hana2
08.02.26, 08:15
Marazm mnie dopadł. Obok zwykłej codziennej pracy i obowiązków od kilku tygodni siedzę w jednym zadaniu i wiem, że go dokończę, więc nie stresuje mnie. Ale pochłania mi dużo czasu. W lutym też się nawarstwiły różne ważne rozmowy. I też niby nie stresujące, trzeba po prostu przez nie przejść, ale myślę że też i one obniżają mi nastrój. Może potrzebuję odpoczynku i tym bardziej go potrzebuje, gdy widzę, że po kilku trudnych latach nadchodzi. A pewnie i też jest taki moment w kalendarzu. Brakuje słońca.
A i może te niby nie stresujące dodatkowe rzeczy frustrują trochę, bo nadal nie nadążam za tym za czym powinnam nadążyć, a tu coś dodatkowe. I nie potrafię odpocząć, gdy już kończę pracę. Mam wizje, ale brakuje zasobów do realizacji.
Zawsze wiosna daje dopaminy.