Dodaj do ulubionych

Czy Twój partner jest maminsynkiem?

23.11.01, 14:55
Czy uważasz, że Twój partner jest zbyt związany ze swoją matką (ojcem)? Czytaj także artykuł Tomasza Garstki
'Skąd się biorą mamisynki?'
www.gazeta.pl/alfa/artykul.jsp?dzial=0203050298&xx=553162
Obserwuj wątek
    • piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 23.11.01, 15:12
      Prosze o rozszerzenie tematu.
      Córeczki mamusi sa tak samo częstym przypadkiem , a byc może i częstszym.
      Przecież wiadomo , że "prawdziwa" babcia to ta od strony mamusi.
      Jeżeli macie "prawdziwą" babcię od strony ojca , to wasz tatus był mamisynkiem.
      Tylko czy jest normalne ,że mamy mam są naturalniejszymi babciami?
      • Gość: pyzia Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.stacje.agora.pl 23.11.01, 15:27
        przepraszam, strasznie to zawile o czym mowisz, srednio mozna zrozumiec o co Ci
        wlasciwie chodzi. Wydaje mi sie ze redakcja jednak pyta akurat o problem
        wiecznie dorastajacych, nie potrafiacych sie usamodzielnic chlopcow.....
        • piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 23.11.01, 16:09
          Piszę prosto.

          Dziewczynki tez są mamisynkami("córeczkami") , i myslę ,że większymi.
          Poruszasz problem wiecznie dorastających chłopców.
          Czy dziewczynki są zawsze dojrzałe emocjonalnie?
          Uważam , że częstsze jest zjawisko "mamisyństwa" w związkach małżeńskich
          ze strony kobiet.Mężowie dla "świętego" spokoju odpuszczają ,a ci co nie
          odpuszczą ,stają się w oczach ich żon rasowymi mamisynkami.
          Dlaczego?

          Najczęściej kobieta uświadamia sobie ten problem , kiedy jaj własny syn
          jedzie częściej , z jej własnymi wnukami to tej drugiej babci.

          Jestem za równouprawnieniem mężczyzn.
          • Gość: EwKa Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.normanet.trzepak.pl 23.11.01, 17:42
            Bardzo się przyczepiłeś tych babć!
            A tak naprawdę to chyba nie w tym tkwi problem. Bo mężczyzna (lub jak wolisz )
            kobieta ) może być maminsynkiem, (lub mamincórką)bez względu na to czy mają
            dzieci - czy też nie.
            Trzeba już na początku związku - jeżeli myśli się poważnie o tej drugiej
            osobie - ustalić pewne priorytety. I nie chodzi tu o alternatywę : wybieraj -
            ja albo twoja mamusia", ale o zrozumienie,że miłoćc między mężczyną i kobietą
            to zupełnie "inna bajka". Nie musi wcele przeszkadzać miłości do rodziców.
            Owszem - bywam czasem zazdrosna o to że mój mąż podczas pobytu u jego rodziców
            rozmawia ze swoją mamą w kuchni, przytula ją i pozwala jej wypłakiwać się w
            ramię, ale rozumiem, że TO JEST JEGO MATKA - a uczucie do matki jest dla mnie
            świętościa. Wiem że zarówno teściowa jak i mój mąż potrzebują tej wzajemnej
            czułości i ciepła . I nie chodzi wcale o to, że brak mojemu mnężowi czułości z
            mojej strony. On po prostu potrzebuje być przytulony przez MATKĘ, tak jak ja
            chcę, by moja MAMA pogłaskała mnie po głowie (choć zbliżam się do trzydziestki
            i mam prawie 5 letni staż małżeński). Sama, gdybym miała syna, nawet dorosłego -
            chciałabym by okazywał mi miłośc i był wobec mnie opiekuńczy i wyrozumiały,
            gdy włosy przyprószy mi siwizna - wtady miałabym poczucie, że go dobrze
            wychowałam - ale tak przy okazjii - wymagałabym także czułości ,
            odpowiedzialności i miłości względem własnej towarzyszki życia ; chociaż to
            zupełnie inna miłośc i zupełnie inna czułość...
            Jeżeli związek jest zdrowy i partnerzy rozmawiali ze sobą na temat hierarchii
            wartości i uczuć ,jakie żywią do własnych rodziców(i teściów),tych pozytywnych
            i tych negatywnych, jeżeli rozumieją, że obydwoje pochodzą z innych
            domów, "innych światów", zostali inaczej wychowani i potrzebują różnej "porcji"
            kontaktów z rodzicami, to uczucie zazdrości o matkę mężą (żony) czy
            tzw. "mamińsynstwo" nie będzie miało racjii bytu. Ale muszą w odpowiednim
            czasie umieć też "zerwać pępowinę", chociaż to boli, ja to wiem, boli bardzo,
            ale jest niezbędne, jesli matka czy ojciec mają dostrzec we własnym dziecku
            dorosłego człowieka, partnera, opokę, na którą mogą liczyć na starość. Alle się
            rozpisałam - mam nadzieję że ten słowotok Cię nie zanudził - pozdrawiam. I
            chwała wszystkim Babciom świata w epoce nadgodzin i drogich przedszoli!!!
            • Gość: Anka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 23.11.01, 20:50
              Postawa pełna szacunku i miłości do własnej mamy, nie jest i nie może być
              uznawana za maminsynkostwo.Jest nią natomiast stawianie rodzicielki za wzór bez
              skazy, który zawsze i lepiej wszystko robi, któremu synuś nigdy nie sprzeciwia
              się i biegnie na każde skinienie palcem. Konsekwencją takiego poddaństwa, które
              częściej zauważamy w relacjach matka-syn,jest wpływanie matki na wszystkie
              decyzje dziecka. Zaczyna się od tego co należy na siebie włożyć, jaki kupić
              rower, garnitur, samochód, jaką wybrać glazurę do kuchni i jaką żonę w niej
              postawić, jeżeli mamusia w ogóle pozwoli na jakąś inną kobietę w życiu syneczka
              poza nią samą, w końcu pierwszą i najlepiej jedyną, kobietą w jego życiu.
              Maminsynkostwo to brak umiejętności mówienia - nie.
              • Gość: rita Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.11.01, 00:37
                Postawa "maminsyńska" zarówno u kobiet jaki mężczyzn to po prostu stawianie matki
                (raczej nie ojca...) zawsze przed partnerem. To tak jakby partner był kolejnym,
                gorszym dzieckiem mamusi (czyt.teściowej). I to mamusia rzadzi nadal "dziećmi".
                Horror. Tylko współczuć komuś kto ma taki układ w związku!
                A jeśli chodzi o pogaduchy w kuchni z mamą - to ja tak robię i z mamą własną, i
                mojego męża(nie lubię na nią mówić teściowa, to słowo ma złe konotacje). Czasem
                więcej mi powie niż własnej córce, a i jej syna czasem oplotkujemy... ;-)))
                Każdemu życzę takiej teściowej!

                No a mój facet nie jest maminsynkiem - a teściowa wie najlepiej jak ciężkie bywa
                życie z jej synem i trzyma ze mną.

                • efka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem?-pogaduchy 24.11.01, 23:20

                  >
                  > więcej mi powie niż własnej córce, a i jej syna czasem oplotkujemy... ;-)))
                  > Każdemu życzę takiej teściowej!
                  >
                  > No a mój facet nie jest maminsynkiem - a teściowa wie najlepiej jak ciężkie byw
                  > a
                  > życie z jej synem i trzyma ze mną.
                  >

                  Przeszłam przez ten etap - przyzwyczajona do nocnych rozmów kuchennych ze swoją
                  mamą, dałam się wciągnąć w takie rozmowy z teściową. Dokładnie takie - jakie rito
                  opisałaś! Okazało się, że to była misterna pułapka, wiele dyplomacji musiałam
                  wykazać, by nie stać się wrogiem szwagierki...na szczęście mąż ma racjonalny
                  stosunek do "babcinych konfabulacji" i dzięki mu za to...kiedyś myślałam, że jest
                  maminsynkiem, ale właśnie w sytuacjach konfrontacyjnych pomiędzy dwoma Paniami,
                  zawsze jest ze mną. I to ja z kolei życzę wszystkicm kobietom takiego mężczyzny.
                  • piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem?-pogaduchy 25.11.01, 13:34
                    :)))
                    Właśnie , ileż trzeba dyplomacji w kontaktach dwóch kobiet.
                    Dla mężczyzny najważniejszą powinna byc jego wybranka.
                    Niektórzy uważają ,że rodzicielka , bo dała im życie.Chłopy!!!!!
                    Wasza wybranaka przekazuje wasze geny dalej i jesteście wieczni.
                    Jak tego nie rozumiecie to nie żencie się i zostańcie przy mamusi.
              • Gość: Ewa Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.01, 23:53
                zgadzam sie z Anką w 100%. Właśnie jestem na etapie składania broni po walce o
                faceta, którego chyba dalej kocham, ALE nie mogę ciągle walczyć z jego mamą.
                Jest naprawdę kochany i wiem, że byłby doskonałym ojcem dla moich dzieci. Ale
                co ja mam zrobic, gdy jedziemy w góry a dzień bez telefonu do mamy NIE
                ISTNIEJE!!Coś mnie trafia!!!Ja nie chcę byc traktowana jak intruz!! Bo czy to
                nie jest paranoja, jak ta kobieta otwiera dzwi do pokoju, w którym siedzimy "BO
                TAK" a M. nie potrafi się sprzeciwić? Może to wynika z tego, że mój ukochany
                był wychowywany bez ojca? Ale nie wszystko można tym tłumaczyć!!!I tu nasuwa mi
                się ogromna prośba do wszystkich panów- NIE ZOSTAWIAJCIE SWOICH DZIECI. Rozwód
                z matką nie jest równoznaczny z tym, że dziecko przestaje być wasze. Boli mnie
                to, że muszę się odsunąć. A potem słyszę - "no, przecież moja mama cię lubi".
                Od wspólnych znajomych dowiaduję sie , że dla jego mamy jestem "taką
                koleżanką". Dobrze wiedzieć. Nie wiem jak wychowam swoje dzieci... Ale uważam,
                ze matka w pewnym momencie życia powinna usunąć się i pozwolic być innej
                kobiecie "tą najważniejszą". Nie znaczy to, że syn jej nie bedzie kochał. Ale w
                pewnym wieku mama powinna odkryć ten szczelny klosz...
                • piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 25.11.01, 13:40
                  Mam już duży staż małżenski.
                  Moja teściowa wtrąca się w prawie wszystko .
                  Jedyne co ma dobre , to jak jest konflikt w moim małzeństwie
                  to stoi za mną i strofuje córeczkę , i goni do zgody.
                  Jak taka teściową otruć?
                • Gość: Ewa1 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 195.94.215.* 26.11.01, 15:27
                  chciałabym aby Ewa nie rezygnowała z "walki" o swojego męża i nie poddawał się
                  tak łatwo. Przecież są dzieci i dla ich dobra powinna walczyć o rodzinę, o to
                  żeby sytuacja się nie powtórzyła tzn. żeby jej dzieci miały ojca (bo mąż
                  wychowywał się bez swojego ojca) .
                  Moja sytuacja wygląda podobnie: mamy 2 dzieci (3 lata i 10 m-cy). Tuż po
                  urodzeniu się młodszej córeczki mąż stwierdził że nie jesteśmy dla siebie i
                  chce rozwodu, że podzielimy mieszkanie i dzieci:on weźmie starszego syna, a ja
                  to maleństwo. Trwał w tym chorym dla mnie pomyśle aż do momentu gdy wykończona
                  nerwowo wyprowadziłam się po ok. pół roku i od 3 m-cy mieszkam z dziećmi u
                  swoich rodziców. Mąż mieszka w naszym nowym mieszkaniu, nie płaci na dzieci
                  (założyłam sprawę o alimenty), nie kontaktuje się z nimi. Na co dzień wygląda
                  to tak,że synek pyta się o tatę i kiedy wrócimy do domu, a ja powtarzam mu jak
                  katarynka,że wrócimy jak jego siostrzyczka podrośnie. Widzę, że synek bardzo
                  cierpi ale nie jestem w stanie zmusić męża do odwiedzin, a czas płynie i boję
                  się, że dziecko po prostu zapomni tatusia.
                  Mimo to staram się wczuć w mentalność mężczyzn i zrozumieć męża, dużo czytam o
                  psychice mężczyzn (m.in W. Eichelbergera), staram się być wyrozumiała i będę
                  walczyć o naszą rodzinę, bo nie chcę aby dzieci, tak jak mąż, wychowywały się
                  bez ojca. Sytuacja jest trudna, bo mam jednego ale bardzo groźnego wroga:
                  teściową.
                  Na pytanie czy mój mąż jest mamisynkiem odpowiadam TAK.
                  • piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 26.11.01, 19:28
                    Gość portalu: Ewa1 napisał(a):

                    > chciałabym aby Ewa nie rezygnowała z "walki" o swojego męża i nie poddawał się
                    > tak łatwo. Przecież są dzieci i dla ich dobra powinna walczyć o rodzinę, o to
                    > żeby sytuacja się nie powtórzyła tzn. żeby jej dzieci miały ojca (bo mąż
                    > wychowywał się bez swojego ojca) .
                    > Moja sytuacja wygląda podobnie: mamy 2 dzieci (3 lata i 10 m-cy). Tuż po
                    > urodzeniu się młodszej córeczki mąż stwierdził że nie jesteśmy dla siebie i
                    > chce rozwodu, że podzielimy mieszkanie i dzieci:on weźmie starszego syna, a ja
                    > to maleństwo. Trwał w tym chorym dla mnie pomyśle aż do momentu gdy wykończona
                    > nerwowo wyprowadziłam się po ok. pół roku i od 3 m-cy mieszkam z dziećmi u
                    > swoich rodziców. Mąż mieszka w naszym nowym mieszkaniu, nie płaci na dzieci
                    > (założyłam sprawę o alimenty), nie kontaktuje się z nimi. Na co dzień wygląda
                    > to tak,że synek pyta się o tatę i kiedy wrócimy do domu, a ja powtarzam mu jak
                    > katarynka,że wrócimy jak jego siostrzyczka podrośnie. Widzę, że synek bardzo
                    > cierpi ale nie jestem w stanie zmusić męża do odwiedzin, a czas płynie i boję
                    > się, że dziecko po prostu zapomni tatusia.
                    > Mimo to staram się wczuć w mentalność mężczyzn i zrozumieć męża, dużo czytam o
                    > psychice mężczyzn (m.in W. Eichelbergera), staram się być wyrozumiała i będę
                    > walczyć o naszą rodzinę, bo nie chcę aby dzieci, tak jak mąż, wychowywały się
                    > bez ojca. Sytuacja jest trudna, bo mam jednego ale bardzo groźnego wroga:
                    > teściową.
                    > Na pytanie czy mój mąż jest mamisynkiem odpowiadam TAK.


                    Współczuję Ci.Wstyd mi za mężczyzn.
                  • Gość: piotr Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.*.*.* 09.01.02, 16:56
                    Zostaw go w spokoju. Do zycia trzeba dorosnąć. Jest pewnie pełno facetów ,
                    którzy mają takie same problemy ze swoją drugą połową, a są odpowiedzialni i
                    umieją kochać.
              • Gość: piotr Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.*.*.* 09.01.02, 15:17
                Trudno polemizować z cudzym doswiadczeniem. Moim jednak zdaniem przestaje sie
                być dzieckiem lub nie, i to niezależnie od płci. Jeżeli człowiek nie umie
                rozwiązywać własnych problemów, nie umie ocenić świata w realny sposób i
                oddzielić go od swiata rodziców to nic nie pomoże. Zawsze będą problemy i
                zawsze będziesz miała wrażenie , że żyjesz bardziej z rodzicami partnera niż z
                nim samym. I trzeba to jak najszybciej skończyć, bo nic tego nie zmieni.
            • nina_ Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 14.12.01, 00:26
              Jestes bardzo madra. Tez uwazam,ze trzeba odroznic milosc do matki od milosci
              do zony.W olbrzymiej wiekszosci wypadkow te dwie milosci da sie pogodzic.Nie
              kazcie waszemu mezczyznie wybierac.Pomyslcie czasem tez.ze pokochalyscie go,bo
              cos w nim jest.A to cos to przeciez zasluga jego matki. Mamusia dla kazdego
              (prawie)mezczyzny,jaka by nie byla,jest jego najlepsza mamusia.I, uwazam,duzy
              blad robia te kobiety,ktore zle mowia w obecnosci meza o jego matce,albo kaza
              wybierac pomiedzy soba a nia. co wiecej,jezeli te kobiety maja synow,niech
              wiedza,ze dzieci wszystko obserwuja,i to wlasnie ona,dzis mloda zona walczaca z
              tesciowa, bedzie kiedys ta zla tesciowa. "Nie strzelaj do przeszlosci z
              pistoletu,bo przyszlosc wystrzeli do ciebie z armaty"-przyslowie ludowe:)
          • Gość: proxi Jasne, że córki również są mamicórciami IP: *.pw.edu.pl 26.04.02, 10:26
            Sam miałem z tym problem. 4 pierwsze lata po ślubie zajęło mi przecinanie
            pępowiny pomiędzy moją żoną, a jej matką.
            A to było okropne ! Przez jakiś czas mieszkaliśmy u jej rodziców - nie mogliśmy
            nawet wyjść na pizzę bez tlumaczenia się, bo "przecież w domu macie obiad..."
        • Gość: matrek Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.pw.edu.pl 26.04.02, 10:21
          Moim zdaniem, to raxczej problem nie potrafiących - wobec żony - wyegzekwować
          praw "swojej" rodziny ojców. Problem dopuszczenia to tego, że rodzina żony
          uznaje dziecko za bardziej swojego wnuka, niż wnuka rodziców ojca.
    • Gość: couleur3 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.01, 01:38
      Artykuł jest , jak wiele w Wysokich Obcasach, bardzo jednostronny. Spotkałem
      wiele kobiet ogromnie rozpieszczonych przez matki, nie nawykłych do
      jakiegokolwiek wysiłku. Wszystkie przeciwności powinni za nie , ich tzn. tych
      kobiet, zdaniem rozwiązywać inni , najczęściej mężczyźni.
      • piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 25.11.01, 13:42
        bo prawdziwymi mamisynkami są córeczki , tylko tego nie widać bo im to przystoi.
        • Gość: ja Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 26.11.01, 13:47
          pleć pleciugo byle długo......
          Powiedz no - co cię to tak obeszło?!
          • piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 26.11.01, 19:34
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > pleć pleciugo byle długo......
            > Powiedz no - co cię to tak obeszło?!

            Nic.A Ciebie ruszyło?

    • efka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 25.11.01, 12:57
      Czy potracicie wyobrazić sobie związek maminsynka z córeczką mamusi? To jest
      wojna dwóch światów. Dobrym mottem byłyby refren starej piosenki "Perfektu" -
      ...idź precz, do mamusi, do tatusia (...)idź precz pańka skórko, istne cudo,
      znów na rudo...itd. Trudniej jest wyzwolć się spod skrzydeł nadopiekuńczej
      matki kobiecie, bo w córce też kiełkuje nadopiekuńczość i stąd ta jedynie
      prawdziwa babcia, o której pisano wyżej. A jeżeli pomiędzy takie dwie "maszyny
      do kochania" wplącze się wnuczek - to niech jak najszybciej znajdzie się pod
      opieką prawdziwego faceta, bo jego psychika będzie jak babcine biszkopty.
      • Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.01, 18:31
        Mam coś do powiedzenia na ten temat, gdyż mój mąż jest maminsynkiem. Szczerze
        przyznam, że aż się zaczerwieniłam czytając felieton, sa tam moje przemyślenia
        i wnioski.
        Mąz był wychowywany przez matkę i babkę w sporej części. Ojciec odchodził i
        wracał , aż ostatecznie odszedł do innej kobiety, z którą tworzy b. szcześliwy
        zwiazek. MAtka zawsze była sama. To znaczy z synkiem. Który jest naj, naj. I
        biada temu, kto odważyłby sie wskazac jakies jego wady!!!! Mamusia synka
        utuczyła w dzieciństwie i do dzisiaj są tego skutki (juz na zawsze). Zwraca się
        do niego :synku, syneczku, innych nie bedę przytaczać, bo mi głupio po
        prostu.Na chrzcinach swojego wnuka, zwraca się do synka"syneczku, tylko nie
        zamawiaj rosołku, bo się zgrzejesz, poprosimy chłodniczek. A synek??JEmu to nie
        przeszkadza, a ja się czepiam. Nasz wspólny dorobek nie jest nasz tylko jego i
        mamusi.Na początku naszego małżeństwa jeździł do niej na obiadki, a ja
        wywalałam do kosza. MAmusia uparcie kupowała mu ubrania i majtki. Oczywiście
        były to ubrania dla meżczyzny 60-letniego . Kiedy zobaczył kiedyś
        swoje "odbicie" przejrzał na oczy.
        Dla mamusi jest miły, nigdy jej nie zrani i nie powie nic ostrzej. Bo mamusia
        też jest mila, nic nie wymaga i wszytko robi koło niego. On chciałby (nie
        przyznaje się do tego), abym była taka jak ona (mamusia ma różowy dywan, to
        może i my kupimy?). Nie da rady. Oczywiście seks się nie układa. Po prostu go
        nie ma. Może dla niego kobieta to tylko jako matka?? Nie wiem. Ale wiem, ze ma
        wyprany mózg i , ze ona go szantażuje emocjonalnie. Moim kosztem (ja jestem ta
        zła)
        Nikt , kto tego nie przeżył, nie zrozumie. Czuję się niezrozumiana.
        Uczestniczymy w terapii, ale niestety terapeutki ignorują ten problem.
        Ja żyję w trojkacie, choć nie jestem zdradzana (fizycznie, bo psychicznie
        jestem)
        • Gość: eks-żona Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.gpsk.am.poznan.pl 26.11.01, 02:09
          Maminsynek - tak, to mój były mąż. Matka jest dla niego wyrocznią we wszystkim:
          przy kupowaniu ubrań, urządzaniu naszego (nie jej) mieszkania, podziale naszych
          domowych obowiązków, czytaj: max. oszczędzaniu synka itp. Przykłady można
          mnożyć w nieskończoność. Gdy się próbowałam buntować, to słyszałam, że przecież
          mama chce dobrze, tylko ja jestem "taka nieużyta". W końcu postawiła mu
          alternatywę - ona albo ja. Wybrał matkę. Od 1,5 roku jesteśmy po rozwodzie.
          • Gość: Agnieszk Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.01, 21:37
            Mój chłopak oprócz nadopiekuńczej matki ma też nadopiekuńczą siostrę.
            Brońcie się takiego połączenia!!!!
          • Gość: facet Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 195.205.254.* 06.12.01, 09:33
            I dobrze zrobilas mowie to jako facet - dokladnie tak
            radze corkom /doroslym zreszta/ tesciowa "morde" w
            kubel albo bedzie Twoim mezem i partnerem albo won
            dopoki nie jest za pozno. Nie zaluj niczego niestety
            tak trzeba czasami w zyciu postepowac.
        • Gość: Iza Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.devs.futuro.pl 26.11.01, 13:13
          doskonale cie rozumiem. Nawet nie przypuszczałam że to jest aż tak duży
          problem.
          Ja miałam to samo, tylko mąż troszeczkę wydoroślał.
          Jest jedna sprawa zgodził się twój mąż z toba uczestniczyć w terapi do dobrze,
          ale jeśli widzisz że to nie daje żadnych efektów to niestety przykro mi ale nie
          miej zadnych złudzeń. Nigdy lepiej nie będzie. nie wiem w jakim wieku jest twój
          mąż, może musi trochę po prostu dorosnąć. macie małe dziecko, u mnie też się
          działo jak córka była mała, ja przetrwałam ale ogromnym kosztem. Brakiem
          zaufania!. Jeżeli dasz radę to ok ale wiedz o tym że dziecko będziesz miała
          coraz starsze a im póżniej jest zdecydować się rozstać tym gorzej dla dziecka.
          Miękkie serce twarda d... niestety
          trzymaj się!!!
        • Gość: Monika Re do zony? IP: 204.186.88.* 29.11.01, 16:25

          Witam!
          Moze zalozymy grupe wsparcia dla zon mamisynkow.
          Z moim mezem jest rowniez nie za dobrze on po prostu boi sie mamusi.Nie jest w
          stanie zrobic nic przeciw jej zdaniu. Na szczescie jesgo matka jest z reguly
          rozsadna osoba i nie ma pomyslow z ksiezyca, z reguly sie wogole nie wtraca.
          Jedyny punkt zaczepny to urzadzanie mieszkania bo mieszkamy z mezem na gorze
          domu rodzicow.
          Ona chcialaby wszystko urzadzic po swojemu.
          Na szczescie mam temperament i na to nie pozwalam co udaje mi sie no powiedzmy
          w 90 procentach ale najbardziej boli mnie to , ze moj maz ignoruje ten problem
          po prostu nie chce konfliktow.
          Naprawde muimy zalozyc grupe wsparcia a co do Twoich terapeutow to radzilabym
          ich zmienic
          Pozdrawiam
          Zona mamisynka
        • Gość: ta zła Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 212.244.173.* 30.11.01, 09:01
          - wiem coś o tym , też jestem tą złą, mój partner jest jedynakiem, oczko w
          głowie mamusi, też planowała mu życie - jakie studia , jaka praeca, i gdy
          okazało sie że kobiete wybrał sobie sam to była wielka tragedia- a teraz kiedy
          okazało się że żadnym sposobem nie może się mnie pozbyć- to zatruwa mi życie-
          ja też wywalam obiady - bo mój mężczyzna nieraz oświadcza mi że idzie do mamy
          na obiad bo ugotowała za duż a przecież nie może się zniszczyć - ale obiad jest
          tylko dla niego , dla mnie zawsze braknie
    • Gość: anna Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 217.153.88.* 26.11.01, 15:02
      ten artykuł dokładnie opisuje mój związek, na początku bardzo podobały mi się
      ciepłe i zażyłe stosunki w jego rodzinie potem zmęczył mnie stały nadzór i
      wszechwiedza jego rodziców. Mój chłopak wręcz " dorobił" się ciężkiej nerwicy,
      bo życie zaczeło mu stawiać wymagania jakich nie miał w domu
      całe życie w jego domu obraca się wokół jedzenia i jedynie tam ma najlepiej
      i najbezpieczniej. oczywiscie nie jest to wina tylko jego mamy on też ma pewne
      predyspozycje . jest mi bardzo ciężko poniewaz on wszyskiego się boi , wszysko
      musi konsultować z rodzicami , mieszkamy u nich w domu i jak narazie nie ma
      mowy żebysmy poszli na swoje bo jest to za trudne dla niego
    • 1.iza Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 26.11.01, 15:12
      Interesował sie mną kiedyś pewien mamusiny synuś, był nawet dość przystojny i
      odpowiadała mi zawartość jego główki, ale kiedy zobaczyłam, jak matka z
      zaciśnietymi zębami prowadzi go za łokieć po ulicy a on sie temu poddaje jak
      cielę, to wpadłam w osłupienie i powiedziałam sobie "nigdy!" Poza tym jednym
      przypadkiem wydaje mi się, że chyba przyciągam tych samodzielnych, jakieś prawo
      serii, czy co...
      • Gość: Sławek Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 213.186.93.* 26.11.01, 16:26
        No właśnie ! Iza się w porę zorientowała a jak to się stało, że reszta pań
        przegapiła te fatalne cechy i nawyki u swoich narzeczonych ? Przecież ukryć sie
        tego nie da a twierdzenie, że stali się tacy dopiero po ślubie też na pewno
        jest nieprawdą. Co spowodowało, że mimo wszystko zdecydowałyście się wyjść za
        nich ? Może oprócz tych niewątpliwych i destrukcyjnych dla związku wad mieli
        jakieś zalety, które równoważyły bilans ? Czy te zalety dzisiaj zniknęły ?
        Czemu z takim mężczyzną przed ślubem da się żyć a po ślubie nie ? Wiem, że po
        ślubie, kiedy mieszka się i robi wszystko razem razem wiele rzeczy się zmienia
        ale przecież nietrudno to przewidzieć.

        Pozdrawiam.
        • Gość: doSławka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.devs.futuro.pl 27.11.01, 10:41
          Masz rację sławek za coś się pokochało tych mamisynków, każda za coś innego.
          Mój ujął mnie swoją czułością, ogromnym dawaniem miłości. Myślę że tylko
          męższczyzna który sam jej dużo zaznał potrafi ją ofiarować. Moja matka
          zazdrości mi tego do tej pory, nawet pytała się nie dawno czy On dale mnie tak
          przytula cały czas a ja z dumą że tak! To fakt że to co dla innych facetów jest
          oczywiste w życiu dla niego nie było. Nie potrafil sam decydować, boi się życia
          cały czas trzeba go wspierać. Ale idzie do przodu przynajmniej stara się walzyć
          mimo że nigdy niczego mu nie brakowało.
          I dlatego go kocham mimo jego czsami bezradności potrafi dać mi tyle miłości
          jak nikt inny.
          pozdrawiam
    • Gość: Mela Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 26.11.01, 17:43
      Chyba to 'zagadnienie' nie jest aż takie proste, jakby chciało się je zobaczyć.
      Jedno wydaje się być pewne: w Polsce kobiety zdecydowanie inaczej traktują
      swoich synów niż córki - chłopcy nie mają żadnych 'domowych' obowiązków, a
      dziewczynki zawsze muszą sobie radzić - to się całe szczęście zmienia. Ja, na
      szczęście, nie znam typowego maminsynka, ale wielu moich kolegów borykało się z
      nadopiekuńczymi mamami. Jako anegdotę opowiadam już historyjkę kolegi, którego
      mama wylądowała w szpitalu i podczas odwiedzin moich, swego syna i swego męża
      instruowała tego ostatniego, żeby uprał skarpetki ich wspólnemu potomkowi (lat
      wtedy 20). Niestety z jednej strony chłopcy, a potem mężczyźni godzą się na
      taki układ, bo do wygodnego życia, a takowym jest domowy wikt i opierunek,
      łatwo się przyzwyczaić, z drugiej mocno się opiece mam przeciwstawiają. Wynik
      jest taki, że dostaje się przyszłym żonom, bo w momentach konfliktowych
      utożsamiane są z mamami, ich zakazami i nakazami - są po prostu kolejną siłą
      ograniczającą wolność 'chłopca'. To dalej objawia się walką z przyszłą
      partnerką o każdy skrawek wspólnego życia i nie wróży dobrze na przyszłość.
      Wiem to z własnego doświadczenia. Moja pierwsza teściowa pomimo tego, że miała
      trzech synów, a nie jedynaka, równie mocno o nich dbała i podczas rytualnych
      obiadków niedzielnych mojemu mężowi nakładała pierwszemu, bo, widocznie
      uważała, że był bardziej głodny ode mnie... Obecna teściowa nie zdradza
      żadnych oznak nadopiekuńczości, ale jednocześnie cały czas 'trzyma' w domu już
      30-letniego syna, brata mojego męża. Mój mąż jest za to w pełni samodzielny,
      zaradny - wręcz idealny, bo doskonale sprawdza się w systemie 'równego podziału
      obowiązków' i, co najważniejsze, nie narzeka i nie uważa, że pewne prace
      uwłaczają jego męskiej godności. Czyli wychodzi na to, że nie ma uniwersalnego
      przepisu na wychowanie syna - z tego samego domu mogą wyjść dwa całkowicie
      odmienne egzemplarze. Na koniec taki prywatny przesąd: zawsze z koleżankami
      się podśmiewałyśmy, że jeśli poznaje się faceta po 30-tce i okazuje się, że
      cały czas mieszka z mamą (i tatą, czasem), to trzeba czym prędzej uciekać, bo
      potem może być już za późno.
      • Gość: Andrzej Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 212.106.155.* 03.12.01, 15:18
        Z twojej wypowiedzi wynika, że jesteś panienką na jedną noc: przerżnąć i
        wyrzucić (może być na śmietnik), ale już na pewno nie angażować się. Jesteś
        typowym przedstawicielem współczesnych kobiet cwaniarek i naciągaczy. Może
        tylko twoje ciało jest trochę warte. Do burdelu byś się nadawała. Jakby cię
        grupowo rżnęli to może byś zmieniła nastawienie do osób innych niż macho w
        dresie, niekoniecznie twoich pseudo-maminsynków
    • piotr.kowal Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 26.11.01, 20:55
      Przeczytałem wszystkie posty i dalej nic nie wiem.
      W zasadzie wiem tyle , że kobiety narzekaja na swoich mamisynich mężusiów.
      Pewnie nie uwierzycie: więcej jest mamisynich córeczek.
      Jest taka róznica ,że jak córeczka wyprowadza się do mamusi to mężuś prosi,
      błaga , aż ubłaga.
      Jak mężuś spada do mamusi , to żonka unosi się honorem.
      Przecież to obca kobieta.

      Na pohybel wam.
      • Gość: Sławek Re: Do P.Kowala IP: 213.186.93.* 26.11.01, 22:41
        piotr.kowal napisał(a):

        > Na pohybel wam.


        Waść kowal jesteś ? Więc bacz że przed godniejszymi stoisz i za swoją śmiałośc
        gardłem zapłacić możesz !!!
        • Gość: coreczka Re: Do P.Kowala IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.01, 23:58
          A ja jestem coreczka tatusia i barzo sie z tego ciesze, bo tatus mnie wywalal z domu z dlugopisem i
          kawalkiem papieru, dzieki czemu wszystko teraz moge zalatwic i potrafie i tak samo wychowam swoje
          dzieci, jesli mi sie trafi. A kazdy ma prawo wyboru i znam kobiety, ktore z orgiastyczna przyjemnoscia
          przejmuja maminsynkow z ramion mamusi w swoje jak i facetow uwielbiajacych swoje 40 letnie
          Lolitki. Kazdemu wedle gustu, a jak sie ktos pomyli, zwiac zawsze mozna, wystarczy na wszelki
          wypadek raz na jakis czas odkurzac zaplecze.
        • gn0836 Re: Do P.Kowala 27.11.01, 00:12
          Piotr Kowal coś rozgoryczony jest. Czyżby miał za żonę mamincórkę?
          Ja też przeczytałam uważnie wszystkie posty. I wyszło mi, że mój syn powinien być maminsynkiem. Bo
          ja jestem silna, a on jedynakiem. Bo wychowywałam go sama. Więc co? Maminsynek? Chyba nie,
          mam taką nadzieję. Jak wytyczyć granicę między naturalnym przywiązaniem do matki a byciem
          maminsynkiem? Jesteśmy z moim synem bardzo związani. Naturalne to w końcu. Od wielu lat
          byliśmy tylko we dwoje. Teraz mam synową. Od początku założyłam, że będę ją lubić. Skoro mój syn
          ją sobie wybrał... I lubię ją. Niedawno powiedziała mojej siostrze, że ja jestem jej najlepszą
          przyjaciółką. Po roku mieszkania razem wyprowadziłam się. Po miesiącu przyszła do mnie na kawę z
          genialnym pomysłem: chcą mieszkać razem ze mną, sprzedamy oba mieszkania i kupujemy jedno
          duże. Dużo dyplomacji kosztowało mnie wyperswadowanie jej tego pomysłu. O czym donosi dumna z
          siebie teściowa.
          • piotr.kowal Re: Do P.Kowala 27.11.01, 07:59
            To jesteś wyjątkową teściową.Może masz jakąś córkę na wydaniu?
            Dla mojego syna.
            Zakładam ,że moje dzieci też będą osobno mieszkały ze swoimi wybrankami (ńcami).
            Nie ukrywam , że takie podejście do rzeczy wynika z moich doświadczeń życiowych
            i wiecznej obecności mamusi ze strony żonki.
            Mimo ,że jest dobrą kobietą i uczynną , to jednak jest to męczące.Uważam ,że
            dzieci powinny mieszkać osobno i rodzice osobno.
            Taki los szykuję swoim dzieciom i ciekawe czy będą innego zdania.


            Pozdrawiam
    • ta_mar_ta Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 27.11.01, 02:00
      Jest? I nie mam już złudzeń- tak już będzie. Despotyczna i zimna matka, która
      ze swojego męża uczyniła bezwolną kukłę niezdolną do samodzielnego myślenia i
      działania, równie paraliżująco i hipnotycznie działająca na swego syna. Ten,
      niezdolny do sprzeciwu, nienawidzący i kochający zarazem matkę, zajęty całe
      dorosłe życie upiornym tańcem przyciągania i odpychania.Tęskniacy za okruchami
      czułości, której nie było mu dane zaznać w dzieciństwie i zabiegający o "łaskę
      miłości" matki.Niezdolny do stworzenia głębokich związków uczuciowych z żoną i
      dorosłymi już teraz córkami, podarował im takie samo zimne uczuciowo
      dzieciństwo, jakiego sam doświadczył, a mnie lodowate, wyniszczające
      małżeństwo. Czy takie uzależnienie można nazwać "maminsyństwem"? Współczuje mu,
      ale przede wszystkim współczuje sobie i swoim córkom.
      Pozdrawiam wszystkie mamy mądrze kochające swoich synów; brak miłości może
      także okaleczyć...
      • Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.01, 12:40
        oczywiście, ze nie można generalizować. ale nalezy przyznac, że istnieją
        kobiety , które kochają małpią, głupia miłością. kochać madrze jest b. trudno-
        bo trzeba BYC mądrym. zanim wyszłam za mąż opowiadałam, jak to ja bede umiała
        ułożyć stosunki z teściową. kolezanki, które już przeszły swoje śmiały się ze
        mnie. i co mialy rację. bo mi się wydawało, że jak moja mama jest w miarę ok
        jako teściowa, to znaczy, że można.
        przed ślubem nie zawsze widać pewne rzeczy. gdybyśmy miały renetgen nie było by
        rozwodów (facetów też to dotyczy) aby ujawniły się pewne cechy teściowych
        potrzeba czasu. przeciez przed ślubem ona NIE BYŁA moją teściową.też szkoda mi
        męża który się miota i zapewnia, że tylko ja się liczę. ale w życiu wychodzi co
        innego. zawsze ona ma rację. mąż wierzy jej. i ujmuje się za nią za mną nie. w
        tym wszytkim nie rozumiem jej. to jest samobójczyni. przeciez moze sie zdarzyć,
        ze bedzie potrezbowała pomocy, a nie ma nikogo. i co wtedy? ja bedę musiała jej
        pomóc , bo jak nie to będę ta zła? i znowu bedzie górą.a moze ona wie o tym,
        dlatego poczyna sobie. to nie jest tak, że ona mu truje . nie ona robi to
        gierkami, delikatnie. ja tak nie potrafię.i nie chce, bo to obrzydliwe.
        efekt tego jest taki, że gdybym ja zobaczyła teraz, to chyba bym zwymiotowała.
        mam do niej organiczna niechęć.
      • Gość: Piotr* Przeczytałem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.11.01, 13:49
        Jakbym widział swoją matkę , jednak chęć uwolnienia się od niej i jej
        niezrozumiałych zachowań była mocniejsza.
        Poza tym jak wybrałem sobie tą jedyną to nie mógłbym pozwolić jej
        skrzywdzić tak ze strony mojej matki jak i mojej teściowej.(!!!)
        Teraz zbieram owoce , mamuśki się uspokoiły bo im tyłek na starość oklapł
        i zdają sobie sprawę ,że nie podskoczą , oraz mam pełną miłości żonę , a w
        związku z tym i udany seks i nieseks i dwudziestokilkuletnie dzieci z którymi
        mam partnerski kontakt.

        Życzę wam tego samego , ale potrzeba tu przymierza obojga małżonków.
      • Gość: facet Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 195.205.254.* 06.12.01, 09:28
        Kobieto mam trzy corki - czemu nie kopnelas tego swego
        meza w dupe kiedy byl na to czas - moje corki wytarlyby
        podloge mezem gdyby latal do mamusi ubiegac sie o
        okruchy pieszczot - same sobie jestescie winne a
        pozniej narzekacie - sorry - w zyciu trzeba miec
        "jaja".
        • Gość: Meti Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 17:18
          Moja mama już "Ostrzyła ząbki" na mojego męża mówiąc,że będzie jej kolejnym
          dzieckiem...Na początku nie rozumiałam całej grozy tych słów, ale wkrótce
          zrozumiałam. Zaczęła urządzać nam mieszkanie, oprganizować życie, robić
          awantury o przestawiony nie tak w naszym własnym mieszkaniu mebel itp. itd.,
          więc zaczęłam walczyć z nią (własną matką) o moją samodzielność. Co przeszłam
          nie da się opisać - awantury, szantaże, płacze, wyklinanie, obrażanie się, a to
          wszystko jak już byłam w ciąży - bardzo ciężko to znosiłam. Jednak zależało mi,
          aby uszanowała mnie i męża jako dorosłe, osobne jednostki. Niestety - wszystko
          zakończyło się tym, że ona zerwała ze mną wszelkie kontakty (nie po raz
          pierwszy - robiła tak już wcześniej, ale zawsze dążyłam do zgody - w końcu to
          moja matka, a ja nie chcę się z nią kłócić, tylko chcę żeby nas szanowała).
          Obecnie nie nawiązuję z matką kontaktów (które ona zerwała), bo mam już dość.
          Chyba nie da się z nią żyć na partnerskich warunkach - próbowałam 5 lat. Nie
          jestem mamincórką, mam męża który mnie kocha i udaną rodzinę, ale matka nie
          chce mieć ze mną nic wspólnego - uważa że, cytuję "matka powinna być dla
          dziecka najważniejsza, a nie jakiś obcy chłop". Obcy chłop - to mój
          mąż...Uratowałam małżeństwo, ale za jaką cenę. Nadal kocham matkę. Meti
    • Gość: małgoś Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 213.76.182.* 27.11.01, 13:42
      Wyszłam za mąż za maminsynka , więc zaraz wróciłam z przychówkiem ; dwóch synów
      - jeden 18 letni drugi 14 letni i mam nie tylko ogromną nadzieję ale prawie
      pewność, że oni maminsynkami nie będą - tak bardzo srogą otrzymałam nauczkę ,
      że to tylko kobiety kobietom zgotowały ten los (tworzenia i wychowywania
      kolejnego pokolenia maminsynków).Bardzow ważne jest by ciągle i wciąż drogie
      panie pamiętać o jednej z wielu prawd - nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. I
      tego należy się trzymać. Gdybyż o gdyby istniała damska solidarność na wzór i
      podobieństwo męskiej być może uniknęłybyśmy wielu rozczarowań.Teraz pozostaję w
      naprawdę wolnym związku z mężczyzną , który twierdzi , że maminsynkiem nie
      jest, choć codzienność przynosi mi inne doświadczenia. Ten mężczyzna całym
      swoim życiem chce udowodnić swojej matce ,że dokonuje samodzielnych wyborów.
      Tylko dlaczego do jasnej anielki wszystko robi tak , by utrafić w gust swojej
      mamy a nie kobiety z którą sypia - czyli mój?.Wyszłabym za niego lub byłabym z
      nim aż do końca świata i o jeden dzień dłużej ale on jest MAMINSYNKIEM.Więc
      drogie panie - nie wiążcie się z nimi , by maminsykowy ród wymarł zupełnie.
      • Gość: tomek Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.pcz.czest.pl 27.11.01, 14:32
        Ja jestem maminsynkiem i bardzo to sobie chwale.
        A zamiast uzerac sie z jakas wredna baba, wole
        poczytac Harrego Pottera lub pobawic sie
        pokemonami. Prosze sie wiec od nas odczepic, bo
        potraktujemy to jako akt nietolerancji, a to
        bardzo powazne we wspolczesnym swiecie oskarzenie.

        P.S. Mam juz 36-latek.
        • Gość: żona? Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.01, 17:03
          no właśnie. a jak ty się "bawisz" tymi pokemonami? nie lepiej by było z
          kobietą? no, tak, ale mamusi byłoby przykro, nie??
          następny klient opieki społecznej.a wszystko to , bo ciebie kocham-rzekla
          mamusia.
          • Gość: tomek Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.pcz.czest.pl 28.11.01, 10:29
            Gość portalu: żona? napisał(a):

            > no właśnie. a jak ty się "bawisz" tymi pokemonami? nie lepiej by było z
            > kobietą? no, tak, ale mamusi byłoby przykro, nie??

            Mamusia pewnie nic by o tym nie wiedziala, bo mieszkam sobie sam (tak jak
            pokazuja w zagranicznych filmach :) Poza tym czasami rzeczywiscie
            zapraszam do zabawy dziewczynki.

            > następny klient opieki społecznej.a wszystko to , bo ciebie kocham-rzekla
            > mamusia.

            Ha ha. Trafilas jak kula w plot. Klientem opieki spolecznej to ja nie jestem i z
            pewnoscia nigdy nie bede. Co wiecej, sam utrzymuje pewnie kilkunastu
            takich "klientow", moze nawet nie "maminsynkow".

        • Gość: Daisy Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.comm.pl 28.11.01, 00:24
          chyba mało wiesz o wolności słowa. A przy okazji, każdy żyje jak chce i wara
          innym od tego, ale czy na pewno to jest to co chcesz, czy to co chce twoja
          mama, czyli mieć cię przy sobie do śmierci i uzależnić cię od siebie. Tylko co
          potem, gdy zostaniesz sam?
          • Gość: tomek Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.pcz.czest.pl 28.11.01, 10:59
            Gość portalu: Daisy napisał(a):

            >A przy okazji, każdy żyje jak chce i wara
            > innym od tego, ale czy na pewno to jest to co chcesz, czy to co chce twoja
            > mama, czyli mieć cię przy sobie do śmierci i uzależnić cię od siebie. Tylko co
            > potem, gdy zostaniesz sam?

            Przeciez mama to kobieta a kobiety sa dobre w odroznieniu od zlych facetow,
            ktorzy dziela sie na:

            1. meskich szowinistow
            2. zdradzajacych
            3. takich co to nie chca nawet prac skarpetek
            4. maminsynkow

            Tak przynajmniej wynika z tego forum.
            No to ja sie pytam was dziewczyny, czy tutaj nie chodzi przypadkiem o to
            czyj egoizm bedzie wazniejszy?
            • Gość: Daisy Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.comm.pl 28.11.01, 12:31
              a ja ci mówię, że nie ma złych facetów i nie ma złych kobiet. Tylko relacje
              między nimi mogą być dobre albo złe. A egoistą jest każdy bez wyjątku, choćby
              przyświecały mu najświętsze cele. Ale przecież to zawsze cele. Nawet jeśli
              jesteś dobrym człowiekiem, który pomaga innym i nikomu nie robi krzywdy, to też
              masz w tym jakiś cel, czyż nie? No właśnie! Każdy jest egoistą i nie ważne jest
              co myśli czy mówi, ale jakie efekty przynosi to co robi.
            • Gość: Ewa1 Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: 195.94.215.* 30.11.01, 09:41
              Gość portalu: tomek napisał(a):

              > Gość portalu: Daisy napisał(a):
              >
              > >A przy okazji, każdy żyje jak chce i wara
              > > innym od tego, ale czy na pewno to jest to co chcesz, czy to co chce twoja
              >
              > > mama, czyli mieć cię przy sobie do śmierci i uzależnić cię od siebie. Tylk
              > o co
              > > potem, gdy zostaniesz sam?
              >
              > Przeciez mama to kobieta a kobiety sa dobre w odroznieniu od zlych facetow,
              > ktorzy dziela sie na:
              >
              > 1. meskich szowinistow
              > 2. zdradzajacych
              > 3. takich co to nie chca nawet prac skarpetek
              > 4. maminsynkow
              >
              > Tak przynajmniej wynika z tego forum.
              > No to ja sie pytam was dziewczyny, czy tutaj nie chodzi przypadkiem o to
              > czyj egoizm bedzie wazniejszy?

              Egoistą jest kazdy z nas i jest to powiedzmy sobie w porządku kiedy jesteśmy sami
              albo polaczeni w pary wiezem malzenskim. Ale trzeba wlozyc swoj egoizm do
              kieszeni kiedy pojawiaja sie dzieci, bo to nie moje (zony) czy twoje (meza)
              potrzeby sie licza tylko dzieci. One od chwili narodzin sa najwazniejsze i licza
              sie ich potrzeby.
              Pytanie jest; co mam zrobic (ja zona) jezeli on (moj maz) nadal chce być na
              pierwszym miejscu i tylko jego potrzeby sie liczą?
              przyklad: przed urodzeniem dzieci maz zjadal sniadanie zrobione przezemnie w
              weekend w lozku ogladajac TV. Teraz mamy 2 malutkich dzieci, a maz dalej chcialby
              zeby byl tak "obslugiwany", ja rano nie wiem w co rece wlozyc najpierw. I co
              dalej . Konflikt gotowy.


        • Gość: Piotr Re: Odczepcie sie od nas modliszki! IP: *.tvn.pl 24.04.02, 15:33
          Panie Tomaszu!
          Jeśli Pan jeszcze tu zagląda, to proszę się ze mną skontaktować....
          p.kumik@tvn.pl
      • Gość: KaD Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.waw.prokom.pl 05.12.01, 16:18
        To moze wygladac na to ze i ja jestem maminsynkiem.
        Choc z mojego punktu widzenia lepsze okreslenie to "pantofel".
        Ale mam wrazenie, ze Wy, Panie, chetnie kultywujecie taki sposob zachowania, pantoflarski i ulegajacy, bo to pozwala Wam rzadzic w domu.
        Problem tylko, ze my dajemy saba rzadzic dwom kobietom, bez wylacznoci, zonie i matce.
        I zona chcialaby miec usluznego, ale jak juz jest usluzny, to dla obu.
        I to Was chyba drazni.

        Eeech, chyba zaczne zachowywac sie jak podly samiec, wszystko wedlug mojego zdania i dla mnie, i skoncza sie oba damskie rzady.

        Tylko czy jeszcze potrafie ...
    • Gość: Sławek 2 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.01, 22:42
      Nie straszcie mnie ! mam 30 lat i za chwile ślubuję. Jak czytam wasze teksty to
      zastanawiam się nad sobą i zaczynam się bać, czy przypadkiem nie jestem
      maminsynkiem. Ale szczęśliwie moja lepsza połowa uważa, że nie,czyli chyba OK ;-
      ) A poważnie, czy bycie maminsynkiem oznacza liczenie się ze zdaniem rodziców,
      a zwłaszcza matek ? Chyba nie ! A czy oznacza przedkładanie zdania matki nad
      własne i żony - TAK. I to jest chyba problem, niektórzy nie potrafią oderwac
      się od maminej spódnicy. Szczęśliwie ja sam wybierałem sobie samochód, sam
      kupuję ciuchy, w tym krawaty i garnitury, prefumy, a mamusi sie nie podobają :-
      ) ale mi pasują, no i mojej przyszłej żonie. Mieszkać będziemy osobno tzn. bez
      rodzców, szkoda tylko, że nie w innym mieście. Nic tak dobrze nie wpływa na
      małżeństwo jak odległość od "starych". Współczuję facetom, którzy przedłożyli
      matki nad żony i dzieci, kretyni.
      • Gość: didi Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 28.11.01, 00:19
        Całkowita racja z tymi "kretynami", ale sam zobaczysz, że po ślubie mamcia
        będzie próbowała kłaść ci do głowy różne dziwne-mądre rzeczy. Bo czyż nie
        uważa, że nikt nie zna cię lepiej niż ona i nikt nie wie lepiej co dla ciebie
        jest dobre? Oby nie i obyś miał mądrą matkę, która stojąc z boku będzie dla WAS
        podporą i mądrą babcią swoich wnusiów. Powodzenia na nowej drodze życia :)
    • Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 28.11.01, 00:20
      Samo pytanie jest sprzeczne. Jeżeli MÓJ PARTNER to nie partner swojej matki. A
      jeśli maminsynek to to wyklucza PARTNERSTWO ze mną. Mężczyźni z zasady chcąc
      założyć WŁASNĄ rodzinę muszą odciąć się od matczynej pępowiny. Mamusie mają to
      do siebie, że zawsze będą mamusiami i to od mężczyzny czy kobiety zależy czy
      będą bardziej pupilkami i słoneczkami swoich mamuś, czy dorosłymi choć czasem i
      zwariowanymi PARTNERAMI.
      A mój partner jest strasznym maminsynkiem i nie tylko on z mojego otoczenia ;(
      • Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 10:59
        złote zdanie mojej tesciowej: synciu, pamiętaj, żon możesz miec kilka , ale
        matkę masz jedną. no i czy ona nie ma racji??
        • Gość: Just Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.devs.futuro.pl 28.11.01, 11:15
          Ja też słyszałam że żon można mieć kilka. Swoje przeszłam, mogłabym napisać
          książkę. Ale wiem jedno tak jak pisałaś przyjdzie czas, że będzie potrzebowała
          twojej pomocy i to zrobisz własnie jako ta zła synowa.
          Moja teściowa jest bardzo silna kobietą ja też.
          Radzę sobie w ten sposób że unikam jej jak mogę. Powiedziałam mężowi że chcę
          mieć prywatność w swoim domu a nie wpadki do domu kiedy się jej podoba. I
          oczywiście solidarnie to dotyczy moich rodziców.
          po prostu staram się żeby odwiedzali mnie jak go nie ma i odwrotnie. Teściowa
          jak jest u mnie to nawet kurtki nie ściaga tylko coś go informuje i wychodzi.
          Oczywiście nie przesadzam jak mam ochotę to zpaszam ją na kawę i daję jej moje
          upieczone ciasto, i jest ok bez żadnych czułości ale z kulturką.
          oczywiście rodzice nie uciekają jak on wchodzi do domu tylko za 5 min szykują
          się do wyjścia.
          To jes wstrętne? i co z tego ale przynajmniej nie psuje nerwów sobie i jemu.
          Wolność Tomku w swoim domku i tyle!!!
        • Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 28.11.01, 12:24
          no jasne, ale czy inne żony będą twoim odbiciem? Ty też jestej jedyna i
          niezastąpiona. A poza tym, to facet przychodząc na świat matki sobie nie
          wybiera i musi z nią żyć, a żona jest jak prezent, tyle że luksusowy bo
          samodzielnie wybrany. I kto tu jest górą?
          • Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 14:40
            ona jest góra. bo przez 30 lat prała mu mózg. najpierw przeciwko ojcu
            (zabroniła zaprosic na slub) a teraz przeciwko mnie. i to nie dzieje się
            gadaniem. nie. ona to robi prawie bez słow. przez tyle lat wytworzyli sobie
            swoj sposób komunukowania.ona jest kontrastem dla mnie. BO ONA NIC NIE
            WYMAGA.akceptuje bez wzgledu na jego zachowanie. poinformowana, ze podniosl na
            mnie (bylam w ciazy) reke, odp: widocznie zasluzylas. kiedy czepial sie o
            jakies bzdury, ze nie odlozone na miejsce, a ja po ciezkim porodzie z dzieckiem
            podejrzanym o trwałe następstwa i wade serca,powiedzialam jej o tym, odp.: sa
            kobiety zorganizowane, i niezorganizowane, ty jestes ta niezorganizowana. a
            sama NIGDY nie zaproponowała najmniejszej chocby pomocy. i mowi potem synkowi
            lkajac:ja tak nie powiedzialam,ona sie mnie czepia. i synek przychodzi i na
            mnie krzyczy: ty mi mamusie do palpitacji doprowadzasz.
            ostatnio naslala swojego brata na mnie: zeby ze mna porozmawial i chyba
            mnie "wyprostowal" rozmawialismy 0,5 h. nie wysilalam sie specjalnie. podalam
            kilka faktow. wyszedl wzburzony i powiedzial: ja to przerwe, on sie jeszcze nie
            odpepowil. no i teraz sie okazalo, ze on tez jest zly i gada glupoty. a synek
            twardzitko przy mamuni. RYCERZYK. najpierw chronil przed tata teraz przede mna.
            w zamian ma adwokata. niestety przekracza ona znacznie zakres umocowania. ale
            to mnie sie tylko tak wydaje.
            • Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 28.11.01, 15:57
              skoro wojna nic nie daje, to odpuść i zmień taktykę. Przed mężem stawaj murem
              za teściową, przed teściową stawaj murem za mężusiem. A jak ci żal z żółcią się
              wymiesz, że trudno będzie wytrzymać, to idź na aerobik albo na siłownię, albo
              na basen. Albo wypłacz się po prostu w ramię koleżanki. Kiedy ty
              będziesz "ukochaną synową" na którą nie można zgiąć haka i ukochaną żoną, która
              mamci się nie czepia, może oni się pokłucą i przestaniesz być dzielnikiem, a ta
              funkcja przerzuci się na NIĄ. A nawet jeśli nie to przynajmniej będziesz miała
              święty spokój.
              • Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.11.01, 20:17
                Ilusion.

                Jesteś głupiutki i płytko pojmujesz życie.
                To co proponujesz jest nierealne.
                Co to za facet , który nie stoi za swoją żoną choćby nie miała racji.
                Czy żona musi się uciekać do takich manewrów?Macie być ich ostoją i mają być
                pewne waszych intencji i uczuć.
                Padały przykłady powiedzeń ,że "matkę ma się jedną a żon można mieć kilka".
                Toż to cała prawda.Chłopy!!!!!!
                Nie mieliście możliwości wyboru matki.Mało tego.Wpajała wam zasady , które
                często okazywały się głupie.
                Żonę wybieracie sami.Uszanujcie samych Siebie, szanujcie swoje żony i wasz
                własny wybór.
                Prawda jest taka , że matka i ojciec to przeszłość.Liczy się przyszłość, czyli
                wasze dzieci i jeszcze Wy , póki nie staniecie się przeszłością.

                Może to zawiłe co pieszę , ale powiem w skrócie : Kochajcie swoje żony.
                Dla jasności powiem ,że mam 44 lata i dzieci i żonę też i teściową , a jakże.
                • ta_mar_ta Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 28.11.01, 23:16
                  Do Piotra.Pozdrawiam serdecznie Piotrze. Przeczytaj proszę mój list z 27.11. o
                  tym, jak zimna i uzależniająca od siebie matka może skrzywdzić swojego syna,
                  jego żonę i swoje wnuki, a może i dalsze pokolenia...Szczegółów oszczędze,
                  wystarczyłoby na kilka tomów.
                  Posłuchajcie Piotra Panowie, kochajcie swoje żony...
                  • Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 29.11.01, 14:58
                    AMEN!
                • Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 29.11.01, 15:09
                  do pierwszego akapitu się nie odniosę, bo choć masz te swoje X lat to nadal nie
                  znasz zasad dobrego wychowania.
                  Ale za to muszę się zgodzić z dalszą wypowiedzią. Tyle tylko, że nie każdy
                  facet dotrwa w małżeństwie do twojego wieku, bo w między czasie teściowe
                  potrafią wyrządzić wiele szkód i to większych niż tajfun. Bardzo blisko w
                  rodzinie mam na to przykład. Matka faceta przed ślubem mówiła "synku to twoje
                  życie twój wybór, po ślubie wtrącać się już nie będę". A tu po ślubie synowa
                  przez teściową płacze. Mąż na nią warczy: "wara od mojej matki" gdy próbuje coś
                  powiedzieć na teściową, albo naj normalniej w świecie porozmawiać, po czym
                  synalek leci ze wszystkim do mamulki wyżalić się jaką to ma okropną żonę która
                  tyle złego na nią mówi. Skutek tego taki, że obie rywalizują o to gdzie zje
                  obiad, z którą więcej posiedzi przed telewizorem czy przy kawie. A co gorsza na
                  moje prośby do owej matki "PROSZĘ, nie wtrącaj się, bo rozwalisz ich
                  małżeństwo" ona odpowiada "I dobrze!" wzruszając przy tym ramionami. Nawet
                  straszenie mękami piekielnymi nie skutkuje. Więc nie wystarczy
                  powiedzieć "Faceci kochajcie i szanujcie żony" to nie zawsze wystarcza i
                  czasami trzeba uciekać się do tak "płytkich" poczynań jak uniki, albo taktyka
                  walki. Nie wszyscy są mądrzy, ale czasy są takie że każdy dba wyłącznie o swoje
                  dobro.
                  • Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.11.01, 04:24
                    pierwszy akapit wykreśl , to było napisane na widok tesciowej :))
                    • Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 01.12.01, 03:33
                      Zwracam honor, a przy okazji - ja to ona nie on ;)i może jestem zbyt młoda by
                      na niektóre sprawy patrzeć z rozsądkiem, bo szczerze mówiąc drze mnie od
                      środka, gdy ktoś unieszczęsliwia zwłaszcza swoich bliskich tylko dla własnego
                      widzi misię. Może reaguję zbyt emocjonalnie i dlatego "płytko". Ale nie zawsze
                      %)
                  • Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.12.01, 04:38
                    Sorry za pomylenie płci , ale nick wyraźnie wskazywał , a z tekstu nie wynikło
                    nic bo pisałaś o osobie trzeciej.

                    Wracając do problemu "Panowie kochajcie swoje żony".
                    Nawet w tym przypadku jest to pierwszy i podstawowy warunek.
                    Kochając jest zawsze za nią , a szczególnie w jej kontaktach z teściową.
                    Kochający facet widzi przede wszystkim tą kobietę , którą sobie wybrał,
                    co nie znaczy ,że o matce ma zapomnieć.Rodzicom należy się szacunek.
                    Kochający facet nie powie swojej wybrance nic przykrego w obecności swojej
                    matki, ponieważ wie , że jest to szczególnie dla niej bolesne.
                    Kochający facet powie jej to w domu , w rozmowie , dyskusji.Może ona być
                    i ostra , ale na tym polega docieranie się małżeństwa.

                    Przypadek o którym pisałaś ,swiadczy o niedojrzałości gościa do samodzielnego
                    życia i braku miłości do tej jedynej.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: illusion Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.comm.pl 02.12.01, 00:12
                      To chyba nie jest takie proste we wszystkich przypadkach. Przecież większość
                      małżeństw zawierana jest z miłości dwojga ludzi do siebie (popraw mnie jeśli
                      się mylę, albo na innym świecie żyję). Są faceci, którzy uciekają od problemów
                      zamiast je rozwiązywać. A co ma zrobić taki właśnie facet, jeśli stoi między
                      miłością do zazdrosnej matki a miłością do żony. Co jeśli będzie musiał
                      wybierać żeby nie zwariować. CZasami rodzice są mniej dojrzali niż ich dzieci,
                      ale nie chcą się do tego przyznać. Masz szczęście że związałeś się z rodziną,
                      która potrafi uszanować cię jako człnka swojej rodziny a nie jak intruza (i na
                      odwrót). Ale to naprawdę jeden z niewielu przypadków wśród małżeństw.
                      Przyznasz chyba jednak, że patrząc wstecz i dziś, można powiedzieć, że
                      większość facetów w wieku 20 - 30 lat jest pozbawiona w dużym stopniu męskich
                      chormonów i są o wiele słabsi niż kobiety w ich wieku. Nie mówię że wszyscy są
                      tacy, bo są i ci z krwi i kości, którzy są silni, a za razem delikatni kiedy
                      trzeba. Mają takt i wyczucie, są mądrzy - jeśli mogę tak powiedzieć - życiowo.
                      Jeśli natomiast słaby mężczyzna padnie na podatny grunt, to kobiety to
                      wykorzystają i bedą próbowały go urabiać na swój wyimaginowany wizerunek.
                      Nie rozumiem facetów, którzy źle wyrażają się o własnej matce czy ojcu i nie
                      rozumiem też takich, którzy świata poza rodzicami nie widzą, a zakładają własne
                      rodziny.
                      Życzę dużo szczęścia w kręgu rodzinnym i oby twoje dzieci poszły w ślady ojca.
                      Może ten świat da się jeszcze uratować od całkowitego wariactwa.
                      Czołem :))
                      • Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.12.01, 11:54


                        Witaj

                        Wszystko co piszę wynika z moich doświadczen życiowych i napewno nie mozna tego
                        zastosować do każdego mężczyzny.
                        Czy mężczyxni żenią się z miłości?
                        Pewnie tak , ale jak wspomnę swoje lata między 20 i 30 , to właśnie wtedy
                        buzowały wyłącznie hormony.Jedyne co mogę polecić młodym mężczyznom , to to
                        że dobrze jak trochę ustapia , troche się dogadają.Jest to niemozliwe bez żadnego
                        uczucia.Znam przypadki żenienia się dla peniędzy , stanowiska itp.
                        Czyli nie zawsze jest miłość w związku małzeńskim.

                        Jesli chodzi o matkę i jej zazdrość.To jest złożona sprawa.To nie tylko chodzi o
                        żonę , w grze są również jej rodzice.Wierz mi , jest to bolesne , jak syn czy
                        córka preferuje rodzine współmałżonka.Jeszcze tego nie doświadczyłem , ale
                        potrafię sobie wyobrazić. Należy zrozumiec ,że to córki ciągna do NASZEGO domu , a
                        synowie zajęci pracą (myślę że tak jest) przystają na wszystko.Na tym tle
                        powstają konflikty.Należy wiedzieć ,że rodzice nie posiedli wszelkiej mądrości,
                        nie mają patentu na rację.W końcu jak wychowujesz dziecko , to chcesz ,żeby
                        osiągnęło coś więcej od Ciebie.I tu tkwi problem .
                        Matka ma nieudane małżeństwo i stara się żeby córeczka nie popełniłe tego błędu.
                        Nie wie ,że popełnia kolejny życiowy bląd.

                        Co do słabych mężczyzn.WSZYSCY SĄ SŁABI.WSZYSCY SĄ PODATNI NA WPŁYWY.
                        Ich problem polega na tym ,że o tym nie wiedzą.Staraja się być twardzi i często
                        odcinają się od wpływów żony , czy matki , ale autoryttetem dla nich jest świat
                        kolegów , którzy wciskaja mu ciemnotę.

                        Najlepiej byłoby jakby facet zdał sobie sprawę , kto jest dla niego najważnieszy.
                        KOLEDZY: nie-jak nie postawi , odejdą
                        Matka : do czasu , az nie będzie wymagała opieki , lub zejdzie
                        Żona : przy szczęśliwym przebiegu życia , będzie ostoją i partnerem na starość.

                        Pozdrawiam
            • Gość: Just Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.devs.futuro.pl 29.11.01, 09:12
              to co piszesz to jest niestety paranoja. Porozmawiaj z psychologiem weż jego
              opinię może nawet męża zmusisz do tej wizyty. Przynajmniej będziesz miała
              rozwód z jego winy.
              A na marginezie spytaj swojego męża za co Ciebie pokochał i dlaczego się z tobą
              ożenił. Będziesz miała jasną sytuację czy jest po co walczyć o to małżeństwo
              Pozdrawiam
            • Gość: matka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 01:39
              Facet przed ślubem zachowywał się na pewno podobnie. Zmienił się dopiero po
              ślubie? Chyba nie. Czy dopiero, gdy byłaś w ciąży pierwszy raz podniósł na Ciebie
              rękę? Myślę, że robił to już wcześniej. Nie zauważyłaś sygnałów ostrzegawczych?
              To błąd! Błędem jest również wciągać do swoich spraw małżeńskich rodziców
              i teściów. To nie jest dojrzałe postępowanie. Dorośli ludzie zakładają rodziny
              i powinni dojrzale kierować swoim życiem, bez wzywania na pomoc rodziców, czy
              teściów. Dziwisz się reakcji teściowej? Spróbuj postawić się na jej miejscu? Jak
              będziesz miała dzieci w wieku "małżeńskim", to sama przekonasz się, że będzie Ci
              żal przede wszystkim swoich dzieci, potem dopiero synowych lub zięciów. Ja nie
              jestem jeszcze teściową, myślę, że nie będę ingerować w życie mojego syna, ale na
              pewno będzie mi przykro, gdy nie będzie mu się układało różowo. Mam udane życie
              małżeńskie, miałam również dobre stosunki z teściami, a mój mąż z moimi rodzicami
              także się lubili. Nigdy jednak, gdy zdarzały nam się złe dni, nie miałam
              pretensji do teściowej, że jej syn jest taki niedobry dla mnie i on nigdy też
              nie "naskarżył" na mnie do moich rodziców. Sami rozwiązywaliśmy swoje problemy.
              Z doświadczenia wiem, że to jest dobra zasada. Może się, oczywiście, zdarzyć
              takie małżeństwo, że ta zasada się nie sprawdzi, ale to chyba będzie wyjątek.
              Narzekacie, że synowie są mamisynkami, a same też zachowujecie się też jak
              niezbyt dojrzałe emocjonalnie osoby. Życzę Ci dojrzałości w życiu małżeńskim.
              • Gość: matka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 01:51
                Gość portalu: matka napisał(a):

                > Facet przed ślubem zachowywał się na pewno podobnie. Zmienił się dopiero po
                > ślubie? Chyba nie.
                Źle kliknęłam, chciałam odpowiedzieć żonie?, ale mój post powędrował w inne
                miejsce. Pozdrawiam.
        • Gość: inka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.11.01, 23:05
          O, matko, czy ty jesteś moją szwagierką? Czy też takie "miłe" teściowe to
          częste zjawisko?
    • Gość: Alicja Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 195.95.19.* 29.11.01, 12:49
      Zorientowalam sie dopiero miesiac po zareczynach, choc przez caly czas mi cos
      nie gralo. Usprawiedliwialam go, ze nie mieszka w moim miescie, ze to trudno
      wracac zbyt pozno, bo na drodze wielki ruch, ze ma chora matke, ktora bedzie
      sie o niego martwic. Gdy odwazylam sie otworzyc usta i zadalam pytanie:
      dlaczego mimo zareczyn nie spotykamy sie nic czesciej niz raz w tygodniu tak,
      jak na poczatku naszej znajomosci, uslyszalam go zaplakanego, jak mowil o
      swoich kompleksach i o tym, ze jego mama uwaza mnie za brzydka, krzywa i chora,
      i ze bal sie mnie zapraszac do siebie, bo ona robila mu awantury. Przez tydzien
      nie patrzylam w lustro. Zdjelam pierscionek. Nie potrafie z nim rozmawiac. Boje
      sie mu zaufac. Planowalismy slub na czerwiec, a ja nie moge o tym myslec. Czy
      na terapie moga isc narzeczeni? kto mi pomoze uwierzyc, ze cos sie zmieni po
      slubie??? czy to ma jakis sens??? Alicja
      • Gość: Renata Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.waw.cdp.pl 29.11.01, 13:06
        Och, skads to znam. Facet, z ktorym bylam 1,5 roku, z dnia na dzien po prostu
        przestal sie ze mna spotkac - ani slowa wyjasnienia, ani zadnego przepraszam,
        dopiero na stanowcze pytanie wyjasnil, ze mamusia wrocila z zagranicy i ten
        zwiazek jej sie nie spodobal.
        • Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.11.01, 13:40
          Ingerencję rodziców przed zawarciem związku jak najbardziej popieram.
          Jednak musi byc ona delikatna i należy uważać aby nie przeholować.
          Jeżeli nasza latorośl jest zdeterminowana , należy odpuscić.
          Piszę w ten sposób , ponieważ związek małżeński dziecka rzutuje ni tylko na
          je same , ale również jego rodziców.Liczenie się ze zdaniem , nie do konca musi
          byc mamisynstwem.Wszystko zależy od okoliczności.

          Jednak , po zawarciu związku małżeńskiego przez nasze dziecko , należy uszanować
          jego wybór i zdać sobie sprawę ,że założyło ono swoją rodzinę i cieszyć się
          jeżeli chce naszej pomocy.Jezeli nie podoba nam się jego druga połowa , to
          nalezy raczej się odsunąć niż ingerować i dać im szanse na ułożenie sobie życia.

          Przeszedłem już okres układania sobie życia i udało to mi się znakomicie.
          Teraz kolej na moje dzieci i jestem ciekaw jak będzie wyglądała moja teoria
          'mamisyństwa ' za kilka lat.

          Pozdrawiam wszystkich zdeterminowanych do ułożenia sobie życia.
          Pisałem tu dziecko a nie synuś , bo jednak jest troche prawdy
          w tym co pisał piotr.kowal: kobiety równie często są mamisynkami , tylko
          rzadziej wynikają z tego powodu konflikty.

          • Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.01, 16:29
            dla mnie chyba nie ma ratunku.odpuscic nie moge, bo babsko wejdzie mi jeszcze
            dalej.ona ma przewage tych lat przez ktore skutecznie prala mózg. a mąż? no,
            cóż jemu brakuje rozumu w tej kwestii. ma bowiem tak głęboko utrwaloną taką
            własnie relację z matką, że nie da rady. musiał by przejrzeć nz oczy. broni się
            przed tym , widzę to. wyszkoliła go na swoje wsparcie i obronę przed złym
            ojcem. teraz ja.
            powoli odechciewa mi się zycia, ktorego zawsze tak pragnęłam.
            nie jest to jedyny przypadek maminsynstwa, ktory znam.
            znam przypadek, gdzie synek jedynak rozwiódł sie z zona, bo ona już nie
            wyrabiała. i co z tego, ze rodzina "dobra" i on naukowiec. mamusia tak się
            wp..., ze pytała : czy dzisiaj było wypróznienie? tak, a jakie synku. kobieta w
            koncu wyszła za milosc ze szkolnej ławy, sama jest lekarką, on piekarzem, ale
            nosi ja na rekach. jest szczesliwa.
            zgadzam sie , ze ingerencja rodzicow - dobra i madra jest czasami wskazana i
            pomocna. tylko trzeba byc madrym.. i miec dobre intencje. ja trafilam na kurwe
            (do tego glupia, zla i brzydka) do ktorej nie mam juz sily.
            • Gość: Ewa1 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 195.94.215.* 30.11.01, 10:16
              Podziwiam "Piotra" za jego madrosc zyciowa i wspolczuje "zonie?" za jej
              tesciowa (pytanie czy powinna sie tak dalej meczyc w tym zwiazku, moze tylko
              dla dzieci o ile sa).
              Moj maz = mamisynek poskarzyl sie nawet swojej mamie, ze nie sypiamy ze soba
              tak czesto jak by chcial. Ona na to, że jak to ja powinnam, to jest moj
              obowiazek itd. Dla mnie jest to zalosne, ze maz skarzy sie swojej matce w
              takiej sprawie. Innych przykladow nie przytocze. Obecnie nie mieszkam z mezem.
              Wyprowadzilam sie z dziecmi. Mieszkam w pokoju u rodzicow (18 m2), a maz w
              maszym 3 pokojowym mieszkaniu. Nie placi na dzieci, wiec zalozylamsprawe o
              alimenty. Na rozprawie uslyszalam jak to ja smiem sie dopominac o pieniadze od
              niego. Ja na to ze nie DLA SIEBIE PRZECIEZ te pieniadze potrzebuje. Czasami tok
              myslenia mego chyba juz bylego meza mnie zadziwia.
              Mam 31 lat i 2 dzieci: 3 latka i 10 miesiecy.
              • Gość: esox Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.chem.pg.gda.pl 30.11.01, 10:41
                Ewo1! Wspołczuje Ci bardzo ale też podziwiam szczerze za odwage. Jak znalazłas w sobie tyle siły by odej�c? Mamisynkowie sa wszechobecni tyle że zazwyczaj jestesmy slepe na to przed slubem a potem dopiero otwieraja sie oczy i pewne rzeczy przeszkadzaja. U mnie na porzadku dziennym sa telefony meża z pracy do mamy, potem jeszcze jeden telefon z domu, do tego dochodzi dokładne informowanie mamy o stanie naszych domowych finansów, spodziewanych podwyżek itp. Kazde nasze wyjscie z domu jest nagłasniane no i powrot jest telefonicznie potwierdzany. Wijscia do kina? Owszem ale najlepiej z mama. Moje delikatne proby rozluznienia tych kontaktów konczš sie stwierdzeniem, że chce odizolowac rodziców od nas. Im dalej tym gorzej. Co robic?
                • Gość: just Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.devs.futuro.pl 30.11.01, 11:11
                  Gość portalu: esox napisał(a):

                  > Ewo1! Wspołczuje Ci bardzo ale też podziwiam szczerze za odwage. Jak znalazłas
                  > w sobie tyle siły by odej�c? Mamisynkowie sa wszechobecni tyle że zazwyczaj jes
                  > tesmy slepe na to przed slubem a potem dopiero otwieraja sie oczy i pewne rzecz
                  > y przeszkadzaja. U mnie na porzadku dziennym sa telefony meża z pracy do mamy,
                  > potem jeszcze jeden telefon z domu, do tego dochodzi dokładne informowanie mamy
                  > o stanie naszych domowych finansów, spodziewanych podwyżek itp. Kazde nasze wy
                  > jscie z domu jest nagłasniane no i powrot jest telefonicznie potwierdzany. Wijs
                  > cia do kina? Owszem ale najlepiej z mama. Moje delikatne proby rozluznienia tyc
                  > h kontaktów konczš sie stwierdzeniem, że chce odizolowac rodziców od nas. Im da
                  > lej tym gorzej. Co robic?


                  Po prostu zwiać im dalej tym lepiej. Im więcej czytam tych listów tym bardziej
                  widzę że jednak nie ma sensu się męczyć. Wyjście z teściową do kina to już
                  przesada. Co do telefo nów to mam to samo, ale powiedziałm że jak chce go
                  sprawdzać to niech sama dzwoni ja nie pozwolę nabijać rachunku tylko po to żeby
                  sie mąż zameldował że wrócił.

                • Gość: proxi Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.pw.edu.pl 26.04.02, 10:37
                  Wiesz co, miłem podobną sytuację do Ciebie, pogorszoną jeszcze przez fakt, że
                  przez 3 lata mieszkaliśmy z moimi teściami.
                  Próbowalem różnych rzeczy i wiesz co dopiero pomogło ? Wyrwanie (niemal na
                  siłę) mojej żony z domu. Po prostu kupiłem mieszkanie ponad 200 km od mamusi
                  zony. Celowo użyłem zwrotu "niemal na siłę", bo tak to wyglądało.
              • Gość: Just Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.devs.futuro.pl 30.11.01, 11:16
                Gość portalu: Ewa1 napisał(a):

                > Podziwiam "Piotra" za jego madrosc zyciowa i wspolczuje "zonie?" za jej
                > tesciowa (pytanie czy powinna sie tak dalej meczyc w tym zwiazku, moze tylko
                > dla dzieci o ile sa).
                > Moj maz = mamisynek poskarzyl sie nawet swojej mamie, ze nie sypiamy ze soba
                > tak czesto jak by chcial. Ona na to, że jak to ja powinnam, to jest moj
                > obowiazek itd. Dla mnie jest to zalosne, ze maz skarzy sie swojej matce w
                > takiej sprawie. Innych przykladow nie przytocze. Obecnie nie mieszkam z mezem.
                > Wyprowadzilam sie z dziecmi. Mieszkam w pokoju u rodzicow (18 m2), a maz w
                > maszym 3 pokojowym mieszkaniu. Nie placi na dzieci, wiec zalozylamsprawe o
                > alimenty. Na rozprawie uslyszalam jak to ja smiem sie dopominac o pieniadze od
                > niego. Ja na to ze nie DLA SIEBIE PRZECIEZ te pieniadze potrzebuje. Czasami tok
                >
                > myslenia mego chyba juz bylego meza mnie zadziwia.
                > Mam 31 lat i 2 dzieci: 3 latka i 10 miesiecy.
                Dlaczego to ty zostawiłaś mu mieszkanie, zrobiłaś mu przysługę. To ty się teraz
                męczysz.
                To jest też twój dom. Wracaj z dzieciakami i niech płaci alimenty i opłaty za
                mieszkanie. Piszę to z praktyki.
                Jeżeli nie pracujesz to składasz o alimenty i o wszelkie opłaty za mieszkanie.
                Mąż ma obowiązek łożyć na Ciebie i wasze dzieci. Jeszcze jesteście w związku
                małżeńskim i to jego zasrany obowiązek. Ja wygrałam tak sprawę, iżebyś widziała
                jaką teściowa miała minę i on. On mnie nie obchodził a musiał za wszystko płacić.
                Jak będziesz chciała się ze mną skontaktować to podaj swój email.
                trzymaj się

                • Gość: esox Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.chem.pg.gda.pl 30.11.01, 12:30
                  Just tylko ile trzeba miec siły i odwagi, by odejsc, gdy tak naprawde nie mam dokšd. Zarabiam marnie, perspektywy podobinie nierewelacyjne, i co? Powiesz pewnie �wiety spokoj ponad wszystko, ale gdzie?
                  • Gość: Just Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.12.01, 21:32
                    Gość portalu: esox napisał(a):

                    > Just tylko ile trzeba miec siły i odwagi, by odejsc, gdy tak naprawde nie mam d
                    > okšd. Zarabiam marnie, perspektywy podobinie nierewelacyjne, i co? Powiesz pewn
                    > ie �wiety spokoj ponad wszystko, ale gdzie?
                    Doskonale Ciebie rozumiem. mnie pomogli w takiej sytuacji moi rodzice, byłam
                    wtedy z 2-lenim dzieckiem i bez pracy. Zaopiekowali się małą a tato jakim cudem
                    znalazł mi pracę. Nie zarabiam wielkich pieniędzy ale są moje.
                    Musisz pokazać że nie dasz sobą manipulować, jeżeli tesiowa wybiera się z wami do
                    kina to zaproponuj swoją mamę i to dosłownie za każdym razem jak będzie chciał
                    wtrynić swoją mamusię.
                    powodzenia
                • Gość: Ewa1 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 195.94.215.* 30.11.01, 12:39
                  Gość portalu: Just napisał(a):

                  > Gość portalu: Ewa1 napisał(a):
                  >
                  > > Podziwiam "Piotra" za jego madrosc zyciowa i wspolczuje "zonie?" za jej
                  > > tesciowa (pytanie czy powinna sie tak dalej meczyc w tym zwiazku, moze tyl
                  > ko
                  > > dla dzieci o ile sa).
                  > > Moj maz = mamisynek poskarzyl sie nawet swojej mamie, ze nie sypiamy ze so
                  > ba
                  > > tak czesto jak by chcial. Ona na to, że jak to ja powinnam, to jest moj
                  > > obowiazek itd. Dla mnie jest to zalosne, ze maz skarzy sie swojej matce w
                  > > takiej sprawie. Innych przykladow nie przytocze. Obecnie nie mieszkam z me
                  > zem.
                  > > Wyprowadzilam sie z dziecmi. Mieszkam w pokoju u rodzicow (18 m2), a maz w
                  >
                  > > maszym 3 pokojowym mieszkaniu. Nie placi na dzieci, wiec zalozylamsprawe o
                  >
                  > > alimenty. Na rozprawie uslyszalam jak to ja smiem sie dopominac o pieniadz
                  > e od
                  > > niego. Ja na to ze nie DLA SIEBIE PRZECIEZ te pieniadze potrzebuje. Czasam
                  > i tok
                  > >
                  > > myslenia mego chyba juz bylego meza mnie zadziwia.
                  > > Mam 31 lat i 2 dzieci: 3 latka i 10 miesiecy.
                  > Dlaczego to ty zostawiłaś mu mieszkanie, zrobiłaś mu przysługę. To ty się teraz
                  >
                  > męczysz.
                  > To jest też twój dom. Wracaj z dzieciakami i niech płaci alimenty i opłaty za
                  > mieszkanie. Piszę to z praktyki.
                  > Jeżeli nie pracujesz to składasz o alimenty i o wszelkie opłaty za mieszkanie.
                  > Mąż ma obowiązek łożyć na Ciebie i wasze dzieci. Jeszcze jesteście w związku
                  > małżeńskim i to jego zasrany obowiązek. Ja wygrałam tak sprawę, iżebyś widziała
                  >
                  > jaką teściowa miała minę i on. On mnie nie obchodził a musiał za wszystko płaci
                  > ć.
                  > Jak będziesz chciała się ze mną skontaktować to podaj swój email.
                  > trzymaj się
                  >
                  Do Just.
                  Dlaczego ja wyprowadziłam sie z dziecmi ?? Odpowiem teraz, bo psychicznie mnie
                  wykanczal, bylam wrakiem czlowieka, chodzilam do psychologa. Ale dluzej tego nie
                  bylam w stanie utrzymac. Na moja prosbe zeby on sie wyprowadzil wzruszyl
                  ramionami. Ale spoko teraz juz mocno stoje na nogach, po prostu odpoczelam
                  psychicznie, wrocilam do pracy po macierzynskim, MAM SWOJE PIENIADZE i moge z nim
                  walczyc na rownych prawach.
                  Chetnie porozmawiam e-mail esalamon@trader.pl
                  • Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.11.01, 18:01
                    ja mam czasem straszenie, ze zabierze mi dziecko (zrobi ze mnie wariatkę) wiee
                    boję się.wiem, ze nikt nie moze nikomu ot tak udowodnic choroby i zabrac
                    dziecko, ale szarpac sie?? on ma ta k... ktora jest dla niego podpora i
                    jego "adwokatem", a ja nie mam w kim sie oprzec. jesetm sama i samotna.i moze
                    nie brakuje mi argumentow i sil do walki z ta chamica, ale sady? na razie mnie
                    to przerasta.
                    • Gość: do żony? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.12.01, 21:59
                      Gość portalu: żona? napisał(a):

                      > ja mam czasem straszenie, ze zabierze mi dziecko (zrobi ze mnie wariatkę) wiee
                      > boję się.wiem, ze nikt nie moze nikomu ot tak udowodnic choroby i zabrac
                      > dziecko, ale szarpac sie?? on ma ta k... ktora jest dla niego podpora i
                      > jego "adwokatem", a ja nie mam w kim sie oprzec. jesetm sama i samotna.i moze
                      > nie brakuje mi argumentow i sil do walki z ta chamica, ale sady? na razie mnie
                      > to przerasta.

                      Wariatki z ciebie nie zrobi bo to nie tak łatwo udowodnić. Muszę ci powiedzieć że
                      korzystałam kiedyś z poradni kryzysowej jest numer w gazecie i ona mi wiele
                      pomogła. Trafiłam na fantastyczną psycholog i niezłego adwokata który wytłumaczył
                      mi na co mogę liczyć a co mogę wybić sobie z głowy w tego typu sytuacji. Myślę że
                      możesz nie mieć złudzeń to jest sytuacja beznadziejna i tak właśnie powie Ci
                      psycholog . Tu trzeba było by leczyć jego matkę a to niemożliwe. W każdym razie
                      sprubuj bo załamiesez się psychicznie a tego ci nie wolno, musisz być silna to
                      tylko baba która coraz bardziej się starzeje. Jak chcesz pogadać to podaje email
                      lecka@poczta.fm

                      • piotr.kowal Starość teściowych 02.12.01, 12:25
                        Prawie wszystkie baby na starośc dostaja pierdolca.
                        Tylko te kochane regularnie (rżnięte , dla mniej kumatych) , zachowują równowagę
                        Panowie , jak chcecie , żeby wasze synowe nie labiedziły na wasze żony , to
                        rznijcie je na okrągło.Nie będą miały czasu ani ochoty na pierdoły.
                        • Gość: żona? Re: Starość teściowych IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.01, 21:52
                          mojej teściowej nie ma kto , maz uciekł już dawno a i nnych chętnych brak,
                          czemu absolutnie sie nie dziwię. Tesć podobno był babiarzem (tak mi go
                          przedstawiano) i moze to prawda, choc teraz inaczej to osądzam, bo moze
                          sytuacja sie powtarza i ona też byłą oziębla jak moj maz (moze to po niej ma) i
                          tesc mial skoki w bok, bo po prostu potrzebowal kobiety. ja tego nie zrobie, bo
                          sie boje hiva.Tesc jest z kobieta juz 10 lat i jest super.
                          w ogole odzwyczailam sie od "tych " rzeczy. (choc bardzo cierpie z powodu ich
                          braku) i tak powoli mam dosc zywota, choc przeciez idealne warunki by zyc-
                          mlodzi, ZDROWI, nie najbiedniejsi, nienajgorsi..... ale coz.nie widze zadnego
                          jasnego punktu w mojej przyszlosci.
                          • piotr.kowal Babiarze 03.12.01, 05:22
                            Hej

                            Powinnaś mieć kilka ? przy nicku w tej sytacji.
                            Chłopy dzielą się na babiarzy :
                            1.z własnej woli i z takim nic już nie zrobisz
                            2.z przymusu życiowego , najczęściej winna jest oziębła żona
                            3.z głupoty - okazja czyni złodzieja , cięzko zachować cnotę wierności
                            w sprzyjających warunkach do jej złamania.Tu umieściłbym tych wiernych,
                            którzy mimo przeciwności nie skusili się.

                            Sądzę ,że Twój teść należał do drugiej grupy , bo jak się okazało
                            żyje z inną kobietą bez problemu.Masz pecha ,że Twoj mąż przejął geny
                            oziębłości po swojej mamusi.

                            Pozdrawiam
                          • Gość: piotr Re: Starość teściowych IP: *.*.*.* 09.01.02, 17:20
                            Niech gość spada na szczaw. Moje pierwsze zdanie może na to nie wskazuje, ale
                            mam duże doswiadczenie życiowe i dużo doświadczeń z takim partnerem, który jest
                            bardziej związany z rodzicami. Nie stety nie ma rozwiązań połowicznych. Trzeba
                            się okreslić jasno , kto jest najważniejszy. Nie można wiązać przyszłości z
                            człowiekiem dla którego nie jesteś najwazniejsza(y). I to musi być jasne. Albo
                            Ja , albo Oni. Koniec. Jestem w trakcie rozwodu i nareszcie mimo wszelkich
                            niedogodności tego faktu, nareszcie znowu jestem szczęśliwy!!! Czego wszystkim
                            życzę.
              • nina_ Re: do ewy 14.12.01, 01:22
                bardzo zle zrobilas.Wracaj do swojego mieszkania i zaloz sprawe o podzial
                majatku.Zostawilas mu wszystko,a sama tulasz sie z dziecmi.Wracaj do
                mieszkania,wybierz sobie najwiekszy pokoj,zaloz sprawe o alimenty(koniecznie
                ulamkowe,bo inflacja) i daj mu popalic. I jego mamusi.Jak by co,wez sobie tez
                adwokata,i nie badz ofiara.Co do alimentow,pamietaj,ze walczysz w tej chwili o
                dobro dzieci i badz bezwzgledna
                • piotr.kowal Re: do ewy 14.12.01, 17:28
                  nina_ napisał(a):

                  > bardzo zle zrobilas.Wracaj do swojego mieszkania i zaloz sprawe o podzial
                  > majatku.Zostawilas mu wszystko,a sama tulasz sie z dziecmi.Wracaj do
                  > mieszkania,wybierz sobie najwiekszy pokoj,zaloz sprawe o alimenty(koniecznie
                  > ulamkowe,bo inflacja) i daj mu popalic. I jego mamusi.Jak by co,wez sobie tez
                  > adwokata,i nie badz ofiara.Co do alimentow,pamietaj,ze walczysz w tej chwili o
                  > dobro dzieci i badz bezwzgledna

                  Racja.To w końcu też jego dzieci.
                  Ja tam bym nie popuścił.Tak dałbym popalić ,że ...... hej

    • kuba_as Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 03.12.01, 22:05
      aaaaaa
    • Gość: Martyna Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 204.186.88.* 03.12.01, 23:31


      A czy wy kobiety nie mozecie po prostu zastraszyc tych kobiet tylko tak,zeby
      uwierzyly. Zastraszyc tych glupiutkich tesciowych.
      Rozwiazan jest duzo moze czasami trzeba wplesc jakas mizerna intryge cos
      naprawde czego te kobiety sie boja albo tez zastraszyc mezow.
      Moja kolezanka byla w ciazy miala meza , ktory przejawial cechy mamisynstwa to
      zagrozila , ze usunie ciaze jesli cos tam....Facet strasznie chcial miec bobasa
      wiec bez szemrania odsunal mamuske na dalszy plan a po porodzie jakos zapomnial
      o mamie.
      Pomyslcie czego moze bac sie taka matka . Moze ma cos za skora jakies przekrety
      podatkowe czy inne sekrety czy tez ukrywa romans na boku . Trzeba to odkryc ,
      zastraszyc mamuske i to wszystko.
      • Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.01, 14:09
        Piotrze,
        wiec chyba z tymi genami ozieblosci to jest bingo.
        Martyno,
        niestety zadna z wersji nie wchodzi w gre-nie ma nikogo na boku, bo nikt jej
        nie chce, a przekrety-za glupia na to (nawet prostego pita nie umie wypelnic
        pracujac w urzedzie skarbowym-swoja droga poziom tych urzednikow jest
        zatrwazajacy)

        tak wiec haka nie mam, za to ona tka sobie kiepska przyszlosc, a najblizsze
        swieta spedzi sama z mamusią. Ja juz na sile nie bede jej uszczesliwiac.
        • Gość: Do zony? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 204.186.88.* 07.12.01, 18:30

          Ona musi sie czegos bac. Moze opini sasiadek- na taka osobe mi wyglada lub
          tez opini w pracy. Musisz znalezc jakijs slaby punkt.
      • Gość: Piotr* Prawdziwe teściowe są czyste IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.01, 16:22
        ideologicznie i finansowo.Wszystko co robią to wynika z przekonania.
        Masz szczęście Martyno ,że jesteś lepszym egzemplarzem prawdziwej kobiety niż
        Twoja teściowa.
        Tylko mi żal Twojwj synowej (przyszłej)

        Pozdrawiam Piotr przyszły teść
        • Gość: Martyna Re: Prawdziwe teściowe są czyste IP: 204.186.88.* 07.12.01, 18:23

          Dzieci jeszcze nie mam ale mam nadzieje, ze nie bede sie wtracac.
          Z reguly jestem tolerancyjna osoba, jestem tez uczciwa ale mam jedna zasade.
          Traktuj ludzi tak jak na to zasluguja. Te zle tesciowe same wybraly droge na
          ktorej nie zasluguja na szacunek ani na pomoc wiec jest to ich wybor.
    • Gość: Monika 2 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.01, 23:40
      Witam serdecznie.
      Przeczytałam wszystkie posty i cały czas kołatała mi się jedna mysl: DEJA VU! Skad ja to wszystko
      znam? Ano z zycia, własnego. To bylo 3 lata temu, oboje jeszcze studiowalismy. Ja: na wlasnym
      utrzymaniu, 130 km od rodzinnego domu, w wynajetym mieszkaniu i generalnie samodzielna do
      obrzydliwosci. On: mieszkajacy z mamą (strasza o 8 lat siostra, na emigracji, ma swoja rodzine,
      ojciec nie zyje). Facet, mimo że młody, wydawał się niezwykle odpowiedzialny. Jak dodac do tego
      niekwestionowany urok osobisty, to juz wiadomo, dlaczego sie zakochałam. Odpowiedzialny sie
      wydawal, no bo przeciez tak dba o mame (pani lat pięcdziesiąt kilka, bez zawodu, bez pracy, ale za to
      niezwykle inteligentna), utrzymuje dom, takie ma swietne kontakty z siostra i wogóle (usmiechnelam
      sie jak kot z Cheshire czytajac post o mieszance nadopiekunczej siostry i mamusi...). Bardzo bylo
      milo i sympatycznie, a potem minal wstepny okres kurtuazji. Okazalo sie, ze on nie wraca do domu
      pozniej niz o 21, bo sie mama denerwuje. Pikanterii niech doda fakt, ze mieszkalismy w odleglosci
      jakichs 300 metrow od siebie, chybaby go nie napadli, to jest porzadna dzielnica ;-). Jakis wyjazd na
      weekend? Eeee, mowy nie ma. maksymalnie udalo nam sie razem spedzic 8 godzin, a i to tylko
      dlatego, ze byl pretekst (kolega robil grilla i trzeba bylo wczesniej przyjechac, a potem sie dlugo
      wracalo itd.). Nawiasem mowiac, mama nie miala nic przeciwko temu, zeby syn poszedl do kolegow
      na cala noc ogladac mecz pilki noznej, ale nie do pomyslenia bylo, zebysmy te noc spedzili razem
      (do tej pory nie potrafie znalezc zaleznosci pomiedzy pora dnia lub nocy a uprawianiem seksu, moze
      ktos mnie oswieci ...).No a potem stal sie cud i oto pojechalismy na pierwsze w zyciu wspolne
      wakacje - cale 2 tygodnie bez mamy (tylko dlatego, ze w tym czasie pojechala na drugi koniec swiata
      do corki; moge postawic kazde pieniadze, ze gdyby nie pojechala, my tez nigdzie bysmy sie nie
      ruszyli). Upojny to byl czas, z malym wyjatkiem. Syn codziennie dzwonil do mamy (duzo wydal na karty
      telefoniczne, miedzynarodowe tanie nie sa), a ona mu plakala w sluchawke, ze teskni i starsznie jej
      smutno jest. Potem synek chodzil roztrzesiony przez pare godzin, ja dostawalam wyrazny komunikat,
      ze mam sie trzymac na wyciagniecie reki, bo on sie musi uspokoic, a jak juz sie uspokoil, to mama
      dzwonila do niego na komorke (zawsze mial przy sobie, nawet na plazy) z przeprosinami. I tak dalej. Z
      wakacji wrocilam i tak w doskonalym nastroju, wydawalo mi sie, ze skoro w sumie pozytywnie
      przeszlismy probe 2 tygodni bez przerwy razem, to bedzie dobrze i beda z tego zwiazku te dzieci, ktore
      tak bardzo chcial ze mna miec. Wrocilismy, tydzien pozniej z wojazy wrocila mama. Na powitanie
      mamy naszykowano roze w wazonie (dostala dwa razy wiecej niz ja, jej byly czerwone), obiad i
      butelke
      wina (o nas przez caly tydzien nie pomyslal). W dniu przyjazdu mamy rozmawialismy ze soba 10
      minut. Nastepnego dnia byl nieuchwytny. 3 dni pozniej stwierdzil, ze on juz tak dluzej nie moze i
      musimy sie rozstac. Przyszedl do mojego mieszkania z plecakiem, wzial swoje ksiazki, a klucze
      oddal
      mi w kopercie. Aha, i jeszcze powiedzial, ze on sie musi teraz zajac soba i wyprowadza sie z domu.
      To
      bylo 3 lata temu. O ile wiem, nadal mieszka z mamusia. Przez rok dochodzilam do siebie, z czego
      pierwszych kilka miesiecy bylo prawdziwa gehenna - nie mialam sily ani ochoty wstac z lozka. A teraz
      mam wrazenie, ze powinnam mu na Swieta wyslac kartke z podziekowaniem.
      A wiecie, czego mnie to nauczylo?
      1. Dzieci powinny w wieku lat 18 dostac kopa z domu i sie (w miare) usamodzielnic. Wyjazd na studia
      do obcego miasta polecam z czystym sumieniem.
      2. Kazdego potencjalnie ciekawego faceta nalezy na wstepie wypytac na okolicznosc odleglosci
      od mamusi - nie musi to byc Australia (babcie sie przydaja), ale przy mniej niz 30 kilometrach nalezy
      wzmoc czujnosc.
      3. Jak juz sie na takiego trafi, a wszystkiego sie w zyciu uniknac przeciez nie da, trzeba walczyc o
      swoje. Nie ma nic gorszego niz pojsc na ustepstwa. Trudno jest potem dyskutowac ze zdaniem typu
      :"Tyle czasu ci to nie przeszkadzalo, a teraz ci przeszkadza?". NIECH PRZESZKADZA OD RAZU - albo
      sie uda wypracowac kompromis, albo nie. Jak sie nie uda to szkoda czasu.

      Tylko zeby to jeszcze bylo takie proste jak serce bije mocniej, hormony wariuja, a on jest taki
      kochany....... , prawda?

      Pozdrowienia
      Monika 2


      PS. Zono? nie daj mu sie wykonczyc, nie warto, znajdz w sobie sile i zrob porzadek z wlasnym zyciem,
      poki jeszcze nie stracilas do siebie szacunku.
      • Gość: żona? Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.01, 14:57
        na terapii małzeńskiej powiedziano mi, ze nie istnieje problem maminsynstwa a
        ja caly problem tworze sama.
        • prowokatorka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 05.12.01, 15:53
          Przeczytałam posty i ... serdecznie Wam współczuję!

          Ja też mam maminsynka , ale w porę opanowałam sytuację!
          Nie wiem co poradzić w sytuacji , w której znajduje się żona czy Monika.
          Mogę jednak powiedzieć co zrobiłam zaraz po ślubie , kiedy zorientowałam się
          jak sprawy "stoją".
          Otóż wykorzystałam jego uzależnienie od mamusi i uderzyłam w ten sam ton.
          Jest to możliwe tylko wówczas kiedy on , bardzo jeszcze, zakochany w młodej
          żonie - reaguje na jej skargi i prośby.
          Płakałam ,gdy wyjeżdżał na dłużej , prosząc o telefony do mnie, kilka razy
          dziennie!( tak jak ona !)
          Kiedy mamusia dzwoniła z prośbą o natychmiastowe przyjście do niej , bo
          cos tam .. , cos tam .., coś tam.. - ja wymyslałam przeróżne sytuacje,
          udowadniając mu ,że bez niego umrę , zemdleję i wogóle , nie dam sobie rady,
          bo on jest tym jedynym i niezastąpionym ..itd.(tak jak ona !)
          Kiedy trzeba ją było gdzieś zawieść , zaprowadzić i towarzyszyć -
          łaskotałam jego próżność , mówiąc : Ty odpocznij , poczytaj gazetę ,
          wypij spokojnie kawkę , a ja to załatwię. Przecież wiesz ,że kobiety się
          potrafią dogadać!
          Brałam samochód i udając ,że nie widzę niezadowolenia teściowej , poswięcałam
          jej swój czas , uśmiechając się i spełniając jej zachcianki.
          Jechałysmy na cmentarz, odwiedzic grób teścia ,na pocztę -zapłacic rachunki,
          do lekarza , na zakupy..
          Wreszcie nadszedł czas kiedy mój kochany mąż zarzucił mi ,że izoluję go od
          mamusi.
          Zapytałam wówczas czy wolałby , żeby mamusia izolowała go ode mnie ?

          Po wielu miesiącach walki ,próśb i tłumaczenień, zrozumiał ,że mamę należy
          kochać i szanować, ale jego przyszłość , jego dom ,jego największa miłość - to
          JA !!
          W pewnym momencie sam poinformował o tym mamusię , prosząc : "Mamo , nie
          wtrącaj się do spraw , które istnieją tylko między moją żoną i mną. Ona
          nie robi mi krzywdy , nie szczuje mnie na ciebie i nie chce mnie skłócić z
          toba!".(Zapewne wcześniej musiała mu to wmawiać !)
          Zrobił to w mojej obecności.
          Po kilku tygodniach dąsów , sprawy przybrały naturalny obrót.Teściowa przycichła
          może pielęgnując lekką urazę do mnie i do kochanego synka , ale realnie
          oceniając sytuację , dała za wygraną.

          Minęło 15 lat od naszego ślubu.
          Cały czas czuwam i kontroluję rzeczywistość.
          Mamy dwoje dzieci , w tym syna , który jest oczkiem w głowie Babci.
          Moje stosunki z nią uchodzą za poprawne , a mój mąż ?
          Kocha nas obie i nie dzieli siebie po równo , dla każdej.
          To ja jestem tą najważniejszą ! Wygrałam , bo szybko zrozumiałam gdzie
          jest realne zagrożenie i podjęłam walkę. Na kły i pazury!
          • Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.12.01, 17:29
            Nie.

            Wygrałaś bo trafiłaś na faceta , który (może podświadomie z początku)
            wiedziało co chodzi w związku z kobietą.Szanuj go , piluj i kochaj ,
            bo lepszego nie znajdziesz.

            Pozdrawiam
          • Gość: Piotr* Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.12.01, 17:29
            Nie.

            Wygrałaś bo trafiłaś na faceta , który (może podświadomie z początku)
            wiedziało co chodzi w związku z kobietą.Szanuj go , piluj i kochaj ,
            bo lepszego nie znajdziesz.

            Pozdrawiam
            • Gość: Piotr* KOREKTA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.12.01, 17:32
              miało być : pilnuj i kochaj :))))))))
              • prowokatorka Re: KOREKTA , do Piotra* 05.12.01, 20:41
                Gość portalu: Piotr* napisał(a):

                > miało być : pilnuj i kochaj :))))))))


                Hej , Piotr*


                pilnuję i kocham.

                Napisałam do Ciebie post w wątku , w którym już się spotkalismy !
                Krótko : cieszę się , że jest ktoś kto o małzeństwie , roli kobiety
                i mężczyzny w nim ,myśli tak jak ja!

                To wyjatkowo "zdrowe "zdanie!

                Pozdrawiam.
        • Gość: Monika3 Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.unknown.uunet.be 06.12.01, 15:54
          Gość portalu: żona? napisał(a):

          > na terapii małzeńskiej powiedziano mi, ze nie istnieje problem maminsynstwa a
          > ja caly problem tworze sama.

          Moze ten/ta pan(i) psycholog jest maminsynkiem...
    • Gość: mia problem mamisynstwa jest bardzo szeroki IP: *.louis.krakow.pl 06.12.01, 19:30
      czytajac artykul w wysokich obcasach, czulam jakby ktos opisywal historie
      mojego ukochanego. jego rodzice pobrali sie kilka lat po wojnie,wiec wiecie
      jak wtedy bylo, niekoniecznie milosc, chodzilo o jako-takie zycie. moj A.byl
      drugim dzieckiem,pierwsze niestety zmarlo. z tego wszystkiego rodzice bali sie
      o niego jak gdyby tez mial zejsc z tego swiata. przez 20 lat byl oczkiem w
      glowie swojego taty,ktory tak organizowal mu zycie,ze A.nie mial zadnych
      kolegow,nigdzie nie wychodzil, a cale zycie krecilo sie wokol rodziny.az tu
      nagle, po 20 latach nadopiekunczosci za strony ojca,ten postanowil poszukac dla
      siebie nowej szansy "za wielka woda". wyjechal z domu, zostawiajac jedynego
      syna z przykazaniem "opiekuj sie mama" i nadzieja,ze ojciec wroci za trzy lata
      z workiem zielonych banknotow. no i te trzy lata ciagna sie do dzisiaj (czytaj-
      17 lat), a moje kochanie wciaz boi sie sprzeciwic ojcowskiemu nakazowi. on
      sobie roi,ze nic takiego wielkiego z mama go nie laczy, a jego matka
      twierdzi,ze "swojego syna nie wybiela, potrafi dostrzec jego wady i nigdy go
      nie rozpieszcza". pomijam juz fakt, ze moj najdrozszy ma 37 lat i dopiero rok
      temu zmusilam go do wyprowadzenia sie od matki, jest kawalerem (i zawsze nim
      byl), nie potrafi w domu zrobic NIC, a to, czego nauczyla go jego matka uznaje
      za jedyne prawidlowe i najlepsze.ja mam 20 lat, wiec jestem prawie o polowe od
      niego mlodsza, a w swoim zyciu podjelam wiecej ryzyka niz on przez te swoje 37
      lat. fakt faktem,ze A. czesto narzeka na swoja mame, potrafi sie na nia
      obrazic, ale z drugiej strony jest tak uzelezniony od jej fochow,ze ja moglabym
      umierac,a on musialby isc na obiad do swojej mamy, bo inaczej zmarnowaloby sie
      pare ziemniakow,ktore ona specjalnie dla niego obrala. kobiety wszystkich
      narodow: nie popelniajcie mojego bledu i mowcie swoim tesciowym co myslicie o
      ich zacowaniu,bo inaczej bedziecie mialy je na glowie, tak jak ja mam na glowie
      swoja tesciowa! pozdrowienia.
    • sannab Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? 07.12.01, 14:35
      Tak, uwazam, ze moj maz jest maminsynkiem. Majac ta swiadomosc postaowolam
      swojego syna (obecnie ma 19 lat) wychowac inaczej. Mimo, ze jest jedynakiem,
      nie jest uzalezniony ode mnie. Ma wlasne zdanie i decyduje o sobie. Ja moge mu
      ewentualnie cos dyskretnie w nienarzucajacy sie sposob podpowiedziec. Ciesze
      sie, ze wlasnie go tak wychowalam. Mam nadzieje, ze w przyszlosci jedgo
      ewentualna zona nie bedzie miala takich problemow jak ja mialam i mam ze swoim
      mzezem
      Pozdrawiam
      • piotr.kowal Pozdrawiam 07.12.01, 14:51
        Napewno nie będzie miała:)))))))))))
    • Gość: Piotr Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.acn.waw.pl 04.01.02, 20:25
      Najgorsze jest to że nie widzi się własnych błędów krytykując bez opamiętania
      drugich. WSZYSCY JESTEŚMY MAMINSYNKAMI CZY TEŻ MAMINCÓRECZKAMI. Myślę że brak
      więzi między matką czy też rodzicem (przyznam ze nie wiem czemu akurat "mamin"
      a nie "tatusia"? )jest nienormalne !!! Wypowiedź "Ja nie uzależniłam mojego
      syna ..." jest subiektywna! Nie my będziemy oceniac uzależnienie dzieci od
      rodziców, a i tak zawsze bedzie coś takiego do czego się nie przyznajemy tj.
      zazdrość!!! Tak zwykła naturalna zazdrość, znana każdemu !!! Słyszę ten krzyk
      że plotę głupoty :-))) Może i jesteśmy dużymi dziećmi to prawda. Ale kto
      łechtał by instynkt opiekuńczości kobiecej jak nie my? Chyba trzeba było by
      przytoczyć powiedzenie naszych babć miłe Panie: " Kobieta powinna być damą na
      salonach, gospodynią w kuchni i prostytutką w sypialni". Może lepiej
      przypomnieć sobie stare powiedzenia, a nie walczyć o żle zrozumiałą
      emancypację, która doprowadza do zaniku zainteresowania Waszymi osobami. My
      zaczynamy sie was obawiac (chociaż nie przyznajemy się do tego)i gdyby nie
      instynkty były byście same !!! Wiem my też, tylko że my z wyboru.
      Z ogromnym szacunkiem do Płci Pięknej
      Pozdrawiam
      Piotr
    • Gość: Iza Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 217.8.164.* 15.02.02, 16:55
      To bardzo przykre zagadnienie dla obu stron. Jedna i druga w którymś momencie
      bardzo cierpi. Najpierw kobieta przy boku takiego mężczyzny, potem on, kiedy
      ona odchodzi i on nie potrafi poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Jest to
      oczywiste, bo przez całe swoje życie wyręczała go matka, ojciec... potem ona.
      Mam synka z takim facetem. Jest cudowny, ale dostałam taką nauczkę żyjąc z jego
      ojcem 2 lata i z jego matką pod jednym dachem, że zrobię wszystko, aby przyszła
      partnerka mojego dziecka otrzymała od niego miłość, dobroć, wsparcie, opiekę i
      co najważniejsze /tak mi się wydaje/ poczucie bezpieczeństwa. Ja tego nie
      dostałam, choć sama chciałam i dawałam wiele. I wiecie co? Najbardziej bolesne
      jest to, że teraz, kiedy ON jest obrażony na mnie, że odeszłam, gniewa się
      również na swoje dziecko. Tego nie rozumiem. Dzieci są takie ważne, takie
      spontaniczne! Zrozumieją, jak już będzie za późno. Jestem sama, bo musiałam tak
      postąpić. Byłam na granicy wytrzymałości psychicznej. Teraz też nie jest mi
      różowo, bo wszystko mam na swojej głowie, ale też chciałabym być kochana i żeby
      moje dziecko było szczęśliwe, a nie narażone na humory swojego ojca.
      • Gość: Julia Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.ipartners.pl 25.02.02, 05:39
        Izo!
        Jestem w podobnej, choc nie do konca sytuacji, bo moj ex nie odwrocil sie od
        dziecka. ale tak sobie pomyslalam: czy jestes z Warszawy? Bo ja tak i chetnie
        poznalabym kobiety w podobnej sytuacji- zadna z moich znajomych nie ma takich
        problemow, a bardzo chcialabym zaprzyjaznic sie z kims, kto mnie rozumie, a ja
        moge tez zaoferowac zrozumienie. Meczy mnie zalenie sie osobom, ktore maja
        swoje zycie i zupelnie inne swiaty- mam wsparcie od bliskich, ale nie chce go
        naduzywac. mam wrazenie, ze znajomosc z kims w podobnej sytuacji bylaby dla nas
        obu naturalnie wspierajaca.
        Czytajac te posty mysle sobie- czy walczylam do konca? moze moglam madrzej
        postepowac? ale nie mialam juz sily. bylam wykonczona. obie strony musza chciec
        bliskosci i prawdziwego partnerstwa.
        dzis jeszcze sie dowiedzialam, co on mysli o mnie- co mowi o mnie innym-
        myslalam do dzis ze mozliwe sa przyjacielskie rozstania na poziomie, ze
        bedziemy przyjaciolmi- ale widze, ze to utopia, w tej chwili mam go gdzies- po
        raz pierwszy, tak jak on mnie. betonowe patrzenie, boze swiety- a do dzis sie
        ludzilam, ze choc nam nie wyszlo, to sie nawzajem szanujemy i staramy
        rozumiec...ble. czuje sie zniesmaczona.
        ale to chyba daje mi sile, zeby do konca zamknac ten rozdzial i pojsc dalej
        ze swoim zyciem. dobrze jest pozbyc sie iluzji.
        choc boli.
        pozdrawiam wszystkie zony i partnerki, ktorych zadne lzy ani najdalsze za nim
        wedrowki nie moga rozpuscic szkla w oku Kaja...
        pozdrawiam wszystkie te, ktore wlasnie wracaja z Nibylandii do rzeczywistosci...
        i wszystkie te, ktorych krolewicze trzymaja klucz do doroslosci pod poduszka
        krolowej mamusi...
        • Gość: Meti Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 17:20
          Moja mama już "ostrzyła ząbki" na mojego męża mówiąc,że będzie jej kolejnym
          dzieckiem...Na początku nie rozumiałam całej grozy tych słów, ale wkrótce
          zrozumiałam. Zaczęła urządzać nam mieszkanie, organizować życie, robić
          awantury o przestawiony nie tak w naszym własnym mieszkaniu mebel itp. itd.,
          więc zaczęłam walczyć z nią (własną matką) o moją samodzielność. Co przeszłam
          nie da się opisać - awantury, szantaże, płacze, wyklinanie, obrażanie się, a to
          wszystko jak już byłam w ciąży - bardzo ciężko to znosiłam. Jednak zależało mi,
          aby uszanowała mnie i męża jako dorosłe, osobne jednostki. Niestety - wszystko
          zakończyło się tym, że ona zerwała ze mną wszelkie kontakty (nie po raz
          pierwszy - robiła tak już wcześniej, ale zawsze dążyłam do zgody - w końcu to
          moja matka, a ja nie chcę się z nią kłócić, tylko chcę żeby nas szanowała).
          Obecnie nie nawiązuję z matką kontaktów (które ona zerwała), bo mam już dość.
          Chyba nie da się z nią żyć na partnerskich warunkach - próbowałam 5 lat. Nie
          jestem mamincórką, mam męża który mnie kocha i udaną rodzinę, ale matka nie
          chce mieć ze mną nic wspólnego - uważa że, cytuję "matka powinna być dla
          dziecka najważniejsza, a nie jakiś obcy chłop". Obcy chłop - to mój
          mąż...Uratowałam małżeństwo, ale za jaką cenę. Nadal kocham matkę. Meti
        • Gość: bea Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.02, 03:57
          Wyszłam za strasznego maminsynka.Rankiem po weselu pobiegł sprawdzić , czy
          mamusia niczego nie potrzebuje.Pierwsze wakacje też chciał spędzić w podróży z
          mamą, bo potrzebowała kierowcy.Dla mnie w samochodzie nie było
          miejsca...Początkowo ostro walczyłam , niewiele brakowało , żeby mamusia
          odebrała swoją własność.Potem wzięłam się za kobiece sztuczki-powoli ,
          spokojnie , w końcu poza miłością do teścowej to był naprawdę fajny
          facet.Wygrałam tę batalię.Dziś ja jestem najważniejsza.Puszczam mimo uszu
          uwagi teścowej i robię swoje.Z bólem , ale w końcu przyjęła to do
          wiadomości.Zamiast maminsynka mam przy sobie troskliwego mężczyznę.Zajęło mi to
          kilka lat , ale było warto.
        • Gość: IZA Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 217.8.164.* 22.03.02, 16:59
          Chętnie zappoznałabym się z kimś w podobnej sytuacji, bo wychodzę z założenia,
          że ktoś, kto nigdy czegoś podobnego nie przeżył, nie przeszedł, nie jest w
          stanie, w pełni zrozumieć tej drugiej osoby. Jeśli miałabyś ochotę, to napisz
          luinor@wp.pl. Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: Duża Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 193.0.122.* 07.03.02, 13:01
      Ja mam trochę inny problem z moim facetem. Mamy po prawie 30 lat, mieszkanie,
      ale on mieszka z rodzicami, bo jego brat "bardzo go potrzebuje", są ze sobą
      bardzo związani emocjonalnie, dlatego moj facet nocuje u mnie w weekendy, a w
      tygodniu opiekuje się bratem. Dodam, że brat ma 16 lat, jest strasznie
      zazdrosny i gdy próbuję się do mojego chłopaka przytulić, on zaczyna robić
      wszystko, żeby zwrócić na siebie jego uwagę. Co robić? Nie zanosi się na to, że
      zamieszkamy razem, ani na to, że ten rozwydrzony dzieciak się zmnieni.
      • Gość: EMka Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.sopot.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 23:13
        Moj były partner zdecydowanie jest mamisynkiem. Krótki opis osobnika: 35 lat,
        kawaler (podobno do wziecia). Mieszka sam (od dopiero 3-4 lat), ale codziennie
        obiady u mamusi. Nie liczylam juz randek, ktore musial odwolac, bo mamusia juz
        mu w miedzy czasie cos "nagrala" w stylu zakupy etc. Pamietam jak na poczatku
        naszej znajomosci dumnie zapytal sie, czy zauwazylam pralke w jego mieszkaniu.
        Kiedy zaprzeczylam (bo jej tam nie ma).. odpowiedzial"No wlasnie, bo wszystko
        pierze mi mama.". Kiedy wpada do niego jego przyjaciel ze swoja dziewczyna, to
        ona zmywa mu wszystkie naczynia oraz sprzata kuchnie. ale najwiekszy dowod na
        mamisynstwo: chcialam dowiedziec sie jaki ma rozmiar kolnierzyka, bo widzialam
        fajna koszule. Nie wiedzial, bo mama kupuje mu wszystkie koszule :)) Czyz to
        nie forma ubezwlasnowolnienia?? Nauczylo mnie to po raz ktorys- nigdy wiecej
        jedynaczkow i synkow mamusi..
        • Gość: Magda Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.gze.pl 21.05.02, 20:03
          Mój mąż urodził się,gdy jego matka miała ponad 40 lat. Ojciec zmarł/zapił się-o
          tym się nie mówi, bo zapija się plebs a nie inteligencja/ "na serce" gdy on
          miał 10 lat.Nie musze dodawać, że jest jedynakiem.Po urodzeniu dziecka
          teściowa "przeszła na rentę".Odprowadzała go do szkoły,aż było mu wstyd.Nigdy
          nie wyjeżdżał na kolonie lub obozy, bo nie wiadomo jakie tam będzie
          towarzystwo.Wyjeżdżał wyłącznie z mamusią na wczasy lub do sanatoriów. Mamusia
          wszystko robiła "dla jego dobra".Szantażowała emocjonalnie/dla jego
          dobra/, "umierała na serce" gdy miał inne zdanie/j.w./przeglądała
          korespondencję/z obowiązku/.Od początku naszej znajomości uprzedzał mnie, bym
          nigdy jego matce nie mówiła o moich sprawach, bo wszystko wykorzysta przeciwko
          mnie lub przeciwko niemu.Przed naszym ślubem okazywała duże niezadowolenie ale
          po ślubie zobaczyłam na co ją stać.Jak prymitywnie i chamsko może zachowywać
          się osoba uważającz siebie za wzór kultury!!!Nie przebierała w
          środkach,metodach i słowach. Na szczęście znalazłam pracę i mieszkanie w innym
          mieście. Atak teściowej się nie skończył.Mój mąż miotał się między histeriami
          matki a mną i naszą córką.W pracy asertywny, zdecydowany u teściowej kładł uszy
          po sobie jak smarkacz.Przerzucał jej niezadowolenie na nas.Wreszcie
          zrozumiałam,że ona stale swoim niezadowoleniem steruje nim, wymusza, by nas nie
          akceptował a on próbuje nas ulepić, uformować a nawet ugnieść i dopchnąć
          nogą,udeptać na kształt taki,byśmy podobały się matce.Myślę, że nie miał
          pojęcie,że takiej formy na świecie nie ma/przecież mamusia wszystko dla jego
          dobra/.A mnie było żal mojej córki.To stare wredne babsko zniszczyło miłość
          swojego syna do swojej wnuczki.I przestało mi na facecie zależeć. Omal nie
          doszlo do rozwodu.Ja byłam zdecydowana nawet wyrzuciłam jego rzeczy przez
          okno..To on się zmienił.To było 8 lat temu.Jesteśmy małżeństwem 18 lat.I jemu
          zależy bardziej.Mnie umiarkowanie choć jesteśmy dobrą, zgodną parą.Mamy mnóstwo
          wspólnych pasji.Właściwie lubimy ze sobą przebywać. Obiektywnie patrząc na
          mojego męża -to facet ok.Mogłabym, gdybym była typem mojej teściowe - sterować
          nim za pomocą swojego niezadowolenia, umierania na serce.Wymusiłabym
          wszystko.Oczywiście -tego nie robię.Ale uważajcie - wychowując dziecko na swoją
          ofiarę wychowujecie go na ofiarę innych.
          • Gość: eska Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 62.246.139.* 30.05.02, 17:56
            Cos wam opowiem. Moja historie (mamincoreczki) i mojego chlopaka (maminsynka).
            Najpierw o mnie. Wychowalam sie jako jedynaczka, corka naucuycielki. Moja mama
            nie miala latwego zycia. Jest bardzo twardo kobieta i w domu to ona nosi
            spodnie (a przynajmiej sie stara, poniewaz ojciec rebeliuje). Zycie z nia pod
            jednym dachem nie bylo latwe, zwlaszcza ze jest osoba b. wymagajaca. Oj dala mi
            ona popalic. Z drugiej strony pod ta chlodna skorupa kryje sie dosc miekkie
            serce. Wiec zycie z nia nie bylo latwe. W kazdym badz juz w wieku 14 lat
            marzylam o dniu wyrwania sie spod jej opiekunczych skrzydelek, aby rozwinac
            wlasne. Mama zawsze twierdzila ze mam wolny wybor, podczas kiedy nie zgadzalam
            sie z jej propozycjami na to jak ma wygladac moje zycie. Jesli cos mi sie nie
            powiodlo lubila czasem dopiec przyslowiowym "a nie mowilam". Wszystko co robila
            bylo z mysla o mnie. Jednego nie przewidziala: ze bede miala wlasne zycie. A ja
            dalam nogi za pas. Wyjechalam za granice nie znajac zywej duszy, zaczelam tutaj
            studia i zyje samodzielnie. Nie wyobrazam sobie zacia z nia pod jednym dachem,
            mimo ze ja bardzo kocham. Moze kiedys, kiedy bedzie stara i bedzie potrebowala
            mojej pomocy. Mecza mnie jej wypytywania, kiedy przyjezdzam do domu i np.
            wychodze do znajomych z pobliskiego miasta wracajac b. pozno w nocy. Ja 27
            letnia kobieta:))) Moja mama nie ma znajomych. Zyje w pewnej prozni. Nie dziwie
            sie, gdyz ludzie z tej wsi, z jakiej pochodze nie reprezentuja zbyt duzego
            poziomu a moja mama bylo nie bylo jest osoba wyksztalcona. Dawniej brakowalo
            jej czasu na wiele rzeczy. B. duzo pracowali (obydwoje moich rodzicow
            pochodzilo z b. biednych rodzin a wszystkiego sie dorabiali sami) no i masa
            innych problemow, min. choroba mojego taty.
            Rozumiem ciezkie zycie, ale czasami wkurzam sie, dlaczego nie umieli sobie tego
            inaczej ulozyc. Troche w tym ich niekompetencji socjalnej (zwlaszcza m. mamy).
            Rozmowa na ten temat nic nie zmieni. Oni maja swoje zycie, ja swoje. Duzo
            zmienil moj wyjazd za granice. Odleglosc i samodzielnosc sa naprawde doskonala
            bronia przed rodzicielska nadopiekunczoscia.
            I czasami sie tak zastanawiam, ale ma kobietki jednak jestesmy bardziej
            nastawione na odcinanie pepowiny. Ccemy uwic sobie wlasne gniazdko w ktorym
            nikt obcy nie zaglada do garow.
            Teraz o moim facecie maminsynku. Jest rok mlodszy ode mnie. Patrzac na jego
            rodzicow wydawalo mi sie ze to tacy towarzyscy i mili ludzie, ktorzy tyle
            zobaczyli ze swiata. Ale dzisiaj wiem, ze to o niczym nie swiadczy. Przede
            wszystkim sa oni dosc poznymi rodzicami. Moj chlopak zotal urodzony 8 lat po
            swojej siostrze a jego mama miala wtedy 36 lat.Moj chlopak jest od swoich
            rodzicow nadal uzalezniony. Swego czasu mielismy powazny kryzys w zwiazku, gdyz
            jego rodzice raczej mnie nie akceptuja. A do tego dochodzi jeszcze rywalizacja
            z siostra, ktora wdg. rodzicow jest od niego o wiele madrzejsza. Madrzejsza
            poniewaz jest starsza, ma meza Niemca i urodzila dwoje dzieci. Moj chlopak
            natomiast nigdy nie jest wystarczajaco madry. I niewazne ze konczy studia na
            najlepszej niemieckiej uczelni, ze zaczal pracowac w dobrej firmie, ze jest b.
            odpowiedzialny. Jego wady to to ze stal sie dorosly, a jego rodzice widza w
            zwiazku z tym ze sie starzeja. Oni chcieliby aby on byl nadal ich malutkim
            dzieckiem. A to ze sam sobie wybral bez ich zgody obcokrajowa kobiete... No
            nie, tego juz za wiele. I tak o to moj facet za wszelka cene chcial udowodnic
            swojej chorej rodzince ze jest godny ich milosci. Pamietam jak rodzice go
            przyjeli, gdy zerwalismy ze soba na pol roku. Jaka to byla dla nich ulga.
            Po naszym zerwaniu chcial za wszelka cene byc z jakas kobiete i byl krotko z
            kolorowa kobieta. "Biedni rodzice", znowu nie mieli sie czym pochwalic w klubie
            tenisowym. A moj durak zakapowal, ze tak naprawde to oni maja w d... czy on
            jest szczesliwy. Wazne zeby spelnial ich chore wymagania i zeby oni mogli
            przezyc za niego zycie a przede wszystkim pochwalic sie nim przed
            konserwatywnymi znajomymi. I po pol roku wrocil do mnie przepraszajac za
            glupote.
            Czy mi sie z nim ulozy? Nie wiem. Przyznam jednak ze stalam sie b. ostrozna.
            Teraz jego ojciec ma problemy z sercem i moj chlopak nie moze znowu nic
            powiedziec, gdyz moze ojca doprowadzic do zawalu. Przyznam szczerze ze mnie
            meczy ta sytuacja mimo ze nie mieszkamy ze soba razem. Jedyne pozytywne jest to
            ze mieszkamy od nich bardzo daleko.
            Pocieszam sie, ze muj facet wydoroslal w ostatnim czasie. Zastanawiam sie
            jedynie czy na tyle.
            • Gość: eska Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: 62.246.139.* 30.05.02, 18:03
              moj oczywiscie z o z kreska. Przepraszam. No i za kilka innych bledow
              stylistycznych, ktore zauwazylam kiedy juz bylo za pozno;)))
    • Gość: jendza Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.abo.wanadoo.fr 12.06.02, 20:57
      Przeczytalam wszystkie posty.
      W wiekszosci sa ogromnie przygnebiajace.
      My tez zmagamy sie z opisywanym problemem.
      Moja sytuacja jest o tyle inna, ze
      moge na moim mezu polegac w 100%.
      Zrozumial rzecz bardzo szybko, nie trzeba mi bylo
      uciekac sie do zadnych sztuczek.
      Wiecie, co mnie boli?
      Moj maz NAPRAWDE kocha swoja mame.
      Zeby nas przed nia ochronic, musi jej zadawac bol.
      To jedyna droga, wybral te droge, ale nie zmienia to faktu,
      ze boli...
      Mnie tez boli, ze jego boli...
      A i jej wspolczuje, tak po ludzku.
      Tylko ze nie mozna inaczej.
      I stale zadaje sobie pytanie: dlaczego madra w koncu kobieta
      nie rozumie, ze taka malpia i nastawiona na wylacznosc miloscia/
      niemiloscia robi krzywde swojemu dziecku, a zatem i jego rodzinie,
      a zatem i sobie w efekcie - prawem bumerangu...
      A jak chodzi o sprawe ozieblosci seksualnej - to chyba do zony?
      NIe mysle, by to byla sprawa genetyczna. Raczej kwestia podswiadomosci.
      Jesli mama psychicznie wypelnia miejsce zony, to przed pelnym byciem
      zona przez mame mezczyzna broni sie, bardziej badz mniej swiadomie,
      blokujac wlasna seksualnosc.
      Przeciez z wlasna matka/zona do lozka nie pojdzie...
      A pojscie do lozka ze slubna - w tym ukladzie - to przeciez zdrada...
      Stad ozieblosc.
      Trzymajcie sie, siostrzyczki, i nie dawajcie!
      Powodzenia!
      • Gość: jojo Re: Czy Twój partner jest maminsynkiem? IP: *.sympatico.ca 13.06.02, 16:52
        Gość portalu: jendza napisał(a):

        > Przeczytalam wszystkie posty.
        > W wiekszosci sa ogromnie przygnebiajace.
        > My tez zmagamy sie z opisywanym problemem.
        > Moja sytuacja jest o tyle inna, ze
        > moge na moim mezu polegac w 100%.
        > Zrozumial rzecz bardzo szybko, nie trzeba mi bylo
        > uciekac sie do zadnych sztuczek.
        > Wiecie, co mnie boli?
        > Moj maz NAPRAWDE kocha swoja mame.
        > Zeby nas przed nia ochronic, musi jej zadawac bol.
        > To jedyna droga, wybral te droge, ale nie zmienia to faktu,
        > ze boli...
        > Mnie tez boli, ze jego boli...
        > A i jej wspolczuje, tak po ludzku.
        > Tylko ze nie mozna inaczej.
        > I stale zadaje sobie pytanie: dlaczego madra w koncu kobieta
        > nie rozumie, ze taka malpia i nastawiona na wylacznosc miloscia/
        > niemiloscia robi krzywde swojemu dziecku, a zatem i jego rodzinie,
        > a zatem i sobie w efekcie - prawem bumerangu...
        > A jak chodzi o sprawe ozieblosci seksualnej - to chyba do zony?
        > NIe mysle, by to byla sprawa genetyczna. Raczej kwestia podswiadomosci.
        > Jesli mama psychicznie wypelnia miejsce zony, to przed pelnym byciem
        > zona przez mame mezczyzna broni sie, bardziej badz mniej swiadomie,
        > blokujac wlasna seksualnosc.
        > Przeciez z wlasna matka/zona do lozka nie pojdzie...
        > A pojscie do lozka ze slubna - w tym ukladzie - to przeciez zdrada...
        > Stad ozieblosc.
        > Trzymajcie sie, siostrzyczki, i nie dawajcie!
        > Powodzenia!

        Mam nadzieje ze nie uczynicie ze swoich synow «maminsynkow», bo madrosc kobieca
        zawsze stosuje sie do innych, nigdy do siebie. Moja matka tez ma zawsze dobra
        rade, ale sama nie potrafila jej zastosowac. Inny problem to brak ojcow: nawet
        jesli sa obecni fizycznie, to uczuciowo sa daleko. Badzcie czujne, baby, bo przez
        wasza aroganckosc nie jestescie w stanie widziec wlasnych bledow w wychowaniu
        swoich synow!
        • Gość: jendza do jojo IP: *.abo.wanadoo.fr 13.06.02, 18:05
          Masz racje, jojo, tylko dlaczego mam wrazenie, ze cos
          Ci nie idzie? Z czyms sobie nie radzisz?
          Wiesz, kiedy sobie uswiadomilam, co sie dzieje w mojej
          rodzinie, mialam pokuse, zeby nic nie mowic, tylko czekac,
          rodzic dzieci...
          A potem pomyslalam, ze...
          ze przeciez w ten wlasnie sposob powtarza sie schemat!
          Maz tylko nieobecny uczuciowo, czy jako partner wlasnej
          matki.... a zona, ktora cala milosc zasadza na synu, zatraca
          granice miedzy macierzynstwem, a miloscia malzenska...
          I historia sie powtarza.
          Dlatego tez wlasnie trzeba walczyc! O milosc, o meza, o zone-
          tu i teraz. O siebie takze. I o dzieci.
          A jesli dzis przegrales - idz spac. Wypocznij.
          A jutro znow do boju!
          Trzymam kciuki
          jendza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka