Gość: nie zalogowana
IP: 80.48.232.*
29.01.03, 11:41
z którym pracowałam 5 lat i utrzymuje przyjacielskie kontakty na gruncie
zawodowym dzis po oficjalnym spotkaniu zakończonym dość wesoło, ale nie
bardziej na luzie jak zwykle, zadzwonił do mnie juz całkiem prywatnie.
Niby nic - nie raz dzwonimy do siebie prywatnie czy pół prywatnie.
Widując sie często - słuzbowo nie mamy jednak mozliwości spokojnego
pogadania. Wiec zawsze takie spotkanie kończy sie stwierdzeniem - " umówimy
sie na wódke to pogadamy" i na tym sie kończy ale nie dzis.
Dzis oddzwonił i gdyby to tylko o wódke chodziło....Nie wiem czy poczuł jakis
przypływ odwagi czy co ...w bardzo kulturalny sposób, ale nie
pozostawiający żadnych watpliwości dał mi do zrozumienia, ze niekoniecznie o
wódke mu chodzi i że sobie po naszym spotkaniu obiecuje duzo więcej.
No i mam zgryza .
Facet jest OK bardzo go lubie szanuje itp... oko tez jest na czym
zaczepić ..... tylko, ze ja nie szukam " rozrywek", jestem z kimś
szczęsliwie związana.
Nie mam pomysłu jak z tego wybrnąc nie tracąc przy okazji dobrego kolegi.
Na razie ową "wódkę" odsunęłam w czasie, ale co potem ???
Chyba poraz pierwszy w zyciu brakuje mi pomysłu - jak to zrobic zeby był
wilk syty i owca cała