Dodaj do ulubionych

moja historia

18.02.06, 21:23
witam was:)
Jakiś czas temu stanęłam przed dylematem, który dobrze znacie - zaszłam w
ciąże, testy cały czas były pozytywne i nic nei chciało tego zmienić. w moim
przypadku Postinor nie zadziała, ale pewnie dlatego, zę wzięłam go ciut za
póżno, chociaż zmieściłam sie w przepisowych 72 godzinach.
To była całkowita wpadka, z człowiekiem którego nei kochałam i na którego
wsparcie nei mogłam liczyć. Od samego początku wiedziałam, że nie chce tego
dziceka, ze to nei jest właściwy moment...
oczywiście, ze miałam różne wątpliwosci i czasami zastanawiałam sie jakby to
było gdybym jednak urodziła... ale ostatecznie postanowiłam usunąć.
chciałam jednak zrobić to w miarę nieinwazyjnie i zdecydowałam sie na
tabletki poronne... nie zadziałay w moim przypadku... coś od początku miałam
wielkiego pecha.... jednak teraz musiałam sie już poddać zabiegowi ponieważ
zarodek i tak został uszkodozny przez wcześniej wzięte pigułki.
Sam zabieg był szybki, byłam w 4 tygodniu więc było to "ułatwienie" dla
lekarza, bo ciąża była malutka. Miałam znieczulenie miejscowe i dostałam
głupiego Jasia... całość trwała jakieś 15 minut. Lekarz był naprawde dobry,
miły i zaopiekował sie mną.
Wcześniej zastanawiałam sie co będę czuć w tej chwili... i cóż... poczułam
ulgę. że nie jestem już w ciąży, że nie bedę musiała stawiac czoła tym
wszytskim problemom jakie ona ze sobą niosła... ale gdzieś tam była nutka
żalu... gdyby to był mężczyzna któego kocham to napewno bym tego nei
zrobiła...
W moim przypoadku nie było depresji, ani wielkiej rozpaczy... chyba dlatego,
ze od początku wiedziałam, ze to jest neimożłiwe...
ale każda historia jest inna.
To nauczyło mnie jednego - jeżeli chodzi o seks to nie ma kompromisów -
chcesz przyjemnosci to zawsze sie zabezpieczaj!!!!!!!!!!!!!!! nawet
potrójnie, żeby mieć pewnosć że to sie nigdy wiecej nie powtórzy...
Decyzja o aborcji to bardzo indywidualna sprawa. dla dziewczyn, które stoją
dopiero przed wyborem, powiem jedno - musisz być naprawdę pewna, że tego
chcesz, że to jest Twoja i tylko Twoja decyzja i nikt cię do niej zmusił nie
moze - ani także do tego byś urodziła. to musi być Twoja decyzja.
Jeżeli potrzebujesz pogadać, lub sie wygadać, to zapraszam - napewno nikogo
nei osądzę, bo wiem dobrze jaką wagę ma taka decyzja i jak długo każda z nas
ją w sobie nosiła by wreszcie sie zdecydować... to nie jest takie proste....
pozdrawiam wszytskich cieplutko.
Obserwuj wątek
    • ewabema Re: moja historia do jasmina771 18.02.06, 23:43
      Nie przyszlo Ci na mysl aby urodzic dzidzie i oddac do adopcji??????????
      Jest tylu ludzi ktorzy pragna dziecka ale z roznych przyczyn nie moga ich
      miec?????!!!!!!!!!!!
      Dzis jestem mama 4 miesiecznej coreczki planowanej wyczekiwanej i nie wyobrazam
      sobie bez niej zycia!
      A gdyby na zabieg bylo za pozno i urodzilabys chore dziecko???
      Jakos nie potrafie Cie zrozumiec!!!!!!!!!!!
      • skiela1 Re: moja historia do jasmina771 19.02.06, 04:50
        Nie oceniaj i nie krzycz.Nie masz prawa.
        • ewabema Re: moja historia do skiela1 21.02.06, 20:25
          Gdzie tutaj jest ocena???
          • skiela1 Re: moja historia do skiela1 21.02.06, 20:27
            ewabema napisała:

            > Gdzie tutaj jest ocena???

            Nie oceniaj ludzi wedlug siebie.
            Ciesz sie swoim dzieckiem i pamietaj co dobre dla Ciebie nie musi byc dobre dla
            drugiego.
            • ewabema Re: moja historia do skiela1 22.02.06, 17:48

              skiela1 napisala
              "Nie oceniaj ludzi wedlug siebie."
              Jeszcze raz pytam gdzie w mojej wypowiedzi jest ocena????????????
      • giovannats Re: moja historia do jasmina771 19.02.06, 06:05
        weszłam przypadkiem i czytając ewabema zdziwiłam się niepomiernie. Czy Ty
        ewabema przypadkiem nie jesteś z programu Drzyzgi? To tam jest miejsce na
        jakieś poglądy typu "ja tak uważam, więc inni powinni tak robić".
        O ile ja weszłam przypadkiem, to Ty przez pomyłkę.
        Fakt - nie rozumiesz.
        Nie jesteś miarą, do której ktokolwiek powinien się stosować. Nikt z nas nie
        jest. Jeśli uważasz coś za złe - nie rób tego. A po co to oburzenie, że inni
        myślą, czują, chcą inaczej? Uważaj - jeśli masz tyle oburzenia i rad na każdą
        sytuację, której szczegółów nie znasz - kierujesz się dróżką despoty.
        A wszystkim przytoczę pewną grecką przypowieść - czy ważniejsze jest jajko (jak
        to u nas obecnie krzyczą) czy kura.
        Otóż powódź zalała dolinę i na dachu niewielkiej chałupki schroniła się kobieta
        z kilkuletnim dzieckiem. Woda się podnosiła i gdy już utrzymywali się oburącz
        komina, podpłynął człowiek w niewielkiej łódeczce. "Nie mam miejsca na dwoje" -
        powiedział. "Bierz więc mojego syna" - zdecydowała bez namysłu matka. "Wezmę
        ciebie, bowiem jesteś ukształtowanym człowiekiem i możesz dziecko jeszcze
        urodzić, a syn twój nie wiadomo na kogo wyrośnie".
        Wszystkim, które usunęły, przypominam - nie wiecie, kim byłby ten człowiek,
        gdybyście go urodziły.
        Wszystkim zabłąkanym tutaj jak ewabema wyjaśniam, że jestem osobą wierzącą i
        wiem, że ŻADNA religia nie popiera aborcji. Ale też żaden dostojnik
        jakiegokolwiek kościoła nie może być pewien, czy zamysłem Boga nie było
        doświadczyć tę właśnie kobietę sytuacją, w której musi podjąć taką decyzję. A
        ci, którzy jej podjąć nie musieli - nich nie doradzają, nie krzyczą i nie
        ośmieszają się swoją chęcią naginania innych do własnych zasad. Albo występują
        u Drzyzgi.
        Nie musiałam takiej decyzji podejmować. Tak mi się życie ułożyło. Ale z tego
        powodu nie uważam, że to "naganne". Ocenianie innych jest obrzydliwe.
        Zmuszanie - haniebne. Doradzanie bez prośby o radę - prostackie.
        Ewabema zrozumie to lepiej, kiedy ktoś będzie poddawał krytyce jej sposób
        wychowania córeczki. Albo aborcja dotyczyć będzie kogoś z rodziny czy
        przyjaciół.
        A tak ogólnie - sądziłam, że orędowników takiej postawy spotkać można wśród
        mężczyzn i zdewociałych kobiet w wieku zaawansowanym, które poza "swoim
        podwórkiem" świata nie widzą...
        • kayasia78 Re: moja historia do jasmina771 19.02.06, 14:47
          "Nie przyszlo Ci na mysl aby urodzic dzidzie i oddac do adopcji??????????
          Jest tylu ludzi ktorzy pragna dziecka ale z roznych przyczyn nie moga ich
          miec?"

          to nie jest rozwiązanie, moja droga. pracuję w domu dziecka, znam "od środka"
          problem dzieci niechcianych. nie każde z nich znajduje nową rodzinę. i, możesz
          mi wierzyć, nie każda rodzina, która nie może miec dzieci decyduje się na
          adopocję. najpierw wydaje się miliony na leczenie, a dzieciątko "z innej matki"
          jest ostatecznością. teraz piszesz, że dziewczyna źle zrobiła, bo w 4 tyg
          usunęła ciążę. tak naprawdę to pozbawiła siebie możliwości bycia matką na ten
          moment. może przyjdzie czas, że zechce mieć dzidzię, może nie - zobaczymy.
          teraz nie chciała i zdecydowała się usunąć ciążę, Ty ją krytykujesz i piszesz,
          że przecież mogła urodzić i oddać do adopcji (o czym dziewczyna zapewne dobrze
          wie), ale gdyby tak się stało, założę się, że odezwałyby się głosy krytyki
          pt.: "jak matka może zostawić własne dziecko?".

          Tobie się życie ułożyło tak, a nie inaczej i ciesz się, że dziecko jest jego
          częścią. zaskakujące jest to, jak ludzie łatwo oceniają innych, jak szybko
          znajdują złote środki na rozwianie ich nieszczęść i recepty na właściwe
          postępowanie. jeszcze bardziej dziwi mnie, że tak trudno jest roztrzygnąć
          własne dylematy. może tu działa zasada, że im mniej danych tym prostrze
          rozwiązanie (bo co - mniej niewiadomych?).

          nie musiałam nigdy podejmowac takich decyzji, dlatego nie mam najmniejszego
          prawa kogokolwiek za nie krytykować.
          • ewabema Re: moja historia do kayasia 21.02.06, 20:24
            Nie pisze ze dziewczyna zle zrobila nie ma tam o tym ani slowa...
            Napisalam ze jej nie rozumiem a to nie oznacza krytyki tego co zrobila.
            Nie podaje zlotego srodka a zadaje jedynie pytania czy to oskarzanie?????????
        • ewabema Re: moja historia do giovannats 21.02.06, 20:21
          Jezeli chodzi o ocenianie to jestes w tym lepsza...("to Ty przez pomyłkę" "nie
          rozumiesz" "kierujesz się dróżką despoty" "zabłąkanym tutaj jak ewabema " "> A
          tak ogólnie - sądziłam, że orędowników takiej postawy spotkać można wśród
          > mężczyzn i zdewociałych kobiet w wieku zaawansowanym, które poza "swoim
          > podwórkiem" świata nie widzą... "

          Czy w mojej wypowiedzi jest slowo "uwazam i tak powinno byc?
          Czy pytanie oznacza odpowiedz???
          Czy nie rozumiem cie jest jest stwierdzeniem ze to co zrobila jest zle?
          • skiela1 Re: moja historia do giovannats 21.02.06, 20:34
            e> Czy nie rozumiem cie jest jest stwierdzeniem ze to co zrobila jest zle?


            W takim razie dlaczego jest az TYLE WYKRZYKNIKOW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            Jezeli piszesz "ze nie rozumiesz"i przy tym sie drzesz to jak to mozna inaczej
            zrozumiec?????????????????????

            • ewabema Re: moja historia do giovannats!!! 22.02.06, 17:53
              Aborcja - obiektywnie




              Re: do jasmina771 !!!!
              Autor: ewabema
              Data: 21.02.06, 23:48 + dodaj do ulubionych wątków

              + odpowiedz cytując + odpowiedz

              --------------------------------------------------------------------------------
              Nie potepiam Cie za to co zrobilas chociaz tak mnie odebrano. Zadawanie pytan
              nie jest oskarzaniem a to ze nie potrafie Cie zrozumiec wcale nie jest atakiem
              moze dlatego ze bardzo chcialam miec dziecko i dlugo na nie czekalam...
              Zastanawialam sie nad adopcja... Pytalam dlaczego inne maja i nie chca,
              usuwaja a ja chce!!!! Krzyczalam! Plakalam! Nawet zaczelam sie modlic!
              Ciesze sie z tego ze mam normalny, dom, meza zdrowe dziecko.
              Przykro mi ze bylas w takiej a nie innej sytuacji.
              Niewiem jakbym sie zachowala gdybym byla na Twoim miejscu??? Moze tak jak Ty
              tego niewiem.
              Dzis znowu zaczynam marzyc... Moze sie uda miec drugiego bobaska... Bede
              walczyc!!!
              Przepraszam jezeli w jakis sposob odebralas ze Cie oskarzylam i potepilam.
              Ewa

              TERAZ WIESZ DLACZEGO TYLE WYKRZYKNIKOW... I DLACZEGO KRZYCZE.....
              • skiela1 Re: moja historia do giovannats!!! 24.02.06, 16:51
                ewabema napisała:

                >
                > TERAZ WIESZ DLACZEGO TYLE WYKRZYKNIKOW... I DLACZEGO KRZYCZE.....

                Wlasnie dlatego Twoja opinia na temat aborcji nie jest obiektywna.
              • dariao Re: moja historia do giovannats!!! 28.03.06, 14:49
                Witam forumowiczki. chcialam nawiazac do tematu -Aborcja - obiektywnie. Nie
                jestem fanatyczka religijna, ani przedstawicielka kolka kobiet moralnych.
                Chcialam tylko stwierdzic fakt - aborcja - z ktorej by strony na to nie
                patrzyc - jest to zabicie czlowieka. Bardzo prosze niech ktos udowodni ze jest
                inaczej.
                • anusia331 Re: moja historia do giovannats!!! 29.10.06, 17:24
                  dla ciebie.
                  ale nie dla mnie.jest to tylko zlepek komorek.chyba mam prawo do swojego zdania.
                  • skp110 Re: moja historia do giovannats!!! 01.11.06, 21:20
                    Ale czy twoje zdanie może być niezgodne z prawdą, jedyny argument jaki masz w
                    obronie twojego zdania to własna wygoda, co nie może być narzędziem do poznania
                    prady
                  • madzia1708 Re: moja historia do giovannats!!! 02.11.06, 14:42
                    Ty tez byłas takim zlepkiem, a moze Ciebie bocian przyniósł i ominęła Ciebie
                    szkoła podstawowa?
                    • 87lnbv aborcja 13.12.06, 22:26
                      najpierw była miłość czy tam sex, później niezliczone ilości testów, i jest
                      jest, huuura, fasolka w brzuszku, o rety co za radość, badania, usg, dzidzia,
                      komplikacje itp itp, 30 tydzień - dzidzia odeszła...
                      czytam to chore forum, dlaczego to nie są akurat dzieci tych kobiet...dlaczego
                      akurat moje...
                      • sir.vimes Sama tu przylazłaś, moja droga 13.12.06, 22:39
                        Raczej z pełną świadomością tematyki więc o czym tu pisać??????? Trollujeesz i
                        zmyślasz, to proste. Kobieta NAPRAWDĘ cierpiąca po poronieniu nie pcha się tam,
                        gdzie coś może jej o bólu przypominać. I nie podnieca się niezdrowo wpisami na
                        forach BO MA WŁASNE PROBLEMY. Cześć.
                      • skp110 Re: aborcja 14.12.06, 10:35
                        To bardzo przykre że twoje dziecko żyło tak krótko, szczere wyrazy współczucia.
                        Może inne Twoje dziec będą żyły dłużej. Życzę powodzenia

                        Kobieto nie szukaj współczucia tam gdzie mordują. Dla większości to forum ma
                        służyć za miejsce porad jak się zabijać, oraz wmawianiu że to nie był człowiek.
                • vocativa Re: moja historia do giovannats!!! 25.09.07, 20:05
                  Zgadzam się z Tobą Dariao.Jest to zabicie człowieka,tylko po prostu
                  na wczesnym etapie jego rozwoju.
          • giovannats Re: moja historia do giovannats 27.02.06, 03:37
            ale się forum rozkręciło!
            chodziło mi o zwrócenie Twojej uwagi, ewabema, jak łatwo można kogoś ocenić, i
            widzę, że udało się to w całości. "nie rozumiem" we współczesnym świecie INNYCH
            niż własne motywacji, decyzji czy światopoglądu jest deklaracją zamknięcia się
            we własnej skorupce, nie uważasz? Można się wewnątrz z wieloma cudzymi
            decyzjami nie zgadzać, ale szanując innych nie ma się co afiszować z "nie
            rozumiem", które wraz z ilością wykrzykników i znaków zapytania nie tworzą
            innego wrażenia, jak POTĘPIENIE. W imię - "ja bym tak nie postąpiła".
            Wydawało mi się, że forum jest założone przez jasminę w celu wsparcia kobiet w
            podobnych sytuacjach, a nie dla zbierania ocen przeciwniczek.
            Wyjaśniam - osobiście jestem przeciwna. Ale osobiście - dotyczy to mnie, moich
            bliskich, którym w podobnej sytuacji gotowa jestem zaoferować pomoc. Po fakcie -
            nie widzę sensu zadawania pytań w stylu "nie pomyślałaś o adopcji?" Jasmina
            nie jest opóźniona w rozwoju i z pewnością pomyślała. Jeśli nie widziała innej
            możliwości, to może również dlatego, że nie było przy niej WTEDY nikogo
            odpowiedniego.
            Dla mnie przykre jest to, że kobiety się oceniają, potępiają i nie są solidarne
            w tak trudnych decyzjach. Jeśli robią to faceci - to przełykam, podobnie
            zdewociałe jednostki do kobiet się zaliczające. A kobiety przeżywające radość
            macierzyństwa mogą tylko współczuć jasminie i pozostałym z podobnymi
            przeżyciami.
            W Twoim tekście żadnego współczucia nie zauważyłam.
            Ale może ta dyskusja nauczy Cię to TOLERANCJI dla decyzji innych? To Ci się
            może przydać, gdy Twoje dzieci będą podejmowały decyzje sprzeczne z TWOIMI
            wyobrażeniami. Niekoniecznie nt aborcji.
            • ewabema Re: moja historia do giovannats 27.02.06, 21:32
              Teraz Ciebie nie rozumiem czy tez w ten sposob Cie tym oceniam, potepiam? A
              moze dopisac !!! ?
              Czy napisalam ze to co zrobila Jasmina jest godne potepienia?
              Jezeli tak to wskaz mi w ktorym miejscu?
              Myslisz ze Jasmina oczekuje wspolczucia? Zrobila to co podpoiwiadalo jej
              sumienie, uczucia sytuacja. Czemu znowu wydajesz komus opinie? Kto dal Ci do
              tego prawo? Moze jednak sama napisze o tym czego w tym momencie oczekuje...
              Stwierdzenie ze naucze sie tolerancji tez nie jest ocena?????????????????????
              I kto na tym forum najczesciej wydaje OPINIE.....?
              • giovannats ewabema 28.02.06, 10:20
                mam wrażenie, że jesteś bardzo młodą, agresywną osobą. To jest moja opinia o
                Tobie na podstawie Twoich tekstów. Opinia - to jest zupełnie co innego jak
                potępienie. Na opinie różne wystawia się człowiek na takich forach, bo jego
                teksty są czytane, pobudzają konstruowanie własnych sądów i ocen. Opinia -to w
                takich wypowiedziach nie jest najsczęsliwsze określenie. Raczej - wrażenie,
                które wywołujesz. To nie jest krytyka. To niuanse, ktorych chyba jeszcze "nie
                łapiesz".
                Ilość wykrzykników, porada o adopcji - czy chciałaś tego czy nie - zostało
                odebrane nie tylko przeze mnie jako krytyka decyzji jasminy.
                Twoje przewrażliwienie na temat swojej własnej osoby dziwnie kontrastuje z
                gotowością do ranienia innych - nie pomyślałaś, jak Twój tekst zaboli jasminę?
                Z pewnością jesteśmy różnej mentalności, wychowane "na innych podwórkach" i
                akurat rozmowa nas dwóch nie ma sensu. Mam nadzieję, że inne dziewczyny, które
                na to forum zabładzą, więcej skorzystają.
              • giovannats ewabema 28.02.06, 10:38
                mam wrażenie, że jesteś bardzo młodą agresywną osoba. Mma prawo wysnuwać takie
                i inne podobne wnioski, jak i również nie mam zamiaru obrażać się na Twoje
                opinie o mnie. Jak się ktoś angażuje w jakąkolwiek dyskusję, musi liczyć się,
                że zostanie odebrany bardzo różnie - czasem krytycznie. Twój tekst do Jasminy
                nie tylko przeze mnie został odebrany jako krytyka.
                Twoje przewrażliwienie na temat własnej osoby dziwnie kontrastuje z gotowością
                do ranienia innych - czy pomyślałaś, jak Twoje "nie rozumiem" czy wzmianka o
                adopcji po fakcie mogła zaboleć jasminę?
                Jesteśmy tak różnej mentalności, że nasza rozmowa nie ma sensu. Ty z niej nic
                nie korzystasz, a mnie Twoje wykrzykniki, pytajniki i agresja w ogóle nie
                wciąga.
                Mam nadzieję, że inne kobiety (może i dziewczyny) więcej skorzystają z wizyty
                na tym forum, które - jak rozumiem - zostało założone dla samego problemu
                aborcji, a nie krytyki osób, które się jej poddały.
              • giovannats ewabema - pomyłka 28.02.06, 10:46
                niestety, serwer forum wyciął mi pierwszy tekst, więc napisałam drugi. teraz
                widzę, że pojawiły się dwa. Nie było moim zamiarem zarzucić forum pocztą,
                niestety, nie po raz pierwszy serwer coś "łyka", a potem - kiedy mam wrażenie,
                że strawił - wypluwa. Wyjaśniam, żebyś ewabema nie odnosiła się do obu tekstów,
                jeśli zapragniesz mi wysłać kolejne wykrzykniki.
      • jasmina771 Re: moja historia do jasmina771 21.02.06, 22:13
        ewabema napisała:

        > Nie przyszlo Ci na mysl aby urodzic dzidzie i oddac do adopcji??????????

        podejmując tą decyzję brałam pod uwagę różne mozłiwosci. zdecydowałam sie
        jednak nie rodzić tego dziecka.

        > Jest tylu ludzi ktorzy pragna dziecka ale z roznych przyczyn nie moga ich
        > miec?????!!!!!!!!!!!

        zdaje sobie z tego sprawę, ironia losu, rpawda.. ja wiele bym dała, zeby
        zamiast mi ten "prezent" zdarzył sie komuś innemu, komuś kto by to docenił w
        pełni....

        > Dzis jestem mama 4 miesiecznej coreczki planowanej wyczekiwanej i nie
        wyobrazam
        >
        > sobie bez niej zycia!
        > A gdyby na zabieg bylo za pozno i urodzilabys chore dziecko???
        nie mogło być za późno, to był 4 tydzień... to było bnardzo wcześnie. nie
        wyobrażam sobie by mogło być za póxno, wiedziałam że jestem w ciązy juz po 3
        tygodniach. i od początku wiedziałam, ze nei chce tej ciązy.

        > Jakos nie potrafie Cie zrozumiec!!!!!!!!!!!

        no cóż... wcale tego od Ciebei nei wymagam.... nie jest to prosta ani łatwa
        sytuacja i nikomu nie życzę by musiał podejmować takie decyzję, bo mimo
        wszytsko nei są łatwe... nawet jak sie jest pewnym swego...
        • ewabema Re: do jasmina771 !!!! 21.02.06, 23:48
          Nie potepiam Cie za to co zrobilas chociaz tak mnie odebrano. Zadawanie pytan
          nie jest oskarzaniem a to ze nie potrafie Cie zrozumiec wcale nie jest atakiem
          moze dlatego ze bardzo chcialam miec dziecko i dlugo na nie czekalam...
          Zastanawialam sie nad adopcja... Pytalam dlaczego inne maja i nie chca,
          usuwaja a ja chce!!!! Krzyczalam! Plakalam! Nawet zaczelam sie modlic!
          Ciesze sie z tego ze mam normalny, dom, meza zdrowe dziecko.
          Przykro mi ze bylas w takiej a nie innej sytuacji.
          Niewiem jakbym sie zachowala gdybym byla na Twoim miejscu??? Moze tak jak Ty
          tego niewiem.
          Dzis znowu zaczynam marzyc... Moze sie uda miec drugiego bobaska... Bede
          walczyc!!!
          Przepraszam jezeli w jakis sposob odebralas ze Cie oskarzylam i potepilam.
          Ewa

          • figgin1 Re: do jasmina771 !!!! 27.06.08, 11:08
            Może w takim razie adoptujesz?
      • delayla Re: moja historia do jasmina771 12.08.08, 12:58
        Czy widzisz róznice między "PLANOWANA I WYCZEKIWANA Z UKOCHANYM", a "NIECHCIANA
        WPADKA Z JEDNORAZOWEJ PRZYGODY" ?
    • ewaizabela Re: moja historia 21.02.06, 14:43
      Ile masz lat Jasmino?
      • jasmina771 Re: moja historia 21.02.06, 22:09
        28
        • ewaizabela Re: moja historia 24.02.06, 16:44
          Jasmino, na pewno jeszcze przyjdzie czas na wszystko, co dobre. Badz pewna, ze
          podjelas wlasciwa decyzje, choc to decyzaj nalezaca do bardzo trudnych.
    • martajakimowicz Re: moja historia 24.02.06, 03:46
      Kazda kobieta powinna miec prawo decydowac o swoim zyciu,nie oceniam cie
      negatywnie,bo sa sytuacje w zyciu,ktore wymagaja od nas takich,a nie innych
      krokow,sama jestem mama 7 miesiecznej dziewczynki.jak bylam w
      ciazy,dowiedzialam sie ze dziecko moze miec zespol Downa,przyznam ze jak
      lekarka powiedziala ze moge usunac cize do 24 tygodnia(w Stanach aborcja jest
      legalna),to zastanawialam sie nad tym,czulam juz ruchy,zrobilam jednak
      amniopunkcje genetyczna,ktora wykluczyla ta wade.Eliza jest zdrowym,radosnym
      bobasem.Wiem zew Polsce wiele kobiet po zlych wynikach krwi na wady genetyczne
      usuwa,zawsze trzeba sie upewnic,bo czesciej sa pomylki,niz prawda.Gdybym byla
      zgwalcona napewno bym nie chciala urodzic.W zyciu lepiej jest pamietac o
      zabezpieczeniu,niz miec potem takie problemy.Latwo jest nam oceniac
      innych,ciekawe jakbysmy sie zachowali.Kazdy mowi,ja nie,a przyjdzie co do
      czego ......
      • elawe Re: moja historia 25.02.06, 09:53
        Witam widzę że forum dopiero rusza. Zapraszam na stronę www.aborcja.end.pl tam
        tez sa historie dziewczyn, które usuneły ciążę. jeśłi ktoś chciałbycos
        powiedzieć na temat swojej aborcji zapraszam do wziecia udziału w ankiecie.
        Pozdrawiam
      • misscraft Re: moja historia 08.03.06, 23:22
        Do 24tygodnia?!? przecież to już prawie 6 miesiąc nawet wtedy może się urodzić
        wcześniak (z przeżycie jego już gorzej) Zawsze byłam pewna, że do 3 miesiąca
        jest to dopuszczalne, kiedy nie jest jeszcze dobrze wykształcony układ nerwowy.
        • tierieszkowa Re: moja historia 21.09.07, 22:35
          Do 24 tygodnia, ale tylko jesli plod ma jakies wady lub istnieje
          ryzyko urodzenia ciezko chorego/martwego/niezdolnego do
          samodzielnego zycia dziecka. W kazdym innym przypadku aborcje mozna
          przeprowadzic rowniez tylko do 3 miesiaca ciazy.

          Nie ma sie wiec co niezdrowo podniecac. Szczegolnie, ze ostatnio
          wszedl projekt aby takiej poznej aborcji zakazac.
    • mam6lat Re: moja historia 25.02.06, 20:45
      jasmina771 - Twoja opwiesc jest jak najbardziej subiektywna - Twój wybór
      wierze, ze najlepszy....dla Ciebie;
      nie dałaś życ jednemu człowiekowi, może szkoda może nie- nie wiadomo kim by
      byl...przestępcą czy naukowcem - Ty poniesiesz odpowoidzialność;
      Dla mnie aborcja jest złem, nawet jesli jest nieinwazyjna (dla ciebie)
      zabieranie życia komukolwiek jest złe,
      zadawanie bólu tez
      i hedonistyczne podchodzenie do życia - też;
      jestem jak widać "orędownikiem takiej (antyaborcyjnej)
      postawy (bo nie jest prawdą, że takich)
      spotkać można wśród
      mężczyzn i zdewociałych kobiet w wieku zaawansowanym, które poza "swoim
      podwórkiem" świata nie widzą..."(jestem młoda, po studiach - 2 kierunki
      przyrodnioczy i humanistyczny, mieszkam w dużym mieście i lubię cieszyć się
      zyciem)
      cenie swoje życie, cenię zycie innych, nawet tych 4-tyg po poczęciu
      i nie rozumiem jak można dawac d..y
      komuś kogo się nie kocha
      • jasmina771 Re: moja historia 25.02.06, 21:05
        mam6lat napisała:

        > jasmina771 - Twoja opwiesc jest jak najbardziej subiektywna - Twój wybór
        > wierze, ze najlepszy....dla Ciebie;

        no cóż... historia każdego człowieka opowiedziana przez neigo samego jest jak
        najbardziej subiektywna. nigdy nie mówiłam że jest inaczej. zapewne chodzi ci o
        tytuł FORUM. jak widzisz, to tytuł forum a nei mojego postu. po prostu chciałam
        by było to miejsce gdzie dziewczyny które są w takiej sytuacji nei bały sie
        wejść...

        > nie dałaś życ jednemu człowiekowi, może szkoda może nie- nie wiadomo kim by
        > byl...przestępcą czy naukowcem - Ty poniesiesz odpowoidzialność;
        dokładnie...

        > Dla mnie aborcja jest złem, nawet jesli jest nieinwazyjna (dla ciebie)
        > zabieranie życia komukolwiek jest złe,
        > zadawanie bólu tez
        > i hedonistyczne podchodzenie do życia - też;
        > jestem jak widać "orędownikiem takiej (antyaborcyjnej)
        > postawy (bo nie jest prawdą, że takich)
        > spotkać można wśród
        > mężczyzn i zdewociałych kobiet w wieku zaawansowanym, które poza "swoim
        > podwórkiem" świata nie widzą..."(jestem młoda, po studiach - 2 kierunki
        > przyrodnioczy i humanistyczny, mieszkam w dużym mieście i lubię cieszyć się
        > zyciem)

        każdy ma prawo do swojego stanowiska, do własnych przekonań. tak samo ty jak i
        ja. nigdy nie twierdziłam inaczej. wcale nei jest dla mnie zaaskoczeniem, że
        nie jesteś zdewociałą kobietą w zaawansowanym wieku. po prostu wierzysz w to co
        wierzysz i bronisz swojego spojrzenia na świat. ja to rozumiem. musze przyznac
        że ja zawsze byłam bardziej liberalna jeżeli chodzi o aborcję, ale zawsze
        twierdziłam, ze sama bym sie na nią nei zdecydowała. jak widać praktyka
        zweryfikowała moje mocne słowa, w które kiedyś tak wierzyłam.

        > cenie swoje życie, cenię zycie innych, nawet tych 4-tyg po poczęciu
        > i nie rozumiem jak można dawac d..y
        > komuś kogo się nie kocha

        bardzo mocne słowa.... może jest w nich ziarno prawdy, bo faktycznie obecnie
        troche moze zbyt lekko podchodzi sie do tematu seksu.. no ale nie każdy ma tak
        mocne i silne zasady jak Ty i nei każdy potrafi sie ich tak konsekwentnie
        trzymać. a za chwilę słabosci sie płaci....
        nie uważam, ze "dałam dupy" jak sie uprzejmie wyraziłaś. po prostu poszłam do
        łóżka dla przyjemnosci wzajemnej. to był zwykły seks, bardzo przyjemny ale nic
        wiecej... jesteśmy już duże, wiec nie musimy udawać, że takei rzeczy sie nei
        zdarzają...
        to że nie rozumiesz to widać.... jestem ciekawa po co tu zajrzałaś i po co
        napisałaś?
        to że lubisz oceniać innych i ferrować wyroki to sie da łatwo zauważyć.. pewnie
        pisząc tutaj powinnam sie tego spodziewać.. i tak właśnie jest... ale z tego co
        napisałaś przebija duża agresja... chyba jednak nei wszytskow Twoim życiu
        układa sie tak dobrze i nei ze wszytskiego jesteś zadowolona, skoro szukasz
        takich sposobów na podniesienie sobie nastroju.
        Owszem zrobiłam coś trudnego, ciężkiego i bedę żyła z konsekwencjami.. nei
        znacvzy to że sie załamie albo życie straci dla mnei sens... ale tak naprawdę
        co jest w moim sercu wiem tylko ja... i co zrobiłam i dlaczego też wiem tylko
        ja.... bardzo łatwo jest kogoś oceniać... spróbowac zrozumieć to juz jest
        sztuka która najwyraźniej na tym etapie Twojego życia jest jeszcze za trudna, a
        żadne fakultety nei zapewnią czegoś co sie nazywa - empatia.
        nie zrozum mnie źle, wcale jej od Ciebie nie oczekuje ani sie nei domafgam, ale
        słowa których użyłaś i sposób w jaki to zrobiłaś wiele o Tobie mówią...
        masz oczywiście do tego prawo bo sama sie wystawiłam na ocenę pisząc tutaj to
        co napisałam.... ale gdybym to ja była przeciwniczką aborcji i chciała napisać
        coś do takiej dziewczyny która to zrobiła.. to brzmiałoby to napewno
        inaczej....
        napisałas, ze cenisz zycie swoje i innych.. ale rozumiem, ze ja już sie do tej
        kategorii nei zaliczam...

        • mku123 Re: moja historia 19.08.06, 12:22
          Dzięku za to forum. Jesteś mądrą, wartościową osobą i noś głowę w
          górze.pozdrawiam ciepło M
    • asiax18 Re: moja historia 25.02.06, 21:34
      Nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi lecz tylko kilka pierwszych. Zastanawiam
      się co skłania kobiety do sexu bez miłości? To jest okropne, jak można pójść do
      łóżka z obcym facetem? Jedno jest pewne- sex wiąże się z odpowiedzialnością,
      Tobie jej zabrakło i przez to człowiek stracił życie. Racja, nie wiadomo czy
      człowiek ten byłby przestepcą czy może wynalazcą leku na raka, jedno jest pewne-
      zabiłaś je, bo pochopnie poszłaś na numerek z jakimś tam facetem. I TO JEST
      MOJE ZDANIE, którego mi nie odbierzecie. Mam nadzieję że poniesiesz tego
      konsekwencje. Pozdrawiam
      • jasmina771 Re: moja historia 25.02.06, 22:41
        a co skłądnia ludzi do seksu bez miłości? dlaczego faceci moga śmiało i bez
        skrępowania uprawiac seks bez miłosci ale jak robi to kobieta to jest to
        juzobraza wszelkiej moralnosci??
        nikt nie ma zamiaru niczego ci odbierać, nei wiem skad wogóle taki pomysł???

        ja nie uważam że kogoś zabiłam, nie dałam szansy na na to by to życie powstało,
        tak, ale nie zabiłam. to jest moje zdanie.
        "mam nadzieje, że poniesiesz tego konsekwencje" - rozumiem, że życzysz mi
        wszytskiego co najgorsze... uważaj co życzysz innym bo moze wrócić do Ciebie....
        a co do mnie, mojej sytuacji i kary.... której pewnie niektóre osoby bardzo mi
        życzą, no cóż karą jest to że tego dziecka mieć nie będę, a ni jego ani jego
        miłości. to chyba jest największa kara, ale to był mój wybór. i uwierz mi
        potrafię z tym żyć, gdyby było inaczej to bym tego nei zrobiła.
        wiem, że chciałabyś widzieć swiat w dwóch kolorach - czany i biały, ale
        pomiędzy nimi jest jeszce ogromna paleta innych odcieni, kiedyś sie sama o tym
        przekonasz, mam tylko że nei w tak drastyczny sposób jak ja, i że ktos ci wtedy
        poda pomocną dłoń a zanim obrzuci cię błotem zastanowi się chwile i spojrzy w
        swoje serce, czy naprawde moze to robić... bo podobno nikt nie ma prawa sądzić
        drugiego cżłowieka, no w każdym razie nie drugi człowiek.
        • skp110 Re: moja historia 20.03.06, 23:28
          Co tu mówić o miłości do obcego człowieka jak nie ma sie go dla własnego
          dziecka, tylko do własnych zachcianek
      • giovannats mściwość? 27.02.06, 03:57
        asiax18 napisała: Mam nadzieję że poniesiesz tego
        > konsekwencje.
        Ach, ile w tym miłości bliźniego, ile szacunku dla życia! (Wszak jasmina771
        żyje, nie jest TYLKo macicą, prawda?).
        Kto nie postępuje wg moich zasad - niech go dunder świśnie!
        Tylko jedno malutkie pytanie - skoro tak szanujesz istotę, która nie zaistniała
        (cieleśnie - o duszy nie wiemy) a nie potrafisz szanować czlowieka o innych
        poglądach, to kto Ci uwierzy, że wiesz, co to "szacunek"?
        • goskapa Re: mściwość? 27.02.06, 19:06
          Do jasmine.Jestem mezatka,mama dwojki wspanialych urwisow i nie wyobrazam sobie
          zycia bez nich.Nie znaczy to,ze cie potepiam lecz wrecz przeciwnie bo wiem ile
          taka decyzja cie kosztowala.Kiedys bylam w podobnej sytuacji....wybor nalezal
          tylko do mnie.Co zrobilam?Juz teraz to niewazne,nie chcialam o tym pisac,ale
          rozumie cie.Kobieto to twoja d...a i nik nie ma prawa cie osadzac.Trzymaj
          wysoko glowe,jestes kobieta ktora dokonala takiego a nie innego wyboru i to
          tylko i wylacznie twoja sprawa a komu sie to nie podoba niech sie nie wypowiada
          tylko pomysli o sobie czy jest taki swiety...
        • skp110 Re: mściwość? 20.03.06, 23:32
          a ty szanujesz mordercę albo złodzieja
    • anullkaa1 Re: moja historia 09.03.06, 17:34
      Ja rozumiem cie doskonale.moze dlatego ze mam ten sam problem.dzis zrobilam
      test i jak sie okazalo z wynikiem pozytywnym.jestem zrozpaczona.nie chce tego
      dziecka.moj chlopak(jestesmy razem od 8miesiecy) respektuje moja decyzje i
      rozumie ze jestem mloda musze studiowac i ciaza zniszczylaby moje zycie.tylko
      ja nie wiem do kogo sie zwrocic i czuje sie bardzo zagubiona.macie jakies rady
      dla osob w takiej sytuacji jak ja?
      • cirri18 Re: moja historia 12.03.06, 13:19
        moja historia: nieplanowana ciaza, gelbokie zastanowienie, rozmowa z partnerem,
        rozpatrzenie za i przeciw, i uczucie ulgi i spokoju po podjeciu decyzji zgodnej
        ze soba..wizyty u ginekologa, rozmowa, ustawowe odczekanie po poradzie,
        Mifygene pod opieka lekarza, teraz 2 tygodnie po: zadowolenie z tego, ze w
        Niemczech aborcja jest dozwolona i ze nie mieszkam w Polsce gdzie bym takiej
        mozliwosci nie miala.
        zadnego zalu, bo decyzja byla moja, mialam 100% oparcie w partnerze, jakiejbym
        nie podjela.
        • skp110 Re: moja historia 20.03.06, 23:26
          mialam 100% oparcie w partnerze
          Ale dziecko nie miało ani 1 % oparcia w matce i ojcu
          • delayla Re: moja historia 12.08.08, 13:03
            tak, bo tam nie było żadnego dziecka:)
      • utka Re: moja historia 23.03.06, 11:39
        polecam inne fora o aborcji - np prywatne forum Kizdam47 - blizna2.

        Znajdziesz tam mnostwo dziewczyn, kotre bylo w tej samej sytuacji i z takich
        samych jak Ty powodow ciaze usunelo i ... teraz oddalyby wszystko, naprawde
        wszystko, zeby ten czas cofnac. Wbrew pozorom zabicie wlasnego dziecka, niczego
        u nich nie rozwiazalo, a niepotrzebnie wprowadzilo jedynie w cholerna depresje
        i olbrzymie poczucie winy.

        Prosze zastanow sie dobrze, zanim podejmiesz decyzje. Chlopak respektuje Twoja
        decyzje, bo tak mu latwiej, bo dzieki temu spada z niego odpowiedzialnosc za to
        dziecko, bo tak najprosciej, dac kase i miec problem z glowy. Ja z takiego
        chlopaka absolutnie dumna bym nie byla ... Dzis jest jutro moze go nie byc ...
        I wyrzutow sumienia nie bedzie miec zadnych, bo to nie on podda sie aborcji ...
        Ty z tym zostaniesz ...

        prosze przemysl sprawe dobrze ...

        Na forum Aborcja jest mnostwo mlodych matek, ktore zdecydowaly sie urodzic i
        powiedza Ci, ze male dziecko w niczym nie przeszkadza, ze studia z dzieckiem
        skonczysz, ciekawa prace znajdziesz, podrozowac mozesz z dzieckiem i tysiac
        innych rzeczy wspolnie z nim robic ... Milosc do dziecka (macierzynstwo) i
        bezwarunkowa milosc dziecka dodaje skrzydel ...
    • wzr1 ale ostatecznie postanowiłam usunąć. - żle 20.03.06, 23:23
      napisalaś postanowiłaś zabić
      • cirri18 re 22.03.06, 19:15
        nie, nie pozwolilam ciazy sie rozwinac, byla na tyle mloda, ze na usg nawet
        pecherzyka nie bylo widac nie mowiac o biciu serca itp...
        rownie dobrze, mozesz powiedziec, ze zabijam, bo inne komorki jajowe nie sa
        wykorzystane, czy jak po seksie ide do ubikacji zrobic siku i pozbyc sie
        plemnikow przy okazji..
        a tak wogole forum nazywa sie aborcja - obiektywnie, nie przeszlas tego - nie
        wypowiadaj sie, jest dosc innych forow gdzie innych krytykowac mozesz
        • alicja0 Re: re 22.03.06, 22:06
          cirri18 napisała:

          > nie, nie pozwolilam ciazy sie rozwinac, byla na tyle mloda, ze na usg nawet
          > pecherzyka nie bylo widac nie mowiac o biciu serca itp...

          Cóz, USG to tylko narzędzie badawcze i to niedoskonałe, a nie wyrocznia. To, że
          czegoś nie widać, to nie znaczy, że nie istnieje. Pewno do bicia serca było
          jeszcze za wcześnie, ale "coś" się jednak w Twoim organiźmie zmieniło, skoro
          stwierdziłaś, że byłaś w ciąży.
          • dariao Re: re 28.03.06, 15:12
            Chcialam sie wyrazic obiektywnie - tak jak brzmi tytul tego forum. - aborcja
            jest zabiciem czlowieka. Ja nie chce oceniac czy oskarzac innych (nie jestem
            Bogiem) ale skoro mamy byc obiektywne to - aborcja jest jednak zabiciem
            czlowieka - z ktorej strony by na to nie patrzec.Nie wazne czy to jest
            niechciany "prezent", czy tylko "pecherzyk" - jest to zabicie istninia
            ludzkiego.
    • makud Re: moja historia 20.05.06, 23:02
      Tolerancja - oczywiście!Kazdy ma prawo do decydowania o sobie...Tylko trochę
      się dziwię ,bo kiedy jakiś zwyrodnialec zabije dzieciaka,to wszyscy najchętniej
      by go powiesili na rynku, a jeśli chodzi o aborcję to sto głosów w obronie...
      • nabiki Re: moja historia 08.06.06, 20:41
        101 glos w obronie:) Mam nadzieje,ze nigdy nie bede musiala podejmowac tego
        rodzaju decyzji, ale podziwiam Cie, jasmino, ze potrafilas to zrobic, z pelna
        swiadomoscia, ale bez wmawianaia sobie depresji i poczucia winy. Podziwiam
        rowniez za rozpoczecie tego forum, musialas byc swiadoma, ze pojawi sie mnostwo
        osob, ktore beda uwazaly ze maja prawo zmieszac cie z blotem.
        Jestem weganka i nie uwazam aborcji za wieksza zbrodnie niz zjedzenie jajka.
        Wiekszosc ludzi jakos z tym zyje, prawda?
        • wzr1 Re: moja historia 18.06.06, 01:16
          > Jestem weganka i nie uwazam aborcji za wieksza zbrodnie niz zjedzenie jajka.
          > Wiekszosc ludzi jakos z tym zyje, prawda?

          Tak mało który morderca w akcie skruchy odbiera sobie życie
    • makud Re: moja historia 18.06.06, 09:26
      > Jestem weganka i nie uwazam aborcji za wieksza zbrodnie niz zjedzenie jajka.
      > Wiekszosc ludzi jakos z tym zyje, prawda?
      No właśnie.To zawsze będzie zależało od tego w co sie wierzy..
      • skp110 Re: moja historia 24.06.06, 21:19
        > No właśnie.To zawsze będzie zależało od tego w co sie wierzy..

        A może bardziej zależy od tego czy doąży się do prawdy czy do wygody,
        • zdanka1 Re: moja historia 26.06.06, 20:54
          Każdy człwoeik dazy do wygody - najczesciej dazy tam facet, który nei ma nawet
          ochoty usłyszeć o tym, ze będzie ojcem. O dziwo jednak kobieta nei maprawa tam
          dażyć, bo ja bóg astworzył dla niewygody, jak tu nuiektórzy twierdzą.To pzrede
          wszystkim zależy od tego, czy jest sie samotną kobietą w ciązy, na ktorą wypiął
          się ojciec dziecka, czy jest się zakochaną kobieta, która kocha swojego
          partnera i jest przez niego kochana Tak samo, jak zależy to od tego, czy jest
          sie kobietą czy męzczyzną , zalezy to też od tego, czy mieszka się w Polsce,
          ggdzie robi sie to pokątnie, czy 400 km dalej na południe, w Czechach, gdzie
          dostaje się izolatkę w szpitalu państwowym i płaci na warunki polskie grosze,
          to zależy od setek róznych rzeczy, ale najmniej zalezy to od tego, kto nigdy
          przed taka decyzja nie stanał, zatem powinien mieć na tyle odwagi, aby milczeć,
          zamiast moralizowac, albo moralizować zakładając rodzinny dom dziecka dla 10
          dzieci nie mających rodziców.

          A co do autorki postu i forum. Weszłam tu z czystej ciekawości - sama znam dwie
          osoby po, niestety nei dotknał ich syndrom "depresji mordercy dziecka poczetego
          i zabitego"(jak to się mówi w Polsce)- choć większość obrońców zycia , zyczy im
          tego z całej mocy i chęci. Weim, jak trudne są to czasem decyzje i jak
          pogmatwane historie - co sie stało to sie nei odstanie - na pewno trafisz
          kiedyś na tę osobę i bedziesz miała dzieci, czego ci szczerze zyczę . W sumie
          spodziwałam sie, ze na tym forum, jak i na kazdym innym w Polsce non stop bedą
          sie przewalać pouczajacy o morderstwie...szkoda, ze nie pouczają nigdzie o
          antykoncepcji, albo o pomocy dla ofiar gwałtów - przyniosłoby to więcej
          pozytku;/
          • fr-uuu Re: moja historia 28.06.06, 23:01
            jasmino,zgadzam się z TObą w pełni,co prawda nigdy nie byłam zmuszona do
            podejmowania podobnej decyzji(choć nie wiem,czy nie będę...)
            ale masz rację ,świat nie jest czarno-biały,to ,co dla jednych jest najlepszym
            rozwiązaniem ,nie musi być najlepsze dla innych
            rozumiem Cię
          • kizdam47 Re: fajnie i mądrze piszesz, Zdanka1:) 28.06.06, 23:29

          • wzr1 Re: moja historia 04.07.06, 23:05
            > Każdy człwoeik dazy do wygody - najczesciej dazy tam facet, który nei ma
            nawet
            > ochoty usłyszeć o tym, ze będzie ojcem. O dziwo jednak kobieta nei maprawa
            tam
            > dażyć, bo ja bóg astworzył dla niewygody

            Tatuś dziecka o ile wiem może być przymuszony sądownie do łożenia na potomka-
            czyli trudno mówić chcąć mówić obiektywnie że jest on stworzony tylko do wygody

            To pzrede
            > wszystkim zależy od tego, czy jest sie samotną kobietą w ciązy, na ktorą
            wypiął
            >
            > się ojciec dziecka, czy jest się zakochaną kobieta, która kocha swojego
            > partnera i jest przez niego kochana Tak samo, jak zależy to od tego, czy jest
            > sie kobietą czy męzczyzną , zalezy to też od tego

            Bzdura, czy człowiek dorosły który jest nie kochany przez nikogo nie ma prawa
            do życia, napewno nie. Dlatego dziecko choćby było nieoczekiwane ani przez ojca
            ani przez matkę ma prawo do życia takie samo jak dziecko które jest oczekiwane
            przez wszystkich

            > zalezy to też od tego, czy mieszka się w Polsce,
            > ggdzie robi sie to pokątnie, czy 400 km dalej na południe, w Czechach, gdzie
            > dostaje się izolatkę w szpitalu państwowym
            A w RPE bili murzynów, bo takie mieli prawo ale czy my też powinniśmy popzwalać
            bić murzynów u nas

            >kto nigdy przed taka decyzja nie stanał, zatem powinien mieć na tyle odwagi,
            >aby milczeć
            Nie wolno milczeć widząć zbrodnie

            > osoby po, niestety nei dotknał ich syndrom "depresji mordercy dziecka
            >poczetego
            Nie każdy morderca ma wyrzuty sumienia, niektórzy nawet są zadowoleni że zabili



    • makud Re: moja historia 30.06.06, 19:22
      droga zdanko1 nie możesz wiedzieć tego ile osób spośród "moralizujących" na tym
      forum też kiedyś stanęło przed tym trudnym wyborem i co wybrały...
    • maja771 wazne 23.09.06, 22:26
      wyslalam ci maila:)
      • ewa1611 Re: wazne 25.02.07, 22:01
        Aborcja-bardzo trudna decyzja. Ja podziwiam osoby,które na nią się zdecydowały,każda miała inny powód i każda na swój sposób cierpi do dziś. Przez moment też myślałam o takiej ewentualności, dziś cieszę się,że tego nie zrobiłam.
        • ewa1611 Re: wazne 25.02.07, 22:04
          Kiedyś,gdzieś przeczytałam, że Matki,które usunęły nie powinny w dniu św.Jana jeśc poziomek aby nie zabrakło ich w niebie dla nienarodzonych.
    • nadiasanderson Re: moja historia 07.09.07, 14:25
      po aborcji...


      doskonale rozumiem twoja sytuacje zajscie w niechciana ciaze to
      moment w zyciu kobiety,kiedy musibyc egoistka i wybrac dla siebie to
      co najlepsze
      ja w ciaze zaszlam w wieku 17 lat...wczesnie duzo za
      wczesnie,uprzedzajac zlosliwe komentarze nie puszczalam sie i nie
      sypialam z kim popadnie,mialam stalego kochajacego partnera przez
      blisko 2 lata,zawsze sie zabezpieczalismy ale pewnego razu
      zawiodlo...o ciazy dowiedzialam sie w pierwszym miesiacu,bylam
      przerazona,mnostwo czarnych mysli nachodzilo mnie w każdej
      sekundzie:jak sie wszystko ulozy ?co bedzie dalej?moj partner
      wspieral mnie jak tylko mogl wlasciwie cieszyl sie,jego optymizm mi
      sie udzielal,na drugi dzien powiedzielismy mojej mamie,wiadomosc
      zwalila ja z nog,ale zachowala zimna krew wiedziała ze musi być
      odwazna za nas obie.Od razu pojechalismy na spotkanie z tata mojego
      chlopaka ,dlluuugo rozmawialiśmy ku mojemu zdziwieniu jego tata byl
      po prostu wniebowzięty,miał czterech synow bardzo wyczekiwal na
      pierwszego wnuka od razu zaproponowal ,a wrecz nalegal na
      zamieszkanie u niego w domu,oferowal pieniadze na start,w ciagu ok
      godziny zaplanowali moje zycie :rezygnacja ze szkoly,slub za trzy
      miesiace,mieszkanie przygotowne ,wszystko cudownie...tylko ja …ja
      wcale nie widzialam sie w tej roli denerwowalo mnie ze tak szybko
      podjeli decyzje o tym co powinnam zrobic, juz nie bylam przerazona
      bylam po prostu wsciekla na siebie na nich na wszystkich, którzy
      uwazali ,ze wiedza co jest dla mnie najlepsze,nie chcialam sie
      wyprowadzac, nie chcialam rzygnowac ze szkoy i przyjaciol,wreszcie
      nie chcialam rodzic i złączyć zycia z mezczyzna z powodu
      dziecka,po pierwsze:miala byc matura,wyjazd na
      studia,praca,niezaleznosc,doswiadczenia ,zabawa ,a nie zamkniecie w
      czterech scianach,pranie,sprzatanie ,gotowanie ,wychowywanie
      dziecka (17 latka która sama jest jeszcze dzieckiem)co z tego ze
      moglam liczyc na pomoc i wsparcie,chcialam latac,a ktos zlosliwie
      podcinal mi skrzydla.Rodzice byli nie tyle zawiedzeni mna co
      strasznie smutni mama plakala ,tata milczal wciąż się
      zamartwiając,powiedzieli ze mi pomoga.Przeplakalam kilka nocy ,w
      koncu dotarlo do mnie ze wlasciwie mam wybor ze nie musi byc tak jak
      chca inni ,mam wsparcie rodziny i moge zadecydowac o wlasnym zycu.
      Nastepnego dnia powiedzialam mamie ze nie chce rodzic,nie chce
      konczyc beztroskiego zycia na samym jego starcie,poprosilam ja o
      pomoc w usunieciu ciazy,pracowala sluzbie zdrowia wiec nie mialysmy
      problemu ze znalezieniem specjalisty ktory podjal by sie
      zabiegu...najgorszym problemem(dla mnie) bylo powiadomienie o tym
      ojca dziecka...w ten sam dzien pojechalam mu powiedziec ,poplakal
      sie powiedzial ze nie chce mnie znac,ze moge zrobic jak uwazam,ale
      nie mam juz po co do niego wracac...trudno mi sie bylo z tym
      pogodzic aczkolwiek spodziewalam sie takiej reakcji, bylam egoistka
      mimo to wiedzialam ze robie dobrze…w dniu zabiegu...denerwowalam sie
      jak przed kazda operacja ale,gdy juz wybudzilam sie z narkozy i
      uslyszalam od lekarza,ze wszystko w porzadku,nie pooczulam nic
      innego jak tylko ogromna ulge wszystkie nerwy obawy odeszly w
      zapomnienie…
      Nie jest prawda ze wszystkie kobiety, ktore poddaly sie aborcji maja
      plame na psychice, problemy ze soba i kontaktami z ludzmi ,prawda
      jest taka ze codziennie na swojej drodze spotykacie dziewczyny po
      zabiegach ,dziewczyny które daly sobie druga szanse,ja nie mialam
      zadnych wyrzutow sumienia ,dzien pozniej wrocilam
      do normalnego trybu zycia ,do szkoly,przykro mi bylo jedynie z
      powodu ze skrzywdzilam mezczyzne ktorego kochalam(nie dawalo mi to
      spokoju)jednak nie trwalo to dlugo,poniewaz moj ukochany bardzo
      szybko ulozyl sobie zycie z dziewczyna z ktora jak sie okazalo
      zdradzal mnie od ok pol roku...teraz mam 23 lata koncze studia i
      pracuje za granica,duzo podrozuje,spotykam ciekawych ludzi,jak na 23
      latke sporo osiagnelam i dalej sie rozwijam kocham swoje zycie,mam
      narzeczonego za 5 miesiecy spodziewamy sie dziecka…jestem
      szczesliwa...mysle ze to właściwy czas,mój czas,aborcje uwazam za
      jedna z najbardziej odwaznych i wlaciwych decyzji w moim
      zyciu,wlasciwie ta mozliwosc uratowala moje szczescie ,zycze
      wszystkim kobietom ,aby mialy możliwość decydowania o
      sobie,planowania zycia i żeby nikt im tego nie utrudnial…
      tak dla aborcji… punkt widzenia zalezy od miejsca siedzenia…
      • skp110 Re: moja historia 11.09.07, 18:13

        Najpierw
        > ja w ciaze zaszlam w wieku 17 lat...wczesnie duzo za
        > wczesnie,uprzedzajac zlosliwe komentarze nie puszczalam sie i nie
        > sypialam z kim popadnie,mialam stalego kochajacego partnera

        Potem
        > nie chcialam rzygnowac ze szkoy i przyjaciol,wreszcie
        > nie chcialam rodzic i złączyć zycia z mezczyzna z powodu

        Sumując jedyne w co można uwierzyć w wypowiedzi tej Pani to to że
        jest egoistką

        • ggigus jesli tak uwazasz, to jest to twoja sprawa 12.09.07, 22:16
          ja egoizmu nie widze,a zdrowy rozsadek
          • exotique Re: jesli tak uwazasz, to jest to twoja sprawa 27.06.08, 12:12
            Nawet bardzo duzo rozsadku jak na 17latke. Brawo.
            • envi Re: jesli tak uwazasz, to jest to twoja sprawa 01.08.08, 21:10
              ja mieszkam w UK i tu chyba nawet takie cos jak syndrom poaborcyjny czy inne
              tego typu brednie nie istnieja. Dlaczego w PL sie takie rzeczy dzieja??Dlaczego
              tylko w PL jest pelno takich nawidzonych ludzi ktorzy mowia dziecko o 4 tyg
              zygocie???
              • skp110 Re: jesli tak uwazasz, to jest to twoja sprawa 03.08.08, 22:45
                > ja mieszkam w UK i tu chyba nawet takie cos jak syndrom
                > poaborcyjny czy innetego typu brednie nie istnieja. Dlaczego w PL
                > sie takie rzeczy dzieja??
                Nie tylko w Polsce jest syndrom poaborcyjny? wszak klika tygodni
                temu w Wielkiej Brytani powiesiła się kobieta po zabiciu swojego
                nienarodzonego dziecka, i nawet Parlament brytyjsci o tym debatował.
                Dlaczego się o nim w Angli nie pisze, zapytaj Anglików dlaczego chcą
                być narodem bez przyszłości
                • delayla Re: jesli tak uwazasz, to jest to twoja sprawa 12.08.08, 13:09
                  >nienarodzonego dziecka

                  płodu - się mówi
                  • skp110 Re: jesli tak uwazasz, to jest to twoja sprawa 12.08.08, 18:36
                    > >nienarodzonego dziecka
                    >
                    > płodu - się mówi

                    Ale jeżeli się nie napisze "ludzkiego płodu" opis jest mało
                    precyzyjny.
                    Półd jest etapem rozwoju człowieka, a nie innym "gatunkiem" dlatego
                    należy pisać dokładnie aby nik nie miał wątpliwości
      • delayla Re: moja historia 12.08.08, 13:08
        wspaniałe decyzja :)
        Chłopak może i płakał - bo wiadomo, że on mógł mieć przed sobą jeszcze lata
        imprez i balowania, a to TY musiałabyś siedzieć z pieluchami..
        Każdy człowiek jest egoistą i sądzę, ze w momencie z którym chodzi o JEGO CAŁE
        ŻYCIE powinien nim być z potrójna mocą, bo żyjemy tylko raz...

        Życzę Tobie i twojej rodzince wszystkiego dobrego :)
        • skp110 Re: moja historia 12.08.08, 18:39
          > Każdy człowiek jest egoistą i sądzę, ze w momencie z którym chodzi
          > o JEGO CAŁEŻYCIE powinien nim być z potrójna mocą,

          Nie zrównój wszystkich z soba? Nie jest tak żle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka