Dodaj do ulubionych

korpo, korpo

14.09.13, 22:28
Pracuję od jakiegoś czasu w korpo. Polski oddział wielkiej firmy. W korpo zaczynałam swoją karierę zawodową, potem przez ponad dekadę prowadziłam swoją firmę, ale na skutek rozmaitych zawirowań musiałam wrócić pod skrzydełka korpo, żeby mieć co miesiąc pieniądze na koncie. I wszystko byłoby pięknie. Świetna pensja, kierownik zespołu, ogólnie bardzo dobre warunki pracy. A i tak od jakiegoś czasu mam stan permanentnego wk..wa. Bo to jest jakiś cholerny tygiel koterii, intryg, wbijania szpil i wojen podjazdowych i show. Wszystko oczywiście w słodko-pierdzącym stylu, z uśmiechem na ustach. Wiem doskonale, że tam gdzie ludzie tam różne interesy i cele, ale tu gdzie pracuję to już trąca jakimś szaleństwem.
Siły już do tego nie mam. Może dlatego, że jestem kierownikiem zespołu i biorę na klatę różne ataki na ”moich” ludzi. Może dlatego, że praca we własnej firmie nauczyła mnie stawiania konkretnych celów i ich skutecznego realizowania-bez kreowania problemów, żeby o nich namiętnie dyskutować i przy okazji komuś dowalić. Staram się zwyczajnie pracować, ale ciągle jestem wciągana w jakieś wojenki i też zaczynam wojować. Wcale mi się to nie podoba, szczerze mówiąc martwi mnie to.
A ja chcę po prostu dobrze realizować projekty. Ostatnio nie wytrzymałam i otwartym tekstem powiedziałam, co myślę o zagrywkach mojego kolegi z innego działu (to co robi działa na szkodę mojego zespołu). Otwarty tekst to w tym korpo grzech śmiertelny :-)
Jedyne co w tym wszystkim dobre to fakt, że mam już kolejne pomysły na rozwijanie swojego biznesu :-)
Ktoś ma podobne doświadczenia?
Jak sobie radzicie z intrygami i wojenkami w pracy? Macie jakieś skuteczne sposoby, żeby walczyć o swoje? Bo olać tego raczej nie mogę. Ale niedobrze mi się już robi na myśl o pracy.
Obserwuj wątek
    • six_a Re: korpo, korpo 14.09.13, 22:33
      >Otwarty tekst to w tym korpo grzech śmiertelny :-)
      a na co dzień jak się porozumiewacie? szyfrem?
      • tymon99 Re: korpo, korpo 14.09.13, 22:50
        na tym m. in. polega korpo: nawet ogłoszenia o pracy są pisane szyfrem.
        • six_a Re: korpo, korpo 14.09.13, 22:58
          >nawet ogłoszenia o pracy są pisane szyfrem.
          zawsze myślałam, że to ponglish, a tu jakiś kod da corpo.
          • tymon99 Re: korpo, korpo 14.09.13, 23:10
            profeo.pl/group/topic/3369/
            • pogromca_kretynow Re: korpo? A co to jest? Co za belkot? 20.09.13, 09:50

    • tycho99 Re: korpo, korpo 14.09.13, 22:49
      Jaki procent tego tyglu to kobiety?
    • eat.clitoristwood Przesiąkłaś 14.09.13, 22:50
      Nawet na forum posługujesz się tym charakterystycznym żargonem.
      • kino.mockba Re: Przesiąkłaś 16.09.13, 07:33
        https://remekdabrowski.blox.pl/resource/fakendzolk.jpg
    • jan_hus_na_stosie2 asap 14.09.13, 23:01
      pędzę z odpowiedzią, musisz zmienić look and feel swoich relacji z otoczeniem, zawsze być na na stendbaju i nigdy nie przekraczać deadlinu, ewentualnie możesz zostać ketmanem, no ale prezesi też się zmieniają ;)

    • martha_marcy_may_marlene Re: korpo, korpo 15.09.13, 01:58
      U mnie nie ma tego typu jazd, bo mamy bardzo zgrany zespół i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nikt mi świni nie podkłada. Co więcej, znakomita większość jest nastawiona na pomoc i współpracę.
      Ale zwłaszcza w jednej poprzedniej firmie faktycznie spotkałam się z intrygami, oczywiście przodowały w tym kobiety. A żeby mnie lubić to trzeba naprawdę nie mieć kompleksów i nie być zawistnym, a z tym, i mówię to z przykrością - bo jestem fanką kobiet i własnej płci - jest już niestety dużo gorzej.
      A co zrobić? No chyba najlepiej to ewakuować się w jakiejś tam rozsądnej perspektywie do bardziej sprzyjającego środowiska. Bo szkoda nerwów i zdrowia.
    • babcia.stefa Re: korpo, korpo 15.09.13, 11:06
      W moim eks-korpo wyglądało to dokładnie tak samo. Jakieś intrygi, podsrywajki, aluzje, kłamstwa - po reorganizacji nałgano moim byłym podwładnym, że opowiadałam o nich zarządowi różne brzydkie rzeczy (na szczęście są inteligentni i dobrze się znamy, więc po prostu przyszli do mnie i powiedzieli, co się stało, i że doskonale wiedzą, że nic takiego nie miało miejsca).

      Ale to chyba normalne w każdej firmie, która przekroczy pewien próg krytyczny rozmiarów.

      Teraz pracuję w normalnej firmie z normalnymi ludźmi, czego i Tobie życzę.
    • lonely.stoner Re: korpo, korpo 15.09.13, 16:06
      hm, ja co prawda w takim wielkim korpo nie pracowalam- i zreszta- w Polsce tez nie pracowalam, ale i w tych pracahc ktore mialam to wlasnie to co cechowalo prace biurowa to sa ploty, intrygi, itd. Ja to mialam na to jedna taktyke- praca to praca, zbyt sie przejmowac ani wysilac nie nalezy bo sa rzeczy duzo wazniejsze- a jak sie zwlonisz (czy Ciebie zwolnia) to nawet nikt sie nie zorientuje ze przyszedl ktos inny. Nie ma miejsca na sentymenty, to jest taka po prostu jedna wielka odhumanizowana fabryka i koniec. Chociaz jakby mi naprawde ktos robil na zlosc i dokuczal to bym pewnie wolala albo zmienic prace albo wejsc w otwarty dialog- nawet za pomoca HR czy jakos.
    • lanou Re: korpo, korpo 15.09.13, 16:55
      Też pracuję w korpo. Co prawda jestem na stanowisku wyłącznie operacyjnym, nie handluję, nie zarządzam, tylko kosztuję. Mamy jednak problemy z kilkoma ludźmi z firmy. Z tym nie zaradzisz. Trzeba to olać, i najważniejsze, DOBRZE ROBIĆ SWOJĄ ROBOTĘ. Przykładowo, jedna z rzeczy które wykonuję to udzielanie dostępu odpowiednim osobom. Przyjeżdżają podwykonawcy z firmy X, nie mają zapowiedzi ani dostępu. Dzwonię do odpowiedniego gostka w firmie, i pan Y mówi mi wpuścić panów z firmy X. Ja mówię, nie ma zapowiedzi ani dostępu, to nie wpuszczę. Y mówi że przecież ma prawo wprowadzać osoby spoza listy upoważnionych. Tak proszę pana? Tak? No to proszę przyjechać i ich wpuścić. I piekli się, afery robi, powołuje na niewiadomo co, ale ja się wkopać nie dam. Moja robota to chronić dane przed niepowołanymi osobami - ludzie spoza listy nie wchodzą. I choćby nie wiem jak się srał, to zawsze przyjeżdża i ich wprowadza albo dodaje ich na listę.
      Rób dobrze swoje. Nie daj się stłamsić, jak masz pomysł na swój biznes to go realizuj, ja też mam pomysły ale mi z kolei brakuje umiejętności i pieniędzy. Rozwijaj te pomysły, wprowadzaj powoli w życie to się uwolnisz. Nie daj się wkręcić w korporacyjną machinę. Jak wejdziesz w dyskusje z tymi, którzy Cię atakują, to się z nimi zrównasz. Jest takie powiedzenie, nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi Cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem. Olej ich. Korporacja uważa się za "wielką rodzinę", to daj im tą satysfakcję, do wszystkich z różą z przodu, nożem z tyłu. Uśmiech nr 19 i jedziesz.
      Zazdroszczę Ci możliwości rozwijania własnego biznesu :)
      • tymon99 Re: korpo, korpo 15.09.13, 17:23
        i nie widzisz, że to jest po prostu marnowanie zasobów? idiotyzm jak w sowieckiej armii. ty, człowiek niby niegłupi - a sprowadzony do roli zwykłego ciecia, który żadnej decyzji podjąć nie może. pan y - niby ważniak, niby może podjąć decyzję, ale zwykły cieć może go i jego decyzję sabotować. panowie z firmy x - niby fachowcy, ale nic a nic się nie cenią: czekają jak idioci, aż zakończy się piaskownicowa sprzeczka między ważniakiem a cieciem..
        • lanou Re: korpo, korpo 15.09.13, 17:36
          Nie jestem cieciem. Mamy tutaj też i ciecia. Ja nadzoruję pracę urządzeń w serwerowni i w razie czego naprawiam klimę, zasilanie, dokonuję przełączeń. Na obiekcie jestem ja i ochrona, ale jak ochrona ma wątpliwości, to decyzję zostawia mi. Są procedury - dostęp do wrażliwych danych mają tylko upoważnione osoby. Pan Y ma prawo upoważniać, ale z jakiegoś powodu tego nie zrobił. Podjął decyzję, owszem, ale nikogo o niej nie poinformował. Ja się nie będę domyślał, że ktoś może wejść, ja muszę mieć upoważnienie. Bo inaczej by przyszedł haker, powołał się na pana Y a ja go mam wpuścić? Moja praca to m.in. zabezpieczanie danych przed niepowołanymi osobami. Fizyczne zabezpieczanie. Mogę podjąć decyzję - niejednokrotnie wpuszczam ludzi na swoje nazwisko, bo nie ma ich na liście, ale dostałem pisemną informację że ci ludzie mają wejść i coś zrobić, a ochrona wtedy ich pilnuje żeby nie zrobili nic więcej.
          • tymon99 Re: korpo, korpo 15.09.13, 17:43
            lanou napisał:

            > Nie jestem cieciem. Mamy tutaj też i ciecia. Ja nadzoruję pracę urządzeń w serw
            > erowni i w razie czego naprawiam klimę, zasilanie, dokonuję przełączeń.

            czyli robisz to, co w mniejszej firmie robi cieć, ale nie jesteś cieciem. ok. eot.
            • lanou Re: korpo, korpo 15.09.13, 17:55
              Jeżeli cieć w mniejszej firmie ma uprawnienia do wejścia do stacji transformatorowej i majstrowania przy trafach do 20 kV, ma uprawnienia do obsługi generatorów do 2,5 MW, zestawia trasy optyczne i miedziane, w razie potrzeby przełącza sprzęgła energetyczne, umie pisać programy do rejestracji zdarzeń, obsługuje naprawy awarii, a do tego robi masę innych mniejszych rzeczy pt. rozwiązywanie problemów klientów z połączeniami światłowodowymi to tak, jestem cieciem.
            • lonely.stoner Re: korpo, korpo 17.09.13, 13:36
              tymon99 napisał:

              > lanou napisał:
              >
              > > Nie jestem cieciem. Mamy tutaj też i ciecia. Ja nadzoruję pracę urządzeń
              > w serw
              > > erowni i w razie czego naprawiam klimę, zasilanie, dokonuję przełączeń.
              >
              > czyli robisz to, co w mniejszej firmie robi cieć, ale nie jesteś cieciem. ok. e
              > ot.
              >

              e tam glupoty gadasz Tymon99 - kiedys pracowalam w operacjach w banku i to dziala na podobnej zasadzie- zespol ktory zajmuje sie np. likwidowaniem kart kredytowych zna mnie i wie ze pracuje w tym banku, razem z nimi, ale dopoki nie podam im specjalnego kodu (takie zabezpieczenia mielismy) to mi nie dadza dostepu do informacji. Z tym ze kazdy tych procedur tam przestrzegal - w UK to bylo. Moze to taka cecha polskiej mentalnosci- ze jak ktos jest tam kims na stolku wyzej to juz mysli ze go zasady i procedury nie obowiazuja takie jak wszystkich? tam kazdy potulnie wstukiwal haslo, podawal kody - nawet jak byl to dyrektor generalny.
              • tymon99 Re: korpo, korpo 17.09.13, 14:11
                jeśli gadam głupoty, wytłumacz mi - jaka korzyść, i dla kogo, wynika z faktu, że facet stojący o 741 stopni niżej w hierarchii służbowej zmusza mnie do przyjazdu do firmy w wolny dzień, żeby wpuścić fachowców mających do wykonania zaplanowane prace?
                • turysta_amator Re: korpo, korpo 17.09.13, 15:32
                  Przecież to nie facet stojący 741 stopni niżej wymyślił te procedury, zmień je a nikt cię ganiać w dni wolne nie będzie.
                  • tymon99 Re: korpo, korpo 17.09.13, 20:37
                    czyli dokładnie to, co napisałem: idiotyzm jak w sowieckiej armii.
                    • lanou Re: korpo, korpo 19.09.13, 15:26
                      Tak, tylko że tak jak sam napisałeś, ten facet stoi o 741 stopni niżej od Ciebie, i zmusza Ciebie do przyjazdy bo to Ty napisałeś te idiotyczne procedury, więc ten "idiotyzm jak w sowieckiej armii" jest wówczas Twoim dziełem.
                      • tymon99 Re: korpo, korpo 19.09.13, 16:25
                        tak, to cenne spostrzeżenie. i ostrzeżenie zarazem.
    • samuela_vimes Re: korpo, korpo 15.09.13, 20:09
      hyh, ja cię rozumiem, bo też źle się czułam w korpo... nie miałam tam dosłownie nikogo, nie uczestniczyłam w imprezach, nie chodziłam z innymi po pracy na squasha, nie wychodziłam na wspólne piwo po pracy, bo nie mogłam zdzierżyć tej obłudy i zakłamania i tego słodko pierdzącego gderania. Za to utrzymywałam kontakt z ludźmi z byłej pracy i z nimi się widywałam.
      Teraz prowadzę z partnerem własną firmę i choć pracy jest znacznie więcej, to psychicznie czuję się sto razy lepiej.
    • kochanic.a.francuza Re: korpo, korpo 16.09.13, 18:14
      Tez ma takie doswiadczenie, ze po latach pracy "na swoim" nagle znalazlam sie "na kontrakcie".
      Najwazniejsze wrazenie z tamtych pierwszych miesiecy: Boze, jak ludzie maja duzo czasu i energii na ploty, gadanie o niczym, tworzenie problemow tak gdzie ich nie ma. Z jednej strony nawet im troche zazdroscilam: tyle relaksu i wszystko w godzinach pracy. Ale teraz to bym bacikiem do ciezkiej pracy w kamieniolomach pogonila, od razu by sie odechcialo. "Na swoim" to by pekli z wyczerpania, a tak kamieniolomy w sam raz dla wszelkich budzetowek i "prac biurowych".
      To wszystko ze zbyt dizej ilosci wolnego czasu. Ludzie maja za duzo energii i wola ja tracic bezproduktywnie.
      Chyba juz jestem prawie za niewolnictwem;)))
    • paul_ina Re: korpo, korpo 18.09.13, 14:27
      Dobrze robić swoje, olewać wojenki podjazdowe, mówić wyraźnie czego się oczekuje, po każdym spotkaniu przesyłać protokół z podziałem zadań do uwag/akceptacji partycypantów, zbierać kwity na wszystko.
      • paul_ina Re: korpo, korpo 18.09.13, 14:28
        Acha, i trzymać się jednego - wszyscy kłamią.
      • tymon99 Re: korpo, korpo 18.09.13, 21:10
        paul_ina napisała:

        > po każdym spotkaniu przesyłać protokół z podziałem zadań do uwag/akceptacji
        > partycypantów, zbierać kwity na wszystko.

        nie szkoda życia na takie gó√√no?
        • simply_z Re: korpo, korpo 18.09.13, 21:46
          owszem ,tyle,że u prywaciarza często jeszcze gorzej cię wykorzystują.W korporacjach ,chociaż zachowują pozory.
          • tymon99 Re: korpo, korpo 18.09.13, 22:35
            opowiedz coś więcej o tym, jak mnie wykorzystują. niech mię te uski z oczów opadną :)
            • wszedlem Re: korpo, korpo 19.09.13, 15:53
              jest na to sposob. w twoim przypadku, jesli jestes kierownikiem zespolu pewnie nie wypali, ale szarakom sie przyda. moj zespol jest zdominowany przez kobiety, ktore patrza sie na mnie krzywo, poniewaz w celach "motywacyjnych" nie wpieprzam z nimi codziennie czekoladek, ciasteczek itp. ponadto, niemile jest widziane moje zdawkowe "przepraszam, ale mam juz plany" gdy odmawiam kolejnego zajebistego wyjscia po pracy. "ale jakie?", "a czy to nie randka?", "a jak randka to z kim?". milion pytan, zero odpowiedzi i nie moga na mnie przez dwa dni patrzec. zdarza mi sie tez zapomniec przylaczyc do gromkiego "woo-hoo!" albo klaskania na zebraniach, bo sukcesy moim zdaniem sa marne. co tu duzo mowic. nie lubia mnia.

              ale znalazlem wyjscie. trzy miesiace mi to zajelo. zaczalem spedzac wiecej czasu z oddzialem inzynieryjnym, z ktorym dosc blisko wspolpracuje. i tak powoli, jak V kolumna, przesuwalem sie w tamtym kierunku. od pol roku, nie siedze przy moim biurku. ludzie, ktorzy mnie otaczaja maja niewiele ze mna wspolnego, wiec nie mamy o co sie klocic, z moim zespolem z kolei spotkam sie od czasu do czasu na lunchu albo fajce, wiec nie mamy kiedy sobie za skore zalezc. wszyscy szczesliwi. polecam.
              • tymon99 Re: korpo, korpo 19.09.13, 18:16
                nie mam bladego pojęcia, o czym do mnie rozmawiasz. ani nawet dlaczego.
                • wszedlem Re: korpo, korpo 19.09.13, 18:57
                  gdyz nie jestes najwazniejszym obiektem wszechswiata i to nie ty zalozyles watek. odpowiadam autorce, a ty petasz sie gdzies tam w tle, myslac sobie, ze z toba pragne rozmawiac.
                  • six_a Re: korpo, korpo 19.09.13, 22:20
                    >odpowiadam autorce,
                    no nie bardzo. wątek ma drzewko. DRZEWKO!!!
                    • tymon99 Re: korpo, korpo 20.09.13, 01:43
                      six_a napisała:

                      > DRZEWKO!!!

                      dzięki.
                    • wszedlem Re: korpo, korpo 20.09.13, 03:28
                      zlokalizowalem balwana, wyslalem batalianowi desantowemu nieszyfrowana wiadomosc gdzie dokladnie siedzi na nocniku. i ty, six_a - pogromca rozwodnionych form, w plecy mi strzelasz?
                      • six_a Re: korpo, korpo 20.09.13, 17:31
                        aaaaaaaaawidzisz, jak chcesz to potrafisz, brawo!
        • babcia.stefa Re: korpo, korpo 19.09.13, 16:47
          Życia szkoda, ale można się pomęczyć te parę lat po szyję w szambie, skoro dzięki temu wchodzi się w posiadanie:

          - mieszkania bez kredytu,
          - terenówki,
          - domu z niewielkim kredytem,
          - pakietu opcji na akcje.
          • tymon99 Re: korpo, korpo 19.09.13, 18:18
            babcia.stefa napisała:

            > - terenówki

            tatuaż na czole "mam kasę, nie mam gustu" jest tańszy.
            • babcia.stefa Re: korpo, korpo 21.09.13, 18:39
              Jakoś opinie na temat samochodów wychodzące od poruszających się wyłącznie zbiorkomem mnie nie ruszają.
        • paul_ina Re: korpo, korpo 20.09.13, 04:49
          > nie szkoda życia na takie gó√√no?

          Jestem prawnikiem... muszę więcej tłumaczyć?
      • babcia.stefa Re: korpo, korpo 19.09.13, 16:45
        Dokładnie! Na wszystko mieć kwity, choćby w postaci maila z potwierdzeniem. Obowiązuje bowiem zasada, że jak sukces, to naczalstwo zrobiło, a jak porażka - pracownicy spieprzyli.

        Oraz istotnie należy zakładać, że:

        - wszyscy kłamią;
        - wszyscy chcą pozostałych zrobić w uja;
        - wszyscy są wszystkim podłożyć świnię;
        - wszyscy chcą zaplusować kosztem innych;
        - wszyscy chcą się wydrapać wyżej kosztem innych.

        Bardzo pomaga.
        • lanou Re: korpo, korpo 19.09.13, 16:50
          Należy też wszędzie nosić ze sobą pistolet, odtrutkę na 20 różnych trucizn, podsłuch, oraz nie wychodzić z domu jeżeli nie jest to potrzebne.
          To znane schorzenie.
          Nazywa się zespół macierewicza.

          To spisek.
          • babcia.stefa Re: korpo, korpo 19.09.13, 17:06
            Wierz albo nie, albo praca w korpo od pewnego poziomu w górę rzeczywiście tak wygląda.

            Tzn. dopóki jesteś zwykłym pracownikiem i robisz swoje, to jeszcze jest do wytrzymania, bo w stosunkowo niewielkim stopniu bierzesz udział w korpo-podsrywajkach, ale od kierownika działu w górę już zaczynają się jazdy - walka o budżet, wpływy, moja racja mojsza, te sprawy.
            • lanou Re: korpo, korpo 19.09.13, 19:03
              A "męska rozmowa" z jednym i drugim wpie...czem nie wystarczy?
              • simply_z Re: korpo, korpo 19.09.13, 22:13
                co ty ,zapomnij.Jeszcze najlepiej mają techniczni ,help desk itd.
                • lanou Re: korpo, korpo 20.09.13, 20:14
                  Ja pracuję na stanowisku technicznym i nie mam problemów z kolegami. No, mamy takiego jednego co się uważa za prezesa całego świata, jest po prostu złośliwy i celowo robi nam problemy, ale na szczęście nasze stanowisko ma kompetencje, żeby ukrócić mu możliwości wkurzania nas, i co najwyżej pogada, poprzeklina, ale musi się dostosować.
              • tymon99 Re: korpo, korpo 20.09.13, 01:50
                lanou napisał:

                > A "męska rozmowa" z jednym i drugim wpie...czem nie wystarczy?

                a nie lepiej nauczyć się czegoś? nabyć jakiejś umiejętności, jeśli nie wyjątkowej, to chociaż rzadkiej?
                (z audiencji z moim najwyższym przełożonym: "ja bym nie chciał z tobą współpracować, ale za bardzo jesteś potrzebny").
    • martinsam1 Re: korpo, korpo 21.09.13, 18:02
      spoko to wy jeszcze macie spoko
      ja pracuję w firmie gdzie pracują wyłącznie ludzie z 4 głownych partii
      to dopiero jest akcja i komedia
      • mila2712 Re: korpo, korpo 21.09.13, 18:09
        Opowiedz nam swoją historię ......
        ( bez złośliwości )
        • martinsam1 Re: korpo, korpo 21.09.13, 18:12
          hm ,boję sie ujawnienia jakiejś tajemnicy panstwowej:)
          może zapiski wspomienia do ujawnienia za 50 lat:)

          a le mowie Wam naprawde są mega jaja !!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka