Dodaj do ulubionych

Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówki :)

11.10.04, 08:01
Witajcie, mam 28 lat i w końcu zamierzam urzeczywistnić moje marzenie :) W
sobotę rozpoczynam kurs jazdy konnej. Mam w związku z tym parę pytań. Będę
wdzięczna za odpowiedzi:
1. Czytałam w jakimś poradniku, że im jest się starszym tym więcej czasu
potrzeba na opanowanie podstaw? To prawda? Kiedy Wy zaczynałyście się uczyć?
2. Niestety ze względu na absorbującą pracę mogę uczęszczać na zajęcia
jedynie raz w tygodniu (wykupiłam 18 zajęć). Czy to wystarczy? Neistety w w/w
poradniku mówiono, że absolutnie nie :(
Poza tym wszelkie uwagi mile widziane :)
Zuzanna
Obserwuj wątek
    • boykotka Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 11.10.04, 08:11
      Jeżeli chcesz te 18 jazd maksymalnie wykorzystać zacznij trenować przysiady.
      Cała sztuka jazdy konnej polega na pracy ud. Reszta to fakt czy potrafisz
      udowodnić koniowi, kto tu rządzi :)) I tak pierwszą lekcję będziesz miała w
      stajni. A i jeszcze. Konie, wbrew pozorom to bardzo niebezpieczne zwierzęta.
      Bardzo łatwo się płoszą. A płoszą się gdy nie widzą co się dzieje. Nigdy nie
      stawaj za końskim zadem.
      • zuza123 Do boykotki 11.10.04, 08:45
        Dzięki. Myslę, że przysiady mam opanowane: od paru lat chodzę na aerobik :)
    • mario2 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 11.10.04, 08:49
      Inne pozycje tez sa fajne. nie tylko "na jezdzca" :)
      • zuza123 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 11.10.04, 08:56
        mario2 napisał:

        > Inne pozycje tez sa fajne. nie tylko "na jezdzca" :)
        Wiem, ale nie tego dotyczyło moje pytanie
        • mario2 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 11.10.04, 08:57
          hmmmm czyzbys chciala meczyc biedne zwierzeta?
    • Gość: BlueBerry Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 09:04
      > 1. Czytałam w jakimś poradniku, że im jest się starszym tym więcej czasu
      > potrzeba na opanowanie podstaw? To prawda? Kiedy Wy zaczynałyście się uczyć?

      prawda. chocby dlatego ze osoba dorosla ma wieksze opory, bardziej sie boi.
      dzieci nie maja takich przemyslen i wiele rzeczy robia po prostu - nie
      zastanawiajac sie nad nimi. ja osobiscie zaczynalam w wieku 11-12 lat.

      > 2. Niestety ze względu na absorbującą pracę mogę uczęszczać na zajęcia
      > jedynie raz w tygodniu (wykupiłam 18 zajęć). Czy to wystarczy?

      wystarczy na poznanie podstaw. prawidlowej pozycji, prawidlowego trzymania
      lejc, oswojenia sie z koniem. sprawdzenia czy marzenie w praktyce nadal jest
      tak fajne:))

      aha - aerobik - bardzo zacnie - na pewno sie przyda ale zanim sie nauczysz
      anglezowac to i tak obtluczesz sobie pupe:)
      na pierwsze lekcje mozesz zabrac dla konika jakis przysmak (kawalek jablka,
      cukier) zeby sie zapoznac.
      bedzie fajnie. powodzenia.
    • zuza123 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 11.10.04, 17:13
      • Gość: hehe.he Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.04, 17:44
        Christopher Reeve jest przykładem ma to jak niebezpieczna jest to zabawa. ale
        niektorym męczenie koni wydaje sie takie arystokratyczne i koniecznie musze
        sobie i koniom cos udowodnic.
        powodzenia
        • boykotka Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 11.10.04, 19:30
          Gość portalu: hehe.he napisał(a):

          > Christopher Reeve jest przykładem ma to jak niebezpieczna jest to zabawa. ale
          > niektorym męczenie koni wydaje sie takie arystokratyczne i koniecznie musze
          > sobie i koniom cos udowodnic.
          > powodzenia
          A cóż jest śmiesznego w spełnianiu swoich marzeń? Równie dobrze może zostać
          potrącona przez samochód - takich przypadków znam więcej. Po za tym konie
          trzyma się po to by na nich jeździć, dla rozrywki lub rehabilitacji. Dla mnie
          przez lata było z kolei to śmieszne, że tyle kobiet chce jeździć konno a tak
          mało mężczyzn. Ciekawe
        • sunday Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 11.10.04, 20:25
          Widać, że nie masz pojęcia o koniach i jeździectwie. Dobrze ujeżdżonemu i dobrze
          traktowanemu koniowi kontakt z człowiekiem i jazda sprawia przyjemność.
          • Gość: hehe.he Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.04, 20:40
            a moze by sie tak kon wypowiedział?
            bo to tak jakby pytac Fidela Castro czy opozycjonisci są przesladowani na Kubie
            • triss_merigold6 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 11.10.04, 21:09
              Daruj sobie zgryźliwość. Jasne, że są hobbyści trzymający konie dla czystej
              przyjemności obserwawania jak się pasą czy ganiają po łące ale pragmatycznie
              patrząć to dziś koń trafi albo do sportu/rekreacji albo na stół czy do puszki z
              psią karmą.
              Jeździectwo to świetny sport i z tresurą cyrkową niewiele ma wspólnego (no,
              western bywa brutalny bo używa się czasem dość chamskiego ogłowia - ostre
              kiełzna).
            • sunday Nie, drogi Hehe.he. 13.10.04, 15:29
              Nie, drogi Hehe.he. Natomiast Twoje wypowiedzi przypominają znane histeryczne
              wystąpienia zachodnioniemieckich pacyfistów przeciw NATO i w imię pokoju z ZSRR.

              Ale rozumiem Cię - łatwo jest udawać mądralę w sprawach, których się w ogóle nie
              zna. A jak jeszcze dorzuci sie parę słów o męczeniu zwierząt i sprawiedliwości,
              to nawet karierę można zrobić. Czego Ci serdecznie życzę.
    • Gość: julka Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:06
      A może zamiast jazdy konnej np. Dyskusyjny Klub Filmowy czy Medytacja
      Transcendetalna, Yoga ?
      Będzie bezpieczniej.
    • triss_merigold6 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 11.10.04, 19:52
      18 godzin to akurat tyle żeby opanować podstawy dosiadu, używania pomocy i
      zmiany chodów. O samodzielnym kierowaniu koniem zapomnij, tu nauka zajmuje dużo
      więcej czasu. Warto mieć własny toczek (ze względów higienicznych), spodnie bez
      szwów od wew. strony (żadnych jeansów) i buty na płaskim obcasie (od biedy na
      początek mogą być trampki).
      • sunday Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 11.10.04, 20:26
        > buty na płaskim obcasie (od biedy na
        > początek mogą być trampki).

        :) Trampki? Mogą być, mogą.
        Tylko trzeba trochę uważać, gdy prowadzi się konia po betonie...
        • triss_merigold6 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 11.10.04, 21:04
          ano trzeba :)) i przy upadku pamiętać, że mitem jest jakoby koń nie nadepnął
          leżącego jeźdźca.
          Wiesz, ja już widziałam laskę, która na pierwszą jazdę wybrała się w czółenkach
          na obcasiku...
          • boykotka Re: Ok Koniarki 11.10.04, 22:33
            1. Nie stawać nigdy za zadem końskim; wchodzić do boksu zawsze z siodłem przed
            sobą; zanim się wejdzie uprzedzić konia o tym fakcie. Jeżeli koń odwróci głowę,
            to znaczy,że cię widział
            2. Zawsze przemawiać do konia pewnym głosem, inaczej cię oleje. Szczególnie
            konie w konie w klubach jeździeckich mają to opanowane do perfekcji.
            3. Niektóre konie nie lubią zbyt długo chodzić. Starym wypróbowanym zwyczajem
            wielu koni jest wejście w kłus, następnie zwieszają głowę i wyrzucają jeźca z
            siodła. Miałam w Lublinie taką klacz, nazywała się Sroka - opanowała to do
            perfekcji :))
            4. Jak wychodzisz ze stajni zawsze zamykaj wrota wejściowe. Kiedyś mnie koń
            poniósł i tylko uratowało mnie przed śmiercią. Koń zawsze wraca do stajni.
            5. Jak koń poniesie to trzeba albo od razu zeskoczyć najlepiej w błoto albo
            zrobić mu tak zwaną piłkę - coś w rodzaju hamowania. Szybko pociaga się na
            przemian lejcami. Wiele koni jest niewrażliwe na to, wiec lepiej wybrać błoto.
            6. Starać się nie odwracać do konia plecami.
            W ogóle to He he ma rację to niebezpieczny sport. Od dawna już nie jeździłam i
            jakoś mnie nie ciągnie. Wiele razy byłam pogryziona przez konie, wiele razy
            spadałam - na szczęście nic mi się nie stało, ale nie wszyscy mieli tyle
            szczęścia. Znałam dziewczynę, którą własny koń strzelił z zadu kopytami.
            Przeżyła tylko dlatego, ze miała siodło przed sobą. Po prostu go nie ostrzegła,
            ze wchodzi do boksu.
            Ja jeździłam z przerwami od 10 do 25roku zycia. I teraz wolę rower.
            • zuza123 Re: Ok Koniarki 12.10.04, 07:51
              Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Oczywiście trochę się boję, szczególnie, gdy
              akurat w chwili moich początków słyszy się o przypadkach takich jak wspomniany
              wcześniej Christopher Reeve :( Wkrótce się przekonam i sama mam nadzieję
              ocenię, czy mi sie jazda konna podoba. Pozdrawiam
            • charlie_x Re: Ok Koniarki i koniarze..8) 13.10.04, 14:50
              boykotka napisała:

              > 1. Nie stawać nigdy za zadem końskim; wchodzić do boksu zawsze z siodłem
              przed
              > sobą; zanim się wejdzie uprzedzić konia o tym fakcie. Jeżeli koń odwróci
              głowę,
              >
              > to znaczy,że cię widział
              > 2. Zawsze przemawiać do konia pewnym głosem, inaczej cię oleje. Szczególnie
              > konie w konie w klubach jeździeckich mają to opanowane do perfekcji.
              > 3. Niektóre konie nie lubią zbyt długo chodzić. Starym wypróbowanym zwyczajem
              > wielu koni jest wejście w kłus, następnie zwieszają głowę i wyrzucają jeźca z
              > siodła. Miałam w Lublinie taką klacz, nazywała się Sroka - opanowała to do
              > perfekcji :))
              > 4. Jak wychodzisz ze stajni zawsze zamykaj wrota wejściowe. Kiedyś mnie koń
              > poniósł i tylko uratowało mnie przed śmiercią. Koń zawsze wraca do stajni.
              > 5. Jak koń poniesie to trzeba albo od razu zeskoczyć najlepiej w błoto albo
              > zrobić mu tak zwaną piłkę - coś w rodzaju hamowania. Szybko pociaga się na
              > przemian lejcami. Wiele koni jest niewrażliwe na to, wiec lepiej wybrać
              błoto.
              > 6. Starać się nie odwracać do konia plecami.
              > W ogóle to He he ma rację to niebezpieczny sport. Od dawna już nie jeździłam
              i
              > jakoś mnie nie ciągnie. Wiele razy byłam pogryziona przez konie, wiele razy
              > spadałam - na szczęście nic mi się nie stało, ale nie wszyscy mieli tyle
              > szczęścia. Znałam dziewczynę, którą własny koń strzelił z zadu kopytami.
              > Przeżyła tylko dlatego, ze miała siodło przed sobą. Po prostu go nie
              ostrzegła,
              >
              > ze wchodzi do boksu.
              > Ja jeździłam z przerwami od 10 do 25roku zycia. I teraz wolę rower.
              _________

              ..witam miłośniczkę hippiki..8).Wszystko świete słowa które tu
              zapodajesz.Koń to żywe stworzenie i jako takie ma też swoje fochy i humory.Są
              takie egzemplarze ktore do końca nie wiedzieć czemu jednych tolerują innych
              nie..dobrze jest nie zaczynac jazdy już przy pierwszej wizycie w stadninie!
              Poobserwuj je i posluchaj tego co mówi o każdym z nich ich opiekun.Koń jeśli
              podchodzisz do niego ,a kładzie do tyłu uszy to daje sygnał- nie życzę sobie w
              tej chwili bliskiego kontaktu..Natomiast jesli któryś cię polubi, to jest to
              miłość dozgonna - coś pięknego jak na twój głos z daleka będzie cię witał..nie
              zapomnij o kostkach cukru..8)
    • lailani Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 12.10.04, 09:30
      Jeździectwo to super sprawa o ile trafiłaś do dobrego klubu, z wykwalifikowaną
      kadrą itd Jeżeli chodzisz na aerobik to chyba jesteś sprawną osobą i 18 lekcji
      starczy żeby poznać podstawy sztuki jeździeckiej. Ja ze swojej strony moge
      polecić kilka książek. Nie traktuja one o jeździe, bo tego się z ksiązek nie
      sposób nauczyć, ale o końskiej psychice. Im lepiej poznasz końską psyche tym
      lepiej bedzie Ci się układała współpraca z koniem
      -Dlaczego koń rży, Desmond Morris
      -Wstęp do psychologii konia, Wilhelm Blendinger
      -Człowiek, który słucha koni, Monty Roberts

      A i jeżeli w wykupionych lekcjach nie jest uwzględnione samodzielne czyszczenie
      konia i kulbaczenie to poproś obsługę żeby mimo wszystko tego Cię nauczyli. Bo
      jak będą Ci podstawiac już gotowego konia to zabiorą Ci połowę przyjemności. A
      poza tym samodzielne zakładanie tranzelki i siodła to przydatna umiejętność :)

      • zuza123 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 12.10.04, 10:25
        Na szczęscie w zajęcia wliczone jest pół godziny pracy przy koniu i w samym
        ośrodku. Wielkie dzięki za książki
    • zuza123 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 13.10.04, 10:44
      Może jeszcze ktoś doradzi? Do soboty już blisko :)
      • triss_merigold6 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 13.10.04, 11:14
        Lepiej żebyś pierwszą jazdę miała rozplanowaną tak, że pół godziny to nauka
        obsługi konia (czyszczenie, zakładanie tranzelki, siodłanie, wyprowadzenie z
        boksu) a pół godziny jazdy. I tak Cię będą boleć: mięśnie ud, tyłek, barki i
        mięśnie na plecach - od napinania się. To taki odruch początkujących żeby
        utrzymać równowagę.
        Będziesz na lonży prawdopodobnie (w każdym razie powinnaś żeby koń cokolwiek
        robił, one znakomicie wyczuwają początkujących). Oswoisz się z wysokością i
        ruchem konia w stępie robiąc ćwiczenia typu: podnoszenie rąk do góry, kładzenie
        się na koniu, zwisanie, siedzenie bokiem i tyłem. Wodze w zasadzie są Ci
        niepotrzebne, o palcat (pejczyk, szpicrutę) nawet nie pytaj.
        W kłusie podczas anglezowania staraj się maksymalnie rozluźnić (będzie mniej
        bolało), i tak nie złapiesz rytmu od razu.
        Jesli byś spadła (zdarzają się zsunięcia nawet w stępie albo ze stojącego
        konia) to też bądź rozluźniona, nic się nie stanie. I tak kiedyś musisz spaść,
        im wcześniej tym mniejsza trauma.
        Qrde nie mogę się doczekać kiedy sama pojeżdżę a tu jeszcze parę miesięcy.
        Udanej soboty.:)
        • zuza123 Do triss 13.10.04, 12:55
          Dziękuję :) Trochę to głupie, ale boję się, że nie dam rady wsiąść na konia, że
          jestem jakaś cięzka itp.
          • Gość: Asik Re: Do triss IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 13.10.04, 13:18
            zuza123 napisała:

            > Dziękuję :) Trochę to głupie, ale boję się, że nie dam rady wsiąść na konia,
            że
            >
            > jestem jakaś cięzka itp.

            Nie martw się o to:-)Z czasem nabierzesz wprawy i będziesz prawie w biegu na
            niego wskakiwać.
            Trzeba dobrze złapać lewą ręką grzywy konia, włożyć lewą nogę w strzemię i
            dobrze prawą nogą odbić się od ziemi.
            Początki nauki jazdy konnej nie są łatwe, ale do wytrwałych świat należy.
            Raz w tygodniu to trochę mało, ale jeśli nie możesz więcej to po prostu trochę
            dłużej będziesz uczyła się podstaw.
            Później, jak poczujesz się pewniej w siodle, będziesz z tego czerpać większą
            przyjemność.

            Pozdrawiam i przyjemnej jazdy Ci życzę. I ładnej pogody, bo przyjemniej na
            słoneczku jeździ się niż na hali-ujeżdżalni.
          • triss_merigold6 Dasz radę :))) 13.10.04, 13:48
            Tylko nie zakładaj nieelastycznych spodni, mnie kiedyś jak wsiadałam z
            rozmachem malowniczo pękły stare jeansy. Po prostu szwy poszły.
            Na początku instruktor/ka pomaga wsiadać, w niektórych stajniach mają stołeczki
            ale IMO to obciach.
            • Gość: Asik Re: Dasz radę :))) IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 13.10.04, 14:01
              To musiał być fajny widok:-))))
              Ważne jest też, aby spodnie nie miały szwów od wewnątrz, bo można się niemiło
              poobcierać. Albo, żeby spodnie nie miały za grubych szwów, jeśli nie masz
              jeszcze bryczesów-spodni do jazdy konnej.
              • triss_merigold6 Re: Dasz radę :))) 13.10.04, 14:08
                U mnie na początku sprawdzały się legginsy i bawełniane dresy. Zresztą już w
                ciąży kiedy nie mieściłam się w bryczesy też jeździłam w dresie i było
                wygodnie.
                Tak na marginesie (dotyczy głównie panów) - jeśli pojawia się w stajni kandydat
                na pierwszą jazdę w pełnym, profesjonalnym i markowym ubranku, w oficerkach i
                ma wyraźne problemy z wspięciem się na konia a potem żałośnie oklepuje siodło
                to stanowi przekomiczny widok. Jeszcze nie wie czy sport w ogóle mu się spodoba
                ale strój kupił.:)
                • zuza123 Re: Dasz radę :))) 13.10.04, 14:56
                  I dlatego właśnie ja najpierw nabędę toczek i palcat. Ale naprawdę bardzo licze
                  na to, że sport mi się spodoba. Od lat chciałam się zapisać i naprawdę nie mogę
                  się doczekać soboty :) Jestem zdesperowana, bo auto mi się popsuło i będę
                  musiała kawałek zasuwać na rowerze...
                  • triss_merigold6 Re: Dasz radę :))) 13.10.04, 15:53
                    Ależ rower to świetna rozgrzewka przed jazdą.:)
                    Tak serio: pewnie Ci się spodoba tylko bądź cierpliwa. W jeździectwie żeby mieć
                    jakikolwiek sukces trzeba po prostu iluś tam, brzydko mówiąc, dupogodzin. Ze
                    względu na bezpieczeństwo trzeba swoje wysiedzieć na ujeżdżalni żeby móc pójść
                    w teren i nie być zaskoczonym innym zachowaniem konia. One są płochliwe i
                    bywają średnio przewidywalne.
                    Ale za to później... nie ma nic piękniejszego niż ostry galop po górskiej hali.
                    Czysta wolność. IMO galop po plaży jest przereklamowany.:))
                    Napisz później jak Ci poszło.
                    • Gość: Asik Re: Dasz radę :))) IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 13.10.04, 18:37
                      Odpowiadasz na :
                      triss_merigold6 napisała:


                      > Ale za to później... nie ma nic piękniejszego niż ostry galop po górskiej
                      hali.
                      >
                      > Czysta wolność. IMO galop po plaży jest przereklamowany.:))

                      To chyba w morzu nie jeździłaś:-)
                      Fantastyczne wrażenie, jak koń wyżej podnosi nogi. Fajnie się wtedy kłusuje,
                      albo w płytszej wodzie galopuje:-))))))Trzeba dobrze się trzymać na koniu, jak
                      on boi się fal. Można wpaść do wody:-))))))
                      • Gość: Asik Re: Dasz radę :))) IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 13.10.04, 18:39
                        A, galop po głębokim piasku na plaży jest niebezpieczny dla konia. Mogą zerwać
                        się jemu ścięgna:-(
    • sunday Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 13.10.04, 15:46
      Spokojnie, dostałaś tutaj dużo dobrych rad. Korzystaj z nich, koniki są piękne.
      Tylko pamiętaj - jeździsz na własną odpowiedzialność. Większość intensywnie
      jeżdżących i robiących przy koniach miała przynajmniej raz połamane palce.

      Z czasem się nauczysz też obserwować konie - kiedy koń jest zły, kiedy ciekawy,
      kiedy nic mu się nie chce, a kiedy się boi. Poznasz hierarchię w stadzie,
      sposoby zaznaczenia (i wymuszenia) pierwszeństwa w stadzie, oznaki
      podporządkowania się... Naużerasz się z ciekawskimi źrebakami o nóżkach jak
      patyczki, wyciągającymi marchewki i zeszyty z kieszeni... Nabiegasz się po lesie
      w poszukiwaniu zbiegłego konika i nachodzisz z sianem - by każda klacz, nawet ta
      ostatnia w stadzie, uratowana z rzeźni, mogła się najeść... A i tyłek pewnie nie
      raz sobie obijesz, nierzadko do krwi (początki jazdy na oklep wcale nie są
      łatwe). Przestraszysz się pierwszego upadku i nalatasz się w powietrzu, machając
      nogami, uczepiona kantara przestraszonego ogiera... Zauważysz, że wcale nie siła
      decyduje o hierarchii stada, a spryt i odwaga... Zobaczysz, jak koniki wyciągają
      szyje i przebierają nogami, gdy tylko usłyszą owies sypany do wiader... Spędzisz
      ileś nocy przy ognisku pilnując koni... A i może napłaczesz konikowi w grzywę.
      Ech, długo by opowiadać. Ale pamiętaj - na własną odpowiedzialność, byłaś
      ostrzeżona. Znam paru ludzi, którzy się całkowicie połamali na konikach.
      Niektórzy się z tego wylizali, niektórzy nie.

      pozdrawiam!
      Luki

      PS. Jak ktoś tu już napisał, ale warto powtózyć: koń jest niebezpieczny przede
      wszystkim wtedy, gdy się przestraszy. Więc mów do konika spokojnym głosem, zanim
      wejdziesz do boksu, nie rób gwałtownych ruchów, nie machaj mu niczym przed
      oczyma, nie stój za zadem... Jeśli stajnia w miarę dobra, to koniki do szkółki
      też są ułożone i aż zbyt grzeczne (a przy okazji leniwe), więc nie powinno być
      aż tak źle.
      • triss_merigold6 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 13.10.04, 15:54
        • triss_merigold6 Sunday mam pytanie 13.10.04, 15:58
          Shit coś źle nacisnęłam. Mam pytanie, jeździłaś na hucułach? W bieszczadzkich
          hodowlach, na tych trzymanych pod chmurką niemal cały rok. Jak dla mnie
          rewelacja, nie ma porównania z końmi ze szkółek i podmiejskich stajni.
          Ja sobie jak dotąd nic nie złamałam ale krwiaki na nogach i ręce pościerane do
          krwi nieraz były i obtłukłam się porządnie też.:)
          • sunday Re: Sunday mam pytanie 13.10.04, 19:18
            :) Nie, nie beskidzkich hucułach niestety nie jeździłem. Kiedyś wybierałem się
            do Gładyszowa w moim ukochanym Beskidzie Niskim, ale zrezygnowałem po tym, jak
            kolega, który tam pracował dłuższy czas, opowiedział parę mocno niemiłych
            (delikatnie mówiąc) historii o właścicielu. Trzeba by było gdzie indziej
            spróbować, zresztą na Polanach Surowicznych koniki całe lato samopas biegają. Za
            to w plenerze nasiedziałem i napracowałem się przy konikach kiedyś przez parę
            wakacji na obozach pod Zieloną Górą (ładne okolice, ładne lasy, jeziora). A po
            obozach były rajdy... Całe dnie w siodle, piękna sprawa.

            Ech, dobre, stare czasy... Od paru lat już nie byłem w stajni, nie siedziałem na
            koniu - nowa praca, nowy kraj, nowy język... Trzeba by było wrócić. Tylko gdzie
            ja tu znajdę stajnię, której będę częścią, a nie tylko klientem? Stara stajnia,
            gdzie zaczynałem, już od dawna nie istnieje. Żal.

            "Bułane i deresze pstre / Kasztanki, siwki białe / Przeciąga kawaleria, Widzicie
            to, słyszycie to? / Przeciąga kawaleria. ... Bułane i deresze, koniki moje nie
            ma was..."

            Ale masz rację, nie ma to jak koniki z charakterem. W większości szkółek sa
            teraz takie wiecznie śpiące... Może i dobrze, takie dla początujących
            bezpieczniejsze, ale żal tych charakterków, tych kaprysów i humorów... Koniki są
            jak ludzie, każdy inny, nie do podrobienia. Ile z tych "moich" już odeszło?

            pozdrawiam, Luki
            • boykotka Re: Ale się rozmarzyłam:) 14.10.04, 10:30
              Mój dziadek hodował konie. Nie był wielkim hodowcą ale miał oko i rękę, więc
              jak przeszedł na emeryturę, to jeździł po wsiach i odkupował od ludzi
              zabiedzone koniki, podkarmiał je, rychtował i sprzedawał z zyskiem. Nie zapomnę
              dwóch. Pierwsza to była 9-cioletnia klaczka. Wychowali ja ludzie na butelce, bo
              matka zmarła przy porodzie. Mogłam z nią zrobić co chciałam. Jeżdziłyśmy na
              długie spacery, po prostu włóczyłyśmy się. Potem mieliśmy takiego gniadosza.
              Istny diabeł wcielony. Bałam się do niego nawet podejść. Ten z kolei był bity
              przez poprzednich właścicieli. Koszmar.
              Po tych wszystkich latach, jeżdżac na własnych i cudzych koniach wiem, że
              największą frajdą jest mieć własnego konia. Te ze stajni najczęściej były
              wredne, pewnie dlatego, że tak wielu ludzi się nimi zajmowało. Mój koniec
              kariery jeździeckiej był w stajni, w której końmi zajmował sie wstrętny
              pijaczyna z PGR-u. Jeden z koni w ogóle nie był siodłany. Nikt nie wchodził
              nawet do boksu - pewnie takiego śmiałka by zabił. Drugi ( niestety najczęściej
              go dostawałam pod siodłao) dawał się osiodłać w trzy osoby. Dwie musiały go
              trzymać, by nie pogryzł siodłającego. Instruktorzy też byli pożal się Boże.
              Pewnie wiedzieli o koniach niewiele więcej ode mnie. Tak więc jak pewnego dnia
              poniosły nas konie dałam sobie spokój. Pierwszy raz zobaczyłam, że nie jestem w
              stanie zapanować nad koniem. Zresztą, jazda po kwadracie i ciągłe ćwiczenie
              kłusu, w niczym nie przypominały moich poprzednich włóczęg. Bez względu na to
              jak bardzo udoskonaliłam swój dosiad :)) Może jeszcze kiedyś w życiu wybiorę
              sie w Bieszczady pojeździć na prawdziwych koniach, które wiedzą co to
              przestrań :))
      • zuza123 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 13.10.04, 16:25
        Nieco mnie przestraszyłaś Sunday :) Ale mam nadzieję, że nie połamię się na
        pierwszej czy drugiej jeździe, bo wolałabym się nie zniechęcić. Bardzo
        dziękuję za rady
        • sunday Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 13.10.04, 19:29
          > Nieco mnie przestraszyłaś Sunday :) Ale mam nadzieję, że nie połamię
          > się na pierwszej czy drugiej jeździe, bo wolałabym się nie zniechęcić.

          Nie martw się, będzie dobrze. Widziałem pare niebezpiecznych sytuacji z
          początkującymi, ale generalnie wszyscy, którzy się łamali, pracowali z końmi
          (prawie) zawodowo. Pamiętam tylko jedną niemiłą sytuacje z początkującymi:
          dziewczynka spadła z konia nieszczęśliwie na dłoń, porządnie ją sobie zwichnęła.
          Więcej się w stajni nie pojawiła, więc nie wiem, jakie były długotrwałe skutki.
          Nic poważniejszego nie przypominam sobie, choć ludzi spadających trochę
          widziałem. Pierwszy upadek to przeżycie, przy drugim myślisz "to nie takie
          straszne", po trzecim przestajesz je liczyć.

          Śmieszna historyjka: jedna z moich pierwszych lekcji, pierwszy wyjazd w pole,
          wracam jako jeden z ostatnich. Zmierzch, na drugim końcu pola pasie się parę
          innych koników. W jednym z nich, podrośniętym źrebaku, budzi się ogier (chyba po
          raz pierwszy w życiu): zaczął się dobierać do klaczy, na której jechałem. Nie
          powiem, że się nie przestraszyłem... :)
    • kardiolog Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 13.10.04, 15:56
      zuza123 napisała:

      > Witajcie, mam 28 lat i w końcu zamierzam urzeczywistnić moje marzenie :) W
      > sobotę rozpoczynam kurs jazdy konnej. Mam w związku z tym parę pytań. Będę
      > wdzięczna za odpowiedzi:
      > 1. Czytałam w jakimś poradniku, że im jest się starszym tym więcej czasu
      > potrzeba na opanowanie podstaw? To prawda? Kiedy Wy zaczynałyście się uczyć?
      > 2. Niestety ze względu na absorbującą pracę mogę uczęszczać na zajęcia
      > jedynie raz w tygodniu (wykupiłam 18 zajęć). Czy to wystarczy? Neistety w w/w
      > poradniku mówiono, że absolutnie nie :(
      > Poza tym wszelkie uwagi mile widziane :)
      > Zuzanna

      Czesc Zuzia, na jazde konna nigdy nie jest za pozno- gratuluje realizowania
      marzen.
      Przejrzalem pobieznie inne wpisy, rady otrzymujesz od doswiadczonych koniarzy.
      Sam od siebie nie dodam nic ponad-to, iz najpierw rzeczywiscie trzeba
      popracowac w stajni, choc w klubach za pieniedze z praca bywa roznie (kwestia
      ceny, jakosci klubu etc.) Dla samej siebie popracuj, moze byc ciezko, ale
      warto. Nie zapomnij wyczyscic konikowi kopyt na poczatku swych kontaktow z nim,
      nie bedziesz pozniej sie bac a jednoczesnie zrozumiesz budowe konczyn i
      poznasz reakcje. Reszta tj. jak jezdzic, kiedy jest juz dobry dosiad przyjdzie
      z czasem. To wylacznie kwestia treningu i to wielogodzinnego. Nie znam osoby,
      ktora po kilkugodzinnych jazdach potrafila dobrze jezdzic, choc sztuke
      anglezowania posiadla jako tako.
      Co jeszcze poza kilkoma obrazkami (niektore warto podejrzec tez w kwestii
      technicznej), ktore zamieszczam ponizej?
      Pamietaj, dobry nauczyciel bedzie uczyl Cie "glebokiego dosiadu" w klusie, nie
      tylko rytmicznego anglezu. Przed laty (historia jezdziectwa) rzadko
      anglezowano, popatrz chocby na filmy historyczne. Jesli ktos w kostiumie
      anglezuje to znaczy , ze nie umie jezdzic lub tez facet odpowiedzialny za
      koniarzy jest gapa.

      Powodzenia!
      Piekny sport!

      kardiolog

      www.stajnia.it.pl/konie/koniki.html
      • triss_merigold6 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 13.10.04, 16:00
        Tzw. pełny dosiad lepiej sprawdza się w terenie tak w kłusie jak i w galopie.
        Jest jeszcze kwestia odpowiedniego siodła, ja bym nie polecała kowbojskich na
        początek.
        Zgadzam się z Tobą, że to piękny sport (zwłaszcza jak już łapiesz o co chodzi i
        możesz czerpać z jazdy przyjemność).
        • zuza123 Bardzo Wam wszystkim dziękuję za rady 14.10.04, 09:27
          Nie spodziewałam się ich aż tylu. Teraz tym bardziej nie mogę się doczekać
          soboty rano. Odezwę się po weekendzie, po pierwszej lekcji i opowiem o
          wrażeniach. Zuzanna
    • Gość: obierzyna o "ujeżdżaniu" najlepiej pogadać na ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 09:52
      męskim albo seksuologii. pełno tan znawcow przedmiotu.cóż my, amatorki, możemy
      doradzić?
    • sunday Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 14.10.04, 10:29
      > 2. Niestety ze względu na absorbującą pracę mogę uczęszczać na zajęcia
      > jedynie raz w tygodniu (wykupiłam 18 zajęć). Czy to wystarczy? Neistety
      > w w/w poradniku mówiono, że absolutnie nie :(

      No to jeszcze jedna uwaga od przemądrzałęgo sundaja :) Jedna jazda w tygodniu
      całkowicie wystarczy, jeśli myślisz o jeździe rekreacyjnej. Z czasem jednak,
      jeśli się polubi koniki, jazda rekreacyjna, ew. rola pomocnika instruktora
      przestaje wystarczać i zaczynają się schody. No bo:

      1) By poznac koniki trochę lepiej nie wystarczy nawet parę godzin jazdy w
      tygodniu. Trzeba by popracować w stajni, nierzadko spać tam. Lub przynajmniej
      pojeździć na rajdy i obozy, w roli obsługi, nie uczestnika. Mało kto, pracując,
      z rodziną, ma na to czas.

      2) Po paruset godzinach w siodle dużo więcej juz się od dzielonych koników,
      zwłaszcza szkółkowych, nie nauczysz. Trzeba by kupić własnego konia, tylko dla
      siebie, czyli: a) duży jednorazowy wydatek, b) paręset zł co miesiąc na
      utrzymanie, c) codzienna wizyta w stajni i jazda, bo konik zdziczeje. Mało który
      już-nie-student ma na to czas.

      3) Gdy miną szalone czasy studenckie i pojawi się rodzina, zaczyna się więcej
      myśleć o odpowiedzialności za bliskich. "Statecznemu tatuśkowi" trudniej
      ryzykować szalony galop przez las po nocy... nawet po pijaku! :)

      Pozdrawiam, życzę miłej jazdy, nie za wiele strachu i wielu kochanych koników!
      Czekamy na relację.

      Luki
      • sunday Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 14.10.04, 10:42
        > 2) Po paruset godzinach w siodle dużo więcej juz się od dzielonych
        > koników, zwłaszcza szkółkowych, nie nauczysz. Trzeba by kupić własnego
        > konia, tylko dla siebie, ...

        I to nie tylko dla nauki, ale też - może i przede wszystkim - dla kontaktu z
        konikiem (bez któego też trudno o dalszą naukę). Co innego być jednym/jedną z
        wielu dla wielu koników, co innego gdy konik Cię poznaje, czeka właśnie na
        Ciebie i cieszy się, gdy wreszcie przychodzisz... Cóż, mnie to, niestety,
        ominęło. I pewnie już nie będzie okazji.
      • zuza123 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 14.10.04, 11:00
        Jeszcze nie zaczęłam, a już zaczynam żałować, że zebrałam się tak późno :)
        Rzeczywiscie niejednokrotnie wyjeżdżam w delegacje (raz nawet bardzo długą, bo
        przez 2 lata mieszkałam w jednym mieście) i ciągle mam mało czasu dla męża.
        Dlatego tak długo nie mogłam się zdecydować. Ten kurs to kompromis, tak długo
        marudziłam, że mi się udało :) Bardzo wcześnie rano w soboty, więc oboje
        powinniśmy być zadowoleni
        • sunday Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 14.10.04, 11:08
          Dwa lata małżeństwa na odległość...? Brrrr, współczuję!

          > Dlatego tak długo nie mogłam się zdecydować. Ten kurs to kompromis,
          > tak długo marudziłam, że mi się udało :) Bardzo wcześnie rano w soboty,
          > więc oboje powinniśmy być zadowoleni

          :) Dobry termin. Może namów męża, niech pojedzie z Tobą, popatrzy. Może tez mu
          się spodoba? Takie wyjazdy do stajni mają jeszcze taką zaletę, że to zwykle pod
          miastem - oprócz jazd można też pójść na spacer, połazić po lesie, po wałach nad
          rzeką...
          • zuza123 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 14.10.04, 12:04
            Mąż się zaparł, więc na razie zmuszać go nie będę :) Liczę na to, ze sam się
            przekona, jak zacznę mu opowiadać
    • Gość: obierzyna musisz sie tez nauczyc tranzlowac konia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 12:07
      a do chyba trudniejsze od ujezdzania. w kazdym razie ja nie probowalam.
      • daimona co to znaczy? 29.10.04, 17:38

    • zuza123 Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 14.10.04, 17:18
      A jak się ubrac przy takiej pogodzie? Niestety jadę rowerem (auto sie zepsuło :
      (), więc ubiorę się dość ciepło. Jakiś sweter i wiatrówka będą ok?
      • boykotka Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk 14.10.04, 17:42
        zuza123 napisała:

        > A jak się ubrac przy takiej pogodzie? Niestety jadę rowerem (auto sie
        zepsuło :
        No nie wiem, co na to Twoja pupa :) Jeden z moich trenerów ( stary ułan)
        uwielbiał ćwiczyć kłus bez strzemion. Nienawidził jak ktoś sie woził na koniu.
        Oj bolała potem pupa i nie tylko :))

        > (), więc ubiorę się dość ciepło. Jakiś sweter i wiatrówka będą ok?
        Coś do przebrania, tak "na wszelki wypadek" choć uadku w błoto nie
        przewiduję :) Mam nadzieję, ze Ci się spodoba. Napisz koniecznie. Może mnie
        wróci ochota na konie ?? Strasznie się kiedys sparzyłam, ale jak ktoś mnie
        zapewni, ze w stajni są normalne konie to może spróbuję. :))
        • Gość: Artur Re: Zaczynam naukę jazdy konej. Proszę o wskazówk IP: *.ss.shawcable.net 14.10.04, 17:54
          Bardzo dlugi watek. A nie wiem, czy ktos zwrocil uwage, ze kobieta siedzi na koniu inaczej niz mezczyna. Mezczyzna siedzi okrakiem, a kobieta siedzi tak, ze nogi sa po jednej stronie konia. Inaczej spodnica podwinie sie tak wysoko, ze odsloni majty.
        • Gość: bolo Normalne konie a........ nienormalni jeźdzcy IP: *.crowley.pl 15.10.04, 16:52
          "jak w stajni sa normalne konie" - ubolewam nad głupotą osoby która to napisała. Ale jednocześnie cieszę sie że już nie dręczy swoją osobą tych wspaniałych zwierząt.
          Powyższymi stwierdzeniami daje wyraz temu że NIE CZUJE koni.
          A bez tego nie ma co marzyć nawet o lonży.
          Jakim cudem toto plątało się tak długo po stajniach to jedna wielka tajemnica.
    • Gość: bolo wskazówki i rady - BEZNADZIEJA IP: *.crowley.pl 15.10.04, 05:41
      jak czytam rady które forumowicze wypisują na Twoje pytanie to mnie po prostu rozmiękcza. nie wiem czy się śmiać czy załamać ręce nad ich głupotą. np. 80% rad "boykotki" to kpina.

      .
      co ja mogę Ci doradzić?
      -traktuj konia tak jak samo z szacunkiem jak innego człowieka (czy raczej jak dziecko)
      -jazda to nie wszystko (zwlaszcza ze 18 godzin to żenująco mało). spędzaj w stajni jak najwięcej czasu. pomagaj czyscic konie, sprzatac itp. badz z końmi i przy nich jak NAJDŁUŻEJ. zaoferuj czesanie grzyw i ogonków. nawet jak nie ma nic do roboty w stajni to przyglądaj się koniom w boksach i na wybiegu. zobacz jak sie zachowują w róznych sytuacjach.
      -konie są zwierzętami dosc bojażliwymi ale mówic ze sa niebezpieczne to głupota
      -twoje działania przy powinny byc konkretne proste i spokojne. nawet jesli jest to przytulenie się do końskiej szyi lub podanie jabłka.
      -do jazdy nie jest potrzebne siodło,ogłowie,buty itd. jednak dla zaczynających kontakty z końmi radziłbym buty z twardą podeszwą i z gładką przednią powierzchnią buta i bez długich "języków"(chodzi o to żeby podczas jazdy przy upadku strzemie nie zakleszczyło się na jakimś elemencie buta). przy pracach stajennych należy mieć buty solidniejsze.
      -zawsze miej w kieszeni kawałki warzyw, owoców, skórke chleba nawet świeży ogryzek. zasada "przez żołądek do serca" sprawdza sie.

      .
      na razie tyle. pozdrawiam
      • zuza123 Re: wskazówki i rady - BEZNADZIEJA 15.10.04, 08:36

        > -jazda to nie wszystko (zwlaszcza ze 18 godzin to żenująco mało).
        Nie twierdzę, że poprzestanę na 18 godzinach, ale od czegoś trzeba zacząć.
        Przeciez nie wykupię 40 jazd, nie wiem czy mi się spodoba
        Dziękuję za rady
    • Gość: sdfsdsf Prosze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 19:08
      Reka wilgotna delikantie w gore i w dol
      Powtarzacz ta czynnosc az zupa beedzie gotwa
    • zuza123 Po pierwszej lekcji... 18.10.04, 08:19
      Zgodnie z obietnicą spieszę zdać relację z pierwszej jazdy. Udało mi się za
      pierwszy razem wsiąść na konia od razu, bez pomocy instruktorki, ale niestety
      po kilku ćwiczeniach na koniu tak mi drgały mięśnie, ze po zejściu drugi raz ne
      dałam rady wejść bez pomocy :( Sama jazda bardzo mi się podobała, nie czułam
      specjalnie lęku przed różnymi akrobacjami na grzbiecie, mimo że wszystko mnie
      od wczoraj boli :) Semestr dopiero się zaczynał i okazało się, że na 8 rano
      jestem jedyną chętną, więc w cenie karnetu miałam lekcję indywidualną.
      Niestety trochę rozczarowało mnie podejście do mnie jako osoby początkującej.
      Nie przesadzam, naprawdę czułam się jak osoba gorszej kategorii. Czy tak jest
      zawsze, że ludzie dobrzy w czymś zapominają, że kiedyś też się uczyli? Wybrałam
      tą stajnię, bo w najbardziej znanej w mojej okolicy podobno jest kołchoz a tu
      miało być bardziej indywidualne podejście. No nie wiem, co o tym myśleć...
      • boykotka Re: Po pierwszej lekcji... 18.10.04, 08:37
        A mówiłam przysiady :)
        Tylko tak Ci się wydaje, że nie ma indywidualnego podejścia. Po prostu wydawało
        Ci się, ze wsiądziesz na konia i od razu będzie OK. Instruktorka po prostu
        wyłapuje wszystkie Twoje wady postawy. Żle, że nikt z Tobą nie jeździ.
        Widziałabyś "na własne oczy" jakie ludzie popełniają błędy. I nie martwiłabyś
        się, że tylko ty je robisz. Poproś instruktorkę, by Ci pokazała, jak ona
        jeździ.
        • zuza123 Re: Po pierwszej lekcji... 18.10.04, 08:56
          Ależ ja naprawdę ćwiczę przysiady, co najmniej 2 razy w tyg. Może za mało? :)
          A mówiąc o indywidualnym podejściu miałam na myśli spojrzenie jakim obdarzyli
          mnie członkowie stowarzyszenia, gdy powiedziałam, że dopiero zaczynam. Przecież
          na taki kurs się zapisałam. I naprawdę czułam się jak piąte koło u wozu, ale
          dam im szansę :)
          • Gość: Asik Re: Po pierwszej lekcji... IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 18.10.04, 11:37
            zuza123 napisała:

            A mówiąc o indywidualnym podejściu miałam na myśli spojrzenie jakim obdarzyli
            > mnie członkowie stowarzyszenia, gdy powiedziałam, że dopiero zaczynam.
            Przecież
            >
            > na taki kurs się zapisałam. I naprawdę czułam się jak piąte koło u wozu, ale
            > dam im szansę :)

            A, może to Tobie wydały się ich spojrzenia jakieś nieodpowiednie.
            Tak Ci zależy, aby dobrze wypaść. Zamieściłaś tutaj ten wątek, aby dowiedzieć
            się jak najwięcej o jeździe konnej i jak powinnaś się do tego przygotować.
            Powinnaś nabrać dystansu do siebie i wiedzieć, że każdy ma ten pierwszy raz.
            Obserwuj i słuchaj dobrze tam ludzi, a najwięcej nauczysz się.
            Musisz być wytrwała. A, ludźmi nie przejmuj się. Niektórzy myślą, że wszystkie
            rozumy już zjedli. A, jazdy konnej i koni uczymy się całe życie.
            Każdy koń ma inny charakter i inną budowę. I to jest cudowne, że ciągle
            spotykamy się z jakimiś niespodziankami:-)

            Pozdrawiam i powodzenia Ci życzę w jeździe konnej i z konikami:-)




            • zuza123 Re: Po pierwszej lekcji... 18.10.04, 11:44
              Dziekuję Ci, uwierz, że naprawdę mam duży dystans do siebie i zdaję sobie
              sprawę z ilości pracy, jaka jest przede mną.
              • boykotka Re: Nie przejmuj się :)) 18.10.04, 12:01
                Tacy są koniarze. Ja się przez kilka stajni przewinęłam, zawsze było podobnie.
                Dla pocieszenia opiszę Ci jedną sytuację. Jeździłam wtedy w wojewódzkiej
                stajni. Masztalerzem był stary jokej, jazdy uczył nas stary ułan. Każdy z nich
                uczył inaczej trzymać lejce. Cyrk był, bo w zależności, który akurat patrzył,
                tak musiałyśmy trzymać lejce, bo zaraz słyszałyśmy : "jak ty q... trzymasz
                lejce" :)) Ułan dodatkowo gnębił nas jazdą w kłusie ćwiczebnym( bo nam się nie
                chciało ćwiczyć przysiadów:) Ja przeważnie miałam siodło z kulbaką :) Cyrk. Po
                jakiś 10 lekcjach wreszcie pozwolił nam na galop. I wtedy wiedziałam, że TO
                JEST TO !!!!!.
                • Gość: oochatka Re: Nie przejmuj się :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 13:47
                  boykotko, błagam nie obraź się, nie zamierzam się czepiać czy być złośliwa, ale
                  koniarom tak nie przystoi. może ty i umiesz jeździć konno, ale koniarz z Ciebie
                  żaden. Błagam popraw się, na koniu są WODZE (lejce w zaprzęgu), i nie ma czegoś
                  takiego jak "siodło z kulbaką", są różne typy siodła - ujeżdżeniowe, skokowe,
                  wszechstronne, a kulbaka to rodzaj siodła - wojskowe.
                  pozdrawiam,
                  oochatka
              • Gość: Asik Re: Po pierwszej lekcji... IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 18.10.04, 12:09
                Po pierwszym bólu(przywodzicieli:-))zostaną Ci już same przyjemności.
                Szczerze, jest to dość zawistne środowisko(jeździeckie). Znam to trochę z
                szerszego świata. Ale, gdzie tego nie ma:-)Może w żeglarskim ze względu na
                większe ryzyko. I z tego musi być ono oparte na wzajemnej pomocy i współpracy.
                Naturalnie taka zawiść jest nie na miejscu:-)

                Dużo radości Ci życzę.
                • zuza123 Re: Po pierwszej lekcji... 18.10.04, 12:56
                  Oj bolą i to bardzo. A myślałam, że chodząc intensywnie na aerobik, znam juz
                  każdy ból przywodzicieli :)
                  A tak serio, mój mąż żeglarz twierdzi, że w ich środowisku tez panuje zawiść i
                  niechęć do początkujących. Cóż, pocieszam się tym, że kiedyś w końcu przestanę
                  być początkująca :)
                  • triss_merigold6 Re: Po pierwszej lekcji... 18.10.04, 14:28
                    Hej, fajnie, że się odezwałaś. Reakcją tych jeżdżących się nie przejmuj, to nie
                    żadna zawiść tylko delikatne poczucie wyższości połączone z ulgą "jak fajnie,
                    że ten etap już za mną". Niedługo sama tak będziesz patrzeć na tych którzy
                    pierwszy raz siadają na konia. Lepiej uczyć się w kilkuosobowej grupie - jak
                    ktoś wspomniał - widzisz błędy. Niezła jest też ujeżdżalnia z lustrami.

                    W rozmaitych stajniach jeździłam i zaobserwawałam jedno: każdy instruktor ma
                    swoje przyzwyczajenia i fobie. Jeden chce żeby trzymać nadgarstki z wodzami
                    niżej, inny wyżej, odstawiać łokcie albo wręcz przeciwnie itd. Naucz się
                    najpierw cierpliwie jak każą a potem w terenie będziesz jeździła tak jak Ci
                    wygodnie.
                    Aerobik rusza inne partie mięśni (a nie mówiłam, że będzie bolało.D),
                    przyzwyczaisz się jak zaczniesz się rozluźniać i kontrolować nacisk łydek i ud.
                    Później naprawdę nie boli.
                    A kulbaka to super sprawa jak już człowiek załapie o co chodzi (bo na początku
                    to masz wrażenie jakbyś pupą mocno oklepywała twardą dechę).
                    Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
            • sunday Re: Po pierwszej lekcji... 18.10.04, 17:31
              > Obserwuj i słuchaj dobrze tam ludzi, a najwięcej nauczysz się.
              > Musisz być wytrwała. A, ludźmi nie przejmuj się.

              Dobra rada. Lepiej przejmować się końmi niż ludźmi.
              I je też obserwować.

              > Niektórzy myślą, że wszystkie rozumy już zjedli.
              > A, jazdy konnej i koni uczymy się całe życie.

              A tak, jest takich troche, nawet całkiem sporo. To ci doświadczeni ułani, co to
              pod wąsem podśmiewują się z nowicjuszy. Nie warto się przejmować, choć pewnie
              łatwiej to powiedzieć, niż zrobić. Zwłaszcza, że jeździsz sama. Taka jazda też
              ma swoje zalety - instruktor obserwuje Cię cały czas.

              Czyściłaś i siodłałaś konia sama?

              Aha, nogi się szybko przywzczajają. Nawet może lepiej, gdy początkujący nie jest
              zbyt silny w nogach: szybciej przestaje się nimi kurczowo trzymać konia i łapie
              rytm.

              Co do rad - przypomniał mi się duży, jeszcze przedwojenny napis w pewnej stajni:
              "Do konia i kobiety podchodź śmiało." :)

              pozdrawiam i czekamy na dalsze relacje,
              Luki
              • zuza123 Re: Po pierwszej lekcji... 18.10.04, 17:52
                Tak, czyściłam konia sama, siodłałam przy wsparciu instruktorki :) Ale naprawdę
                sprawiło mi to przyjemność. W sumie spędziłam na zajęciach i przy koniu 2
                godziny. I niecierpliwie czekam na sobotę...
                • Gość: stara koniara Re: Po pierwszej lekcji... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.10.04, 20:34
                  Zuza, czytajac te rady....krzyz na droge!
                  • zuza123 Re: Po pierwszej lekcji... 20.10.04, 08:44
                    Gość portalu: stara koniara napisał(a):

                    > Zuza, czytajac te rady....krzyz na droge!

                    A Ty w takim razie co byś poradziła?
                    • zuza123 Trochę pokłusowałam :) 25.10.04, 08:18
                      No i już po kolejnej lekcji. Było dziwnie, bo moja instruktorka zachorowała i
                      musiałam dołączyć do grupy zaawansowanej. Oczywiście nikt mi nawet nie
                      powiedział, jak się trzyma wodze. Jeździłam stepem, ale koń od czasu do czasu
                      zakłusowaywał za innymi końmi i lekko wpadłam w panikę :) Ale wszystko dobrze
                      się skończyło. Tylko mam problemy z ruszaniem i zatrzymywaniem konia ;) Ale
                      coraz bardziej mi się podoba, choć wiem, że jeszcze wiele przygód przede mna
                      • Gość: stara koniara Re: Trochę pokłusowałam :) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.10.04, 10:09
                        no napewno wiele przygod przed Toba!! JAk juz Cie na drugiej lekcji puszczaja w
                        ten sposob, niezle, co to za stajnia gdzie jezdzisz??Boziu, naprawde sie nie
                        mylilam. Dziewczyno, zmien stajnie (tylko nie na gorsza!) albo zle sie to moze
                        dla Ciebie skonczyc!

                        Pozdrawiam:)
                      • sunday Re: Trochę pokłusowałam :) 25.10.04, 10:23
                        Super! Najważniejsze, że Cię to bawi i cieszysz się!
                        Trochę telepie w kłusie, nie!? :)
                        Pamiętam, że pierwszy raz zagalopowałem (a raczej instruktor z ziemi zagalopował
                        moim koniem) już na trzeciej lekcji, bez lonży. Byłem trochę przerażony, ale
                        niepotrzebnie - galop jest dużo miększy i dużo łatwiej go wysiedzieć niż kłus.
                        Tyle, że jakoś tak szybko... :)

                        Twojej postawy oczywiście powinni pilnować, powinni też wytłumaczyć, jak się
                        trzyma wodze. Tja, typowa niefrasobliwość "doświadczonych" - jeśli będzie
                        chciała, to jakoś się przecież i tak nauczy... No, niby tak, ale po co tracić
                        energię na przeskakiwanie progu?

                        > Tylko mam problemy z ruszaniem i zatrzymywaniem konia ;)

                        No tak, zapomnieli wbudować stacyjki, kluczyka też nie ma.
                        Ale za to parkuje sam. :)

                        > Ale coraz bardziej mi się podoba, choć wiem,
                        > że jeszcze wiele przygód przede mna

                        Powodzenia i czekamy na kolejne relacje!

                        :) Luki
                        • zuza123 Re: Trochę pokłusowałam :) 25.10.04, 10:46
                          Tak, trochę telepie :) Dla mnie ta druga lekcja była szokiem po pierwszej. Na
                          pierwszej lonża, bez wodzy, w kółeczko. A na drugiej wsiadaj i jedź sama. Od
                          razu wodze, stęp i kłus, który mnie lekko przeraził ;) Tym bardziej, że nie ja
                          go zaplanowałam, tylko koń...
                          • sunday Re: Trochę pokłusowałam :) 25.10.04, 11:18
                            > Dla mnie ta druga lekcja była szokiem po pierwszej.
                            > Na pierwszej lonża, bez wodzy, w kółeczko.
                            > A na drugiej wsiadaj i jedź sama.

                            Nie dziwię się, że to był szok. Ale da się przeżyć! :)

                            > Od razu wodze, stęp i kłus, który mnie lekko przeraził ;)
                            > Tym bardziej, że nie ja go zaplanowałam, tylko koń...

                            A tak, tak to bywa. Jak się dobrze koniki ustawi i jeźdzcy niezbyt samodzielni,
                            to koniki same idą, łeb w zadzie poprzedzającego i wszystkie robią to samo,
                            niezależnie od tego, co robi jeździec. I zazwyczaj dużo bardziej zwracają uwagę
                            na instruktora w środku, niż na jeźdzców... No, ale na wszystko przyjdzie czas,
                            na całkiem samodzielne jazdy też.
                            • zuza123 Re: Trochę pokłusowałam :) 25.10.04, 11:46
                              Zdaniem tych zaawansowanych kursantek i tak nieźle sobie poradziła, bo mój koń
                              nie chodził za pozostałymi, tylko parę razy zakłusował. I wtedy nie wiedziałam
                              co robić :) Trochę nie tak trzymałam ręce,ale w końcu nikt mi nie powiedział
                              jak jest prawidłowo. Na "zaplanowanym" kłusie później było już o niebo lepiej.
                              Nawet udało mi się anglezować przez parę minut :) Chyba mam nowe hobby ;)
                              Dzięki za wypowiedzi
                              • zuza123 Nie będę na 2 zajęciach :( 29.10.04, 10:40
                                No tak, mogę chodzić jedynie w soboty. Teaz wyjeżdżam na groby, a w przyszłym
                                tygodniu w Stajni jest Hubertus i zajęcia są odwołane. Trochę się boję, że
                                będąc dopiero 2 razy taka przerwa nie zrobi dobrze :( Oczywiście odjeżdżę, ale
                                już się wściekam, że nie mogę pójść. Czyżbym się tak szybko uzależniła? :)
    • zuza123 Jeszcze raz proszę o Wasze wskazówki 17.11.04, 08:46
      Chyba będę zmuszona zmienić stajnię. W "mojej" niestety obawiam się, że nie
      mają pojęcia o nauce dla poczatkującyc, nie jeżdżę na lonży, puszczają mnie do
      grupy zaawansowanej i nikt na mnie prawie nie zwraca uwagi. Byłam na jednych
      zajęciach - lonża - w innej stajni i zastanawiam się nad zmianą. Może polecicie
      mi jakąś szkołę jazdy w okolicach Wawy w stronę Grodziska Maz. Będę wdzięczna
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka