Dodaj do ulubionych

O rozrzutności ... tym razem...

14.10.04, 17:17
Znudziły mnie juz te szczyty skąpstwa i wogole szczytowanie na wypchanej
skarpecie. Moze wiec dla odmiany - rozrzutność!

Wątpię abym była mistrzem w tym kierunku, ale cos na poczętek: zgroze zawsze
wzbudzal fakt, ze potrafie otworzyc na raz kilka sloikow dzemu, musztardy czy
innego dobra ("jemy do spodu" - nieeee), nie zbieram opakowań po jedzeniu,
wszystko, co uwazam za zbedne, wystawiam na smietnik. W sklepach kupuje te
wszystkie soczki, drozdzoweczki i inne duperele. Mam tone kosmetykow, gore
ksiazek. Jestem rozrzutna i dobrze mi z tym.
Obserwuj wątek
    • lucjola Re: O rozrzutności ... tym razem... 14.10.04, 17:28
      Kiedyś, kiedy przeciętne wynagrodzenie wynosiło 500PLN kupiłam sobie torbe za
      480PLN. Zniszczyła się równie szybko jak ta za 20PLN :) To samo było z
      butami :) Przy czym sklep zwinął sie równie szybko, jak mnie pękły podeszwy w
      butach. Oduczyło mnie to skutecznie kupowania drogich rzeczy. Ale podobno za
      naukę trzeba słono płacić :)
    • Gość: Artur Re: O rozrzutności ... tym razem... IP: *.ss.shawcable.net 14.10.04, 17:31
      Garnitur ze sklepu dla pedalow- ladny ale piekielnie drogi - rownowartosc 6 moich pensji.
      Byl co prawda dobry, ale myslac wstecz to chyba nie byla dobra decyzja.
      • boykotka Re: O rozrzutności ... tym razem... 14.10.04, 17:34
        Gość portalu: Artur napisał(a):

        > Garnitur ze sklepu dla pedalow- ladny ale piekielnie drogi - rownowartosc 6
        moich pensji.
        > Byl co prawda dobry, ale myslac wstecz to chyba nie byla dobra decyzja.
        moja kuzynka z Danii jak przyjechała po kilku latach nieobecności do W-wy to
        się za głowe złapała, jak zobaczyła TAKIE sklepy. Mówi, ze to pralnie brudnych
        pieniędzy.
        • Gość: Artur Re: O rozrzutności ... tym razem... IP: *.ss.shawcable.net 14.10.04, 17:38
          Czyli zgadzasz sie, ze bylo to rozrzutne :(


          Ale byl naprawde ladny. Szkoda, ze troche pozniej przytylem (ciagle nie jestem gruby- gdyby kogos to interesowalo, po prostu nie tak szczuply jak kiedys) i przestal na mnie dobrze lezec.
          • boykotka Re: O rozrzutności ... tym razem... 14.10.04, 17:47
            No to masz miarkę, żeby schudnąć :) Ja mam takie spodnie, które nosiłam w wieku
            14-tu lat. Jak w nie nie wchodzę, to wiem, ze coś jejst nie tak.
    • Gość: Natasha Re: O rozrzutności ... tym razem... IP: *.fnet.pl 14.10.04, 19:08
      Ja jestem i zawsze byłam bardzo rozrzutna i bardzo mi z tym dobrze:)
      • sea_dog przypomnialo mi sie ! 15.10.04, 09:58
        Wiele lat temu kumpel namowil mnie na kupno peruki. Byla fantastyczna - blond
        loki - oszalałam. Kosztowala tyle ile wynosila wtedy przecietna pensja.
        Zalozylam ją jeden jedyny raz. Potem moja mama ganiala w niej po marchewke do
        warzywniaka...
    • niedzwiedzica_sousie Re: O rozrzutności ... tym razem... 15.10.04, 10:04
      taksówka
      jak mi jest zimno, to nic mnie nie powstrzyma :(
    • Gość: Dalila Re: O rozrzutności ... tym razem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 10:32
      Muszę przyznać, że rozrzutność w wydaniu autorki wątku jest po prostu
      marnotrawstwem zasobów i niepotrzebnym zaśmiecaniem środowisk- te kupowanie
      mnóstwa rzeczy (opakowania!) niekoniecznie potrzebnych, te otwieranie kilku
      słoików (spleśnieją i co, do wyrzucenia?). Moim zdaniem to po prostu głupie.
      Niestety, marnotrawstwo ciągle jest u nas na topie, bo tak nas nauczył
      poprzedni ustrój (jeszcze wiele lat będziemy spłacać kredyty przetracone na
      idiotyczne inwestycje i konsumpcję ponad stan w latach 70-tych), a teraz
      wreszcie jest możliwość, kiedy to nie tylko państwo, ale i my możemy sobie
      pomarnować. Taką metodą nigdy się niczego nie dorobimy. Historia ekonomii (a i
      jej podstawowe prawa, zwłaszcza to o ograniczoności zasobów) uczy, że tylko
      społeczeństwa, które umieją oszczędzać, odnoszą gospodarcze sukcesy.
      • Gość: felula Re: O rozrzutności ... tym razem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 10:35
        mnie też szkoda tej zmarnowanej musztardy Dalilo! przez to społeczeństwo nasze
        zawsze będzie obżarte ale do niczego nie dojdzie!
        • Gość: Dalila Re: O rozrzutności ... tym razem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 10:44
          Nie jestem pewna, czy żartujesz, czy faktycznie tak myślisz (wybacz, że o
          tępotę Cię podejrzewam, ale internet jest pełen intelektualnych kalek)... więc
          dla wyjaśnienia: nie o musztardę za 1,5 zł tu chodzi, tylko o postawę wobec
          ograniczonych zasobów (zasoby to taka kategoria ekonomiczna). O sposób
          myślenia, mówiąc w uproszczeniu.
          • Gość: felula Re: O rozrzutności ... tym razem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 10:51
            wybacz ale nie uraczę cię tym co podejrzewam jeśli chodzi o twoją osobę i tobie
            podobne które mają tendencję do podejrzewania innych o tępotę. A jak tam Twój
            czerwono biały krawat Dobrze leży?
      • sea_dog Dalila ... 15.10.04, 11:37
        Ciekawe, czy jak idziesz w odwiedziny do znajomych, to wizyte zaczynasz od
        przegladu lodówki i szafek w lazience? Jak lodowkowy egzamin nie wypadnie
        zadowalajaco to co - zrywasz znajomosc czy trujesz przez caly wieczor? To chyba
        kwestia priorytetow - pieniadze sa dla mnie, a nie ja dla pieniedzy. Zarabiam
        je tylko i wylacznie po to, aby sprawiac sobie przyjemnosc i zyc w sposob, jaki
        mnie odpowiada, a nie szeroko pojetej ekonomii. To jednak krzepiace, ze ilosc
        otwartych sloikow w lodowce jednostki, ma az taki wplyw na makro czy tam
        mikroekonomie........
        • Gość: Dalila Re: Dalila ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 11:45
          No i co ja mogę na to odpowiedzieć? Tylko tyle chyba, że domagam się stanowczo
          wprowadzenia podstaw ekonomii do programów nauczania już w gimnazjach. Bo licea
          nie są już obowiązkowe.
          • sea_dog Re: Dalila ... 15.10.04, 11:50
            aha, paczek z makaronem tez mam otwartych zawsze kilka - nie jadam spaghetti z
            makaronu penne, choc dla niektorych to pewnie dziwne (makaron to makaron), w
            lazience jest jeszcze gorzej - za cholere nie moge sie przemoc do mycia twarzy
            zelem do higieny intymnej, ostatni zreszta byl na tyle nieapetyczny ze kupilam
            drugi, a potem trzeci ( w plastikowych opakowaniach). jak sie jeden zuzyl, to
            pomyslalam, ze warto byloby odlac do niego troche plynu do mycia naczyn (duze
            zbiorcze ekonomiczne opakowanie), ale narzeczony sie zbuntowal. tak tak wiem
            wiem - chyba skocze do piwnicy po wlosienice i skorzany pejcz, tylko powiedz mi
            prosze, jaki kroj jest modny w tym sezonie, bo bede zmuszona kupic dwie i jedna
            wystawic na smietnik.

            Gość portalu: Dalila napisał(a):

            > No i co ja mogę na to odpowiedzieć? Tylko tyle chyba, że domagam się
            stanowczo
            > wprowadzenia podstaw ekonomii do programów nauczania już w gimnazjach. Bo
            licea
            >
            > nie są już obowiązkowe.
            • Gość: Dalila Re: Dalila ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 12:08
              Tak już tylko z dobroci serca: wcale się nie dziwię, że nie jadasz, bo nie
              możesz jadać spaghetti z makaronu penne, bo spaghetti, makaron (maccheroni) i
              penne to trzy różne rodzaje pasty, czyli tego, co my w Polsce barbarzyńsko,
              zbiorowo i zupełnie nielogicznie nazywamy makaronem.
              • sea_dog Re: Dalila ... 15.10.04, 15:47
                Przeciez o tym wlasnie napisalam: jak mysle spaghetti to nie wyobrazam sobie
                krótkich rurek (penne)tylko takie dlugie nitki :) znam takich, ktorym to
                obojetne.

                Gość portalu: Dalila napisał(a):

                > Tak już tylko z dobroci serca: wcale się nie dziwię, że nie jadasz, bo nie
                > możesz jadać spaghetti z makaronu penne, bo spaghetti, makaron (maccheroni) i
                > penne to trzy różne rodzaje pasty, czyli tego, co my w Polsce barbarzyńsko,
                > zbiorowo i zupełnie nielogicznie nazywamy makaronem.
    • triss_merigold6 Re: O rozrzutności ... tym razem... 15.10.04, 10:41
      W księgarni zachowuję się jak narkomanka. Mogę wydać całą kasę wiedząc, że na
      coś innego zabraknie. Ale przyznaję, że staram się to kontrolować...
      • Gość: rusałka Re: O rozrzutności ... tym razem... IP: *.pl 15.10.04, 11:14

        co do mnie, mam zawsze więcej kosmetyków niż mi potrzeba i kupuję ciuchy w
        których potem nie chodzę.
        no i czasem zdarzą sie szaleństwa sobotniej nocy;))

        a co myslicie o ludziach któszy kupują sobie bardzo drogie rzeczy, typu płaszcz
        3000, buty 1500... czy tu chodzi o jakość?
        czy warto mieć kuchnię za 100 tysięcy? ( nie wiem nawet czy takie są;)
        snobizm to drogi sport



        • Gość: Anna Re: O rozrzutności ... tym razem... IP: *.elisa-laajakaista.fi 15.10.04, 16:48
          Ci ludzie (np ja) kupuja takie rzeczy , bo ich na to stac. A te rzeczy poza
          jakoscia maja te wlasciwosc, ze nie nosi ich kazdy napotkany nieznajomy..
          • jasmina_tdi Re: O rozrzutności ... tym razem... 15.10.04, 17:08
            nieznajomy moze nie, ale - znajomy pewnie tak! dobieramy sobie znajomych na
            swoje podobieństwo, czyz nie? Jest jakas trzecia opcja z tymi ubraniami?

            Gość portalu: Anna napisał(a):

            > Ci ludzie (np ja) kupuja takie rzeczy , bo ich na to stac. A te rzeczy poza
            > jakoscia maja te wlasciwosc, ze nie nosi ich kazdy napotkany nieznajomy..
    • beataj1 Re: O rozrzutności ... tym razem... 15.10.04, 18:12
      Moje zyciowe motto:
      PIENIĄDZ NIE WYDANY TO PIENIĄDZ BEZUŻYTECZNY

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka