Dodaj do ulubionych

Uzależniona....

04.11.14, 20:11
Dziewczyny piszę ponieważ szukam pomocy. Jestem uzależniona od pewnego faceta. Znamy się dwa lata. Początkowo były to spotkania na sex, potem zaczęliśmy sie poznawać, ja powoli się angażowałam. Po jakimś czasie wyznałam mu że chce czegoś więcej, powiedział że nie chce się wiązać. Nie podał żadnych powodów. Stwierdziłam że nie ma sensu taka znajomość, zostaliśmy znajomymi. Mieszkam za granicą w małej miejscowości, małe szanse by kogoś poznać, ciągle tylko praca i dom. Po jakimś czasie znów zaproponował spotkanie, no i na nowo się zaczęło. Najdziwniejsze jest to że wysyła mi sprzeczne sygnały, raz jest miły, przytula mnie w łóżku też ok, chociaż nigdy mi nie powiedział ze mnie lubi czy ładnie wyglądam nic tych rzeczy. Generalnie uwielbia ze mnie żartować docinać mi itd. Ciągle zaznacza że nie można mu zaufać, że jest sku......nem, hamem i prostakiem....
Nie rozumiem dlaczego jeszcze w tym tkwię, to chore, coś mnie do niego ciągnie. Czuję sie wykończona, poniżona. Potem znów się zaczyna pisanie smsów, zapraszanie na wspólny wieczór itd. Nigdy nie dostałam żadnego prezentu, zaproszenia na kolacje ani kwiatka.
Jest mi wstyd że nadal w tym tkwię. Ja jestem po rozwodzie, dzieci nie mam jestem bezpłodna, po kilku poważnych związkach, nie mam siły na coś co nie ma żadnej przyszłości. On jest strasznie zarozumiały, pewny siebie a nie ma nic. Kilka tatuaży, ulubioną grupę futbolową, ani mieszkania ani stałej pracy. Czy ja zwariowałam ze mi an nim wciąż zależy? Może powinnam iść do psychologa bo czasami myślę że jestem jakąś masochistką:( Potrzebuje kopniaka, pierwszy raz chce zrobić coś żeby poszło mu w pięty, żeby wiedział co traci, żeby sie odegrać. Nie wiem jak to zrobić, czuję sie okropnie zmanipulowana:(( Poradzcie coś
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Uzależniona.... 04.11.14, 20:51
      ależ on nic nie traci, więc jak niby chcesz się odegrać?
    • piataziuta Re: Uzależniona.... 04.11.14, 20:54
      Ale skąd i po co ten wstyd, i samobiczowanie?
      Ciągnie cię do niego, bo nie masz nikogo innego w pobliżu. Człowiek potrzebuje człowieka, to przecież normalne.
      Sama widzisz, że facet jest beznadziejny. Złap dystans i czerp z relacji to co dobre dalej, dopóki nie poznasz kogoś wartościowego.

      Odgrywanie się na nim jest bez sensu. Byłoby to odgrywanie się za samotność.
      • facettt Uzależniona.... - ale to nie szkodzi zdrowiu. 04.11.14, 20:56
        moze jedyne uzaleznienie - ktore nie szkodzi.

        reszta odpowiedzi w innych watkach.
    • soulshuntr Re: Uzależniona.... 04.11.14, 21:11
      Ale co konkretnie traci? Moze spraw sobie kota?
      • shummira Re: Uzależniona.... 04.11.14, 21:25
        Może i racja, skoro mu nie zależy to nic nie traci, a kota mam, nie zbuduje z nim związku nie porozmawiam i nie pójdę do łóżka, nie stworzę związku
        • soulshuntr Re: Uzależniona.... 04.11.14, 21:45
          Jak to nie? Kot zawsze cie wyslucha ze zrozumieniem, nie bedzie zadawal debilnych pytan, jego cierpliwosc jest rowna nieskonczonosci. Do lozka jest wprost idealny, zawze do niego trafi i nie ma ze go glowa boli czy cus. Zwiazek z kotem to po prostu kwintesencja zwiazku partnerskiego. A co nawazniejsze, kot nigdy cie nie zdradzi.
          • mei3 Re: Uzależniona.... 04.11.14, 22:02
            piekne:-))
            • mazgalis Re: Uzależniona.... 04.11.14, 23:04
              Ó je...

              Dobrze prawi gośció. :)
          • thelma333.3 Re: Uzależniona.... 04.11.14, 23:05
            hahaha, boskie :-)
          • leptosom Re: Uzależniona.... 06.11.14, 09:10
            A co nawazniejsze, kot nigdy cie nie zdradzi.

            ?? tego nie byłbym pewien.
        • facettt slyszalas cos o zyciu... ? 06.11.14, 01:50
          shummira napisała:
          a kota mam, nie zbuduje z nim związku nie porozmawiam i nie pójdę do łóżka,
          nie stworzę związku

          a slyszalas cos o zyciu... poza-zwiazkowym ?
          a skoro ta relacja ci nie odpowiada - to chyba zwyczajnie mowi sie: - Panu juz dziekujemy ?
      • shummira Re: Uzależniona.... 08.11.14, 11:12
        Dzięki za wypowiedzi, bardzo mi pomogły. Tak się tylko zastanawiam dlaczego tak często wybieram nieodpowiednich mężczyzn? U mnie w domu nigdy nie było patologi, moi rodzice są bardzo zgodnym małżeństwem.
    • six_a Re: Uzależniona.... 04.11.14, 22:20
      >ani mieszkania ani stałej pracy.
      to gdzie on cię zaprasza na te wspólne wieczory? do ciebie?
      już go lubię.
      • shummira Re: Uzależniona.... 04.11.14, 22:30
        Wynajmuje mieszkanie, pracę ma dorywczą. Kasę ciągnie z socjalu.
    • thelma333.3 Re: Uzależniona.... 04.11.14, 23:07
      to sie nazywa brak alternatywy
      bardzo czesta przypadlosc
      wynika najczesciej z lenistwa albo strachu, albo jednego i drugiego, ze nie znajdzie sie nikogo innego, wiec po co szukac;
      jakbys sie spotykala z 3 innymi facetami na kawki, to bys tego od razu odstawila i po klopocie;
      takze jak chcesz z tego wyjsc to zacznij randkowac z innymi :-)
      • shummira Re: Uzależniona.... 05.11.14, 11:29
        Też o tym myślałam. Jestem zarejestrowana na jednym z portali randkowych. Po tej całej sytuacji nie mam nawet ochoty na spotkania z kimkolwiek, ale nie będę się blokować przez niego. Zacznę się z kimś spotykać (dwóch nalega na spotkanie) choćby po to żeby o tamtym zapomnieć. Z drugiej strony może akurat mi się poszczęści? Narazie staram sie unikać Pana B. Migam sie brakiem czasu, niby jestem wiecznie zajęta itd. Chyba w tym przypadku ignorowanie jest najlepszym środkiem.
        Chociaz żal gdzieś pozostał. Bo ja szanuje ludzi, nawet jeśli to tylko romans. Manipulantów już będę omijać z daleka. Jedyny plus tej znajomości? - będę bardziej ostrożna.
        Dziękuję za rady wszystkim, bardzo mi pomogłyście, pozdrawiam
        • beenthere Re: Uzależniona.... 05.11.14, 15:13
          Ale o jakich manipulantach mowisz? Facet postawil sprawe jasno, chce tylko seksu. Do tego nawet specjalnie sie nie musi starac (jak sama piszesz, docina ci itp) a ty sama ladujesz mu sie do lozka. No raj na ziemi. Nie masz mu za co sie odgrywac, lepiej zastanow sie dlaczego przerzucasz swoje projekcje na innych ludzi, mimo ze prosto z mostu mowia ci czego chca i czego miec nie bedziesz (zaufania, zwiazku, czulosci). A to ze facet przytula cie w lozku?! To zachowanie odruchowe, zaden sprzeczny sygnal. Wez sie w garsc i powiedz mu prawde bo poki co to ty wysylasz mixed signals. Np napisz mu wprost, ze od teraz szukasz zwiazku i sam seks przestal cie interesowac, gwarantuje ci ze facet sam sie zmyje a ty bedziesz mogla zajac sie szukaniem milosci.
        • leptosom Re: Uzależniona.... 06.11.14, 09:08
          Narazie staram sie unikać Pana B

          Pana B.?
    • adela38 Re: Uzależniona.... 05.11.14, 07:01
      Powiem ci dlaczego w tym tkwisz. To efekt twojego postepowania czyli olewanie fizjologii i biologii seksu. Seks dziala szczegolnie na kobiety tak, ze podczas jego wydzielaja sie pewne hormony ktore przywiazuja ja do tego z kim seks uprawia. To jest super gdy jest w malzenstwie ale skutkuje tragedia przy okazji patologii.
      Sama stwierdzilas, ze jestes uzalezniona wiec poczynilas pierwszy krok do wyjscia z tego. Teraz uswiadom sobie ze by odzyskac siebie i swoja wolnosc musisz zaniechac seksu i wszelkich kontaktow z tym czlowiekiem. A w przyszlosci, gdy juz znasz swoja slabosc pilnowac sie bardzo z tym kiedy na seks pozwalasz.
      Moze w twoim przypadku dobre by bylo dopiero po slubie? Dzieki temu bys miala szanse zachowania trzezwego osadu sytuacji i czlowieka z ktorym chcialabys sie zwiazac. Zauwaz ze wiekszosc rozpadajacych sie zwiazkow rozpada sie pomimo, a moze wlasnie dlatego, ze zaczynaja szybko od seksu i przez to przymykaja oczy na rzeczywistosc partnera.
      • leptosom Re: Uzależniona.... 06.11.14, 09:05
        wiekszosc rozpadajacych sie zwiazkow rozpada sie pomimo, a moze wlasnie dlatego, ze zaczynaja szybko od seksu

        to wydzielają się te przywiązujące hormony, czy nie?
    • varia1 Re: Uzależniona.... 05.11.14, 12:19
      to nie on straci, to ty tracisz... czas na spotkanie kogoś innego, kto spełni twoje oczekiwania
    • mendigo Re: Uzależniona.... 05.11.14, 15:11
      Jak jeszcze napiszesz, że ma wielkie bary i górę mięśni, to biorę... A serio to sypiaj z nim, jak ci dobrze, ale szukaj (intensywnie) kogoś normalnego. Po prostu szukaj, a w końcu kogoś znajdziesz. Niekoniecznie na zawsze, ale na czas odpowiednio długi, żeby o tym samcu alfa zapomnieć. A tymczasem używaj go, tak jak on używa ciebie. I nie oczekuj od niego niczego. Oczywiście musisz sama wykombinować, jak się w taki stan wprowadzić, jak zrezygnować z oczekiwań. To już jest twoja robota.
      • shummira Re: Uzależniona.... 05.11.14, 23:52
        Wiele razy myślałam o tym żeby się zdystansować iść z nim do łóżka tylko i to wszystko. Jednak na dłuższą metę tak nie potrafię. Zaczynam się przywiązywać do człowieka. Wiecie jak to było? Im bardziej byłam dla niego miła tym gorzej mnie traktował. Niby to wszystko było w żartach ale hamskich żartach. Dość. Za tydzień jestem umówiona już na randkę z kim innym. Nie będę więcej tracić czasu.
        • mendigo Re: Uzależniona.... 06.11.14, 15:58
          W takim razie rzuć kompletnie, jasne.
    • straszny.upal Re: Uzależniona.... 06.11.14, 10:12
      Popracuj nad SWOIM poczuciem wartosci, pozwalasz, zeby takie ZERO Cie bzykalo i jeszcze pozwalasz mu na chamstwo??? Chyba upadlas na glowe. Sa jakies granice samotnosci!!! Tak, idz do psychologa, ale nie oczekuj, ze psycholog za Ciebie rozwiaze problemy. Musisz sama w sobie poszukac sily, a jesli jej nie ma, to ja zbudowac.
      Przeczytalam to, co napisalas i wlosy mi sie na glowie zjezyly. Takiego pol-menela to nikt nie powinien chciec, a przez takie niedowartosciowane kobiety jak Ty takie pol-menele maja sie dobrze.
    • romullos Re: Uzależniona.... 08.11.14, 14:05
      Napisz mu, że za sprawą jakiegoś cudu cudownego zaszłaś z nim w ciążę. I że szykują się wydatki. Będzie uciekał od ciebie aż się będzie za nim kurzyło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka