pelikano73
20.03.06, 19:09
Jak wytłumaczyc facetowi, ktory ma dziecko z inna kobieta, (ale nigdy się nie
pobrali, bo to była wpadka, a nie pragnienie bycia rodziną), że to, że ma
dziecko, no oznacza, że musi być z jego matką? Nie chcę, żebny mnie ktos źle
zrozumiał - nie jestem za rozbijaniem rodzin, ale tu nigdy rodziny nie było.
Matce dziecka wydaje się, że on juz musi z nią byc, nie dopuszcza nawet
myśli, że on może kochać kogoś innego i to od jakiegos czasu. A jemu z kolei
się wydaje, że to, ze jest tatą, oznacza, ze musi byc tez partnerem dla matki
dziecka. A żyją z sobą jak pies z kotem, nie mieszają razem. Takie wielkie
udawactwo rodziny. Niby dla "dobra dziecka". A efekt taki, że dziecko ma
mętlik (na razie jest jeszcze za małe, ale kiedys zacznie myśleć), a on, i
ona są nieszczeslwi. Tylko że ona = matka dziecka, jest w tych
jędzowatych... "Nie ja, to żadna inna". A jak inna, to robi problemy z
widywaniem dziecka prze tatę. czy jest jakis sposób na takiego faceta, żeby
zmienił tok myślowy, podobnie jak na tę matkę?