Gość: Mrufka
IP: *.abo.wanadoo.fr
02.11.02, 15:23
Na ostatnim slubie na jakim bylam, moja uwage zwrocila dosyc ladna
dziewczyna, ktora jednak prezentowala sie tak: wlosy zwiazane frotka w konski
ogon, zero makijazu, sukienka do kolan typu plazowego z dekoltem w trojkacik,
zawiazywana na karku, w zolto-pomaranczowo-szare pasy, grube rajstopy
ciemnobezowe( potwornie kontrastujace z jasnym kolorem jej skory na rekach i
ramionach, grafitowe tenisowki na grubej bialej gumie, a do tego wszystkiego
czerwona torebka. Jej maz ubrany byl nieskazitelnie jak na taka okazje, tzn.
garnitur, krawat itd.
W pierwszej chwili pomyslalam, ze dziewczyna ma fatalny gust, a potem, ze
moze jest artystka, a potem jeszcze, ze moze lubi zwracac na siebie uwage i
jest extrawagancka.
Nic z tego nie bylo prawda, pozostawala jedynie sprawa gustu. I tu mi sie
nasunelo pytanie, jaka jest rozniaca pomiedzy byciem oryginalnym (czy modnym)
jesli chodzi o ubieranie sie, a brakiem gustu? Gdzie jest ta granica i kto ja
wyznacza? Kazdy z nas osobno? Ale wtedy wynikaloby, ze przy ocenianiu wygladu
innych racje ma kazdy i nikt.
Mrufka.