele, jak mniemam. Pracuję w fajnym miejscu, ludzię są ok. Mój szef - przystojny, fajny, lubię go. Dużo się śmiejemy, rozmawiamy, flirtujemy... Kiedyś na początku nastąpiła jakaś próba zacieśnienia kontaktów i z racji tego, że taka sytuacja w tej firmie kiedyś była i źle się skończyła, zostaliśmy pouczeni przez wyższą instancję. Po tej sprawie kontakty były bardzo chłodne, wręcz oziębłe. Jakiś czas potem powoli wracaliśmy do dawnych zwyczajów, półflirtów, smsów i żartów. Raczej brak podtestów w słowie pisanym, ale bardzo sympatycznie. Jedynie spojrzenia, usmiechy i flirty słowne. Dużo dotyku, zauważanego również przez innych.
Teraz sytuacja się zmienia, on odchodzi, przestaje być moim szefem.Teraz ja mam urlop, on ma urlop, nie widzimy się. Zadnego pożegnania grupowego nie będzie. Warto na koniec spróbowac raz jeszcze sprawdzić, czy się da wciągnąć go w bliższą znajomość? Zaprosić na drinka?
Oboje jesteśmy wolni, pomijając jakieś przelotne znajomości.
Pytanie najbardziej z serii, czy jak facet chce to sam sięga, czy czasem warto samej sięgnąć?