Gość: gosh
IP: 195.136.71.*
24.07.04, 09:36
Hmm... Odkurzacz zelmer, waga kuchenna NRD, młynek do kawy i parę innych
nowiutkich przedmiotów leży sobie w mojej piwnicy. Nawet nie są rozpakowane
(no chyba, żeby obejrzeć trofeum). Wywalić szkoda, bo nowe i te sentymenty...
Chyba zaniosę je w końcu do PCK.
Stałam jak głupia w kolejkach i brałam, co dali - może się przyda, albo na
wymianę (drugi odkurzacz wymieniłam na walizkową maszynę do szycia).
A po pół kilo polędwicy i pół kilo baleronu na święta- dla czteroosobowej
rodziny - stałam od trzeciej w nocy do jedenastej rano, gdy zaczęli
sprzedawać.
Teraz skaczę do kiosku koło domu i biorę cztery plasterki na śniadanie...
Dziękuję za felieton, Pani Joanno.