lidia.popiel
18.08.05, 10:30
Potrzebuję obiektywnej rady. Mam starszego brata. On z dziewczyna, jej
dzieckiem i drugie (ich wspolne) w drodze.W zeszłym roku zamieszkali z moją
mamą w jej mieszkaniu. Okazało się, że dwie kobiety w kuchni to źle.Poniewaz
mój brat wyremontowal tam łazienkę i pokój, to chciał w tym mieszkaniu
zostać. Zaproponował takie rozwiązanie: kupi mojej mamie kawalerkę (w jakiejś
kiepskiej dzielnicy miasta), którą zapisze na mnie. W ten sposób jedną
kawalerką spłaci mnie i mamę, a sam zostanie w tym dużym 3 pokojowym
mieszkaniu. Rozmawiałam z bratem 1 raz, kiedy powiedziałam mu, że ten układ
mi nie odpowiada, wtedy on powiedział, że rozumie, sprzedamy mieszkanie i
każdy dostanie zgodnie z prawem swoją część. Zdążyłam wyjść, zadzwoniła moja
mama, że brat robi jej awanturę że co innego mu obiecała.Na tym moje rozmowy
z bratem się zakończyły, bo on nie umie mi nic powiedzieć prosto w oczy.
Teraz brat kupił sobie na kredyt mieszkanie, ale mama została w tym dużym
sama i boi się, że nie będzie jej starczać na opłaty.I znowu winna jestem ja,
bo gdybym się zgodziła to ona miałaby kawalerkę i mniejsze opłaty.
Oczywiscie z bratem się do siebie nie odzywamy.
Jak myślicie, czy dobrze zrobiłam, ze się postawiłam? Napiszcie obiektywnie,
czy to on chciał mnie oszukać, czy ja nie zachowałam się jak siostra tylko
jak pazerny człowiek? Kto wg Was jest winien zaistniałej sytuacji? To w końcu
mój brat.....