sea_dog
14.10.04, 17:17
Znudziły mnie juz te szczyty skąpstwa i wogole szczytowanie na wypchanej
skarpecie. Moze wiec dla odmiany - rozrzutność!
Wątpię abym była mistrzem w tym kierunku, ale cos na poczętek: zgroze zawsze
wzbudzal fakt, ze potrafie otworzyc na raz kilka sloikow dzemu, musztardy czy
innego dobra ("jemy do spodu" - nieeee), nie zbieram opakowań po jedzeniu,
wszystko, co uwazam za zbedne, wystawiam na smietnik. W sklepach kupuje te
wszystkie soczki, drozdzoweczki i inne duperele. Mam tone kosmetykow, gore
ksiazek. Jestem rozrzutna i dobrze mi z tym.