jasmina771
18.02.06, 21:23
witam was:)
Jakiś czas temu stanęłam przed dylematem, który dobrze znacie - zaszłam w
ciąże, testy cały czas były pozytywne i nic nei chciało tego zmienić. w moim
przypadku Postinor nie zadziała, ale pewnie dlatego, zę wzięłam go ciut za
póżno, chociaż zmieściłam sie w przepisowych 72 godzinach.
To była całkowita wpadka, z człowiekiem którego nei kochałam i na którego
wsparcie nei mogłam liczyć. Od samego początku wiedziałam, że nie chce tego
dziceka, ze to nei jest właściwy moment...
oczywiście, ze miałam różne wątpliwosci i czasami zastanawiałam sie jakby to
było gdybym jednak urodziła... ale ostatecznie postanowiłam usunąć.
chciałam jednak zrobić to w miarę nieinwazyjnie i zdecydowałam sie na
tabletki poronne... nie zadziałay w moim przypadku... coś od początku miałam
wielkiego pecha.... jednak teraz musiałam sie już poddać zabiegowi ponieważ
zarodek i tak został uszkodozny przez wcześniej wzięte pigułki.
Sam zabieg był szybki, byłam w 4 tygodniu więc było to "ułatwienie" dla
lekarza, bo ciąża była malutka. Miałam znieczulenie miejscowe i dostałam
głupiego Jasia... całość trwała jakieś 15 minut. Lekarz był naprawde dobry,
miły i zaopiekował sie mną.
Wcześniej zastanawiałam sie co będę czuć w tej chwili... i cóż... poczułam
ulgę. że nie jestem już w ciąży, że nie bedę musiała stawiac czoła tym
wszytskim problemom jakie ona ze sobą niosła... ale gdzieś tam była nutka
żalu... gdyby to był mężczyzna któego kocham to napewno bym tego nei
zrobiła...
W moim przypoadku nie było depresji, ani wielkiej rozpaczy... chyba dlatego,
ze od początku wiedziałam, ze to jest neimożłiwe...
ale każda historia jest inna.
To nauczyło mnie jednego - jeżeli chodzi o seks to nie ma kompromisów -
chcesz przyjemnosci to zawsze sie zabezpieczaj!!!!!!!!!!!!!!! nawet
potrójnie, żeby mieć pewnosć że to sie nigdy wiecej nie powtórzy...
Decyzja o aborcji to bardzo indywidualna sprawa. dla dziewczyn, które stoją
dopiero przed wyborem, powiem jedno - musisz być naprawdę pewna, że tego
chcesz, że to jest Twoja i tylko Twoja decyzja i nikt cię do niej zmusił nie
moze - ani także do tego byś urodziła. to musi być Twoja decyzja.
Jeżeli potrzebujesz pogadać, lub sie wygadać, to zapraszam - napewno nikogo
nei osądzę, bo wiem dobrze jaką wagę ma taka decyzja i jak długo każda z nas
ją w sobie nosiła by wreszcie sie zdecydować... to nie jest takie proste....
pozdrawiam wszytskich cieplutko.