Dodaj do ulubionych

moj były dyrektor...

IP: 80.48.232.* 29.01.03, 11:41
z którym pracowałam 5 lat i utrzymuje przyjacielskie kontakty na gruncie
zawodowym dzis po oficjalnym spotkaniu zakończonym dość wesoło, ale nie
bardziej na luzie jak zwykle, zadzwonił do mnie juz całkiem prywatnie.
Niby nic - nie raz dzwonimy do siebie prywatnie czy pół prywatnie.
Widując sie często - słuzbowo nie mamy jednak mozliwości spokojnego
pogadania. Wiec zawsze takie spotkanie kończy sie stwierdzeniem - " umówimy
sie na wódke to pogadamy" i na tym sie kończy ale nie dzis.
Dzis oddzwonił i gdyby to tylko o wódke chodziło....Nie wiem czy poczuł jakis
przypływ odwagi czy co ...w bardzo kulturalny sposób, ale nie
pozostawiający żadnych watpliwości dał mi do zrozumienia, ze niekoniecznie o
wódke mu chodzi i że sobie po naszym spotkaniu obiecuje duzo więcej.
No i mam zgryza .
Facet jest OK bardzo go lubie szanuje itp... oko tez jest na czym
zaczepić ..... tylko, ze ja nie szukam " rozrywek", jestem z kimś
szczęsliwie związana.
Nie mam pomysłu jak z tego wybrnąc nie tracąc przy okazji dobrego kolegi.
Na razie ową "wódkę" odsunęłam w czasie, ale co potem ???
Chyba poraz pierwszy w zyciu brakuje mi pomysłu - jak to zrobic zeby był
wilk syty i owca cała
Obserwuj wątek
    • drzazga1 Re: moj były dyrektor... 29.01.03, 12:22
      Gość portalu: nie zalogowana napisał(a):

      > Facet jest OK bardzo go lubie szanuje itp... oko tez jest na czym
      > zaczepić ..... tylko, ze ja nie szukam " rozrywek", jestem z kimś
      > szczęsliwie związana.

      To dlaczego mu tego nie powiesz? Jeżeli facet rzeczywiście na poziomie to
      zrozumie, a jeśli nie zrozumie - to nie jest na poziomie.


      > Nie mam pomysłu jak z tego wybrnąc nie tracąc przy okazji dobrego kolegi.
      > Na razie ową "wódkę" odsunęłam w czasie, ale co potem ???
      > Chyba poraz pierwszy w zyciu brakuje mi pomysłu - jak to zrobic zeby był
      > wilk syty i owca cała

      Jezeli nie chcesz powiedzieć wprost, że nie jesteś zainteresowana "rozwojem"
      znajomości - umów się i od początku spotkania zacznij opowiadać o swoim
      mężczyźnie - jaki jest wspaniały i jak jesteś z nim szczęśliwa. Jezeli znajomy
      aluzji nie zrozumie, bądź będzie udawał, że nie rozumie - nie warto kontynuować
      znajomości.
      • Gość: nie zalogowana Re: moj były dyrektor... IP: 80.48.232.* 29.01.03, 13:06
        Wszystko sie zgadza drzezga i nie było by problemu gdyby to była znajomośc
        tylko prywatna.
        Na gruncie zawodowym spotykamy sie co najmniej 2 x w tygodniu i to jest
        powazna sprawa bo chciałabym zachować dobre kontakty.
        • drzazga1 Re: moj były dyrektor... 29.01.03, 13:15
          Gość portalu: nie zalogowana napisał(a):

          > Wszystko sie zgadza drzezga i nie było by problemu gdyby to była znajomośc
          > tylko prywatna.
          > Na gruncie zawodowym spotykamy sie co najmniej 2 x w tygodniu i to jest
          > powazna sprawa bo chciałabym zachować dobre kontakty.
          >

          To pozostaje nadzieja, że facet jest rzeczywiście na poziomie...
        • Gość: U. Re: moj były dyrektor... IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 13:16
          A nie mozesz ewentualnie spotkać się z nim i postarać się spokojnie wyjaśnic
          sprawę? Jeśli zaczcznie Cię podpytywać, czy nawet wprost zapyta o mozliwosć
          spotkań z Tobą, to powiedz, że bardzo go cenisz na gruncie zawodowym, natomiast
          prywatnie nie mozesz się z nim spotykać, ponieważ jesteś poważnie zaangażowana
          i nie chciałabyś dawać swojemu partnerowi powodu do niepokoju ;)
          Jeśli uczciwie postawisz sprawę, to nie powinien mieć żalu.
        • fe_male Re: moj były dyrektor... 29.01.03, 13:17
          No to może służbowo udawaj, że całej rozmowy nie było. Zachowuj się jak zwykle.
          A prywatnie wymyślaj wymówki i nie doprowadzaj do spotkania. Przetrzymaj go,
          albo się domyśli o co chodzi, albo sam będzie się starał wyjaśnić sytuację.

          Zresztą sama napisałaś, że to dobry kumpel. Gdyby tak było to chyba nie
          miałabyś problemu z wyjaśnieniem sytuacji i pozostawieniem relacji takich jakie
          są. A skoro jest problem to chyba taki dobry nie jest. Ratuj układy zawodowe.
          Taka jest moja opinia.
          • Gość: soso hahaha IP: 195.41.66.* 29.01.03, 13:30


            Ale jestescie zaslepieni. Czytac uwaznie!!!!
            Pani zyczy sobie by wilk byl syty (dyrektor) i owca cala (ta pani).
            No, ludzie, alez to proste. Pani proponuje (prosze doczepic ogonek do
            literki 'e') przezyc to doswiadzczenie, na ktore ma ochote a nie wie, jak
            to 'ugryzc' moralnie.

            Skutek:
            Wilk bedzie syty (i to jak!). Owca bedzie cala (i to jak!) a na dodatek
            bogatsza o nowe doswiadczenie (i to jakie!!).

            I prosze teraz bez moralizatorstwa. Takie zycie. Kiedys trzeba zrobic ten
            pierszy krok (przepraszam, jezeli to slowo sie komus kojarzy - mi nie :-)

            pzdrw

            soso
            • fe_male Re: hahaha 29.01.03, 13:33
              No to powinna swój post zatytuować "chciałabym a boję się", nie umiem czytać
              między wierszami, a raczej szkoda na to mojego wysiłku.
            • Gość: nie zalogowana Do soso i poniekąd female IP: 80.48.232.* 29.01.03, 13:55
              Czytając twoją odpowiedz zastanawiam sie czy jestes taka płaska , czy juz
              przerabiałas ten temat szczególowo na własnej skórze

              Czy to takie nienormalne, ze chce zachowac poprawne wręcz dobre stosunki z
              człowiekiem którego lubie, nie dając przy tym "ciała"
              Gdybym chciała to "ugryść" to zrobiłabym to nie zawracając głowy na forum.
              Ja nie mam problemu jak "ugryśc", a tym bardziej "chciałabym a boje się".
              Mój problem to jak TAKTOWNIE "nie ugryść"
              Znasz to słowo???



              Gość portalu: soso napisał(a):

              >
              >
              > Ale jestescie zaslepieni. Czytac uwaznie!!!!
              > Pani zyczy sobie by wilk byl syty (dyrektor) i owca cala (ta pani).
              > No, ludzie, alez to proste. Pani proponuje (prosze doczepic ogonek do
              > literki 'e') przezyc to doswiadzczenie, na ktore ma ochote a nie wie, jak
              > to 'ugryzc' moralnie.
              >
              > Skutek:
              > Wilk bedzie syty (i to jak!). Owca bedzie cala (i to jak!) a na dodatek
              > bogatsza o nowe doswiadczenie (i to jakie!!).
              >
              > I prosze teraz bez moralizatorstwa. Takie zycie. Kiedys trzeba zrobic ten
              > pierszy krok (przepraszam, jezeli to slowo sie komus kojarzy - mi nie :-)
              >
              > pzdrw
              >
              > soso
          • Gość: nie zalogowana Re: moj były dyrektor... IP: 80.48.232.* 29.01.03, 13:43
            napisałam, że utrzymuje dobre kontakty a nie że jest moim dobrym kumplem - a to
            róznica
            • fe_male Re: moj były dyrektor... 29.01.03, 13:49
              "Nie mam pomysłu jak z tego wybrnąc nie tracąc przy okazji dobrego kolegi."
              To cytat z Twojego I-szego postu.

              Chyba w takim razie różnie rozumiemy proste stwierdzenia. A skoro tak jest to
              nawet nie będę próbowała zrozumieć całej wypowiedzi a tym bardziej komentowac
              jej.

              Trzymaj się.
              • Gość: nie zalogowana Fe_male IP: 80.48.232.* 29.01.03, 14:01
                Gdybyś czytała uwaznie to bys doczytała, że

                "utrzymuje przyjacielskie kontakty na gruncie zawodowym" a nie prywatnym więc
                słowo "kolega" oznacza kolegę z pracy a nie "prywatnego kumpla"
                To tyle.
                • Gość: soso zdaje sie, ze... IP: 195.41.66.* 29.01.03, 14:46
                  to Twoje slowa, niezalogowana:
                  'zadzwonił do mnie juz całkiem prywatnie. Niby nic - nie raz dzwonimy do siebie
                  prywatnie czy pół prywatnie.'

                  Poza tym, nie wiem, jak odmowa w takiej sytuacji moze cokolwiek zepsuc. Wiem na
                  pewno zas, ze doprowadzenie sprawy do lozka, tak, to czesto psuje kolezenski
                  czy przyjacielski uklad jezeli byl to tylko sposob na mile spedzenie czasu.

                  Skoro rzeczywiscie wiesz, czego chcesz to po co wyjezdzac z tematem na forum?
                  By pokazac sobie i innym jakie sie to ma powodzenie? Nie rozumiem, doprawdy.
                  Poza tym nie tylko ja zrozumialem tekst, jako 'chcialabym a boje sie'. I jezeli
                  rzeczywisce facet nie interesuje Ciebie to po co wypisywac, ze 'jest na czym
                  oko zawiesic'. Przeciez o ile nie masz ochoty to co sie stanie jak odmowisz?!
                  Tylko debil sie obrazi. Wiec jezeli sie cos zepsuje miedzy Wami to tylko
                  dziekuj bogu, ze sie od idioty uwolnilas.

                  pzdrw

                  soso

                  PS

                  Nikt tu nie ma zlej woli, tak przynajmniej mi sie wydaje czytajac posty
                  wszystkich dookola. Bierz je takimi jakimi sa a nie czepiaj sie czy ktos byl
                  taktowny lub nie i czy przeczytal jak nalezy czy tez zrozumial opatrznie.

                  Bycie z kims takze moze oznaczac wiele roznych sytuacji. Sa zwiazki bardziej
                  bliskie lub mniej zobowiazujace i wtedy przygoda z bylym dyrektorem jest
                  jeszcze w konwencji.

                  Zreszta, szkoda gadac. Nie ma przeciez chyba zadnego problemu skoro chodzi
                  tylko o powiedzenie 'nie'.

                  • Gość: nie zalogowana Re: zdaje sie, ze... IP: 80.48.232.* 29.01.03, 15:01
                    SOSO zrozum - ja nikomu nie zarzucam na forum nie taktu
                    Ja jedynie w realu chce TAKTOWNIE wybrnąc z sytuacji.
                    A do prywatnych czy pół prywatnych rozmów - istnieja jeszcze tzw. rozmowy "poza
                    protokołem" czyli prywatnie bądz półprywatnie na tematy glownie zawodowe i
                    około zawodowe .
                    Fak ta konkretna rozmowa stała sie nadzbyt prywatna.
                    I nie pisze po to, żeby zaznaczyć "jaka to ja piekna jestem" - poprostu
                    chciałam żeby ktoś spojrzał z boku - będąc wewnatrz sprawy traci sie ostrośc
                    widzenia. Może po prostu robie z igły widły, a moze sytuacja mnie bardzo
                    zaskoczyła.
                    I tyle i tylko tyle

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka