Dodaj do ulubionych

właśnie umarło moje małżeństwo

20.06.06, 13:39
trwało 1 rok. dzisiaj mąż oświadczył, ze się wyprowadza, nie chce tak już
żyć - nie okazuję uczuć, jestem oschła, on wielokrotnie mi mówił jak sprawa
wygląda a ja nic...
on nie chce tego ciągnąc, a mi jakoś też się nie uśmiecha trwać tak jak
teraz - gdy on nie chce wracać do domu, rozmowy nic nie dają. Powiedział, że
nawet gdybym teraz zaczęła okazywać uczucia i tak w to nie uwierzy...
jesteśmy 5,5 roku razem, szkoda...
Obserwuj wątek
    • cala_w_kwiatkach Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 13:44
      to czemu nie okazywalas mu uczuc?
    • skorpionica11 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 13:44
      Trzeba bylo myslec wczesniej jak maz rozmawial z toba co mu nie pasuje. Wiadomo
      jesli sie nie staralas to predzej czy pozniej wasze malzenstwotwo musialo sie
      rozpasc.
      [Choc zawsze wina lezy po obu stronach]
      • gospodyni2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 13:46
        miałam duzo problemów w swojej rodzinie, chorobę ojca, jego śmierć, rozpad
        rodziny, to mnie pochłonęło bardziej niz mąż...
        • mickey.mouse Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 13:47
          Blad
    • akacja_79 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 13:45
      a czy prawdą jest to co on Ci zarzuca?
    • krwawabestia Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 13:47
      no to chyba dobrze ze sie rozstajecie powinnas byc szczesliwa :)
      • gospodyni2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 13:50
        taka sytuacja nie trwa od zawsze, jeszcze niedawno bylismy szczęśliwi, tylko
        jakos ja się rozminęłam z nim... zawsze o sobie i własnym życiu myślałam na
        końcu, wazniejsza była moja rodzina, rodzice, ich problemy, które spychali na
        mnie... i taki tego efekt.
        no cóż za błędy się płaci..
        • qurde1 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 21:29
          Przykre, bo niby Twoja wina,a jednak nie Twoja.
          To ze zajelas sie rodzicami tak bardzo, mozna zarzucic Ci jako
          blad,ale z drugiej strony jak moglas tego nie zrobic,choroba, smierc.
          To bardzo trudne zachowac taka"droge srodka", wbrew pozorom
          trudno zajac sie wlasciwie i sprawiedliwie w tym samym momencie
          wszystkimi ktorych kochamy,
          dlatego dokonujemy wyborow pod wzgledem wagi problemu na dany moment.
          Nikt nie moze oceniac Cie zle, w koncu tak czy inaczej Ty
          ponosisz konsekwencje swoich wyborow i tylko Ty.
          Zaznaczam, nie byly one zle(wybory), skoro tak zrobilas
          oznacza ze w tamtym momencie byly jedyne i wlasciwe.
          Nie karaj sie za to to moze i maz przestanie..."karac" Cie.
    • nombrilek Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 13:50
      A zanim wzieliście slub to wszystko było w porządku? przecież rok po ślubie to
      nie tak dużo
      • gospodyni2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 13:53
        wszystko było bardzo fajnie, mieliśmy maleńkie własne mieszkano, nic więcej nie
        trzeba było... potem przeprowadziliśmy się do większego i jakby odtąd coś sie
        zepsuło. widocznie jakies fatum mnie dopadło i popłynęłam w inna stronę..
        • nombrilek Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 13:55
          Nie chce prawic morałów, ale jesli braliście slub kościelny to może warto
          przypomniec sobie co wtedy przysiegaliście, w każdym związku sa kryzysy, ale
          trzeba walczyć i sie obustronnie starać :) Pozdrawiam
          • gospodyni2 Re: cywilny... 20.06.06, 13:57
            • nombrilek Re: cywilny... 20.06.06, 13:59
              Cywilny czy kościelny ... zawsze warto starać się jesli sie kochało, a zreszta
              w cywilnym tez chyba sie mówi "..i uczynie WSZYSTKO aby nasze małżeństwo było
              zgodne, szczęśliwe i trwałe.." a jesli wiesz ze tak bedziecie szczęśliwsi to
              nie ma sensu
          • krwawabestia Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 13:57
            ale ona składała tą przysiege pod przymusem społecznym
            i nie musi w takim razie jej spełnic
          • krwawabestia Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 13:58
            a z ciebie to jakas dewotka :)
            • nombrilek Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 14:01
              Wyobraź sobie ze nie, i do kościoła chodze kilka razy do roku, ale slub to nie
              kaprys, że jak cos tylko jest nie tak to nie ma co sie starac tylko odejsc,
              wziać rozwód, jesli tak sie podchodzi tonie rozumiem sensu brania slubu, dla
              prezentów? sukienki? nie wiem
    • kaktusik0 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 20.06.06, 21:36
      spróbuj o niego zawalczyć, jeśli oczywiście chcesz. Zerwij bliższe kontakty z
      rodziną - może trudny i nieprzyjemny krok, ale oni powinni zrozumieć Twoją
      sytuację. Próbować chyba zawsze warto...
      • wielo-kropek Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 04:58
        Najwidoczniej nie doroslas jeszcze do malzenstwa. swoj czas dla
        • wielo-kropek Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 05:06
          Przepraszam za powyzszy post, ktory sie jakos urwal. Poswiecac swoj czas dla
          rodziny, rozdzielac ich problemy itp. jest napewno dobrze widziane. Powinno
          tez byc docenione przez twojego meza. Jednak wydaje mi sie, ze nie
          zdajesz sobie sprawy z tego, ze maz to tez rodzina, w pierwszej
          kolejnosci. Musialas tam mocno zaniedbac swoje malzenstwo, skoro on
          zwija manele. Byc moze w miedzy czasie jakas inna kobieta zadbala o
          niego, kiedy ty bylas wlasnie zajeta mocno rodzina i jej problemami.
          Wydaje mi sie ze on kogos ma, bo "donikad" to on sie raczej nie wyprowadza.
    • kabe.wawa Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 07:43
      Jeśli nie wspierał Cię w trunej sytuacji rodzinnej (choroba i śmierć ojca)
      to znaczy, że to on nie dorósł do małżeństwa.
      Teraz jesteś bogatsza o to doświadczenie i postaraj ułożyć sobie życie od nowa,
      a temu panu podziękuj. Może kiedyś to zrozumie, chociaż są mężczyźni, którzy
      całe życie pozostają małymi chłopcami.
      • gospodyni2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 08:15
        próbowałam z nim jeszcze rozmawiać, prosiłam, kajałam się, niestety... nie ma
        mowy o ostatniej szansie. on mi nie ufa już w kwestii uczuć, tak powiedział..
        to juz chyba definitywnie świadczy o tym, że to koniec.
        jest mi żal i szkoda tych lat, tego co chcieliśmy budować i co osiągnęliśmy.ale
        z drugiej strony nic ja nie mogę zrobić. To on zdecydował.
        Wiem, że on nikogo nie ma.
        byc może chciałby abym teatralnym gestem rzuciła się i zablokowała drzwi,
        popłakała sie, ale ja tak nie umiem. może też zbyt lekko składam broń, ale
        widzę, e on już zdecydował... nie chcę też wysuwać argumentu, że zostawia mnie
        w żałobie po ojcu, z problemami, bo to chyba nie byłoby fair...
        • iglonus Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 09:00
          Niestey ze sposobu przedstawienia Twojej sytuacji wnioskuję, że tak do końca
          nie zależy Tobie na mężu. Ja sobie nie wyobrażam po pierwsze odrzucenia męża na
          drugi plan w jakiejkolwiek sytuacji (to jest najbliższa osoba, z którą ma się
          być do końca życia), po drugie powiedzenia "szkoda". Jakbyś po prostu przyjęła
          to do wiadomości. Kochając szczerze powinnaś całą siłą walczyć o niego! Wina
          jest po obu stronach, Ty go odepchnęłaś w trudnej sytuacji (ja w takim momencie
          zwracam się do męża, a nie go odrzucam, on nie wspierał Cię mimo wszystko, zbyt
          łatwo się poddal, a Ty zbyt łatwo przyjęłaś to do wiadomości. Jeśli po roku tak
          przedstawia się sytuacja, to wynika z tego, że nigdy nie było tak, jak powinno.
          Takie jest moje zdanie.

          WALCZ!!! (O ile Ci na nim zależy, bo jeśli nie, to nie warto)

          Pozdrawiam
      • login.kochanie Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 09:03
        Popieram kabe, są tacy mężczyźni , co jak dzieci i nieraz na dziecinne sposoby
        domagają się uwagi, bez względu na to co się dzieje z Tobą czy bliskimi,masz
        wszystko rzucić i skupić się na nich , bo jak nie to jesteś be
        • login.kochanie Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 09:05
          gospodyni, jeszcze jedno: czytam, że niektórzy tu próbują wepchnąć Cię w
          poczucie winy. Nie daj się, jeśli rozmawiałaś i przekonywałaś a on dalej swoje
          to poczekaj tylko jakiś czas, czy dojrzeje.
          • gospodyni2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 09:18
            mąż też chyba chciałby abym powalczyła, tylko jak??? Skoro dorosła osoba jest
            na nie, to poradźcie co robić? mam go bombardowac smsami, telefonami? Nie umiem
            na zawołanie się rozpłakać, a może łzy by tu pomogły...

            wiem, zepchnełam go na drugi plan - mój błąd.. niestety chciałam pomóc
            rodzinie, potem umarł ojciec i jakoś mi się priorytety odwróciły... ale zawsze
            wydawało mi się, że ludzie gdy się kochają to potrafią się dogadać, spróbować
            coś naprawić.. ja tego chcę, ale mąż już nie. więc chyba nie pozostaje mi nic
            innego jak się z tym pogodzić. nie jest łatwo sobie to uświadomić, nie siedze z
            miną obojętną na to co się stało.
            • jabbershy Re: właśnie umarło moje małżeństwo 22.06.06, 02:35
              hmmm wydaje mi sie ze chlop poczul sie odizolowany i odrzucony, mam na mysli
              ty + twoja rodzina i on. z mojego punktu widzenia, gdybys potrzebowala pomocy
              czy wsparcia - zwrocila bys sie sama do niego. prawdopodobnie czul sie
              niezrecznie, pakujac sie na sile w "nieswoje" sprawy lub zaangazowana w to
              wszystko nawet nie zwrocilas uwagi na jego proby pomocy.
              tak mi sie pomyslalo tylko

              moim zdaniem powinniscie wziasc kilka dni urlopu, wyjechac gdzies i w spokoju
              pogadac
              powodzenia
    • kryzolia Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 09:40
      Napisz do Niego list, w którym opisz jak chciałabyś ratowac to małżeństwo i jak
      postępować..... małe sanse ale wszytsko jest mozliwe.
      TYlko nie jestem pewna czy TY sama nie jesteś tak do końca przekonana o tym aby
      to ratować.........
    • ravicowa Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 12:56
      Czemu tak łatwo się poddajesz?Jeżeli on nikogo nie ma, jeśli - jak mówisz,
      chciałby poczuć się kimś ważnym, byś o niego zawalczyła, to zrób to! Jeśli Ci na
      nim bardzo nadal zależy. Mój tata też ciągle był bardziej dla swojej rodziny niż
      dla mojej mamy i ich małżeństwo się rozpadło. Jego rodzina wciąż wymagała od
      niego pomocy i maksymalnego zaangażowania w różne sprawy rodzinne (choroba
      babci, potem siostry, praca w dużym gospodarstwie). Po siedmiu latach samotności
      ułożył sobie życie, ale ta zadra w nim siedzi do dzisiaj, pewien żal do rodziny
      i poczucie straconej największej miłości. Do dzisiaj pomaga rodzinie bardzo, ale
      znajduje czas dla swojej też, odkąd jego druga żona powiedziała, że jeżeli się
      nic nie zmieni - skończy się rozwodem.Jeśli jesteś przekonana o swojej miłości
      do męża to zrób wszystko co możesz. Przynajmniej będziesz wiedziała, że
      próbowałaś naprawić.Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • gospodyni2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 12:59
        jakbym czytała o sobie...
        Chcę to naprawić, tylko JAK????? jakiego sposobu użyć, aby uwierzył, że mi na
        nim zależy...
        czuję strach w gardle bo chciałabym go przytulić, objąc, ale on już tego nie
        chce...
        • kachaa17 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 13:59
          coś mi tu nie gra. Czy w ciągu roku tak sie wszystko zdążyło pozmieniać, ze on
          zapomniał jak dobrze wam było? Wydaje mi się, że powinien być ci wsparciem w
          trudnej dla ciebie sytuacji jaką była śmierć ojca. To normalne że po tym byłaś
          skupiona na swoich uczuciach a nie jego - tak mi się wydaje. Ja od mego meża
          oczekiwałabym wsparcia a nie zostawienia mnie w trudnej sytuacji
          • ravicowa Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 15:20
            Ten pomysł z listem może jest warty zrealizowania? Zastanowiłam się nad słowami
            Kaachy 17. Z jednej strony ma rację. Jednak są różni ludzie, różne sytuacje. Im
            większa miłość, tym większy żal, gdy jest coś nie tak. Może mąż autorki wątku
            starał się być przy niej, pomagać, tylko ona odrzucała tę pomoc. Nie zauważała
            go. W końcu on stwierdził, że nie jest do niczego potrzebny. Co innego przeżywać
            swoje cierpienie wspólnie z ukochaną osobą i szukać w niej wsparcia, a co innego
            - zajmować się swoją rodziną, a męża traktować jak obcego.
          • ravicowa Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 15:27
            Chociaż z drugiej strony też oczekiwałabym od swojego męża wsparcia, trwania
            przy mnie w takiej sytuacji.Jednak na tę sytuację patrzę przez pryzmat
            doświadczeń moich rodziców. Wszystko ma dwa końce. Bezwzględne oddanie się
            swojej rodzinie, która wykorzystuje to bez żadnych granic doprowadza do właśnie
            takich skutków. Śmierć ojca autorki była może po prostu kulminacją.Rozumiem,
            trzeba pomagać. Są sytuacje, że oddajemy swój czas i energię bez reszty. Jednak
            trzeba to wszystko robić z drugą osobą, a nie obok niej, tak jakby jej to nie
            dotyczyło.
            • gospodyni2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 15:40
              dla męża wsparcie oznacza to, ze mnie przytuli, obejmie, a dla mnie wsparcie to
              usiąść i wspólnie pogadać, przeanalizować sytuacje, znaleźć wyjście, widzieć,
              że męża to interesuje, a nie że ja wymuszam pytając go: nawet nie spytasz co
              się tym temacie dalej dzieje?

              mój mąż nie bardzo chciał się mieszać w sprawy mojej rodziny i ja tez nie
              chciałam go wciągać w nie widząc, ze woli trzymać się w boku. więc w efekcie
              ciąnęłam tę naprawę rodziny sama. W wielu rzeczach mąż nie mógłby mi pomóc, bo
              nie jest mną i wielu rzeczy nie wie...
              • ravicowa Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 16:04
                W takim razie jednak Cię zawiódł, prawda? Pewnych rzeczy uczymy się w związku.
                Mąż nie nauczył się chyba wsparcia w takich ciężkich chwilach. Mam wrażenie, że
                masz do niego żal. Skoro piszesz - trudno.Może nie wszystko stracone - może
                terapia uzmysłowiłaby mu, że zawiódł, a Tobie - że mogłaś mu jednak opowiadać.
                Wtedy może by nauczył się słuchać i wspierać? Nie wiem, nie jestem
                psychologiem.Teraz rozchodzi się chyba o to, na ile Wasza miłość jest silna, i
                czy w ogóle jest. Jeśli bardzo kochasz - spróbuj ratować.Jednak tylko wtedy
                będzie miało to sens, gdy mąż zrozumie, że oczekujesz od niego więcej
                zaangażowania.Jeśli to zrozumie,zauważy też swoje błędy- Tobie będzie łatwiej mu
                wybaczyć i vice versa.
    • r69 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 18:17

      jak to? a co było przyczyną tego rozpadu??
      • wielo-kropek Re: właśnie umarło moje małżeństwo 21.06.06, 19:35
        Niektorzy tu sugeruja rozmowe. Czy nie uwazacie ze oni musieli na ten
        temat swojego problemu rozmawiac i to raczej czesto i gesto? Nie sadze
        zeby chlop doszedl do takiego postanowienia by ja zostawic ot tak sobie,
        bo tak mu sie zachcialo. Nie wyssal tez sobie tego z palca (jezeli juz,
        to raczej autorka ten watek raczej). Dla niego takie postanowienie z
        pewnoscia nie bylo latwa sprawa. Wolal nie mieszac sie w sprawy rodziny
        autorki zapewne dlatego gdyz uznal ze pomocnym tam byc nie moze. Byc
        moze probowal poczatkowo cos tam naprawiac ale szybko doszedl do
        wniosku, ze tak naprawde to on bardziej szkodzi niz pomaga (trudno jest w
        koncu wszystkim dogodzic). Autorke niezbyt potrafie zrozumiec w jednym
        wzgladzie. Z jednej strony ma sklonnosci i poczucie odpowiedzialnosci by
        pomagac rodzinie , z drugiej zas zaniedbuje swoja najblizsza (meza). Te
        sprawy mi tu koliduja. Najwidoczniej maz byl i jest mniej wazny dla niej. Rok
        czasu po smierci ojca jest wystarczajaco duzo czasu by "dojsc do normy".
        Przynajmniej twoj maz tak uznal. I jeszcze pytanie do tych co go
        obwiniaja. Jak bys sie czula majac meza dla ktorego bylabys tylko
        powietrzem, bo problemy rodzinny sa wazne dla niego, bo........., bo........
        wszystko inne tylko nie ty. Zapewne chcialabys odejsc od niego, czyz nie?
        • gospodyni2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 22.06.06, 06:20
          mój ojciec zmarł 2 miesiące temu, nie rok temu...
          • kachaa17 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 22.06.06, 08:09
            Ja mówię z własnego doświadczenia. Też jestem rok po ślubie i mam ciężką
            sytuację osobista - problemy ze sobą (nerwica lękowa, depresja)i mało jestem
            dla męża. Tzn. jestem bardzo skupiona na sobie. Ale tak sie składa, ze mój maż
            mnie wspiera i rozumie. I dlatego dziwię się postawie twojego męża tym bardziej
            że twój tato zmarł 2 mies. temu. To niewiele na uporanie się z przykrymi
            emocjami. A czy rok temu kiedy braliscie ślub to była też źle. A jeśli tak to
            czemu zdecydowaliscie sie na ślub. Nurtują mnie te pytania bo wydaje mi się, ze
            tak zdecydowana postawa twego męża po roku od ślubu jest co najmniej dziwna
            • gospodyni2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 22.06.06, 08:29
              rok temu było dobrze, wg męża po slubie się zaczęło...
              wczoraj znowu wybył na noc, do tej pory nie wrócił, nie wiem gdzie jest, bo nie
              u swoich rodziców... i co dzwonić? Pytac gdzie jest? dzwoniłam o 1 w nocy,
              powiedział, że się napił i to tyle...
              nie wiem czy to jest dorosłe zachowanie 30 letniego faceta, coraz bardziej
              wydaje mi się, że nie...
              • iglonus Re: właśnie umarło moje małżeństwo 22.06.06, 08:59
                Rzeczywiście, pomijając fakt nie wspierania Cię w trudnych chwilach, nawet
                jeśli go odpychałaś, to trochę dziwne, że już po roku małżeństwa tak chce
                odejść. I wychodzi sobie w nocy i nie mówi gdzie? Chyba masz prawo wiedzieć,
                żeby się nie denerować. W końcu razem żyjecie, więc pewne rzeczy należy sobie
                mówić. Takie milczenie, tajemnice, nie wróżą niczego dobrego. Może rzeczywiście
                ma kogoś? Bo inaczej nie widzę zrozumienia dla jego decyzji. Za szybko się
                poddał, a ślubowaliście być ze sobą do końca życia. Coś tu jest nie tak.
                Życzę rozwiąznia konfliktu. Pozdrawiam
                • kachaa17 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 22.06.06, 10:00
                  mi też sie wydaje, ze za dużą odpowiedzialnosć na siebie wzięłaś za swoje
                  małżeństwo. Nie znam całej sytuacji ale po twoim opisie widzę, ze to nie tylko
                  twoje postępowanie przyczyniło się do całej sytuacji
                  • gospodyni2 Re: wyprowadził sie... 23.06.06, 06:20
                    usłyszałam, że nie ma dla mnie uczuć, nie pociągam go, wypalił się...
                    powiedział kategoryczne nie...
                    Boże jak to boli słyszec, że jestem wg niego już tylko byłą żoną...
                    kiedy człowiek nie wie czy może on kiedys nie zapuka ponownie czy trzeba
                    zamknąć ten rozdział życia...
                    co robić, jak zapełnic pustkę... zbliża sie weekend, pozostaje mi płakać nad
                    cholernym tym wszystkim...
                    • kryzolia Re: wyprowadził sie... 23.06.06, 07:32
                      a dlaczego uważam , że Twój mąż nie ma nikogo?.....
                      • gospodyni2 Re: wyprowadził sie... 23.06.06, 07:38
                        po prostu o tym wiem, znam go i tego akurat jestem pewna.
                        • kachaa17 Re: wyprowadził sie... 23.06.06, 08:11
                          bardzo Ci współczuję. Jeśli on już podjął taką decyzję to nie licz, ze wróci.
                          Tylko pogodzenie się się z jego decyzją pomoze cie uporać sie z bólem. Bo jesli
                          będziesz liczyc na to ze wróci, to utkwisz w przeszłosci. A myślę, ze jeszcze
                          coś dobrego na Ciebie czeka. Płacz oczyszcza i pomaga. Trzymaj się.
                          • gospodyni2 Re: wyprowadził sie... 23.06.06, 08:14
                            jest mi bardzo, bardzo źle, ze na własne życzenie przegrałam swoje
                            małżeństwo...nie da się cofnąc czasu, ale nie chcę żyć bez niego. miałam
                            dzisiaj ochotę wjechac na jakies drzewo, sama nie wiem co plotę.. czy taki ból
                            kiedys mija...?
    • ravicowa Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 09:35
      Gdy Bóg zamyka drzwi otwiera gdzieś okno. Choć trudno Ci w to teraz uwierzyć
      będziesz jeszcze szczęśliwa.Potrzeba czasu, by wszystko sobie poukładać.
      Najgorsze minie.
      • gospodyni2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 09:40
        wiem, że tak jest, że trzeba czasu... na wszystko... ale i tak mi źle... teraz
        moge tylko rozpamiętywac to co było, ile było szczęśliwych, pieknych
        momentów...przeciez nie zawsze jest źle, prawda?

        zyczę mojemu mężowi, aby był szczęśliwy z kimś kto będzie lepszy ode mnie...aby
        zapomniał kiedyś i wybaczył mi tę zadrę którą ma w sercu przeze mnie...
        • kachaa17 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 10:02
          czy naprawdę tylko ty przyczyniłaś sie do rozpadu małżeństwa? Z tego co piszesz
          to całą winę bierzesz na siebie. Myślę, ze chyba go idealizujesz.
        • gabrysiuk Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 10:05
          gospodyni2 napisała:

          > wiem, że tak jest, że trzeba czasu... na wszystko... ale i tak mi źle...
          teraz
          > moge tylko rozpamiętywac to co było, ile było szczęśliwych, pieknych
          > momentów...przeciez nie zawsze jest źle, prawda?
          >
          > zyczę mojemu mężowi, aby był szczęśliwy z kimś kto będzie lepszy ode
          mnie...aby
          >
          > zapomniał kiedyś i wybaczył mi tę zadrę którą ma w sercu przeze mnie...

          Wyglada z tego co opisujesz, że to z niego kawał drania. Odchodzi od Ciebie
          kiedy jeszcze jesteś w żałobie bo w ciągu ostatniego roku nie poświęcałaś mu
          wystarczająco dużo czasu! Pomóż mu się pakować lepiej bo to egoista!
          Jeśli mi nie wierzysz to wyobraz sobie, że sytuacje się odwróciły i jemu ktoś z
          najbliższej rodziny zachorował i umarł... Odwróciłabyś się wtedy od niego
          raniąc go na koniec okrutnymi słowami?
          • gospodyni2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 10:16
            ja powiedziałam mężowi, że nigdy bym go nie zostawiła, no chyba że by mnie
            zdradził. ale ja jestem widać inna. różnica polega chyba na tym, ze ja go
            kocham, a on jedyne co czuje to żal, wyrzuty sumienia, że to on kończy, no i
            jakies uczucia koleżeńskie do mnie.
            chce odpocząć ode mnie, tego wszystkiego. Wczoraj spytałam go jak w kwestii
            formalnej rozwodu czyli wniosku do sądu itd., ale powiedział, ze nie ma do tego
            głowy.

            z drugiej strony nie chce posługiwac się argumentem żałoby. mąż powiedział, że
            już 2 m-ce przed śmiercią ojca chciał się wynieść, czyli z tego wniosek, że ta
            smierć po prostu opóźniła tylko ten fakt...
            • gabrysiuk Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 16:13
              gospodyni2 napisała:

              > z drugiej strony nie chce posługiwac się argumentem żałoby. mąż powiedział,
              że
              > już 2 m-ce przed śmiercią ojca chciał się wynieść, czyli z tego wniosek, że
              ta
              > smierć po prostu opóźniła tylko ten fakt...

              Nie chodzi przecież o to by traktować osobistą tragedię jako "argument" ale o
              to, że ona miała miejsce i że każdy normalny człowiek w jej obliczu przeżywa
              bardzo mocne, często uciązliwe dla otoczenia emocje. To NORMALNE, że sprawy
              rodzinne Cię w ostanim roku mocno pochloneły. To NORMALNE, że miałaś mniej
              czasu dla męża. Jeśli twój mąż nie chce na to spojrzeć z twojego punktu
              widzenia to może nie jest wart by o niego walczyć.

              Moim zdaniem powinnaś z nim poważnie porozmawiać o tym czego twój mąz tak
              naprawdę chce, czy jeszcze Cię kocha, czy chce z Tobą zacząć budować związek
              jeszcze raz. Może zaproponuj mu trochę czasu by od siebie odpocząć. Może on
              potrzebuje trochę czasu by za Tobą zatęsknić by zrozumieć,że jesteś mu
              potrzebna. Możliwe, że go troche ostatnio zaniedbywałas ale biorąc pod uwagę
              okoliczności miałaś do tego prawo. Jeśli nie chce Ci pomóc by razem uporać się
              z trudnosciami w związku, to może nie warto nalegać. Porozmiwaj z nim poważnie,
              ale nie błagaj na kolanach.
              • gospodyni2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 17:33
                własnie z nim rozmawiałam. on nie chce nic budowac, bo nie chce byc juz
                krzywdzony i uważa czas spędzany ze mna nawet gdybyśmy sie mieli spotkac jako
                znajomi za stracony...
                • gabrysiuk Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 19:26
                  gospodyni2 napisała:

                  > własnie z nim rozmawiałam. on nie chce nic budowac, bo nie chce byc juz
                  > krzywdzony i uważa czas spędzany ze mna nawet gdybyśmy sie mieli spotkac jako
                  > znajomi za stracony...

                  No patrz jakie z niego "biedactwo". Skoro tak bardzo go "skrzywdziłaś" martwiąc
                  się o twoją rodzinę, że lekko przekreślił pięć lat, małżeństwo i na koniec
                  pomiata Tobą jakbyś była dla niego tylko przelotną znajomością to... sama
                  wyciągnij wnioski. Pamiętaj tylko, że dla Ciebie może małżeństwo się skończyło,
                  ale nie cały świat. A gdybym to Ja była na twoim miejscu i gdyby to mnie tak
                  facet powiedział to kazałabym mu iść do diabła.
                  • wielo-kropek Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 19:31
                    gabrysiuk napisała:


                    A gdybym to Ja była na twoim miejscu i gdyby to mnie tak
                    > facet powiedział to kazałabym mu iść do diabła.
                    A on tobie pewnie dokladnie to samo by odpowiedzial.
                    • gabrysiuk Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 19:45
                      wielo-kropek napisał:

                      > gabrysiuk napisała:
                      >
                      >
                      > A gdybym to Ja była na twoim miejscu i gdyby to mnie tak
                      > > facet powiedział to kazałabym mu iść do diabła.
                      >
                      > A on tobie pewnie dokladnie to samo by odpowiedzial.

                      Właśnie o to chodzi, że on juz to autorce wątku powiedział:( Tylko, że zawarł
                      to w jeszcze bardziej okrutnych słowach.
                      • wielo-kropek Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 20:04
                        Powiedzial, to prawda. Problem w tym, ze do niej to nie dociera. Wczesniej
                        tez pewnie duzo jej mowil, ale watpie zeby to co jej mowil docieralo do
                        niej, stad tez efekt tego jest taki a nie inny. Sprawa sie rypla.


                        • gabrysiuk Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 20:54
                          wielo-kropek napisał:

                          Wczesniej
                          > tez pewnie duzo jej mowil, ale watpie zeby to co jej mowil docieralo do
                          > niej,

                          Jeśli mówił, że np. zupa zasłona kiedy ona martwiła się o umierającego ojca, to
                          się nie dziwię. Dziwię się tylko skąd tak dokładnie wiesz co i ile on wcześniej
                          do niej mówil i ile do niej z tego docierało:P
                          • wielo-kropek Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 21:00
                            gabrysiuk napisała:

                            Dziwię się tylko skąd tak dokładnie wiesz co i ile on wcześniej
                            >
                            > do niej mówil i ile do niej z tego docierało:P
                            Musial mowic skoro ona zgodzila sie z nim byc i nawet przezyc wspolnie
                            troche czasu. Proste w koncu. Musialo cos niedocierac skoro on
                            zadecydowal przerwac wspolzycie z nia. Tez proste. Dokladnie to ja nic tu
                            nie wiem. Nie wiec o czym, kiedy i gdzie jej mowil, ale wiem ze mowil.
                            • gabrysiuk Re: właśnie umarło moje małżeństwo 24.06.06, 00:40
                              wielo-kropek napisał:

                              . Musialo cos niedocierac skoro on
                              > zadecydowal przerwac wspolzycie z nia.

                              Nie musiało. Powody rozpadu związku mogą być różne.
                              • wielo-kropek Re: właśnie umarło moje małżeństwo 24.06.06, 01:09
                                gabrysiuk napisała:


                                > Nie musiało. Powody rozpadu związku mogą być różne.
                                No tak. Czasem ludzie maja tez swoje kaprysy, nieprawdaz?
    • kaktusik0 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 10:31
      nie przeczytałam Twoich wszystkich wypowiedzi, więc może ten temat był już
      poruszany.
      Czy on powiedział Ci coś konkretnego - co mu tak naprawdę nie pasowało? Bo
      stwierdzenie że brak uczuć z Twojej strony to odpowiedź straszne mętna i
      niejednoznaczna. Podał jakieś rzeczowe przykłady, nie wiem
      • kachaa17 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 11:07
        no właśnie tez jestem ciejawa, co takiego strasznego robiłaś, ze w tak krótkim
        czasie po ślubie chciał cię zostawic? i przeszła mu miłosć?
    • viola2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 11:42
      z tego co mowisz, wydaje mi sie, ze moze jednak zle postapilas, nie
      pozwlajac "wejsc" mu w to, bo to Twoja rodzina.
      jakby maz mi powiedzial, ze jego rodzice, to JEGO rodzina, to bym sie wkur..
      jego i moja to nasza rodzina. Piszesz ,ze nie wiedzial o wszytskim. WIec trzeba
      bylo mu powiedziec. A jesli on sam nie chcial, to i dobrze ze sobie poszedl.
      Kto jak kto, ale maz jest dla mnie osoba, z ktora moge o wszytskim porozmawiac,
      a tym bardziej o klopotach i problemach. A jak czegos nie wie, nie zna sytuacji
      to mu ja tlumacze. To bardzo proste.
      Chyba bylas za bardzo "samosia".
      Jeszcze jedno. Posalas, ze to niby on mial pretensje, ze nie okazywalas mu
      uczuc, potem, powiedzial, ze go nie pociagasz, ze nie zywi do Ciebie zadnych
      uczuc. Dla mnie to dziwne, bo jesli chodzi o odrzucenie, to czlowiek raczej
      tylko czeka az to sie zmieni i bardzo teskni za czuloscia,a nie od tak
      przestaje Cie kochac.
      Mowisz, ze znasz go i wiesz, ze nie ma innej. A tego nie przewidzialas ze Cie
      zostawi. Wiec moze nie znasz go tak dobrze jak myslisz.
      • gospodyni2 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 14:06
        No włąśnie, byłam pewna jego uczuć i na tamten moment myślałam, że mogę zająć
        się innymi ważnymi sprawami. mój błąd, wiem, postąpiłam bardzo źle, nie próbuję
        się wybielić.
        Teraz rozmawiałam z nim przez telefon i rozmowa z mojej strony była taka, że ja
        sie nie poddam i będę o niego walczyć bo go kocham i nie dam tego tak skończyć.
        Że zrezygnuję dopiero w dniu gdy usłyszę, żebym się odp... a póki tego nie
        usłyszę to zrobię wszystko co mogę. mąż mnie zaskoczył, powiedział, że przecież
        nie mówi abym dała mu spokój telefonami, dała mu święty spokój. to mnie
        natchnęło jakąś maluśką szczyptą powera do walki o niego.

        Boże ile bym oddała aby chodziło o to, że chce zobaczyć że walczę o niego jak
        lwica, że padam na kolana i jestem w stanie zrobić wszystko, nawet upokorzyc
        się dla niego. Kiedyś dawno temu powiedziałąm mu (co on dotąd mi wypomina), że
        mam za sobą związek z psycholem, który wykończył mnie psychicznie tak, że nie
        będę błagać o czyjąś miłość. i może to w nim tak siedzi, że nie jestem w stanie
        walczyć o miłośc, jesli on sam zrezygnuje???
        Powiedział, że przecież nie wiemy co będzie za tydzien, za kilka dni - pytałam
        go o formalne kroki sądowe..
        głupie to jest, ale sama się nakręcam jakąś dawką optymizmu (nie wiem skąd) i
        chcę pokazać: TAK! walczę o Ciebie, bo Cie kocham.

        Tylko co mogę zrobić oprócz tel., sms-ów? Chodzi mi o czyny. Może coś
        podpowiecie? przecież muszę działać, tylko nie wiem co zrobić (bo etap mówienia
        mam za sobą, teraz kliczy się to co zrobię)
        Nie chcę śledzić jego nowego lokum...
        • bupu Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 18:10
          > Boże ile bym oddała aby chodziło o to, że chce zobaczyć że walczę o niego jak
          > lwica, że padam na kolana i jestem w stanie zrobić wszystko, nawet upokorzyc
          > się dla niego.


          Stop orkiestra. Walczyć o ukochanego małżonka-w porządku. Ale upokorzenie nic
          dobrego nikomu nie przyniesie. Wlaczyć o jego miłość-owszem, ale z godnością,
          Gospodyni, z godnością.
          • wielo-kropek Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 18:26
            A mnie sie to wszystko kupy nie trzyma. Z jednej strony mowisz ze nie
            masz do niego uczuc, ze zaniedbalas go itd., co on zreszta sam
            potwierdza,wymawia ci. Teraz nagle twierdzisz ze go kochasz ze bedziesz
            walczyc o niego, ze dalabys wszystko.......... Albo ty sobie i jemu
            zarazem wmawiasz te milosc, albo ja tu pojac nie moge.
            • kaktusik0 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 21:13
              rzadko chyba miewasz prawdziwe kryzysy Wielokropku
              • wielo-kropek Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 21:18
                No ladnie to ujmujesz. Nie dosc ze kryzysy, to jeszcze prawdziwe. Czy mozesz
                mi laskawie wyjasnic na czym tu ta ich prawdziwosc ma polegac?
                • kaktusik0 Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 21:42
                  no cóż, jeśli facet wyprowadza się od żony i mówi że nie widzi możliwości
                  wspólnego życia to dla mnie to jest kryzys. A przymiotnik możesz dodać jaki
                  chcesz - prawdziwy, poważny, duży, trudny do przezwyciężenia

                  A huśtawka nastrojów, na zmianę chęć walki i zniechęcenie są jak najbardziej
                  normalne.
                  • 156cm Re: właśnie umarło moje małżeństwo 23.06.06, 23:48
                    Gospodyni, wyglada na to, ze to nie Ty zawiodlas meza, ale to on zawiodl
                    Ciebie. Zawiodl Ciebie kompletnie wtedy kiedy potrzebowalas go najbardziej.
                    Okazal sie egoista dbajacym tylko o swoje potrzeby. Twoje prosby i kajanie sie
                    prawdopodobnie oddalaja Ciebie od niego jeszcze bardziej. Nie warto byc z kims
                    kto nie potrafi Cie wesprzec w trudnych chwilach. Egoista zazdrosny o Twoj czas
                    spedzony z umierajacym ojcem. Obrzydlistwo. Zacznij nowe zycie, skup sie na
                    sobie, stan sie atrakcyjna dla siebie a prawdziwe uczucie pojawi sie sie w
                    Twoim zyciu szybciej niz sie spodziewasz. Piszesz takze, ze problemy zaczely
                    sie po wprowadzeniu sie do nowego miejsca, warto kupic cos o feng shui i zaczac
                    stosowac, dziala rewelacyjnie.
                  • ewkos74 ona naprawdę miała wiele problemów 24.06.06, 00:08
                    tylko problemy jej rodziny za bardzo wg.mnie brała na własne plecy.Z tego co ja
                    zrozumiałam to dziewczyna ma dobre serce,chciała naprawić świat.Każdemu jest
                    wiadome,że ten co ma miękkie serce ma twardą pupę i często w nią dostaje.Tak
                    stało się i tu.NIEWIEM na ile zaniedbała swe małżeństwo,ale wiem na ile
                    ratowała swą rodzinę:
                    +jej rodzice adoptowali 4 letnią dziewczynkę-jej siostrę młodszą-po 10 latach
                    coś się między nimi nie układało i chcieli rozwiązać adopcję.Ona była związana
                    z siostrą,nawet na wspólne ferie miały jechać.Kiedy rodzice złożyli do Sądu o
                    rozwiązanie adopcji TATO dostał zawał (chyba jak dobrze pamiętam).Ona próbowała
                    tłumaczyć rodzicom.....ale nie wyszło,mamabyła nieugięta a tato nie miał nic do
                    powiedzenia.Była rozbita między uczuciem do siostry a do rodziców,lojalnością
                    do nich i do niej......Z tych emocji tatuś zmarł..... Ona mówi,że w domu raczej
                    miała "zimny chów"i mama decydowała o wszystkim. Rozumiem ją,że to wszystko tak
                    przeżywała,bo przecież ileś lat żyli pod wspólnym dachem z rodzicami i siostrą
                    i zależało jej na ich wspólnym szczęściu.Nie dziwię się więc,że się
                    przejmowała. A jaki procent czasu poświęcała rodzinie,jaki mężowi to tylko sama
                    musi ocenić.Ile otrzymywała od niego wsparcia na przestrzeni tych 5 lat to
                    warto sobie przypomnieć.Jeśli jest miłość to musi walczyć o niego póki nikogo
                    sobie nie znalazł.Ona umie walczyć-bo walczyła o pozostanie siostry w
                    rodzinie....wiem kochana,że jesteś już zmęczona,bo od kilku m-cy ciągle o coś
                    walczysz. Byłaś rozbita między siostrą a rodzicami.....Ale teraz zmobilizuj
                    wszystkie siły i zawalcz o męża,bo może faktycznie on potrzebuje okazania mu
                    zainteresowania. Przy tylu problemach mogło się zdażyć,że poświęcałaś mu mniej
                    czasu niż wcześniej,teraz pogrążyłaś się w rozpaczy po ojcu,siostrze.....a on
                    poszedł w odstawkę i sobie ubzdurał,że nie jest Ci już potrzebny,bo mu uczuć
                    nie okazujesz.JEŚLI KOCHASZ WALCZ,jeśli i z Twej strony uczucie wygasło-daj
                    sobie spokój,czas leczy rany.
                    Ja bym zawalczyła,jakby się nie udało to trudno,jednak nie mogłabym sobie
                    wypominać,że nic nie zrobiłam.
                    pozdrawiam
                    • gospodyni2 Re: ona naprawdę miała wiele problemów 24.06.06, 10:17
                      dzięki Ewuniu, za wsparcie. tak to własnie wygląda.
                      chciałabym aby jego wyprowadzka była sygnałem dla mnie: dziewczyno, porusz
                      ziemie i niebo i zobacz jak ja sie czułem przez ostatni rok. zrób coś abym
                      zobaczył, e mnie naprawdę kochasz a nie tylko tak mówisz. zawalcz o mnie tak
                      jak ja walczyłem o twoje uczucia przez tyle czasu".
                      Chciałabym wierzyc, że to własnie ma na mysli. Wczoraj rozmawialiśmy 2 razy -
                      najpierw dość nieprzyjemnie z jego strony, później na spokojnie i wspaniale mi
                      sie rozmawiało z nim za tym drugim razem - dowiedziałam sie kilku rzeczy bez
                      takich ogromnych emocji i łapiąc go za słówka. powiedział, że chce odpocząć i
                      sobie wszystko premyslec. do tej pory nie padło żadne słowo o tym, e chodzi o
                      odpocynek. stawiał na to, że to nie jest kwestia premysleń tylko kompletnego
                      odcięcia się ode mnie i całej reszty. mówił, że różnie sie układa, teraz musi
                      kupic pralke do wynajętego mieszkania, ale kto wie, może za chwilę ja wystawi
                      na allegro bo nie będzie mu potrzebna..(?).
                      o rozwodzie nie chciał nawet rozmawiać, bo nie wybiega tak daleko i nie mieści
                      mu się w głowie.
                      na chwile obecna nic go nie trzyma w naszym domu, ale może byt emocjonalnie do
                      tego podchodzi..
                      juz sama nie wiem co i jak, chyba pozostaje mi nauczyc sie cierpliwości.
                      ale mam szaloną ochotę zadzwonić i powiedzieć jak tęsknię... tylko on mówi, że
                      słowa kocham z mojej strony dla niego są puste...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka