redakcja 23.11.01, 14:55 Czy uważasz, że Twój partner jest zbyt związany ze swoją matką (ojcem)? Czytaj także artykuł Tomasza Garstki 'Skąd się biorą mamisynki?' www.gazeta.pl/alfa/artykul.jsp?dzial=0203050298&xx=553162 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 23.11.01, 15:12 Prosze o rozszerzenie tematu. Córeczki mamusi sa tak samo częstym przypadkiem , a byc może i częstszym. Przecież wiadomo , że "prawdziwa" babcia to ta od strony mamusi. Jeżeli macie "prawdziwą" babcię od strony ojca , to wasz tatus był mamisynkiem. Tylko czy jest normalne ,że mamy mam są naturalniejszymi babciami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pyzia Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.stacje.agora.pl 23.11.01, 15:27 przepraszam, strasznie to zawile o czym mowisz, srednio mozna zrozumiec o co Ci wlasciwie chodzi. Wydaje mi sie ze redakcja jednak pyta akurat o problem wiecznie dorastajacych, nie potrafiacych sie usamodzielnic chlopcow..... Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 23.11.01, 16:09 Piszę prosto. Dziewczynki tez są mamisynkami("córeczkami") , i myslę ,że większymi. Poruszasz problem wiecznie dorastających chłopców. Czy dziewczynki są zawsze dojrzałe emocjonalnie? Uważam , że częstsze jest zjawisko "mamisyństwa" w związkach małżeńskich ze strony kobiet.Mężowie dla "świętego" spokoju odpuszczają ,a ci co nie odpuszczą ,stają się w oczach ich żon rasowymi mamisynkami. Dlaczego? Najczęściej kobieta uświadamia sobie ten problem , kiedy jaj własny syn jedzie częściej , z jej własnymi wnukami to tej drugiej babci. Jestem za równouprawnieniem mężczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EwKa Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.normanet.trzepak.pl 23.11.01, 17:42 Bardzo się przyczepiłeś tych babć! A tak naprawdę to chyba nie w tym tkwi problem. Bo mężczyzna (lub jak wolisz ) kobieta ) może być maminsynkiem, (lub mamincórką)bez względu na to czy mają dzieci - czy też nie. Trzeba już na początku związku - jeżeli myśli się poważnie o tej drugiej osobie - ustalić pewne priorytety. I nie chodzi tu o alternatywę : wybieraj - ja albo twoja mamusia", ale o zrozumienie,że miłoćc między mężczyną i kobietą to zupełnie "inna bajka". Nie musi wcele przeszkadzać miłości do rodziców. Owszem - bywam czasem zazdrosna o to że mój mąż podczas pobytu u jego rodziców rozmawia ze swoją mamą w kuchni, przytula ją i pozwala jej wypłakiwać się w ramię, ale rozumiem, że TO JEST JEGO MATKA - a uczucie do matki jest dla mnie świętościa. Wiem że zarówno teściowa jak i mój mąż potrzebują tej wzajemnej czułości i ciepła . I nie chodzi wcale o to, że brak mojemu mnężowi czułości z mojej strony. On po prostu potrzebuje być przytulony przez MATKĘ, tak jak ja chcę, by moja MAMA pogłaskała mnie po głowie (choć zbliżam się do trzydziestki i mam prawie 5 letni staż małżeński). Sama, gdybym miała syna, nawet dorosłego - chciałabym by okazywał mi miłośc i był wobec mnie opiekuńczy i wyrozumiały, gdy włosy przyprószy mi siwizna - wtady miałabym poczucie, że go dobrze wychowałam - ale tak przy okazjii - wymagałabym także czułości , odpowiedzialności i miłości względem własnej towarzyszki życia ; chociaż to zupełnie inna miłośc i zupełnie inna czułość... Jeżeli związek jest zdrowy i partnerzy rozmawiali ze sobą na temat hierarchii wartości i uczuć ,jakie żywią do własnych rodziców(i teściów),tych pozytywnych i tych negatywnych, jeżeli rozumieją, że obydwoje pochodzą z innych domów, "innych światów", zostali inaczej wychowani i potrzebują różnej "porcji" kontaktów z rodzicami, to uczucie zazdrości o matkę mężą (żony) czy tzw. "mamińsynstwo" nie będzie miało racjii bytu. Ale muszą w odpowiednim czasie umieć też "zerwać pępowinę", chociaż to boli, ja to wiem, boli bardzo, ale jest niezbędne, jesli matka czy ojciec mają dostrzec we własnym dziecku dorosłego człowieka, partnera, opokę, na którą mogą liczyć na starość. Alle się rozpisałam - mam nadzieję że ten słowotok Cię nie zanudził - pozdrawiam. I chwała wszystkim Babciom świata w epoce nadgodzin i drogich przedszoli!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 23.11.01, 20:50 Postawa pełna szacunku i miłości do własnej mamy, nie jest i nie może być uznawana za maminsynkostwo.Jest nią natomiast stawianie rodzicielki za wzór bez skazy, który zawsze i lepiej wszystko robi, któremu synuś nigdy nie sprzeciwia się i biegnie na każde skinienie palcem. Konsekwencją takiego poddaństwa, które częściej zauważamy w relacjach matka-syn,jest wpływanie matki na wszystkie decyzje dziecka. Zaczyna się od tego co należy na siebie włożyć, jaki kupić rower, garnitur, samochód, jaką wybrać glazurę do kuchni i jaką żonę w niej postawić, jeżeli mamusia w ogóle pozwoli na jakąś inną kobietę w życiu syneczka poza nią samą, w końcu pierwszą i najlepiej jedyną, kobietą w jego życiu. Maminsynkostwo to brak umiejętności mówienia - nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rita Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.11.01, 00:37 Postawa "maminsyńska" zarówno u kobiet jaki mężczyzn to po prostu stawianie matki (raczej nie ojca...) zawsze przed partnerem. To tak jakby partner był kolejnym, gorszym dzieckiem mamusi (czyt.teściowej). I to mamusia rzadzi nadal "dziećmi". Horror. Tylko współczuć komuś kto ma taki układ w związku! A jeśli chodzi o pogaduchy w kuchni z mamą - to ja tak robię i z mamą własną, i mojego męża(nie lubię na nią mówić teściowa, to słowo ma złe konotacje). Czasem więcej mi powie niż własnej córce, a i jej syna czasem oplotkujemy... ;-))) Każdemu życzę takiej teściowej! No a mój facet nie jest maminsynkiem - a teściowa wie najlepiej jak ciężkie bywa życie z jej synem i trzyma ze mną. Odpowiedz Link Zgłoś
efka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem?-pogaduchy 24.11.01, 23:20 > > więcej mi powie niż własnej córce, a i jej syna czasem oplotkujemy... ;-))) > Każdemu życzę takiej teściowej! > > No a mój facet nie jest maminsynkiem - a teściowa wie najlepiej jak ciężkie byw > a > życie z jej synem i trzyma ze mną. > Przeszłam przez ten etap - przyzwyczajona do nocnych rozmów kuchennych ze swoją mamą, dałam się wciągnąć w takie rozmowy z teściową. Dokładnie takie - jakie rito opisałaś! Okazało się, że to była misterna pułapka, wiele dyplomacji musiałam wykazać, by nie stać się wrogiem szwagierki...na szczęście mąż ma racjonalny stosunek do "babcinych konfabulacji" i dzięki mu za to...kiedyś myślałam, że jest maminsynkiem, ale właśnie w sytuacjach konfrontacyjnych pomiędzy dwoma Paniami, zawsze jest ze mną. I to ja z kolei życzę wszystkicm kobietom takiego mężczyzny. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem?-pogaduchy 25.11.01, 13:34 :))) Właśnie , ileż trzeba dyplomacji w kontaktach dwóch kobiet. Dla mężczyzny najważniejszą powinna byc jego wybranka. Niektórzy uważają ,że rodzicielka , bo dała im życie.Chłopy!!!!! Wasza wybranaka przekazuje wasze geny dalej i jesteście wieczni. Jak tego nie rozumiecie to nie żencie się i zostańcie przy mamusi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.01, 23:53 zgadzam sie z Anką w 100%. Właśnie jestem na etapie składania broni po walce o faceta, którego chyba dalej kocham, ALE nie mogę ciągle walczyć z jego mamą. Jest naprawdę kochany i wiem, że byłby doskonałym ojcem dla moich dzieci. Ale co ja mam zrobic, gdy jedziemy w góry a dzień bez telefonu do mamy NIE ISTNIEJE!!Coś mnie trafia!!!Ja nie chcę byc traktowana jak intruz!! Bo czy to nie jest paranoja, jak ta kobieta otwiera dzwi do pokoju, w którym siedzimy "BO TAK" a M. nie potrafi się sprzeciwić? Może to wynika z tego, że mój ukochany był wychowywany bez ojca? Ale nie wszystko można tym tłumaczyć!!!I tu nasuwa mi się ogromna prośba do wszystkich panów- NIE ZOSTAWIAJCIE SWOICH DZIECI. Rozwód z matką nie jest równoznaczny z tym, że dziecko przestaje być wasze. Boli mnie to, że muszę się odsunąć. A potem słyszę - "no, przecież moja mama cię lubi". Od wspólnych znajomych dowiaduję sie , że dla jego mamy jestem "taką koleżanką". Dobrze wiedzieć. Nie wiem jak wychowam swoje dzieci... Ale uważam, ze matka w pewnym momencie życia powinna usunąć się i pozwolic być innej kobiecie "tą najważniejszą". Nie znaczy to, że syn jej nie bedzie kochał. Ale w pewnym wieku mama powinna odkryć ten szczelny klosz... Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 25.11.01, 13:40 Mam już duży staż małżenski. Moja teściowa wtrąca się w prawie wszystko . Jedyne co ma dobre , to jak jest konflikt w moim małzeństwie to stoi za mną i strofuje córeczkę , i goni do zgody. Jak taka teściową otruć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa1 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 195.94.215.* 26.11.01, 15:27 chciałabym aby Ewa nie rezygnowała z "walki" o swojego męża i nie poddawał się tak łatwo. Przecież są dzieci i dla ich dobra powinna walczyć o rodzinę, o to żeby sytuacja się nie powtórzyła tzn. żeby jej dzieci miały ojca (bo mąż wychowywał się bez swojego ojca) . Moja sytuacja wygląda podobnie: mamy 2 dzieci (3 lata i 10 m-cy). Tuż po urodzeniu się młodszej córeczki mąż stwierdził że nie jesteśmy dla siebie i chce rozwodu, że podzielimy mieszkanie i dzieci:on weźmie starszego syna, a ja to maleństwo. Trwał w tym chorym dla mnie pomyśle aż do momentu gdy wykończona nerwowo wyprowadziłam się po ok. pół roku i od 3 m-cy mieszkam z dziećmi u swoich rodziców. Mąż mieszka w naszym nowym mieszkaniu, nie płaci na dzieci (założyłam sprawę o alimenty), nie kontaktuje się z nimi. Na co dzień wygląda to tak,że synek pyta się o tatę i kiedy wrócimy do domu, a ja powtarzam mu jak katarynka,że wrócimy jak jego siostrzyczka podrośnie. Widzę, że synek bardzo cierpi ale nie jestem w stanie zmusić męża do odwiedzin, a czas płynie i boję się, że dziecko po prostu zapomni tatusia. Mimo to staram się wczuć w mentalność mężczyzn i zrozumieć męża, dużo czytam o psychice mężczyzn (m.in W. Eichelbergera), staram się być wyrozumiała i będę walczyć o naszą rodzinę, bo nie chcę aby dzieci, tak jak mąż, wychowywały się bez ojca. Sytuacja jest trudna, bo mam jednego ale bardzo groźnego wroga: teściową. Na pytanie czy mój mąż jest mamisynkiem odpowiadam TAK. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 26.11.01, 19:28 Gość portalu: Ewa1 napisał(a): > chciałabym aby Ewa nie rezygnowała z "walki" o swojego męża i nie poddawał się > tak łatwo. Przecież są dzieci i dla ich dobra powinna walczyć o rodzinę, o to > żeby sytuacja się nie powtórzyła tzn. żeby jej dzieci miały ojca (bo mąż > wychowywał się bez swojego ojca) . > Moja sytuacja wygląda podobnie: mamy 2 dzieci (3 lata i 10 m-cy). Tuż po > urodzeniu się młodszej córeczki mąż stwierdził że nie jesteśmy dla siebie i > chce rozwodu, że podzielimy mieszkanie i dzieci:on weźmie starszego syna, a ja > to maleństwo. Trwał w tym chorym dla mnie pomyśle aż do momentu gdy wykończona > nerwowo wyprowadziłam się po ok. pół roku i od 3 m-cy mieszkam z dziećmi u > swoich rodziców. Mąż mieszka w naszym nowym mieszkaniu, nie płaci na dzieci > (założyłam sprawę o alimenty), nie kontaktuje się z nimi. Na co dzień wygląda > to tak,że synek pyta się o tatę i kiedy wrócimy do domu, a ja powtarzam mu jak > katarynka,że wrócimy jak jego siostrzyczka podrośnie. Widzę, że synek bardzo > cierpi ale nie jestem w stanie zmusić męża do odwiedzin, a czas płynie i boję > się, że dziecko po prostu zapomni tatusia. > Mimo to staram się wczuć w mentalność mężczyzn i zrozumieć męża, dużo czytam o > psychice mężczyzn (m.in W. Eichelbergera), staram się być wyrozumiała i będę > walczyć o naszą rodzinę, bo nie chcę aby dzieci, tak jak mąż, wychowywały się > bez ojca. Sytuacja jest trudna, bo mam jednego ale bardzo groźnego wroga: > teściową. > Na pytanie czy mój mąż jest mamisynkiem odpowiadam TAK. Współczuję Ci.Wstyd mi za mężczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.*.*.* 09.01.02, 16:56 Zostaw go w spokoju. Do zycia trzeba dorosnąć. Jest pewnie pełno facetów , którzy mają takie same problemy ze swoją drugą połową, a są odpowiedzialni i umieją kochać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.*.*.* 09.01.02, 15:17 Trudno polemizować z cudzym doswiadczeniem. Moim jednak zdaniem przestaje sie być dzieckiem lub nie, i to niezależnie od płci. Jeżeli człowiek nie umie rozwiązywać własnych problemów, nie umie ocenić świata w realny sposób i oddzielić go od swiata rodziców to nic nie pomoże. Zawsze będą problemy i zawsze będziesz miała wrażenie , że żyjesz bardziej z rodzicami partnera niż z nim samym. I trzeba to jak najszybciej skończyć, bo nic tego nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
nina_ Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 14.12.01, 00:26 Jestes bardzo madra. Tez uwazam,ze trzeba odroznic milosc do matki od milosci do zony.W olbrzymiej wiekszosci wypadkow te dwie milosci da sie pogodzic.Nie kazcie waszemu mezczyznie wybierac.Pomyslcie czasem tez.ze pokochalyscie go,bo cos w nim jest.A to cos to przeciez zasluga jego matki. Mamusia dla kazdego (prawie)mezczyzny,jaka by nie byla,jest jego najlepsza mamusia.I, uwazam,duzy blad robia te kobiety,ktore zle mowia w obecnosci meza o jego matce,albo kaza wybierac pomiedzy soba a nia. co wiecej,jezeli te kobiety maja synow,niech wiedza,ze dzieci wszystko obserwuja,i to wlasnie ona,dzis mloda zona walczaca z tesciowa, bedzie kiedys ta zla tesciowa. "Nie strzelaj do przeszlosci z pistoletu,bo przyszlosc wystrzeli do ciebie z armaty"-przyslowie ludowe:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: proxi Jasne, że córki również są mamicórciami IP: *.pw.edu.pl 26.04.02, 10:26 Sam miałem z tym problem. 4 pierwsze lata po ślubie zajęło mi przecinanie pępowiny pomiędzy moją żoną, a jej matką. A to było okropne ! Przez jakiś czas mieszkaliśmy u jej rodziców - nie mogliśmy nawet wyjść na pizzę bez tlumaczenia się, bo "przecież w domu macie obiad..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matrek Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.pw.edu.pl 26.04.02, 10:21 Moim zdaniem, to raxczej problem nie potrafiących - wobec żony - wyegzekwować praw "swojej" rodziny ojców. Problem dopuszczenia to tego, że rodzina żony uznaje dziecko za bardziej swojego wnuka, niż wnuka rodziców ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: couleur3 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.01, 01:38 Artykuł jest , jak wiele w Wysokich Obcasach, bardzo jednostronny. Spotkałem wiele kobiet ogromnie rozpieszczonych przez matki, nie nawykłych do jakiegokolwiek wysiłku. Wszystkie przeciwności powinni za nie , ich tzn. tych kobiet, zdaniem rozwiązywać inni , najczęściej mężczyźni. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 25.11.01, 13:42 bo prawdziwymi mamisynkami są córeczki , tylko tego nie widać bo im to przystoi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 26.11.01, 13:47 pleć pleciugo byle długo...... Powiedz no - co cię to tak obeszło?! Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 26.11.01, 19:34 Gość portalu: ja napisał(a): > pleć pleciugo byle długo...... > Powiedz no - co cię to tak obeszło?! Nic.A Ciebie ruszyło? Odpowiedz Link Zgłoś
efka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 25.11.01, 12:57 Czy potracicie wyobrazić sobie związek maminsynka z córeczką mamusi? To jest wojna dwóch światów. Dobrym mottem byłyby refren starej piosenki "Perfektu" - ...idź precz, do mamusi, do tatusia (...)idź precz pańka skórko, istne cudo, znów na rudo...itd. Trudniej jest wyzwolć się spod skrzydeł nadopiekuńczej matki kobiecie, bo w córce też kiełkuje nadopiekuńczość i stąd ta jedynie prawdziwa babcia, o której pisano wyżej. A jeżeli pomiędzy takie dwie "maszyny do kochania" wplącze się wnuczek - to niech jak najszybciej znajdzie się pod opieką prawdziwego faceta, bo jego psychika będzie jak babcine biszkopty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.01, 18:31 Mam coś do powiedzenia na ten temat, gdyż mój mąż jest maminsynkiem. Szczerze przyznam, że aż się zaczerwieniłam czytając felieton, sa tam moje przemyślenia i wnioski. Mąz był wychowywany przez matkę i babkę w sporej części. Ojciec odchodził i wracał , aż ostatecznie odszedł do innej kobiety, z którą tworzy b. szcześliwy zwiazek. MAtka zawsze była sama. To znaczy z synkiem. Który jest naj, naj. I biada temu, kto odważyłby sie wskazac jakies jego wady!!!! Mamusia synka utuczyła w dzieciństwie i do dzisiaj są tego skutki (juz na zawsze). Zwraca się do niego :synku, syneczku, innych nie bedę przytaczać, bo mi głupio po prostu.Na chrzcinach swojego wnuka, zwraca się do synka"syneczku, tylko nie zamawiaj rosołku, bo się zgrzejesz, poprosimy chłodniczek. A synek??JEmu to nie przeszkadza, a ja się czepiam. Nasz wspólny dorobek nie jest nasz tylko jego i mamusi.Na początku naszego małżeństwa jeździł do niej na obiadki, a ja wywalałam do kosza. MAmusia uparcie kupowała mu ubrania i majtki. Oczywiście były to ubrania dla meżczyzny 60-letniego . Kiedy zobaczył kiedyś swoje "odbicie" przejrzał na oczy. Dla mamusi jest miły, nigdy jej nie zrani i nie powie nic ostrzej. Bo mamusia też jest mila, nic nie wymaga i wszytko robi koło niego. On chciałby (nie przyznaje się do tego), abym była taka jak ona (mamusia ma różowy dywan, to może i my kupimy?). Nie da rady. Oczywiście seks się nie układa. Po prostu go nie ma. Może dla niego kobieta to tylko jako matka?? Nie wiem. Ale wiem, ze ma wyprany mózg i , ze ona go szantażuje emocjonalnie. Moim kosztem (ja jestem ta zła) Nikt , kto tego nie przeżył, nie zrozumie. Czuję się niezrozumiana. Uczestniczymy w terapii, ale niestety terapeutki ignorują ten problem. Ja żyję w trojkacie, choć nie jestem zdradzana (fizycznie, bo psychicznie jestem) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eks-żona Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.gpsk.am.poznan.pl 26.11.01, 02:09 Maminsynek - tak, to mój były mąż. Matka jest dla niego wyrocznią we wszystkim: przy kupowaniu ubrań, urządzaniu naszego (nie jej) mieszkania, podziale naszych domowych obowiązków, czytaj: max. oszczędzaniu synka itp. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Gdy się próbowałam buntować, to słyszałam, że przecież mama chce dobrze, tylko ja jestem "taka nieużyta". W końcu postawiła mu alternatywę - ona albo ja. Wybrał matkę. Od 1,5 roku jesteśmy po rozwodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnieszk Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.01, 21:37 Mój chłopak oprócz nadopiekuńczej matki ma też nadopiekuńczą siostrę. Brońcie się takiego połączenia!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 195.205.254.* 06.12.01, 09:33 I dobrze zrobilas mowie to jako facet - dokladnie tak radze corkom /doroslym zreszta/ tesciowa "morde" w kubel albo bedzie Twoim mezem i partnerem albo won dopoki nie jest za pozno. Nie zaluj niczego niestety tak trzeba czasami w zyciu postepowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.devs.futuro.pl 26.11.01, 13:13 doskonale cie rozumiem. Nawet nie przypuszczałam że to jest aż tak duży problem. Ja miałam to samo, tylko mąż troszeczkę wydoroślał. Jest jedna sprawa zgodził się twój mąż z toba uczestniczyć w terapi do dobrze, ale jeśli widzisz że to nie daje żadnych efektów to niestety przykro mi ale nie miej zadnych złudzeń. Nigdy lepiej nie będzie. nie wiem w jakim wieku jest twój mąż, może musi trochę po prostu dorosnąć. macie małe dziecko, u mnie też się działo jak córka była mała, ja przetrwałam ale ogromnym kosztem. Brakiem zaufania!. Jeżeli dasz radę to ok ale wiedz o tym że dziecko będziesz miała coraz starsze a im póżniej jest zdecydować się rozstać tym gorzej dla dziecka. Miękkie serce twarda d... niestety trzymaj się!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re do zony? IP: 204.186.88.* 29.11.01, 16:25 Witam! Moze zalozymy grupe wsparcia dla zon mamisynkow. Z moim mezem jest rowniez nie za dobrze on po prostu boi sie mamusi.Nie jest w stanie zrobic nic przeciw jej zdaniu. Na szczescie jesgo matka jest z reguly rozsadna osoba i nie ma pomyslow z ksiezyca, z reguly sie wogole nie wtraca. Jedyny punkt zaczepny to urzadzanie mieszkania bo mieszkamy z mezem na gorze domu rodzicow. Ona chcialaby wszystko urzadzic po swojemu. Na szczescie mam temperament i na to nie pozwalam co udaje mi sie no powiedzmy w 90 procentach ale najbardziej boli mnie to , ze moj maz ignoruje ten problem po prostu nie chce konfliktow. Naprawde muimy zalozyc grupe wsparcia a co do Twoich terapeutow to radzilabym ich zmienic Pozdrawiam Zona mamisynka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ta zła Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 212.244.173.* 30.11.01, 09:01 - wiem coś o tym , też jestem tą złą, mój partner jest jedynakiem, oczko w głowie mamusi, też planowała mu życie - jakie studia , jaka praeca, i gdy okazało sie że kobiete wybrał sobie sam to była wielka tragedia- a teraz kiedy okazało się że żadnym sposobem nie może się mnie pozbyć- to zatruwa mi życie- ja też wywalam obiady - bo mój mężczyzna nieraz oświadcza mi że idzie do mamy na obiad bo ugotowała za duż a przecież nie może się zniszczyć - ale obiad jest tylko dla niego , dla mnie zawsze braknie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 217.153.88.* 26.11.01, 15:02 ten artykuł dokładnie opisuje mój związek, na początku bardzo podobały mi się ciepłe i zażyłe stosunki w jego rodzinie potem zmęczył mnie stały nadzór i wszechwiedza jego rodziców. Mój chłopak wręcz " dorobił" się ciężkiej nerwicy, bo życie zaczeło mu stawiać wymagania jakich nie miał w domu całe życie w jego domu obraca się wokół jedzenia i jedynie tam ma najlepiej i najbezpieczniej. oczywiscie nie jest to wina tylko jego mamy on też ma pewne predyspozycje . jest mi bardzo ciężko poniewaz on wszyskiego się boi , wszysko musi konsultować z rodzicami , mieszkamy u nich w domu i jak narazie nie ma mowy żebysmy poszli na swoje bo jest to za trudne dla niego Odpowiedz Link Zgłoś
1.iza Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 26.11.01, 15:12 Interesował sie mną kiedyś pewien mamusiny synuś, był nawet dość przystojny i odpowiadała mi zawartość jego główki, ale kiedy zobaczyłam, jak matka z zaciśnietymi zębami prowadzi go za łokieć po ulicy a on sie temu poddaje jak cielę, to wpadłam w osłupienie i powiedziałam sobie "nigdy!" Poza tym jednym przypadkiem wydaje mi się, że chyba przyciągam tych samodzielnych, jakieś prawo serii, czy co... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sławek Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 213.186.93.* 26.11.01, 16:26 No właśnie ! Iza się w porę zorientowała a jak to się stało, że reszta pań przegapiła te fatalne cechy i nawyki u swoich narzeczonych ? Przecież ukryć sie tego nie da a twierdzenie, że stali się tacy dopiero po ślubie też na pewno jest nieprawdą. Co spowodowało, że mimo wszystko zdecydowałyście się wyjść za nich ? Może oprócz tych niewątpliwych i destrukcyjnych dla związku wad mieli jakieś zalety, które równoważyły bilans ? Czy te zalety dzisiaj zniknęły ? Czemu z takim mężczyzną przed ślubem da się żyć a po ślubie nie ? Wiem, że po ślubie, kiedy mieszka się i robi wszystko razem razem wiele rzeczy się zmienia ale przecież nietrudno to przewidzieć. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doSławka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.devs.futuro.pl 27.11.01, 10:41 Masz rację sławek za coś się pokochało tych mamisynków, każda za coś innego. Mój ujął mnie swoją czułością, ogromnym dawaniem miłości. Myślę że tylko męższczyzna który sam jej dużo zaznał potrafi ją ofiarować. Moja matka zazdrości mi tego do tej pory, nawet pytała się nie dawno czy On dale mnie tak przytula cały czas a ja z dumą że tak! To fakt że to co dla innych facetów jest oczywiste w życiu dla niego nie było. Nie potrafil sam decydować, boi się życia cały czas trzeba go wspierać. Ale idzie do przodu przynajmniej stara się walzyć mimo że nigdy niczego mu nie brakowało. I dlatego go kocham mimo jego czsami bezradności potrafi dać mi tyle miłości jak nikt inny. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mela Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 26.11.01, 17:43 Chyba to 'zagadnienie' nie jest aż takie proste, jakby chciało się je zobaczyć. Jedno wydaje się być pewne: w Polsce kobiety zdecydowanie inaczej traktują swoich synów niż córki - chłopcy nie mają żadnych 'domowych' obowiązków, a dziewczynki zawsze muszą sobie radzić - to się całe szczęście zmienia. Ja, na szczęście, nie znam typowego maminsynka, ale wielu moich kolegów borykało się z nadopiekuńczymi mamami. Jako anegdotę opowiadam już historyjkę kolegi, którego mama wylądowała w szpitalu i podczas odwiedzin moich, swego syna i swego męża instruowała tego ostatniego, żeby uprał skarpetki ich wspólnemu potomkowi (lat wtedy 20). Niestety z jednej strony chłopcy, a potem mężczyźni godzą się na taki układ, bo do wygodnego życia, a takowym jest domowy wikt i opierunek, łatwo się przyzwyczaić, z drugiej mocno się opiece mam przeciwstawiają. Wynik jest taki, że dostaje się przyszłym żonom, bo w momentach konfliktowych utożsamiane są z mamami, ich zakazami i nakazami - są po prostu kolejną siłą ograniczającą wolność 'chłopca'. To dalej objawia się walką z przyszłą partnerką o każdy skrawek wspólnego życia i nie wróży dobrze na przyszłość. Wiem to z własnego doświadczenia. Moja pierwsza teściowa pomimo tego, że miała trzech synów, a nie jedynaka, równie mocno o nich dbała i podczas rytualnych obiadków niedzielnych mojemu mężowi nakładała pierwszemu, bo, widocznie uważała, że był bardziej głodny ode mnie... Obecna teściowa nie zdradza żadnych oznak nadopiekuńczości, ale jednocześnie cały czas 'trzyma' w domu już 30-letniego syna, brata mojego męża. Mój mąż jest za to w pełni samodzielny, zaradny - wręcz idealny, bo doskonale sprawdza się w systemie 'równego podziału obowiązków' i, co najważniejsze, nie narzeka i nie uważa, że pewne prace uwłaczają jego męskiej godności. Czyli wychodzi na to, że nie ma uniwersalnego przepisu na wychowanie syna - z tego samego domu mogą wyjść dwa całkowicie odmienne egzemplarze. Na koniec taki prywatny przesąd: zawsze z koleżankami się podśmiewałyśmy, że jeśli poznaje się faceta po 30-tce i okazuje się, że cały czas mieszka z mamą (i tatą, czasem), to trzeba czym prędzej uciekać, bo potem może być już za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 212.106.155.* 03.12.01, 15:18 Z twojej wypowiedzi wynika, że jesteś panienką na jedną noc: przerżnąć i wyrzucić (może być na śmietnik), ale już na pewno nie angażować się. Jesteś typowym przedstawicielem współczesnych kobiet cwaniarek i naciągaczy. Może tylko twoje ciało jest trochę warte. Do burdelu byś się nadawała. Jakby cię grupowo rżnęli to może byś zmieniła nastawienie do osób innych niż macho w dresie, niekoniecznie twoich pseudo-maminsynków Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 26.11.01, 20:55 Przeczytałem wszystkie posty i dalej nic nie wiem. W zasadzie wiem tyle , że kobiety narzekaja na swoich mamisynich mężusiów. Pewnie nie uwierzycie: więcej jest mamisynich córeczek. Jest taka róznica ,że jak córeczka wyprowadza się do mamusi to mężuś prosi, błaga , aż ubłaga. Jak mężuś spada do mamusi , to żonka unosi się honorem. Przecież to obca kobieta. Na pohybel wam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sławek Re: Do P.Kowala IP: 213.186.93.* 26.11.01, 22:41 piotr.kowal napisał(a): > Na pohybel wam. Waść kowal jesteś ? Więc bacz że przed godniejszymi stoisz i za swoją śmiałośc gardłem zapłacić możesz !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: coreczka Re: Do P.Kowala IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.01, 23:58 A ja jestem coreczka tatusia i barzo sie z tego ciesze, bo tatus mnie wywalal z domu z dlugopisem i kawalkiem papieru, dzieki czemu wszystko teraz moge zalatwic i potrafie i tak samo wychowam swoje dzieci, jesli mi sie trafi. A kazdy ma prawo wyboru i znam kobiety, ktore z orgiastyczna przyjemnoscia przejmuja maminsynkow z ramion mamusi w swoje jak i facetow uwielbiajacych swoje 40 letnie Lolitki. Kazdemu wedle gustu, a jak sie ktos pomyli, zwiac zawsze mozna, wystarczy na wszelki wypadek raz na jakis czas odkurzac zaplecze. Odpowiedz Link Zgłoś
gn0836 Re: Do P.Kowala 27.11.01, 00:12 Piotr Kowal coś rozgoryczony jest. Czyżby miał za żonę mamincórkę? Ja też przeczytałam uważnie wszystkie posty. I wyszło mi, że mój syn powinien być maminsynkiem. Bo ja jestem silna, a on jedynakiem. Bo wychowywałam go sama. Więc co? Maminsynek? Chyba nie, mam taką nadzieję. Jak wytyczyć granicę między naturalnym przywiązaniem do matki a byciem maminsynkiem? Jesteśmy z moim synem bardzo związani. Naturalne to w końcu. Od wielu lat byliśmy tylko we dwoje. Teraz mam synową. Od początku założyłam, że będę ją lubić. Skoro mój syn ją sobie wybrał... I lubię ją. Niedawno powiedziała mojej siostrze, że ja jestem jej najlepszą przyjaciółką. Po roku mieszkania razem wyprowadziłam się. Po miesiącu przyszła do mnie na kawę z genialnym pomysłem: chcą mieszkać razem ze mną, sprzedamy oba mieszkania i kupujemy jedno duże. Dużo dyplomacji kosztowało mnie wyperswadowanie jej tego pomysłu. O czym donosi dumna z siebie teściowa. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kowal Re: Do P.Kowala 27.11.01, 07:59 To jesteś wyjątkową teściową.Może masz jakąś córkę na wydaniu? Dla mojego syna. Zakładam ,że moje dzieci też będą osobno mieszkały ze swoimi wybrankami (ńcami). Nie ukrywam , że takie podejście do rzeczy wynika z moich doświadczeń życiowych i wiecznej obecności mamusi ze strony żonki. Mimo ,że jest dobrą kobietą i uczynną , to jednak jest to męczące.Uważam ,że dzieci powinny mieszkać osobno i rodzice osobno. Taki los szykuję swoim dzieciom i ciekawe czy będą innego zdania. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ta_mar_ta Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 27.11.01, 02:00 Jest? I nie mam już złudzeń- tak już będzie. Despotyczna i zimna matka, która ze swojego męża uczyniła bezwolną kukłę niezdolną do samodzielnego myślenia i działania, równie paraliżująco i hipnotycznie działająca na swego syna. Ten, niezdolny do sprzeciwu, nienawidzący i kochający zarazem matkę, zajęty całe dorosłe życie upiornym tańcem przyciągania i odpychania.Tęskniacy za okruchami czułości, której nie było mu dane zaznać w dzieciństwie i zabiegający o "łaskę miłości" matki.Niezdolny do stworzenia głębokich związków uczuciowych z żoną i dorosłymi już teraz córkami, podarował im takie samo zimne uczuciowo dzieciństwo, jakiego sam doświadczył, a mnie lodowate, wyniszczające małżeństwo. Czy takie uzależnienie można nazwać "maminsyństwem"? Współczuje mu, ale przede wszystkim współczuje sobie i swoim córkom. Pozdrawiam wszystkie mamy mądrze kochające swoich synów; brak miłości może także okaleczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.01, 12:40 oczywiście, ze nie można generalizować. ale nalezy przyznac, że istnieją kobiety , które kochają małpią, głupia miłością. kochać madrze jest b. trudno- bo trzeba BYC mądrym. zanim wyszłam za mąż opowiadałam, jak to ja bede umiała ułożyć stosunki z teściową. kolezanki, które już przeszły swoje śmiały się ze mnie. i co mialy rację. bo mi się wydawało, że jak moja mama jest w miarę ok jako teściowa, to znaczy, że można. przed ślubem nie zawsze widać pewne rzeczy. gdybyśmy miały renetgen nie było by rozwodów (facetów też to dotyczy) aby ujawniły się pewne cechy teściowych potrzeba czasu. przeciez przed ślubem ona NIE BYŁA moją teściową.też szkoda mi męża który się miota i zapewnia, że tylko ja się liczę. ale w życiu wychodzi co innego. zawsze ona ma rację. mąż wierzy jej. i ujmuje się za nią za mną nie. w tym wszytkim nie rozumiem jej. to jest samobójczyni. przeciez moze sie zdarzyć, ze bedzie potrezbowała pomocy, a nie ma nikogo. i co wtedy? ja bedę musiała jej pomóc , bo jak nie to będę ta zła? i znowu bedzie górą.a moze ona wie o tym, dlatego poczyna sobie. to nie jest tak, że ona mu truje . nie ona robi to gierkami, delikatnie. ja tak nie potrafię.i nie chce, bo to obrzydliwe. efekt tego jest taki, że gdybym ja zobaczyła teraz, to chyba bym zwymiotowała. mam do niej organiczna niechęć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr* Przeczytałem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.11.01, 13:49 Jakbym widział swoją matkę , jednak chęć uwolnienia się od niej i jej niezrozumiałych zachowań była mocniejsza. Poza tym jak wybrałem sobie tą jedyną to nie mógłbym pozwolić jej skrzywdzić tak ze strony mojej matki jak i mojej teściowej.(!!!) Teraz zbieram owoce , mamuśki się uspokoiły bo im tyłek na starość oklapł i zdają sobie sprawę ,że nie podskoczą , oraz mam pełną miłości żonę , a w związku z tym i udany seks i nieseks i dwudziestokilkuletnie dzieci z którymi mam partnerski kontakt. Życzę wam tego samego , ale potrzeba tu przymierza obojga małżonków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 195.205.254.* 06.12.01, 09:28 Kobieto mam trzy corki - czemu nie kopnelas tego swego meza w dupe kiedy byl na to czas - moje corki wytarlyby podloge mezem gdyby latal do mamusi ubiegac sie o okruchy pieszczot - same sobie jestescie winne a pozniej narzekacie - sorry - w zyciu trzeba miec "jaja". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Meti Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 17:18 Moja mama już "Ostrzyła ząbki" na mojego męża mówiąc,że będzie jej kolejnym dzieckiem...Na początku nie rozumiałam całej grozy tych słów, ale wkrótce zrozumiałam. Zaczęła urządzać nam mieszkanie, oprganizować życie, robić awantury o przestawiony nie tak w naszym własnym mieszkaniu mebel itp. itd., więc zaczęłam walczyć z nią (własną matką) o moją samodzielność. Co przeszłam nie da się opisać - awantury, szantaże, płacze, wyklinanie, obrażanie się, a to wszystko jak już byłam w ciąży - bardzo ciężko to znosiłam. Jednak zależało mi, aby uszanowała mnie i męża jako dorosłe, osobne jednostki. Niestety - wszystko zakończyło się tym, że ona zerwała ze mną wszelkie kontakty (nie po raz pierwszy - robiła tak już wcześniej, ale zawsze dążyłam do zgody - w końcu to moja matka, a ja nie chcę się z nią kłócić, tylko chcę żeby nas szanowała). Obecnie nie nawiązuję z matką kontaktów (które ona zerwała), bo mam już dość. Chyba nie da się z nią żyć na partnerskich warunkach - próbowałam 5 lat. Nie jestem mamincórką, mam męża który mnie kocha i udaną rodzinę, ale matka nie chce mieć ze mną nic wspólnego - uważa że, cytuję "matka powinna być dla dziecka najważniejsza, a nie jakiś obcy chłop". Obcy chłop - to mój mąż...Uratowałam małżeństwo, ale za jaką cenę. Nadal kocham matkę. Meti Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małgoś Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 213.76.182.* 27.11.01, 13:42 Wyszłam za mąż za maminsynka , więc zaraz wróciłam z przychówkiem ; dwóch synów - jeden 18 letni drugi 14 letni i mam nie tylko ogromną nadzieję ale prawie pewność, że oni maminsynkami nie będą - tak bardzo srogą otrzymałam nauczkę , że to tylko kobiety kobietom zgotowały ten los (tworzenia i wychowywania kolejnego pokolenia maminsynków).Bardzow ważne jest by ciągle i wciąż drogie panie pamiętać o jednej z wielu prawd - nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. I tego należy się trzymać. Gdybyż o gdyby istniała damska solidarność na wzór i podobieństwo męskiej być może uniknęłybyśmy wielu rozczarowań.Teraz pozostaję w naprawdę wolnym związku z mężczyzną , który twierdzi , że maminsynkiem nie jest, choć codzienność przynosi mi inne doświadczenia. Ten mężczyzna całym swoim życiem chce udowodnić swojej matce ,że dokonuje samodzielnych wyborów. Tylko dlaczego do jasnej anielki wszystko robi tak , by utrafić w gust swojej mamy a nie kobiety z którą sypia - czyli mój?.Wyszłabym za niego lub byłabym z nim aż do końca świata i o jeden dzień dłużej ale on jest MAMINSYNKIEM.Więc drogie panie - nie wiążcie się z nimi , by maminsykowy ród wymarł zupełnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.pcz.czest.pl 27.11.01, 14:32 Ja jestem maminsynkiem i bardzo to sobie chwale. A zamiast uzerac sie z jakas wredna baba, wole poczytac Harrego Pottera lub pobawic sie pokemonami. Prosze sie wiec od nas odczepic, bo potraktujemy to jako akt nietolerancji, a to bardzo powazne we wspolczesnym swiecie oskarzenie. P.S. Mam juz 36-latek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona? Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.01, 17:03 no właśnie. a jak ty się "bawisz" tymi pokemonami? nie lepiej by było z kobietą? no, tak, ale mamusi byłoby przykro, nie?? następny klient opieki społecznej.a wszystko to , bo ciebie kocham-rzekla mamusia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.pcz.czest.pl 28.11.01, 10:29 Gość portalu: żona? napisał(a): > no właśnie. a jak ty się "bawisz" tymi pokemonami? nie lepiej by było z > kobietą? no, tak, ale mamusi byłoby przykro, nie?? Mamusia pewnie nic by o tym nie wiedziala, bo mieszkam sobie sam (tak jak pokazuja w zagranicznych filmach :) Poza tym czasami rzeczywiscie zapraszam do zabawy dziewczynki. > następny klient opieki społecznej.a wszystko to , bo ciebie kocham-rzekla > mamusia. Ha ha. Trafilas jak kula w plot. Klientem opieki spolecznej to ja nie jestem i z pewnoscia nigdy nie bede. Co wiecej, sam utrzymuje pewnie kilkunastu takich "klientow", moze nawet nie "maminsynkow". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daisy Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.comm.pl 28.11.01, 00:24 chyba mało wiesz o wolności słowa. A przy okazji, każdy żyje jak chce i wara innym od tego, ale czy na pewno to jest to co chcesz, czy to co chce twoja mama, czyli mieć cię przy sobie do śmierci i uzależnić cię od siebie. Tylko co potem, gdy zostaniesz sam? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.pcz.czest.pl 28.11.01, 10:59 Gość portalu: Daisy napisał(a): >A przy okazji, każdy żyje jak chce i wara > innym od tego, ale czy na pewno to jest to co chcesz, czy to co chce twoja > mama, czyli mieć cię przy sobie do śmierci i uzależnić cię od siebie. Tylko co > potem, gdy zostaniesz sam? Przeciez mama to kobieta a kobiety sa dobre w odroznieniu od zlych facetow, ktorzy dziela sie na: 1. meskich szowinistow 2. zdradzajacych 3. takich co to nie chca nawet prac skarpetek 4. maminsynkow Tak przynajmniej wynika z tego forum. No to ja sie pytam was dziewczyny, czy tutaj nie chodzi przypadkiem o to czyj egoizm bedzie wazniejszy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daisy Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.comm.pl 28.11.01, 12:31 a ja ci mówię, że nie ma złych facetów i nie ma złych kobiet. Tylko relacje między nimi mogą być dobre albo złe. A egoistą jest każdy bez wyjątku, choćby przyświecały mu najświętsze cele. Ale przecież to zawsze cele. Nawet jeśli jesteś dobrym człowiekiem, który pomaga innym i nikomu nie robi krzywdy, to też masz w tym jakiś cel, czyż nie? No właśnie! Każdy jest egoistą i nie ważne jest co myśli czy mówi, ale jakie efekty przynosi to co robi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa1 Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: 195.94.215.* 30.11.01, 09:41 Gość portalu: tomek napisał(a): > Gość portalu: Daisy napisał(a): > > >A przy okazji, każdy żyje jak chce i wara > > innym od tego, ale czy na pewno to jest to co chcesz, czy to co chce twoja > > > mama, czyli mieć cię przy sobie do śmierci i uzależnić cię od siebie. Tylk > o co > > potem, gdy zostaniesz sam? > > Przeciez mama to kobieta a kobiety sa dobre w odroznieniu od zlych facetow, > ktorzy dziela sie na: > > 1. meskich szowinistow > 2. zdradzajacych > 3. takich co to nie chca nawet prac skarpetek > 4. maminsynkow > > Tak przynajmniej wynika z tego forum. > No to ja sie pytam was dziewczyny, czy tutaj nie chodzi przypadkiem o to > czyj egoizm bedzie wazniejszy? Egoistą jest kazdy z nas i jest to powiedzmy sobie w porządku kiedy jesteśmy sami albo polaczeni w pary wiezem malzenskim. Ale trzeba wlozyc swoj egoizm do kieszeni kiedy pojawiaja sie dzieci, bo to nie moje (zony) czy twoje (meza) potrzeby sie licza tylko dzieci. One od chwili narodzin sa najwazniejsze i licza sie ich potrzeby. Pytanie jest; co mam zrobic (ja zona) jezeli on (moj maz) nadal chce być na pierwszym miejscu i tylko jego potrzeby sie liczą? przyklad: przed urodzeniem dzieci maz zjadal sniadanie zrobione przezemnie w weekend w lozku ogladajac TV. Teraz mamy 2 malutkich dzieci, a maz dalej chcialby zeby byl tak "obslugiwany", ja rano nie wiem w co rece wlozyc najpierw. I co dalej . Konflikt gotowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.tvn.pl 24.04.02, 15:33 Panie Tomaszu! Jeśli Pan jeszcze tu zagląda, to proszę się ze mną skontaktować.... p.kumik@tvn.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KaD Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.waw.prokom.pl 05.12.01, 16:18 To moze wygladac na to ze i ja jestem maminsynkiem. Choc z mojego punktu widzenia lepsze okreslenie to "pantofel". Ale mam wrazenie, ze Wy, Panie, chetnie kultywujecie taki sposob zachowania, pantoflarski i ulegajacy, bo to pozwala Wam rzadzic w domu. Problem tylko, ze my dajemy saba rzadzic dwom kobietom, bez wylacznoci, zonie i matce. I zona chcialaby miec usluznego, ale jak juz jest usluzny, to dla obu. I to Was chyba drazni. Eeech, chyba zaczne zachowywac sie jak podly samiec, wszystko wedlug mojego zdania i dla mnie, i skoncza sie oba damskie rzady. Tylko czy jeszcze potrafie ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sławek 2 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.01, 22:42 Nie straszcie mnie ! mam 30 lat i za chwile ślubuję. Jak czytam wasze teksty to zastanawiam się nad sobą i zaczynam się bać, czy przypadkiem nie jestem maminsynkiem. Ale szczęśliwie moja lepsza połowa uważa, że nie,czyli chyba OK ;- ) A poważnie, czy bycie maminsynkiem oznacza liczenie się ze zdaniem rodziców, a zwłaszcza matek ? Chyba nie ! A czy oznacza przedkładanie zdania matki nad własne i żony - TAK. I to jest chyba problem, niektórzy nie potrafią oderwac się od maminej spódnicy. Szczęśliwie ja sam wybierałem sobie samochód, sam kupuję ciuchy, w tym krawaty i garnitury, prefumy, a mamusi sie nie podobają :- ) ale mi pasują, no i mojej przyszłej żonie. Mieszkać będziemy osobno tzn. bez rodzców, szkoda tylko, że nie w innym mieście. Nic tak dobrze nie wpływa na małżeństwo jak odległość od "starych". Współczuję facetom, którzy przedłożyli matki nad żony i dzieci, kretyni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: didi Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 28.11.01, 00:19 Całkowita racja z tymi "kretynami", ale sam zobaczysz, że po ślubie mamcia będzie próbowała kłaść ci do głowy różne dziwne-mądre rzeczy. Bo czyż nie uważa, że nikt nie zna cię lepiej niż ona i nikt nie wie lepiej co dla ciebie jest dobre? Oby nie i obyś miał mądrą matkę, która stojąc z boku będzie dla WAS podporą i mądrą babcią swoich wnusiów. Powodzenia na nowej drodze życia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 28.11.01, 00:20 Samo pytanie jest sprzeczne. Jeżeli MÓJ PARTNER to nie partner swojej matki. A jeśli maminsynek to to wyklucza PARTNERSTWO ze mną. Mężczyźni z zasady chcąc założyć WŁASNĄ rodzinę muszą odciąć się od matczynej pępowiny. Mamusie mają to do siebie, że zawsze będą mamusiami i to od mężczyzny czy kobiety zależy czy będą bardziej pupilkami i słoneczkami swoich mamuś, czy dorosłymi choć czasem i zwariowanymi PARTNERAMI. A mój partner jest strasznym maminsynkiem i nie tylko on z mojego otoczenia ;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 10:59 złote zdanie mojej tesciowej: synciu, pamiętaj, żon możesz miec kilka , ale matkę masz jedną. no i czy ona nie ma racji?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Just Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.devs.futuro.pl 28.11.01, 11:15 Ja też słyszałam że żon można mieć kilka. Swoje przeszłam, mogłabym napisać książkę. Ale wiem jedno tak jak pisałaś przyjdzie czas, że będzie potrzebowała twojej pomocy i to zrobisz własnie jako ta zła synowa. Moja teściowa jest bardzo silna kobietą ja też. Radzę sobie w ten sposób że unikam jej jak mogę. Powiedziałam mężowi że chcę mieć prywatność w swoim domu a nie wpadki do domu kiedy się jej podoba. I oczywiście solidarnie to dotyczy moich rodziców. po prostu staram się żeby odwiedzali mnie jak go nie ma i odwrotnie. Teściowa jak jest u mnie to nawet kurtki nie ściaga tylko coś go informuje i wychodzi. Oczywiście nie przesadzam jak mam ochotę to zpaszam ją na kawę i daję jej moje upieczone ciasto, i jest ok bez żadnych czułości ale z kulturką. oczywiście rodzice nie uciekają jak on wchodzi do domu tylko za 5 min szykują się do wyjścia. To jes wstrętne? i co z tego ale przynajmniej nie psuje nerwów sobie i jemu. Wolność Tomku w swoim domku i tyle!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 28.11.01, 12:24 no jasne, ale czy inne żony będą twoim odbiciem? Ty też jestej jedyna i niezastąpiona. A poza tym, to facet przychodząc na świat matki sobie nie wybiera i musi z nią żyć, a żona jest jak prezent, tyle że luksusowy bo samodzielnie wybrany. I kto tu jest górą? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 14:40 ona jest góra. bo przez 30 lat prała mu mózg. najpierw przeciwko ojcu (zabroniła zaprosic na slub) a teraz przeciwko mnie. i to nie dzieje się gadaniem. nie. ona to robi prawie bez słow. przez tyle lat wytworzyli sobie swoj sposób komunukowania.ona jest kontrastem dla mnie. BO ONA NIC NIE WYMAGA.akceptuje bez wzgledu na jego zachowanie. poinformowana, ze podniosl na mnie (bylam w ciazy) reke, odp: widocznie zasluzylas. kiedy czepial sie o jakies bzdury, ze nie odlozone na miejsce, a ja po ciezkim porodzie z dzieckiem podejrzanym o trwałe następstwa i wade serca,powiedzialam jej o tym, odp.: sa kobiety zorganizowane, i niezorganizowane, ty jestes ta niezorganizowana. a sama NIGDY nie zaproponowała najmniejszej chocby pomocy. i mowi potem synkowi lkajac:ja tak nie powiedzialam,ona sie mnie czepia. i synek przychodzi i na mnie krzyczy: ty mi mamusie do palpitacji doprowadzasz. ostatnio naslala swojego brata na mnie: zeby ze mna porozmawial i chyba mnie "wyprostowal" rozmawialismy 0,5 h. nie wysilalam sie specjalnie. podalam kilka faktow. wyszedl wzburzony i powiedzial: ja to przerwe, on sie jeszcze nie odpepowil. no i teraz sie okazalo, ze on tez jest zly i gada glupoty. a synek twardzitko przy mamuni. RYCERZYK. najpierw chronil przed tata teraz przede mna. w zamian ma adwokata. niestety przekracza ona znacznie zakres umocowania. ale to mnie sie tylko tak wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 28.11.01, 15:57 skoro wojna nic nie daje, to odpuść i zmień taktykę. Przed mężem stawaj murem za teściową, przed teściową stawaj murem za mężusiem. A jak ci żal z żółcią się wymiesz, że trudno będzie wytrzymać, to idź na aerobik albo na siłownię, albo na basen. Albo wypłacz się po prostu w ramię koleżanki. Kiedy ty będziesz "ukochaną synową" na którą nie można zgiąć haka i ukochaną żoną, która mamci się nie czepia, może oni się pokłucą i przestaniesz być dzielnikiem, a ta funkcja przerzuci się na NIĄ. A nawet jeśli nie to przynajmniej będziesz miała święty spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.11.01, 20:17 Ilusion. Jesteś głupiutki i płytko pojmujesz życie. To co proponujesz jest nierealne. Co to za facet , który nie stoi za swoją żoną choćby nie miała racji. Czy żona musi się uciekać do takich manewrów?Macie być ich ostoją i mają być pewne waszych intencji i uczuć. Padały przykłady powiedzeń ,że "matkę ma się jedną a żon można mieć kilka". Toż to cała prawda.Chłopy!!!!!! Nie mieliście możliwości wyboru matki.Mało tego.Wpajała wam zasady , które często okazywały się głupie. Żonę wybieracie sami.Uszanujcie samych Siebie, szanujcie swoje żony i wasz własny wybór. Prawda jest taka , że matka i ojciec to przeszłość.Liczy się przyszłość, czyli wasze dzieci i jeszcze Wy , póki nie staniecie się przeszłością. Może to zawiłe co pieszę , ale powiem w skrócie : Kochajcie swoje żony. Dla jasności powiem ,że mam 44 lata i dzieci i żonę też i teściową , a jakże. Odpowiedz Link Zgłoś
ta_mar_ta Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 28.11.01, 23:16 Do Piotra.Pozdrawiam serdecznie Piotrze. Przeczytaj proszę mój list z 27.11. o tym, jak zimna i uzależniająca od siebie matka może skrzywdzić swojego syna, jego żonę i swoje wnuki, a może i dalsze pokolenia...Szczegółów oszczędze, wystarczyłoby na kilka tomów. Posłuchajcie Piotra Panowie, kochajcie swoje żony... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 29.11.01, 14:58 AMEN! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 29.11.01, 15:09 do pierwszego akapitu się nie odniosę, bo choć masz te swoje X lat to nadal nie znasz zasad dobrego wychowania. Ale za to muszę się zgodzić z dalszą wypowiedzią. Tyle tylko, że nie każdy facet dotrwa w małżeństwie do twojego wieku, bo w między czasie teściowe potrafią wyrządzić wiele szkód i to większych niż tajfun. Bardzo blisko w rodzinie mam na to przykład. Matka faceta przed ślubem mówiła "synku to twoje życie twój wybór, po ślubie wtrącać się już nie będę". A tu po ślubie synowa przez teściową płacze. Mąż na nią warczy: "wara od mojej matki" gdy próbuje coś powiedzieć na teściową, albo naj normalniej w świecie porozmawiać, po czym synalek leci ze wszystkim do mamulki wyżalić się jaką to ma okropną żonę która tyle złego na nią mówi. Skutek tego taki, że obie rywalizują o to gdzie zje obiad, z którą więcej posiedzi przed telewizorem czy przy kawie. A co gorsza na moje prośby do owej matki "PROSZĘ, nie wtrącaj się, bo rozwalisz ich małżeństwo" ona odpowiada "I dobrze!" wzruszając przy tym ramionami. Nawet straszenie mękami piekielnymi nie skutkuje. Więc nie wystarczy powiedzieć "Faceci kochajcie i szanujcie żony" to nie zawsze wystarcza i czasami trzeba uciekać się do tak "płytkich" poczynań jak uniki, albo taktyka walki. Nie wszyscy są mądrzy, ale czasy są takie że każdy dba wyłącznie o swoje dobro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.11.01, 04:24 pierwszy akapit wykreśl , to było napisane na widok tesciowej :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 01.12.01, 03:33 Zwracam honor, a przy okazji - ja to ona nie on ;)i może jestem zbyt młoda by na niektóre sprawy patrzeć z rozsądkiem, bo szczerze mówiąc drze mnie od środka, gdy ktoś unieszczęsliwia zwłaszcza swoich bliskich tylko dla własnego widzi misię. Może reaguję zbyt emocjonalnie i dlatego "płytko". Ale nie zawsze %) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.12.01, 04:38 Sorry za pomylenie płci , ale nick wyraźnie wskazywał , a z tekstu nie wynikło nic bo pisałaś o osobie trzeciej. Wracając do problemu "Panowie kochajcie swoje żony". Nawet w tym przypadku jest to pierwszy i podstawowy warunek. Kochając jest zawsze za nią , a szczególnie w jej kontaktach z teściową. Kochający facet widzi przede wszystkim tą kobietę , którą sobie wybrał, co nie znaczy ,że o matce ma zapomnieć.Rodzicom należy się szacunek. Kochający facet nie powie swojej wybrance nic przykrego w obecności swojej matki, ponieważ wie , że jest to szczególnie dla niej bolesne. Kochający facet powie jej to w domu , w rozmowie , dyskusji.Może ona być i ostra , ale na tym polega docieranie się małżeństwa. Przypadek o którym pisałaś ,swiadczy o niedojrzałości gościa do samodzielnego życia i braku miłości do tej jedynej. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 02.12.01, 00:12 To chyba nie jest takie proste we wszystkich przypadkach. Przecież większość małżeństw zawierana jest z miłości dwojga ludzi do siebie (popraw mnie jeśli się mylę, albo na innym świecie żyję). Są faceci, którzy uciekają od problemów zamiast je rozwiązywać. A co ma zrobić taki właśnie facet, jeśli stoi między miłością do zazdrosnej matki a miłością do żony. Co jeśli będzie musiał wybierać żeby nie zwariować. CZasami rodzice są mniej dojrzali niż ich dzieci, ale nie chcą się do tego przyznać. Masz szczęście że związałeś się z rodziną, która potrafi uszanować cię jako człnka swojej rodziny a nie jak intruza (i na odwrót). Ale to naprawdę jeden z niewielu przypadków wśród małżeństw. Przyznasz chyba jednak, że patrząc wstecz i dziś, można powiedzieć, że większość facetów w wieku 20 - 30 lat jest pozbawiona w dużym stopniu męskich chormonów i są o wiele słabsi niż kobiety w ich wieku. Nie mówię że wszyscy są tacy, bo są i ci z krwi i kości, którzy są silni, a za razem delikatni kiedy trzeba. Mają takt i wyczucie, są mądrzy - jeśli mogę tak powiedzieć - życiowo. Jeśli natomiast słaby mężczyzna padnie na podatny grunt, to kobiety to wykorzystają i bedą próbowały go urabiać na swój wyimaginowany wizerunek. Nie rozumiem facetów, którzy źle wyrażają się o własnej matce czy ojcu i nie rozumiem też takich, którzy świata poza rodzicami nie widzą, a zakładają własne rodziny. Życzę dużo szczęścia w kręgu rodzinnym i oby twoje dzieci poszły w ślady ojca. Może ten świat da się jeszcze uratować od całkowitego wariactwa. Czołem :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.12.01, 11:54 Witaj Wszystko co piszę wynika z moich doświadczen życiowych i napewno nie mozna tego zastosować do każdego mężczyzny. Czy mężczyxni żenią się z miłości? Pewnie tak , ale jak wspomnę swoje lata między 20 i 30 , to właśnie wtedy buzowały wyłącznie hormony.Jedyne co mogę polecić młodym mężczyznom , to to że dobrze jak trochę ustapia , troche się dogadają.Jest to niemozliwe bez żadnego uczucia.Znam przypadki żenienia się dla peniędzy , stanowiska itp. Czyli nie zawsze jest miłość w związku małzeńskim. Jesli chodzi o matkę i jej zazdrość.To jest złożona sprawa.To nie tylko chodzi o żonę , w grze są również jej rodzice.Wierz mi , jest to bolesne , jak syn czy córka preferuje rodzine współmałżonka.Jeszcze tego nie doświadczyłem , ale potrafię sobie wyobrazić. Należy zrozumiec ,że to córki ciągna do NASZEGO domu , a synowie zajęci pracą (myślę że tak jest) przystają na wszystko.Na tym tle powstają konflikty.Należy wiedzieć ,że rodzice nie posiedli wszelkiej mądrości, nie mają patentu na rację.W końcu jak wychowujesz dziecko , to chcesz ,żeby osiągnęło coś więcej od Ciebie.I tu tkwi problem . Matka ma nieudane małżeństwo i stara się żeby córeczka nie popełniłe tego błędu. Nie wie ,że popełnia kolejny życiowy bląd. Co do słabych mężczyzn.WSZYSCY SĄ SŁABI.WSZYSCY SĄ PODATNI NA WPŁYWY. Ich problem polega na tym ,że o tym nie wiedzą.Staraja się być twardzi i często odcinają się od wpływów żony , czy matki , ale autoryttetem dla nich jest świat kolegów , którzy wciskaja mu ciemnotę. Najlepiej byłoby jakby facet zdał sobie sprawę , kto jest dla niego najważnieszy. KOLEDZY: nie-jak nie postawi , odejdą Matka : do czasu , az nie będzie wymagała opieki , lub zejdzie Żona : przy szczęśliwym przebiegu życia , będzie ostoją i partnerem na starość. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Just Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.devs.futuro.pl 29.11.01, 09:12 to co piszesz to jest niestety paranoja. Porozmawiaj z psychologiem weż jego opinię może nawet męża zmusisz do tej wizyty. Przynajmniej będziesz miała rozwód z jego winy. A na marginezie spytaj swojego męża za co Ciebie pokochał i dlaczego się z tobą ożenił. Będziesz miała jasną sytuację czy jest po co walczyć o to małżeństwo Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 01:39 Facet przed ślubem zachowywał się na pewno podobnie. Zmienił się dopiero po ślubie? Chyba nie. Czy dopiero, gdy byłaś w ciąży pierwszy raz podniósł na Ciebie rękę? Myślę, że robił to już wcześniej. Nie zauważyłaś sygnałów ostrzegawczych? To błąd! Błędem jest również wciągać do swoich spraw małżeńskich rodziców i teściów. To nie jest dojrzałe postępowanie. Dorośli ludzie zakładają rodziny i powinni dojrzale kierować swoim życiem, bez wzywania na pomoc rodziców, czy teściów. Dziwisz się reakcji teściowej? Spróbuj postawić się na jej miejscu? Jak będziesz miała dzieci w wieku "małżeńskim", to sama przekonasz się, że będzie Ci żal przede wszystkim swoich dzieci, potem dopiero synowych lub zięciów. Ja nie jestem jeszcze teściową, myślę, że nie będę ingerować w życie mojego syna, ale na pewno będzie mi przykro, gdy nie będzie mu się układało różowo. Mam udane życie małżeńskie, miałam również dobre stosunki z teściami, a mój mąż z moimi rodzicami także się lubili. Nigdy jednak, gdy zdarzały nam się złe dni, nie miałam pretensji do teściowej, że jej syn jest taki niedobry dla mnie i on nigdy też nie "naskarżył" na mnie do moich rodziców. Sami rozwiązywaliśmy swoje problemy. Z doświadczenia wiem, że to jest dobra zasada. Może się, oczywiście, zdarzyć takie małżeństwo, że ta zasada się nie sprawdzi, ale to chyba będzie wyjątek. Narzekacie, że synowie są mamisynkami, a same też zachowujecie się też jak niezbyt dojrzałe emocjonalnie osoby. Życzę Ci dojrzałości w życiu małżeńskim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 01:51 Gość portalu: matka napisał(a): > Facet przed ślubem zachowywał się na pewno podobnie. Zmienił się dopiero po > ślubie? Chyba nie. Źle kliknęłam, chciałam odpowiedzieć żonie?, ale mój post powędrował w inne miejsce. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.11.01, 23:05 O, matko, czy ty jesteś moją szwagierką? Czy też takie "miłe" teściowe to częste zjawisko? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 195.95.19.* 29.11.01, 12:49 Zorientowalam sie dopiero miesiac po zareczynach, choc przez caly czas mi cos nie gralo. Usprawiedliwialam go, ze nie mieszka w moim miescie, ze to trudno wracac zbyt pozno, bo na drodze wielki ruch, ze ma chora matke, ktora bedzie sie o niego martwic. Gdy odwazylam sie otworzyc usta i zadalam pytanie: dlaczego mimo zareczyn nie spotykamy sie nic czesciej niz raz w tygodniu tak, jak na poczatku naszej znajomosci, uslyszalam go zaplakanego, jak mowil o swoich kompleksach i o tym, ze jego mama uwaza mnie za brzydka, krzywa i chora, i ze bal sie mnie zapraszac do siebie, bo ona robila mu awantury. Przez tydzien nie patrzylam w lustro. Zdjelam pierscionek. Nie potrafie z nim rozmawiac. Boje sie mu zaufac. Planowalismy slub na czerwiec, a ja nie moge o tym myslec. Czy na terapie moga isc narzeczeni? kto mi pomoze uwierzyc, ze cos sie zmieni po slubie??? czy to ma jakis sens??? Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renata Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.waw.cdp.pl 29.11.01, 13:06 Och, skads to znam. Facet, z ktorym bylam 1,5 roku, z dnia na dzien po prostu przestal sie ze mna spotkac - ani slowa wyjasnienia, ani zadnego przepraszam, dopiero na stanowcze pytanie wyjasnil, ze mamusia wrocila z zagranicy i ten zwiazek jej sie nie spodobal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.11.01, 13:40 Ingerencję rodziców przed zawarciem związku jak najbardziej popieram. Jednak musi byc ona delikatna i należy uważać aby nie przeholować. Jeżeli nasza latorośl jest zdeterminowana , należy odpuscić. Piszę w ten sposób , ponieważ związek małżeński dziecka rzutuje ni tylko na je same , ale również jego rodziców.Liczenie się ze zdaniem , nie do konca musi byc mamisynstwem.Wszystko zależy od okoliczności. Jednak , po zawarciu związku małżeńskiego przez nasze dziecko , należy uszanować jego wybór i zdać sobie sprawę ,że założyło ono swoją rodzinę i cieszyć się jeżeli chce naszej pomocy.Jezeli nie podoba nam się jego druga połowa , to nalezy raczej się odsunąć niż ingerować i dać im szanse na ułożenie sobie życia. Przeszedłem już okres układania sobie życia i udało to mi się znakomicie. Teraz kolej na moje dzieci i jestem ciekaw jak będzie wyglądała moja teoria 'mamisyństwa ' za kilka lat. Pozdrawiam wszystkich zdeterminowanych do ułożenia sobie życia. Pisałem tu dziecko a nie synuś , bo jednak jest troche prawdy w tym co pisał piotr.kowal: kobiety równie często są mamisynkami , tylko rzadziej wynikają z tego powodu konflikty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.01, 16:29 dla mnie chyba nie ma ratunku.odpuscic nie moge, bo babsko wejdzie mi jeszcze dalej.ona ma przewage tych lat przez ktore skutecznie prala mózg. a mąż? no, cóż jemu brakuje rozumu w tej kwestii. ma bowiem tak głęboko utrwaloną taką własnie relację z matką, że nie da rady. musiał by przejrzeć nz oczy. broni się przed tym , widzę to. wyszkoliła go na swoje wsparcie i obronę przed złym ojcem. teraz ja. powoli odechciewa mi się zycia, ktorego zawsze tak pragnęłam. nie jest to jedyny przypadek maminsynstwa, ktory znam. znam przypadek, gdzie synek jedynak rozwiódł sie z zona, bo ona już nie wyrabiała. i co z tego, ze rodzina "dobra" i on naukowiec. mamusia tak się wp..., ze pytała : czy dzisiaj było wypróznienie? tak, a jakie synku. kobieta w koncu wyszła za milosc ze szkolnej ławy, sama jest lekarką, on piekarzem, ale nosi ja na rekach. jest szczesliwa. zgadzam sie , ze ingerencja rodzicow - dobra i madra jest czasami wskazana i pomocna. tylko trzeba byc madrym.. i miec dobre intencje. ja trafilam na kurwe (do tego glupia, zla i brzydka) do ktorej nie mam juz sily. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa1 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 195.94.215.* 30.11.01, 10:16 Podziwiam "Piotra" za jego madrosc zyciowa i wspolczuje "zonie?" za jej tesciowa (pytanie czy powinna sie tak dalej meczyc w tym zwiazku, moze tylko dla dzieci o ile sa). Moj maz = mamisynek poskarzyl sie nawet swojej mamie, ze nie sypiamy ze soba tak czesto jak by chcial. Ona na to, że jak to ja powinnam, to jest moj obowiazek itd. Dla mnie jest to zalosne, ze maz skarzy sie swojej matce w takiej sprawie. Innych przykladow nie przytocze. Obecnie nie mieszkam z mezem. Wyprowadzilam sie z dziecmi. Mieszkam w pokoju u rodzicow (18 m2), a maz w maszym 3 pokojowym mieszkaniu. Nie placi na dzieci, wiec zalozylamsprawe o alimenty. Na rozprawie uslyszalam jak to ja smiem sie dopominac o pieniadze od niego. Ja na to ze nie DLA SIEBIE PRZECIEZ te pieniadze potrzebuje. Czasami tok myslenia mego chyba juz bylego meza mnie zadziwia. Mam 31 lat i 2 dzieci: 3 latka i 10 miesiecy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: esox Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.chem.pg.gda.pl 30.11.01, 10:41 Ewo1! Wspołczuje Ci bardzo ale też podziwiam szczerze za odwage. Jak znalazłas w sobie tyle siły by odej�c? Mamisynkowie sa wszechobecni tyle że zazwyczaj jestesmy slepe na to przed slubem a potem dopiero otwieraja sie oczy i pewne rzeczy przeszkadzaja. U mnie na porzadku dziennym sa telefony meża z pracy do mamy, potem jeszcze jeden telefon z domu, do tego dochodzi dokładne informowanie mamy o stanie naszych domowych finansów, spodziewanych podwyżek itp. Kazde nasze wyjscie z domu jest nagłasniane no i powrot jest telefonicznie potwierdzany. Wijscia do kina? Owszem ale najlepiej z mama. Moje delikatne proby rozluznienia tych kontaktów konczš sie stwierdzeniem, że chce odizolowac rodziców od nas. Im dalej tym gorzej. Co robic? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: just Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.devs.futuro.pl 30.11.01, 11:11 Gość portalu: esox napisał(a): > Ewo1! Wspołczuje Ci bardzo ale też podziwiam szczerze za odwage. Jak znalazłas > w sobie tyle siły by odej�c? Mamisynkowie sa wszechobecni tyle że zazwyczaj jes > tesmy slepe na to przed slubem a potem dopiero otwieraja sie oczy i pewne rzecz > y przeszkadzaja. U mnie na porzadku dziennym sa telefony meża z pracy do mamy, > potem jeszcze jeden telefon z domu, do tego dochodzi dokładne informowanie mamy > o stanie naszych domowych finansów, spodziewanych podwyżek itp. Kazde nasze wy > jscie z domu jest nagłasniane no i powrot jest telefonicznie potwierdzany. Wijs > cia do kina? Owszem ale najlepiej z mama. Moje delikatne proby rozluznienia tyc > h kontaktów konczš sie stwierdzeniem, że chce odizolowac rodziców od nas. Im da > lej tym gorzej. Co robic? Po prostu zwiać im dalej tym lepiej. Im więcej czytam tych listów tym bardziej widzę że jednak nie ma sensu się męczyć. Wyjście z teściową do kina to już przesada. Co do telefo nów to mam to samo, ale powiedziałm że jak chce go sprawdzać to niech sama dzwoni ja nie pozwolę nabijać rachunku tylko po to żeby sie mąż zameldował że wrócił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: proxi Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.pw.edu.pl 26.04.02, 10:37 Wiesz co, miłem podobną sytuację do Ciebie, pogorszoną jeszcze przez fakt, że przez 3 lata mieszkaliśmy z moimi teściami. Próbowalem różnych rzeczy i wiesz co dopiero pomogło ? Wyrwanie (niemal na siłę) mojej żony z domu. Po prostu kupiłem mieszkanie ponad 200 km od mamusi zony. Celowo użyłem zwrotu "niemal na siłę", bo tak to wyglądało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Just Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.devs.futuro.pl 30.11.01, 11:16 Gość portalu: Ewa1 napisał(a): > Podziwiam "Piotra" za jego madrosc zyciowa i wspolczuje "zonie?" za jej > tesciowa (pytanie czy powinna sie tak dalej meczyc w tym zwiazku, moze tylko > dla dzieci o ile sa). > Moj maz = mamisynek poskarzyl sie nawet swojej mamie, ze nie sypiamy ze soba > tak czesto jak by chcial. Ona na to, że jak to ja powinnam, to jest moj > obowiazek itd. Dla mnie jest to zalosne, ze maz skarzy sie swojej matce w > takiej sprawie. Innych przykladow nie przytocze. Obecnie nie mieszkam z mezem. > Wyprowadzilam sie z dziecmi. Mieszkam w pokoju u rodzicow (18 m2), a maz w > maszym 3 pokojowym mieszkaniu. Nie placi na dzieci, wiec zalozylamsprawe o > alimenty. Na rozprawie uslyszalam jak to ja smiem sie dopominac o pieniadze od > niego. Ja na to ze nie DLA SIEBIE PRZECIEZ te pieniadze potrzebuje. Czasami tok > > myslenia mego chyba juz bylego meza mnie zadziwia. > Mam 31 lat i 2 dzieci: 3 latka i 10 miesiecy. Dlaczego to ty zostawiłaś mu mieszkanie, zrobiłaś mu przysługę. To ty się teraz męczysz. To jest też twój dom. Wracaj z dzieciakami i niech płaci alimenty i opłaty za mieszkanie. Piszę to z praktyki. Jeżeli nie pracujesz to składasz o alimenty i o wszelkie opłaty za mieszkanie. Mąż ma obowiązek łożyć na Ciebie i wasze dzieci. Jeszcze jesteście w związku małżeńskim i to jego zasrany obowiązek. Ja wygrałam tak sprawę, iżebyś widziała jaką teściowa miała minę i on. On mnie nie obchodził a musiał za wszystko płacić. Jak będziesz chciała się ze mną skontaktować to podaj swój email. trzymaj się Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: esox Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.chem.pg.gda.pl 30.11.01, 12:30 Just tylko ile trzeba miec siły i odwagi, by odejsc, gdy tak naprawde nie mam dokšd. Zarabiam marnie, perspektywy podobinie nierewelacyjne, i co? Powiesz pewnie �wiety spokoj ponad wszystko, ale gdzie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Just Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.12.01, 21:32 Gość portalu: esox napisał(a): > Just tylko ile trzeba miec siły i odwagi, by odejsc, gdy tak naprawde nie mam d > okšd. Zarabiam marnie, perspektywy podobinie nierewelacyjne, i co? Powiesz pewn > ie �wiety spokoj ponad wszystko, ale gdzie? Doskonale Ciebie rozumiem. mnie pomogli w takiej sytuacji moi rodzice, byłam wtedy z 2-lenim dzieckiem i bez pracy. Zaopiekowali się małą a tato jakim cudem znalazł mi pracę. Nie zarabiam wielkich pieniędzy ale są moje. Musisz pokazać że nie dasz sobą manipulować, jeżeli tesiowa wybiera się z wami do kina to zaproponuj swoją mamę i to dosłownie za każdym razem jak będzie chciał wtrynić swoją mamusię. powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa1 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 195.94.215.* 30.11.01, 12:39 Gość portalu: Just napisał(a): > Gość portalu: Ewa1 napisał(a): > > > Podziwiam "Piotra" za jego madrosc zyciowa i wspolczuje "zonie?" za jej > > tesciowa (pytanie czy powinna sie tak dalej meczyc w tym zwiazku, moze tyl > ko > > dla dzieci o ile sa). > > Moj maz = mamisynek poskarzyl sie nawet swojej mamie, ze nie sypiamy ze so > ba > > tak czesto jak by chcial. Ona na to, że jak to ja powinnam, to jest moj > > obowiazek itd. Dla mnie jest to zalosne, ze maz skarzy sie swojej matce w > > takiej sprawie. Innych przykladow nie przytocze. Obecnie nie mieszkam z me > zem. > > Wyprowadzilam sie z dziecmi. Mieszkam w pokoju u rodzicow (18 m2), a maz w > > > maszym 3 pokojowym mieszkaniu. Nie placi na dzieci, wiec zalozylamsprawe o > > > alimenty. Na rozprawie uslyszalam jak to ja smiem sie dopominac o pieniadz > e od > > niego. Ja na to ze nie DLA SIEBIE PRZECIEZ te pieniadze potrzebuje. Czasam > i tok > > > > myslenia mego chyba juz bylego meza mnie zadziwia. > > Mam 31 lat i 2 dzieci: 3 latka i 10 miesiecy. > Dlaczego to ty zostawiłaś mu mieszkanie, zrobiłaś mu przysługę. To ty się teraz > > męczysz. > To jest też twój dom. Wracaj z dzieciakami i niech płaci alimenty i opłaty za > mieszkanie. Piszę to z praktyki. > Jeżeli nie pracujesz to składasz o alimenty i o wszelkie opłaty za mieszkanie. > Mąż ma obowiązek łożyć na Ciebie i wasze dzieci. Jeszcze jesteście w związku > małżeńskim i to jego zasrany obowiązek. Ja wygrałam tak sprawę, iżebyś widziała > > jaką teściowa miała minę i on. On mnie nie obchodził a musiał za wszystko płaci > ć. > Jak będziesz chciała się ze mną skontaktować to podaj swój email. > trzymaj się > Do Just. Dlaczego ja wyprowadziłam sie z dziecmi ?? Odpowiem teraz, bo psychicznie mnie wykanczal, bylam wrakiem czlowieka, chodzilam do psychologa. Ale dluzej tego nie bylam w stanie utrzymac. Na moja prosbe zeby on sie wyprowadzil wzruszyl ramionami. Ale spoko teraz juz mocno stoje na nogach, po prostu odpoczelam psychicznie, wrocilam do pracy po macierzynskim, MAM SWOJE PIENIADZE i moge z nim walczyc na rownych prawach. Chetnie porozmawiam e-mail esalamon@trader.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.11.01, 18:01 ja mam czasem straszenie, ze zabierze mi dziecko (zrobi ze mnie wariatkę) wiee boję się.wiem, ze nikt nie moze nikomu ot tak udowodnic choroby i zabrac dziecko, ale szarpac sie?? on ma ta k... ktora jest dla niego podpora i jego "adwokatem", a ja nie mam w kim sie oprzec. jesetm sama i samotna.i moze nie brakuje mi argumentow i sil do walki z ta chamica, ale sady? na razie mnie to przerasta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do żony? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.12.01, 21:59 Gość portalu: żona? napisał(a): > ja mam czasem straszenie, ze zabierze mi dziecko (zrobi ze mnie wariatkę) wiee > boję się.wiem, ze nikt nie moze nikomu ot tak udowodnic choroby i zabrac > dziecko, ale szarpac sie?? on ma ta k... ktora jest dla niego podpora i > jego "adwokatem", a ja nie mam w kim sie oprzec. jesetm sama i samotna.i moze > nie brakuje mi argumentow i sil do walki z ta chamica, ale sady? na razie mnie > to przerasta. Wariatki z ciebie nie zrobi bo to nie tak łatwo udowodnić. Muszę ci powiedzieć że korzystałam kiedyś z poradni kryzysowej jest numer w gazecie i ona mi wiele pomogła. Trafiłam na fantastyczną psycholog i niezłego adwokata który wytłumaczył mi na co mogę liczyć a co mogę wybić sobie z głowy w tego typu sytuacji. Myślę że możesz nie mieć złudzeń to jest sytuacja beznadziejna i tak właśnie powie Ci psycholog . Tu trzeba było by leczyć jego matkę a to niemożliwe. W każdym razie sprubuj bo załamiesez się psychicznie a tego ci nie wolno, musisz być silna to tylko baba która coraz bardziej się starzeje. Jak chcesz pogadać to podaje email lecka@poczta.fm Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kowal Starość teściowych 02.12.01, 12:25 Prawie wszystkie baby na starośc dostaja pierdolca. Tylko te kochane regularnie (rżnięte , dla mniej kumatych) , zachowują równowagę Panowie , jak chcecie , żeby wasze synowe nie labiedziły na wasze żony , to rznijcie je na okrągło.Nie będą miały czasu ani ochoty na pierdoły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona? Re: Starość teściowych IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.01, 21:52 mojej teściowej nie ma kto , maz uciekł już dawno a i nnych chętnych brak, czemu absolutnie sie nie dziwię. Tesć podobno był babiarzem (tak mi go przedstawiano) i moze to prawda, choc teraz inaczej to osądzam, bo moze sytuacja sie powtarza i ona też byłą oziębla jak moj maz (moze to po niej ma) i tesc mial skoki w bok, bo po prostu potrzebowal kobiety. ja tego nie zrobie, bo sie boje hiva.Tesc jest z kobieta juz 10 lat i jest super. w ogole odzwyczailam sie od "tych " rzeczy. (choc bardzo cierpie z powodu ich braku) i tak powoli mam dosc zywota, choc przeciez idealne warunki by zyc- mlodzi, ZDROWI, nie najbiedniejsi, nienajgorsi..... ale coz.nie widze zadnego jasnego punktu w mojej przyszlosci. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kowal Babiarze 03.12.01, 05:22 Hej Powinnaś mieć kilka ? przy nicku w tej sytacji. Chłopy dzielą się na babiarzy : 1.z własnej woli i z takim nic już nie zrobisz 2.z przymusu życiowego , najczęściej winna jest oziębła żona 3.z głupoty - okazja czyni złodzieja , cięzko zachować cnotę wierności w sprzyjających warunkach do jej złamania.Tu umieściłbym tych wiernych, którzy mimo przeciwności nie skusili się. Sądzę ,że Twój teść należał do drugiej grupy , bo jak się okazało żyje z inną kobietą bez problemu.Masz pecha ,że Twoj mąż przejął geny oziębłości po swojej mamusi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr Re: Starość teściowych IP: *.*.*.* 09.01.02, 17:20 Niech gość spada na szczaw. Moje pierwsze zdanie może na to nie wskazuje, ale mam duże doswiadczenie życiowe i dużo doświadczeń z takim partnerem, który jest bardziej związany z rodzicami. Nie stety nie ma rozwiązań połowicznych. Trzeba się okreslić jasno , kto jest najważniejszy. Nie można wiązać przyszłości z człowiekiem dla którego nie jesteś najwazniejsza(y). I to musi być jasne. Albo Ja , albo Oni. Koniec. Jestem w trakcie rozwodu i nareszcie mimo wszelkich niedogodności tego faktu, nareszcie znowu jestem szczęśliwy!!! Czego wszystkim życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
nina_ Re: do ewy 14.12.01, 01:22 bardzo zle zrobilas.Wracaj do swojego mieszkania i zaloz sprawe o podzial majatku.Zostawilas mu wszystko,a sama tulasz sie z dziecmi.Wracaj do mieszkania,wybierz sobie najwiekszy pokoj,zaloz sprawe o alimenty(koniecznie ulamkowe,bo inflacja) i daj mu popalic. I jego mamusi.Jak by co,wez sobie tez adwokata,i nie badz ofiara.Co do alimentow,pamietaj,ze walczysz w tej chwili o dobro dzieci i badz bezwzgledna Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kowal Re: do ewy 14.12.01, 17:28 nina_ napisał(a): > bardzo zle zrobilas.Wracaj do swojego mieszkania i zaloz sprawe o podzial > majatku.Zostawilas mu wszystko,a sama tulasz sie z dziecmi.Wracaj do > mieszkania,wybierz sobie najwiekszy pokoj,zaloz sprawe o alimenty(koniecznie > ulamkowe,bo inflacja) i daj mu popalic. I jego mamusi.Jak by co,wez sobie tez > adwokata,i nie badz ofiara.Co do alimentow,pamietaj,ze walczysz w tej chwili o > dobro dzieci i badz bezwzgledna Racja.To w końcu też jego dzieci. Ja tam bym nie popuścił.Tak dałbym popalić ,że ...... hej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martyna Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 204.186.88.* 03.12.01, 23:31 A czy wy kobiety nie mozecie po prostu zastraszyc tych kobiet tylko tak,zeby uwierzyly. Zastraszyc tych glupiutkich tesciowych. Rozwiazan jest duzo moze czasami trzeba wplesc jakas mizerna intryge cos naprawde czego te kobiety sie boja albo tez zastraszyc mezow. Moja kolezanka byla w ciazy miala meza , ktory przejawial cechy mamisynstwa to zagrozila , ze usunie ciaze jesli cos tam....Facet strasznie chcial miec bobasa wiec bez szemrania odsunal mamuske na dalszy plan a po porodzie jakos zapomnial o mamie. Pomyslcie czego moze bac sie taka matka . Moze ma cos za skora jakies przekrety podatkowe czy inne sekrety czy tez ukrywa romans na boku . Trzeba to odkryc , zastraszyc mamuske i to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.01, 14:09 Piotrze, wiec chyba z tymi genami ozieblosci to jest bingo. Martyno, niestety zadna z wersji nie wchodzi w gre-nie ma nikogo na boku, bo nikt jej nie chce, a przekrety-za glupia na to (nawet prostego pita nie umie wypelnic pracujac w urzedzie skarbowym-swoja droga poziom tych urzednikow jest zatrwazajacy) tak wiec haka nie mam, za to ona tka sobie kiepska przyszlosc, a najblizsze swieta spedzi sama z mamusią. Ja juz na sile nie bede jej uszczesliwiac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do zony? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 204.186.88.* 07.12.01, 18:30 Ona musi sie czegos bac. Moze opini sasiadek- na taka osobe mi wyglada lub tez opini w pracy. Musisz znalezc jakijs slaby punkt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr* Prawdziwe teściowe są czyste IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.01, 16:22 ideologicznie i finansowo.Wszystko co robią to wynika z przekonania. Masz szczęście Martyno ,że jesteś lepszym egzemplarzem prawdziwej kobiety niż Twoja teściowa. Tylko mi żal Twojwj synowej (przyszłej) Pozdrawiam Piotr przyszły teść Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martyna Re: Prawdziwe teściowe są czyste IP: 204.186.88.* 07.12.01, 18:23 Dzieci jeszcze nie mam ale mam nadzieje, ze nie bede sie wtracac. Z reguly jestem tolerancyjna osoba, jestem tez uczciwa ale mam jedna zasade. Traktuj ludzi tak jak na to zasluguja. Te zle tesciowe same wybraly droge na ktorej nie zasluguja na szacunek ani na pomoc wiec jest to ich wybor. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika 2 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.01, 23:40 Witam serdecznie. Przeczytałam wszystkie posty i cały czas kołatała mi się jedna mysl: DEJA VU! Skad ja to wszystko znam? Ano z zycia, własnego. To bylo 3 lata temu, oboje jeszcze studiowalismy. Ja: na wlasnym utrzymaniu, 130 km od rodzinnego domu, w wynajetym mieszkaniu i generalnie samodzielna do obrzydliwosci. On: mieszkajacy z mamą (strasza o 8 lat siostra, na emigracji, ma swoja rodzine, ojciec nie zyje). Facet, mimo że młody, wydawał się niezwykle odpowiedzialny. Jak dodac do tego niekwestionowany urok osobisty, to juz wiadomo, dlaczego sie zakochałam. Odpowiedzialny sie wydawal, no bo przeciez tak dba o mame (pani lat pięcdziesiąt kilka, bez zawodu, bez pracy, ale za to niezwykle inteligentna), utrzymuje dom, takie ma swietne kontakty z siostra i wogóle (usmiechnelam sie jak kot z Cheshire czytajac post o mieszance nadopiekunczej siostry i mamusi...). Bardzo bylo milo i sympatycznie, a potem minal wstepny okres kurtuazji. Okazalo sie, ze on nie wraca do domu pozniej niz o 21, bo sie mama denerwuje. Pikanterii niech doda fakt, ze mieszkalismy w odleglosci jakichs 300 metrow od siebie, chybaby go nie napadli, to jest porzadna dzielnica ;-). Jakis wyjazd na weekend? Eeee, mowy nie ma. maksymalnie udalo nam sie razem spedzic 8 godzin, a i to tylko dlatego, ze byl pretekst (kolega robil grilla i trzeba bylo wczesniej przyjechac, a potem sie dlugo wracalo itd.). Nawiasem mowiac, mama nie miala nic przeciwko temu, zeby syn poszedl do kolegow na cala noc ogladac mecz pilki noznej, ale nie do pomyslenia bylo, zebysmy te noc spedzili razem (do tej pory nie potrafie znalezc zaleznosci pomiedzy pora dnia lub nocy a uprawianiem seksu, moze ktos mnie oswieci ...).No a potem stal sie cud i oto pojechalismy na pierwsze w zyciu wspolne wakacje - cale 2 tygodnie bez mamy (tylko dlatego, ze w tym czasie pojechala na drugi koniec swiata do corki; moge postawic kazde pieniadze, ze gdyby nie pojechala, my tez nigdzie bysmy sie nie ruszyli). Upojny to byl czas, z malym wyjatkiem. Syn codziennie dzwonil do mamy (duzo wydal na karty telefoniczne, miedzynarodowe tanie nie sa), a ona mu plakala w sluchawke, ze teskni i starsznie jej smutno jest. Potem synek chodzil roztrzesiony przez pare godzin, ja dostawalam wyrazny komunikat, ze mam sie trzymac na wyciagniecie reki, bo on sie musi uspokoic, a jak juz sie uspokoil, to mama dzwonila do niego na komorke (zawsze mial przy sobie, nawet na plazy) z przeprosinami. I tak dalej. Z wakacji wrocilam i tak w doskonalym nastroju, wydawalo mi sie, ze skoro w sumie pozytywnie przeszlismy probe 2 tygodni bez przerwy razem, to bedzie dobrze i beda z tego zwiazku te dzieci, ktore tak bardzo chcial ze mna miec. Wrocilismy, tydzien pozniej z wojazy wrocila mama. Na powitanie mamy naszykowano roze w wazonie (dostala dwa razy wiecej niz ja, jej byly czerwone), obiad i butelke wina (o nas przez caly tydzien nie pomyslal). W dniu przyjazdu mamy rozmawialismy ze soba 10 minut. Nastepnego dnia byl nieuchwytny. 3 dni pozniej stwierdzil, ze on juz tak dluzej nie moze i musimy sie rozstac. Przyszedl do mojego mieszkania z plecakiem, wzial swoje ksiazki, a klucze oddal mi w kopercie. Aha, i jeszcze powiedzial, ze on sie musi teraz zajac soba i wyprowadza sie z domu. To bylo 3 lata temu. O ile wiem, nadal mieszka z mamusia. Przez rok dochodzilam do siebie, z czego pierwszych kilka miesiecy bylo prawdziwa gehenna - nie mialam sily ani ochoty wstac z lozka. A teraz mam wrazenie, ze powinnam mu na Swieta wyslac kartke z podziekowaniem. A wiecie, czego mnie to nauczylo? 1. Dzieci powinny w wieku lat 18 dostac kopa z domu i sie (w miare) usamodzielnic. Wyjazd na studia do obcego miasta polecam z czystym sumieniem. 2. Kazdego potencjalnie ciekawego faceta nalezy na wstepie wypytac na okolicznosc odleglosci od mamusi - nie musi to byc Australia (babcie sie przydaja), ale przy mniej niz 30 kilometrach nalezy wzmoc czujnosc. 3. Jak juz sie na takiego trafi, a wszystkiego sie w zyciu uniknac przeciez nie da, trzeba walczyc o swoje. Nie ma nic gorszego niz pojsc na ustepstwa. Trudno jest potem dyskutowac ze zdaniem typu :"Tyle czasu ci to nie przeszkadzalo, a teraz ci przeszkadza?". NIECH PRZESZKADZA OD RAZU - albo sie uda wypracowac kompromis, albo nie. Jak sie nie uda to szkoda czasu. Tylko zeby to jeszcze bylo takie proste jak serce bije mocniej, hormony wariuja, a on jest taki kochany....... , prawda? Pozdrowienia Monika 2 PS. Zono? nie daj mu sie wykonczyc, nie warto, znajdz w sobie sile i zrob porzadek z wlasnym zyciem, poki jeszcze nie stracilas do siebie szacunku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.01, 14:57 na terapii małzeńskiej powiedziano mi, ze nie istnieje problem maminsynstwa a ja caly problem tworze sama. Odpowiedz Link Zgłoś
prowokatorka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 05.12.01, 15:53 Przeczytałam posty i ... serdecznie Wam współczuję! Ja też mam maminsynka , ale w porę opanowałam sytuację! Nie wiem co poradzić w sytuacji , w której znajduje się żona czy Monika. Mogę jednak powiedzieć co zrobiłam zaraz po ślubie , kiedy zorientowałam się jak sprawy "stoją". Otóż wykorzystałam jego uzależnienie od mamusi i uderzyłam w ten sam ton. Jest to możliwe tylko wówczas kiedy on , bardzo jeszcze, zakochany w młodej żonie - reaguje na jej skargi i prośby. Płakałam ,gdy wyjeżdżał na dłużej , prosząc o telefony do mnie, kilka razy dziennie!( tak jak ona !) Kiedy mamusia dzwoniła z prośbą o natychmiastowe przyjście do niej , bo cos tam .. , cos tam .., coś tam.. - ja wymyslałam przeróżne sytuacje, udowadniając mu ,że bez niego umrę , zemdleję i wogóle , nie dam sobie rady, bo on jest tym jedynym i niezastąpionym ..itd.(tak jak ona !) Kiedy trzeba ją było gdzieś zawieść , zaprowadzić i towarzyszyć - łaskotałam jego próżność , mówiąc : Ty odpocznij , poczytaj gazetę , wypij spokojnie kawkę , a ja to załatwię. Przecież wiesz ,że kobiety się potrafią dogadać! Brałam samochód i udając ,że nie widzę niezadowolenia teściowej , poswięcałam jej swój czas , uśmiechając się i spełniając jej zachcianki. Jechałysmy na cmentarz, odwiedzic grób teścia ,na pocztę -zapłacic rachunki, do lekarza , na zakupy.. Wreszcie nadszedł czas kiedy mój kochany mąż zarzucił mi ,że izoluję go od mamusi. Zapytałam wówczas czy wolałby , żeby mamusia izolowała go ode mnie ? Po wielu miesiącach walki ,próśb i tłumaczenień, zrozumiał ,że mamę należy kochać i szanować, ale jego przyszłość , jego dom ,jego największa miłość - to JA !! W pewnym momencie sam poinformował o tym mamusię , prosząc : "Mamo , nie wtrącaj się do spraw , które istnieją tylko między moją żoną i mną. Ona nie robi mi krzywdy , nie szczuje mnie na ciebie i nie chce mnie skłócić z toba!".(Zapewne wcześniej musiała mu to wmawiać !) Zrobił to w mojej obecności. Po kilku tygodniach dąsów , sprawy przybrały naturalny obrót.Teściowa przycichła może pielęgnując lekką urazę do mnie i do kochanego synka , ale realnie oceniając sytuację , dała za wygraną. Minęło 15 lat od naszego ślubu. Cały czas czuwam i kontroluję rzeczywistość. Mamy dwoje dzieci , w tym syna , który jest oczkiem w głowie Babci. Moje stosunki z nią uchodzą za poprawne , a mój mąż ? Kocha nas obie i nie dzieli siebie po równo , dla każdej. To ja jestem tą najważniejszą ! Wygrałam , bo szybko zrozumiałam gdzie jest realne zagrożenie i podjęłam walkę. Na kły i pazury! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.12.01, 17:29 Nie. Wygrałaś bo trafiłaś na faceta , który (może podświadomie z początku) wiedziało co chodzi w związku z kobietą.Szanuj go , piluj i kochaj , bo lepszego nie znajdziesz. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.12.01, 17:29 Nie. Wygrałaś bo trafiłaś na faceta , który (może podświadomie z początku) wiedziało co chodzi w związku z kobietą.Szanuj go , piluj i kochaj , bo lepszego nie znajdziesz. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr* KOREKTA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.12.01, 17:32 miało być : pilnuj i kochaj :)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
prowokatorka Re: KOREKTA , do Piotra* 05.12.01, 20:41 Gość portalu: Piotr* napisał(a): > miało być : pilnuj i kochaj :)))))))) Hej , Piotr* pilnuję i kocham. Napisałam do Ciebie post w wątku , w którym już się spotkalismy ! Krótko : cieszę się , że jest ktoś kto o małzeństwie , roli kobiety i mężczyzny w nim ,myśli tak jak ja! To wyjatkowo "zdrowe "zdanie! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika3 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.unknown.uunet.be 06.12.01, 15:54 Gość portalu: żona? napisał(a): > na terapii małzeńskiej powiedziano mi, ze nie istnieje problem maminsynstwa a > ja caly problem tworze sama. Moze ten/ta pan(i) psycholog jest maminsynkiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mia problem mamisynstwa jest bardzo szeroki IP: *.louis.krakow.pl 06.12.01, 19:30 czytajac artykul w wysokich obcasach, czulam jakby ktos opisywal historie mojego ukochanego. jego rodzice pobrali sie kilka lat po wojnie,wiec wiecie jak wtedy bylo, niekoniecznie milosc, chodzilo o jako-takie zycie. moj A.byl drugim dzieckiem,pierwsze niestety zmarlo. z tego wszystkiego rodzice bali sie o niego jak gdyby tez mial zejsc z tego swiata. przez 20 lat byl oczkiem w glowie swojego taty,ktory tak organizowal mu zycie,ze A.nie mial zadnych kolegow,nigdzie nie wychodzil, a cale zycie krecilo sie wokol rodziny.az tu nagle, po 20 latach nadopiekunczosci za strony ojca,ten postanowil poszukac dla siebie nowej szansy "za wielka woda". wyjechal z domu, zostawiajac jedynego syna z przykazaniem "opiekuj sie mama" i nadzieja,ze ojciec wroci za trzy lata z workiem zielonych banknotow. no i te trzy lata ciagna sie do dzisiaj (czytaj- 17 lat), a moje kochanie wciaz boi sie sprzeciwic ojcowskiemu nakazowi. on sobie roi,ze nic takiego wielkiego z mama go nie laczy, a jego matka twierdzi,ze "swojego syna nie wybiela, potrafi dostrzec jego wady i nigdy go nie rozpieszcza". pomijam juz fakt, ze moj najdrozszy ma 37 lat i dopiero rok temu zmusilam go do wyprowadzenia sie od matki, jest kawalerem (i zawsze nim byl), nie potrafi w domu zrobic NIC, a to, czego nauczyla go jego matka uznaje za jedyne prawidlowe i najlepsze.ja mam 20 lat, wiec jestem prawie o polowe od niego mlodsza, a w swoim zyciu podjelam wiecej ryzyka niz on przez te swoje 37 lat. fakt faktem,ze A. czesto narzeka na swoja mame, potrafi sie na nia obrazic, ale z drugiej strony jest tak uzelezniony od jej fochow,ze ja moglabym umierac,a on musialby isc na obiad do swojej mamy, bo inaczej zmarnowaloby sie pare ziemniakow,ktore ona specjalnie dla niego obrala. kobiety wszystkich narodow: nie popelniajcie mojego bledu i mowcie swoim tesciowym co myslicie o ich zacowaniu,bo inaczej bedziecie mialy je na glowie, tak jak ja mam na glowie swoja tesciowa! pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
sannab Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 07.12.01, 14:35 Tak, uwazam, ze moj maz jest maminsynkiem. Majac ta swiadomosc postaowolam swojego syna (obecnie ma 19 lat) wychowac inaczej. Mimo, ze jest jedynakiem, nie jest uzalezniony ode mnie. Ma wlasne zdanie i decyduje o sobie. Ja moge mu ewentualnie cos dyskretnie w nienarzucajacy sie sposob podpowiedziec. Ciesze sie, ze wlasnie go tak wychowalam. Mam nadzieje, ze w przyszlosci jedgo ewentualna zona nie bedzie miala takich problemow jak ja mialam i mam ze swoim mzezem Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.acn.waw.pl 04.01.02, 20:25 Najgorsze jest to że nie widzi się własnych błędów krytykując bez opamiętania drugich. WSZYSCY JESTEŚMY MAMINSYNKAMI CZY TEŻ MAMINCÓRECZKAMI. Myślę że brak więzi między matką czy też rodzicem (przyznam ze nie wiem czemu akurat "mamin" a nie "tatusia"? )jest nienormalne !!! Wypowiedź "Ja nie uzależniłam mojego syna ..." jest subiektywna! Nie my będziemy oceniac uzależnienie dzieci od rodziców, a i tak zawsze bedzie coś takiego do czego się nie przyznajemy tj. zazdrość!!! Tak zwykła naturalna zazdrość, znana każdemu !!! Słyszę ten krzyk że plotę głupoty :-))) Może i jesteśmy dużymi dziećmi to prawda. Ale kto łechtał by instynkt opiekuńczości kobiecej jak nie my? Chyba trzeba było by przytoczyć powiedzenie naszych babć miłe Panie: " Kobieta powinna być damą na salonach, gospodynią w kuchni i prostytutką w sypialni". Może lepiej przypomnieć sobie stare powiedzenia, a nie walczyć o żle zrozumiałą emancypację, która doprowadza do zaniku zainteresowania Waszymi osobami. My zaczynamy sie was obawiac (chociaż nie przyznajemy się do tego)i gdyby nie instynkty były byście same !!! Wiem my też, tylko że my z wyboru. Z ogromnym szacunkiem do Płci Pięknej Pozdrawiam Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 217.8.164.* 15.02.02, 16:55 To bardzo przykre zagadnienie dla obu stron. Jedna i druga w którymś momencie bardzo cierpi. Najpierw kobieta przy boku takiego mężczyzny, potem on, kiedy ona odchodzi i on nie potrafi poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Jest to oczywiste, bo przez całe swoje życie wyręczała go matka, ojciec... potem ona. Mam synka z takim facetem. Jest cudowny, ale dostałam taką nauczkę żyjąc z jego ojcem 2 lata i z jego matką pod jednym dachem, że zrobię wszystko, aby przyszła partnerka mojego dziecka otrzymała od niego miłość, dobroć, wsparcie, opiekę i co najważniejsze /tak mi się wydaje/ poczucie bezpieczeństwa. Ja tego nie dostałam, choć sama chciałam i dawałam wiele. I wiecie co? Najbardziej bolesne jest to, że teraz, kiedy ON jest obrażony na mnie, że odeszłam, gniewa się również na swoje dziecko. Tego nie rozumiem. Dzieci są takie ważne, takie spontaniczne! Zrozumieją, jak już będzie za późno. Jestem sama, bo musiałam tak postąpić. Byłam na granicy wytrzymałości psychicznej. Teraz też nie jest mi różowo, bo wszystko mam na swojej głowie, ale też chciałabym być kochana i żeby moje dziecko było szczęśliwe, a nie narażone na humory swojego ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Julia Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.ipartners.pl 25.02.02, 05:39 Izo! Jestem w podobnej, choc nie do konca sytuacji, bo moj ex nie odwrocil sie od dziecka. ale tak sobie pomyslalam: czy jestes z Warszawy? Bo ja tak i chetnie poznalabym kobiety w podobnej sytuacji- zadna z moich znajomych nie ma takich problemow, a bardzo chcialabym zaprzyjaznic sie z kims, kto mnie rozumie, a ja moge tez zaoferowac zrozumienie. Meczy mnie zalenie sie osobom, ktore maja swoje zycie i zupelnie inne swiaty- mam wsparcie od bliskich, ale nie chce go naduzywac. mam wrazenie, ze znajomosc z kims w podobnej sytuacji bylaby dla nas obu naturalnie wspierajaca. Czytajac te posty mysle sobie- czy walczylam do konca? moze moglam madrzej postepowac? ale nie mialam juz sily. bylam wykonczona. obie strony musza chciec bliskosci i prawdziwego partnerstwa. dzis jeszcze sie dowiedzialam, co on mysli o mnie- co mowi o mnie innym- myslalam do dzis ze mozliwe sa przyjacielskie rozstania na poziomie, ze bedziemy przyjaciolmi- ale widze, ze to utopia, w tej chwili mam go gdzies- po raz pierwszy, tak jak on mnie. betonowe patrzenie, boze swiety- a do dzis sie ludzilam, ze choc nam nie wyszlo, to sie nawzajem szanujemy i staramy rozumiec...ble. czuje sie zniesmaczona. ale to chyba daje mi sile, zeby do konca zamknac ten rozdzial i pojsc dalej ze swoim zyciem. dobrze jest pozbyc sie iluzji. choc boli. pozdrawiam wszystkie zony i partnerki, ktorych zadne lzy ani najdalsze za nim wedrowki nie moga rozpuscic szkla w oku Kaja... pozdrawiam wszystkie te, ktore wlasnie wracaja z Nibylandii do rzeczywistosci... i wszystkie te, ktorych krolewicze trzymaja klucz do doroslosci pod poduszka krolowej mamusi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Meti Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 17:20 Moja mama już "ostrzyła ząbki" na mojego męża mówiąc,że będzie jej kolejnym dzieckiem...Na początku nie rozumiałam całej grozy tych słów, ale wkrótce zrozumiałam. Zaczęła urządzać nam mieszkanie, organizować życie, robić awantury o przestawiony nie tak w naszym własnym mieszkaniu mebel itp. itd., więc zaczęłam walczyć z nią (własną matką) o moją samodzielność. Co przeszłam nie da się opisać - awantury, szantaże, płacze, wyklinanie, obrażanie się, a to wszystko jak już byłam w ciąży - bardzo ciężko to znosiłam. Jednak zależało mi, aby uszanowała mnie i męża jako dorosłe, osobne jednostki. Niestety - wszystko zakończyło się tym, że ona zerwała ze mną wszelkie kontakty (nie po raz pierwszy - robiła tak już wcześniej, ale zawsze dążyłam do zgody - w końcu to moja matka, a ja nie chcę się z nią kłócić, tylko chcę żeby nas szanowała). Obecnie nie nawiązuję z matką kontaktów (które ona zerwała), bo mam już dość. Chyba nie da się z nią żyć na partnerskich warunkach - próbowałam 5 lat. Nie jestem mamincórką, mam męża który mnie kocha i udaną rodzinę, ale matka nie chce mieć ze mną nic wspólnego - uważa że, cytuję "matka powinna być dla dziecka najważniejsza, a nie jakiś obcy chłop". Obcy chłop - to mój mąż...Uratowałam małżeństwo, ale za jaką cenę. Nadal kocham matkę. Meti Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bea Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.02, 03:57 Wyszłam za strasznego maminsynka.Rankiem po weselu pobiegł sprawdzić , czy mamusia niczego nie potrzebuje.Pierwsze wakacje też chciał spędzić w podróży z mamą, bo potrzebowała kierowcy.Dla mnie w samochodzie nie było miejsca...Początkowo ostro walczyłam , niewiele brakowało , żeby mamusia odebrała swoją własność.Potem wzięłam się za kobiece sztuczki-powoli , spokojnie , w końcu poza miłością do teścowej to był naprawdę fajny facet.Wygrałam tę batalię.Dziś ja jestem najważniejsza.Puszczam mimo uszu uwagi teścowej i robię swoje.Z bólem , ale w końcu przyjęła to do wiadomości.Zamiast maminsynka mam przy sobie troskliwego mężczyznę.Zajęło mi to kilka lat , ale było warto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IZA Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 217.8.164.* 22.03.02, 16:59 Chętnie zappoznałabym się z kimś w podobnej sytuacji, bo wychodzę z założenia, że ktoś, kto nigdy czegoś podobnego nie przeżył, nie przeszedł, nie jest w stanie, w pełni zrozumieć tej drugiej osoby. Jeśli miałabyś ochotę, to napisz luinor@wp.pl. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Duża Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 193.0.122.* 07.03.02, 13:01 Ja mam trochę inny problem z moim facetem. Mamy po prawie 30 lat, mieszkanie, ale on mieszka z rodzicami, bo jego brat "bardzo go potrzebuje", są ze sobą bardzo związani emocjonalnie, dlatego moj facet nocuje u mnie w weekendy, a w tygodniu opiekuje się bratem. Dodam, że brat ma 16 lat, jest strasznie zazdrosny i gdy próbuję się do mojego chłopaka przytulić, on zaczyna robić wszystko, żeby zwrócić na siebie jego uwagę. Co robić? Nie zanosi się na to, że zamieszkamy razem, ani na to, że ten rozwydrzony dzieciak się zmnieni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EMka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.sopot.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 23:13 Moj były partner zdecydowanie jest mamisynkiem. Krótki opis osobnika: 35 lat, kawaler (podobno do wziecia). Mieszka sam (od dopiero 3-4 lat), ale codziennie obiady u mamusi. Nie liczylam juz randek, ktore musial odwolac, bo mamusia juz mu w miedzy czasie cos "nagrala" w stylu zakupy etc. Pamietam jak na poczatku naszej znajomosci dumnie zapytal sie, czy zauwazylam pralke w jego mieszkaniu. Kiedy zaprzeczylam (bo jej tam nie ma).. odpowiedzial"No wlasnie, bo wszystko pierze mi mama.". Kiedy wpada do niego jego przyjaciel ze swoja dziewczyna, to ona zmywa mu wszystkie naczynia oraz sprzata kuchnie. ale najwiekszy dowod na mamisynstwo: chcialam dowiedziec sie jaki ma rozmiar kolnierzyka, bo widzialam fajna koszule. Nie wiedzial, bo mama kupuje mu wszystkie koszule :)) Czyz to nie forma ubezwlasnowolnienia?? Nauczylo mnie to po raz ktorys- nigdy wiecej jedynaczkow i synkow mamusi.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.gze.pl 21.05.02, 20:03 Mój mąż urodził się,gdy jego matka miała ponad 40 lat. Ojciec zmarł/zapił się-o tym się nie mówi, bo zapija się plebs a nie inteligencja/ "na serce" gdy on miał 10 lat.Nie musze dodawać, że jest jedynakiem.Po urodzeniu dziecka teściowa "przeszła na rentę".Odprowadzała go do szkoły,aż było mu wstyd.Nigdy nie wyjeżdżał na kolonie lub obozy, bo nie wiadomo jakie tam będzie towarzystwo.Wyjeżdżał wyłącznie z mamusią na wczasy lub do sanatoriów. Mamusia wszystko robiła "dla jego dobra".Szantażowała emocjonalnie/dla jego dobra/, "umierała na serce" gdy miał inne zdanie/j.w./przeglądała korespondencję/z obowiązku/.Od początku naszej znajomości uprzedzał mnie, bym nigdy jego matce nie mówiła o moich sprawach, bo wszystko wykorzysta przeciwko mnie lub przeciwko niemu.Przed naszym ślubem okazywała duże niezadowolenie ale po ślubie zobaczyłam na co ją stać.Jak prymitywnie i chamsko może zachowywać się osoba uważającz siebie za wzór kultury!!!Nie przebierała w środkach,metodach i słowach. Na szczęście znalazłam pracę i mieszkanie w innym mieście. Atak teściowej się nie skończył.Mój mąż miotał się między histeriami matki a mną i naszą córką.W pracy asertywny, zdecydowany u teściowej kładł uszy po sobie jak smarkacz.Przerzucał jej niezadowolenie na nas.Wreszcie zrozumiałam,że ona stale swoim niezadowoleniem steruje nim, wymusza, by nas nie akceptował a on próbuje nas ulepić, uformować a nawet ugnieść i dopchnąć nogą,udeptać na kształt taki,byśmy podobały się matce.Myślę, że nie miał pojęcie,że takiej formy na świecie nie ma/przecież mamusia wszystko dla jego dobra/.A mnie było żal mojej córki.To stare wredne babsko zniszczyło miłość swojego syna do swojej wnuczki.I przestało mi na facecie zależeć. Omal nie doszlo do rozwodu.Ja byłam zdecydowana nawet wyrzuciłam jego rzeczy przez okno..To on się zmienił.To było 8 lat temu.Jesteśmy małżeństwem 18 lat.I jemu zależy bardziej.Mnie umiarkowanie choć jesteśmy dobrą, zgodną parą.Mamy mnóstwo wspólnych pasji.Właściwie lubimy ze sobą przebywać. Obiektywnie patrząc na mojego męża -to facet ok.Mogłabym, gdybym była typem mojej teściowe - sterować nim za pomocą swojego niezadowolenia, umierania na serce.Wymusiłabym wszystko.Oczywiście -tego nie robię.Ale uważajcie - wychowując dziecko na swoją ofiarę wychowujecie go na ofiarę innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eska Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 62.246.139.* 30.05.02, 17:56 Cos wam opowiem. Moja historie (mamincoreczki) i mojego chlopaka (maminsynka). Najpierw o mnie. Wychowalam sie jako jedynaczka, corka naucuycielki. Moja mama nie miala latwego zycia. Jest bardzo twardo kobieta i w domu to ona nosi spodnie (a przynajmiej sie stara, poniewaz ojciec rebeliuje). Zycie z nia pod jednym dachem nie bylo latwe, zwlaszcza ze jest osoba b. wymagajaca. Oj dala mi ona popalic. Z drugiej strony pod ta chlodna skorupa kryje sie dosc miekkie serce. Wiec zycie z nia nie bylo latwe. W kazdym badz juz w wieku 14 lat marzylam o dniu wyrwania sie spod jej opiekunczych skrzydelek, aby rozwinac wlasne. Mama zawsze twierdzila ze mam wolny wybor, podczas kiedy nie zgadzalam sie z jej propozycjami na to jak ma wygladac moje zycie. Jesli cos mi sie nie powiodlo lubila czasem dopiec przyslowiowym "a nie mowilam". Wszystko co robila bylo z mysla o mnie. Jednego nie przewidziala: ze bede miala wlasne zycie. A ja dalam nogi za pas. Wyjechalam za granice nie znajac zywej duszy, zaczelam tutaj studia i zyje samodzielnie. Nie wyobrazam sobie zacia z nia pod jednym dachem, mimo ze ja bardzo kocham. Moze kiedys, kiedy bedzie stara i bedzie potrebowala mojej pomocy. Mecza mnie jej wypytywania, kiedy przyjezdzam do domu i np. wychodze do znajomych z pobliskiego miasta wracajac b. pozno w nocy. Ja 27 letnia kobieta:))) Moja mama nie ma znajomych. Zyje w pewnej prozni. Nie dziwie sie, gdyz ludzie z tej wsi, z jakiej pochodze nie reprezentuja zbyt duzego poziomu a moja mama bylo nie bylo jest osoba wyksztalcona. Dawniej brakowalo jej czasu na wiele rzeczy. B. duzo pracowali (obydwoje moich rodzicow pochodzilo z b. biednych rodzin a wszystkiego sie dorabiali sami) no i masa innych problemow, min. choroba mojego taty. Rozumiem ciezkie zycie, ale czasami wkurzam sie, dlaczego nie umieli sobie tego inaczej ulozyc. Troche w tym ich niekompetencji socjalnej (zwlaszcza m. mamy). Rozmowa na ten temat nic nie zmieni. Oni maja swoje zycie, ja swoje. Duzo zmienil moj wyjazd za granice. Odleglosc i samodzielnosc sa naprawde doskonala bronia przed rodzicielska nadopiekunczoscia. I czasami sie tak zastanawiam, ale ma kobietki jednak jestesmy bardziej nastawione na odcinanie pepowiny. Ccemy uwic sobie wlasne gniazdko w ktorym nikt obcy nie zaglada do garow. Teraz o moim facecie maminsynku. Jest rok mlodszy ode mnie. Patrzac na jego rodzicow wydawalo mi sie ze to tacy towarzyscy i mili ludzie, ktorzy tyle zobaczyli ze swiata. Ale dzisiaj wiem, ze to o niczym nie swiadczy. Przede wszystkim sa oni dosc poznymi rodzicami. Moj chlopak zotal urodzony 8 lat po swojej siostrze a jego mama miala wtedy 36 lat.Moj chlopak jest od swoich rodzicow nadal uzalezniony. Swego czasu mielismy powazny kryzys w zwiazku, gdyz jego rodzice raczej mnie nie akceptuja. A do tego dochodzi jeszcze rywalizacja z siostra, ktora wdg. rodzicow jest od niego o wiele madrzejsza. Madrzejsza poniewaz jest starsza, ma meza Niemca i urodzila dwoje dzieci. Moj chlopak natomiast nigdy nie jest wystarczajaco madry. I niewazne ze konczy studia na najlepszej niemieckiej uczelni, ze zaczal pracowac w dobrej firmie, ze jest b. odpowiedzialny. Jego wady to to ze stal sie dorosly, a jego rodzice widza w zwiazku z tym ze sie starzeja. Oni chcieliby aby on byl nadal ich malutkim dzieckiem. A to ze sam sobie wybral bez ich zgody obcokrajowa kobiete... No nie, tego juz za wiele. I tak o to moj facet za wszelka cene chcial udowodnic swojej chorej rodzince ze jest godny ich milosci. Pamietam jak rodzice go przyjeli, gdy zerwalismy ze soba na pol roku. Jaka to byla dla nich ulga. Po naszym zerwaniu chcial za wszelka cene byc z jakas kobiete i byl krotko z kolorowa kobieta. "Biedni rodzice", znowu nie mieli sie czym pochwalic w klubie tenisowym. A moj durak zakapowal, ze tak naprawde to oni maja w d... czy on jest szczesliwy. Wazne zeby spelnial ich chore wymagania i zeby oni mogli przezyc za niego zycie a przede wszystkim pochwalic sie nim przed konserwatywnymi znajomymi. I po pol roku wrocil do mnie przepraszajac za glupote. Czy mi sie z nim ulozy? Nie wiem. Przyznam jednak ze stalam sie b. ostrozna. Teraz jego ojciec ma problemy z sercem i moj chlopak nie moze znowu nic powiedziec, gdyz moze ojca doprowadzic do zawalu. Przyznam szczerze ze mnie meczy ta sytuacja mimo ze nie mieszkamy ze soba razem. Jedyne pozytywne jest to ze mieszkamy od nich bardzo daleko. Pocieszam sie, ze muj facet wydoroslal w ostatnim czasie. Zastanawiam sie jedynie czy na tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eska Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 62.246.139.* 30.05.02, 18:03 moj oczywiscie z o z kreska. Przepraszam. No i za kilka innych bledow stylistycznych, ktore zauwazylam kiedy juz bylo za pozno;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.abo.wanadoo.fr 12.06.02, 20:57 Przeczytalam wszystkie posty. W wiekszosci sa ogromnie przygnebiajace. My tez zmagamy sie z opisywanym problemem. Moja sytuacja jest o tyle inna, ze moge na moim mezu polegac w 100%. Zrozumial rzecz bardzo szybko, nie trzeba mi bylo uciekac sie do zadnych sztuczek. Wiecie, co mnie boli? Moj maz NAPRAWDE kocha swoja mame. Zeby nas przed nia ochronic, musi jej zadawac bol. To jedyna droga, wybral te droge, ale nie zmienia to faktu, ze boli... Mnie tez boli, ze jego boli... A i jej wspolczuje, tak po ludzku. Tylko ze nie mozna inaczej. I stale zadaje sobie pytanie: dlaczego madra w koncu kobieta nie rozumie, ze taka malpia i nastawiona na wylacznosc miloscia/ niemiloscia robi krzywde swojemu dziecku, a zatem i jego rodzinie, a zatem i sobie w efekcie - prawem bumerangu... A jak chodzi o sprawe ozieblosci seksualnej - to chyba do zony? NIe mysle, by to byla sprawa genetyczna. Raczej kwestia podswiadomosci. Jesli mama psychicznie wypelnia miejsce zony, to przed pelnym byciem zona przez mame mezczyzna broni sie, bardziej badz mniej swiadomie, blokujac wlasna seksualnosc. Przeciez z wlasna matka/zona do lozka nie pojdzie... A pojscie do lozka ze slubna - w tym ukladzie - to przeciez zdrada... Stad ozieblosc. Trzymajcie sie, siostrzyczki, i nie dawajcie! Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jojo Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.sympatico.ca 13.06.02, 16:52 Gość portalu: jendza napisał(a): > Przeczytalam wszystkie posty. > W wiekszosci sa ogromnie przygnebiajace. > My tez zmagamy sie z opisywanym problemem. > Moja sytuacja jest o tyle inna, ze > moge na moim mezu polegac w 100%. > Zrozumial rzecz bardzo szybko, nie trzeba mi bylo > uciekac sie do zadnych sztuczek. > Wiecie, co mnie boli? > Moj maz NAPRAWDE kocha swoja mame. > Zeby nas przed nia ochronic, musi jej zadawac bol. > To jedyna droga, wybral te droge, ale nie zmienia to faktu, > ze boli... > Mnie tez boli, ze jego boli... > A i jej wspolczuje, tak po ludzku. > Tylko ze nie mozna inaczej. > I stale zadaje sobie pytanie: dlaczego madra w koncu kobieta > nie rozumie, ze taka malpia i nastawiona na wylacznosc miloscia/ > niemiloscia robi krzywde swojemu dziecku, a zatem i jego rodzinie, > a zatem i sobie w efekcie - prawem bumerangu... > A jak chodzi o sprawe ozieblosci seksualnej - to chyba do zony? > NIe mysle, by to byla sprawa genetyczna. Raczej kwestia podswiadomosci. > Jesli mama psychicznie wypelnia miejsce zony, to przed pelnym byciem > zona przez mame mezczyzna broni sie, bardziej badz mniej swiadomie, > blokujac wlasna seksualnosc. > Przeciez z wlasna matka/zona do lozka nie pojdzie... > A pojscie do lozka ze slubna - w tym ukladzie - to przeciez zdrada... > Stad ozieblosc. > Trzymajcie sie, siostrzyczki, i nie dawajcie! > Powodzenia! Mam nadzieje ze nie uczynicie ze swoich synow «maminsynkow», bo madrosc kobieca zawsze stosuje sie do innych, nigdy do siebie. Moja matka tez ma zawsze dobra rade, ale sama nie potrafila jej zastosowac. Inny problem to brak ojcow: nawet jesli sa obecni fizycznie, to uczuciowo sa daleko. Badzcie czujne, baby, bo przez wasza aroganckosc nie jestescie w stanie widziec wlasnych bledow w wychowaniu swoich synow! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza do jojo IP: *.abo.wanadoo.fr 13.06.02, 18:05 Masz racje, jojo, tylko dlaczego mam wrazenie, ze cos Ci nie idzie? Z czyms sobie nie radzisz? Wiesz, kiedy sobie uswiadomilam, co sie dzieje w mojej rodzinie, mialam pokuse, zeby nic nie mowic, tylko czekac, rodzic dzieci... A potem pomyslalam, ze... ze przeciez w ten wlasnie sposob powtarza sie schemat! Maz tylko nieobecny uczuciowo, czy jako partner wlasnej matki.... a zona, ktora cala milosc zasadza na synu, zatraca granice miedzy macierzynstwem, a miloscia malzenska... I historia sie powtarza. Dlatego tez wlasnie trzeba walczyc! O milosc, o meza, o zone- tu i teraz. O siebie takze. I o dzieci. A jesli dzis przegrales - idz spac. Wypocznij. A jutro znow do boju! Trzymam kciuki jendza Odpowiedz Link Zgłoś